Święta, święta, ach te święta

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Zaczął się grudzień, a wraz z nowym miesiącem ruszyły te wszystkie przygotowania do wigilii i całych tych świąt.

Dawno temu przestałam czuć magię świąt Bożego Narodzenia – to moje trzecie święta spędzone w miejscu odosobnienia. Jest to bardzo trudny okres do zniesienia dla ludzi pozbawionych wolności.

W tym czasie, częściej niż zwykle, myślę o swoich najbliższych. Jeszcze bardziej doceniam wartość słowa rodzina i uświadamiam sobie, ja ważną rolę odgrywają oni, bliscy, w moim życiu i jak bardzo za nimi tęsknię.

Myślę o wigilijnej kolacji, która jak co roku odbyła się u mojej teściowej, na której trzeci rok z rzędu mnie zabrakło. Teściowa jest dla mnie jak mama, której praktycznie nigdy nie miałam i jest dla mnie ważną osobą.

Myślę o moim Rafale, u którego w tym roku zdiagnozowano nowotwór i który po kolacji wigilijnej wrócił do pustego domu i święta spędził sam, bijąc się ze wszystkimi myślami.

Szczerze, to nie cierpię tego dnia w tym miejscu. Nie potrafię cieszyć się tą całą świąteczną aurą, która zaczęła tu panować. W tym czasie najbardziej odczuwam dotkliwość kary, na którą skazał mnie sąd.

Widzenie z mężem też nie będzie takie jak inne – będzie trudne i smutne. Nie będzie tym razem opłatka i życzeń. Uznałam, że tak będzie lepiej. Nie potrafię znieść tego bólu w jego oczach. On sam nic nie mówi, nie osądza, nie wypomina, ale wiem, że nie o takim małżeństwie marzył….

Ciężko mi patrzeć mu w oczy, wiedząc, że ja mogę liczyć na niego w każdej sytuacji, a sama w obliczu jego choroby być wsparciem dla niego nie mogę. Okropne uczucie…

Ten świąteczny okres w zakładzie karnym, to specyficzny czas – każdej z nas jest bardzo ciężko go przeżyć…

Nawet te najbardziej zatwardziałe kobiety w wigilię stają się wrażliwymi osóbkami, które nie wstydzą się swoich łez. Znikają pozory, wyznaczony dystans i wrogie nastawienie do innych. Próbuje się zapomnieć o nieprzyjemnych sytuacjach z „koleżankami”.

O 17.30 zamykają nam cele. Usiadłyśmy do skromnie zastawionego stołu. Były pierogi zakupione w więziennej kantynie, śledzie, sałatka, kawałek ciasta i kubek czerwonego barszczyku – tak namiastka wigilii.

W myślach złożyłyśmy życzenia swoim najbliższym, a później życząc sobie wolności, zdrowi, siły i spokoju, zaczęłyśmy jeść. Opowiadałyśmy sobie o świętach spędzonych w dzieciństwie i wspominałyśmy ostatnie święta na wolności.

Leżąc w łóżkach po 22-giej, gdy zgasło światło, popłakałyśmy w poduszkę – tak to wyglądało.

Święta, święta, ach te święta. Mam nadzieję, że kolejne święta Bożego Narodzenia uda mi się spędzić z moimi najbliższymi, a zwłaszcza z moim mężem – może choćby krótka przepustka?

Kicia 83

12 thoughts on “Święta, święta, ach te święta

  1. coś mało komentarzy.
    nie jestem w stanie sobie wyobrazić, jak to jest być na Waszym miejscu. w swoim życiu w celi przesiedziałem może z 2 godziny a i tak sprało mi to mózg. Szacunek dla Was, że dajecie radę.
    Wiem, że jest po Świętach i Nowym Roku, ale wszystkiego dobrego jeśli można tak napisać. Wytrwałości i uśmiechu.

    pozdrawiam wszystkie Panie po drugiej stronie krat.

    1. Serdecznie pozdrawiam…. I każdemu można życzyć wszystkiego dobrego. Nie trzeba tu być, by wiedzieć, że nie powinno się tu trafić. Choć to miejsce jest dla każdego. Każdy dźwiga własną tragedię. Ciebie 2 godziny przygniotły i uwierz, że ja to rozumiem, choć mam za sobą naście lat. Istotne by tu nie wrócić – co? Lub, jak w moim przypadku, wyjść! Bądż szczęśliwy na własnych zasadach.
      Miłego dnia, Pełnoletnia

      1. jak niewiele trzeba, wystarczy stanąć po drugiej stronie ceglanego muru by postrzeganie świata było zupełnie inne. pragnienia, codzienność, system wartości. to elektryzujące uczucie nawiązać kontakt z kimś, kto patrząc na te same rzeczy, czynności dostrzega w nich to co ja pewnie już dawno przestałem dostrzegać i potrafi docenić to, co ja pewnie nazwałbym rutyną, szarą codziennością. może i chciałbym wiele powiedzieć, ale te słowa niewiele mogą. ale przyznam, że fakt, że mi odpisałaś, wywołał mój uśmiech 🙂 i uśmiechu życzę Tobie i powodów do niego coraz więcej 🙂
        pozdrawiam

  2. Wiem co czujesz i co czuje każda z Was. Też spędziłem wigilię po wewnętrznej stronie muru. Na szczęście tylko jedną.
    Przeczytałem reportaż o Was na onecie. Dobrze, że jest ktoś kto stara się dać Wam choćby namiastkę “wolności” jeśli można to w ogóle tak nazwać.
    Życzę Ci przede wszystkim spokoju i wolności. Każdej z Was tego życzę. Trzymajcie się dziewczyny 😉

    1. Dziękujemy Ci, Marku, za życzenia i oczywiście odwzajemniamy je. Jesteśmy wdzięczne każdej osobie, która z nami i jest i dodaje nam sił.
      Pozdrawiam serdecznie,
      Diablica

      1. Na facebooku nie da się opisać za dużo, a ja do wypowiadających się jednym zdaniem nie należę. Zauważyłam w Waszych postach, bardzo dużo pesymizmu i smutku. Oczywiście, okoliczności w jakich się znajdujecie, nie są ani radosne, ani miłe, ani przyjemne. Nie mniej jednak, to ciągle Wasze życie i Wasz duch i od Was zależy,jak przez to życie przejdziecie. Siedzi tu koło mnie moja Miłość, mały Chłopczyk(no ,już nie taki mały), zapytał mnie, czy może Wam coś napisać- zatem, On dyktuje, ja piszę słowo w słowo -“macie być dobrzy,trzeba lubić każdego człowieka,nie przechodzi się na czerwonym świetle,jak się idzie do komunii, to trzeba umieć dziesięć przykazań,i szanować ludzi,i Pana Jezusa i zwierzęta.Nie znęcać się nad zwierzętami, nie bić zwierząt.trzeba być dobrym.To jest moja opinia-B.”No, to tyle od mojego Bratanka, teraz jeszcze ja się podłączę- u mnie trochę zawirowań, zasilam zaszczytne szeregi Szpitala Onkologicznego(jako pacjent rzecz jasna) i w zasadzie to póki co to tyle…czekam na termin operacji onkologicznej, nie wiem co po niej, czy będzie konieczna chemioterapia czy w ogóle cokolwiek będzie konieczne…Zapewne się dowiem.Póki co jestem na etapie zaznajamiania się z lekarzami i Ich decyzjami i niekoniecznie mi się to podoba,ale biorąc pod uwagę ogromny ból fizyczny jaki mi towarzyszy i nie daje żyć, grzecznie godzę się na wszystko,byle nie bolało. To naprawdę okrutny ból. Ząb to przy tym pikuś. No i w zasadzie tyle. Młody dobrze się uczy, w zasadzie jest ze mną. Teraz ma ferie, jest bardzo dzielny, towarzyszy mi w szpitalu, bardzo o mnie dba i troszczy się o mnie. To bardzo budujące dla mnie- mam niebywałe szczęście w życiu, że jest w nim taki cudowny Chłopiec. Los mnie hojnie obdarował:) Ciągle jestem na etapie załatwiania różnych kwestii formalnych z przeszłości i codzienności. Po prostu- życie się toczy. Trzymajcie się dzielnie. Idzie wiosna(a swoją drogą, fajna zima,nie???jak ja nie znoszę śniegu), nowe siły, nowa nadzieja, może plany, dla niektórych wyczekana wolność itd. Bez względu na wszystko, pamiętajcie, aby trzymać fason w każdej chwili.Nie odbierajcie sobie same godności. To trudny czas, ale żyjecie i dopóki żyjesz, dopóki walczysz, zawsze jesteś zwycięzcą, nawet jeżeli wiesz o tym tylko Ty. Kłaniam się Fundacji Dom Kultury, SW i Wszystkim Ludziom Dobrej Woli. Napiszę jak powrócę……ania

    2. Dziękujemy za każdy pozytywny komentarz. Dziękuję, że pochwalasz dostarczane nam namiastki wolności, zajęcia organizowane przez Fundacje Dom Kultury to nasza namiastka.
      Dużo dobrego życzę na ten cały rok i pozdrawiam, Pełnoletnia

  3. Wstrząsnął mną ten post, jest bardzo smutny. Mam nadzieję, że w tym roku wszystko się “wyprostuje”, wróci zdrowie, a Ty będziesz miała długie przepustki. Trzymam kciuki.

  4. Drogie Panie zza krat, podziwiam Waszą siłę, to że nie poddajecie się, mimo tak trudnej sytuacji. Życzę Wam i Waszym rodzinom zdrowia i coraz czeęstszych okazji do spotkań. Pozdrawiam serdecznie!

    1. Dzień dobry!
      Dziękujemy za miłe słowa. Dla nas to ważne, że jesteście, że rozumiecie, że nie przekreślacie. Dla naszych bliskich to naturalne być przy nas (choć nie każdy ma to szczęście), ale każda osoba życzliwa dodaje pióro do skrzydeł.
      Życzę również zdrowia i miłego dnia,
      Pełnoletnia

  5. Dziewczyny trzymajcie się . Jestem jedną z Was . Niedawno udało mi się opuścić te mury . Nie całkiem bo zostało mi jeszcze 6 miesięcy ale jestem w domu z obrączka na nodze . Doskonale Was rozumiem , nie jest łatwo . Ale trzeba to przeżyć. Ja znioslam to nieźle. Na pewno dzięki niezłej atmosferze na oddziale .
    Trzymajcie się.
    Szczególnie serdecznie pozdrawiam dziewczyny z oddziału lV.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *