Czy warto pomagać złym ludziom?

Rys. Paweł Althamer. Warsztat plastyczny Pawła Althamera i Rafała Żwirka w Areszcie Śledczym na Grochowie, fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Jest to jeden z tych tematów, na które kompletnie zmieniło się moje spojrzenie odkąd jestem wiezieniu. Oczywiście, będzie to subiektywne zdanie i odniesienie do tematu wiąże się głownie z bycia osadzoną i postrzeganiem więzienia jako tego miejsca dla złych ludzi

Zewnętrzne postrzeganie nas osadzonych jest krzywdząco stereotypowe. Sama przyznam się szczerze, myślałam wcześniej, że człowiek w więzieniu, jest tu dlatego, bo na to zasłużył. I notabene tak jest w większości przypadków, każda z nas dźwiga ciężar tego co zrobiła każdego dnia. I płaci za swoje błędy, aby prędzej czy później stąd wyjść i żyć swoje życie mądrzej. Stanę na stanowisku, że nie ma tu ze mną złych ludzi. Są złe uczynki. Zaryzykuję, że każda z nas zrobiła coś mniej lub bardziej złego, ale nie nazwę żadnej z dziewczyn złą osobą, przynajmniej tych, które poznałam.

Nie tylko tu w środku, ale na zewnątrz ludzie bardzo nas oceniają, nawet nas nie znając. Ta stygmatyzacja w połączeniu z brakiem realnych możliwości wywierania wpływu na to, co n zewnątrz sprawia, że każda pomoc się liczy. Nie będę się rozpisywać o finansach czy książkach. Skupiam się na rzeczach, które bolą mnie najbardziej. A boli mnie brak zrozumienia ze strony społeczeństwa, ta obojętność. To, że tak często ludzie w więzieniu są pomijani we wszelkich debatach publicznych, że nas się nie zauważa, nie mówiąc już o pomocy. Tu nie chodzi w moim mniemaniu o pomoc finansową, chodzi mi o zauważenie, że jesteśmy ludźmi i chcemy być traktowani podmiotowo. Ja na pewno chcę.

Merida

3 thoughts on “Czy warto pomagać złym ludziom?

  1. Czy warto pomagać złym ludziom? Biorąc pod uwagę fakt, jak łatwo dziś trafić do więzienia należałoby zastanowić się nad definicją “złego człowieka”. Jechałam ostatnio SKM, chłopak nie miał biletu, zapewne dostał mandat- i tak sobie pomyślałam, że jest teoretycznie w przedsionku piekiełka więziennego. Nie zapłaci mandatu, grzywny, nie odrobi prac społecznych- będzie siedział. Oczywiście to uproszczenie i skrót myślowy, ale nie zmienia faktu,że do więzienia można trafić dziś za wszystko. Przede wszystkim za grzech zaniechania. To nie stanowi żadnego rzecz jasna usprawiedliwienia, ale zetknęłam się w wiezieniu z wieloma sytuacjami, gdzie naprawdę ludzie byli za przysłowiowe “konfitury”. Mnie więzienie nauczyło wiele. Przede wszystkim, świat i ludzie mają więcej barw niż czarne i białe- co mnie, biorąc pod uwagę mój charakter i poglądy -martwi, bo zmusza do wysiłku myślowego i powściągliwości w radykalnych poglądach, a to już łatwe nie jest.Dalej- dość szybko uświadomiłam sobie swoje błędy( grzech zaniechania) i zrozumiałam,że teraz nie mogę odpuszczać swoich spraw. Nie czekać na cud, bo go nie będzie.Skrupulatnie realizuję to, co mam zaplanowane i trzymam się tego, co sobie narzuciłam albo mi narzucono.Wiem też,że mimo straszności miejsca jakim jest więzienie w ogóle, można ten czas przetrwać godnie. Bywają trudne sytuacje, wielość osób i charakterów, ogólne działanie systemu penitencjarnego itd. Jednakowoż można ten czas przetrwać konstruktywnie i w miarę stabilnie emocjonalnie, bez specjalnych strat.To jest bardzo trudne i mało wdzięczne miejsce, dla wszystkich – dla osadzonych, dla pracujących tam funkcjonariuszy, dla odwiedzających. Oczywiście, długość wyroku, charakter przestępstwa a przede wszystkich charakter osoby mają kolosalne znaczenie,ale jeśli faktycznie ktoś coś chce zmienić- to to zrobi. Ostatnio, ktoś z mojego otoczenia zapytał mnie czy moim zdaniem resocjalizacja istnieje- uważam,że sam fakt izolacji od bliskich, od znajomych, od nowinek technicznych, od codzienności za murem, wiadomości itd jest sam w sobie tak bardzo dolegliwy,że jeżeli ta forma dolegliwości będzie na tyle upiorna i przykra dla osoby skazanej i osadzonej, to ona zrobi wszystko, aby nigdy więcej do więzienia nie wrócić. I to już jest forma resocjalizacji.Oczywiście, są też kwestie uzależnień z którymi borykają się w dużej części osadzeni, co nie zmienia faktu, że i z uzależnieniami można próbować w więzieniu walczyć.To się tak łatwo pisze, zwłaszcza osobie, której temat uzależnień jest obcy,ale wychodzę z założenia,że jeśli chcesz – wyjdziesz z każdego, dla siebie, dla innych bliskich ci ludzi etc.Od społeczeństwa nie oczekuję zrozumienia i rozgrzeszania. Nie mam absolutnie żadnego żalu,że oceniają skazanych stereotypowo. Musi być jakaś forma nacisku i przysłowiowego”bata” na przestępców. I zgadzam się na na pewien wręcz ostracyzm, ludzie mają do niego prawo. Zaś po naszej stronie jest obowiązek zapracowania sobie na lepszy wizerunek, inny niż prezentowaliśmy dotychczas. Wówczas możemy oczekiwać zmiany nastawienia do nas.

  2. Moim zdaniem nie ma złych ludzi.. są jedynie pogubieni.. Nikt nie jest idealny każdy popełnia błędy. Nie którzy wyciągają wnioski nie którzy nie .. człowiek uczy się całe życie..Nie należy nikogo oceniać przez pryzmat wienziennia. Więcej pomoże ktoś kto był w zk i zna życie niż ktoś kto nie miał nigdy styczności z zk.. . Każdy jest tylko człowiekiem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *