Prezent od Artystki, Marty Frej dla bloga eWKratke

ewkratke , aut. Marta Frej
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Marta Frej, polska wybitna malarka, ilustratorka przekazała grafikę dla dziewczyn szyjących maski w więzieniu.

W czasach zarazy musieliśmy zwiesić zajęcia z twórcami organizowane przez nas dla Kobiet w więzieniu na Grochowie. Wiele spotkań z fascynującymi artystami zostało odwołanych – wierzymy, że tylko przesuniętych. Artyści nie zapomnieli o nas, o Blogerkach. Wspierają nas swoimi pracami – dedykowanymi specjalnie dla bloga eWKratke.

Pani Ewa od K-O

Rys. Praca zbiorowa dziewczyn z Grochowa, fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Pani Ewa, wychowawczyni Kulturalno – Oświatowa, K – O: Kobieta Organizacja (Kierunek Olszynka). To ona organizuje wszystkie zajęcia, imprezy, koncerty, widzenia, poza i na terenie. Sporządza listy chętnych do uczestnictwa, zaprasza ludzi, sprowadza materiały. Od nas  zbiera posty na bloga, przynosi komentarze.

Pracując w radiowęźle, osobiście widziałam, ile czasu poświęca na to wszystko, a jeszcze znajdowała go dla dziewczyn, które się do niej zapisywały (jedną zachęci do nauki j. angielskiego, drugą zapisze na zajęcia, trzeciej wydrukuje kolorowanki dla dziecka).

Mi też dała szansę, jako osobie „zacofanej” technologicznie, na naukę pracy przy komputerze zatrudniając mnie w radiowęźle.

Teraz dowodzi w tej całej akcji szycia maseczek i będziemy szyć dopóki sił i chęci wystarczy.

Dziękuję.

PEŁNOLETNIA

Wywiad z ppor. Ewą Smolińską, wychowawczynią kulturalno-oświatową w Areszcie Śledczym Warszawie Grochowie

Jesteś wychowawcą więziennym, pełnisz wiele ról związanych ze swoją funkcją wobec osadzonych. Jesteś negocjatorką, łagodzisz konflikty, wychowujesz, organizujesz zajęcia kulturalne. Osadzone bardzo sobie cenią Ciebie i Twoje działania, sprawiedliwość w osądach i prawdomówność, ale i też działalność propagującą kulturę w więzieniu. My również. Współpraca z Tobą jest bezcenna. Mamy do Ciebie kilka pytań:

  • Czy już od dzieciństwa planowałaś, że będziesz pracować w więzieniu? Kim chciałaś zostać? Jakie masz wykształcenie i doświadczenie zawodowe (trochę już wiemy 😉

W dzieciństwie piękne jest to, że wiele decyzji i wyborów wypływa z wnętrza, z przekonań o swoich mocnych stronach, z zamiłowania. Odkąd pamiętam zawsze chciałam pracować na płaszczyźnie „pomocowej”. Na początku był weterynarz – jednak z uwagi na zbyt małą odporność na widok krwi musiałam zrezygnować 🙂 Następnie policjantka, aktorka…i jak to każde dziecko ma swoje marzenia długo jeszcze mogłabym wymieniać. Skończyłam APS kierunek resocjalizacja. Pierwsze plany miałam związane z placówkami opiekuńczo-wychowawczymi dla młodzieży. Niestety los skierował mnie do zupełnie innej pracy, która nie była dla mnie. Wytrzymałam tam 7 lat i o 7 lat za długo..nie miałam motywacji do zmiany miejsca zatrudnienie aż w końcu przyszedł kres mojej cierpliwości…..zaczęłam szukać innego zajęcia, akurat ukazało się ogłoszenie o naborze do SW na wychowawcę, złożyłam papiery, przeszłam wszystkie etapy kwalifikacyjne i jestem tu gdzie jestem 🙂

  • Czy planowałaś, że będziesz wychowawcą kulturalno – oświatową? Co wpłynęło na to, że nią zostałaś?

Nie planowałam tego. Około pół roku po przyjęciu do służby, dziewczyna która była wychowawcą K-O przenosiła się i dostałą propozycję przejęcia od niej obowiązków. Na początku było bardzo ciężko, a teraz nie zamieniłabym swojej pracy na nic innego 🙂 Czasem mam dość, zresztą jak wszyscy, ale lubię to co robię.

  • Czy według Ciebie w więzieniu jest dostępna kultura?

Tak, Wy jesteście tego najlepszym przykładem. Ponadto osadzone same szukają kontaktu z kulturą, nawet teraz kiedy jest ograniczony dostęp do wszystkiego „Kultura” jest  obecna za murami. Wielu mamy tu ARTYSTÓW 🙂

  • Czy osadzone mają chęć na uczestniczenie w zajęciach kulturalnych? Co na to wpływa? Przykładowo, może to być wykształcenie, nawyk, tradycja albo potrzeba „zabicia czasu? A może jakieś inne „interesowne” względy?

Myślę, że wszystko. Część osadzonych chodzi na zajęcia tylko dla zabicia czasu, część bo być może będą miały z udziału w zajęciach jakieś profity – patrz wniosek nagrodowy, część bo was lubią i nie chcą was zawieść, ale jest spora część skazanych których zainteresowania są pokrewne z tematami poruszanymi na zajęciach.

  • Jakie są możliwości uczestnictwa w kulturze w więzieniu?

Zajęcia z malarstwa, biblioterapia, kinoterapia, wystawy na terenie jednostki, udział w zajęciach k-o poza terenem jednostki – muzea, kino, wernisaż, wystawy i wiele wiele innych.*

*(W zajęciach na zewnątrz więzienia mogą uczestniczyć kobiety odbywające karę na oddziale półotwartym).

  • Czy w zajęciach kulturalnych, warsztatach edukacyjnych, artystycznych może wziąć każda osadzona?

Tak, wystarczy, że wyrazi chęć i zgłosi się do mnie.

  • Jakie podmioty poza SW i naszą Fundacją realizują działania kulturalne w więzieniu?

Nie ma ich zbyt wiele. Fundacja Dom Kultury i You Can Free Us Polska,

  • Co według Ciebie może poprawić uczestnictwo w kulturze osób osadzonych?

Może zmienić dotychczasowe myślenie, może zmienić człowieka…na lepsze oczywiście 🙂

  • Czy wierzysz w resocjalizację i to, że uczestniczenie w kulturze ma charakter resocjalizacyjny?

Bardzo wierzę w resocjalizację ale pod jednym warunkiem….że skazana/skazany będzie chciał się zmienić i wtedy praca z takim człowiekiem ma sens. To jest tak samo jak z terapią. Inaczej nie będzie efektu.

  • Po co, Twoim zdaniem, są zajęcia kulturalne dla więźniów?

Zajęcia kulturalne otwierają szerokie perspektywy na poznawanie twórczej resocjalizacji, edukują poprzez pracę, sztukę, czerpią z dorobku kultury i kulturę współtworzą, kształtują umiejętności społeczne, odkrywają nowe możliwości i rozbudzają entuzjazm do zdobywania wiedzy i aktywnego uczestnictwa podczas kary pozbawienia wolności.

  • Co chciałabyś robić jako wychowawca K-O w wymarzonej sytuacji?

Wystarczy mi to co robię…

Czegoś jednak można „zazdrościć’’ skazanemu

 

 

Bardzo mi się podobają takie akcje, jak np. czytam jedną książkę tygodniowo, czy nie sypiam z kimś kto nie czyta… Oczywiście nie uczestniczę w nich w Internecie, bo nie mam do niego dostępu, ale fajne jest to, że jedna osoba – czasem zupełnie niechcący uruchamia lawinę i dołączają do niej całe rzesze ludzi. Dobrze jest się bawić takimi pozytywnymi zrywami czy raczej – porywami, skoro jeden porywa za sobą tłumy 🙂

Uwielbiam czytać, czasami śmieję się z siebie, że jestem uzależniona od czytania :). Bywa tak, że mam to lub tamto do zrobienia i w którymś momencie dnia stwierdzam, że muszę to odłożyć, bo chce mi się poczytać. To jest właśnie to, czego można zazdrościć skazanemu :). Skazany ma tak dużo wolnego czasu, że jeśli tylko lubi, może czytać, kiedy chce. Mogę przeleżeć cały dzień z książką albo dwa. Mogę czytać nie jedną książkę tygodniowo, a jedną dziennie – jeżeli daję rade to i dwie. Mogę czytać niemalże non stop!

To nie znaczy, że zapraszam do więzienia lubiących czytać – absolutnie nie. Ale gdy lubiący czytać już tu trafi, to pod tym względem ma swobodę, jakiej na wolności nie doświadczy :).

Ile razy musiałam wykorzystywać czas na dojazdy do szkoły lub pracy, aby przeczytać choć kilka rozdziałów książki… A teraz mogę czytać i czytać i czytać… Szkoda , że i tak nie przeczytam wszystkich książek, które są na świecie. To musiałoby być kosmiczne doświadczenie, ale niestety nieosiągalne dla zwykłego śmiertelnika :).

– Małgosia-

Czy w kryminale czyta się kryminały?

2-DSC_0983

…Oczywiście, że się czyta, choć nie tylko kryminały. W więzieniu w ogóle dużo się czyta – zakładając, że ktoś lubi to robić. “Kryminaliści” dzielą się na dwie podstawowe grupy: czytających i piszących plus do tego jest hybryda dwóch tych grup: czytająco-pisząca i nie ma w tym niczego zaskakującego; każdy kto siedzi wie o tym.;-)
Nie pamiętam, w której z przeczytanych książek znalazłam niesamowicie celne stwierdzenie, cytuję: “Książki nie dają prawdziwej ucieczki, ale mogą powstrzymać umysł , zanim sam siebie nie podrapie do krwi” – do tego miejsca pasuje jak ulał. W bibliotekach więziennych jest wiele ciekawych pozycji, lecz nie zawsze jest to, czego chcemy. Oczywiście dla chcącego nic trudnego 😉 i jakiś sposób na przeczytanie tego co się chce, a nie tego co jest dostępne, zawsze się znajdzie. A to poprosi się o coś do przeczytania znajomą, a to “pomolestuje” się brata koleżanki żeby coś konkretnego wydrukował; a najczęściej wspomagają nas ludzie dobrej woli, którzy do nas przychodzą i chętnie dzielą się z nami tym, co mają w domach na półkach. Wtedy radość jest podwójna, bo nie dość, że mamy co czytać to jeszcze sam gest ujmuje i ściska za serce. Jedna z moich koleżanek śmieje się ze mnie, że książki pochłaniam jak smoczyca – no dobrze, że nie jak smok dziewice :-), ale bez względu na porównanie faktycznie pochłaniam. Książki i to chyba od kiedy pamiętam dość wcześnie, rodzice nauczyli mnie czytać, a dziadek “zaraził” mnie miłością do książek i tak mam do dziś. Czytam zawsze i wszędzie. Nie ma siły, żebym chwili na lekturę nie znalazła, a w więzieniu ta pasja jest błogosławieństwem niemalże.1-DSC_0972

P.S. Wszystkim dobrym sercom, szczerze dziękujemy. Za książki również.

Małgosia