W drodze

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

A więc jadę. Od miesiąca na to czekam. Jadę na zabieg do innego zakładu. Spakowałam się i myślę, czy zmieszczę się w kilogramach. Zastanawiam się nad tym, bo w transport można wziąć ze sobą jedną torbę rzeczy nieprzekraczającą 30 kg. Niby dużo, ale wcale tak nie jest. Ciuchy, książki, przybory do pisania, szampon, proszek i kilogram za kilogramem leci. Mam parę zużytych rzeczy, które wyrzucę w magazynie (schodzone buty, szklaną miskę, której nie mogę już mieć).

Dobra, torba spakowana. Na szczęście ktoś mi ją podwiezie wózkiem do samochodu.

W magazynie spotykam dziewczyny, które będą jechać ze mną. Oprócz mnie, jeszcze cztery. Jedną znam, więc będzie z kim pogadać. To dobrze, bo czekają nas trzy godziny jazdy. Co najmniej!

Nic nie piłam, żeby czasami siku mi się nie zachciało i hops do samochodu. A nie, jeszcze trzeba zapakować bagaże. Dwie torby ważą chyba z tonę. W rzeczywistości nie przekroczyłam 30 kg. Czym torba cięższa, tym niżej ją wpychamy. Cieszę się w duchu, że nie wszystkie tyle ważą. Na szczęście to nie jest najcieplejszy dzień w roku, ale i tak jesteśmy zgrzane.

Teraz pozostaje zapakować siebie i ruszamy w drogę!

U wszystkich widać podekscytowanie. Jedne się cieszą, inne boją, bo nie wiedzą, co je czeka. Ja jestem ciekawa, ale tylko dlatego, że już tam kiedyś byłam, więc wiem, czego się spodziewać.

Ruszamy. Oglądamy widoki podglądając przez małe okienko i wymieniamy się informacjami, co w nowym zakładzie wolno, jak można dzwonić i tym podobne. Tematy kończą się po około godzinie i resztą drogi spędzamy w milczeniu, przerywając ciszę od czasu do czasu jakimś drobiazgiem.

Wyjechałyśmy o 9.15, jest 13.20 i jesteśmy na miejscu. Wysiadamy z  samochodu, wyciągamy torby. I tu nie jest już tak słodko – nikt nam toreb nie podwiezie na wózku. Więc ciągniemy te bagaże po ziemi. Niestety magazyn jest na piętrze, więc wciągam tę swoją tonę po dwa schodki. Na górze czuję, że moje płuca są w gardle i brakuje mi powietrza. Wyglądam jak ryba wyciągnięta z wody i myślę sobie, że tak właśnie muszą się czuć alpiniści, gdy dostaną się na szczyt góry.

Siadam na ławce w poczekalni i na tym koniec transportu. Pozostaje tylko czekanie.

Monika

17 thoughts on “W drodze

    1. Dziękujemy za Farcik… bo na pewno nam się przyda… transportów nikt nie lubi… (pomijając fakt, że niewygodnie to dochodzi stres gdzie i do kogo się trafi pod celę). Znowu zostawiamy to co stare, znane na rzecz całkowitej niewiadomej, na którą nie mamy w ogóle wpływu…
      Pozdrawiam Bella

    2. Jesteś wszędzie…:)
      Najlepiej ja będę rozumiała Monikę bo kilka lat temu też zaliczyłam transport do Warszawy. Wtedy brałam za sobą cały dobytek ….i może dlatego tylko jedna osoba ze mną jechała?:)Droga w „nieznane”jest zawsze długa.Kiedyś napisze o tym może art. Trzymaj się dzisiaj, pozdrawiam. Pełnoletnia.

      1. Pełnoletnia- całe życie jesteśmy w drodze. Czy na wolności czy w więzieniu. To ciągle nasze życie.Dziękuję za to,że rozumiałaś mój smutek po odejściu KORY, nigdy nie zapomnę tego,że dotrzymałaś słowa.

        1. Chciałabym ,żeby moja tułaczka niebawem się skończyła bo -zwyczajnie jestem zmęczona .
          Nie takiej drogi chciałam , nie takiego życia .
          Zostaw wszystko co smutne po mojej stronie i ciesz się już życiem.
          Normalnym życiem.
          Dotrzymałam wtedy słowa bo to było naturalne , teraz możesz słuchać Kory kiedy chcesz i z kim.
          I nie musi to być tylko ta jedna płyta…
          Pełnoletnia

          1. Oj Pełnoletnia.Smutki nie tylko po Twojej stronie. U mnie dziś też pierwszy ostry nerw. Korzystam z chwili bo Benio się myje, mam czas dla siebie. No tak- słucham Kory- ja zawsze byłam ” sadysta meloman”. Przerobiłam wszystkie kawałki. Posłuchaj, życie każdego z nas jest wszędzie tyle samo warte, czy tu czy tam. Okoliczności bywają różne- sama wiesz. Co do tułaczki- posłuchaj, rozmawiałyśmy- wszystko się w życiu kończy i to złe i to dobre. Tułaczka też się skończy. Wierzę, że Twoja także.Pozdrawiam i serdecznie dziękuję za Korę. Grób ma cudny, wiewiórki biegają, ale łza mi ciągle nie może spaść…

    1. Czy 170 cm wzrostu świadczy o wielkości? ,
      to Ja tez jestem wielka .
      Dziękujemy za pozdrowienia, mnie co prawda już nie ma od kilku dni na radiowęzle, ale to była super robota.
      Także dziś i Ja pozdrawiam radiowęzeł.

      Pełnoletnia.

  1. Nie jestem wszedzie tylko ciebie Pelnoletnia nigdzie nie ma😃jak możesz to napisz jak wyglada czytanie komentarzy czy w grupie czy każda otrzymuje odpowiedz na kartce.i co ogłaszasz przez radiowęzeł…na polega praca w radiowężle.

    1. Czym Ty się zajmujesz, że jesteś przy nas o każdej porze dnia?… to miłe… Ty dobrze wiesz, gdzie ja jestem. Jak zaczną ludzie patrzeć Twoimi oczami to może będę gdzie indziej. Komentarze otrzymujemy wydrukowane w kilku egzemplarzach. Na ogół wychowawca p. Ewa przynosi na zajęcia „piszę, więc jestem”. Chwilkę czytamy, komentujemy i mówimy kto odpisuje. Wszystkie egzemplarze idą na różne cele, ale sam widzisz kto odpisuje. Natomiast jeśli chodzi o pracę w radiowęźle to dla mnie to super przygoda też. Ty akurat wiesz dobrze w jakiej jestem sytuacji, więc też umiesz sobie wyobrazić ile miałam nauki przy komputerze. Oprócz nauki, też śmiechu przy tym. Codziennie jest czytane dla wszystkich: jadłospis, aktualne informacje o konkursach, które są organizowane w Zakładach karnych, ciekawostki z prasy oraz tematy dnia. W każdy dzień tygodnia jest coś innego, np. w każdy poniedziałek ciekawostki i rola nauki w życiu człowieka, a w piątki na przykład „nasi słuchacze piszą” i niepełnosprawność. Układamy na cały m-c taką teczkę oraz w radiowęźle tworzona jest gazetka „Kamczatka news”. I to tyle. Niestety praca nieodpłatna. Pozdrawiam Cię i … szukaj mnie dalej 😊 Pa!
      Pełnoletnia

    2. Dziękujemy za pozdrowienia. Nasza praca to najprzyjemniejsza z rzeczy tutaj. Na komentarze odpowiadamy w grupie. Przez radiowęzeł ogłaszamy : jadłospis, aktualności prawne, info o konkursach itp. Ogarniamy gazetkę bloga, Facebook – oczywiście tylko piszemy bez publikacji. Jesteśmy off-line ☹
      Pozdrawiam, Merida

    3. Kochani wybaczcie małą przerwę w odpisywaniu, odpisałam pod innym postem jak w praktyce mniej więcej wygląda odpisywanie na bloga, mam nadzieję, że to również lada chwila będzie opublikowane. Oczywiście dziękujemy za wszystkie pozdrowienia i pracujemy ciężko, w pocie czoła nad naszymi postami. Sugestia tematów – mile widziana.
      Merida

  2. Dzieki za odpowiedz.Dzis sa smartfony dostep non stop pod reka wiec to czym sie zajmuje nie ma wpływu na to kiedy jestem na ewkratke po prostu to jest we mnie ze tu pisze i zadaje ci pytania.Sam nie wiem z jakiego powodu sie toba zainteresowałem w pewnym stopniu cie podziwiam i chce zebys wiedziała ze sa ludzie którzy SA ZA TOBA I ŻYCZA CI JAK NAJLEPIEJ😃

    sa smartfony

  3. Jak widze to masz duża grupe znajomych którzy maja jak najlepsze zdanie o tobie.Pełnoletnia to Pełnoletnia tamto wszedzie cie pełno …To dobrze juz ci pisałem ze cie POLUBIŁEM…Jstes po prostu ciekawą osoba tzn masz interesujaca osobowosc…

  4. Ach…bym zapomniał .Czy istnieje możliwosc odwiedzenia cie na Kamczatce? Celem było by poznanie cie na żywo.przekonanie cie ze sa ludzie ci życzliwi .nowa znajomosc i wielki krok do twojej normalnosci-wolnosci przełamanie twojego strachu obaw i leku…TAKI POCZATEK NOWEGO ŻYCIA…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *