Czy warto pomagać złym ludziom ? cz. 3

Blogerki w więziennej świetlicy czytają odpowiedzi od Państwa. Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

„Zły człowiek – źli ludzie” – czym tak naprawdę jest zło… Gdy ktoś kradnie, zabija – dla większości społeczeństwa jest „ złym człowiekiem”. Nikt nie skupia się na przyczynie, ale używamy sobie na skutkach, czyli efekcie, do którego posunęła się dana osoba. Należałoby tak naprawdę cofnąć się do chwili, kiedy i dlaczego dany człowiek posunął się do tego. W dzisiejszym zabieganym świecie możemy rozkładać na czynniki pierwsze skutki złego postępowania. Nigdy jednak, nie skupiamy się na przyczynach, tylko o wiele chętniej na skutkach. Media na co dzień faszerują nas coraz to nowszymi sensacjami. Tam gdzie jest krew i mięcho – temat sprzedaje się od razu, ale czy w tym zwariowanym świecie znajdujemy czas nad pochyleniem się i zastanowieniem – czemu do tego doszło?

To, że ktoś zrobił coś złego, nie zawsze oznacza, ze jest złym człowiekiem. Moim zdaniem przyczyna tkwi głębiej. Brak czasu rodziców powoduje, że młodych ludzi w znacznym stopniu wychowuje ulica i środowisko, w którym żyją. I tak naprawdę czasem ta presja środowiska powoduje, że ze spokojnego, cichego młodego człowieka wychodzi „bestia”. Ogólnie przyjęte normy społeczne wyrzucają go poza margines społeczeństwa, zamiast wskazać mu drogę, pomoc, pokierować.

Więc kto tak naprawdę jest zły – ten co zrobił coś złego dla ogólnie przyjętych norm, czy ten który z tak łatwością go ocenił, nie robiąc nic poza tym.

Pomagając dajemy komuś szansę, zarazem sobie i ludziom, by świat i nasze otoczenie było lepsze.

Szymek 🙂

Czy warto pomagać złym ludziom? cz. 2

Janek Bajtlik maluje z osadzonymi spacerniak na Grochowie, fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Jeśli chodzi o moją osobę, to jestem jak najbardziej za, aby takim osobom pomagać. Nie mam na myśli pomocy finansowej, ale sama pomoc psychiczna, wsparcie czasem takim osobom daje nadzieje na lepsze jutro. Sama wiem, jak to jest być złym człowiekiem, człowiekiem źle nastawionym do życia i całego społeczeństwa.

Od 14 roku życia weszłam na złą drogę, sama nie wiem jak i kiedy to się stało, w jakim czasie moja osoba tak gwałtownie się zmieniła. Ze mną rodzina miała same problemy, nie dało się ze mną po dobremu i groźbami dojść do porozumienia. Szłam ulicami, jeden zły wzrok, nie ważne kogo i już reagowałam krzykiem, wulgaryzmami, a nawet i rękoczynami. Kończyło się tak jak zawsze, że te osoby miały jakiś uszczerbek na zdrowiu,  a ja nabawiałam się kolejnych spraw. Chodziłam na ustawki, za które mi płacono. Z tego co zarobiłam, to się za to bawiłam.

Takie życie mi się podobało, nigdy nic złego mi się nie stało, ale teraz wiem, że innym robiłam wielką krzywdę moim zachowaniem. Doszło do tego, że wszyscy z moich bliskich mnie skreślili, uważali, że ze mnie nic dobrego nie będzie, że jestem zniszczona i ja jestem ta najgorsza, która nie ma do nikogo ani grosza szacunku.

Owszem, zgadzam się, taka właśnie byłam. Do momentu kiedy na mojej drodze poznałam mego kochanego męża. To on sprawił, że nauczyłam się szacunku, miłości, tolerancji do innych ludzi. Nie było mu łatwo, bo ja nie byłam łatwa. Byłam bardzo niedostępna, nie widziałam innego życia, prócz tego, które zbudowałam sama dla siebie.

Mój mąż przez wiele dni, miesięcy i lat pracował nade mną i moim zachowaniem. Zostałam otoczona dużą miłością, troską, poznawałam te uczucia dzięki niemu i nawet nie zauważyłam,  jak to i kiedy się stało, że ja zaczęłam traktować osoby koło siebie tak jak mój mąż  mnie, i dzięki temu poznałam moje nowe ja. Nie zdawałam sobie z tego sprawy, że jest i można inaczej żyć, że można być na dnie społeczeństwa, a ktoś podaje ci rękę i swoimi siłami ciągnie cię ku górze.

To mój mąż sprawił, że rodzina zaczęła się do mnie przekonywać, że nie widzieli we mnie tylko samego zła, ale i wartościowego, silnego człowieka, który jak chce, to potrafi.

Mój mąż we mnie uwierzył, za co mu bardzo mocno dziękuję!

Pati

Tęsknota nie do opisania…

Kartka z więzienia, fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Mam na imię Agnieszka, za kilka dni kończę 41 lat. Mam piątkę przecudownych dzieci. Cztery córki i synka. Najstarsza ma 22 lata, później 16 lat, 11 lat, 10 lat i 8 latek – synek. W AŚ jestem już 2 lata i 9 miesięcy, a zostało mi 1 rok i miesiąc. Bardzo długo zastanawiałam się: czy napisać coś na Bloga i doszłam do wniosku, że chcę i muszę. Bardzo dużo ludzi uważa nas za margines społeczeństwa, lecz każda z nas ma inna historię. Większość kobiet tutaj ma rodziny – Dom, męża, Dzieci, i w pewnym momencie życia pogubiła się, zrobiła błąd i znalazła się po drugiej stronie – tak jak ja. Niestety, nie cofnę czasu i ponoszę konsekwencje swoich złych czynów, i uwierzcie mi, że to doświadczenie, złe doświadczenie – utwierdza mnie w tym, że po opuszczeniu AŚ – będę innym, lepszym człowiekiem. Ten ból, cierpienie, tęsknota są straszne. Ta niemoc, bezradność, że nie możesz nic – rozwala człowieka od środka… Pozdrawiam Was ciepło… Napiszę więcej, jeśli macie ochotę poznać moją historię.

Markosia

List do córki…

Córeńko moja, najdroższa, kochana.

Nie widzę Cię zaledwie kilka dni, a

już bardzo za Tobą tęsknie.

Wysyłam Ci ślicznego kotka na karteczce,

nazwij go „Puszek”…

Patrz na niego czasami, a ile razy

spojrzysz, myśl o mamusi.

Ja już niedługo wrócę – zobaczysz

jak to prędko będzie. Bądź grzeczna.

Jak mamusia wróci, wyjedziemy

gdzieś razem same.

Całuję Cię bez końca: w Twój najpiękniejszy

na świecie buziaczek…

Mama

Markosia

Czy warto pomagać złym ludziom?

Rys. Paweł Althamer. Warsztat plastyczny Pawła Althamera i Rafała Żwirka w Areszcie Śledczym na Grochowie, fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Jest to jeden z tych tematów, na które kompletnie zmieniło się moje spojrzenie odkąd jestem wiezieniu. Oczywiście, będzie to subiektywne zdanie i odniesienie do tematu wiąże się głownie z bycia osadzoną i postrzeganiem więzienia jako tego miejsca dla złych ludzi

Zewnętrzne postrzeganie nas osadzonych jest krzywdząco stereotypowe. Sama przyznam się szczerze, myślałam wcześniej, że człowiek w więzieniu, jest tu dlatego, bo na to zasłużył. I notabene tak jest w większości przypadków, każda z nas dźwiga ciężar tego co zrobiła każdego dnia. I płaci za swoje błędy, aby prędzej czy później stąd wyjść i żyć swoje życie mądrzej. Stanę na stanowisku, że nie ma tu ze mną złych ludzi. Są złe uczynki. Zaryzykuję, że każda z nas zrobiła coś mniej lub bardziej złego, ale nie nazwę żadnej z dziewczyn złą osobą, przynajmniej tych, które poznałam.

Nie tylko tu w środku, ale na zewnątrz ludzie bardzo nas oceniają, nawet nas nie znając. Ta stygmatyzacja w połączeniu z brakiem realnych możliwości wywierania wpływu na to, co n zewnątrz sprawia, że każda pomoc się liczy. Nie będę się rozpisywać o finansach czy książkach. Skupiam się na rzeczach, które bolą mnie najbardziej. A boli mnie brak zrozumienia ze strony społeczeństwa, ta obojętność. To, że tak często ludzie w więzieniu są pomijani we wszelkich debatach publicznych, że nas się nie zauważa, nie mówiąc już o pomocy. Tu nie chodzi w moim mniemaniu o pomoc finansową, chodzi mi o zauważenie, że jesteśmy ludźmi i chcemy być traktowani podmiotowo. Ja na pewno chcę.

Merida

Rok 2219

“Mieszczanie z Bródna” – rzeźba Pawła Althamera, mieszkańców Bródna i Targówka, fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Uchylmy na chwilę dni do politycznej przyszłości. Za nimi, powiedzmy w 2219 roku, w miejsce parlamentu mamy elektroniczny system centralny, bazujący na sztucznej inteligencji. Współczesny obywatel, zmęczony polityką może marzyć o systemie, w którym jednostki rządzące są pozbawione skłonności korupcyjnych, obiektywne, bazują na faktach i statystycznej analizie danych. Taki system maszyn rządzących, mógłby być wyposażony w inne zalety, to jest ciągłość pracy, tempo wdrażania nowego prawa, logiczność decyzji, płynność procesu oraz być może dla niektórych kluczowy niski koszt utrzymania władzy. By móc funkcjonować, algorytmy sztucznej inteligencji wymagają pokarmu w postaci dużych, reprezentatywnych dla problemu zbiorów danych. Przykładowo by nauczyć komputer podejmowania decyzji, czy i kiedy wyprać spodnie, potrzebujemy wielotysięcznego zbioru wierszy, zawierającego zmienne, opisujące kryteria na bazie których ludzie podejmują takie decyzje. Mogą nimi być na przykład ilość dni noszenia spodni, fakt wystąpienia planu, ich ilość, zapach spodni, kolor czy ilość innych elementów odzieży obecnych w koszu na brudną bieliznę. Taki wiersz musi także zawierać informację o tym, jaka była decyzja człowieka: prać, nie prać. Czy jesteśmy jako obywatele w stanie stale karmić system, wytwarzając adekwatne dane.?

 Rozwój cywilizacji, kultury i ludzka kreatywność w omijaniu prawa to twory dynamiczne do tego stopnia, że tempo procesu legislacji mogłoby być zbyt niskie, co tworzyłoby z kolei okresy wolnej amerykanki. Spowalniałaby je konieczność zbudowania zbioru danych zasilającego system. Byłby on bowiem jedynie lustrem zbioru historycznych decyzji ogółu obywateli. Tylko po co rozwiązywać problem wielokrotnie już rozwiązany?

Czy system centralny, oparty na sztucznej inteligencji miałby w związku z charakterystyką systemów tej klasy zastosowanie dla władzy ustawodawczej? Skoro z natury jest on niekreatywnym, bezdusznym mechanizmem stanowiącym tylko odzwierciedlenie uprzednich decyzji, być może jest dla niego miejsce we władzach wykonawczej i sądowniczej? Możemy wyobrazić sobie, że w ramach władzy ustawodawczej prawo może być tworzone za pomocą elektronicznych narzędzi referendalnych, gdzie przy założeniu osiągnięcia założonego quorum obywatele decydują o konkretnych zapisach prawnych. W przypadku zastosowania centralnego systemu elektronicznego zarządzania dla władzy wykonawczej takie elementy organizacyjne, jak dysponowanie budżetem, wydawanie niskopoziomowych decyzji administracyjnych, czy przyznawanie dotacji mogłoby odbywać się z automatu. Ludziom można byłoby pozostawić takie aspekty władzy jak podejmowanie decyzji eksperckich, budowanie innowacyjnych rozwiązań, rozwiązywanie nietypowych problemów. Wdrożenie takich rozwiązań dla władzy sądowniczej mogłoby odciążyć system w zakresie tempa podejmowania prostych decyzji w sprawach wpisujących się w zdefiniowane schematy. Warunkiem poprawności działania takiego sytemu jest wdrożenie precyzyjnych algorytmów decyzyjnych dla poszczególnych przypadków, z wyznaczonymi progami linearnymi lub dyskretnymi dla każdej z broni decyzyjnych. W każdym z tych przypadków zbudowanie sytemu wymagać będzie wkładu w postaci danych z historii podejmowania decyzji przez ludzi. Od jakości decyzji, zależeć będzie przyszłość takiego systemu. Kiedy już powstanie, a obserwując tematy, możemy być pewni, że to kwestia czasu, zostaniemy zdani na łaskę wypadkowej naszych własnych decyzji.

Skowronek

Każdy dzień

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Każdy dzień zaczyna się tak samo Godzina 6.15 zaświecone światło w celi, to znak, że czas wstawać. Otwieram oczy i co? Znów widzę sufit a na nim jarzeniówka, która cholernie razi w oczy. No i co? Trzeba się podnieść, aby się ogarnąć do apelu. Przecież on nie poczeka. Szybka kawa, papieros i stoimy po jednej stronie celi, czekają kiedy drzwi (klapa) się otworzą, wejdzie oddziałowa lub oddziałowy po to, żeby sprawdzić, czy przypadkiem w nocy nie przepiłowałyśmy krat i czy żadna z nas nie dała dyla. Następnie oczekujemy na śniadanie z nadzieją, że dostaniemy coś fajnego.Od rana oczywiście włączony telewizor, który po kilku godzinach mam ochotę wystawić za drzwi. Ileż można patrzeć na stałe punkty programu osadzonych ze mną dziewczyn. Jak nie sąd rodzinny, to karny, potem „Malanowski”, „Policjanci i policjantki”, „W 11”, „Dlaczego ja”. Czasem intensywnie myślę o tym, zadając sobie pytanie: czy one nie mają swoich problemów?.

W ciągu dnia staram się odpocząć od tego intelektualnego bagna w TV. Zbyt dużego pola popisu w tym miejscu nie mam. Zostaje książka, krzyżówki, list do mojego ukochanego i dzieci. Jestem tu rok i w najgorszym wypadku drugie tyle przede mną.

Mam taki uraz do zielonego (zielone łóżka, szafki, talerze, sztućce, stojak na buty, wieszak), że na wolności ten kolor będę omijała szerokim łukiem.

Obiad planowo mamy o godzinie 13.00. Jednak ostatnio z przyczyn mi nieznanych są straszne opóźnienia.

Kolacja o 17.00. Drugi apel o 19.00.

Każdy dzień jest prawie taki sam. I tak mija tydzień, miesiąc, rok.

Smutne i monotonne życie.

Takie zajęcia, jak „Piszę, więc jestem” (blog eWKratke), dla mnie osobiście są wielką przyjemnością. Choć na chwilę mogę wyjść z celi i oderwać się myślami od tego, co mam 24 godziny na dobę.

Tu docenia się wolność, to wszystko, co jest po drugiej stronie murów.

Do swojego wyroku podchodzę, jak do zadania. Jest wina – jest kara. Trzeba odpokutować. Zamknąć ten rozdział życia i wrócić do domu – do ukochanego i dzieci.

Gorzuleczka

W drodze

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

A więc jadę. Od miesiąca na to czekam. Jadę na zabieg do innego zakładu. Spakowałam się i myślę, czy zmieszczę się w kilogramach. Zastanawiam się nad tym, bo w transport można wziąć ze sobą jedną torbę rzeczy nieprzekraczającą 30 kg. Niby dużo, ale wcale tak nie jest. Ciuchy, książki, przybory do pisania, szampon, proszek i kilogram za kilogramem leci. Mam parę zużytych rzeczy, które wyrzucę w magazynie (schodzone buty, szklaną miskę, której nie mogę już mieć).

Dobra, torba spakowana. Na szczęście ktoś mi ją podwiezie wózkiem do samochodu.

W magazynie spotykam dziewczyny, które będą jechać ze mną. Oprócz mnie, jeszcze cztery. Jedną znam, więc będzie z kim pogadać. To dobrze, bo czekają nas trzy godziny jazdy. Co najmniej!

Nic nie piłam, żeby czasami siku mi się nie zachciało i hops do samochodu. A nie, jeszcze trzeba zapakować bagaże. Dwie torby ważą chyba z tonę. W rzeczywistości nie przekroczyłam 30 kg. Czym torba cięższa, tym niżej ją wpychamy. Cieszę się w duchu, że nie wszystkie tyle ważą. Na szczęście to nie jest najcieplejszy dzień w roku, ale i tak jesteśmy zgrzane.

Teraz pozostaje zapakować siebie i ruszamy w drogę!

U wszystkich widać podekscytowanie. Jedne się cieszą, inne boją, bo nie wiedzą, co je czeka. Ja jestem ciekawa, ale tylko dlatego, że już tam kiedyś byłam, więc wiem, czego się spodziewać.

Ruszamy. Oglądamy widoki podglądając przez małe okienko i wymieniamy się informacjami, co w nowym zakładzie wolno, jak można dzwonić i tym podobne. Tematy kończą się po około godzinie i resztą drogi spędzamy w milczeniu, przerywając ciszę od czasu do czasu jakimś drobiazgiem.

Wyjechałyśmy o 9.15, jest 13.20 i jesteśmy na miejscu. Wysiadamy z  samochodu, wyciągamy torby. I tu nie jest już tak słodko – nikt nam toreb nie podwiezie na wózku. Więc ciągniemy te bagaże po ziemi. Niestety magazyn jest na piętrze, więc wciągam tę swoją tonę po dwa schodki. Na górze czuję, że moje płuca są w gardle i brakuje mi powietrza. Wyglądam jak ryba wyciągnięta z wody i myślę sobie, że tak właśnie muszą się czuć alpiniści, gdy dostaną się na szczyt góry.

Siadam na ławce w poczekalni i na tym koniec transportu. Pozostaje tylko czekanie.

Monika

Wybory. Jest nas już prawie połowa

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Przeżyłam majowe wybory do Parlamentu Europejskiego w Areszcie. Dzięki ciszy i skupieniu więcej czasu mogłam poświęcić na śledzenie w prasie i w telewizji wydarzeń politycznych. Byłam uważniejsza…. No i jestem bardzo dumna z nas – kobiet (choć moja rola była żadna, poza ogólnie mówiąc postawą emancypantki z krwi i kości, urodzonej feministki – ale „zdrowej”, przyjaznej mężczyznom). Stwierdzam – było nas rekordowo dużo! Aż 47% spośród wszystkich zarejestrowanych kandydatów w wyborach stanowiły kobiety. To procentowy rekord.

Coraz więcej kobiet nie tylko głosuje, ale decyduje się na działalność polityczną.  Z wyborów na wybory rośnie liczba kandydatek ubiegających się o mandat.

W więzieniu solidarność kobieca jest silniejsza niż w rzeczywistości. Tzn. w relacjach więziennych oczywiście nie…, nie o tym tu mowa.

Kobiety z zasady są pilne, w więzieniu uważnie śledzą wydarzenia polityczne i chętnie się angażują w wybory. Na wolności żyją w większym zamęcie, w biegu…. Chętnie wspierają inne kobity walczące o urząd prezydenta lub burmistrza.

A kobiet jest coraz więcj i ten trend jest zauważalny i z pewnością będzie trwały.

Kobiety w odosobnieniach wspierają inne „walczące siostry” bardzo chętnie – choć ciągle trudno im się dostać na miejsce 1 na listach….

Aresztowane i skazane chcą głosować, są merytorycznie przygotowane, wiedzą na kogo i dlaczego… Są bardzo wymagające i krytyczne, często zupełnie inaczej niż na wolności.

Nie zmienia to faktu, że jest z „Kobietami” ogólnie mówiąc „lepiej”, to ciągle nam trudno i tym wybieranym i wybierającym.

Co do wybieranych – to może najlepszy, choć nie wiem, czy idealnym rozwiązaniem – instrumentem zwiększającym udział kobiet w polityce – jest nie tylko parytet, ale nap. „suwak” – czyli naprzemienne umieszczenie kobiet i mężczyzn, co dodatkowo powinno być połączone z analizą szans danego komitetu na mandaty w poszczególnych okręgach. A co do wybierających – powinniśmy mieć wszystkie swobodne prawa wyboru – także w więzieniu, bo przecież w tym miejscu nasz los w dużo większym stopniu niż na wolności spoczywa na barkach rządzących, tj. wybieranych, a w dużo jednak mniejszym stopniu ten więzienny byt zależy od nas samych…

Pozdrawiam, jedna z wybierających w Areszcie – Lili

Wpłać 23 zł na 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001 lubwww. fundacjadomkultury, lub kliknij TEN LINK.

Ty Też możesz pomóc! Zobacz dlaczego potrzebujemy Twojego wsparcia.

Działamy w więzieniach od 2011 r. Docieramy ze sztuką i kulturą tam, gdzie nikt nie chce być. Wierzymy, że sztuka nie ocenia.

Prowadzimy zajęcia artystyczne i kulturalne z osadzonymi w Areszcie Śledczym Warszawa Grochów. Namawiamy artystów do wspólnych działań, prowadzimy warsztaty i spotkania. Często nasze działania są jedynymi, które przywracają kawałek normalności osadzonym.

Jednym z wyjątkowych na skalę Polski projektów jest blog eWkratke.pl

Tworzą go kobiety odbywające karę więzienia w Areszcie Śledczym Warszawie Grochowie. Bez dostępu do Internetu, przede wszystkim dzięki mrówczej pracy oddanych wolontariuszy, już czwarty rok możecie czytać ich posty i prowadzić z nimi dialog.

Dwa razy w tygodniu prowadzimy dla blogerek zajęcia, takie okna na świat, okna na wolność. Prowadzą je specjaliści z różnych dziedzin, hobbyści, pasjonaci. Opowiadają o swoich fascynacjach, pracy, problemach. A potem dziewczyny piszą posty, które publikujemy na eWKratke.

Nasze działania to konkretne koszty:

  • 23 zł to koszt biletu, który pozwala nam dojechać do aresztu.
  • 53 zł to koszt materiałów plastycznych i piśmienniczych na jedne zajęcia.
  • 100 zł to koszt jednych zajęć artystycznych prowadzonych przez edukatora.

Dlatego potrzebujemy wsparcia Darczyńców takich jak TY!

Wpłać 23 zł klikając TEN LINK

MOJE (nie)GŁOSOWANIE

“Siatkarka” autorzy: P. Althamer i Reaktor Laboratorium Rzeźby, fot. M. Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Na podstawie art. 40§1 kk Sąd orzekł wobec mnie pozbawienie praw publicznych na okres 10 lat. Jeśli czytacie moje wpisy to dobrze Wam wiadomo, że jestem w więzieniu znacznie dłużej i zwyczajnie nie mogę brać udziału w głosowaniu. Nie mam zamiaru tu wylewać wiadra łez nad niemożliwością postawienia przy kimś X, ale tak na zdrowy rozum- jak Wy to pojmujecie? Zgodnie z art. 43§2 kk pozbawienie praw publicznych w sprawie obowiązuje od dnia uprawomocnienia się wyroku. Jednak zgodnie z art. 43§2b kk „okres, na który orzeczono pozbawienie praw publicznych za dane przestępstwo nie biegnie w czasie odbywania kary pozbawienia wolności za to przestępstwo.” Wiem, że mój głos by niczego nie zmienił, ale też dlaczego ma być mniej ważny? Kiedy to 10 lat ma mieć swój kres? W końcu biegnie czy nie biegnie?  …jakiś Forest Gump II…Nie przypominam sobie bym kiedykolwiek piastowała jakieś wyższe stanowisko, nie dostałam żadnego orderu…., bo medale, które przywiozłam kiedyś z turnieju koszykówki się raczej nie liczą? No to, po co taka dodatkowa kara dla szaraka? Także mało wiem o samym głosowaniu, jedynie widzę, że dziewczyny chodzą, ale też nie jest to jakaś ogromna grupa.

Nie chodzi mi o to, by zaprzestać karaniu – nie! tylko, żeby to miało sens, żeby nie było eliminacją. Niedługo trzeba będzie utworzyć oddziały geriatryczne dla więźniów.

Pozdrawiam, Pełnoletnia.