Temat praw człowieka, gdy patrzy się zza krat, wygląda tak:

 

 

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury.

 

Najpierw szybka gra skojarzeń, na hasło „prawa człowieka”, blogerki odpowiadają odruchowo, niemal jednym głosem, hasło „prawo do życia!”. Zapisujemy na tablicy i myślimy dalej. I wymyślamy prawo wolności słowa i wyznania oraz, trochę pół-żartem, prawo autorskie (na serio dochodzimy do wniosku, że można to rozszerzyć na prawo do wolności twórczości artystycznej). Więcej pomysłów brak.

Oglądamy zatem zdjęcia, niektóre symboliczne (ręce skute łańcuchem, usta zaklejone taśmą z napisem „Freedom”), niektóre niejednoznaczne, na których trzeba się dopatrzeć, wręcz domyśleć, łamanie którego prawa przedstawia: człowiek przymuszony do kucania w niewygodnej pozycji, z rękoma skrępowanymi za plecami sznurami i kawałkiem deski; dzieci smutno spoglądające w dal zza kolczastego drutu; leżący na środku ulicy aktywiści, owinięci tęczowymi flagami. Blogerki odgadują bezbłędnie, do listy zaledwie czterech zidentyfikowanych na początku praw dopisujemy kolejne, między innymi zakaz stosowania tortur, nieludzkiego lub poniżającego traktowania lub wymierzania kar cielesnych, zakaz trzymania człowieka w niewolnictwie lub poddaństwie, prawo do uczestniczenia i organizowania pokojowych manifestacji, prawo do wody i urządzeń sanitarnych.

Jeszcze krótki film i lista znów się poszerza, tym razem o prawdo do dobrego życia, dzieciństwa, bezpieczeństwa, godnej pracy i godności osobistej, także – zakazu dyskryminacji z powodu orientacji seksualnej i narodowości.

Wreszcie same zabierają głos.

Aneta Wawrzyńczak

Co mi się kojarzy z prawami człowieka? Wiele górnolotnych haseł, mających małe odzwierciedlenie w rzeczywistości. Samo założenie jest świetne, ale, niestety, w świecie idealnym. A jak wiemy, utopie nie istnieją :(. Ważne jest jednak uświadamianie coraz większej liczby ludzi o prawach, jakie posiadamy. W przyszłości może będzie lepiej.

Bella

Moim zdaniem prawa człowieka nie są traktowane poważnie. Dotyczy to głównie instytucji oraz władz. Cywilny człowiek jest pozbawiony dostępu do swoich praw, to znaczy może się o nie starać, lecz jest trudno, bardzo trudno, z efektem. Mogę posłużyć się przykładem urzędników, którzy nie tylko nie są kompetentni, lecz wręcz nieudolni w swojej pracy. To jest moje indywidualne spojrzenie.

A.Z.

Prawa człowieka kojarzą mi się z ogólnym respektowaniem praw, jakie nam przysługują. Każdy ma prawo do wolnej wypowiedzi, wyznania, orientacji seksualnej, dostępu do opieki zdrowotnej itp. Cieszę się, że istnieją takiej fundacje na świecie, jak Amnesty International, które walczą o prawa człowieka. Takie fundacje dodają ludziom odwagi, aby walczyć o lesze, jak i pozwalają wierzyć w innych ludzi, że nikt nie jest obojętny na krzywdę innych.

Goha

Szeroko pojęty temat, bardziej dostępny – zasłyszany z TV niż osobiście rozumiany. Wiele się słyszy, dużo mówi, a kiedy przyszło nam pochylić się nad prawami, to wymienione zostały: prawo do życia, prawo do wolności słowa, prawo wolności wyznania i prawa autorskie. Ciekawe, że w więzieniu jako pierwsze padło prawo do życia, a nie wolności… Ciekawe i smutne, jak mało wiemy o innych prawach, ile jest punktów, o których nie miałam kompletnie pojęcia. I przykre jest to, że miewam dni użalania się nad sobą, nie widzenia wyjścia z sytuacji, nawet wręcz poddania się już – kiedy na świecie niewinni ludzie naprawdę cierpią. Jest mi na tyle wstyd za własne odczucia, że dzisiaj się nie podpiszę pod tym.

X.X.

W odniesieniu do prawa orientacji seksualnej: zdarzyło mi się być świadkiem sytuacji, kiedy dotkliwie zostały pobite lub też zwyzywane osoby, które publicznie okazywało swoje uczucie – tylko dlatego, że były tej samej płci. Kilka razy brałam też udział w tak zwanej paradzie równości, gdzie na ulice wychodziły osoby o innej orientacji seksualnej celem walki o swoje prawa, w tym prawo do zalegalizowania związków homoseksualnych. Parady te kończyły się głównie bijatykami z przeciwnikami takich wydarzeń. Często stykam się ze złym słowem odnośnie do takich osób. Sama jestem innej orientacji i często spotyka mnie w pewnym sensie zniewaga z tego powodu. Ludzie nie rozumieją tego, myślą, że to powinno się leczyć. A my po prostu chcemy kochać i być kochanym, bez względu na płeć.

Alan

 

Sztuka konwersacji

 

 

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury.

 

Dyskutowałyśmy o trudnej sztuce konwersacji. W teorii jest nadawca i odbiorca, a w praktyce szereg czynników, które wpływają na jakość komunikowania się i stopień rozumienia innych. Uczestniczki zostały poproszone o wymienienie barier, które mogą zakłócić skuteczne komunikowanie się. Rozmawiałyśmy o warunkach skutecznej komunikacji i o technikach aktywnego słuchania.

Sprawdziłyśmy jaki mamy styl komunikowania się z innymi i jak reagujemy w sytuacjach trudnych.

Na koniec sprawdzałyśmy umiejętność słuchania, Uczestniczki poradziły sobie wzorowo, odkryłam nawet przewodniczkę w tym zadaniu.

Oby wszystkie ćwiczone umiejętności były skutecznie wykorzystywane w codziennym życiu, w małej więziennej społeczności. Wspólnie doszłyśmy do wniosku, że każda z nas ma realny wpływ na kształtowanie życia, trzeba tylko chcieć w nim uczestniczyć.

Katarzyna Nawrocka

Komunikacja powinna być jasna i zrozumiała. Mamy komunikację werbalną czyli słowną. Powinnyśmy jasno i sprecyzowanie wyrazić w słowach czego oczekujemy od drugiej osoby. Mamy też komunikację niewerbalną czyli np. gesty, mimikę, ton w jakim się komunikujemy z drugą osobą. W komunikacji między ludźmi powinniśmy sprecyzowanie używać komunikatu JA! Zadawać pytania, jeżeli się nie rozumie- dojaśniać. Myślę, że w jasnej komunikacji każdy powinien jasno wyrażać siebie, bardzo bezpośrednio, ale bez obrażania innych.

MASERATTI

        ♦        

Najważniejsza w rozmowie z człowiekiem jest chyba postawa. Postawa drugiego człowieka zachęca (lub nie) bym w ogólne do niego podeszła. Ważny dla mnie jest wyraz twarzy, gestykulacja i tembr głosu. Kiedyś lubiłam stwierdzenie, „gadać można z każdym, rozmawiać z mało kim”- uważam się za dobrego słuchacza, ale również za gadułę. Lubię kontakt z ludźmi spokojnymi i to mnie też uspokaja. Rozmowa, to nic innego, jak chęć dwóch osób by chcieć mówić, by chcieć słuchać i rozumieć (nie tylko potakiwać). Rozmowa, to też pobieranie lekcji i szanse na wypowiedzenie nawet odmiennego zdania. Niekiedy usłyszenie własnego głosu potwierdza pewność wypowiedzi.

PEŁNOLETNIA

Komunikacja? Płaszczyzna porozumienia. Często sztuką jest droga do znalezienia tej płaszczyzny. Okazuje się, że pomimo dobrych chęci z obu stron „nadajemy” na innych falach (UKF i FM 😉 ) Odnalezienie płaszczyzny wymaga dobrych chęci, wyrozumiałości, empatii, zrozumienia i wysłuchiwania drugiej strony. Bo słuchać nie zawsze znaczy zrozumieć.

BELLA i KACZOREK

Ja i inni

 

 

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury.

 

Zaczęłyśmy blok zajęć „Ja wśród innych”.

Zajęcia dotyczą kształtowania kompetencji miękkich, z których czerpiemy każdego dnia, w wielu sytuacjach. To umiejętności, które pozwalają uczestniczyć w pełni życia społecznego, nawet w tak trudnym miejscu, jakim jest zakład karny. Pierwsze poświęcone były określeniu dobrych i słabych stron. Dyskutowałyśmy o tym, jak pracować nad sobą. Robiłyśmy różne testy i kwestionariusze, które pomagały przygotować bilans. Kiedy rozmawiałyśmy o naszych wadach, poszło dosyć szybko, leniwa, kłótliwa, czasem agresywna….wady sypały się jak z kapelusza, ale kiedy poprosiłam uczestniczki, aby wskazały swoje atuty, trzeba było chwilę się zastanowić. Poprosiłam, aby uczestniczki zapisały swoje dobre cechy na kartkach, a później opowiedziały o nich.

  • szczera
  • pracowita
  • lojalna dla przyjaciół
  • umiem pracować w zespole
  • już asertywna, ale jeszcze w małym stopniu
  • uczciwa

Rozmawiałyśmy o tym, na ile nasze pozytywne cechy wpływają na kształtowanie pozytywnych relacji z innymi ludźmi, na budowanie trwałych związków opartych na wzajemnym zaufaniu i szczerości

– Każdy może znaleźć w sobie dobre cechy

– Nikt do końca nie jest zły

– Jestem tu czasowo…

Dziewczyny dostały zadanie domowe, mają zastanowić się, dlaczego warto dać drugą szansę…

Katarzyna Nawrocka

Najfajniejsza osoba, jaką spotkałam w życiu

 

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury.

 

Sama nie bardzo wiem, od czego lub kogo zacząć. W moim życiu spotkałam bardzo wielu ludzi i w większości były to fajne osoby. Ciężko jest spośród tak wielu osób wybrać jedną.

Nie chcę też pisać o bliskich czy nawet o swoim mężu. To by było zbyt banalne. Hmmm… Trudny temat.

Napiszę więc o mojej przyjaciółce Beacie.

Poznałyśmy się przypadkiem Spotykałam się wtedy z moim obecnym mężem. Nie byliśmy jeszcze parą. On pracował w pubie, gdzie ja przychodziłam. Beti siedziała przy barze. Po 10 minutach rozmowy miałam wrażenie, że znamy się kopę lat. Od 4 lat jest przy mnie cały czas. Gdy jest wesoło i gdy jest źle. Rozumiemy się bez słów. Dużo czasu spędzamy razem. Nawet pracujemy w tej samej firmie. Uwielbiam ją. Mamy te same poczucie humoru. Jest dla mnie jak siostra. Wspieramy się wzajemnie. Opiekujemy swoimi synami. Możemy na siebie liczyć. Przez telefon potrafimy gadać godzinami, mimo że widziałyśmy się w dzień.

Tak, to jest ta „najfajniejsza osoba”.

Nena

Obywatelska refleksyjność

 

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury.

 

Rozpoczynamy cykl zajęć z „obywatelskiej refleksyjności” poświęconych demokracji, prawom człowieka, obowiązkom i prawom obywateli oraz sprawczości i odpowiedzialności społecznej. Zajęcia prowadzą dziennikarze, prawnicy i pedagodzy.

Dziś publikujemy refleksję nad wolnością prasy i posty na ten temat. Zajęcia prowadził Michał Engelhardt.

Projekt „Warsztaty obywatelskiej refleksyjności w więzieniu dla kobiet” wspierany jest przez Fundusz Obywatelski zarządzany przez Fundację dla Polski”.

Rozmawialiśmy o wolności prasy.

W dzisiejszej rzeczywistości medialnej słowo „prasa” wydaje się archaiczne. Występuje bowiem bardzo dużo form komunikacji społecznej. W ostatnich latach coraz większą rolę informacyjną odgrywają media społecznościowe. Tymczasem pojęcie „prasa” jest nadal potrzebne. Chociażby dlatego, że jest ono używane w aktach prawnych.

Podczas spotkania wyjaśniliśmy sobie właśnie co rozumiemy pod pojęciem prasy i jakie funkcje ona spełnia. Przyjrzeliśmy się międzynarodowym i polskim aktom prawnym gwarantującym wolność prasy. Omówiliśmy też różne formy cenzury występujące przed upadkiem bloku wschodniego. Rozmawialiśmy o różnych formach nacisku na media wywierane przez kościół czy przez rządzących. Obejrzeliśmy i przedyskutowaliśmy fragmenty programów informacyjnych zakłamujących rzeczywistość.

Na koniec rozważaliśmy kwestię potrzeby dalszego istnienia mediów w znanej nam obecnie formie. Zastanawialiśmy się czy może media społecznościowe są w stanie zastąpić zespoły dziennikarzy pracujących w redakcjach.

Wolność prasy – fakt czy fikcja?

W dobie internetu tradycyjne papierowe gazety powoli odchodzą w zapomnienie. Ale czy na pewno? Każda większa gazeta ma swoją stronę internetową.

Prasówka, to w moim rozumieniu, wyselekcjonowanie faktów okraszonych komentarzami redaktorów, związanych z różnymi opcjami politycznymi. Oglądanie jednej stacji, ograniczenie się do jednego periodyku, to poddanie się indoktrynacji, to przejmowanie cudzych poglądów i płynięcie z większością. Zatracanie zdolności samodzielnego myślenia.

Bella

 

Uważam, że media są potrzebne i przydatne, bo gdyby nie dziennikarze, to nie byłoby wiadomo, co się dzieje w naszym kraju i na świecie. Bardzo też przydatne są informacje internetowe. Tam również można się sporo mądrych rzeczy dowiedzieć, takich których nie ma gdzie indziej.

Ja osobiście rzadko oglądam dzienniki, czy też czytam gazety. Informacje czerpię z internetu. Gdyby nie to, to bym została bez wiedzy.

Evenement

 

Interesują mnie głównie suche, konkretne fakty, wydarzenia. Oczywiście słucham i czytam komentarze, lecz staram się zawsze obiektywnie patrzeć na rzeczywistość. Autorzy komentarzy mają różne rzeczy na myśli. Często są one zależne od tego, co wypili i w jakich ilościach, bądź, co wzięli oraz na jakim etapie rozwoju emocjonalnego się znajdują.

Dużo czytam publicystyki i uwielbiam Waldemara Łysiaka. Jest on dla mnie autorytetem mającym zdolności plastyczne. Jego wyobraźnia jest nieograniczona i czerpie swe spostrzeżenia z trójwymiaru. Rzadko, kiedy coś interpretuje. Nie ocenia, nie krytykuje, nie wybiela. Jest obserwatorem i dzieli się tym ze mną, co zobaczy, a widzi wiele. Ma lekkie pióro. Informacje są poparte konkretnymi faktami, wydarzeniami. Dlatego taka powinna być prasa i telewizja.

Nie wyobrażam sobie publikacji i informacji bez gazet. Papier jest czymś wyjątkowym

Jestem nieprzychylnie nastawiona do serwisów społecznościowych typu Facebook. Dla mnie zaglądanie tam to strata czasu. Nie mam tam, czego szukać.

Jestem bardzo za prawdziwymi redakcjami z zespołem dziennikarzy. Praca w zespole jest bardziej owocna.

Charli

Najfajniejsza osoba, którą znam

 

 

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury.

 

„Fajność” to suma kilku dobrych cech, coś szczególnego w obyciu, wyglądzie, dar może przyciągania ludzi, ich uwagi.

Poznałam taką super fajną osobę jak byłam tzw. gówniarą. Chciałam, by poświęcała mi czas, bo była taka ładna, taka fajna i zawsze uśmiechnięta dla mnie. Często u nas bywała i zawsze miała dla mnie chwilę. Pamiętam, jak kiedyś byłam u niej w domu i pozwoliła mi się wpisać na ścianie flamastrem. Tak dobrze się wtedy poczułam, wyróżniona pośród jej znajomych. Jest ode mnie starsza sześć lat, więc wtedy to było „coś”!

Z nią mogłam porozmawiać o pierwszym chłopaku – choć cholernie się wstydziłam. Była, kiedy moim rodzice się rozstawali. Jak wagarowałam, nie krytykowała, tylko tłumaczyła, żebym się nie szwendała, tylko przyszła do niej. Często pytała, czy coś bym zjadła. Interesowała się każdą widoczną we mnie zmianą – fryzurą, zachowaniem, zmianą nastroju.

Później obserwowałam, jak staje się świetną matką, przyjaciółką dla mnie, dla własnych dzieci matką – przyjaciółką. Najważniejsza była dla niej rodzina. Każdego słuchała, nigdy nie krzyczała.

Jest przeukochana, przedobra, przecierpliwa. Ma na imię Beatka i i jest moją bratową.

Pełnoletnia

Zamek czy półotworek, gdzie lepiej siedzieć

 

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury.

 

1.

Wydaje mi się, że lepiej siedzieć, jeśli można to tak nazwać, to na półotworku. Tam łatwiej starać się o przepustki, nie nosi się ubrań skarbowych, cele są otwarte. W okresie letni jest o wiele przyjemniej w celach dzięki temu. Dziewczyny odbywające karę w celach półotwartych mają lepiej. Mają różne przywileje i chyba łatwiej im o pracę i wokandę (wyjście)

Madlen

2.

Moim zdaniem półotworek i zamek różnią się tylko tym, że na półotworku masz możliwość przemieszczania się z celi do celi, bo cele są pootwierane. Możesz wyjść kilka razy do telefonu, a nie tylko raz, jak na zamku. Masz też jedno widzenie więcej i możesz wyjść na nie we własnej odzieży. To niby nic, lecz dla nas – skazanych w sumie to dużo. Jeśli oczywiście to docenimy – a bywa różnie.

Będąc na półotworku masz możliwość wyjścia z celi, jak powstaje zgrzyt i atmosfera robi się ciężka. Na zamku tego nie mamy, tylko jesteśmy uzależnione od SW i tego, gdzie nas osadzą.

Ludzie mówią, że na półotworkach siany jest większy ferment. Ja uważam, że to nieprawda, bo na zamku jest to samo. Tylko jest mniej widoczne, ponieważ jesteśmy zamknięte. Ale choć zamknięte nie oznacza to, że mamy odcięty dopływ informacji!!!

Dla mnie nie ma znaczenia, zamek czy półotworek, bo tak czy siak więzienie to jeden wielki syf. Atmosferę tworzą ludzie, a tu jest skupisko różnych charakterów i mentalności. Tu nigdy nie będzie dobrze, więc jakie to ma znaczenie, czy to zamek, czy otworek???

Drzazga

O co chciałabym zapytać Boga?

 

 

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury.

 

 

Chciałabym zapytać Boga o wiele rzeczy, ale nasuwa mi się jedno pytanie? Dlaczego Bóg wzywa do niebios bliskie nam osoby w bardzo młodym wieku?

Po drugie, dlaczego jest tyle chorób, których nie można wyleczyć?

Madlenn

Czy moje życie wyjdzie na prostą?

Czy moje dzieci będą zdrowe i szczęśliwe?

Czemu nasze wybory przynoszą takie konsekwencje?

Kicia

 

Jest to bardzo ciężkie pytanie, ponieważ sądzę, że jeśli naprawdę miałabym taką możliwość, to miałabym ogromny problem z zadaniem tego jednego, jedynego pytania.

Chciałabym zapytać o wiele rzeczy. Uważam, że mnóstwo pytań zaczynałoby się od słowa „dlaczego” lub sformułowania „po co?”. Po dłuższym namyśle uważam, że to moje konkretne i jedyne pytanie byłoby złożone, ponieważ brzmiałoby tak: „Jak dalej będzie wyglądało moje życie i czy zdołam wreszcie być szczęśliwa z moją rodzinką (dziećmi) oraz czy mi się w życiu uda?”. Może to pytanie zostanie uznane za płytkie, lecz to właśnie spędza mi sen z powiek.

Jeśli usłyszałabym odpowiedź, która mnie do końca nie zadowoli, to będę, chociaż wiedziała, w którym kierunku mam działać, żeby do tego nie dopuścić

Drzazga

– Dlaczego mój Anioł Stróż nie walnął mnie ze skrzydła, kiedy dźwigał się we mnie Kain?

– Dlaczego jestem taka słaba w budowaniu dobrych relacji?

– Dlaczego boję się samotności,  a w tym miejscu ciągle bym chciała być sama?

– Dlaczego ciągle mam problem z dostosowaniem się?

– Czy zdążę pobyć z bliskimi po tamtej stronie muru?

– Czy przez swój pancerz „nie podchodź”  – bardzo krzywdzę ludzi?

– Czy to normalne, że przestaję tęsknić?

– Czy byłabym dobrą matka?

– Po co jeszcze żyję?

– Czy mógłbyś sprawić, abym była wolna? Cokolwiek to oznacza, a jest pisane akurat mi. I pomóż mi to zrozumieć, że akurat tak ma być.

Pełnoletnia

 

 

 

 

 

Co jest w więzieniu najtrudniejsze?

 

 

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury.

 

W więzieniu nie radzę sobie z tęsknotą, przyjmowaniem poleceń, agresją, z godzinami korzystania z telefonu ustalanymi przez oddziałowe.

Najtrudniejsze są dla mnie transporty!

Przerzucanie z celi na celę!

Siedzenie pod celą mieszkalną z osobami niedbającymi o higieną osobistą!

Osadzenie na celi izolacyjnej i pozbawienie wszelkich przywilejów!

Kontrole celi mieszkalnej, w wyniku których powstaje bałagan.

Łobuzica

Dla mnie najtrudniejsze w więzieniu są:

– ciągła kontrola

– brak swobody

– ustalony plan dnia

– „niesłyszenie swoich myśli”

– uciążliwe współlokatorki

– brak częstego kontaktu z bliskimi (telefonicznego i osobistego)

– brak dostępu do nowinek technologicznych i literatury.

Najtrudniej poradzić sobie z ciągłą kontrolą, sprawdzaniem, uważaniem, co się mówi i do kogo. Nie można samodzielnie się poruszać po ZK, nawet odbywając karę na oddziale półotwartym. Wszystko trzeba robić na czas (pić, jeść, spać, jak Tamagochi). Nikogo nie obchodzi, czy mamy jakieś plany, zajęcia – ważny jest tylko rozkład dnia! Nie rozumiem też systemu przesadzek. Co one mają na celu??? Nie wiem i pewnie nigdy nie zrozumiem. Czasami czuję się jak stolik, który przestawiają z celi na celę lub z pawilonu do pawilonu. Uciążliwy jest również hałas i niektóre współlokatorki (choć trafiają się wyjątki). Paranoją jest, że „koleżanki” z oddziału zamkniętego, kiedy się mijamy na korytarzu, nie mogą się nawet do mnie odezwać, bo jet zakaz kontaktów.

I bądź tu mądry!

Bella

Kiedy czas leci szybciej, a kiedy wolniej?

 

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury.

 

Czas szybciej płynie, kiedy człowiek spędza go aktywnie z bliskimi. Wolniej zaś, gdy jest ponura aura i nic nie robi.

Obecnie czas płynie dla mnie bardzo powoli. Dłużą się minuty, godziny, dni. Szybciej płynie w dniu odwiedzin bliskich.

Madlenn

Nasz ludzki czas na Ziemi odmierzają lata, miesiące, dni, godziny, minuty i sekundy. Wydawałoby się więc, że zawsze jest wymierny. Dobrze jednak wiemy, że nasz mózg i stan ducha nie kierują się rytmem zegara. Natura i nasze ciała też żyją własnym. Na ogół wszystkim tym, którzy prowadzą normalny tryb życia: praca, dom, dzieci, przyjaciele, itp. Czasu wciąż brakuje. Doba jest za krótka

Inaczej sprawa przedstawia się w tym miejscu. Za murami czas ma inny wymiar. Jak w tekście piosenki: „tylko jeść, spać, pić jak tamagotchi”. Dni spędzane w ten sposób niemiłosiernie się dłużą. Ja osobiście staram się za wszelką cenę zbyt wiele nie rozmyślać, nie analizować przeszłości, ani nie martwić się na wyrost. Po takich gdybaniach i próbach ułożenia sobie w głowie mojej przyszłości na wolności, tym trudniej zaakceptować codzienną rutynę i odległy koniec klary. W sumie to tylko rok a wydaje mi się, że to bardzo długo.

Dlatego właśnie za wszelką cenę wynajduję sobie przeróżne zajęcia: piszę, rysuję, czytam. W ten sposób czas mija mi o wiele prędzej. Staram się w miarę możliwości rozwijać oddając się swoim hobby, na których realizację brakowało mi czasu „na zewnątrz”. Zajmując sobie czas tym, co lubię, co mnie wciąga sprawiam, że uważam ten dzień za „dobrze” przeżyty. W myśl powiedzenia „wszystko, co dobre, prędko się kończy”.

I o to chodzi. Oby więcej „dobrych” dni

Pik