Czy warto pomagać złym ludziom cz.5

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Płaskorzeźby wykonane przez osadzonych w więzieniu w Potulicach z Reaktorem – Laboratorium Rzeźby – projekt Fundacji Dom Kultury pt. “Warsztaty w więzieniach”, fot. M. Brus

Na tak zadane pytanie odmawiam odpowiedzi. Semantycznie wywołuje mój bunt. Nie ma ludzi złych. Są ludzie gniewni, skrzywdzeni, czyniący ludziom krzywdę, chorzy,  zbłąkani, oszukani, niewyedukowani, ale złych nie ma. Skoro to jest jasne, przejdźmy do tego czy warto dobrym ludziom, którzy popełnili błędy udzielić pomocy? Mądrej pomocy, celowanej z chirurgiczną precyzją, dostosowanej do zdiagnozowanych deficytów, udzielać się powinno. To wynika wprost z tego jakim człowiek jest ssakiem, a należymy do zwierząt stadnych, o dużej potrzebie budowania jasnych społecznie struktur. Czy warto? To zależy już od rezultatów, z którymi bywa rozmaicie, choć moim zdaniem, jeśli pomoc jest przemyślana, to i rezultat powinien być pozytywny. ~Sposób i jakoś pomocy, zależy od pomagającego, więc naturalnie konkluduje, że to dający kreuje wartość. Pomaganie z racji struktury, w jakiej żyjemy jest naszym obowiązkiem, choć należy tez pamiętać o stanowieniu osobistych granic, za którymi spotykamy poczucie wykorzystania, oszukania i stracimy szacunek do siebie. Konsekwencją tego może się stać utrata wiary w sens pomocy w ogóle. Taka niechęć pomocy jest zakaźna. Z rodzica na dziecko, na nauczyciela na ucznia. Nie róbmy tego naszemu społeczeństwu. Kiedy już nikt nie będzie chciał pomagać, jak przetrwamy?

Skowronek

13 thoughts on “Czy warto pomagać złym ludziom cz.5

    1. Kasiu, dziękuję, że zaglądasz do nas i zauważasz, że dziewczyny powracają i odzywają się. Czasem jest to spowodowane brakiem weny, a czasem jest to transport lub też inne zawirowania w naszym zamkniętym świecie.
      Diablica

  1. !00% zgody w kwestii semantyki. Zgadzam się też z tym, że to dający kreuje wartość, przy czym warto byłoby dopowiedzieć, że zależy ona nie tylko od efektów wywołanych w osobie, której się pomaga, ale też od tych w pomagającym. Pomagajmy sobie 🙂

  2. Zgadzam się z autorką. Warto pomagać. Pomagać mądrze, czasem taka pomoc może oznaczać nawet ból dla potrzebującego. Nie oczekujmy jednak nic w zamian, ani nawet wdzięczności. Warto pomyśleć: “Skoro mam więcej (pieniędzy, sił, możliwości, wolności, czasu…) to chętnie dam komuś kto ma mniej i już samo to jest nagrodą. Ta satysfakcja z pomagania. Staram się tak postępować i nie żałuję niczego co komuś ofiarowałam. Czasem się udaje osiągnąć zamierzony efekt a czasem niekoniecznie,. ale to mnie nie zniechęca. Chciałabym tego nauczyć swoje dzieci. To jeden z warunków szczęścia DAWANIE

    1. Witam serdecznie! Bardzo dziękuję za ten wpis. Bardzo dziękuję, że ludzie chcą pomagać – bez wyjątku. By choćby mieć radość z niesienia pomocy. Nie będę opisywać, że ja taka jestem, że zawsze byłam chętna do pomocy. Ale doświadczyłam jednego, nawet jeśli najpierw musiałam pomóc komuś (by pomóc sobie), to nigdy nie żałowałam tego, co dałam. Z tego „musiałam” narodziło się „powinnam”. Pomoc komuś to – pomoc sobie. Lepiej się żyje obu stronom.
      Pozdrawiam, Pełnoletnia

      1. Witaj Pełnoletnia, pomagać zawsze warto, uważam że jeśli pomagasz Komuś i niesiesz tą pomoc z własnej inicjatywy ,ponieważ Twój wewnętrzny głos popycha Cię do tego i mówi Ci że tak właśnie trzeba, a w zamian potrafisz ucieszyć się tym, że to co robisz jest dla Kogoś wparciem jak i otuchą dla tej osoby i jest to jakiegoś rodzaju Twoim wewnętrznym spełnieniem, wiedz wówczas że jest to jedna z wspaniałych iskierek Twojej dyszy którą potrafisz się podzielić i którą podzieli się z Tobą kiedyś inna osoba (niekoniecznie Ci bliska) właśnie wtedy kiedy Ty będziesz tego potrzebowała bo każde dobro do nas wraca ,może nie dzieje się to w momentach kiedy My byśmy tego najbardziej chcieli, aczkolwiek dobra energia krąży i zawsze do Ciebie wróci jeśli wykrzesasz ją z siebie. Wróci jak bumerang. Serdecznie pozdrawiam Ciebie i Diablicę!

        1. Dziękuję! Serdecznie pozdrawiam i cieszę się, że jesteś już po tamtej stronie. Ogromne dzięki za słowa, które napisałaś. Dobrze wiesz, że jesteśmy oceniane przez pryzmat tego, co kiedyś się „zadziało”. Mało kto „mówi”, że wstydzę się tego, ale palcem mnie wskazuje każda nowa osoba. Mało kto chce dostrzec pracę nad sobą, pochylenie się nad człowiekiem – do „bestii” to nie pasuje, prawda? Zostań z nami, serdecznie pozdrawia Diablica, bądźmy w kontakcie. Dużo uśmiechu, Pełnoletnia.
          PS. Robisz już bransoletki?

          1. Hejka.Napisałam tak bo tak właśnie jest! Najlepsze są te osoby które ryczą że nie warto pomagać takiemu człowiekowi i mówią że szkoda im jest podatków na utrzymanie ,,złych” ludzi, hehe jak im tak szkoda to niech się pozatrudniają na czarno!!! Ja dopiero dziś startuję , dziś idę pierwszy dzień do pracy dopiero…mam mały poślizg więc prosiłabym żeby przekazać Kini z 404 żeby była cierpliwa-pamiętam o Niej niech jeszcze na mnie psów nie wiesza ;-). Bransoletek jeszcze nie robię nie mam kiedy…duży szał miałam z ogarnianiem po tej przeprowadzce…Nawet telefonu sobie jeszcze nie ogarnęłam…Jak się obgarnę to coś pomyślę nad drobną pomocą dla Was tu i tam…Tymczasem pozdrawiam Was serdecznie i gorąco całuję !!! 3-majcie się cieplutko!!!!

  3. ludzie nie są z natury źli. ale patologiczne środowisko tworzy patologiczne zachowania. a popełnianie błędów jest rzeczą ludzką. to jest trudny temat i nie za bardzo są chętni do jego podejmowania. bardzo łatwo jest kogoś zamknąć za kratami na kilka lat, nie interesując się tym w jakiej kondycji ta osoba opuści więzienne mury. zwłaszcza, że mało kto chce współpracować z osobą po odsiadce. ciężko o pracę, ciężko o zaufanie. najprościej machnąć ręką i skwitować “mógł/mogła nie popełniać przestępstwa, nie było by problemów”. ale takiej osobie trzeba pomóc wrócić do społeczeństwa. by kolejna patologiczna sytuacja osoby odtrąconej nie powodowała kolejnych patologicznych zachowań. ale zainteresowanych jest mało, a inicjatyw jeszcze mniej. a pomagać trzeba.

    1. Dokładnie tak jest. Najłatwiej byłoby machnąć na nas ręką. Jednak w dzisiejszych czasach bardzo łatwo jest trafić do więzienia, dlatego warto pomagać. Nie ma tu tylko zepsutych do szpiku ludzi, jest tu mnóstwo wrażliwych, dobrych osób i im więcej inicjatyw, tym więcej dobra można jeszcze wykrzesać z każdego z nas.
      Maruda

    2. My nie jesteśmy źli, tylko czasami źle robimy. Popełniamy błędy, które czasem udaje nam się naprawić. Ludzie nas oceniają po okładce. Ale tutaj każdy może się znaleźć. Nie każdy wyciąga z tej lekcji wnioski. Dziękuję za tyle ciepłych słów.
      Eveline

    3. Dziękuję za te słowa. Spotkałam się z takim nastawieniem ludzi na wolności, że NIE WARTO POMAGAĆ. Ale więcej razy spotkałam się z udzieleniem mi pomocy i nie chodzi o pomoc finansową, materialną, a o dobre słowo. Więcej razy zostałam zachęcona do mówienia o przeszłości i o tym, co przeżyłam, nie po to by mnie napiętnowano, lecz po to, by zmierzyć się z przeszłością i zacząć żyć zgodnie ze społeczeństwem.
      Dużo dla mnie znaczyło zdarzenie, w którym nie chciałam pomocy, wręcz przeciwnie: ogłoszenie w gazecie w sprawie zatrudnienia. Zgłosiłam się na rozmowę kwalifikacyjną. Tak naprawdę chciałam pracować i w końcu wyskoczyłam do pracodawcy, że jestem osobą karaną (z nadzieją, że nie przyjmie mnie do tej pracy). Na co usłyszałam: SUPER, pani doświadczenie wykorzystamy w bardziej cywilizowany sposób. To był dla mnie przełom. Miło mi się zrobiło, że ktoś chce mi dać szansę, mimo karalności.
      Pozdrawiam, Rakieta

    4. Ja raczej nie pochodzę z patologicznej rodziny – przynajmniej tak mi się wydaje, bo rodzice żyjący oddzielnie to patologia? Wiem, że na pewno dużo straciłam, kiedy jak miałam 12 lat ojciec się wyprowadził. Zostałam sama z mamą, ale to było tylko biedniej. Mnie bardziej zgubił brak akceptacji, samotność, zbytnia ufność. Nigdy bym nie obwiniła rodziców o to, że trafiłam tutaj. Mam żal tylko do siebie. Ale prawdą jest, że trafiłam tutaj (chociaż raz usłyszałam, że oni się o to obwiniają), mam żal do siebie, tylko odo siebie. Ale prawdą też jest, że w więzieniu nikt się mną już nie interesuje. Jak najbardziej rodzice mnie odwiedzają, ile mogą. Pracuję nad sobą. Resocjalizacja = chęć do życia.
      Pozdrawiam, Pełnoletnia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *