Czy warto pomagać złym ludziom?

Rys. Paweł Althamer. Warsztat plastyczny Pawła Althamera i Rafała Żwirka w Areszcie Śledczym na Grochowie, fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Jest to jeden z tych tematów, na które kompletnie zmieniło się moje spojrzenie odkąd jestem wiezieniu. Oczywiście, będzie to subiektywne zdanie i odniesienie do tematu wiąże się głownie z bycia osadzoną i postrzeganiem więzienia jako tego miejsca dla złych ludzi

Zewnętrzne postrzeganie nas osadzonych jest krzywdząco stereotypowe. Sama przyznam się szczerze, myślałam wcześniej, że człowiek w więzieniu, jest tu dlatego, bo na to zasłużył. I notabene tak jest w większości przypadków, każda z nas dźwiga ciężar tego co zrobiła każdego dnia. I płaci za swoje błędy, aby prędzej czy później stąd wyjść i żyć swoje życie mądrzej. Stanę na stanowisku, że nie ma tu ze mną złych ludzi. Są złe uczynki. Zaryzykuję, że każda z nas zrobiła coś mniej lub bardziej złego, ale nie nazwę żadnej z dziewczyn złą osobą, przynajmniej tych, które poznałam.

Nie tylko tu w środku, ale na zewnątrz ludzie bardzo nas oceniają, nawet nas nie znając. Ta stygmatyzacja w połączeniu z brakiem realnych możliwości wywierania wpływu na to, co n zewnątrz sprawia, że każda pomoc się liczy. Nie będę się rozpisywać o finansach czy książkach. Skupiam się na rzeczach, które bolą mnie najbardziej. A boli mnie brak zrozumienia ze strony społeczeństwa, ta obojętność. To, że tak często ludzie w więzieniu są pomijani we wszelkich debatach publicznych, że nas się nie zauważa, nie mówiąc już o pomocy. Tu nie chodzi w moim mniemaniu o pomoc finansową, chodzi mi o zauważenie, że jesteśmy ludźmi i chcemy być traktowani podmiotowo. Ja na pewno chcę.

Merida

Rok 2219

“Mieszczanie z Bródna” – rzeźba Pawła Althamera, mieszkańców Bródna i Targówka, fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Uchylmy na chwilę dni do politycznej przyszłości. Za nimi, powiedzmy w 2219 roku, w miejsce parlamentu mamy elektroniczny system centralny, bazujący na sztucznej inteligencji. Współczesny obywatel, zmęczony polityką może marzyć o systemie, w którym jednostki rządzące są pozbawione skłonności korupcyjnych, obiektywne, bazują na faktach i statystycznej analizie danych. Taki system maszyn rządzących, mógłby być wyposażony w inne zalety, to jest ciągłość pracy, tempo wdrażania nowego prawa, logiczność decyzji, płynność procesu oraz być może dla niektórych kluczowy niski koszt utrzymania władzy. By móc funkcjonować, algorytmy sztucznej inteligencji wymagają pokarmu w postaci dużych, reprezentatywnych dla problemu zbiorów danych. Przykładowo by nauczyć komputer podejmowania decyzji, czy i kiedy wyprać spodnie, potrzebujemy wielotysięcznego zbioru wierszy, zawierającego zmienne, opisujące kryteria na bazie których ludzie podejmują takie decyzje. Mogą nimi być na przykład ilość dni noszenia spodni, fakt wystąpienia planu, ich ilość, zapach spodni, kolor czy ilość innych elementów odzieży obecnych w koszu na brudną bieliznę. Taki wiersz musi także zawierać informację o tym, jaka była decyzja człowieka: prać, nie prać. Czy jesteśmy jako obywatele w stanie stale karmić system, wytwarzając adekwatne dane.?

 Rozwój cywilizacji, kultury i ludzka kreatywność w omijaniu prawa to twory dynamiczne do tego stopnia, że tempo procesu legislacji mogłoby być zbyt niskie, co tworzyłoby z kolei okresy wolnej amerykanki. Spowalniałaby je konieczność zbudowania zbioru danych zasilającego system. Byłby on bowiem jedynie lustrem zbioru historycznych decyzji ogółu obywateli. Tylko po co rozwiązywać problem wielokrotnie już rozwiązany?

Czy system centralny, oparty na sztucznej inteligencji miałby w związku z charakterystyką systemów tej klasy zastosowanie dla władzy ustawodawczej? Skoro z natury jest on niekreatywnym, bezdusznym mechanizmem stanowiącym tylko odzwierciedlenie uprzednich decyzji, być może jest dla niego miejsce we władzach wykonawczej i sądowniczej? Możemy wyobrazić sobie, że w ramach władzy ustawodawczej prawo może być tworzone za pomocą elektronicznych narzędzi referendalnych, gdzie przy założeniu osiągnięcia założonego quorum obywatele decydują o konkretnych zapisach prawnych. W przypadku zastosowania centralnego systemu elektronicznego zarządzania dla władzy wykonawczej takie elementy organizacyjne, jak dysponowanie budżetem, wydawanie niskopoziomowych decyzji administracyjnych, czy przyznawanie dotacji mogłoby odbywać się z automatu. Ludziom można byłoby pozostawić takie aspekty władzy jak podejmowanie decyzji eksperckich, budowanie innowacyjnych rozwiązań, rozwiązywanie nietypowych problemów. Wdrożenie takich rozwiązań dla władzy sądowniczej mogłoby odciążyć system w zakresie tempa podejmowania prostych decyzji w sprawach wpisujących się w zdefiniowane schematy. Warunkiem poprawności działania takiego sytemu jest wdrożenie precyzyjnych algorytmów decyzyjnych dla poszczególnych przypadków, z wyznaczonymi progami linearnymi lub dyskretnymi dla każdej z broni decyzyjnych. W każdym z tych przypadków zbudowanie sytemu wymagać będzie wkładu w postaci danych z historii podejmowania decyzji przez ludzi. Od jakości decyzji, zależeć będzie przyszłość takiego systemu. Kiedy już powstanie, a obserwując tematy, możemy być pewni, że to kwestia czasu, zostaniemy zdani na łaskę wypadkowej naszych własnych decyzji.

Skowronek

Każdy dzień

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Każdy dzień zaczyna się tak samo Godzina 6.15 zaświecone światło w celi, to znak, że czas wstawać. Otwieram oczy i co? Znów widzę sufit a na nim jarzeniówka, która cholernie razi w oczy. No i co? Trzeba się podnieść, aby się ogarnąć do apelu. Przecież on nie poczeka. Szybka kawa, papieros i stoimy po jednej stronie celi, czekają kiedy drzwi (klapa) się otworzą, wejdzie oddziałowa lub oddziałowy po to, żeby sprawdzić, czy przypadkiem w nocy nie przepiłowałyśmy krat i czy żadna z nas nie dała dyla. Następnie oczekujemy na śniadanie z nadzieją, że dostaniemy coś fajnego.Od rana oczywiście włączony telewizor, który po kilku godzinach mam ochotę wystawić za drzwi. Ileż można patrzeć na stałe punkty programu osadzonych ze mną dziewczyn. Jak nie sąd rodzinny, to karny, potem „Malanowski”, „Policjanci i policjantki”, „W 11”, „Dlaczego ja”. Czasem intensywnie myślę o tym, zadając sobie pytanie: czy one nie mają swoich problemów?.

W ciągu dnia staram się odpocząć od tego intelektualnego bagna w TV. Zbyt dużego pola popisu w tym miejscu nie mam. Zostaje książka, krzyżówki, list do mojego ukochanego i dzieci. Jestem tu rok i w najgorszym wypadku drugie tyle przede mną.

Mam taki uraz do zielonego (zielone łóżka, szafki, talerze, sztućce, stojak na buty, wieszak), że na wolności ten kolor będę omijała szerokim łukiem.

Obiad planowo mamy o godzinie 13.00. Jednak ostatnio z przyczyn mi nieznanych są straszne opóźnienia.

Kolacja o 17.00. Drugi apel o 19.00.

Każdy dzień jest prawie taki sam. I tak mija tydzień, miesiąc, rok.

Smutne i monotonne życie.

Takie zajęcia, jak „Piszę, więc jestem” (blog eWKratke), dla mnie osobiście są wielką przyjemnością. Choć na chwilę mogę wyjść z celi i oderwać się myślami od tego, co mam 24 godziny na dobę.

Tu docenia się wolność, to wszystko, co jest po drugiej stronie murów.

Do swojego wyroku podchodzę, jak do zadania. Jest wina – jest kara. Trzeba odpokutować. Zamknąć ten rozdział życia i wrócić do domu – do ukochanego i dzieci.

Gorzuleczka

Rys. Lui
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Dni pełnych refleksji i szczęśliwych powrotów, życzy blog eWKratke.pl.

Moje imię rozpoczyna się na literę „A”

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Moje imię rozpoczyna się na literę „A”. Do czterdziestki mi niedaleko. Mam czworo dzieci, które kocham nad życie. Zanim tu trafiłam, miałam piękne życie i głowę pełną pomysłów… Uwielbiam podróże i pewnie dlatego ukończyłam turystykę. Lubię taniec, dobre jedzenie, żagle, kocham czytać kryminały. Gdy będę stara i brzydka, a dzieci pójdą na swoje, zamierzam kupić drewniany domek w Bieszczadach. Wcześniej odwiedzę „Empik” i zabiorę ze sobą całą przyczepę książek. Lubię widzieć uśmiech na twarzach ludzi, i dlatego staram się im pomagać. W tym przykrym miejscu, w którym tkwię od roku, radość innej, współosadzonej jest droższa od pieniędzy.

A

WOLNOŚĆ – BYCIA SOBĄ!

Otwarcie Filii Parku Rzeźby w Areszcie Śledczym na Grochowie , fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Jestem szczęściarą, bo nie potrzebuję ładnej bielizny, perfum aby potwierdzić moją kobiecość – moje Ja. Dla mnie kobiecość to siła, mądrość, umiejętność dokonywania właściwych wyborów, troska, wrażliwość. To po prostu człowieczeństwo, a niektórym tego brakuje. Prawdziwa uroda to nie makijaż, włosy których naturalnego koloru już prawie nikt nie pamięta, sztuczne rzęsy i obciachowe długie paznokcie.

To nie my – naturalne kobiety!

Kobiecość nie potrzebuje wysokich obcasów, obcisłych sukienek, wyzywających spojrzeń, widocznej bielizny. Dla mnie widok bielizny to dowód zwykłego niechlujstwa. Można wyglądać i czuć się spoko w golfie, dżinsach a nawet w kaloszach.

Kobiecość to my – nasz błysk w oku, uśmiech, głośny śmiech, czasami słone łzy, wdzięk – urok, tembr głosu, świadomość swojej wartości. Jestem właśnie taką kobietą.

EVELINE

W drodze

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

A więc jadę. Od miesiąca na to czekam. Jadę na zabieg do innego zakładu. Spakowałam się i myślę, czy zmieszczę się w kilogramach. Zastanawiam się nad tym, bo w transport można wziąć ze sobą jedną torbę rzeczy nieprzekraczającą 30 kg. Niby dużo, ale wcale tak nie jest. Ciuchy, książki, przybory do pisania, szampon, proszek i kilogram za kilogramem leci. Mam parę zużytych rzeczy, które wyrzucę w magazynie (schodzone buty, szklaną miskę, której nie mogę już mieć).

Dobra, torba spakowana. Na szczęście ktoś mi ją podwiezie wózkiem do samochodu.

W magazynie spotykam dziewczyny, które będą jechać ze mną. Oprócz mnie, jeszcze cztery. Jedną znam, więc będzie z kim pogadać. To dobrze, bo czekają nas trzy godziny jazdy. Co najmniej!

Nic nie piłam, żeby czasami siku mi się nie zachciało i hops do samochodu. A nie, jeszcze trzeba zapakować bagaże. Dwie torby ważą chyba z tonę. W rzeczywistości nie przekroczyłam 30 kg. Czym torba cięższa, tym niżej ją wpychamy. Cieszę się w duchu, że nie wszystkie tyle ważą. Na szczęście to nie jest najcieplejszy dzień w roku, ale i tak jesteśmy zgrzane.

Teraz pozostaje zapakować siebie i ruszamy w drogę!

U wszystkich widać podekscytowanie. Jedne się cieszą, inne boją, bo nie wiedzą, co je czeka. Ja jestem ciekawa, ale tylko dlatego, że już tam kiedyś byłam, więc wiem, czego się spodziewać.

Ruszamy. Oglądamy widoki podglądając przez małe okienko i wymieniamy się informacjami, co w nowym zakładzie wolno, jak można dzwonić i tym podobne. Tematy kończą się po około godzinie i resztą drogi spędzamy w milczeniu, przerywając ciszę od czasu do czasu jakimś drobiazgiem.

Wyjechałyśmy o 9.15, jest 13.20 i jesteśmy na miejscu. Wysiadamy z  samochodu, wyciągamy torby. I tu nie jest już tak słodko – nikt nam toreb nie podwiezie na wózku. Więc ciągniemy te bagaże po ziemi. Niestety magazyn jest na piętrze, więc wciągam tę swoją tonę po dwa schodki. Na górze czuję, że moje płuca są w gardle i brakuje mi powietrza. Wyglądam jak ryba wyciągnięta z wody i myślę sobie, że tak właśnie muszą się czuć alpiniści, gdy dostaną się na szczyt góry.

Siadam na ławce w poczekalni i na tym koniec transportu. Pozostaje tylko czekanie.

Monika

Wybory. Jest nas już prawie połowa

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Przeżyłam majowe wybory do Parlamentu Europejskiego w Areszcie. Dzięki ciszy i skupieniu więcej czasu mogłam poświęcić na śledzenie w prasie i w telewizji wydarzeń politycznych. Byłam uważniejsza…. No i jestem bardzo dumna z nas – kobiet (choć moja rola była żadna, poza ogólnie mówiąc postawą emancypantki z krwi i kości, urodzonej feministki – ale „zdrowej”, przyjaznej mężczyznom). Stwierdzam – było nas rekordowo dużo! Aż 47% spośród wszystkich zarejestrowanych kandydatów w wyborach stanowiły kobiety. To procentowy rekord.

Coraz więcej kobiet nie tylko głosuje, ale decyduje się na działalność polityczną.  Z wyborów na wybory rośnie liczba kandydatek ubiegających się o mandat.

W więzieniu solidarność kobieca jest silniejsza niż w rzeczywistości. Tzn. w relacjach więziennych oczywiście nie…, nie o tym tu mowa.

Kobiety z zasady są pilne, w więzieniu uważnie śledzą wydarzenia polityczne i chętnie się angażują w wybory. Na wolności żyją w większym zamęcie, w biegu…. Chętnie wspierają inne kobity walczące o urząd prezydenta lub burmistrza.

A kobiet jest coraz więcj i ten trend jest zauważalny i z pewnością będzie trwały.

Kobiety w odosobnieniach wspierają inne „walczące siostry” bardzo chętnie – choć ciągle trudno im się dostać na miejsce 1 na listach….

Aresztowane i skazane chcą głosować, są merytorycznie przygotowane, wiedzą na kogo i dlaczego… Są bardzo wymagające i krytyczne, często zupełnie inaczej niż na wolności.

Nie zmienia to faktu, że jest z „Kobietami” ogólnie mówiąc „lepiej”, to ciągle nam trudno i tym wybieranym i wybierającym.

Co do wybieranych – to może najlepszy, choć nie wiem, czy idealnym rozwiązaniem – instrumentem zwiększającym udział kobiet w polityce – jest nie tylko parytet, ale nap. „suwak” – czyli naprzemienne umieszczenie kobiet i mężczyzn, co dodatkowo powinno być połączone z analizą szans danego komitetu na mandaty w poszczególnych okręgach. A co do wybierających – powinniśmy mieć wszystkie swobodne prawa wyboru – także w więzieniu, bo przecież w tym miejscu nasz los w dużo większym stopniu niż na wolności spoczywa na barkach rządzących, tj. wybieranych, a w dużo jednak mniejszym stopniu ten więzienny byt zależy od nas samych…

Pozdrawiam, jedna z wybierających w Areszcie – Lili

Wpłać 23 zł na 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001 lubwww. fundacjadomkultury, lub kliknij TEN LINK.

Ty Też możesz pomóc! Zobacz dlaczego potrzebujemy Twojego wsparcia.

Działamy w więzieniach od 2011 r. Docieramy ze sztuką i kulturą tam, gdzie nikt nie chce być. Wierzymy, że sztuka nie ocenia.

Prowadzimy zajęcia artystyczne i kulturalne z osadzonymi w Areszcie Śledczym Warszawa Grochów. Namawiamy artystów do wspólnych działań, prowadzimy warsztaty i spotkania. Często nasze działania są jedynymi, które przywracają kawałek normalności osadzonym.

Jednym z wyjątkowych na skalę Polski projektów jest blog eWkratke.pl

Tworzą go kobiety odbywające karę więzienia w Areszcie Śledczym Warszawie Grochowie. Bez dostępu do Internetu, przede wszystkim dzięki mrówczej pracy oddanych wolontariuszy, już czwarty rok możecie czytać ich posty i prowadzić z nimi dialog.

Dwa razy w tygodniu prowadzimy dla blogerek zajęcia, takie okna na świat, okna na wolność. Prowadzą je specjaliści z różnych dziedzin, hobbyści, pasjonaci. Opowiadają o swoich fascynacjach, pracy, problemach. A potem dziewczyny piszą posty, które publikujemy na eWKratke.

Nasze działania to konkretne koszty:

  • 23 zł to koszt biletu, który pozwala nam dojechać do aresztu.
  • 53 zł to koszt materiałów plastycznych i piśmienniczych na jedne zajęcia.
  • 100 zł to koszt jednych zajęć artystycznych prowadzonych przez edukatora.

Dlatego potrzebujemy wsparcia Darczyńców takich jak TY!

Wpłać 23 zł klikając TEN LINK

MOJE (nie)GŁOSOWANIE

“Siatkarka” autorzy: P. Althamer i Reaktor Laboratorium Rzeźby, fot. M. Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Na podstawie art. 40§1 kk Sąd orzekł wobec mnie pozbawienie praw publicznych na okres 10 lat. Jeśli czytacie moje wpisy to dobrze Wam wiadomo, że jestem w więzieniu znacznie dłużej i zwyczajnie nie mogę brać udziału w głosowaniu. Nie mam zamiaru tu wylewać wiadra łez nad niemożliwością postawienia przy kimś X, ale tak na zdrowy rozum- jak Wy to pojmujecie? Zgodnie z art. 43§2 kk pozbawienie praw publicznych w sprawie obowiązuje od dnia uprawomocnienia się wyroku. Jednak zgodnie z art. 43§2b kk „okres, na który orzeczono pozbawienie praw publicznych za dane przestępstwo nie biegnie w czasie odbywania kary pozbawienia wolności za to przestępstwo.” Wiem, że mój głos by niczego nie zmienił, ale też dlaczego ma być mniej ważny? Kiedy to 10 lat ma mieć swój kres? W końcu biegnie czy nie biegnie?  …jakiś Forest Gump II…Nie przypominam sobie bym kiedykolwiek piastowała jakieś wyższe stanowisko, nie dostałam żadnego orderu…., bo medale, które przywiozłam kiedyś z turnieju koszykówki się raczej nie liczą? No to, po co taka dodatkowa kara dla szaraka? Także mało wiem o samym głosowaniu, jedynie widzę, że dziewczyny chodzą, ale też nie jest to jakaś ogromna grupa.

Nie chodzi mi o to, by zaprzestać karaniu – nie! tylko, żeby to miało sens, żeby nie było eliminacją. Niedługo trzeba będzie utworzyć oddziały geriatryczne dla więźniów.

Pozdrawiam, Pełnoletnia.