Ślepnąc od świateł

Rys. Monika, ZK nr 1 w Grudziądzu
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

,,Chciałabym mieć twarz, której nikt nie rozpoznaje, człowieka, który nigdy się nie urodził, którego nie ma w żadnych rejestrach, którego nikt nie zna, nikt nie kojarzy. Człowieka, którego nikt nie żegna, ani nie wita, którego wszyscy mijają; ’’

Czy to by pomogło zminimalizować ból, którego jest się sprawcą?

Czy brak mojego oddechu dałby komuś możliwość krzyku, szansy ucieczki, uchylenia się?

Czy fakt niewitania sprawiłby, że przeze mnie nie pożegna się młodej dziewczyny?

Czy nierozpoznawalność uciszy sumienie?

Ucisk? Żal?

Czy mijając mnie bez spojrzeń zaciśniesz dłoń w pięść?

Im bardziej odwracam się od ,,bólu’’, tym więcej się dociskam.

Demony przeszłości nie są stworami znikąd, jestem matką tych cieni smutku.

Żadna moja łza nie ukoi, nie wypełni zmarszczki zaciśniętych ust, nie otworzy dławiących gardeł.

Nie podniesie głów, które spuściła rozpacz i wstyd.

Nie mam jak oddać siebie za nią.

Nie zawrócę.

Nie przywrócę.

Moje przepraszam kuli się pod biedą, chorobą, głodem.

Proszenie o uwierzenie przecina brzytwa pogardy.

Cichnę pod – żałuję.

,,Czasami chciałbym mieć taką twarz codziennie inną, aby codziennie wszystko zaczynało się od nowa.’’

Uchylone drzwi sumienia wpuszczają światło, codziennie jest inny dzień, ale inna twarz już nie zmieni jednego.

Marzenie, byś mnie nie rozpoznał, przestało być lekiem na przetrwanie, przeżycie.

Czy słusznie mnie wyeliminowano?

Za długo wiszę.

Otwórz zapadnię bądź mnie ,,zdejmij’’ – to uczynek czy nowa twarz?

,,To byłby najlepszy kamuflaż. Nie znać i nie być obok nikogo, być zupełnie transparentnym.’’

Cyt. z książki Jakuba Żulczyka ,,Ślepnąc od świateł’’

Pełnoletnia

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

Apel poduszkowy

Fot. ppor. Ewa Smolińska
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

POMOC DLA HANI – WSPOMÓŻCIE NAS

Kochani Blogerzy – Czytelnicy naszego bloga, zwracamy się do Was z prośbą o wsparcie naszej akcji na rzecz 9 – miesięcznej Hani. My, blogerki, dajemy od siebie uszyte pomysłowo – kolorowe poduszki do przytulenia, na prezent, do ozdoby, pasujące do każdego wystroju pokoju oraz plecaki, również pięknie dobrane kolorami. Aby je zdobyć wystarczy włączyć się do licytacji – 10 zł dla Was to nic – zestaw w McDonaldzie, a dla Hani szansa na lepsze życie – zdrowe życie. Nigdy nas nie zawodzicie, wspomagacie nasze akcje, liczymy na Was i teraz. Na szczęście, każdy może być szczęśliwy. Bo szczęście to decyzja – więc prosimy o promyk szczęścia dla Hani i jej bliskich.

EVELINE

https://www.facebook.com/groups/604149230171173/permalink/743624822890279

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

Kim jestem, kiedy nikt mnie nie widzi?

Warsztat modowy w więzieniu Artura Żmijewskiego. Fot. Justyna Domasłowska Szulc.
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Kiedy nikt mnie nie widzi jestem zwykła kobietą, czasem próżną… Lubię zawinąć się w koc ze słuchawkami na uszach, z ulubioną muzyką i przywoływać w pamięci najlepsze chwile w moim życiu… Lubię też poświęcić czas swojej urodzie, zająć się sobą, poświęcić sobie czas na zabiegi typu peeling, maseczka, depilacja… itp… Gdy mam coś do przemyślenia, najlepiej robi mi się to sprzątając, więc często sprzątam. Uwielbiam też robótki ręczne, a jeszcze, gdy robię coś dla kogoś i temu komuś to się podoba – cieszę się, że mogłam sprawić odrobinę radości komuś – lubię sprawiać ludziom radość i przyjemność. Jestem małomówna, lubię ciszę, spokój… Często lubię wypić kawę w zupełnej ciszy… Gdy nikt nie widzi, nadal i niezmiennie, jestem sobą – kobietą, matką, córką, wnuczką, babcią, przyjaciółką… Żyjącą z dala od tych, których kocham i z którymi pragnęłabym być… Bez względu na okoliczności, miejsce i czas… Jestem człowiekiem, kobietą taką jak Ty i Ty i Ty… Mam dobre dni i złe dni. Żyję tak, jakby każdy dzień miał być tym ostatnim dniem moim. Staram się żyć tak, by nikt przeze mnie nie płakał. Choć nie zawsze jest to proste. Staram się być blisko tych, którzy mnie kochają, i których ja kocham. Mam duszę romantyczki, więc czasem lubię pomarzyć o tym, jakby to mogło być, gdyby… Jednak romantyczka, stąpająca twardo po ziemi, z ogromnym zasobem optymizmu – szaleńcza mieszanka!

Pewnie ktoś z boku obserwujący mnie powie, że jestem nudna… no cóż. Mi dobrze jest ze sobą i nigdy nie nudzę się sama. Uwielbiam samotność i ubolewam, że w tym miejscu to rarytas – nie być obserwowanym i być samemu choć przez chwilę…

Z pozdrowieniami, Diablica



Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”



Wolność – wiele znaczeń albo bez znaczenia?

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Wolność dla człowieka jest jak powietrze. Musi je mieć, by żyć. Tak jesteśmy skonstruowani. Ale jednocześnie jesteśmy też tak skonstruowani, że musimy wyznaczyć jakieś ramy tej pierwotnej potrzebie. Gdzie leżą granice wolności, nadal tego nie wiem.

Chciałabym umieć przeżywać piękno danej chwili w zgodzie na jej nietrwałość, bo często nie potrafimy się porozumieć. Bo nam się nie chce, nie interesujemy się drugim człowiekiem. Wolność, to nie tylko wykrzyczenie słowa ,,NIE’’. To też możliwość powiedzenia ,,TAK’’.

Są takie miejsca, gdzie śni się więcej niż zazwyczaj, i dzieje się więcej niż na co dzień po tamtej stronie. Czy wolność może sprawić, że zamiast się kłócić albo unikać rozmowy, zdołamy się zrozumieć? Zaufanie? Szacunek? Poszukuję okoliczności łagodzących i nic z tego nie wynika. Czasami zaufanie zastępuje zrozumienie. Zmienić tok myślenia? Ale po co? Bo czy możemy czuć, że nasze życie jest dobre, skoro opiera się na tak niepewnych podstawach?

Los każdego dnia może przynieść nam bolesne doświadczenia. Mimo to, ja nadal wierzę, że nasze życie, nawet tu, może być do zaakceptowania, i autentycznie, prawdziwie trzeba ruszyć z miejsca, uwolnić się od lęków i nawyków. Uczynić swoje życie lepsze. Nigdy nie jest za późno, by zaakceptować siebie, zmiany, które przynosi los, niezależnie od miejsca, w którym się znajdujemy.

Prawda jest taka, że nikt nie wie, do czego jest stworzony, dopóki nie napotka w życiu wyzwań, które go odmienią. Myślę, że nie można do końca wierzyć w to, co ludzie mówią. Zawsze podają racjonalny powód swoich poczynań, ale będzie to tylko alibi, gwarancja spokojnego sumienia. Nie można też wstydzić się naturalnych potrzeb, np. emocji, miłości, złości i błędów.

Tylko zwierzęta zaskakują nas zdolnościami i zachowaniem, których na próżno szukać u ludzi.

Jednak niełatwo się żyje, nieustannie czując się winnym. Czy istnieje jakieś dobre rozwiązanie? Może przyznanie się do winy, bez wykrętów, bo nikt z nas nie wie, ile jeszcze dokładnie mamy czasu. Lata czy miesiące? Wolimy myśleć, że długo, ale jak będzie, tego nie wie nikt.

H.S.



Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”



Jak inni nas odbierają

Instruktorka fitness Marta Brus prowadzi ćwiczenia z osadzonymi, fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Jak odbierają nas, osadzone kobiety, inni po tamtej, lepszej stronie muru. Ciężko odpowiedzieć na to pytanie. Pewnie na głębsze przemyślenia przyjdzie czas, gdy opuszczę to miejsce. Przebywając tu mam kontakt z moją cudowną rodziną, która mnie wspiera z całych sił. Daje miłość, wiarę i nadzieję. To bardzo wiele. Nie wszystkie kobiety osadzone mają tyle szczęścia. Tak naprawdę to oprócz bliskich jedyne osoby z „wolności”, z jakimi mam kontakt, to pracownicy służby więziennej oraz osoby, które odwiedzają nas w areszcie i prowadzą zajęcia. Służba więzienna, co oczywiste, musi trzymać dystans. Nasze relacje są czysto „służbowe”. Myślę, że to odpowiednie słowo. Osoby, które przychodzą z zajęciami, nie oceniają nas. Są przyjaźni i traktują nas normalnie. Czasem odnoszę wrażenie, że ten czas, który z nami spędzają, traktują jako misję. Więzienie to nie jest miejsce, które odwiedza się z przyjemnością. W tym momencie czapki z głów dla tych wszystkich, którzy z własnej, nieprzymuszonej woli nas odwiedzają. Gdy rozmawiam z nimi, momentami mam wrażenie, że choć na chwilę mogę złapać oddech, łyk świeżego powietrza.

Gdy już opuszczę areszt, co inni o mnie pomyślą? Nie wiem. Wiem jednak, że jakoś szczególnie mnie to nie interesuje. Ci, którzy byli przy mnie przed aresztowaniem- pozostali. W tej kwestii nic się nie zmieniło.

Zdaję sobie sprawę, że na temat więźniów zwykle społeczeństwo nie ma dobrego zdania. A szczególnie o kobietach. Bo kobiecie nie przystoi, aby znalazła się w takim miejscu. Idąc za następnym stereotypem myślenia- matce również. Ale, tak szczerze mówiąc, nikt nie zna naszych historii. A niektóre z nas (tak zresztą jak ja), nie mają ochoty ich opowiadać, jak by nie było, obcym ludziom. Naszej sytuacji to nie zmieni. Można byłoby to potraktować jako formę terapii, aby wylać to wszystko na papier. Ale czy warto dzielić się z obcymi?

Obawa (być może) przed hejtem i falą krytyki, jaka na nas spadnie, podpowiada STOP. KROPKA.

Blondi



Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”



Chce Ci pokazać jedno miejsce…

Fot. Zuzanna Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Wiele lat minęło od chwili, gdy byłam tam ostatni raz, ale gdy tylko będzie mi dane pojadę tam znów.

Często jeździłam na Mazury, las, woda, żagle i ja…uwielbiam obcować z naturą, uwielbiam ten błogi spokój i stan, że nic nie muszę – wszystko mogę 😊. Z dala od ludzi, mały domek tuż przy lesie, kuchnia w której paliło się drewnem, klimat trochę jak ze starego kina 😊. Drewniany domek, w którym wszystko było wykończone drewnem, okiennice – które otwierało się z zewnątrz z wyciętymi wzorami ozdobnymi, z zewnątrz wyglądał jak leśniczówka taka – malutki, ale było tyle ciepła w nim. Kuchnia pełna staromodnych drewnianych szafek, z drewnianym stołem i krzesłami… pokój w którym wizawi drzwi znajdował się kominek, po lewej stronie stało drewniane łóżko, na którym spokojnie mogły spać 4 osoby, szafa, sekretarzyk, komoda z dużym ozdobnym lustrem i stół z krzesłami – stary drewniany z fikuśnie rzeźbionymi nogami… warunki na dzisiejsze czasy spartańskie, ale uwielbiałam tam jeździć. Do brzegu jeziora miałam może pół kilometra, a może trochę więcej, jednak nie odczuwałam tej odległości… stojąc pod domkiem widziałam jak tafla wody w jeziorze błyszczy się w słońcu, zachęcając by do niej wejść… kąpiele w jeziorze, gdy tylko tego zapragnęłam, ognisko, które rozpalałam, by usmażyć sobie kiełbaski czy ziemniaki… Widok jak z obrazka, mam to miejsce w swej pamięci wyryty na zawsze, ten widok, ten zapach, który jest niepowtarzalny, ten spokój i harmonia, która tam panowała… Było to miejsce, które kochałam i uwielbiałam do niego wracać. Dziś nie wiem czy jeszcze istnieje, gdyż upłynęło wiele, wiele lat od chwili gdy byłam tam ostatni raz… Jedno jest pewne, chciałabym móc znaleźć się tam jeszcze raz, chociaż raz…

Z pozdrowieniami

Diablica



Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”



Jeszcze 150 prześcieradeł

W więziennej pralni, fot. Małgorzata Brus

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Między nami stoi jeszcze 150 prześcieradeł, które muszą wyschnąć na rurze grzewczej po praniu. Po dwa, raz na dwa tygodnie pranie z mozołem w niedużym wiaderku. Tylko jedno mieści się w nim na raz. Kiedy bawię się we Franię, liczę zawsze ile jeszcze. Dziś mi wyszło 150. Rura grzewcza wisi pod sufitem, wzdłuż ściany z oknem. Może być karniszem, na którym latem wisi zasłona z prześcieradła w upalny dzień, by przynieść chłód, lub suszarka w zimę. Liczę pilnie godziny potrzebne, by doprowadzić do sucha kawał bawełnianej połaci, o wymiarze metr na 170 cm. Wyciskanie z niego wody, to zajęcie bardzo retro, ale pomaga docenić maminy trud, kiedy do obsługi mojego niemowlęcego ciała potrzebowała sterty tetrowych pieluch, czystych i pranych dzień w dzień. Brudny róż mokrej połaci z minuty na minutę ustępuje pudrowo-indyjskiemu odcieniowi. Jakby broniąc się przed promieniami rurzego ciepła. Jasny odcień wypiera go milimetr po milimetrze, zbliżając mój czas powrotu do ciebie o minutę, 10 minut, kwadrans, godzinę. Teatr wilgoci. Wypieranie tego co było do stanu pożądanego. By przyśpieszyć wygrana przesuwam prześcieradło po kilka centymetrów w ta i tamta stronę. Bo kiedy za kilka godzin suchość wygra z wilgocią, będzie nas dzielić tylko 148 prześcieradeł.

Papryka RZ.



Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”



Plotka

Świetlicowe rozmowy, fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Przecież ona dosięga każdego! Nierealnym jest, by ominęła kogokolwiek. Wszyscy jesteśmy jej łącznikiem, przedłużeniem, ofiarą i „ojcem”. Rodzi się z niskich pobudek, z nudów, zazdrości, zemsty, słabego charakteru. Ta, o której się dowiemy – zapewne dzięki drugiej osobie, nawet jak poboli, zatka, wyciśnie łzy czy wywoła parsknięcie, to pozwala na zadziałanie, ustosunkowanie się, olanie, bądź zareagowanie. Wszyscy świetnie zdajemy sobie z tego sprawę, że w świecie jest jeszcze masa „info” na nasz temat, która dotrze do nas maksymalnie zdeformowana i przyprawiona.

Ludzie od zawsze gadali, mało z kim można porozmawiać, a gadać z każdym. Choć zawsze miało to miejsce, to jakoś mało kiedy w identyczny sposób „podawali” dalej zasłyszane historie.

Zakład karny w Grudziądzu był kiedyś zakonem. Do tej pory wewnątrz jest kościół w którym odprawiane były msze. Na terenie jest również DMiDZ (Dom Matki i Dziecka), tzw. „ żłobek”. Dzieci się tam rodzą i są chrzczone w kościele podczas normalnej mszy (tak było za mojej „kadencji”). Dwie takie msze pamiętam, ale ktoś w inny sposób to zarejestrował. Po kilku latach dowiedziałam się, że dziecko, które urodziłam zostało mi zabrane do adopcji z racji dużego wyroku… a ja nawet nie wiem, czy mogę mieć dzieci.

Pamiętam też jak kiedyś mnie straszyli, że gdy pojadę na karny, to muszę uważać, bo na łaźni dochodzi do gwałtów. Nie za bardzo mieścił mi się głowie gwałt kobiety przez kobietę, ale jakoś wtedy słowa miały budować lęk. Cały pawilon podzielony był na dwie części, po środku dyżurka i telefony. Mnie skierowano w lewą stronę, do końca korytarza. Do ostatniej celi. Łaźnia była po prawej stronie, na drugim końcu tego pawilonu. Dziś bym zwyczajnie zapytała „co tam się dzieje”, albo choćby „przypaliła Franka”, że przez kraty zbyt dobrze nie widzę. Jakoś chciałabym zażartować z tamtego lęku, który odczuwałam, ale nie odzwierciedliłoby to siły przekazu. Patrząc na koniec tego pawilonu widziałam stojące dziewczyny pod tą łaźnią i nie docierała do mnie kolejka po krzywdę? A tam pod oknem, przy tych drzwiach była popielniczka! One wyszły zapalić!

Osobiście dotknęło mnie kilka krzywdzących słów, byłam też świadkiem, do czego doprowadzają nieprawdziwe informacje, ile relacji niszczy, zabija plotka. Nie wszystkie pamiętam, ale chyba gorsze jest, ile razy powiedziałam sama do kogoś o drugim nieprawdę. Dlaczego bardziej człowiek pamięta „krzywdę” rzuconą w jego stronę, a nie odnotowuje zadanych przez siebie razów? Gdyby dać możliwość ranienia słowem na przysłowiowy zeszyt, ile by się wpisało? No właśnie, nie ma przykrywki incognito, ale gdyby odwrócić propozycję, wpisanie nazwisk tych, co nam zadali kuku…hm!…wiadomo, że płonęłoby.

Tysiące ludzi może ukręcić tysiące wersji jednej historii. Przez lata nasłuchałam się kto od kogo jest z rodziny, o romansach więziennych, bo tylko przecież romans mógł zaradzić, żeby utrzymać się w pracy, o donoszeniu osadzonych, by ją dostać, o tym, że w celi mam toster, własny materac, kino domowe (chyba celowe to było zagranie). Ostatnio wyjeżdżałam już w transport na diagnostykę, a ja tylko szłam z rzeczami z paczki. Moje zajęcia z psem z dogoterapii potwierdziły, że jeszcze mam psa w celi, bo długo siedzę.

Każdy człowiek ma za sobą niesmak niejednej krzywdzącej powiastki na swój temat, każdy człowiek ileś razy bardziej świadomie jak nieświadomie (pozostawiam to do indywidualnego przetrawienia) przyczynił się do bólu drugiej osoby i też każdy człowiek ma swój próg wytrzymałości na takie gadanie. Nie uwierzę, że komuś tak naprawdę jest to obojętne, że źle o nim mówią! Ja wiem, że istotne jest, kto mówi, a nie co, ale prawda jest taka, że wystarczy gorsze samopoczucie, jakiś smutek rodzinny i głupie gadanie obcych ludzi pchnie do tragedii.

A wystarczyłoby, aby każda nasza pojedyncza łza z bólu nie wypowiedziała jednego słowa dalej. Byśmy uwolnili się od niepotrzebnego śmietnika słów o innych i przestali być echem.

PEŁNOLETNIA



Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”



Pierwszy post Haliny

W celi, fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Pierwszy post Haliny

Długo się zastanawiałam czy napisać na bloga.

Zwyczajnie miałam mieszane uczucia, jak zostanę odebrana przez osoby w wolności. Przecież jestem „więźniarką”.

To, że znalazłam się w tym miejscu, nie robi ze mnie gorszego człowieka. Człowieka pozbawionego uczuć. Myślę, a wręcz jestem tego pewna, że całe moje człowieczeństwo, które posiadałam przed wyrokiem, jest nadal we mnie, mimo tych krat.

Niczym się nie różnię jako człowiek od osób za murami.

Też posiadam rodzinę, dzieci, dom, lecz życie napisało dla mnie inny scenariusz.

Borykamy się często z problemami, na które nawet nie mamy wpływu. Wyobraź sobie sytuację, że znajdujesz się na naszym miejscu i wykonujesz telefon do domu, a tam słyszysz, że twoje dziecko jest w szpitalu? Ma podejrzenie wyrostka i czeka go prawdopodobnie operacja. Zanim usłyszysz wszystkie informacje, nie wspomnę o pocieszeniu dziecka i wsparciu go, mija pięć minut, telefon zaczyna mrugać – zaraz koniec rozmowy. I słyszysz ciszę, następny telefon jutro (no, chyba że uda się wyżebrać dodatkowy telefon u oddziałowej). I tak idziesz pod celę z tysiącem myśli w głowie, ale najgorsza jest ta niemoc.

Bezsilność człowieka, bo przecież będąc na wolności to byłoby się przy dziecku, trzymałoby się go za rękę, a tak… Zostaje się sama z własnymi myślami. Chyba że jesteś szczęściarą i masz z kim o tym pogadać w celi.

Więzienie uczy nas wszystkich cierpliwości, bo to jest niezbędne, jak tlen do życia.

Przecież kiedyś ten wyrok minie i będziemy przy dzieciach, rodzinie, będziemy tak jak Wy – wolnymi ludźmi.

Myślę, że jak na pierwszy wpis nie jest źle. Może się przełamię i będę pisać częściej.

Halina



Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”



Nasz rodzinny obiad

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury
Fot. Małgorzata Brus

Na nasz rodzinny obiad zjedlibyśmy zupę ze świeżych pomidorów z cieniutkim makaronem i przysmażaną cebulką, pieczonego kurczaka z ziemniaczkami i mizerią, a na deser poziomki ze śmietaną albo kruche ciasto z rabarbarem i cukrem pudrem. Usiedlibyśmy wokół stołu – ja i moi rodzice – w pokoju z widokiem na ogród, a przez okna wlewałby się zapach dopiero co skoszonych traw i cykanie świerszczy. Snulibyśmy opowieści i plany na przyszłość, przyprawione śmiechem i łzami. Ale takiego obiadu nie będzie, bo nie ma już tamtego pokoju ani moich rodziców. Bo na wszystko jest już za późno.

Gdybyśmy byli dawnymi Słowianami, zastawiłabym stół na cmentarzu, przy grobie, gdzie spoczywają, i rozpaliłabym ogień – jako bramę i drogę – aby ich dusze przybyły z Nawii ogrzać się i posilić. Wtedy mogłabym powiedzieć im, jak bardzo ich kocham i jak bardzo mi żal, że nie dane mi było nawet się z nimi pożegnać. Mogłabym ich przeprosić za własną bezsilność. Może zjawiliby się też dziadkowie i babcie, ciotki, wujowie i kuzyni oraz moja nienarodzona siostrzyczka (lub braciszek) – bowiem wszyscy moi bliscy krewni  przebywają już po Tamtej Stronie, w strefie wiary i tajemnicy. Ucztowalibyśmy i gawędzili, dopóki płonąłby ogień.

Lecz nie jesteśmy dawnymi Słowianami, zaś w moim duchowym dziedzictwie nie ma przyzwolenia na zabawy we wróżkę z Endor. Żeby znów się spotkać, musimy cierpliwie czekać na ruch Boga. Dlatego na razie nie będzie obiadu ani rozmów z duchami przodków.

Za to może być inny obiad i inne rozmowy, daleko stąd, na afrykańskim brzegu – z moim mężem i jego rodziną. Bo tylko oni mi pozostali na tym świecie. Na szczęście sercem są nieustannie ze mną, choć nie płynie w nas ta sama krew. Wierzę, że kiedyś usiądziemy razem, w licznym gronie, na patio pod baldachimem winorośli, w cieple śródziemnomorskiego wieczora, i nie będziemy pamiętać ani mówić o rzeczach smutnych i bolesnych. I to będzie może lepsze, niczym dotyk łaski, bo jak napisała Majgull Axelsson: „Niektóre wspomnienia trzeba zostawić w spokoju, są delikatne jak pajęczyna, nie znoszą myśli ani słów”.

Zośka



Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”