o autorkach

♦  

aniucha

DSC_0765

2016

Jestem Anna.

Mam 39 lat.

2017

Jestem Anna – więźniarka Anna.

Mam 40 lat.

Odbywam karę pozbawienia wolności za popełniony grzech zaniechania.

Podlegam codzienności więziennej – trudnej codzienności.

Dziękuję, że odwiedzacie nasz blog.

Cóż… jesteśmy “diabli czyśćcowi i boscy”.

2018

Jestem Anna.

Mam 41 lat.

Być może już wolna…

Pozdrawiam,

– aniucha

 

 ♦  

Oldżi

DSC_2236

Jestem człowiekiem pozytywnym i kocham życie i cały świat.

Oldżi

 

♦ 

Bella

DSC_2269

Jestem osobą otwartą na świat i ludzi. Kocham się śmiać i czerpać z życia pełnymi garściami.

Popełniłam kilka błędów (mniejszych i większych). Niektóre z nich zaważyły na życiu moim i moich najbliższych.

Jest ciężko, ale życie to marsz, a więc maszeruj albo giń!

Bella

Ituś

DSC_2215

Jestem tu ponad sześć miesięcy. Na zajęcia dopiero zaczęłam przychodzić. Niełatwo się tu zapisać, bo liczba miejsc jest ograniczona. Zazwyczaj miejsce się zwalnia jak ktoś „poleci” w transport, lub wyjdzie na wolność.

Co mi dają zajęcia? Mogę oderwać się od rzeczywistości, czegoś się dowiedzieć, spotkać inne dziewczyny, wypełnić jakoś to życie „za murem”. Trzeba tu jakoś funkcjonować – w końcu będę tu jeszcze dłuższy czas…

Na zajęciach czasem słuchamy wykładów, z których możemy się dowiedzieć ciekawych rzeczy. Na przykład ostatnio były zajęcia z historii sztuki. Innym razem były zajęcia z psychologiem, ćwiczenia ruchowe i oddechowe, które pomogą skutecznie ostudzić ciało. Inne, by móc ochłonąć z nerwów, ostudzić umysł. Fajne były też zabawy z rysunkiem.

Poza tym na zajęciach zupełnie inna atmosfera. Spotykamy tu ludzi, którzy pracują z nami i traktują nas na równi. Nie z góry, nie jak osadzone.

No i oczywiście piszemy i odpisujemy, kontaktujemy się z wolnością.

Pozdrawiam, Ituś

Feniks

DSC_0311

Już od jakiegoś czasu śledzę bloga, zdarzyło mi się nawet dokonać jakiegoś wpisu, ale dopiero dziś jestem gotowa na to, by trochę opowiedzieć Wam o sobie.

 Mam 34 lata, 9-letniego synka i wierzę w Boga.

Moje życia to „sinusoida” – od totalnej depresji po skrajne szczęście.

Przez wiele lat brałam narkotyki. W jakimś stopniu udało mi się uciec od tego świata, choć do dziś ponoszę tego konsekwencje. Nieumiejętność stabilizacji, wyboru odpowiedniego partnera, życie z dnia na dzień, bez planów na przyszłość, itp., itd. Pomimo tego, że nie biorę narkotyków, mam głęboko zakorzenione złe schematy życia. Więc każdego dnia toczę walkę sama ze sobą. Zanim trafiłam do więzienia, pracowałam jako asystentka i najlepiej jak tylko potrafiłam, zajmowałam się swoim synkiem, który jest dla mnie sensem życia.

I stało się.

Pewnego dnia znalazłam się w nieodpowiednim miejscu i czasie. Od lat znanym mi człowiek (sąsiad) próbował siłą wziąć to, co kobieta ma najcenniejsze. Broniąc się odebrałam mu życie.

To najgorszy dzień w moim życiu.

Nigdy nie wymarzę z pamięci obrazów, które pozostały. Już nigdy moje i mojego synka życie nie będzie takie, jak przed tym zdarzeniem.

Oczywiście każdego dnia dziękuję Bogu za to, co mam: wspaniałą rodzinę i przyjaciół, któ©zy mnie wspierają, byłego męża, który co miesiąc przywozi mi na widzenie synka.  Dziękuję Bogu, za to, że żyję i próbuję znajdować pozytywy tej sytuacji. Ale ból, jaki przeżywa matka, którą rozdzielono z dzieckiem, jest nie do opisania. Nie wspomnę o cierpieniu dziecka, którego nie da się wynagrodzić w żaden sposób.

 Feniks

 ♦♦♦

Marta

DSC_2242

Mam na imię Marta. Mam 34 lata. Do ZK trafiłam na dosyć długo, tzn. koniec kary mam na 2024 rok. Pochodzę z Warszawy i tu cały czas mieszkam. Z blogiem nie miałam styczności nigdy, nawet na wolności. Mam nadzieję, że dzięki Wam i Fundacji dam radę przełamać blokadę z otwieraniem się przed ludźmi. I podzielę się swoimi uczuciami oraz poglądami.

  ♦♦♦

Daga

DSC_1176

Kim jestem? Jedną z wielu kobiet w tym więzieniu. Mówią na mnie Daga – jak się domyślacie, jest to skrót od imienia. Jaka jestem? Hm… Trudno mi samej pisać o sobie, ale jestem całkiem zwyczajną kobietą, która kiedyś miała wielkie aspiracje, marzenia, pragnienia, a po dokonaniu jednego błędnego wyboru skończyła w tym miejscu. Mimo to jestem uparta i ambitna, dlatego cały czas walczę ze swoimi słabościami, bo pragnę zmienić swoje życie. Lubię się uczyć, zdobywać nowe doświadczenia i dostrzegać pozytywy nawet z porażek życiowych. Taka jestem.

 ♦♦♦

Agnieszka

DSC_2162

Mam na imię Agnieszka, w marcu skończyłam 41 lat. Moja historia jest tradycyjna, zrobiłam błąd, odwiesili wyrok, przywieźli do ZK. Zostało jeszcze 20 miesięcy, to dla mnie jest jakaś wieczność….

 ♦♦♦

U.A.

Alesia

Jestem dziewczyną z Ukrainy, mieszkającą w Polsce od 15 lat. Trochę narozrabiałam w Waszym kraju, za co ponoszę konsekwencje. Ale mam nadzieję, że po Waszej stronie nie siedzą sami nacjonaliści, którzy w tej chwili łapią się za apteczkę, żeby sobie zmierzyć ciśnienie, czy tacy, którzy od razu zaparzają meliskę, żeby popić tabletki nasenne. Nikomu nie chcę zrobić krzywdy czy niepotrzebnie denerwować! Nie jest to moim celem… Mogę napisać więcej o sobie, jeśli jest wszystko ok i Was to interesuje.

Kim jestem?

Człowiekiem.

Czego chcę?

Mieć swoje miejsce na ziemi, które będzie dla mnie i mojej rodziny bezpiecznym domem.

U.A.

 ♦♦♦  

Sylwia

1-DSC_0680

CZEŚĆ!

Mam na imię Sylwia i mam 24 lata. Jestem osobą wesołą i trochę niepokorną. Lubię ludzi, którzy podobnie jak ja, wiedzą czego chcą i cenię zaradność życiową. Mocno stąpam po ziemi. Uważam, że jak na swój młody wiek jestem dojrzała emocjonalnie, ale równocześnie zachowałam dziecięcą wrażliwość, która sprawia, że jestem wobec innych empatyczna. Moja wyrozumiałość kończy się jednak tam, gdzie zaczyna się ludzka głupota i brak wartości. W krainie tysiąca zamków przebywam już pewien czas i mam nadzieję, że niedługo wrócę do domu, gdzie wyczekuje mnie mój Król – ma na imię Kubuś i ma 4 lata.

 ♦♦♦  

Iza

SIEMA !

Mam na imię Iza i mam 28 wiosen. Jestem pogodna i towarzyska. Jestem osobą ugodową, ale gdy potrzeba potrafię być asertywna. Miejsce, w którym się znalazłam przez moje lekkie podejście do życia, uczy mnie teraz odpowiedzialności i perspektywicznego patrzenia w przyszłość. Dzięki współosadzonym dziewczynom zrozumiałam, że życie to nie jedynie zabawa i brak obowiązków. Bardzo się tutaj wyciszyłam i spoważniałam i mam nadzieję, że zanim odzyskam upragnioną wolność, to zdążę się nauczyć ją doceniać.

 ♦♦♦  

Marita

Jestem duszą potępioną przez samokrytykę, którą noszę w sobie. Jestem małym dzieckiem pragnącym mojej miłości i akceptacji, której wciąż mu odmawiam. Jestem w końcu osobą poszukującą prawdy o sobie, o życiu i wciąż, wciąż walczącą o zachowanie harmonii pomiędzy sercem a umysłem, gdzie jedno szepce „tak”, a drugie krzyczy „nie”.

Im bardziej i dłużej się tak ze sobą szarpię, tym mocniej uświadamiam sobie, że tylko oddalam się od zamierzonego celu.

Jest takie zdanie, które zapożyczyłam od jednego z wielkich tego świata i z którym staram się utożsamiać:

„ Niebo gwiaździste nade mną a prawo moralne we mnie” (Immanuel Kant).

   ♦♦♦  

Miszela

Mam 32 lata, jestem matką piątki kochanych dzieci, mój koniec kary jest w 2019 r. Przed zamknięciem pracowałam w dobrze płatnej pracy. Interesuję się motoryzacją, lubię słuchać muzyki i czytać książki. Bardzo tęsknię za dziećmi. W obecnej chwili jestem po rozstaniu z mężczyzną mojego życia.

  ♦♦♦  

Walentina

Wala

Mam na imię Walentina. Skończyłam 55 lat. Jestem Rosjanką. Urodziłam się w Smoleńsku. Jestem żywą osobą, lubię być cały czas w ruchu, kocham spokój – kategoria samotnika, optymistka, dużo czytam, oglądam historyczne i romantyczne filmy, więcej z repertuaru o życiu.

  ♦♦♦  

Bella

Witam!

Mam na imię Izabelka. Mam prawie 27 lat. Urodziłam się w Warszawie i wychowałam na Grochowie. Jestem osobą ciepłą, miłą i lubię zawierać nowe znajomości. W zakładzie karnym przebywam nie pierwszy raz, ale po raz pierwszy mam możliwość przebywać w takich zajęciach. Blog to bardzo dobry pomysł. Można tu podyskutować z nieznajomymi na różne tematy, przedstawić swoje wizje. Uważam, że też będę miała dużo do dodania. Dam z siebie wszystko :).

Bella.

 ♦♦♦  

Wiola

1-DSC_0003k

Witam wszystkich serdecznie. Mam na imię Wiola.

   Jestem w wieku 30 lat.

Jestem cichą, spokojną nudziarą. Co w wolnych chwilach porabiam? Standard, czytam i szlifuję język angielski. Mam synka, już ma prawie 4 lata. Błąd całego życia. Już jestem w Z.K. półtora roku. Na karnym jestem już 5 miesiąc. Jeszcze do końca półtora. Na pewno mam małą nadzieję. Przede mną apelacja, a może realia zbiją ciche myśli, ale znam realia, że to jest mało prawdopodobne. Z drugiej strony, że jestem w Z.K. poznałam ciekawe osoby i nie raz jestem zaskoczona i zdziwiona. Ale nie raz mnie przerażają , bo strasznie wyglądają, ale nie raz z charakteru są aniołami.

Pierwszy dzień bez telefonu i KFC był dla mnie koszmarem (oczywiście to żart). Przez parę miesięcy bez telefonu, tylko listy, które dochodzą po miesiącach. Bo cenzura. Aż stwierdziłam, że zacznę się uczyć języka angielskiego. Ale myśli dużo w głowie. Ta nauka idzie jak w koglu moglu – że umiem 11 lekcji, a 2 nie umiem do końca. Tak się tu wciągnęłam w język angielski, że mogę się uczyć cały dzień i sprawia mi to przyjemność, wręcz się w taki sposób relaksuję. Na wolności bym nie miała czasu na to. Mam tu osobę, co umie angielski i mi doradza, ale jak to ja – pytam się jej, jak się to słowo wymawia, a przy jej odpowiedzi jestem myślami w domu i nie słyszę odpowiedzi. A jej opadają ręce, ale widzę, że się mocno trzyma. A ja się tylko uśmiecham, bo nie wiem o co chodzi. Otrząsnęłam się i myślę „łał”, że jeszcze mnie nie udusiła. Wreszcie, za trzecim razem jak te słowo wypowiedziała to zrozumiałam. Moja myśl: „Ale jestem zakręcona.” Opis pierwszy z lekcji. Zapraszam na dalsze lekcje.

WIOLA

 ♦♦♦  

Kajzerka

1-DSC_0170-001

Kim jestem? Jestem obywatelem kraju polskiego, mieszkańcem Warszawy, 24-letnią kobietą, starszą siostrą, córką, przyjaciółką. Uważam, że jestem rozumną istotą, uczącą się na błędach. W chwili obecnej jestem osadzoną w zakładzie, skazaną za wybryki młodości. Patrząc na wielkość świata i liczbę ludzi, jestem małym elementem jakiegoś planu. Małym, ale istotnym dla ludzi mnie otaczających.

Co bym chciała? Chciałabym spokoju, spokoju pod każdym względem. Chciałabym, by ludźmi nie kierowały złe intencje, by znikło kłamstwo, brutalność, śmierć. Chciałabym, by ludzie tworzyli jedną, stabilną strukturę. Żeby znikły wojny religijne, choroby. Miłość i prawda – to jest lekarstwo. Ale chyba za daleko to już zaszło…

PS. Chciałabym się wybić z tego syfu i podróżować. Gorąco Was pozdrawiam

Kajzerka.

Siemaszko, wita Was nowa twarz o artystycznym pseudonimie Kajzerka. Mam 23 latka, a dokładnie kończę je 19.06 ;). Wkradam się do bloga z czystej ciekawości, jak to jest uczestniczyć w takiej grupie ludzi.

Jestem tu (w więzieniu) czwarty raz, mimo tak młodego wieku, ale wcześniejsze pobyty tu były krótkie. Teraz niestety posiedzę kilka latek i mam nadzieję, że znajdę wśród Was swoich zwolenników i będziecie razem ze mną przez ten czas prowadzić intensywne rozmowy na bardzo ciekawe tematy. Może napiszę co mnie interesuje. A więc, lubię dobrze bawić się i często nie mam ograniczeń. Ale to miało być, co mnie interesuje, a nie co lubię. A więc, interesują mnie zwierzęta, choć nie jestem wegetarianinem ;). Kosmos, choć nie jestem astronautą i w ogóle tematy, które wywołują gęsią skórkę na karku.

Tak więc, moją głowę namówię na intensywne prace, by Was nie zanudzić i powynajdywać fajne, ciekawe, pełne zainteresowania temaciki. Do zobaczenia i usłyszenia,

 KAJZERECZKA

 ♦♦♦  

Biała

2-DSC_0326

Witam Was!

W ZK przebywam od 13.09.2013 r. Coś o sobie: jestem szczerą, tolerancyjną, łatwowierną osobą z dużą dozą humoru, lat 33 :). Moje zainteresowania to gra w tenisa stołowego. Jestem pełna wiary i nadziei na lepsze jutro!

Biała

 

♦♦♦  

Asia

Witam, mam na imię Asia, mam 30 lat i chcę podzielić się z Wami kawałkiem mojego życia. Od dwóch lat przebywam w ZK, do końca mam jeszcze dość dużo czasu przed sobą i nie chcę go zmarnować, tylko wykorzystać najlepiej, jak umiem. Szesnaście miesięcy temu urodziłam śliczną, zdrową córeczkę. Dałam jej na imię Amelka. Miałam ją przy sobie sześć dni, ponieważ postanowiłam oddać ją do adopcji. I choć minęło już trochę czasu, to ból i tak pozostał ten sam. Była to dla mnie najtrudniejsza decyzja w moim życiu. Nie miałam wyjścia, nie miałam nic, by dać mojej córeczce. Jedyne co mogłam jej dać, to szansa na lepsze życie. Każdego dnia myślę o niej. Pozostały mi tylko wspomnienia, których nikt mi nie odbierze. Bardzo tęsknię za tym, czego już nie ma, ale mam siły wspominać to, co było.

Asia

♦♦♦  

Elka Iskierka

1-Iskierka

Witam Wszystkich cieplutko

Nazywam się Elżbieta, mam 30 lat. Z natury jestem osobą zamkniętą w sobie, nie lubię o sobie za wiele opowiadać, bo tak naprawdę nie ma co mówić. Do więzienia trafiłam klika lat temu, czego bardzo z jednej strony żałuję, ale z drugiej zaś strony tutaj wiele zrozumiałam. Czasami odnoszę wrażenie, że musiałam tutaj trafić, by przemyśleć sobie swoje dotychczasowe życie. Zupełnie inaczej patrzę teraz na to co robiłam. Nie, nie kradłam w sklepach, nie zabiłam i nie handlowałam żadnymi używkami. Brałam kredyty na nieprawdziwe dokumenty i tak w końcu trafiłam na ładnych kilka lat tutaj. Za 4 miesiące mam koniec kary. Z czego się bardzo cieszę, bo w końcu zobaczę swoje dzieci. Gdy trafiłam do więzienia moi chłopcy mieli po trzy i dwa lata oraz 10 miesięcy najmłodszy. Dziś mają 11, 12, 13 lat. Boję się bardzo spotkania z dziećmi, bo to dużo lat, ale rozmawiam z nimi przez telefon i wiem, że bardzo mnie kochają, tęsknią i nie mogą się doczekać tego upragnionego dnia, kiedy to się spotkamy. Tylko moim chłopcy trzymali mnie przy życiu i dodawali siły, bym przetrwała. No i udało się :). Po tylu latach w izolacji na pewno będzie mi ciężko dojść do siebie tam po drugiej stronie muru, ale mam dzieci, które mnie kochają oraz siostrę, która od kilku lat zamieszkuje na stałe w Niemczech. Wiem, że mogę liczyć na jej pomoc w pierwszych tygodniach, miesiącach na wolności i nie zostanę zdana sama na siebie. To chyba tyle w skrócie o mojej osobie. Jeśli macie jakieś pytania, to piszcie śmiało. Na pewno na wszystko odpowiem szczerze.

Pozdrawiam wszystkich gorąco.

Elka Iskierka

♦♦♦  

Kaczi

DSC_0184

 Mam lat 30+. Z natury jestem wesołą osobą. Lubię otaczać się konkretnymi ludźmi, z własnym zdaniem i poczuciem humoru. Odnośnie tego miejsca, hm… Narozrabiałam i muszę odpokutować. Nie czuję się w żaden sposób poszkodowana. Jest wina, musi być kara.

♦♦♦  

Mysza

Cześć. Mówią na mnie Mysza. O Waszym blogu powiedziała mi dziewczyna z ZK w Warszawie. Świetna forma wymiany poglądów, szeroki zakres problemów. To jest to! Trzymam kciuki za wszystkie dziewczyny, które się odważyły na własny wpis… Uważam, że to jest najbardziej odjechana forma, gdzie bycie prawdziwą sobą odbywa się w wirtualnym świecie. Pozwala to na odnowienie „mankamentów” bez krempacji. Mam na imię Anka. Od wielu lat przebywam w ZK, gdzie trafiłam za tzw. przekręty (wprowadzanie w obieg fałszywych pieniędzy, fałszowanie faktur VAT). Zostałam skazana na karę łączną 13,5 roku pozbawienia wolności. Kara izolacji okazała się formą kary bardzo bolesną i dotkliwą. Myślę, że największą karę ponoszą ludzie pokrzywdzeni oraz moja rodzina. Zostawiłam w domu rodzinnym najukochańsze moje córki, całą swoją pamięć…. Miłość do dzieci, świadomość tego, że są, pozwala mi przetrwać. To dla nich jestem „cyborgiem”.

Pozdrawiam serdecznie i czekam na Wasze wpisy., Mysza.

 

  ♦♦♦

Ag.U    

agu

Mam 32 lata. Wychowałam się na wsi, ale 13 lat temu zakochałam się w Warszawie. Ta miłość stała się również moim cierpieniem, bo mając 20 lat wpadłam w sidła nałogu. Całe piękno życia umykało mi w pogoni za narkotykami, przeciekało przez palce. Kradłam, aż w końcu otworzyły się przede mną ramiona Kamczatki, wciągając mnie zachłannie pod swoje skrzydła na 13 miesięcy. Teraz uczę się na nowo życia. Widzę kolory. Słyszę dźwięki. Choć to często boli, czuję jak moje serce staje się coraz bardziej czerwone. Dowiedziałam się o blogu, koleżanki w celi mówią – napisz! Więc jestem!

Z czasem poznamy się bliżej.

 

 ♦♦♦

POLI

1-DSC_0511

Witam wszystkich zainteresowanych naszym blogiem. Mam 29 lat i przebywam w Z.K trzeci raz.
Tak, można by pomyśleć, że skoro trzeci raz, to widocznie nic mnie to nie nauczyło… Przeciwnie. Drugi mój raz tutaj był dla mnie absolutnie nieuzasadniony.
Skazano mnie za absurdalną sprawę, jednak zapadł wyrok skazujący, tylko dlatego, iż wcześniej byłam karana.
Po tej sytuacji wiedziałam, że powrót do normalnego życia jest nierealny, bo już zawsze będę nosiła piętno osoby skazanej,
więc stwierdziłam, że skoro tak ma być, to następny mój pobyt tutaj będzie w pełni uzasadniony. I tak się stało.

Pozdrawiam POLI

 

 ♦♦♦

 Majka

1-DSC_0257

Hej, jestem Majka!  

W ZK przebywam już albo tylko 7 miesięcy. Do końca pozostało mi 5 miesięcy. Nie będę pisała, że żałuję i że jest mi cholernie przykro, bo to każdy wie już od niejednej z nas. Pozdrawiam cieplutko i składam wszystkim Czytelnikom oraz mojej Mamince i dzieciaczkom życzenia Szczęśliwego Nowego Roku, dużo radości i miłości.

Majka Mama

♦♦♦

Joshua, 27 lat

DSC_0066 buty Jo

Jestem osobą transseksualną odsiadującą wyrok w Areszcie Śledczym w Warszawie.

To znaczy, że jestem osobą w trakcie zmiany płci, z kobiety na mężczyznę. Jestem po ukochanej psychoterapii u specjalistów, aktualnie przyjmuję hormony męskie od ponad dwóch lat. Jednak że w świetle prawa funkcjonuję jako osoba o żeńskim imieniu, odsiaduję wyrok wraz z dziewczynami.

To by było na tyle na początek, jeśli chodzi o mnie.

 

 ♦♦♦

Batory RPK

1-DSC_0755

Cześć, mam 23 lata, a raczej skończę w maju. Jestem w ZK za pobicie. Dołączam dopiero teraz do bloga, bo zostałam namówiona – przez mrs Justę i moją Kobietę. Miałam napisać coś o sobie, hymmmm…..Trudno tak. Może zacznę od tego, czym zajmowałam się przed przyjściem tutaj: a więc… muzyką, a konkretnie RAPem oraz hip hopem. Mam kilka kawałków, z których nie tylko ja jestem dumna. Z zawodu, oj dużo tych zawodów mam, ale zawsze podaję tylko kucharza. Oj, kocham gotować no i jeść, co raczej po mnie widać, hehe. Interesuje mnie również taniec, konkretnie breake dance, no i teraz zuumbaa :). Ćwiczyć również lubię i wychodzę z założenia, że najpierw masa, potem rzeźba :). Nie umiem opowiadać sobie (nie przepadam za tym). Siedzę, siedzę i jeszcze raz siedzę. Mam kochającą Partnerkę, którą również kocham ponad wszystko, trójkę przyjaciół: Elcię, Monię, Asię, mam kochającą Mamę oraz siostry. Żyję tu z dnia na dzień z myślą i wielką nadzieją, że spełnią się moje marzenia. Wiem również, że zasłużyłam na więzienie, ale czy to kara nie do końca jestem o tym przekonana. Może dla niektórych osób tak, bo dla WIĘKSZOŚCI TO DOBRE MIEJSCE.

 ♦♦♦

     Aneta B.

1-1-DSC_0191-001

Cześć, nazywam się Aneta B.

Odbywam długoletni wyrok – wiem, skoro zdecydowałam się napisać do bloga, wypadałoby napisać też, za co znalazłam się w zakładzie. Niestety, na razie tego nie zrobię, bo nie chcę wracać do przeszłości. Wystarczy, że moje sumienie robi to za mnie. Piszę, bo chciałabym – przepraszam za brak skromności – pochwalić się moją pracą, która kształtuje mnie i pozwala się rozwijać. Pracuję jako świetlicowa radiowęzła – tak, radiowęzeł, to w nim przebywam od poniedziałku do piątku. To tu czytam prasę i jadłospis dla osadzonych. Do tego magicznego miejsca przychodzą przecudowni gości i to właśnie z nimi przeprowadzam wywiady. A że praca zobowiązuje, to nabrałam niezłej wprawy i akurat w tej dziedzinie czuję się niczym „ryba w wodzie”.Słuchajcie, mimo że dookoła kraty, nakazy, zakazy, to ja naprawdę robię to, co lubię, czerpiąc przy tym korzyści dla siebie samej – rozwijam w sobie to, co kiedyś utraciłam – uczucia.Jeśli chcecie wiedzieć coś więcej, porozmawiać za pomocą tego właśnie bloga – śmiało, czekam.

Pozdrawiam

 

 ♦♦♦

Elka K.M

WITAM WSZYSTKICH CIEPLUTKO

Nazywam się Elżbieta i mam 29 lat. Z natury jestem osobą cichą i zamkniętą w sobie. Potrafię jednak czasem się uśmiechać i być radosna, chociaż to miejsce bardzo rzadko pozwala na to, aby się cieszyć – no bo i czego? Oczywiście jestem tutaj na własne życzenie – jak wielu z nas. Spędziłam w więzieniu wiele lat, straciłam najpiękniejsze lata młodości i wszystkie ważne wydarzenia z życia moich dzieci, czego sobie nie wybaczę…. Lubię bardzo czytać książki i słuchać muzyki :), a dla zabicia czasu oraz poznania różnych nowych rzeczy oraz ludzi uczęszczam tutaj na różnego rodzaju zajęcia i spotkania ze sławnymi postaciami. To chyba tyle w skrócie o mojej osobie. Jeśli macie jakieś pytania, to piszcie na pewno na wszystkie z chęcią odpowiem. Tylko nie piszcie, że za darmo tutaj nie jesteśmy, bo zdajemy sobie sprawę z tego, że musimy ponieść konsekwencje swoich czynów.

Pozdrawiam wszystkich gorąco.

   ♦♦♦          

   Miśka30

1-DSC_0163

… i właśnie w tym momencie zdałam sobie sprawę, że opis siebie to cholernie trudna sprawa 🙂 Nazywam się Dominika, mam 30 lat…
Mimo problemów, z jakimi się borykam codziennie, jestem osobą pozytywnie nastawioną do życia i ludzi. Co do moich zainteresowań: interesuję się wszystkim po trochu, zaczynając od sportu i historii, kończąc na religiach.
W takim miejscu, jakim jest więzienie, człowiek pragnie choć na minutę przenieść się do świata zewnętrznego.

♦♦♦

Agnieszka

1-DSC_0223    

Mam 28 lat, nazywam się Agnieszka. Jestem ze Śląska, a dokładniej z miasta Rydułtowy. Odbywam 10-letni wyrok, odsiedziałam 5 lat. Jest to moja trzecia placówka penitencjarna. Przyjechałam tu z Kielc. Jestem miło zaskoczona blogiem i przeróżnymi zajęciami, bo w Kielcach wcale tego nie było. Jestem mężatką – wyszłam za mąż w Kielcach za tam osadzonego, po długiej znajomości. Wychodząc za mąż, przekonałam się, co to jest prawdziwa rodzina, której tak naprawdę nie miałam. Interesuję się ręcznymi robótkami – wyszywaniem. Lubię bawić się modą, opaska z kokardką na głowie nigdy mnie nie opuszcza. Jestem osobą raczej towarzyską.

♦♦♦

Smerfetka

1-DSC_0178

Mam na imię Ewa (mój nick na blogu to Smerfetka), liczę sobie 31 wiosenek… Cóż, tak potoczyły się losy życia mojego, że już 3,5 roku mam wakacje od biegu za sprawami codziennymi, a przede mną jeszcze 4,5 roku. Człowiek płaci niekiedy za dar, jakim jest miłość… Jestem mamą trzech wspaniałych córeczek i Ś.P. synusia. Córeczkami w chwili obecnej zajmuje się doskonale najukochańsza moja osoba, jaką jest teściowa. Lubię gotować, kocham przyrodę, interesuje mnie aranzacja i wystrój wnętrz. Moje ulubione kolory to niebieski, biały, czarny. Jestem osobą wrażliwą, spokojną, uczuciową. Wiele przeszkód napotkanych po drodze – bo ona jest wyboista w moim życiu – pokonuję upartością i dążeniem do tego, by codziennie być lepszym niż wczoraj.

♦♦♦

*Ania_26*

1-DSC_1029

Nazywam się Ania. Mam 26 lat. Od 10 miesięcy przebywam w ZK. Cały czas, który tu spędzam, staram się wykorzystać jak tylko potrafię: wynajduję różne zajęcia między innymi robótki ręczne, szycie, taniec. Bardzo tęsknię za najbliższą rodziną, z którą nie mogę widywać się często z powodu zbyt dalekiej odległości ich zamieszkania. Brakuje mi bliskości i czułości. Bardzo bym chciała mieć osobę, na której by mi zależało i poznać ją bliżej.
Wiezienie to ciężka sprawa, lecz same sobie na to zasłużyłyśmy. Marzę tylko o tym, by ten koszmar jak najszybciej minął i żebym już znalazła się po drugiej stronie, żebym mogła w stu procentach korzystać z życia i nigdy więcej tutaj nie wracać, bo życie jest zbyt piękne, by marnować je w takim miejscu.

♦♦♦

Madziara

Jestem Magda. Mam 32 lata. W tym kurorcie przebywam 9 miesięcy. Jestem osóbką z dużym poczuciem humoru. Tęsknię za bliskimi, za normalnością… taką prawdziwą, która jest po drugiej stronie. Dlatego chciałabym utrzymywać kontakt z osobami, które wytrzymują moje poczucie humoru. Ha… więzienie… wiadomo, że nie trafiłam tu za niewinność, ale to nie przekreśla tego, jaką jestem osobą. Rytuał codziennego dnia jest trochę monotonny, ale pojawia się uśmiech, jak otwiera się klapa i zapraszamy na zajęcia, a jest ich trochę. Wówczas mam chwilę wytchnienia i nie czuję, że jestem w tym miejscu. I to jest czas, kiedy z naszą babską większością spotykamy się i plotkujemy.

 ♦♦♦

Magda

DSC_1170

Nazywam się Madzia, mam 32 lata, a w więzieniu przebywam prawie od trzech. Jest to mój trzeci pobyt w zakładzie karnym. Do końca wyroku mam jeszcze parę lat. Odbywam karę w systemie zamkniętym, ale pomimo, iż cela jest zamknięta, to zawsze jest co robić. Przez te kilka lat nauczyłam się tak rozkładać plan dnia, aby leciał on szybko i mi się nie nudziło.

W ZK najbardziej dokucza mi bezsilność wobec wielu rzeczy…To, że ktoś rządzi tym kiedy mam wstać, ubrać się, a nawet kiedy mam się myć…Jestem z natury choleryczką więc drobniutka rzecz potrafi wyprowadzić mnie z równowagi…

♦♦♦

Pełnoletnia

11-DSC_0428

Witam! Jestem pełnoletnia i posiadam wadę. W zasadzie moje „minus dwa” to w wielu sytuacjach „jeden plus” – mniej widzę, mniej się denerwuję 🙂 Wiecie, jakie to tutaj wygodne – bez okularów nie widzi się fałszywych uśmiechów, brzydkich twarzy czy obskurnych mundurków (chociaż przebywając w celi i w okularach – też mało co widzę i to już jest ,mniej przyjemne … człowiek tylko słyszy przejeżdżający pociąg). Poza tym – raczej mam poczucie humoru, staram się wyszukiwać powody do uśmiechu, bywam nietaktowna, potrafię być złośliwa i łapię się na tym, że przestaję tęsknić. Mam wrażenie, że tylko ja stoję w miejscu. Świat się kręci, a ja zaczynam zapominać sporo rzeczy. Bardzo lubię film i książki, również „Zieloną milę”, śmieszą mnie reklamy Rozuma z Sercem i nie rozumiem, czemu nie mogę być dawcą krwi? Najbardziej by mi pasowało zniechęcić Ciebie do ciekawości więzieniem, ale prawda jest taka, że więzienie jest dla ludzi, w większości sami je tworzymy. Masz pytania? – śmiało!

♦♦♦

Edyta – Edi

<p s

314 thoughts on “o autorkach

  1. Witajcie dziewczyny! 🙂
    Na wstępie pozdrawiam Was ciepło i serdecznie z “wolnego świata” choć nie zawsze tak było-byłam również w tym miejscu gdzie Wy przebywacie i to nie raz…
    Wiem jak jest “za kratami”,wiem co w tym miejscu oznaczają słowa:niemoc i tęsknota..,nadzieja i jej odebranie,walka która czasami kończyła sie na złamaniu swoich zasad wpajanych przez bliskich,przez samo życie w życiu na wolności..Człowiek jest jak kameleon,potrafi się dostosować do otoczenia,środowiska w którym przebywa,w więzieniu-słowo:potrafi natychmiast zostaje zmienione na: musi!..Są chwile wesołe ale i te dołujące,które rozrywają mózg a Ciebie od środka,bywa głośno,gwarno(niejeden bazar z przekupkami nie umywa się z decybelami jakie słychać w celi czy na “peronce”tj.korytarzu) aby po chwili być w stanie,móc usłyszeć bicie własnego serca..które czasami zamieniało się w kawałek mięsa, w głaz na czas wyroku,odsiadki bo była to jedna z opcji aby przetrwać,aby nie cierpieć,aby dotrwać do końca..nie było to proste gdyż.. wspomnień -nie można wymazać a one właśnie,w tym miejscu,dawały albo rozkosz albo..rozpacz.Jednego,po moich “przymusowych wczasach” byłam,jestem i bědę pewna-trzeba zawsze,do końca pozostać..człowiekiem,bez względu na miejsce,ludzi..i nauczyć się,zaakceptować przeszłość,żyć teraźniejszością i planować przyszłość 🙂 Życzę Wam tego z całego serca-gratuluję pomysłu i odwagi na stworzenie tej strony-trzymam kciuki! i z niecierpliwością,ciekawoşcią czekam na Wasze wpisy jak i innych internautów! Trzymajcie się i do zobaczenia..po tamtej stronie murów!

  2. Chciałbym się dowiedzieć chociażby lakonicznie (bo pewnie nie chcecie lub możecie) za co i dlaczego trafiłyście do więźnia, waszym zdaniem dlaczego tak się stało??! (nie interesuje mnie stanowisko urzędowe tylko wasz punkt widzenia). rk

    1. Ja trafiłam do więzienia, bo naprawdę rozrabiałam. Już jako 15-latka miałam sprawę karną za „demoralizację”. Narkotyki – to właśnie przez nie weszłam na drogę przestępczą. Rozboje, rozboje i jeszcze raz rozboje, za które głównie siedzę, bo trzeba było jakoś pieniądze na dragi załatwić. I szczerze – jestem w ZK po raz trzeci, dobrze, że zawiasy mi minęły, bo siedziałabym z 10 lat. Siedzę za karę, trochę późno, bo obecnie jestem innym człowiekiem. „Normalnym”, a ten wyrok, za który siedzę, jest z 2005 roku.
      Pozdrawiam

    2. To, za co tu jesteśmy, to szeroko rozpięty wachlarz od wyłudzeń po zabójstwo i pomimo tego, że nie mamy się czym chwalić, i piszę o tym, czując wstyd, to chcę szczerze odpowiedzieć na wszystkie pytania – dzięki za Twoje, Rekin, bo mogę powiedzieć coś, o czym często myślałam. Każda z nas zastanawia się nad tym, dlaczego to zrobiła (tak myślę). Ja uważam, że w tym miejscu są ludzie, u których coś nie gra, coś jest nie w porządku, bo jeżeli ktoś piej czy ćpa i robi coś pod wpływem jakichś środków, to znaczy że ma problem. Jeśli ktoś kradnie to ma problem, jeśli ktoś zabija to też ma problem i to taki z którym zupełnie sobie nie radzi, czy to społeczny, emocjonalny czy psychiczny. Tylko że ludzie nie za bardzo chcą się w to zagłębiać i to też jest problem. Bo zanim tu trafiłam nie uważałam za złe tego co robiłam (kradłam). To był mój sposób na utrzymanie się na powierzchni, miałam wtedy 19 lat, teraz mam 33 i uważam, że to co robiłam, nie utrzymywało mnie na powierzchni, a pomnażało kamienie w worku na mojej szyi i ciągnęło w dół do zatopienia. Bardzo bym chciała, żeby to miejsce było takim, gdzie byliby ludzie, którzy uświadomią istnienie takiego worka, pomogą wyciągnąć i przyjrzeć się każdemu z kamieni, a w konsekwencji opróżnić worek, by nie ciążył. Niestety jeszcze tak nie jest i wiele osób jeśli same nie zauważą swojego balastu u szyi i go nie zdejmą, to wyjdą i dorzucą niejeden kamyczek. Mam nadzieję, że będzie coraz więcej pracujących tu ludzi, którzy są „po coś”, a wychodzących stąd z tym, z czym przyszli, coraz mniej.

      1. Moniko, pięknie to opisałaś. Wydajesz się dojrzałą i mądrą osobą. Życzę Ci abyś w trakcie swojego pobytu za murami w pełni opróżniła swój worek (choć mam przeczucie, że już to zrobiłaś), a na wolności spotkała otwartych i przyjaznych Ci ludzi, którzy pomogą Ci ułożyć swoje życie od nowa. Bo wbrew przekonaniu wielu ludzi, którym się w życiu powiodło, nikt nie zawdzięcza wszystkiego tylko sobie, ale wielu korzystnym splotom zdarzeń i innym ludziom, których spotkał na swojej drodze. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę wszystkiego dobrego.

  3. Witam serdecznie. Gosia, ten komentarz jest specjalnie dla Ciebie!!!!!!!!!!!!!!!!! Dużo bym dała, żeby chociaż troszkę mieć tyle optymizmu co Ty. Dla tych, którzy nie poznali Małgosi zapewniam, że nie znam drugiej tak pozytywnie zakręconej osoby. Nawet w takim miejscu jak więzienie można poznać kogoś wartościowego!!!!!!!!!!

    1. Dziękuję za to, że wpadłaś i wrzuciłaś komentarz – serce (i rozum) rośnie!!!:) Optymizm, który posiadam, jest do podzielenia, więc z chęcią ci go oddam – lub przekażę choćby telepatycznie:). Można też łyk tego optymizmu kupić dość tanio, w sieci sklepów „Truteń” (lub podobnych):) Zawsze staraj się myśleć pozytywnie, na ile to możliwe! Ani dobre, ani złe nigdy nie trwa wiecznie, kiedyś skończyć się musi tak jedno, jak i drugie, więc czekaj… Cierpliwości, uśmiechu, miłego tygodnia i – do następnego:) Mocno cię przytulam!

      1. Jejku, jak ja się cieszę z tego co tu czytam, i z tego, że normalność i ucywilizowanie świata dotarło na Olszynkę, a dokładnie do osób, które mogą coś mądrego powiedzieć i pokazać światu! Gratuluję tym wszystkim dziewczynom co się angażują w ten program, bo to świadczy o tym, że wreszcie idzie ku lepszemu. To, że jesteśmy tam zamknięte to nie oznacza, że jesteśmy wyrzutkami społeczeństwa! Gosia naprawdę się cieszę, że Wam się to udało, i dziękuję tym wszystkim co chcą i robią dla Was!, bo nie było im łatwo przebrnąć to postkomunistyczne myślenie, i brak chęci na cywilizację. Ściskam mocno!!!!!, do następnego!

        1. Witaj :). My również cieszymy się z możliwości pisania i przedstawienia (każdemu zainteresowanemu) naszego więziennego świata czy punktu widzenia na dany temat. Nie uważamy się za wyrzutków społeczeństwa i nigdy tak nie było. Każda z nas ma swoją wartość, mimo popełnionych błędów w przeszłości. One nas nie przekreślają, a raczej pomagają wysnuć odpowiednie wnioski, by ich nie powielać. Gdybym wiedziała, że upadnę, to bym się wcześniej położyła… Ale tak nigdy nie jest. Zazwyczaj tragedie przychodzą niezauważalnie, w jak najmniej spodziewanym momencie. Doceniamy i szanujemy każdego wspierającego nas w tworzeniu tego bloga. Pomysł wymaga dalszej pracy. Potrzebujemy czasu, by rozwinąć skrzydła. 🙂
          Ela

      2. Przeczytalem ksiazke m.rozumeckiej duzo powiedziala czy w grudziadzu ma dostep. Do tego bloga.chcialbym z nia sie zkontaktowac.Trzymaj si Goska

    2. zgadzam sie w 1000000%
      są wartościowe, inteligentne i często bardzo pozytywnie zakręcone!!!
      Gosiu, Moniko, Elu i Wisieńko 🙂 moc niebieskich uścisków:), a do Pełnoletniej, leci tekst: “Ściana” 🙂

  4. Hej Iwonka i dla Ciebie kiedyś zaświeci słońce–trzymaj się. Jesteś silną dziewczyną, dasz radę, pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.

  5. Dziewczyny!!!!!!!!! Jest ogromne poruszenie na temat tego bloga. Cieszę się że ludzie mają okazję zobaczyć to też od Waszej (już nie mojej 🙂 ) strony. trzymam za Was wszystkie kciuki 🙂 Gosiu Kocham Cię!!!! Pamiętaj że jesteśmy z Tobą <3 TALA

    1. Miło Cię przeczytać. Nas blog też porusza, jest to dwustronne. Dzięki za pozdrowienia. Trzymaj się.
      Monika

  6. Witam! Myślę iż Wasz blog jest świetnym pomysłem, dzięki temu przedsięwzięciu wielu ludzi pozna realia więzienia.
    Pozdrawiam, czekając na nowe posty!

    1. Dzięki za pozdrowienia, mam nadzieję, że piszemy ciekawie i nadal będzie Ci się podobać, bo chciałybyśmy się trochę wydostać na tamtą stronę, a wiesz, taki blog to dla nas jest naprawdę coś niesamowitego. Ja czuję się jakbym weszła do świata z przyszłości. Jestem tak zacofana, że nie potrafiłabym obsłużyć aparatu cyfrowego ani komórki.
      Monika

  7. Nie ogarniam skąd internet w więzieniu? To ma być kara, a nie wczasy i czas na pisanie bloga. Ja pracuję i płacę podatki, żeby takie osoby miały kasę i czas na internet w więzieniu i czytanie książek, podczas gdy powinny odsiadywać wyrok? Ja po pracy i innych zajęciach nie mam już czasu niestety na pisanie bloga. Dopóki system więziennictwa dalej będzie tak ‘lekko’ wyglądał nie będzie wcale spełniał swojego przeznaczenia.

    1. Gdyby rzeczywiście zapoznała sie Pani z blogiem wiedziałaby Pani skąd “internet w więzieniu”. Ja również pracuję, płacę podatki, wychowuję dziecko i mam miliony problemów. A jednak znajduję czas na prowadzenie swojego bloga.
      Paniom życzę sukcesów w blogowaniu i doskonaleniu warsztatu. pozdrawiam

      1. Dzięki Kasiu, mam nadzieję, że z przyjemnością będziesz do nas zaglądać. Szkoda, że my nie możemy zajrzeć na Twojego bloga.

        Monika

    2. Ludzie … ludziska… A co, więzień nie ma prawa do niczego? Wkur… mnie te baby, które piszą, że my powinnyśmy pracować, a nie blogiem się zajmować! Więzienia nie życzę nawet mojemu najgorszemu wrogowi. Czasem mam takie złe myśli, że boję się sama siebie, dlatego dzięki zajęciom i temu blogowi mogę trochę się odstresować i zająć myśli.
      Ja piszę bloga, bo traktuję go jako przestrogę dla innych i chęć podzielenia się z Wami moimi problemami, ale również moimi staraniami i walką z samą sobą, jaką toczę codziennie, żeby być lepszym człowiekiem. To, że jestem tutaj, w ZK, nie znaczy, że wyjdę gorsza niż przyszłam, bo sama muszę zrozumieć, co robię nie tak.
      Jestem bardzo zadowolona, że tyle ludzi nas czyta i kibicuje nam – nam jako „ludziom” i nie patrzą przez pryzmat za co siedzimy, tylko jakimi jesteśmy ludźmi.
      DZIĘKUJĘ!
      Edyta „Edi”

    3. Pani Edyto, widocznie niedokładnie zapoznała się Pani z pierwszą stroną naszego bloga, bo
      i-netu tutaj nie mamy ani za darmo, ani za opłatą. A pobyt w więzieniu to jest jak kara: naprawdę nie trzeba tych, którzy popełnili błędy pchać do pracy w kamieniołomach, ani zakuwać łańcuchami na galerach, aby zrozumieli, że zrobili źle (choć gdybym miała możliwość wyboru, to słowo daję wolałabym ten kamieniołom). Ja również gdy byłam po tamtej stronie pracowałam i płaciłam podatki i za moje pieniądze (ówczesne) skazani sobie “dostatnio i beztrosko” żyli. Podczas pobytu w więzieniu też przez klika lat pracowałam i też odprowadzałam podatki. Poza tym skazani pracują społecznie i to że nie dostają za swoją pracę wynagrodzenia absolutnie nikomu nie przeszkadza. Przeciwnie, kilka razy na własne uszy słyszałam urzędników chwalących prace skazanych (na rzecz miasta chociażby). Skazani pracują sumiennie i z zaangażowaniem, dla niektórych jest to sposób na to, aby nie tkwić w celi, dla innych to metoda, aby choć na milimetr zadośćuczynić. Pewnych przewinień nie da się “odpracować”, ale ten jak to Pani określa “lekki system więziennictwa” niczego sensowniejszego jeszcze nie wymyślił. Bardzo się cieszę, że mogę z Panią podyskutować, bo rozmowa z osobą, która inaczej patrzy na ten czy inny temat ma szansę być czymś konstruktywnym, a o to w tym blogu przede wszystkim chodzi. Mam nadzieję, że pomimo natłoku pracy i zajęć choć co jakiś czas znajdzie Pani chwilkę, aby z nami porozmawiać.

      Pozdrawiam

    4. Pani Edyto, nie ma Internetu w więzieniu, a szkoda. To jest kara, a nie wczasy. Pracowałam w więzieniu przez 11 lat i też płaciłam podatki, więc dorzucam się do swojego utrzymania Oprócz podatków, oddawałam także pieniądze przeznaczone na pomoc postpenitencjarną. To taka pula, z której czerpie się fundusze na pomoc dla rodzin więźniów i pokrzywdzonych. Widzę, że ma Pani trochę czasu na to, żeby posiedzieć na naszym blogu, a ja marzę o takiej chwili, żeby takiego czasu mi zabrakło. Żebym mogła pracować po tamtej stronie i płacić nadal podatki na kolejnych więźniów, którzy tu będą. Mam nadzieję, że z tych podatków więźniowie będą mogli pracować nad sobą, uczyć się i rozwijać, odkrywać w sobie to, o czym często nie mają pojęcia: że też są ludźmi, że mają swoją wartość, jak każdy człowiek na świecie, że mogą zrobić coś dobrego i zmienić swoje życie. O tym marzę, aby te podatki były tego warte.
      Monika

    5. Edyta, nie rozumiem skad w tobie tyle agresji. Czego zazdroscisz tym dziewczynom? Ze maja czas na czytanie? Ze pisza blog? Ze sa mlode, zadbane, wrazliwe, inteligentne i pelne wiary w lepsza przyszlosc? Chyba tego wszystkiego nie masz i stad twoj jad. Trzymajcie sie dziewczyny dzielnie i pamietajcie, ze po burzy kiedys musi przyjsc slonce. A to, czy dla Was zaswieci bedzie zalezalo wylacznie od kazdej z Was. Sciskam Was.

  8. Blog dodany do zakładek. Wreszcie się w przestrzeni blogosfery znalazło coś innego niż te wszystkie gastronomiczno-modowo-nijako-słodziako-bzdurne opowiastki o niczym.
    Proszę, niech Panie piszą dalej.
    Pozdrawiam.

  9. Witam wszystkie Panie,
    na wasz blog trafiłam zupełnie przypadkowo i szczerze uważam, że to naprawdę świetny pomysł, że chcecie opowiadać, jak wygląda życie po tamtej stronie. Dla wielu ludzi jest to niesamowitą zagadką, a i wielu uważa, że znajdują się tam tylko i wyłącznie ludzie bez zasad, bez moralności i w ogóle puści w środku. Mam nadzieję, że ten blog rozświetli trochę tego typu sytuacje.
    Na studiach byłam w AŚ w Łodzi w ramach “wizyty” i widziałam, choć tylko pośrednio, jak to wszystko wygląda. Całość wizyty była zresztą opowiedziana z perspektywy policjanta i ochroniarzy, a nie z perspektywy osadzonego, także nie do końca tak, jak być powinno.
    Nie raz miałam głupie myśli i pomysły, ale udało mi się jednak nie zboczyć z drogi. Bardzo Was wspieram i życzę szybszego postępowania czasu, by każda z Was mogła zobaczyć się z rodziną, przyjaciółmi.
    Trzymajcie się mocno i nie dajcie się złamać 🙂
    Czekam z niecierpliwością na dalsze wpisy.

    1. Pani Ewelino, kiedyś siedziałam w zakładzie w Łodzi. Być może nawet Panią widziałam. Tutaj w Warszawie większość osadzonych to osoby po wyrokach, więc i przepisy są bardziej surowe; przez które nie można nic zobaczyć itp., ale i tak najgorsze jest to, że tak bardzo się tęskni. Nie ważne tu czy w Łodzi. Dziękuję za życzliwość.

      Monika

  10. dziewczyny trzymajcie się i walczcie o siebie bo macie rodziny i dzieci…i wyciągnijcie wnioski…a ja dziękuję za lekturę…z chęcia poczytam o “tamtym” Waszym świecie

  11. Dziewczyny!

    Zupełnie przypadkiem trafiłam na Waszego bloga – nie sądziłam, że jego powstanie jest możliwe. Ukończyłam studia – kierunek resocjalizacja. Jedyne co z nich wyniosłam to przeświadczenie, że tak naprawdę resocjalizacja nie istnieje że to tylko pic na wodę fotomontaż a z wiezienia wychodzą jeszcze więksi przestępcy niż do niego wchodzą a już kobiety to są najgorsze. Nie pracuję w zawodzie – nie chciałam być częścią tego systemu, brać udział w czymś bezsensownym tylko dlatego żeby mieć pracę. Zawsze jednak interesowało mnie to co dzieje się za murami, jak radzą sobie ludzie pozbawieni wolności (o internecie nie wspomnę jestem na 100% uzależniona :-))). Jakiś czas temu przeczytałam książkę “Polskie Morderczynie” – byłam pod wrażeniem. Płakałam nad losem tych kobiet i miałam wielką ochotę poznać każdą z nich tak zwyczajnie przytulić. Każda z historii była poruszająca każda z kobiet wyjątkowa. Polecam jeśli macie możliwość – przeczytajcie.
    Obecnie staram się o pracę nauczyciela na wyższej uczelni. Jeśli mi się uda na pewno pokaże Waszego bloga studentom.
    Pozdrawiam Was serdecznie – trzymajcie się Wasza postawa przywraca wiarę w ludzi!

    1. Dzięki Kasia, człowiek staje się silniejszy jak przeczyta się coś miłego, aż chce się być lepszym 🙂

      Monika

    2. Dzięki Marzena, że dałaś mi zajrzeć na tą drugą stronę. Bardzo bym chciała, żeby wypowiadali się też ludzie, którzy zajmują się resocjalizacją. Chciałabym poznać ich zdanie.

      Monika

      P.s Trzymam za Ciebie kciuki. Fajnie by było mieć takiego nauczyciela

    3. “Ukończyłam studia – kierunek resocjalizacja. Jedyne co z nich wyniosłam to przeświadczenie, że tak naprawdę resocjalizacja nie istnieje że to tylko pic na wodę fotomontaż a z wiezienia wychodzą jeszcze więksi przestępcy niż do niego wchodzą a już kobiety to są najgorsze. Nie pracuję w zawodzie – nie chciałam być częścią tego systemu, brać udział w czymś bezsensownym tylko dlatego żeby mieć pracę.”
      Jeśli wszyscy myślący podobnie przestaną pracować w zawodzie, to jak ma dojść do zmian?

  12. Dziewczyny bardzo fajna sprawa z tym blogiem :-). Pomimo waszych zakretow zyciowych w wyniku ktorych sie znalazlyscie wlasnie w tym miejscu, bardzo w Was wierze i wiem ze jestescie tak naprawde wartosciowymi kobietami. Tak trzymac 🙂

    Piszcie dalej tego bloga bo ja chce i bede go czytac. Podrzuce go dalej wszystkim znajomym, zebyscie mialy dla kogo go pisac.

    1. My bardzo lubimy pisać, byle było o czym. W naszym życiu nie zawsze się tak dużo dzieje jak teraz, więc cieszę się chwilą. Fajnie, że w jakiś sposób mogę zaprosić ludzi do mojego życia. Lubię mieć gości.

  13. Znalazłam ten blog na stronie onetu i przeczytałam wszystko od deski do deski. Każda z Was wie, że nie trafiła do zakładu karnego za niewinność. Myślę też tak optymistycznie, że to miejsce zweryfikuje Wasze wcześniejsze życie, no i jak już opuścicie mury tej “klatki” to raz na zawsze. Surowo oceniam złe zachowania, czyny, itp., ale z całego serca życzę Wam powodzenia – każdy ma prawo do szczęścia i lepszego życia!

  14. cześc dziewczyny 🙂
    Z wielkim zaciekawieniem przeczytałam tego bloga i musze przyznac ze jest świetny. Tak fajnie piszecie , macie do siebie dystans i mysle ze mozecie “coś” zrobic aby może ktoś kiedys dzięki Wam “tam” nie trafił. Myśle że jest to idealny pomysł aby w miarę normalnie udało się Wam funkcjonować i pewnie w jakis tam sposób zabic czas i chociaz mieć namiastke wolnośći. Napewno będę tu zaglądać 🙂 pozdrawiam Was cieplutko Renata

    1. Witam,

      Dziękuję za pozytywność! Nie jest łatwo otworzyć się na świat, w którym większość ludzi i tak by Cię zlinczowało nawet po odbyciu kary. Nie wiem, czy moje pisanie pozwoli mi normalnie funkcjonować, ale dużo bym dała, by wpis każdej z nas był jakąś przestrogą. Więzienie jest dla ludzi, ale niech ich tu trafia jak najmniej.

  15. Hej. Nie wiem czy to dobrze zabrzmi, ale zawsze interesowało mnie środowisko ‘za kratkami’. Fakt, że nie chciałabym być nigdy na waszym miejscu to jednak interesuje mnie jak tam jest. Jestem pod wrażeniem waszego optymizmu mimo przebywania w więzieniu. Gratuluje pomysłu z blogiem. Ale czytając kim jesteście zastanawia mnie jedno. Część z Was ma rodziny. Jesteście matkami i żonami. Co się takiego wydarzyło, że trafiłyście za kratki? Czy to wyroki sprzed kilku lat jak u Edi? Czy mimo ułożonego życia ‘coś’ Wam nie wyszło? Trzymajcie się cieplutko. Karo 🙂

    1. Za nic w świecie nie zrób niczego, co przywiodłoby Cię do tego miejsca. Jeżeli interesuje Cię tutejsze środowisko, to wpadaj do nas na “czytanie” i wszystkiego się dowiesz. Wierz mi, lepsza taka teoria niż najkrótszy okres praktyczny. Nie pytaj za co tu trafiła którakolwiek z nas, bo chodzi nam między innymi o to, abyś “patrzyła” na nas na takie, jakie jesteśmy, a nie przez pryzmat tego, co zrobiłyśmy. Bardzo często tak się dzieje, że tych, którzy trafiają do więzień mówiąc krótko “piętnuje się”. A według mnie to nie jest dobre. Dlatego rozmawiajmy, pytaj o inne na razie rzeczy, być może kiedyś ten temat jeszcze poruszymy.

      Pozdrawiam

    2. Karo z tymi wyrokami jest różnie. Ja popełniłam swoje w dość wczesnych latach. Miałam 19 lat i nie miałam dzieci ani męża, ale bywa różnie. Są kobiety, które popełniły przestępstwo, zanim założyły rodziny, a w trakcie trwania spraw ta rodzina się pojawiła; a dla innych to rodzina stała się powodem pobytu tutaj (np. sporo jest kobiet, które zabiły swoich mężów czy partnerów). Naprawdę życie tak różnie się układa. Życzę wszystkim, aby ich życie nigdy gdzieś nie skręciło.

  16. Wisienka! Dzięki Tobie trafiłam na ten blog – dziękuję. Trzymaj się cieplutko, Ty i Twoja malutka Wisienka:)

    Wszystkie dziewczyny się trzymajcie, jesteście wspaniałe. Pamiętajcie, najważniejsze jest zawsze przed nami…

  17. Super,super ,super.Tu taka jedna wypowiada sie,ze placi podatki a w wiezieniach nie powinno byc internetu.Ale babsko,jakby ja tam posadzic na 2 latka,to dopiero by bylo.Ludzie sobie nawet nie wyobrazaja ile radosci moze sprawic taki blog,dajac na chwilke zapomnienie ,ze jest sie tam.Dziewczyny jestescie wspaniale,podziwiam Was za ten optymizm,za wytrwalosc i za to ,ze sie wspieracie na wzajem,bo nie w kazdym AS tak jest.Na przyklad Bialystok i Krzywaniec maja duzo do zyczenia.Tam to jest dopero,nie zaznasz zadnego wspolczucia,przekonalam sie o tym na wlasnej skorze.Wiec pozdrawiam goraco i trzymam kciuki.Iwona

    1. Część komentujących osób najwyraźniej zapomniała jaką funkcję powinno spełniać więzienie. Powinno być to miejsce całkowitego odosobnienia i odbycia kary.

      Pozwolę sobie zacytować wypowiedź p. Marzeny „interesowało mnie to co dzieje się za murami, jak radzą sobie ludzie pozbawieni wolności (o internecie nie wspomnę jestem na 100% uzależniona :-))). Jakiś czas temu przeczytałam książkę „Polskie Morderczynie” – byłam pod wrażeniem. Płakałam nad losem tych kobiet i miałam wielką ochotę poznać każdą z nich tak zwyczajnie przytulić. Każda z historii była poruszająca każda z kobiet wyjątkowa.”.
      Czy naprawdę Pani uważa, że morderczynie potrzebują przytulenia? Chyba raczej osoby przez nie pokrzywdzone/zabite oraz ich rodziny. Nie wspomnę wypowiedzi nt. Internetu. Jak przy tego typu sytuacji można żałować więźniarek, że nie mają Internetu non stop w więzieniu? Może obywatele powinni ufundować więźniom wifi w każdej celi i notebooka na własność?

      Do iwona: Wypraszam sobie ‘babsko’. Napisałam imię więc proszę się nim posługiwać jeśli się Pani do mnie zwraca. W regulaminie bloga jest wyraźnie napisane aby nie obrażać innych a rozmawiać. „Babsko’ natomiast ma wyraz czysto negatywny. Proponuję zwrot „Pani”.

      Idąc dalej: Jeśli miałabym spędzić 2 lata w więzieniu za karę – przyjęłabym to z pokorą. A najlepiej to zastanowiłabym się zanim zrobiłabym czyn, który miałby za sobą pociągnąć tą karę. Blog to radość, tym bardziej jeśli nie ma się innych obowiązków, a te Panie nie są w areszcie/więzieniu dla radości, przyjemności. Są tam by odbywać karę.

      Do kaczucha74: Zwroty ‘puszy się’ oraz ‘bulwersuje’ również mają zabarwienie pejoratywne. Odsyłam do regulaminu bloga.
      Cytat „Rozwiajcie swoje pasje póki możecie bo na wolności będziecie miały masę obowiązków a na pasje to Wam czasu braknie.” –Więzienie to nie czas na rozwijanie pasji. Opamiętajcie się…

      „Kto wie czy kiedyś nie trafi do Was kobieta, która dziś czyta Waszego bloga i puszy się i bulwersuje na Wasze atrakcje dnia codziennego.” -Nie rozumiem komentarzy ‘kaczucha74’ oraz ‘iwona’. Trzeba się zastanowić przed popełnieniem zbrodni, trzeba myśleć o konsekwencjach. Wczujcie się też w emocje osób poszkodowanych, nie róbcie z więźniarek poszkodowanych, nie odwracajcie ról.

      Edyta

      1. PANI EDYTO jesli sie PANI nie podoba pomysl z blogiem dla więźniarek, bo to LUKSUS wg PANI to radzę zrezygnować w ogóle z jakichkolwiek uwag, komentarzy a najlepiej niech sobie PANI daruje zaglądanie tutaj, przecież są o wiele ciekawsze blogi na PANI jak widac WYŻSZYM POZIOMIE. Po co sobie zaprząta PANI główkę jakimiś więźniarkami, po to chyba tylko,żeby zabrać im jedną z niewielu szans na kontakt ze światem zewnętrznym, uprzykrzyc do końca szary ich dzień. Oczywiście każdy ma prawo się wypowiedzieć w tej sprawie – po to są blogi w końcu. Jak sądzę większość z nas czytających doskonale rozumie czym jest PRZESTĘPSTWO – PANI daruje sobie uświadamianie, PANI niech sobie wypunktuje własne słabości i odda hołd,że PRZESTĘPSTWEM nie są. Cały PANI post zabarwiony jest złośliwościami, pretensjami, żalem – po co wytykać innym? Szkoda,że w regulaminie nie ma ostrzeżenia o prowokacjach, których się właśnie PANI dopuszcza, pytam:PO CO SZERZYĆ ZAWIŚĆ?
        Ps. Dziękuję za uwagę – proszę bez odzewu PANI EDYTO – nie interesuje mnie PANI fukanie, bo to nie jest blog PANI , o PANI i PANI PODOBNYCH SPAMACH
        Ps.1 Pozdr dla MR 🙂 ciociu moich dzieci 🙂

        1. Dzien dobry,niewiem jak mam sie zwrocic ,bo nie podano imienia.Ale zgadzam sie w 100 procentach z panska wypowiedzia.Jezeli ktos ma odmienne zdanie,to nie powinien wchodzic i zagladac tutaj,poniewaz nikt z nas nie jest idealny.Wielmozna Pani Edyta napisala,ze zanim sie popelni przestepstwo to powinno sie zastanowic jakie beda tego konsekwencje.Czasem zycie jest przewrotne i cos sie robi bez chwili zastanowienia,a potem sie zaluje,ale jest juz za pozno.I tak samo bylo ze mna,ja najpierw narozrabialam,a potem byla odsiadka.I wiem co znaczy tam byc,jak jest ciezko po drugiej stronie,i taki blog napewno jest dla tych wszystkich biednych dziewczyn czyms wspanialym.Pozdrawiam.Iwona.

          1. Hehe…. a dlaczego ma nie wchodzić na bloga i nie komentować? co? prawda boli? Przecież ta kobieta ma rację. I tak, uważam, może sobie bić brawo, bo nie była na tyle głupia, zeby trafić do więzienia, tak jak Wy. Nie każdy trafia do więzienia a każdy ma swoje problemy. Wy trafiłyście i nie zamierzam się litować nad Wami. Litować mogę się nad osobami, które trafiły na np. 10 lat za niewinność, bo i takie rzeczy się w naszym chorym kraju dzieją. Ale Wy? myślenie nie boli, serio. Wystarczy mieć świadomość, że akcja= reakcja. Ukradnę, zabiję, pobiję= więzienie. Nie każdy trafia do więzienia, powtarzam- czyli jednak się da!

        2. Więzienie to kara. To oczywiste. Ale czas, który spędzają osadzeni/skazani można albo zmarnować (odbierając wszelkie prawa, możliwości), albo wykorzystać (pozwalając im choćby na realizację własnych pasji, na rozwój, naukę, pracę).
          Do więzienia trafiają różni ludzie, w różnym wieku, z różnym wykształceniem, umiejętnościami. Nie rozumiem, dlaczego Pani zdaniem, czasu, który tam spędzają nie mieli by wykorzystać konstruktywnie? Czy nie byłoby lepiej, gdyby osoba po gimnazjum, mogła za kratami skończyć szkołę średnią, albo jakiś kurs, dzięki czemu po odbyciu kary będzie miała większą szansę na normalne życie? Czy nie byłoby lepiej, gdyby każdy mógł rozwijać zainteresowania i pasje, dzięki czemu później będzie miał coś “swojego” za kratami? Przecież każdy wie, że pasja wzbogaca życie w wielu aspektach. Czy nie lepiej, żeby więźniowie mogli sobie poczytać jakąkolwiek książkę – być może to będzie pierwsza książka w życiu któregoś z nich? A przede wszystkim lepiej by było, gdyby każdy z nich mógł wykorzystać pobyt w wiezieniu, aby zmierzyć się z samym sobą, aby znaleźć odpowiedź na pytanie: co mnie doprowadziło do tego miejsca? Inaczej nigdy nie będzie w stanie odmienić życia swojego, swoich dzieci, swojej rodziny… Jeśli to wszystko zostałoby odebrane, każdy myślałby tylko o tym, jak przetrwać i nie sądzę, żeby pomysły, które by się wtedy narodziły prowadziłyby do czegokolwiek pozytywnego.

          Ps. Dziewczyny – wykorzystajcie ten czas tak konstruktywnie, jak tylko się da. Może dzięki temu przekłujecie Wasz pobyt w ZK w małe zwycięstwo…

          1. No właśnie i tu jest cały problem. Osadzeni mają za dużo czasu. Więźniowie powinni pracować, by się utrzymać. Tak jak w prawdziwym życiu.Pracować i dostawać za to wynagrodzenie za które mogliby kupić chleb i kiełbasę. Pisanie bloga to przyjemność, oderwanie się od szarej rzeczywistości, co moim zdaniem więźniom się nie należy. Więzienie to kara a nie możliwość relaksu.

          2. Aśka,
            zgadzam się z Tobą w kwestii pracy. Uważam, że więźniowie powinni pracować. Uważam też, że nie wszyscy, którzy są osadzeni powinni buć za kratami. Np. tatuś, który nie płaci alimentów znacznie bardziej przydałby się na wolności – dlaczego nie miałby pracować przy sprzątaniu ulic? Matka miałaby za co utrzymać dziecko, więzienia nie byłyby przepełnione, a społeczeństwo miałoby czyste ulice. Widać jednak takie rozwiązania przerastają rządzących w naszym kraju.

            Nie zgodzę się jednak z tym, że więźniom nic się nie należy. Jestem przekonana, że nie każdy zostałby dopuszczony do tego programu, podejrzewam, że trzeba było spełnić jakieś warunki. Poza tym jest to coś, co daje energię do działania, a to z kolei budzi potrzebę zmian. Dzięki temu, kobiety, które piszą nie poddają się bierności, a jednocześnie dają nam też coś od siebie. Kto wie, może właśnie ten projekt sprawi, że choć kilka z nich już nigdy nie wróci na “złą ścieżkę”?

            ps. sorry, że nie pisze odpowiedzi pod Twoim komentarzem, ale nie ma takiej opcji.

          3. Do ~ Aśka (3.08.2014, 15:03)
            Nie wiem, w czym widzisz problem. Czy to, że piszemy bloga, czy to, że pisząc bloga mamy relaks i przyjemność. Chcę zwrócić Ci uwagę na to, że czas leci do przodu, więc między innymi pisanie bloga należy do “postępu cywilizacyjnego”. Może uważasz, że powinnyśmy zachowywać się jak praludzie? Poza tym wydaje mi się, że masz małe rozeznanie w “życiu więziennym”. Bloga nie piszemy 24 h, a co do pracy – to też pracujemy – fakt nie wszystkie, ale jest to wina bezrobocia, tak jak na wolności. Kolejna wiadomość dla Ciebie (skoro sama tego nie wiesz), że pisanie bloga to nie jest oderwanie się od naszej rzeczywistości – to jest głębsze wtapianie się w rzeczywistość, bo poznajemy właśnie takich ludzi jak Ty, mało życzliwych. Proponuję zastanowić się nad sobą i ocenić siebie, czy naprawdę jesteś idealna? A jeżeli nie, to jaką karę byś sobie dała?

      2. Szanowna Pani Edyto,
        gratuluję podejścia godnego “wieków ciemnych” i ówczesnych “elit”.
        Tak się akurat składa, że jestem zwolennikiem przywrócenia kary śmierci w przypadku niektórych przestępców. Nie można więc powiedzieć, że jakoś specjalnie lituję się nad wszystkimi skazanymi.
        W przypadku “lżejszych gatunkowo” przestępstw, więzienie oprócz formy kary, powinno pełnić też funkcję resocjalizacyjną, przywracać osadzonych do społeczeństwa, prawda? Owszem, jak jedna z komentujących powiedziała, w dużej części to fikcja. Należy jednak spojrzeć na to z drugiej strony: w przypadku długiego wyroku i całkowitym braku dostępu do “nowości”, na wolność wychodzi człowiek całkowicie nieprzystosowany. Czym to skutkuje? Taka osoba na 99% wróci na “złą drogę” bo nie będzie umiała sobie poradzić w nowej rzeczywistości, będzie społecznie wykluczona już do końca.
        Już sama rozłąka z bliskimi i niemożliwość swobodnego poruszania się po świecie jest ogromną karą.
        Co do dostępu do internetu w tym przypadku, to radzę Pani najpierw wszystko przeczytać a dopiero później pisać dyrdymały o tym, że dziewczyny go mają.
        Tyle w kwestii Pani wywodów.
        Pozdrawiam serdecznie!

        Dziewczyny, małe pytanie: czy pomysł z blogiem nie ma przypadkiem czegoś wspólnego z wizytą pewnego blogera? Tak mi się skojarzyło 😉

        1. Do Greg: Szczerze nie uważam kary śmierci za dobrą opcję. Myślę, że mogłoby to być źle wykorzystywane przez wpływowych ludzi niestety. Dodatkowo, w sądownictwie zdarzają się pomyłki. Co wtedy?

          Piszesz o nieprzystosowaniu po wyjściu na wolność. Pomyśl też, że z drugiej strony taka osoba nie odczyta więzienia jako coś skrajnie złego. Kara powinna być nawet krótsza ale za to dotkliwa. Powinien być to czas na przemyślenie i skruchę a nie na zajmowanie się swoimi pasjami, na które nie ma czasu na co dzień, jak piszecie. Niestety, ale wiele osób odbywających wyroki wraca tam po krótkim czasie wolności. To na coś wskazuje.

          Edyta

          1. No widzisz, ja uważam, że w stosunku do np. pedofili i gwałcicieli powinna być stosowana. Złapanie na gorącym uczynku lub 100% udowodniona wina mogły by taką karą skutkować. Pod tym względem nasze prawo jest chore. W stanach ojciec zatłukł na śmierć gołymi rękoma pedofila, którego przyłapał, jak dobierał się do jego sześcioletniej córki. Prokuratura nie znalazła przesłanek do postawienia temu ojcu zarzutów. Według mnie słuszna postawa. Święte prawo do obrony siebie i bliskich.

            Myślisz, że odosobnienie i izolacja od bliskich oraz społeczeństwa nie są dotkliwe? Wierz mi, są gorsze niż brak internetu i tym podobnych rozrywek. Z resztą, jeśli dobrze odczytuję intencje, to ten blog powstał po to, żeby pokazać ludziom na zewnątrz, że tam nie jest wesoło… Nie wydaje Ci się, że to, co dziewczyny robią, może odstraszyć niejedną osobę i skłonić do zastanowienia zanim zrobi coś karalnego? Pewnie nigdy w takiej sytuacji nie byłaś, więc nie zrozumiesz. Ja też nie, choć można powiedzieć, że znam to z opowieści na żywo z pierwszej ręki. Jak będę miał dłuższą chwilę, to co nieco nakreślę.

            “Jeśli chcesz mnie oceniać, przeżyj to, co ja.”

            Poza tym, jak już pisałem, przeczytaj dokładnie… Dziewczyny nie mają internetu, ich teksty są przepisywane przez osoby z zewnątrz.

          2. Do Greg: Znam osobiście przypadek gdzie mężczyzna był posądzony o seks z nieletnią. Sprawa trafiła na policję. Były nawet dowody, tyle że spreparowane. Ostatecznie osoby, które za tym stały przyznały się, ale co gdyby brnęły w tym do końca? To też nie jest takie łatwe w takich przypadkach.

            Ale co do prawa to oczywiście się zgodzę. Nawet prawo do samoobrony jest niedopracowane bo nie możesz np. pierwszy zaatakować napastnika lub nie możesz użyć broni cięższej niż on. Śmiech na sali… W tym momencie logicznie: w każdym wypadku jesteś przegrany. Jeśli napastnik Cię pobije – jasna sprawa; jeśli Ty go pobijesz to Ty jesteś winny. Nie daj Bóg on wyskoczy na Ciebie z gołymi rękoma a Ty na Niego z nożem… Sprawa przegrana.

            Rozumiem, że odosobnienie i izolacja od bliskich oraz społeczeństwa jest dotkliwa ale to jest następstwo złego czynu. To kara. My nie jesteśmy temu winni i nie musimy tym osobom umilać tego czasu tak jakby to oni byli poszkodowani, że nie są na wolności.

            Mnie taki blog osobiście nie odstrasza – ale to moje zdanie. Mam wręcz wrażenie że jest tam bardziej ‘lajtowo’ niż bym to sobie wyobrażała.

            Skąd wiesz jakie mam doświadczenie? :-> Akurat coś wiem o tego typu sytuacjach. Tym bardziej nie mogłam uwierzyć w te wpisy… Ale chętnie przeczytam Twoje przemyślenia kiedy będziesz miał chwilę żeby się nimi podzielić.

            „Jeśli chcesz mnie oceniać, przeżyj to, co ja.” – Cytat zawsze na czasie. Ja też mam swoje powody by mnie takie a nie inne poglądy więc do mnie też on pasuje 🙂

            Pozdrawiam,
            Edyta

          3. Pani Edyto pisze Pani o czymś o czym nie ma Pani pojęcia. Kara to powinna być nieuchronna. Natomiast to co ktoś tu napisał chyba Greg ma również służyć resocjalizacji i późniejszemu wykluczeniu społecznemu. To że komuś gdzieś zdarzyło się popełnić przestępstwo nie może go stygmatyzować na całe życie. W więzieniu praca w tej chwili jest dobrodziejstwem i nagrodą a spędzanie czasu tylko jak Pani postuluje na przemyśleniach swoich czynów doprowadziłoby do obłędu. Więzienie ma być karą ale ma też pomóc w spostrzeganiu świata. Dlatego cenne są inicjatywy gdzie więzniowie pomagają w domach opieki czy w schroniskach dla zwierząt. Jeżeli mają możliwość kończą szkoły, kursy, rozwijaja zainteresowania które pomagają im radzić sobie z emocjami. Kara więzienia to nie kara kiedy człowiek miałby praktycznie być zawieszony w społecznym niebycie

        2. Zacznę do tego, że faktycznie miałyśmy zaszczyt gościć tu w areszcie pewnego blogera i pod wpływem rozmowy zaczął się rozwijać pomysł nad kształtem “naszego” bloga. Przy okazji pozdrawiam 🙂 tych, którzy potrafią natchnąć :-). Co do tematu kary śmierci to pozwolę sobie nie zgodzić się z Twoim zdaniem, a przychylić się do opinii Edyty – kara śmierci jest czymś ostatecznym, tego nie da się odwrócić i wiem też jak “bywało”, gdy kara śmierci była wykonywana. Pomijając nieodwracalność czy możliwe nadużycia, jestem przeciwniczką tej kary. Chyba że na wyraźne życzenie skazanego.
          Małgosia

        3. Chciałabym Pana zapytać, czy w ogóle powinny być inne wyroki za zabójstwa poza karą śmierci? Dlaczego zadaję takie pytanie? Bo po pierwsze, jak najbardziej się z tym zgadzam, że człowiek po odbyciu kary kilkudziesięciu lat w więzieniu najprawdopodobniej wyjdzie całkowicie nieprzystosowany do życia. Najłatwiej powiedzieć, że się jest za karą śmierci, ale dlaczego? Dlatego, że na to zasługujemy, czy aby nie płacić za nasze “życie” po tej stronie? I po drugie, gdy patrzę na cierpienie mojej rodziny, która stara się, bym nie czuła się odrzucona, to chyba nieraz wolałabym dostać karę śmierci. Po tych kilku latach od jej ewentualnego wykonania może łatwiej by im było zapalać mi znicz. Jest mi wstyd i przykro, że tyle żyć zniszczyłam.

          1. Pani Pełnoletnia:
            Opisałem dość dokładnie, w jakich przypadkach, moim zdaniem, powinna być przywrócona kara śmierci. Przytoczyłem przykład, kiedy ojciec przyłapał pedofila dobierającego się do jego córki (dziś w onecie opisany jest podobny przypadek). W takich sytuacjach uważam karę śmierci za zasadną (o ile oczywiście pedofil przeżyłby przyłapanie przez rodzica). Dlatego zabójstwo zabójstwu nierówne.
            Pani Edyto:
            Co do moich doświadczeń?
            Kolega z klasy, w wieku 16 lat brał udział w zabójstwie. Nie wiem dokładnie, jak zakwalifikowano jego udział, ale wyszedł warunkowo po 13 latach. Długo nie mieliśmy kontaktu, ale złapaliśmy go jakiś czas temu, jak jeszcze był w więzieniu. Facebook czasem się przydaje 😉 Skąd miał internet w więzieniu? Nie miał. Miał go w pracy. Miał dużo szczęścia, trafił na wychowawcę z powołania. Skończył szkołę, zdobył zawód, pod koniec kary mógł pracować w zewnętrznej firmie. Wiem, jak żałował tego, co zrobił. Stracił właściwie całą młodość – szkołę średnią, studia… No i łatka w małej miejscowości.
            Teraz? Znalazł dziewczynę, pracę… Zobaczymy jak dalej, oby mu się mimo wszystko ułożyło.

          2. Przypuszczam, że jest Pan ojcem i chyba w jakiś sposób pojmuję myślenie o tym świętym prawie obrony swoich bliskich. Z tym, że zabicie pedofila jest też zabójstwem. Pozdrawiam.
            PEŁNOLETNIA

      3. Pani Edyto,
        Nie będę powielać tego, co w większości już inni komentatorzy stwierdzili odnośnie Pani wypowiedzi. Pozwolę sobie zwrócić Pani uwagę na jedną kwestię – piszę Pani: “A najlepiej to zastanowiłabym się zanim zrobiłabym czyn, który miałby za sobą pociągnąć tą karę.” – to oznacza, że ktoś (zapewne rodzice) Panią wychował w duchu poszanowania zasad moralnych oraz współżycia społecznego. W przypadku wielu osadzonych, jak mogę domniemywać, takiego wychowania zabrakło i wówczas taka refleksja, wydająca się Pani rzeczą oczywistą, jest niemożliwa, ponieważ osoby te nie mają świadomości, że ich postępowanie jest niewłaściwe. Dlatego ja jestem daleka od skreślania kogokolwiek na podstawie czynów, które popełnił. Bo często po zapoznaniu się z życiorysem takiego człowieka okazuje się, że bardziej właściwym byłoby ukaranie jego rodziców.

        1. Witam, dokładnie tak. Wiele zależy od środowiska rodzinnego, wychowania rodzicielskiego, wpojenia dobrych zasad i empatii. Jeśli jednak nikt do tego nie przyczynił się trudno oczekiwać, że ktoś “zastanowi się”, “wczuje w sytuacje pokrzywdzonego”, “będzie miał poczucie winy”. Jeśli wychowujesz się w rodzinie, gdzie kradzież jest czymś “naturalnym” traktujesz to jako coś nawykowego (bez jakiejkolwiek oceny sytuacji) ludzie z takich rodzin zupełnie inaczej patrzą na te czyny dlatego idealnie byłoby jakby w zakładzie można było zmienić te zaburzone wartości, ukazać działanie i skutek, pokazać alternatywę i możliwości zmiany a co za tym idzie spokojne i satysfakcjonujące życie…niestety nasze zakłady to w zasadzie “przechowalnie”. Tutaj niewiele robi się aby socjalizować (np. przez pracę w domach pomocy społecznej, schroniskach dla bezdomnych i zwietrząt, w hospicjach itd) jest tyle miejsc w których pomoc wolontaryjna jest na wagę złota a państwo polskie nie potrafi z teko korzystać!!!! Szkoda, bo Panie i Panowie osadzeni z pewnością w 80% byliby chętni do pracy w takich miejscach a są takie przewinienia, że nawet nie ma obaw co do kontaktu z osadzonym więc dlaczego nie pozwolić tym osobom się “zmienić”, “uwrażliwić”, poczuć potrzebnym? Blog jest ciekawą formą nawet dla profilaktyki…i tak bym to traktowała (jeśli chodzi o społeczeństwo) natomiast same osadzone mają swego rodzaju pamiętnik, który pewnie służy również terapeutycznie…ja uważam osobiście, że nie jest to szczyt luksusu a krok w stronę socjalizacji i terapii… . Zastanawiam się tylko już tak zupełnie prywatnie i zupełnie z ciekawości na ile blog jest 100% odtworzeniem myśli osoby osadzonej to raz a dwa jak się kontaktować z osadzoną poza tym blogiem??
          Pozdrawiam te, które zapragnęły zmian, bo to jest krok ku lepszemu…trzymajcie się dzielnie i odpowiedzi na moje prywatne pytanie można udzielić na adres karolinka_una@wp.pl (Karolina)

          1. Pani Karolino, ten blog odtwarza w 100% to co piszemy, jednak mamy nałożone pewne ograniczenia, nie wszystko może się na nim znaleźć, co napiszemy. A szkoda, bo nawet jeśli się coś nie podoba, co jest napisane, to można by o tym podyskutować na blogu, prawda? No ale cóż zrobić i tak cieszymy się, że możemy pisać.
            Pozdrawiam Panią serdecznie
            Monika

      4. Dobrze się mówi każdemu , dopóki jest na wolności. Fajnie , że są ludzie którzy ZAWSZE wiedzą co i jak dobrze zrobić. Niestety w życiu jest
        różnie .Czasem jeden ułamek sekundy czy na dany moment źle podjęta decyzja może nam zrujnować życie. I wtedy to ma znaczyć , że
        jesteśmy złymi ludźmi?NIE. Nie oceniajmy, bo kiedyś sami możemy być oceniani.Każdy człowiek to odrębnie pisana historia, splot różnych zdarzeń a nie puzzle czarno-białe. Pamiętajmy o tym.

        Anna

      5. Pani Edyto bardzo żałuję, że w Polsce więzienia jeszcze pełnią rolę miejsca tylko za karę. Osadzeni przez jakiś czas posiedzą za murami, skończą karę, wyjdą i życie toczy się starym torem, bo właśnie taka jest kolej rzeczy. Czy w takim razie można powiedzieć, że to jest skuteczne? Moim zdaniem nie. Wie Pani co nas zmienia? Dobrzy ludzie, z którymi mamy styczność, ktoś, kto mówi nam: “Nie jesteś stracona, to jeszcze nie wszystko; jesteś tu, płacisz swoim życiem, za to co zrobiłaś, jego kawałkiem, a czasem nawet całym, ale to się skończy, a Ty możesz być lepszym człowiekiem”. To nas zmienia, wiara w nas, miłość, dobroć i pomoc innych. Tak więc morderczyni też potrzebuje współczucia i przytulenia. Jak Pani myśli, czy jest to z pożytkiem dla społeczeństwa? Czy jednak ta ciężka, długa kara ma pożytek większy? Dobrą stroną kary jest zadośćuczynienie dla pokrzywdzonych. Można zadośćuczynić i coś zmienić.

      6. Zgadzam się z Tobą w 100%. WIęzienie, to nie miejsce w którym ludzie mają mieć możliwość, by czuć się lepiej. Mają odbywać karę a co za tym idzie, zero internetu, zero przyjemności. To ma być KARA! Zgadzam się z tym, ze może trzeba by się zastanowic nad tym, co czują osoby, którym zabito syna, córkę, przyjaciela, przyjaciółkę… Polska to chory kraj, w którym przestępcy mogą poczuć się dobrze. Ciekawe, czy ofiarom przestępstw też funduje się darmowy internet i możliwość prowadzenia bloga.

  18. Szanowne panie,
    uprzejmie donoszę, że blog jest czytany w Katowicach!!!
    Śląskie kobiety są z Wami.
    Nie ma nic piękniejszego jak szczerość serca i myśli drugiego człowieka.
    Osobiście cieszę się, że w XXI wieku osadzeni mają możliwość korzystania z biblioteki,internetu,siłowni itp.
    Bo jakby nie było, człowiek całe życie się uczy.A osoby które utyskują, że za ich podatki macie dostęp do dobrodziejstw…cóż….niech wezmą pod uwagę, że skazani kiedyś wychodzą na wolność i dobrze jest, jak potrafią odnależć się np. na rynku pracy.Książka uczy a internet również.Rozwiajcie swoje pasje póki możecie bo na wolności będziecie miały masę obowiązków a na pasje to Wam czasu braknie.
    Kto wie czy kiedyś nie trafi do Was kobieta, która dziś czyta Waszego bloga i puszy się i bulwersuje na Wasze atrakcje dnia codziennego.
    Serdecznie pozdrawiam wszystkie panie, osadzone w Waszym areszcie oraz w całej Polsce.
    Kayka

    1. Droga, kaczucha 74, cieszę się, że czytacie tego bloga. No ja jestem z okolic Katowic, dokładnie z Rudy Śląskiej i moi kochani Ślązacy – widzę – mnie nie zawodzą! KOCHAM ŚLĄSK!
      POZDRAWIAM
      Edyta „Edi”

  19. Iwono – “Tu taka jedna wypowiada sie,ze placi podatki a w wiezieniach nie powinno byc internetu.Ale jakby ja tam posadzic na 2 latka,to dopiero by bylo.Ludzie sobie nawet nie wyobrazaja ile radosci moze sprawic taki blog,dajac na chwilke zapomnienie ,ze jest sie tam” – ale to wy tam siedzicie za nasze pieniądze i nie za niewinność. Szkoda, że mnie nikt nie opłaca internetu – ot taka chwila zapomnienia, że każdy tyra na rachunki :/ kiedyś osadzeni mieli roboty na rzecz społeczeństwa, a nie wczasy z darmowym internetem. współczuję wam lekko, ale żale, że ktoś wam wytyka darmowy internet są niestosowne.

    1. Widzę, że nie jestem odosobniona w swoich poglądach 🙂 Każdy teraz chce być tolerancyjny i nowoczesny, bo to modne. Ale wg mnie ‘stare zasady’ były lepsze. Teraz na zimę wiele osób bezdomnych czy alkoholików nie chcąc spać na ulicy napada kogoś na ulicy i daje się złapać tylko po to by iść do więzienia. Chyba nie może być tam tak źle skoro są osoby, które powtarzają to prawie co rok. Jednak darmowy wikt i opierunek jest w cenie. To o czymś świadczy wg mnie.

      1. Pani Edyto,
        szanuję Pani zdanie i poniekąd rozumiem – wiele osób uważa podobnie w myśl zasady: jest zbrodnia musi być kara. To sprawiedliwe i dające zadośćuczynienie pokrzywdzonym. Sądzę jednak, że sednem sprawy jest odpowiedz na pytanie dlaczego do zbrodni doszło? Jest to oczywiście zadanie dla sądu, który analizuje sytuację i bada okoliczności. Mnie w tej sprawie interesuje człowiek i co wpłynęło na to, że stał się tym kim się stał. Czy Pani zdaniem kobieta, która przez 20 lat była bita i dręczona przez męża i w konsekwencji zabija go jest ofiarą czy katem? Wg. zdecydowanej części społeczeństwa i sądownictwa należny jej się długa kara. Ja tak nie uważam być może cierpię na przerost empatii, może to mój specyficzny sposób patrzenia na rzeczywistość, ale zawsze zadaję sobie pytanie dlaczego do tego doszło? NIC nie dzieje się bez przyczyny. Oczywiście można się oburzyć na postawę kobiet, które trwają w takich związkach, dlaczego nie odejdą nie zaczną wszystkiego od nowa? No własnie znów powstaje pytanie: dlaczego? Bardzo łatwo jest oceniać i kierować czyimś życiem. Dawać dobre rady, gotowe rozwiązania i dziwić się, że dana osoba z nich nie korzysta. A skoro nie korzysta kara musi być długa i uciążliwa, niech teraz siedzi, zastanawia i wyciąga wnioski. Otóż zastanawiać się i wnioskować trzeba umieć. Może wydaje się to wrodzoną cechą ludzi, ale nie jest. Tego trzeba się nauczyć i w prawidłowym w procesie socjalizacji rzeczywiście tak się dzieje. Jednak sprawa nie jest taka prosta jak się wydaje. To, że jedna osoba uczciwie pracuje a druga kradnie też jest wynikiem tego własnie procesu. W więzieniu powinna nastąpić “re – socjalizacja” czyli ponowny proces socjalizacji w więc nauka prawidłowego myślenia, oceniania sytuacji, wnioskowania, budowania zaufania, rozważania za i przeciw, prawidłowych stosunków międzyludzkich i wreszcie szacunku do samego siebie. Aby tego dokonać potrzebne są chęci i ogrom pracy a nie mówienie: teraz cierp i miej za swoje. To niczego nie nauczy. Taka postawa wzbudza niechęć, agresję i rozgoryczenie. Potrzebne jest również wsparcie osób z zewnątrz, które może pierwszy raz w życiu danej jednostki dostrzegą w nim człowieka.
        Trochę się rozpisałam rozumiem, że nie każdy doczyta do tego momentu. Napisałam to wszystko nie po to żeby kogoś pouczać ponieważ uważam, że każdy ma swój punkt widzenia. Jednak może warto na chwilę “przeskoczyć” na drugą stronę i spojrzeć na sprawę nieco inaczej. Książka o której wspomniałam poprzednio własnie w taki sposób przedstawia losy kobiet: suche akta sprawy i ich osobiste wypowiedzi zebrane w formie wywiadu. Dwa punkty widzenia niezwykle poszerzają pole widzenia. Zachęcam dom lektury, ale bez uprzedzeń i szukania “dziury w całym” za to z otwartym umysłem i sercem.

        pozdrawiam!

    2. To nie sa wczasy z darmowym internetem-to nie konczacy sie koszmar,ktory nazywamy w murach wieziennych RESOCJALIZACJA.Uwazam,ze te dziewczyny juz zaplacily za swoje czyny bedac TAM,za murami,gdzie nie ma kontaktu z rzeczywistoscia,wiec nie badzmy tacy zajadliwi i przestanmy najezdzac,bo to nie miejsce i nie czas.A wszystkim tym osadzonym zycze duzo zdrowia,a przedewszystkim WYTRWALOSCI do konca odbywanej kary i DUZO WIARY W SIEBIE DZIEWCZYNY:

    3. Może najpierw trzeba poznać realia a później komentować? Sam się zdziwiłem, “jak to, w więzieniu mają dostęp do neta”? Nim jednak zacząłem pisać, że autorki bloga kłamią, bo w więzieniach nie udostępnia się skazanym dostępu do niego, przeczytałem takie coś.

      Dzień dobry
      18 maja 2014

      To jest całkiem nowy blog. Prowadzony będzie przez osadzone kobiety w Areszcie Śledczym Warszawa – Grochów. To tylko tak się nazywa, ale w tym miejscu jest też więzienie. Powstają już pierwsze wpisy, które trzeba dostarczyć z więzienia do redakcji bloga.

      Prosimy o cierpliwość!

      redakcja bloga eWKratke”

      Teraz pani rozumie jak to działa? “To ma być kara, a nie wczasy i czas na pisanie bloga. Ja pracuję i płacę podatki, żeby takie osoby miały kasę i czas na internet w więzieniu i czytanie książek, podczas gdy powinny odsiadywać wyrok? Ja po pracy i innych zajęciach nie mam już czasu niestety na pisanie bloga. Dopóki system więziennictwa dalej będzie tak ‚lekko’ wyglądał nie będzie wcale spełniał swojego przeznaczenia.”

      Karą jest pozbawienie wolności na x lat lub miesięcy. Już sobie wyjaśniliśmy, że z internetu nie korzystają w taki sposób w jaki rozumiemy to my. Pracuje pani, hm, pewnie niejedna z tych pań wiele by dała aby móc gdzieś pracować i po pracy wracać do ZK. Co złego widzi pani w czytaniu książek przez więźniów i więźniarki w ZK? Czyżby bolało panią, że mogą wtedy oczami wyobraźni znaleźć się poza murami więzienia? Ten blog może przynieść korzyści im i nam. Im, bo pozwoli zrozumieć, że nie wszyscy kładą na nich krzyżyk, że nikt ich nie skreśla. Nam, bo może choć jedna osoba po przeczytaniu, zastanowi się czy warto wchodzić na drogę która tam prowadzi.

      1. do ostatniego zdania Twojej wypowiedzi dodam jeszcze,że może niektórzy też dzięki temu blogowi zdadzą sobie sprawę,że pobyt w więzieniu to NIE SĄ WCZASY POD GRUSZĄ!
        Pozdrawiam

  20. Zainspirowałyście mnie do tego, aby poświęcić Wam wpis na moim blogu: http://muszkieter.in/szansa-na-drugie-zycie-ewkratke/
    Cieszę się, że ktoś wpadł na tak genialny pomysł i trzymam kciuki za Wasze powroty oraz walkę o zrozumienie tego, co przeżywacie. Jako blogerki też musicie się uodpornić na krytykę, której tutaj wylewa się całkiem sporo, ale powiem Wam, że to normalne w naszym kraju. Z czasem przywykniecie, ale najważniejsze, by nie tracić celu z oczu. Reszta to tylko przypisy i didaskalia.

    Czekam na kolejne wpisy, róbcie swoje! Macie we mnie nowego Czytelnika 🙂

    1. Dzięki Muszkieter. Każdy kto się wypowiada, jest dla nas bardzo ważny, bo możemy rozmawiać i dyskutować, czyli robić to czego do tej pory nie było.

      Pozdrawiam, Monika

  21. Dla tych którzy pochopnie podeszli do sprawy istnienia internetu w zakładzie karnym:

    “Nasz blog jest platformą komunikacji osadzonych ze społeczeństwem na wolności. Powstaje w środowisku całkowicie odciętym od internetu i komputera, dlatego angażuje wiele osób z obu stron muru. Tworzymy go wspólnie. Osadzone piszą teksty, my wstawiamy je do sieci, przynosimy im wydrukowane komentarze, publikujemy ich odpowiedzi. Jesteśmy ich rękami, oczami, interfejsem. Istotę merytoryczną tworzą osadzone.”

    Skoro istnieje fundacja, ktoś zatwierdził jej status, ktoś zgodził się na takie metody resocjalizacji. Czy to źle? Myślę, że każdy osadzony człowiek chcący coś zmienić, zrobić coś ze sobą chciałby z tego skorzystać. A skoro te osoby którym troszkę to się nie podoba tu trafiły coś to jednak znaczy….

    One czasu nie cofną, sądzę też że wlałyby pracować równie ciężko jak my niż pisać bloga po tamtej stronie. Kara to kara i na pewno nie wymarzą jej z pamięci i sądzę że możemy się od nich nauczyć odnajdywania pozytywnych działań w najbardziej beznadziejnych sytuacjach.

  22. Elu, budujące jest dla mnie to co napisałaś i niesamowite jest to, że budujące właśnie dla mnie, czyli dla osoby, która nigdy nie przebywała i nie przebywa w zakładzie karnym.
    Dziewczyna, macie naprawdę baaardzo dużo siły!

    1. Witaj cieplutko,
      bardzo się cieszę, że mogę Cię podbudować wewnętrznie, pomóc moim uporem osobie z tamtego świata. Upadamy, aby stać się większymi, zawsze trzeba mieć nadzieję, bo człowiek ją tracący przestaje częściowo żyć, a beznadziejna to jest tylko śmierć. Bardzo mocno wierzę w miłość, jej obecność sprawia, że wszystko nabiera znaczenia, a wiara i zaufanie, jaką ofiarują mi bliscy są najlepszym źródłem pewności siebie i wewnętrznej siły
      Pozdrawiam, Ela

  23. Drogie Panie,
    Wasz blog uczy 🙂 I to rzeczy ważnych. Dlaczego?
    Bo wszystkie jesteście “osadzone”, wszystkie w rubryce “czy był/ła karany/na” wpiszecie TAK. Piętno(?) zostanie. Niesmak/żal/wyrzuty sumienia za zmarnowany czas i życie (wtedy na tej “złej” wolności, a i może teraz w rzeczywistości więziennej) pewnie się pojawią albo i straszą po nocy, pytanie czy jestem sobą przez duże “S” – może jeszcze mnie dotyczy, a może już nie… Tak to sobie wyobrażam, nie wiem czy dobrze.
    Ale jeżeli tak jest, to to, co robicie potwierdza tylko przekonanie, że często staje się przed koniecznością SPROSTANIA doświadczeniom teoretycznie ponad siły, które – mimo wszystko – zdarza się, że nie łamią…
    Wy, Panie, pokazujecie gotowość do dobrego wykorzystania sytuacji, która moim zdaniem jest szczególnie trudna, bo tradycyjnie “winny” nie ma co liczyć na współczucie w sytuacji zasłużonej kary. Was zaś nikt za to co niesiecie podziwiać nie będzie. A Wy, jakby na przekór temu, pokazujecie, że chcecie coś na tym życiowo i rozwojowo skorzystać (chociażby pozostać sobą, a Waszej sytuacji to przecież może być trudne).
    Taka postawa (choćby była tylko życiową próbą) po prostu imponuje.
    Dziękuję za tego bloga, niech uczy dalej 🙂
    Serdecznie pozdrawiam 🙂

    1. Pani Niko, moim zadaniem jest to, żeby ten blog robił dobre rzeczy; on nam daje głos i możliwość wypowiedzenia się, a przede wszystkim dyskusji czy rozmowy o rzeczach, których się nie mówi albo mówi jednostronnie. W więzieniach jest mnóstwo ludzi, duży kawał społeczeństwa, który po pobycie tutaj, na wolności ma bardzo małe szanse na zmianę siebie. O ile dobrze słyszałam, to tylko około 30% byłych więźniów nie wraca do więzienia. Wiem, że to mogłoby wyglądać inaczej, gdyby tylko chcieć zauważyć naszą ludzką twarz. Wtedy łatwiej będzie wyciągnąć rękę po to, żeby pomóc komuś wyjść z tego błota, bo naprawdę nie każdy umie wydostać się sam. Chociaż bardzo by się starał, musi mieć pomoc. Mam nadzieję i to dużą, że więzienia mogą nieść za sobą coś więcej niż tylko karę. Dziękuje za Pani poglądy i spostrzeżenia. Lubię czytać wypowiedzi ludzi, którzy sami się zastanawiają; nie płyną w głównym nurcie rzeki.

      Monika

      1. Pani Moniko,
        bardzo dziękuję za odpowiedź. Przyznam, że się jej nie spodziewałam, bo “wpadam” do Was rzadko i z braku czasu nie biorę udziału w szerszych dyskusjach, ale na ile mogę, to śledzę rozwój blogu i za każdym razem korzystam 🙂 Nie to, że chodzi mi o tani optymizm, bo tego chyba każda z nas nie znosi, nie idzie mi też o dyskusje dot. naszego prawa i organizacji systemu penitencjarnego ani o bliższe poznanie różnych “smaczków” więziennego życia, ale – jak powiedziałam wcześniej – za każdym razem dowiaduję się u Was czegoś nowego o osobach w sytuacji dla mnie szczególnie interesującej, czyli najogólniej mówiąc, “pomimo wszystko”, choć nie wiem, na ile każda z Pań tak właśnie swą sytuację interpretuje. Nie jest ważne czy po przejściach przestępczo-karno-więziennych czy po przejściach o podobnej wadze i gorzkim smaku ale bez piętna kary – życie jakie jest, każdy widzi… Myślę, że mnie Pani rozumie. I dlatego mam pytanie: co jest Pani priorytetem WZGLĘDEM SIEBIE jeżeli idzie o życiowe plany PO więzieniu? I jakie przewiduje Pani SWOJE WŁASNE środki wzmacniające realizację tych zamiarów? Proszę nie traktować tego pytania zobowiązująco, ale jeżeli zechciałaby Pani odpowiedzieć tak po prostu, szczerze i od siebie – byłabym wdzięczna. I jeszcze cytat z Pani odpowiedzi: “…pomóc komuś wyjść z tego błota, bo naprawdę nie każdy umie wydostać się sam. Chociaż bardzo by się starał, musi mieć pomoc.” Czy mogłaby Pani napisać co, w odniesieniu do siebie i swego życia, uważałaby Pani za takie wsparcie? Co, zdaniem Pani, jest Jej najbardziej potrzebne z zewnątrz? Tylko, jak można, to proszę bez ogólników, a o rzeczy konkretne w odniesieniu do Pani (lub Pań) sytuacji, dobrze?
        Pozdrawiam serdecznie,
        Nika
        Przed wysłaniem przeczytałam dla porządku to, co napisałam i z przykrością stwierdzam, że brzmi to jak pytania do ankiety, ale już późno, więc wysyłam, bo bardzo chciałabym przeczytać odpowiedź. Proszę o wyrozumiałość 🙂

        1. Pani Moniko,
          dotarłam do Pani Fotobaru (gratuluję inwencji!) i przypomniały mi się moje lata studenckie, kiedy to hitem kulinarnym były “rolki” czyli plasterki żółtego sera i położonego na nim plasterka wędliny. Należało to zrolować, panierować i na końcu smażyć jak krokiety. Bardzo to lubiłam, choć jadałam rzadko, bo czasy były jakie były. Niemniej tak sobie pomyślałam: gdyby Pani naleśników użyć do takiego zawijania (o ile oczywiście dysponujecie Panie żółtym serem i wędlinką naraz) i zaprasować to w folijce żalazkiem? W wersji panierowanej spróbowałam (na cześć Fotobaru) ale trochę przyciężkie… Chyba lepsze będą w samym ciepłym naleśniku 🙂
          Bardzo pozdrawiam, Nika

          1. Pani Niko. Dziękuję za przepis. Na pewno wypróbuję. Muszę się pochwalić nowym odkryciem – jak zrobić sobie ciągnący ser. Wrzucam go do gorącej wody, a jak się rozpłynie, kładę na przykład na kiełbaskę na gorąco. Taka bzdura, ale smakuje. Moja przyjaciółka Małgosia robi pyszne spaghetti z zupki chińskiej. Poproszę ją, żeby podała przepis. Pozdrawiam.
            Monika

  24. Witajcie ! Myślę,że niektórzy czytający tego bloga ,jak i o pozostałych osadzonych w zakladach karnych,zamkniętych,myślą ” a no siedzi Sobie w więzieniu,ma za darmo spanie,jedzenie…komu lepiej”. Otóż nie,są to zawsze 4 ściany brak kontaktu z rodzinami, częste zerkanie przed snem na zdjęcia bliskich bo tylko to pozostaje…każdy człowiek jest tylko człowiekiem i ma prawo popełniac błędy , każdy je popełnia bez wyjątku,pytanie tylko czy wszyscy potrafią naprawić wyrządzone zło? Otóż nie , więc dla Pań ślę pozdrowienia , cieszy Mnie to , że potraficie przyznać się do błędu,a co najważniejsze go naprawić . Może i nie wybawicie już świata ale część ludzi , którzy czytają tego bloga na pewno,moze dzięki Wam,ludzie którzy chcą wyrządzić zło 100x nad tym się zastanowią , może dla niektórych ten blog będzie jak terapia,gdy poznają więzienie od strony ” osadzonych “.
    Jeśli będziemy zawistni i wrodzy dla osadzonych,narkomanów,alkoholików nie dajemy im motywacji żeby się zmienili ale kopiemy im dołki,przez co sami się w nich pogrzebają. Próbujmy Moi drodzy wybaczać ,choćby najgorsze przewinienia o ktorych myślimy : ” przecież tego nie można wybaczyć…” a jednak Bóg nauczał miłować nieprzyjaciół i wszystkich przez których cierpimy My jak i Nasi bliscy.
    Niech Bóg ma Was w opiece !

  25. Wszystko ma swoje przyczyny i skutki. Zanim ocenisz skutki, poznaj przyczynę.
    Pozdrawiam.
    PS. Jako konkubina skazanego mogę powiedzieć tyle: Pracuję fizycznie nieraz po 15 godzin, kiedy On pół dnia przeleży, a mimo to cieszę się każdą minutą z godziny, którą mogę z Nim spędzić aż 3 razy w miesiącu!

    1. Dzięki takim jak Ty, my tutaj żałujemy tego, co zrobiłyśmy. Widząc dobro, pojawia się wstyd.
      Monika

      1. Zgadzam się z Tobą, z tym co napisałaś, zacytuję: „wszystko ma swoje skutki i przyczyny. Zanim ocenisz skutki, poznaj przyczynę”. Kiedy uświadomimy sobie, czego wyrazem były popełnione przez nas w przeszłości błędy, zyskujemy mądrość i umiejętność, dzięki którym możemy uzdrowić swe życie. Dodam jeszcze, że upadki w życiu są nieuniknione, ale nie po to upadamy, żeby leżeć na dnie. Upadamy, aby stać się większymi i lepszymi. Przyznam Ci szczerze, że bez powodu się tu w więzieniu nie znalazłam. Przyczyn było wiele, a skutki są właśnie takie, że odsiaduję 8-letni wyrok. Dzięki Bogu, mam kochającego i wyrozumiałego męża, który mnie wysłuchał i zrozumiał. Jest dla mnie wsparciem i również cieszymy się każdą godziną i minutką widzeniową, którą z nim spędzam.
        Pozdrawiam
        Ela

        1. I właśnie o to chodzi… błędy popełnia każdy – to całkowicie ludzka rzecz. Twój mąż jest mimo wszystko jest z Tobą, bo widzi,że żałujesz popełnionych błędów i nie chcesz ich popełniać w przyszłości, kocha Cię i wierzy w to,że Ci się uda. To jest najważniejsze! Nieważne co myślą/mówią inni, najważniejsze,że Ci, którzy są najbliżsi są z Wami…
          Pozdrawiam serdecznie.

          1. Nie wiem, czy mi się uda przetrwać tę miłość, czy mój były mąż da radę czekać przez tyle lat. Mam nadzieję, że uda mi się w tym tą miłość razem z partnerem przetrwać. Chociaż jest mi ciężko, to dam radę dalej kochać.

            Pozdrawiam, Danusia

          2. Dziękuję Ci za wpis i słowa zrozumienia. Miłość przetrwa wszystko, nawet ten 8 letni mój wyrok – obydwoje w to wierzymy i będziemy dbać o relacje między nami. Mam świadomość, że będą smutne i dobre dni, ale takie jest życie i muszę to zaakceptować. Najbliżsi są najważniejsi i nie warto przejmować się nikim innym. Tobie również życzę wszechobecnej miłości bliskich i zrozumienia. Trzymaj się.
            Ela

  26. Moje drogie panie,blogowanie to nie same pochwały i wsparcie od czytających. Czytający wasz blog maja prawo wyrażać swoje opinie o nim i uwagi,czyż nie? Wszystko jest ok jak dostajecie pochwały z chwilą kiedy pojawi się opinia negatywna wychodzi wasze prawdziwe “JA” A prawda jest taka że większość z was wróci na drogę przestępstwa tego nie mówią statystyki to mówi życie.Nagle w więzieniu dostajecie olśnienia jak to kochacie boga,rodzinę i jak bardzo ważne są dla was te wartości.Śmieszy mnie jak długoletnia narkomanka pisze jak pięknie trzeźwą budzić się rankiem i to prawda ale też prawdą jest że pani po wyjściu wróci do narkotyków,to nie statystyki to życie. Bloga piszecie pewnie w nagrodę za dobre sprawowanie ale dobrze sprawować się musicie bo przecież przyda się do wokandy,odwiedziny rodziny również bardzo przydatne do wokandy, Pokora moje panie ,skromność i pokora do czytających i piszących,więcej tym osiągniecie a i blog nabierze rumieńców i spełni swoje zadanie.Pozdrawiam wszystkie panie te piszące bloga i te złe z nadzieją że chociaż części z was uda się wyrwać życiu parę fajnych chwil:-)

    1. Drogi Ktosiu… Kiedy zdecydowałyśmy się na tworzenie tego bloga, świetnie zdawałyśmy sobie sprawę z tego, że spotkamy się z negatywnymi opiniami czy krytyką. Mało tego – nie liczyłyśmy na to, aby nas chwalono i poklepywano po plecach za to, że fajne z nas przestępczynie. W którejś swojej odpowiedzi do Edyty napisałam – i będę to powtarzała nadal – nie ma głębszej dyskusji z kimś, kto ma identyczne zdanie z moim. Można sobie przez chwilkę poprzytakiwać, ale wymiana zdań typu „tak, masz rację”, „też tak myślę”, „zgadzam się z tobą”, to nie dyskusja. To, że cieplej dziękujemy za miłe słowa, bierze się pewnie z tego, że jesteśmy nimi na start bardziej zaskoczone niż tymi mniej przychylnymi. Nie ma czegoś takiego jak „WASZE PRAWDZIWE JA”, ponieważ jest nas tu kilka bardzo różnych osób i choć razem tworzymy tego bloga, to nie jesteśmy jednym organizmem, mózgiem czy sumieniem. Każda z nas ma inne podejście do życia, inny światopogląd i własne prawdziwe „ja”  Nie prowadzę statystyki, bo nie określam ludzi pod postacią liczb, gdyż nie jesteśmy numerami. Mnie znowu śmieszą określenia typu „statystyczny Polak ma dziecko i pół” (liczbę wymyśliłam). Strasznie chciałabym mieć to przepołowione dziecko, bo to byłoby nawet zabawne, zakładając, że trafiłabym na górną połowę , ale że nie posiadam dzieci w ogóle, to taka statystyka jest lekko do bani jak dla mnie.
      Uważasz, że (cytuję) „większość z was wróci na drogę przestępstwa – to mówi życie”, i tu się z Tobą nie zgodzę (ależ miłe to uczucie ), bo z moich obserwacji wynika, że większość nie wraca do więzienia. Oczywiście, są osoby, które wrócą, ale słowo „większość”, którego użyłeś/aś, nie pasuje. Możesz spytać, skąd więc RECYDYWA… Otóż stąd, że wraca ta mniejszość, ale stosunkowo częściej niż reszta. Trochę przykro mi się zrobiło, kiedy napisałeś/aś, że (cytuję) „śmieszy mnie, jak długoletnia narkomanka pisze, jak pięknie budzić się trzeźwą”! Nie miałam i nie mam problemu z nałogami, ale często – nawet częściej niż bym chciała – mam kontakt z osobami, które z takim problemem się borykają. Patrzę na nie, obserwuję i nawet jeśli nie do końca potrafię zrozumieć ich problem, to nie widzę w tym niczego śmiesznego. Przeciwnie – przeraża mnie to, że tak dużo, najczęściej młodych osób, popada w narkomanię. Ta choroba doprowadza je do tego miejsca i może, Ktosiu, zamiast się z tego śmiać, pomyśl, co by sprawiło, aby one wyszły z tego błędnego (lub obłędnego) koła.
      Co do tego, że bloga piszemy w nagrodę za dobre sprawowanie i to ma nam przybliżyć wokandę – to… dawno się tak szczerze nie uśmiałam  Podoba mi się Twoje poczucie humoru! Akurat „niewiele” nas tu trafiło za dobre sprawowanie  i ten blog absolutnie nie jest za to nagrodą (choć karą też nie ), a niektórym do wokandy jest tak blisko jak diabłu do nieba, więc nie dla wokandy piszemy – słowo. Co do pokory, to po pierwsze – nie każdy pokornym chce być, a po drugie – pokora pokorą, ale własne zdanie też mamy prawo mieć jak sam/a zauważyłeś/aś na początku swojej wypowiedzi.
      PS. Drogi Ktosiu – jest mi trudno się do Ciebie zwracać tak bezosobowo, jeżeli możesz, to chociaż płeć mi swoją zdradź, będzie bardziej po ludzku. Pozdrawiam cieplutko i liczę na ciąg dalszy.
      PS2. Boga nie kocham i nie wierzę.
      Małgosia

      1. Nie zgadzam się, jak piszesz, że długoletnia narkomanka będzie dalej brała. Ja byłam uzależniona od narkotyków 15 lat i będę do końca życia uzależniona, codziennie borykam się z pragnieniem, ale powiem Tobie – NIE CHCĘ już brać i jedyne, co mnie dobrego spotkało przez te lata ćpania – to dzieci. Dużo zrozumiała, ile zła i błędów popełniłam, teraz chcę to nadrobić i poprawiam swoje błędy młodości. „Wystartowałam” już – było to 5 miesięcy przed zamknięciem mnie – przestałam brać wszystkiego rodzaju środki psychoaktywne i nadal biegnę, ale chcę być lepszą matką, a przede wszystkim „normalnym” człowiekiem. W którymś momencie swojego życia i dzięki wierze zrozumiałam, że najbardziej krzywdziłam siebie, była to śmierć na raty i dzięki Bogu obudziłam się i naprawdę robię wszystko, przede wszystkim „pracę nad sobą”, abym NIGDY nie wróciła do tego bajzlu, w jakim się znalazłam. Zmieniam się, jestem lepszym człowiekiem i pomimo że jestem w więzieniu, to czuję się wolnym człowiekiem. Przez te 15 lat ćpania byłam zamknięta i powiem Wam, że nie ma nic gorszego niż być zamkniętą we własnym ciele. Nadal biegnę, i zrobię wszystko, oczywiście ciężką pracą nad sobą, aby dotrwać do METY jako zdrowa, silna i przede wszystkim wolna.
        Życzę wszystkim, którzy mają podobny problem, aby zaczęli coś ze sobą robić, bo warto – i pamiętajcie: nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko trudne . NIE TRAĆ WIARY, a będzie dobrze.
        „Edi”

    2. Panie/Pani Ktosiu (w ogóle bardzo podoba mi się ten nick czy link, nie wiem, bo nie za bardzo się znam, w każdym razie była ładna bajeczka o ktosiach). Nie podchodź do naszego bloga w taki sposób jakby go pisała jedna osoba, bo jest nas kilka: ja jestem Monika i nie jestem narkomanką i nie potrafię powiedzieć jak silne jest to uzależnienie, jednak wiem na przykład, jak silne może być w ogóle uzależnienie, bo kiedyś paliłam papierosy. Nie zliczę, ile razy próbowałam je rzucić, by po walce z sobą do nich wracać. Jednak po którejś z kolei próbie udało mi się i nie palę. Więc mam nadzieję, że takie osoby, które są uzależnione od czegokolwiek, po swojej walce przezwyciężą kiedyś to, co je zniewala. Nie ważne jest dla mnie na jakiej drodze, liczy się każdy dzień, który wygrywamy. Co do Rodziny, to fakt, często w więzieniu okazuje się, że jesteśmy kochani, że umiemy kochać, że te rzeczy, które nie były dla nas ważne, nabierają zupełnie innego znaczenia, a to co było kiedyś ważne staje się marnością nad marnościami. Następuje przewartościowanie i chyba o to chodzi. Ja nigdy w życiu nie czułam się tak kochana, jak czuję to w więzieniu. Dzięki Bogu. Boga też kocham, ale nie takiego, jakiego znałam, ale takiego, jakiego odkryłam tutaj. Myślę także, że pokora przydaje się każdemu, nie tylko paniom w więzieniu. A własne zdanie mam też ja i również mogę się wypowiadać, czyż nie? W kwestii powrotu do przestępstwa, życie pokaże. Osobiście mam nadzieję, że będzie to lepsza wersja.
      Pozdrawiam
      Monika

    3. Serdecznie witam!

      Dziękuję za wpis, i nawet pod kilkoma rzeczami mogłabym się podpisać. Kontakt z rodziną jest wpisany w indywidualny program osadzonego. Prawdą też jest, że w więzieniu dostajemy tego tzw. olśnienia, ale to też się z czegoś (a nie dla czegoś) bierze: trzeźwość, odpowiedni ludzie, dojrzałość, może strach​?, a w niektórych sytuacjach zrozumienie. Ja bloga nie piszę w nagrodę, w nagrodę to ja dostałam pracę na terenie jednostki, bloga piszę bo nie radzę sobie. Jest mi ciężko z tym, za co siedzę, z tym jak ludzie nas przekreślają. Do wiadomości – siedzę na tzw. „zamku” i póki co nie mam szans na zmianę tego. Życzę wszystkiego dobrego.
      Pełnoletnia

  27. Życie jest piękne. Deszcz, który puka o dach lub parapet naszego domu. Słońce, które z samego rano rozświetla promieniami nasz pokój…itd. Nie ma złej pogody. Jest tylko złe nastawienie do tego co nas otacza. Zawsze i wszędzie odpowiadamy za to co myślimy i robimy. Myślmy pozytywnie i róbmy wszystko z sercem, a reszta się ułoży. Uśmiechajmy się i rozdajmy uśmiechem wszystkich , którzy nas otaczają. Nie ma złych ludzi, wszyscy z natury jesteśmy dobrzy. Czasami środowisko, które nas otacza wywołuje i nas pewne zachowania, z których nie do końca jesteśmy dumni, ale wszystko możemy zmienić. Zmianę zacząć od siebie i wymagać więcej od siebie. Nauczyć się , żyć w pozytywnym nastawieniu do siebie, a to będzie procentować i przekładać się na innych, na całe nasze otoczenie. Dobre rzeczy przychodzą niespodziewanie. Wystarczy zaufać sobie, wierzyć w siebie i modlić się, by nauczyć się pokory do otaczającego nas świata i z uśmiechem na twarzy kochać najcenniejszy dar…… Życie!

    1. Piękny wpis dodający skrzydeł i wiary w nas. :)). Sama jestem żywym przykładem człowieka myślącego pozytywnie w każdej sytuacji, która mnie spotyka. W tym okrutnym miejscu żyją przecież zwyczajni ludzie, których bohaterstwem jest niepoddawanie się. Musimy pokonać koszmar mijającego dnia i szarość codzienności. Trzeba znaleźć własne szczęście bez względu na wszystko. Żyć tak, aby o wszystkim pamiętać i dążyć do przodu. Często pod prąd, w zależności, w jaki nurt się wpadło. Musimy znaleźć własne miejsce. Wierzę mocno, że uda nam się wiele, nawet to, o czym nie śmiemy marzyć. Wszystkich nas tutaj można nazwać „bohaterami codzienności”, których bez względu na różnice coś łączy: wszyscy chcemy odzyskać nadzieję, nawet w najtrudniejszych chwilach. Chcemy wyjść na drugą stronę muru. Chcemy każdego dnia odnajdywać siłę, determinację i inspirację do życia, jakiego pragniemy – bo kochamy życie.
      Pozdrawiam i ściskam,
      Ela

  28. Witam wszystkich. Właśnie trafiłam na tego blogai jestem pewna, że szybko z niego “nie wyjdę”.
    Mam na imie Gabriela mam 24 lata. Jestem projektantką wnętrz, mamą 2letniego Kacpra i od dziś fanką tego bloga.Całkiem niedawno też miałam doczynienia z Zakładem Karnym. MImo iż pozostawałam po stronie zewnętrzenej czułam się jakbym była w środku. Gdy leżałam w szpitalu po urodzeniu synka, mój chłopak poszedł z kolegami na pepkowe. Jak to faceci, zbyt duzo alkocholu. Wracali pijani do domu i zachowywali się niezbyt cicho. Pech chciał, że w tym samym czasie niedaleko doszło do rozboju na taksówkarzu. Nasi wspaniali funkcjonariusze Policji poskladali szybko sprawe w całość znależi 3 pijanych młodych gości( ktorzy mieli cos tam na sumieniu jeszcze z dawnych czasów) nie było to ważne czy to oni dokonali rozboju ważne ze byli i mozna było ich za to udupić, i powrócic do nic nie robienia.
    Zostałam Sama przez 8 miesiecy z małym dzieckiem, do tej pory zmagam się z depresja. Pamiętam, że wtedy nie użalałam się nad sobą tylko martwiłam się o mojego chłopaka. Przez pierwsze 4 miesiace nie dostawałam widzeń, listy oczywiscie były przetrzymywane przez wychowków. To było straszne. Później gdy byłam w tym miejscu było chyba jeszcze gożej. Jakw idziałam te szare mury, kraty, rozpacz mieszającą sie z euforią przy odiwedzaniu osadzonych. NIgdy tego nie zapomne. To był najtrudniejszy okres mojego zycia jak i zycia mojego Kamila. Zaróno ja jak i on pisalismy miliony listów i to nam pomogło przetrwać, wieć DZIEWCZYNY PISZCIE PISZCIE I JESZCZE RAZ PISZCIE. Nie ma co sie zamykać w sobie.

    PANIE EDYTO… Napisze Pani taką historie… Każdego razu gdy przychodziłam na widzenie do mojego chłopaka, widziałam w kantynie starszego pana. Miał około 80 lat. Zawsze kupował wszytskim dzieciom ktore znjadowały się w kantynie lizaka, cukierka, czestował cisteczkami. Biło od tego Pana taką dobrocią, którą było widac w jego oczach. Strasznie mnie nurtowało to kim ten człowiek jest i dlaczego się tam znjaduje. Kamil dowiedizł sie tego dla mnie i powiedizał mi na kolejnym widzeniu. Ten pan dostał wyrok dożywocia Dlatego, że w brutalny sposob zabił swojego sąsiada… który zgwałcił jego wnuczkę. I co? Jego tez Pani oceni ? Tez nie powienien mieć, konatku ze swiatem ? Ludzie robią wiele rzeczy, złych dobrych, targają nimi różne emocje. Trzeba troche szerzej otworzyć umysł i oczy i dac wszytskim szanse na zmiane.

    Dobra, spadam teraz bo mnie wywalą z pracy. Jutro tu wróce. Pozdrawiam !

    1. Pani Gabrielo, Bardzo współczuję sytuacji, która Panią spotkała. Przez lenistwo i nieudolne postępowanie policji została Pani skazana na samotne wychowywanie dziecka. Nie wyobrażam co czuł facet, kiedy nie mógł oglądać pierwszych chwil własnego dziecka…

      Nie zrozumiałyśmy się jednak. Nie mówię, że tacy ludzie jak wspomniany przez Panią dziadek powinien być karany. Wręcz przeciwnie. Uważam to za zbrodnie w afekcie i wręcz ‘zadośćuczynienie pięknym za nadobne’ sprawcy gwałtu. We wcześniejszych postach pisałam m.in. o niedostosowanym prawie. Trzeba też poznać nieco historię takiego czynu a nie oceniać tylko i wyłącznie jako morderstwo.

      P.S. Ostatnio nie mam za wiele czasu na odpowiedzi na posty ze względu na problemy zdrowotne. Może w późniejszym czasie postaram się dokończyć dyskusję, kiedy już uporam się z własnym organizmem 🙂

      1. Przepraszam, że się wtrącę, ale ja tego nie uważam za zbrodnię w afekcie. To obrona konieczna, do której każdy człowiek ma święte prawo. Obrona swojego i bliskich życia i zdrowia. A dziecka to już w szczególności.
        Co do ułomności naszego prawa się zgadzamy. Nie rozumiem, jak broniąc się, można w ogóle być postawionym w stan oskarżenia.
        Pies w domu pogryzł włamywacza, właściciel oskarżony… Paranoja.
        Wiem, że w razie włamania do mojego domu poszedłbym siedzieć… Liczę się z tym, że w przypadku, kiedy w tym domu spała by moja żona i dziecko, włamywać miałby małe szanse wyjść żywy z konfrontacji. Dlaczego? To proste: nie jestem w stanie stwierdzić, jakimi środkami agresji on dysponuje. Czy nie ma nic? Czy ma nóż? A może pistolet? Ciekawe, jak miałbym to sprawdzić? Prowadzi to do prostego działania: unieszkodliwić za wszelką cenę. Zdaję sobie sprawę, że zgodnie z naszym chorym prawem zostałbym skazany za zabójstwo, ale życie moich bliskich i ich bezpieczeństwo są dla mnie warte takiego poświęcenia.

        1. Greg, właśnie o to mi chodziło. Może źle się wyraziłam z tą zbrodnią w afekcie. Chodziło mi o to, że widzimy i od razu działamy, a nie czekamy co się stanie dalej. Widzisz, że wchodzi ktoś do domu w nocy to się bronisz a nie myślisz, że może trzeba pomóc bo bezdomny chciał przekimać… Każdy ma zmysł samoobrony i w takich sytuacjach go wykorzystuje a nie czeka na reakcję przeciwnika. Niestety w Polsce jest to karane…
          Sytuacja sprzed kilku dni: Facet rozjechał tłum na Monciaku. Policji nigdzie, choć wcześniej za barierką jeździł kilkanaście minut. policja zjawiła się dopiero gdy kilku mężczyzn linczowało tego faceta. Obrona sprawcy? Powinni go zostawić tak jak wcześniej zostawili tych ludzi na pastwę szaleńca.
          Strach wychodzić z domu, w takim państwie żyjemy…

          1. Pani Edyto…
            Przeczytałam wszystkie wpisy na tej stronie, łącznie z Pani komentarzami. Powiem szczerze, na początku chciałam Pani odpisać, ale się powstrzymałam.
            Teraz patrząc z perspektywy czasowej, mam pewne spostrzeżenia, którymi się podzielę.
            Zaczęła Pani od bardzo ostrego i kategorycznego komentarza, który dawał do zrozumienia, że nie znosi Pani żadnych sprzeciwów, takie jest Pani zdanie i kropka. Nie ma Pani czasu na pisanie własnego bloga, bo jest Pani zajęta pracą i nawałem obowiązków. Dało się wyczuć dużą dawkę żalu, zgorzknienia i ogólnego pesymizmu na wszystko. Czytając, dalsze komentarze stwierdzam, że w Pani wypowiedziach nastąpiła swoista zmiana. Zaczęła Pani bardziej racjonalnie patrzeć na niektóre sytuacje i pojawiły się pewnego rodzaju wyjątki od reguły. Zaczęła Pani bardziej wsłuchiwać się (w tym przypadku: czytać) w inne osoby i w to co piszą. Nastąpiła w Pani pisaniu swoista zmiana – na lepsze. Jeżeli dalej tak będzie to za jakiś czas jest szansa z Panią całkiem nieźle się porozumieć, nawet mając odmienne zdanie.
            Pytanie: co się zmieniło, że nastąpiła taka zmiana? Jedna prosta rzecz: zaczęła Pani rozmowę z innymi ludźmi. Może nie tyle był potrzebny Pani własny blog, co rozmowa z ludźmi, kontakt na zasadzie dialogu. Niby nie miała Pani czasu, a proszę jak ładnie rozwinęło się to Pani pisanie.
            Jaki z tego wniosek? Może warto i Dziewczynom dać szansę na taką rozmowę i dialog z innymi, z osobami spoza ich ”ograniczonej przestrzeni”. Może taka forma ”resocjalizacji” jest również im potrzebna. Może i niektórym to nie pomoże, ale na pewno nie zaszkodzi.
            Osobiście ostrożnie podchodzę do wszystkich nowatorskich pomysłów, ale gdyby nie było wynalazków, doświadczeń, zmian to telewizję oglądalibyśmy przy świeczkach.
            Więc jestem ”na tak” , aby Dziewczyny pisały. A to co piszą, w jakiej formie i z kim muszą się zmierzyć w swoich komentarzach to już ich wyzwanie, z którym muszą sobie same poradzić.
            Dajmy im szansę, niech pokażą na co je stać.

            Dziewczyny, ode mnie dostajecie szansę. Będę Was czytała i komentowała. Mam nadzieję, że to co tu robicie da Wam dużo do myślenia i w jakikolwiek sposób pomoże.
            Pozdrawiam – alice.

        2. Greg: Uważam, że jesteś mądrym człowiekiem. Z przyjemnością czytam Twoje wypowiedzi. Masz rację. Mieszkamy w chorym kraju, szkoda gadać w ogóle. Kiedyś była sprawa człowieka, który nabił gwoździami siedzenie auta, taka niespodzianka dla włamywacza. Ów włamywacz się pojawił. Oczywiście właściciel auta został również pociągnięty do odpowiedzialności, bo biedny włamywacz sobie tyłek podziurawił. Żenada.

      2. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia, mam gorącą nadzieję, że wyzdrowieje Pani w pełni i będziemy mogły prowadzić dalszy dialog.
        Pozdrawiam ciepło i życzę najlepszego
        Małgosia

    2. Bardzo mi przykro, że zdarzają się takie rzeczy, Pani Gabryjelo. Życzę Pani, aby jak najszybciej udało się wrócić do zdrowia. Byłoby świetnie, gdyby to smutne doświadczenie przyniosło coś dobrego. Może jakiegoś dobrego człowieka albo nowe dobre uczucia. Wtedy jest łatwiej to wszystko przyjąć. Życzę Pani i Pani chłopakowi wielu cennych chwil spędzonych razem z Kacperkiem w Waszym niczym nierozdzielonym życiu.
      Monika

  29. Witam dziewczyny i gratuluje bloga
    ….to taka lektura o prawdziwym zyciu, bo ono pisze bardzo rozne scenariusze. Jestescie tam, bo popelnilyscie bledy-a kto ich nie popelnia??? A czasem bywa i tak, zeby cos zrozumiec i wystartowac, trzeba odbic sie o dno aby ruszyc w gore, w nowy etap zycia . Jestem pewna, ze wyjdziecie wzmocnione, szczesliwsze i otwarte na nowe przygody zycia. Tego WAM zycze…i pamietajcie never give up:-)….
    Ps….tu na wolnosci tez nie zawsze jest latwo, czasem czujemy sie wiezniamy wlasnego zycia, wiec czasem cos nas laczy

    1. Cześć, Kasiu
      Oczywiście witam Cię serdecznie i dzięki za wpis do bloga – to faktycznie lekturka, której scenariusze pisze życie. Jesteśmy tu za własne błędy i odsiadujemy za nie wyroki. Osobiście skłaniam się ku przekonaniu, że kiedyś nastaną lepsze dni i sytuacja zmieni się na lepszą. Nigdy się nie poddam i nie zrezygnuję z nadziei, ponieważ od niej zaczyna się wszystko co dobre w życiu.
      Choć w wymiarze zewnętrznym pozostajemy zniewolone (jako więźniowie), doświadczamy wewnętrznej wolności, dzięki wierze i nadziei, której się uchwyciłyśmy.
      Zapraszam do nas w odwiedzinki.
      Buźka – Ela

  30. Dziewczyny! Jestem pod wrażeniem tego bloga, ale i Waszych przemyśleń, chęci dokonania zmian w dotychczasowym życiu. Nie wiem, co zrobiłyście i szczerze mówiąc nie obchodzi mnie to, bo tak jak tu już pisały inne osoby, KAŻDY może się tam znaleźć – granice piekła są płynne. Pani Edycie polecam polski film Konrada Niewolskiego “Symetria” – tak ku przemyśleniom. Niech ten blog będzie więzienną myśloodsiewnią, niech przyniesie Wam możliwość wyrzucenia z siebie choć trochę tego, co boli, przeraża, ale i otuchę, radość i satysfakcję z pisania, dzielenia się uczuciami i przemyśleniami. Bardzo cieszę się, że istnieją takie mądre i dobre inicjatywy jak ta. Na takie nie żal mi podatków, które płacę:). Trzymam kciuki i pozdrawiam Was z najstarszego miasta w Polsce.

    1. Pani Agnieszko!
      Bardzo dziękuję za płacenie podatków! 🙂 I przy okazji miłe słowa na temat bloga…
      Ponieważ w wielu komentarzach jest mocno podkreślane, że KAŻDY może się znaleźć po tej stronie, to życzę „światu” by było jak najmniej tych „każdych”. Wiem, że życie może okazać się zupełnie inne, niż je sobie rozpisaliśmy, ja nawet na marginesie (i pod znakiem zapytania) nie umieściłam pobytu w więzieniu. I to za udział w zabójstwie na tle rabunkowym. Ale proszę nie przekreślać innych dziewczyn. Pozdrawiam.
      PEŁNOLETNIA

  31. Przypadkowo tu trafiłam i się mile zaskoczyłam ( człowiek nie czuje kiedy rymuje) ale do rzeczy. Dziewczyny bardzo fajna inicjatywa, nie będę pisała że wam współczuję, bo tego wydaje mi się nie potrzebujecie, bardziej zrozumienia. Nie wiem co czujecie, mogę się tylko domyślać.
    Piszcie jak często tylko możecie, z miłą chęcią poczytam, i podzielę się z wami swoimi myślami.

    Do komentujących płacących podatki :D(ja też je płace, choć wolała bym wydać te pieniądze w inny sposób, no ale cóż życie:D ) Nie rozumiem bzdurnych, głupich komentarzy, po co czytać jeśli coś mi się nie podoba ?

  32. Witam was Dziewczyny,jestem zaskoczona tym,że na “Kamczatce” dotarła a raczej zezwolono na cywilizację.Czytam o Was,posty innych osób i jedno co mogę powiedzieć to ,że kiedyś też tam byłam,przeszłam to samo co Wy,znam dogłębnie to uczucie a niemoc tam “zabija”Ale wbrew wszystkiemu co mówi się o osadzonych ludziach tam i w innych zakładach powiem,że liczy się to by pozostać człowiekiem,w większości przypadków kara się kiedyś kończy,mijają lata i nadchodzi dzień kiedy wychodzimy.Ja osobiście olszynkę wspominam dobrze-jeśli ogóle można dobrze mówić o takim miejscu.A Wam dziewczyny życzę wytrwałości i optymizmu (ale nie wiem czy tak się da na tym pawilonie” nowym”)Kiedy ja tam byłam to powstawał ten pawilon i zawsze był dla mnie takim zimnym i takim surowym miejscem,nigdy ani jednego dnia tam nie spędziłam na nim,zawsze wolałam starą “jedynkę”.Mam nadzieję ,że “opiekunowie ” Wasi nadal maja ludzkie twarze i odruchy i musicie sobie dać rade mimo że w dzień zachowujecie niezmiennie maskę na twarzy a w nocy Wasze łzy ciekną strumieniem po policzkach.Wy wiecie doskonale ,że aby tam móc żyć i nie oszaleć zostawiłyście z bólem serca świat za murem i nauczyłyście się żyć tym który jest tam,świat pełen sprzeczności,świat pełen nieufności i tak obcy dla zwykłego człowieka który widzi w Was te złe kobiety co są tam za kare-nie pytam jaką bo to już tylko jest wasze i nikomu nic do tego .Trzymajcie się Dziewczyny i będę często tu zaglądała…..powodzenia 🙂

  33. Witam!!! Dziewczyny, Wasz blog czytam również z Hiszpanii! A trafiłam na niego przez stronę Onetu. Bardzo ciekawy i jestem z Wami, trzymam kciuki! I dziękuję za to, że blog powstał, bo .. powiem szczerze, że miałam inne wyobrażenie o kobietach w więzieniu. Po pierwsze bezosobowe, po drugie negatywne (przepraszam, tak było, ale dzięki Wam zdaję sobie sprawę, że tak nie jest, że też tam mogą trafić wartościowe dziewczyny, którym nie wszystko się ułożyło w życiu tak, jakby chciały). Teraz jesteście dla mnie osobami, kobietami, które istnieją, mają uczucia, swoje sprawy i są realne. Bardzo dziękuję! I będę zaglądać!

  34. Witam,
    pracuję (choć obecnie jestem na chorobowym) w systemie więziennictwa, pełnię funkcję administracyjno-gospodarczą, współpracując na co dzień z wychowawcami. I napiszę wprost – niewiele wspólnego ma tzw. funkcja penitencjarna z jego dosłownym znaczeniem.
    Większość osadzonych nie powraca do “normalności”. W naszej placówce jedna osoba rokuje dobrze, reszta – lata obserwacji – powraca tu (albo gdzie indziej…).
    Taka jest DRASTYCZNA prawda, osoby, która ma z tym do czynienia na co dzień.
    Dlatego pracownicy takich placówek się nie wypowiadają na ten temat. A ja jestem wyjątkiem – może poprzez to chorowanie zdobywam się na odwagę?
    Życzę powodzenia, aby tych dobrze rokujących było ciut więcej…

    1. Fajnie, że dzięki temu wpisowi będzie można na niektóre kwestie popatrzeć z różnych stron. Odwaga to świetna sprawa 😉 A tak na serio: po to jest ten blog, aby każdy mógł się wypowiedzieć. Napisałaś, że większość osadzonych nie powraca do “normalności”, że jedna osoba dobrze rokuje, reszta powraca do więzień. Brzmi to faktycznie drastycznie i może dlatego właśnie warto o tym mówić. Moją uwagę przykuło stwierdzenie “nie powraca do normalności”- może dlatego, że i z normalności tutaj niektórzy nie przychodzą. Pominę teraz wnikanie co dla kogo oznacza stwierdzenie “normalność” :)… Do niedawna odbywanie kary źle rokowało… bo wrzucało się delikwenta do celi, zatrzaskiwało za nim drzwi i niewiele więcej się działo. Zmiany, jakie zachodzą teraz, według mnie, przełożą się na lepsze rokowania w powrotach do normalności… I skoro znowu pojawiło się to cudne słowo =) to polecę dalej… może pobyt w więzieniu należałoby przerobić na naukę normalności, może dopiero gdy niektórzy “dotkną” czegoś innego, niż tego z czym stykali się wcześniej, zaczną patrzeć z nowej perspektywy?
      Pozdrawiam i życzę powrotu do zdrowia.

  35. Drogie Panie!
    Faktycznie każda z Was zaliczyła życiowy “wypierdziel”. Nie zazdroszczę, nie ma czego. Oczywiście zwykła ludzka ciekawość bierze czasem górę i zastanawiam się dlaczego dokładnie tam jesteście. Za co, co do tego doprowadziło, dlaczego zanim nie zrobiłyście tego czy tamtego, nie zapaliły się wszystkie czerwone lampki. Wiem, że ile ludzi – tyle historii. Żadna z Was nie jest złym czy gorszym człowiekiem, pomimo tego, że to co robiłyście dobre nie jest. Kradzież, rozbój, pozbawienie życia drugiego człowieka… Wierzę w to, że drugi raz żadna z Was by tego nie zrobiła. Jesteście kobietami, matkami, żonami, córkami, siostrami. Bądźcie nimi, na wolności. Z tej strony czasem jest do dupy, uwierzcie, znam ciężar życia, to nie bajka. Ale trzeba się cieszyć każdą chwilą, inni mają gorzej. Trwajcie, czekajcie, piszcie! Trzymajcie się! 🙂

  36. Jak to jest, że PRZEWAŻNIE w weekend blogerzy zapadają się pod ziemię, nie ma ich od piątkowego popołudnia do poniedziałkowego ranka? Czy najlepiej bloguje się w dzień powszedni? A już optymalnie w godzinach pracy? Bo po pracy zmęczeni blogerzy zajmują się intensywnie życiem prywatnym i nie mają czasu na działalność w blogosferze. Czy pracodawca o tym wie? Czy to jest uczciwe podejście do pracy? Tak refleksja mnie dopada, kiedy czytam o uczciwości, płaceniu podatków, dobrych obywatelach ciężko pracujących… Pozdrawiam, PysiaMysia (w sobotnie popołudnie)

  37. Witam Was dziewczyny. 🙂 Przede wszystkim życzę Wam, żeby wszystko dobrze się ułożyło. Cieszę się, że coraz więcej się mówi o życiu po drugiej stronie muru, w końcu żyjemy wszyscy obok siebie, nie żyjecie na Marsie :).
    Jestem ciekawa jednej rzeczy, ale jest to rzecz intymna i wybaczcie, że spytam. Długie lata w zamknięciu, to okres na pewno stanowiący wyzwanie dla waszej seksualności… Jak sobie z tym radzicie?
    Pozdrawiam serdecznie,
    Kasia

    1. Ależ to miłe, że ktoś w końcu zauważył, że nie jesteśmy z Marsa… =) Zgodnie z jakąś obiegową opinią, kobiety (może te skazane też) są podobno z Wenus, choć nie jestem w stanie się z tym zgodzić, szczególnie gdy patrzę w lustro =) Wszyscy żyjemy obok siebie, mało tego pokuszę się o stwierdzenie, że skazani to część społeczeństwa, tylko taka trochę na dłużej lub krócej wycięta i odłożona na bok… Jakby z tortu wykroić porcję – tak właśnie w całości razem wyglądamy. Dziś dzieli nas mur, ale jutro będziemy siedzieć obok siedzieć na przykład w autobusie, kinie czy gdzie indziej. Dlatego uważam, że o więźniów należy dbać. Nie myślę o tym, aby budowano w zakładach baseny, solaria czy spa. Tylko mam na myśli, aby zadbano o utrzymanie higieny mózgu (tak, skazani posiadają nawet jeśli czasem zdarzy się awaria!). A co do Twojego pytania o sprawy intymne to radzenie sobie z seksualnością wygląda różnie. W niektórych zakładach są tak zwane widzenia intymne, podczas których można z partnerką/partnerem troszkę podokazywać, albo się zwyczajnie poprzytulać. Jeżeli jednak jest to poza zasięgiem, można działać w imię powiedzenia “każdy radzi sobie po swojemu”. Pozdrawiam serdecznie, Małgorzata.

    2. Pani Kasiu, napisałam coś na ten temat. Na pewno się pojawi, bo to ważna sfera życia każdego człowieka więc proszę o chwilkę cierpliwości.

      Monika

  38. Witajcie dziewczyny.
    Wasz blog jest na ONECIE dlatego tu trafiłam. Pomysł fantastyczny. Nareszcie coś normalnego, życiowego bez mody, gotowania i celebrytów. Martwi mnie u Was brak dostępu do neta.
    Czytając zastanawiam się nad swoim pierdołowatym, bezpiecznym życiem. Nad wydumanymi problemami, gdy Wy marnujecie swoje piękne lata za kratami. Ostatnio skarży się na warunki w Areszcie Darek K. były mąż Górniak. Zabił na przejściu kobietę pod wpływem narkotyków i co on za to dostanie? Zawiasy? Jak to w Polsce.
    Wy np. macie konkubenta a oni partnerów, lepsza liga. Pozdrawiam Was i obiecuję:
    Będę Was czytać od deski do deski 😉

  39. Witajcie,
    wpadłam na Waszego bloga przypadkiem (jak ostatnio większość, z Onetu). I mam mieszane uczucia.
    Z Waszych wpisów wynika, że jesteście fajne, równe babki. Ale jednak po wyroku, kogoś skrzywdziłyście, okradłyście, zabiłyście. Tak łatwo mi przychodzi by Was oceniać, bo ja jestem po drugiej stronie gdzie życie mam poukładane, czyste, dalekie od “zła” i marginesu społecznego.
    Jestem zwolenniczką kary śmierci (w najcięższych przypadkach) i popieram pomysł by więzienie było dotkliwszą karą, niż jest obecnie. Całkowita izolacja, brak rozrywek (typu pisanie bloga czy czytanie książek). Zdaję sobie sprawę, że to błąd myślowy i logiczny. Bo człowiek pozbawiony bodźców wariuje i nic dobrego z tego nie wynika. Ale ciężko mi pojąć, że w więzieniu mogą być jakieś przyjemności. W systemie, w karaniu, brakuje mi zadośćuczynienia i to właśnie chyba tu pies jest pogrzebany. Skoro ktoś zawinił to pokrzywdzona osoba powinna dostać rekompensatę (nie koniecznie finansową). A mamy taką sytuację, że osoba skrzywdzona (zależny oczywiście od sytuacji) cierpi całe życie, a krzywdziciel wychodzi po latach i jest wolny. Tak, wiem, uproszczam to bardzo. Jestem mściwa, “oko za oko…”, ale to nie znaczy, że chcę taka być. Mam swoje poglądy, których zapewne nawet Wy nie zmienicie, ale być może sprawicie, że moje zacietrzewienie powoli zamieni się w zrozumienie.

    Życzę Wam wszystkiego dobrego, byście na swojej drodze do wolności spotykały ludzi lepszych ode mnie, bardziej wyrozumiałych i z otwartym sercem.

  40. Tak jak moja przedmowczyni, trafilam tu ze strony glownej Onetu. Jestem pod ogromnym wrazeniem Waszego zapalu i odwagi i mysle, ze to co robicie jest naprawde wspaniale. Od dawna nie widzialam tak wartosciowego i prawdziwego bloga jak ten. Wasza pasja i glebia sa godne podziwu (i wbrew temu, ze napisalyscie ze nie macie doswiadczenia w pisaniu, bardzo dobrze sie czyta wasze teksty!). Zycze powodzenia w dalszym blogowaniu, napewno bede tu czesto wpadac! Pozdrawiam goraco! 🙂

    1. Hej, cieszę się, że są tacy ludzie jak Ty, którzy doceniają naszą pracę. Oczywiście cenimy też tych, którzy są innego zdania. W końcu blog polega na tym, abyśmy dyskutowali. Każdy ma prawo nas różnie postrzegać. Dzięki takim wpisom jak Twój, Catalino, mam większą ochotę uczestniczyć w “życiu bloga”. Cieszy mnie to, że potrafisz dostrzec wartość tego, o czym piszemy. Dziękuję i pozdrawiam. Kasia

  41. Drogie Dziewczyny, Szanowna Wielmożna Pani Ekscelencjo Edyto (tak, tak ironia),

    Pejoratywność któregokolwiek użytego w pani kierunku stwierdzenia jest Pani wyłącznie subiektywnym odczuciem. Ja dorzucę od siebie jako surogat “babska”…..pani o o ograniczonych horyzontach. Lepiej? Jak mniemam zapewne nie bardzo.
    Idąc Pani tokiem myślenia stawiajmy wszystkich skazanych pod ścianą i rozstrzeliwujmy. Nie trzeba będzie na nich płacić, utrzymywać więzień etc. Przestępstwo (wykroczenie) i natychmiastowa kara.
    Nie uważam, żeby dostęp do internetu w więzieniu był luksusem. Pomimo powyższych postów stawiających pod znakiem zapytania zasadność resocjalizacji i mających zapewne mocne podstawy wniosków, wdam się w polemikę na ten temat.
    Nie zdobędę się na odwagę, żeby którąkolwiek z Dziewczyn oceniać (nie znam ich, nie posiadam ku temu kompetencji, nie znam uwarunkowań, które doprowadziły do takich a nie innych czynów). Uważa Ekscelencja, że mają tyrać od rana do wieczora, nie mieć dostępu do świata, zainteresowań, hobby, chwil słabości, pragnienia miłości, przyjaźni, snucia planów o wolności? Być może dla recydywistów, którzy nie rokują dobrze na przyszłość jest to właściwe rozwiązanie. Ale przestańmy generalizować i wrzucać wszystkich do jednego wora. Każde życie to osobna historia. Może poprzez internet te Dziewczyny się rozwijają, są na bieżąco z wydarzeniami na świecie. One mają marzenia. Nikt nie powinien tego zabijać. Nikt nie ma prawa tego robić. Dla Pani wolność to chleb powszedni. Nie docenia się czegoś, co ma się na co dzień. Tak, wiem, co z poszkodowanymi, ofiarami? Kara musi być. A nie ma jej? Lata w więzieniu………..tak, zapewne bułka z masłem. Przeczytałem to co napisały Dziewczyny. Przebija przez to żal za dokonane czyny. Nie widzę w tym żadnej interesowności. Nikt z nas przecież nie machnie różdżką i nie znajdą się nagle w wolnym świecie. To ich sposób na przetrwanie, kontakt ze światem. Cóż w tym złego? Żadna sztuka zamknąć kogoś w pudle i zrobić z niego jeszcze większego psychola. Ale wyprowadzić go na prostą, to już sztuka. Jeśli sam chce to zrobić, przejawia sygnały zmian, chęci a nikt władny w tym nie pomaga to stanowi to ignorancję i głupotę w czystej postaci. Ale jeśli wszyscy mający bezpośrednio na to wpływ mają poglądy tożsame z takimi jakie Pani posiada……….nic się nie zmieni. Nikogo nie żałuję ani nie współczuję. Staram się wykazać empatią. Każdy powinien dostać drugą szansę, jeśli na to zasługuje. Któraś z więźniarek (jak to brzmi :)) ładnie napisała, że nigdy nie wiadomo kto tu w przyszłości trafi i za co. Gdyby tak Pani jakimś zbiegiem okoliczności wylądowała w pierdlu (bo ja wiem, obrona dziecka przed kimś kto chciałby je skrzywdzić a sąd dajmy na to ocenia, że zastosowany środek był nieadekwatny do sytuacji, itd., itd) to gwarantuję, że także Panią ogarniałaby frustracja.
    Przeszły mnie ciarki jak ktoś wspomniał o wachlarzu przestępstw począwszy od kradzieży, a na zabójstwie skończywszy. Osobiście bałbym się mieć jakikolwiek kontakt z kimś kto zabił. Ale…..no właśnie tak naprawdę nie wiemy co się wydarzyło.
    Żyjmy i dajmy żyć innym. Trzymajmy kciuki za tych co chcą się zmieniać. Keep walking.
    Blog to świetny pomysł. Z chęcią się dowiem jak wygląda życie po drugiej stronie. Sądziłem do tej pory, że w więzieniu siedzą głównie ograniczone jednostki, co nie potrafią sklecić poprawnie zdania po polsku. Jest mi za to wstyd. Szacun Dziewczyny.
    Pozdrawiam i życzę jak najszybszego wyjścia na wolność i ułożenia sobie życia. Wykorzystajcie czas, który macie, pomimo niesprzyjającego środowiska. Trzymam kciuki. I nie wracajcie więcej za kratki pleaseeee.

    Pozdrawiam

  42. Witajcie Dziewczyny!:-)
    Też tu (na Waszego bloga:-) ) trafiłem przypadkowo. Choć jak mówią – przypadków nie ma:-)
    Czytam i jak inni mam trochę mieszane uczucia, bo fakt większość nie trafia za kratki za niewinność i sobie często porządnie na to “zapracowała”, ale jak to ja zawsze patrzę “głębiej” 🙂
    Miałem kiedyś jednego sąsiada – 27 l. wtedy i 6 lat odsiadek – różne wyroki. Dużo! W miarę często z nim rozmawiałem, ba nawet raz schronił się u mnie przed “psami” :-)) Spoko, nie zrobił nic złego, tylko … no właśnie. Zacząłem się zastanawiać nad tym dlaczego są takie miejsca i tam trafiają ludzie? Powiem, że tu po “zgrubnym” przeczytaniu też to widzę, choć może bezpośrednio tego tu nie przeczytałem – może przegapiłem jakiś wpis.
    Myślę, a nawet to już wiem, że przyczyną tego jest i zawsze był brak miłości! Szczególnie na początku naszej drogi, w dzieciństwie od rodziców. Z różnych powodów ci wybrali karierę i dziecko było “kłopotem i zawadą”, uznali, że “dziecko samo sobie poradzi”, że sami nie doświadczyli tego w dzieciństwie, czy wreszcie zeszli na złą drogę w dorosłym życiu, a dzieci im się po prosty “przytrafiły przypadkiem”. Różne przyczyny, ale skutek często ten sam – ogromny brak miłości, brak wiary w siebie, poszukiwanie substytutów tego uczucia i często niezamierzony, ale przewidywalny efekt tego wszystkiego – pobyt w odosobnieniu:-(
    Jaki powinien on być tzn. czy rygorystyczny, czy “luzowy”, czy jeszcze inny nie chcę tu dyskutować, bo to raczej indywidualna sprawa i podejście do skazanego i samego skazanego. Moim zdaniem powinien jednak spełnić swoje zadanie, czyli ta osoba powinna przemyśleć swoje postępowanie, dlaczego tam trafiła i zrobić wszystko, aby wyjść lepszym, mądrzejszym i tam więcej nie wrócić. Wiem, też, że są różne koleje losu po wyjściu, ale tez nie o tym chcę.
    Tak z tej mojej pobieżnej lektury bloga widzę, że tu są jednak dziewczyny, które jak piszą zrozumiały to i takie się stają i ja Was wspieram duchowo, bo jak piszecie dziś każdy może tam trafić, nawet za błąd systemu!
    Wbrew niektórym nie sądzę, ze prowadzenie bloga jest po nic. Myślę, że to też dobra forma terapii, tak potrzebnej, impuls do przemyśleń, do stawania się lepszym.
    Dodaję sobie Waszego bloga do “Ulubionych” i myślę, że w miarę wolnego będę tu zaglądać!
    Trzymajcie się Dziewczyny dzielnie i główki do góry, każdy popełnia błędy, czasem większe, czasem mniejsze, ale ważne co z tym potem zrobimy!:-)
    Serdeczne pozdrowienia:-)
    Damian

  43. Pani Iwona pisze: “Chcecie wiedzieć, czym jest piekło, streszczę Wam: brak telefonu, brak kontaktu z dzieckiem, tylko cztery ściany, swój kawałek podłogi, woda ciepła w wyznaczonych godzinach, spacer w katakumbach, godzina z siatką nad głową, jak w zoo, dziwne? Nie, realia w Unii Europejskiej…”. W innym niebie, z telefonem, z umierającym dzieckiem, tylko cztery ściany, cztery łóżeczka, cztery nieszczęścia na jedną salkę, bliźniaczych dookoła wiele, od rana ten sam sufit nad głową, szum pomp, pisk aparatury i kiedy się wie już na pewno, że po wyjściu nic nie będzie jak dawniej, bo z oddziału wychodzimy przez prosektorium. Z mojego domu, już w pojedynkę, pozdrowienia dla Was Dziewczyny. Dla mnie nie ma znaczenia, co zrobiłyście, a jakimi kobietami jesteście dzisiaj. Życzę Wam, żebyście przestały marnować czas na czekanie, żyjecie tu i teraz w okolicznościach, które same wybrałyście albo które Was wybrały, nie na próbę, na serio. Siły, drugiej siły i zdrowia, żebyście mogły wrócić tam, dokąd chcecie, kiedy już będzie wolno. I żeby się udało.

  44. Drogie Panie.
    Każda z was jest wesołą,optymistycznie nastawioną do świata żoną i matką według tego co piszecie.Nasuwa mi się pytanie jakim cudem trafiłyście do więzienia???Jestem mega tolerancyjna,ale nie uwierzę,że “perfekcyjne panie domu” dostały się do więzienia za niewinność.Każdy z nas popełnia błędy,ale każdy ma jakąś moralną granicę,której nigdy nie przekroczy,a popełniając błąd powinniśmy liczyć się z konsekwencjami. Same doprowadziłyście do tego,że jesteście tu gdzie jesteście.Wiecie co czuje matka chorego na raka dziecka???Czy ta matka ma jakiś wybór??? nie więc nie mówcie jak macie źle,bo to jest śmieszne.

  45. Witam Panie,
    ciekawa jestem czy jest coś takiego jak “MODA WIĘZIENNA”? Czy z tych ubrań co Panie mają da się coś wykreować? Czy można się malować?

  46. Witam!
    Piszę pracę magisterską z socjologii o readaptacji społecznej byłych więźniów. Interesuje się tematem pod kątem pracy magisterskiej oczywiście, ale również prywatnie. Chciałabym (na ile to oczywiście możliwe), uzyskać odpowiedź na kilka pytań, ponieważ właściwie to jedyna droga, żeby się z Paniami porozumieć. Będę bardzo wdzięczna za każdą, nawet najmniejszą namiastkę odpowiedzi 🙂
    Informację, które chciałabym uzyskać to przede wszystkim:
    – jaką otrzymują Panie pomoc wewnątrz, prowadzącą do ułatwienia Paniom powrotu do życia poza kratkami?
    – czy rzeczywiście istnieje coś takiego jak “program wolnościowy”?
    – te z Pań, które odsiadują ponownie wyrok, dlaczego ponownie dopuściły się przestępstwa? (brak pomocy ze strony państwa/ odrzucenie przez społeczeństwo/ brak wsparcia rodziny/ niemożność podjęcia pracy/ brak mieszkania ?)
    I oczywiście pytanie techniczne, czy zgadzają się Panie na ewentualne umieszczenie fragmentów wpisów z bloga w pracy mgr?
    Serdecznie pozdrawiam 🙂

  47. Co mi się podoba do tej pory najbardziej, to uczciwa szczerość wobec siebie samych i warunków wokół Was, a nie krytykanctwo i roszczeniowość – piszecie po ludzku o tym, czego Wam brakuje, ale nie domagacie się tego agresywnie. I często, gdy ktoś Wam zarzuca, że nie macie prawa narzekać, bo z własnej winy siedzicie, podoba mi się Wasza reakcja – bo wiecie, że częściowo tak jest, ale też, że macie prawo do szczerości. Podoba mi się ta postawa, gratuluję 🙂 I ciepło pozdrawiam. Będę tu zaglądać.

  48. Ja trochę z innej strony, chciałam zapytać, czego się Panie boją najbardziej po wyjściu, albo z czym najtrudniej było się zmierzyć, jeśli są panie w więzieniu kolejny raz?

    PS Czy istnieje szansa skontaktowania sie z Paniami które się tu wypowiadały i również mają takie doświadczenia? 🙂

  49. wstawiacie tylko komentarze pozytywne!
    to jest jedno wielkie oszustwo w którym tkwicie, jesteście beznadziejne.
    chcecie myśleć że ludzie myślą o was dobrze, a tak nie jest.
    nie jesteście warte nic po waszych szachrajstwach

    1. Pani Klaudio,
      zgodnie z regulaminem blogu, usuwane są wszelkie odpowiedzi będące przejawem mowy nienawiści. Moderatorem jest Fundacja “Dom Kultury”, a nie blogerki – osadzone.
      W dalszym ciągu zachęcamy Panią do lektury bloga oraz do konstruktywnych i inspirujących wpisów.

    2. tez mi sie tak wydaje, wyludzacz uczac litosci, jakie jestesmy biedne, pokrzywdzone, no ale musialysmy zrobic to co zrobilismy. o jejku, jejku.
      oszust, bandyta, szachraj zostanie tym, za co zostal osadzony. proste. trzebabylo sie zastanowic, przed dokonaniem waszych czynow nad konsekwecjami, to byscie teraz nie byly tam gdzie jestescie, szanowne panie.

      “Za najwiekszego wroga maja ludzie tego, kto im mowi prawde” – Konfuzius

      1. W sumie to całkiem dobrze, że czasami możemy się podpisać pod powiedzonka (= złote myśli) kogoś innego, nieraz wiele mądrzejszego od nas samych. Konfucjusz powiedział też: Błędy człowieka są jak zaćmienie słońca lub księżyca – wszyscy je widzą” ;-).
        A teraz tak ciut bardziej serio.
        Po pierwsze wbrew pozorom i temu, co myślisz, w życiu nie pomyślałabym, że ten, kto mówi mi prawdę w oczy jest moim wrogiem. Przeciwnie – prawdy, nawet takiej, która niemalże ociera się o bezczelność, oczekuję i spodziewam się raczej od przyjaciół, a nie od wrogów. Ci ostatni częściej fałszywie poklepują po plecach, nieszczerze się uśmiechają i prawdy od takich nie zaznałam. Mam to Ciebie takie małe pytanko, bo skoro zacząłeś o prawdzie – to czemu siebie samego uważasz za prawdomównego, a o tych, które robią bloga piszesz, że robią to, aby „wyłudzać uczucie litości”? Osobiście absolutnie nie pragnę od nikogo litości i nie twierdzę, że jestem pokrzywdzona – „o jejku, jejku” 😉
        Nie zgodzę się z Twoim zdanie, że „oszust, bandyta, szachraj” zostanie tym, za co został osądzony. Moim skromnym zdaniem nie zawsze tak jest. Znam przykłady – też na tym blogu odzywają się głosy – osób, które po odbyciu kary wychodzą na prostą i żyją uczciwie. Jeden, gdy coś przeskrobie, odbębni karę i wróci po opuszczeniu zakładu na drogę przestępstwa, a drugi uzna, że ważniejsze jest życie z rodziną i dla rodziny, więc będzie pracował legalnie. Jest sporo racji w tym, co mówisz, że cyt. „trzeba było się zastanowić przed dokonaniem czynów” i prawdą jest, że nie było by nas tu, gdzie jesteśmy. Tyle że takie gdybanie i bezustanne grzebanie w przeszłości nie bardzo ma sens. Przeszłości nie potrafię zmienić, czasu nie cofnę, a jeśli osiądę na mieliźnie byłych przeżyć i przemyśleń, to istnieje obawa, że utknę tam na amen – czego właśnie chcę uniknąć i dlatego wolę skupiać się na tym, co jest i co może być (= co chciałabym, żeby było). Obstawiam, że nie tylko ja tak mam 🙂 i chyba dobrze, bo według mnie pozytywne nastawienie to już trochę sukcesu.
        I jeszcze tak na marginesie – nie wydaje Ci się Zibi, że to lepiej, że niektóre z osadzonych narzekają i jęczą jak to w więzieniu jest źle? Jak na mój gust było by gorzej, gdyby skazanym się podobało, chwalono by to miejsce… Wtedy to już krok zostałby do wysłania ludziom zaproszeń do więzienia ;-).
        Pozdrawiam serdecznie
        Małgosia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *