Codzienne rytuały i nawyki – tutaj i tam

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Czytam właśnie odpowiedzi od Was, Drodzy Czytacze i trafiłam na takie zagadnienie w komentarzu Asia Em: Na ile jesteśmy w stanie zachować swoje codzienne rytuały i nawyki? 

Dla mnie to porażka, od początku do końca. W tym miejscu nie ma mowy o prywatności i to jest dla mnie najgorsze. Być może zabrzmi to dziwacznie, ale się powtórzę – najbardziej brakuje mi tutaj możliwości pobycia samej. Budzę się rano – i widzę obce gęby. Nawet jeżeli lubi się swoje współosadzone (co nie jest częstym dla mnie zjawiskiem), to nie zmienia to faktu, że to obce osoby. Wykąpać się rano nie mogę, bo nie ma łazienki, więc myję się w  misce, jak w średniowieczu. Ekspresu do kawy nie można mieć, więc żeby nie mieć fusów trzeba się było przerzucić na rozpuszczalną, a to nie to samo. Zjeść tego, na co ma się akurat ochotę, nie ma szans. Albo zjesz to, co dostaniesz, albo co kupisz sobie w kantynie – to drugie nie oznacza, że akurat tego chcesz. Hobby… Żeby móc się spełniać w tym, co sprawia przyjemność, to graniczy z cudem. Wybieram więc coś, na co mam szansę dostać zgodę, a i z tym łatwo nie jest. To, co chciałabym robić, jest całkowicie poza moim zasięgiem, i nie ma takiej siły, aby to przeskoczyć. Żaden z moich rytuałów i nawyków nie przetrwał na tutejszej niwie, bo nie miałam jak ich przesadzić. Na ile mogłam, musiałam stworzyć sobie nowe, i na milimetr mi się udało 😉 – a ten milimetr, to dla mnie bardzo dużo. Jak mówi przysłowie – ,,lepszy rydz, niż nic’’. W tej jednostce, dzięki temu, że Fundacja Dom Kultury organizuje fajne zajęcia, mogłam próbować nowych rzeczy i w tym się spełniam. Nawet jeśli nie do końca odpowiadała mi tematyka niektórych zajęć, to zaspokojona była – pomimo wszystko – moja babska ciekawość tego, co nowe. Dzięki temu, że raz za razem działo się coś innego, to przeżyłam szereg pierwszych razów 😉, co bawiło mnie przeogromnie. Tutaj żyje się jakoś tak schematycznie, bo dzień do dnia jest bliźniaczo podobny – trochę tak jak w filmie ,,Dzień Świstaka’’. Tyle, że tam bohater mógł rozwijać wiele umiejętności i opanowywać je do perfekcji. Gdy nie ma się zbytniego wyboru, to czerpie się z tego co jest dostępne. Nawet jeżeli nie do końca nam to pasuje.

Pozdrawiam, Małgosia

Warsztaty edukacji kulturalnej w więzieniach nasza Fundacja może prowadzić dzięki wsparciu osób takich, jak Ty. Wesprzyj je, wpłacając 23 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.

12 thoughts on “Codzienne rytuały i nawyki – tutaj i tam

  1. Zapomniałaś o zajęciach fitness i bibliotece…z tego co wiem uczysz się języköw obcych więc jakiś sposõb na naukę masz:-;). Jest też jakąś praca lepiej czy słabiej płatna.Może powinnaś coś zmienić u siebie w swoich nawykach.POMYŚL

    1. Do KOKO48 16.08.2021 7;24

      Nie mam pojęcia o jakich zajęciach fitness mówisz? Ponieważ ostatnie tego typu zajęcia trwały bodajże 3 tygodnie… A BIBLIOTEKA? Chyba raczej nie chodzi Ci o bibliotekę, tylko o tzw. świetlicę, do której, owszem, uczęszczamy, ale książki, które się tam znajdują, przez niektóre z nas zostały przeczytane co najmniej 2 razy. Kiedyś – owszem – chodziło się do GŁÓWNEJ BIBLIOTEKI, ale kiedy to było? A to, że ktoś uczy się języków obcych, to raczej dla osób, które mają zamiar nauczyć się o wiele, wiele więcej niż angielski, hiszpański czy francuski. To nie jest wystarczające, ponieważ pochłanianie innych dziedzin jest w dużej mierze zadawalające oraz satysfakcjonujące. Przynajmniej dla mnie… A to, co już przerobione kilkukrotnie, robi się wręcz nudne. 😊 Więc po zagłębieniu się w coś NOWEGO, milej się wraca do STAREGO 😊. Jeśli nie ma innego wyjścia. O ile rozumiesz KOKO48, o czym mówię. Może to trochę pogmatwane? Ale takie jest moje zdanie. Co do kwestii PRACY, to realia są takie, że nawet pracę społecznie wykonywaną jest trudno zdobyć, nie wspominając o tej chociażby MARNIE płatnej – ponieważ zanim wejdziesz już na te odpłatne, to ho ho ho, będzie niczym za siedmioma górami, za siedmioma lasami – 8 miesięcy później np. Staram się o pracę społeczną od zeszłego roku… i jestem w miejscu, gdzie zaczęłam! Więc Koko48, już masz odpowiedzi, co do tego stwierdzenia 😊… I rzeczywiście, życie na wolności nie jest usłane różami, ale to nie tylko za murem, nie ma różnicy czy tu czy tam. Zawsze stoją na drodze przeciwności i kłody rzucane pod nogi. A poza tym raczej każda z nas ma świadomość tego czy była ostatni raz na zewnątrz 1,5 roku temu czy 15 lat temu… i nie chcę w żadnym wypadku nikogo bronić! Po prostu słowa, które napisałeś – moim zdaniem rzeczywistość i realia mijają się troszkę z tym, co teraz jest codziennością 😊. KOKO 48 pozdrawiam Cię serdecznie i również życzę Ci wytrwałości oraz zdrówka i optymizmu. 😊 TAKA JA

  2. Jeżeli myślisz że na wolności życie jest usłane rõżami i robi się w nim co się chce to się mylisz…Chyba dawno na wolności nie byłaś.Sorry za dosadność wpisu ale jakoś tak wyszło.Pozdrawiam.Zdrõwka i Wytrwałości🤪

    1. Witaj. Twoje dosadności w komentarzach, to akurat znam, i tak się składa, że nawet lubię. Czymś innym jest wbijanie szpileczki w tyłek… tu akurat luz, bo tyłek mam duży i odporny 😉. Faktem jest, że dawno na wolności nie byłam i nie będę, ale mam świadomość, że życie tam nie zawsze jest usłane różami. Nie jestem odklejona od rzeczywistości – błędnie to zakładasz. Jestem od niej tylko oddzielona murem. Już kiedyś mówiłam, że fizycznie tkwię w więzieniu, ale moja głowa jest po tamtej stronie muru. Nie marzy mi się dywanik z róż… wolałabym umyć mamie okna i zmienić firanki, tak na przykład. Nie skorzystam z rady, aby zmienić coś w swoich nawykach… pomyślałam 😉. Gdybym miała możliwość, do wielu bym wróciła, bo sytuacja zmieniła na siłę fakt ich obecności lub nie. Jeśli lubisz kawę z ekspresu, to przestałbyś ją pić tylko dlatego, że tak bym Ci powiedziała lub doradziła? Pewnie jest masa rzeczy, które człowiek robi tak, a nie inaczej, bo tak mu pasuje i żadna siła go od tego nie oderwie. Jeżeli życie wymusi na Tobie zmianę, nawet na szereg lat, to może przyzwyczaisz się do tzw. po turecku z fusiorami, może ją nawet polubisz, Twój wybór. Albo nie. Nie rozmawiamy o nawykach typu “urywam komuś głowę raz w tygodniu”, tylko o drobnych przyzwyczajeniach, typu kawa albo świeża = nieśmierdząca pościel, ewentualnie pościel w ogóle. Fitness, to nie dla mnie. Stałam się w tej kwestii leniwa, poza tym nie lubię się pocić, bo mnie to brzydzi. Wolę zdecydowanie trening intelektualny. Czytanie jest świetne, nauka języków obcych też, ale bez przesady. Nie codziennie przez ćwierć wieku, bo to nawet dla pasjonata byłoby do zwymiotowania. Są sytuacje, że praca ŻADNA nie jest dostępna, czy płatna, czy słabo płatna, czy społeczna – więc to nie zależy ode mnie. Myślę – wierz mi, bezustannie 😉. Jestem taką osobą, która ból głowy i wyświetlające się obrazki ma bezustannie 😉. Dziękuję za komentarz, życzę miłego dnia i uśmiechu. Pozdrawiam, Małgosia

      1. Akurat kawe to pije sypaną zalewaną-z fusami….więc pod tym wzgledem ZK lub AŚ jest Ok.😀Wy dziewczyny za murem macie pozytywne myślenie o wolności a my po tej stronie mamy czasami tego życia dość.Też jest brud złodziejstwo i mega bezczelnoś ludzka…no i wyścig szczurów czego w ZK nie ma.Co do twojego dnia świra to wydaje mi się że powinnaś wyjść ze swojej strefy komfortu i robić coś co nie koniecznie lubisz robić….
        NA TYM POLEGA WOLNOŚĆ I W NIEJ ŻYCIE😄

  3. Dzięki za odpowiedź! Aż trudno mi sobie wyobrazić taki permanentny brak prywatności, koszmar. :/ Dobrze, że są możliwości różnych “pierwszych razów”. Ostatnio coraz częściej mam wrażenie, że łatwo sobie założyć, że nie lubię tego czy tamtego, ale tak naprawdę dopiero po spróbowaniu można to właściwie ocenić. To może to będzie moje następne pytanie/inspiracja dla Autorek: co polubiłyście, chociaż wcześniej byłyście przekonane, że to zupełnie nie dla Was? Moim ostatnim odkryciem były frytki z selera – myślałam, że nie lubię tego warzywa, a w tej postaci okazało się zaskakująco smaczne. 😀

  4. Myślę jednak, że prawie każdy trafia tam za coś i raczej powinien się liczyć z tym, że zostanie odebrana mu swoboda. Odbieram troszeczkę ten tekst jak listę skarg. Być może co innego miałaś Małgosiu na myśli, ale jako osoba która tam była tak właśnie to odebrałam.

  5. Dzięki za ten wpis. Mam nadzieję, że jednak znajdziesz jakiś sposób na odzyskanie odrobiny normalności. Może książki? Polecam Dickensa jesli macie. 🙃

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *