Czy warto pomagać złym ludziom cz.5

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Płaskorzeźby wykonane przez osadzonych w więzieniu w Potulicach z Reaktorem – Laboratorium Rzeźby – projekt Fundacji Dom Kultury pt. “Warsztaty w więzieniach”, fot. M. Brus

Na tak zadane pytanie odmawiam odpowiedzi. Semantycznie wywołuje mój bunt. Nie ma ludzi złych. Są ludzie gniewni, skrzywdzeni, czyniący ludziom krzywdę, chorzy,  zbłąkani, oszukani, niewyedukowani, ale złych nie ma. Skoro to jest jasne, przejdźmy do tego czy warto dobrym ludziom, którzy popełnili błędy udzielić pomocy? Mądrej pomocy, celowanej z chirurgiczną precyzją, dostosowanej do zdiagnozowanych deficytów, udzielać się powinno. To wynika wprost z tego jakim człowiek jest ssakiem, a należymy do zwierząt stadnych, o dużej potrzebie budowania jasnych społecznie struktur. Czy warto? To zależy już od rezultatów, z którymi bywa rozmaicie, choć moim zdaniem, jeśli pomoc jest przemyślana, to i rezultat powinien być pozytywny. ~Sposób i jakoś pomocy, zależy od pomagającego, więc naturalnie konkluduje, że to dający kreuje wartość. Pomaganie z racji struktury, w jakiej żyjemy jest naszym obowiązkiem, choć należy tez pamiętać o stanowieniu osobistych granic, za którymi spotykamy poczucie wykorzystania, oszukania i stracimy szacunek do siebie. Konsekwencją tego może się stać utrata wiary w sens pomocy w ogóle. Taka niechęć pomocy jest zakaźna. Z rodzica na dziecko, na nauczyciela na ucznia. Nie róbmy tego naszemu społeczeństwu. Kiedy już nikt nie będzie chciał pomagać, jak przetrwamy?

Skowronek

Czy warto pomagać złym ludziom cz.4

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Wszystko jest zależne od tego co pojmujemy pod hasłem „zło” – czy to będzie czyn czy osoba? Kolor czy narzędzie? Słowo czy głos? Dla jednego złym będzie klaps, dla drugiego dopiero pobicie. Zło i dobro to nasza codzienność. O tym co dobre – łatwiej się mówi, zło na ogół chowa, się kryje. Nie wiem czy złym jest – być trochę złym? Jesteś zły jak ci coś nie wychodzi, złym jak coś niemoralnego zrobisz. Siedzisz w więzieniu – jesteś zły? Czy na pewno? I czy dla wszystkich? Dla Ciebie może i tak, dla moich bliskich – postąpiłam źle. Ale pomagać trzeba wszystkim – nie raz tylko pomoc, zdołała ujarzmić zło w człowieku. Dużo łatwiej jest osobom, które nie oceniają, których wewnętrzna wiara w dobro – niweluje zło. One są ponad wszystkim. Wielokrotnie uważałam, że mało jest ludzi w stanie mnie zrozumieć, postawić się w mojej sytuacjo. Ale ogrom postów, słów, poznawanych ludzi świadczy o tym, że może to ja sama więcej widzę w sobie zła niż ludzie obok? Może to ja powinnam przestać dokarmiać tego „złego” w sobie?… To jest dobro. Warto to dobro wyciągnąć na wierzch.

Pełnoletnia

Czy warto pomagać złym ludziom ? cz. 3

Blogerki w więziennej świetlicy czytają odpowiedzi od Państwa. Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

„Zły człowiek – źli ludzie” – czym tak naprawdę jest zło… Gdy ktoś kradnie, zabija – dla większości społeczeństwa jest „ złym człowiekiem”. Nikt nie skupia się na przyczynie, ale używamy sobie na skutkach, czyli efekcie, do którego posunęła się dana osoba. Należałoby tak naprawdę cofnąć się do chwili, kiedy i dlaczego dany człowiek posunął się do tego. W dzisiejszym zabieganym świecie możemy rozkładać na czynniki pierwsze skutki złego postępowania. Nigdy jednak, nie skupiamy się na przyczynach, tylko o wiele chętniej na skutkach. Media na co dzień faszerują nas coraz to nowszymi sensacjami. Tam gdzie jest krew i mięcho – temat sprzedaje się od razu, ale czy w tym zwariowanym świecie znajdujemy czas nad pochyleniem się i zastanowieniem – czemu do tego doszło?

To, że ktoś zrobił coś złego, nie zawsze oznacza, ze jest złym człowiekiem. Moim zdaniem przyczyna tkwi głębiej. Brak czasu rodziców powoduje, że młodych ludzi w znacznym stopniu wychowuje ulica i środowisko, w którym żyją. I tak naprawdę czasem ta presja środowiska powoduje, że ze spokojnego, cichego młodego człowieka wychodzi „bestia”. Ogólnie przyjęte normy społeczne wyrzucają go poza margines społeczeństwa, zamiast wskazać mu drogę, pomoc, pokierować.

Więc kto tak naprawdę jest zły – ten co zrobił coś złego dla ogólnie przyjętych norm, czy ten który z tak łatwością go ocenił, nie robiąc nic poza tym.

Pomagając dajemy komuś szansę, zarazem sobie i ludziom, by świat i nasze otoczenie było lepsze.

Szymek 🙂

Czy warto pomagać złym ludziom? cz. 2

Janek Bajtlik maluje z osadzonymi spacerniak na Grochowie, fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Jeśli chodzi o moją osobę, to jestem jak najbardziej za, aby takim osobom pomagać. Nie mam na myśli pomocy finansowej, ale sama pomoc psychiczna, wsparcie czasem takim osobom daje nadzieje na lepsze jutro. Sama wiem, jak to jest być złym człowiekiem, człowiekiem źle nastawionym do życia i całego społeczeństwa.

Od 14 roku życia weszłam na złą drogę, sama nie wiem jak i kiedy to się stało, w jakim czasie moja osoba tak gwałtownie się zmieniła. Ze mną rodzina miała same problemy, nie dało się ze mną po dobremu i groźbami dojść do porozumienia. Szłam ulicami, jeden zły wzrok, nie ważne kogo i już reagowałam krzykiem, wulgaryzmami, a nawet i rękoczynami. Kończyło się tak jak zawsze, że te osoby miały jakiś uszczerbek na zdrowiu,  a ja nabawiałam się kolejnych spraw. Chodziłam na ustawki, za które mi płacono. Z tego co zarobiłam, to się za to bawiłam.

Takie życie mi się podobało, nigdy nic złego mi się nie stało, ale teraz wiem, że innym robiłam wielką krzywdę moim zachowaniem. Doszło do tego, że wszyscy z moich bliskich mnie skreślili, uważali, że ze mnie nic dobrego nie będzie, że jestem zniszczona i ja jestem ta najgorsza, która nie ma do nikogo ani grosza szacunku.

Owszem, zgadzam się, taka właśnie byłam. Do momentu kiedy na mojej drodze poznałam mego kochanego męża. To on sprawił, że nauczyłam się szacunku, miłości, tolerancji do innych ludzi. Nie było mu łatwo, bo ja nie byłam łatwa. Byłam bardzo niedostępna, nie widziałam innego życia, prócz tego, które zbudowałam sama dla siebie.

Mój mąż przez wiele dni, miesięcy i lat pracował nade mną i moim zachowaniem. Zostałam otoczona dużą miłością, troską, poznawałam te uczucia dzięki niemu i nawet nie zauważyłam,  jak to i kiedy się stało, że ja zaczęłam traktować osoby koło siebie tak jak mój mąż  mnie, i dzięki temu poznałam moje nowe ja. Nie zdawałam sobie z tego sprawy, że jest i można inaczej żyć, że można być na dnie społeczeństwa, a ktoś podaje ci rękę i swoimi siłami ciągnie cię ku górze.

To mój mąż sprawił, że rodzina zaczęła się do mnie przekonywać, że nie widzieli we mnie tylko samego zła, ale i wartościowego, silnego człowieka, który jak chce, to potrafi.

Mój mąż we mnie uwierzył, za co mu bardzo mocno dziękuję!

Pati

Czy osoby za kratkami są gorsze (nr 2)?

Dziś drugi post, w którym poznacie opinie naszych Blogerek na temat osób skazanych.

Czy osoby za kratkami są gorsze (nr 2)

Oczywiście, że nie można w ten sposób człowieka odgrodzić!

Jest dużo powodów, przez które nie można tak twierdzić.

 1. Część ludzi za kratami to ofiary różnego rodzaju niesprzyjającego systemu, w efekcie którego dużo ludzi znajduje się w pułapce tego systemu. Stają się jego ofiarami i mimo to, że są dobrymi ludźmi, którzy by w życiu nie skrzywdzili ani człowieka, ani zwierzęcia, ani przyrody, to znajdują się w więzieniu.

 2. Druga część ludzi jest w więzieniu przez niedopatrzenie, niedokładność, nieporozumienie i błędy sądów.

 3. Trzecia część ludzi jest tutaj słusznie i jak najbardziej ci powinni być odizolowani od ludzi na wolności, ponieważ zagrażają oni bezpieczeństwu niewinnych i bezbronnych często przypadkowych ludzi. Gdyby ta część więźniów była na zewnątrz, to na wolności byłaby rzeźnia.

Powody, przez które ludzie trafiają do więzienia, są różne i jest ich naprawdę bardzo dużo. Nie można wszystkich więźniów traktować jednakowo. Są ludzie dobrzy i źli – tacy krzywdzą innych. Tak samo więźniowie, są dobrymi ludźmi, a inni złymi.

 OLDŻI

 

Post, pościk, postunio…

1-DSC_0872

„Kara ma być bolesna” i jest, i boli. Na wolności byłam sobie panią. Sama sobie byłam szefem. Niezależna finansowo, szczęśliwa, choć samotnie wychowująca dziecko matka. Mogłam mieć wszystko, co chciałam i najczęściej to miałam…

Jako dziecko wiele krzywd, bólu i cierpienia zaznałam. Miałam przeświadczenie, że tyle przeżyłam, to nic już mnie złego nie spotka. Oh, jakże się myliłam. Jedna niewłaściwa osoba, fałyszywe złudzenia, a mój świat z prędkością światła zmienił się o 180 stopni. Nie wybielam się, nigdy nie próbowałam, wiem co zrobiłam, za co ponoszę karę. Straciłam to, co najcenniejsze: wolność przy kochanej córce, a to najgorsza kara, jaką przyszło mi ponieść w życiu. Myślę o ofiarach, o rodzinach ofiar, nie tylko tych moich, ale wszystkich. Choć i ja byłam ofiarą, to niczego nie zmienia. Boli mnie ich ból, jak i mój własny. Niczego nie zmienią poza sobą, by stać się lepszym człowiekiem, który gdy wróci do domu rodzinnego będzie normalny, zdrowy, bez lęków i obaw.

Ale by tak się stało, potrzebne jest nam zdrowe społeczństwo, bo nikt z nas po wyjściu nie chce się bać własnego cienia…. Każda z nas pragnie normalnego powrotu do wolności, która również nie jest łatwa.

Podsumowując, pobyt w więzieniu to codzienna walka z samym sobą o swoje jestestwo dziś i w przyszłości.

Iwona

Rzeczywistość naszymi oczami

Telewizor w celi a

Pomimo tego, że w więzieniu spędzam już “od groma” czasu i jeszcze przede mną drugie “od groma”, zadbałam o swoją głowę na tyle dobrze, że nie mam obaw, iż będę szczekała na samochody, jeżeli stąd wyjdę. Tyle że to jedna strona wcale nieciekawego medalu. Być może moja wypowiedź będzie czymś w rodzaju włożenia kija w mrowisko, ale takie są fakty.

Niedawno serwisy informacyjne podawały, że pan X wyszedł po odsiedzeniu 25 lat… Ależ oczywiście, że za manko takiego wyroku nie dostał, ale nie o to chodzi. Było poruszenie w mediach, bo akurat był to okres gdy pracowano nad ustawą o takim a nie innym traktowaniu skazanych na długoletnie wyroki, którzy mogą lada moment zacząć wychodzić z zakładów karnych. Akurat osobiście z kilku powodów ustawę tę uważam za chorą, ale o tym później, bo chcę wrócić do tematu pana X. No wyszedł – ćwierć wieku to bardzo długi czas. Pan był starutki i chorutki i nie bardzo orientował się w otaczającej go rzeczywistości. Nie miał ani do kogo ani do czego wrócić. Zaproponowano mu pobyt w noclegowni, ale nie na długo. Na rozmowie z dziennikarzem siedział na ławeczce i opowiadał, jak to nie ma rozeznania w tym, co się wokół niego dzieje i płakał. Powiesił się za dni parę. Niektórzy odetchną z ulgą myśląc: no całe szczęście, że zrobił krzywdę sobie, a nie komuś porządnemu. A inni zastanawiają się: skoro nie zrobił krzywdy komuś innemu, żeby nie wrócić do więzienia i żyć w rzeczywistości, którą dobrze znał i rozumiał,tylko popełnił samobójstwo, to może sporządniał przez te 25 lat w pierdlu?

Tym przykładem chciałabym zwrócić uwagę na to, że odizolowanie człowieka na szerg lat nie jest tylko izolacją od społeczeństwa. Życie toczy się dalej coraz szybciej i szybciej. Zachodzą zmiany w każdej dziedzinie. Trafisz do więzienia dziś, a za lat kilka (bo nie mówię już o ćwierćwieczu) wchodzisz w coś innego, coś, czego można nie znać. Bez dostępu do ludzi, od których można się czegokolwiek dowiedzieć.

Co do mnie, to nie muszę sobie jakoś specjalnie wyobrażać, jak życie tam wygląda, bo wiem, jak wygląda. Oknem na świat jest dla mnie mama, z którą obgaduję nie sąsiadów, tylko sytuację choćby polityczną któregoś z państw. Telewizor to też okienko i poza śledzeniem serwisów informacyjnych teraz mam możliwość powlepiania się w programy naukowe, które lubię i które są ciekawe. Gazety to też dla mnie źródło wiedzy, więc czytam. Poza tym rozmawiam z ludźmi na najróżniejsze tematy i dzięki temu wiem, ile czasu czeka się w kolejce do lekarza, ile kosztuje to lub tamto w tym czy innym sklepie. Ewentualnie dowiaduję się, który reżyser zamierza stworzyć fajny serial komediowy. Każda rozmowa jest dla mnie interesująca i z każdej coś dla siebie wyniosę.

Ale nie każdy skazaniec ma dostęp do sensowniejszych gazet czy telewizji, albo dostęp miewa na przykłąd dwa razy w tygodniu przez określony czas. Jeśli w danej godzinie trafi na jakiś mądrzejszy program, to fajnie, ale gdy trafi na serial emitowany od stu lat, to już mniej fajnie, bo niczego z tego nie wyniesie.

Bez względu na wszystko uważam, że z więzienia ludzie powinni wychodzić po pierwsze z bagażem doświadczeń i przemyśleń, a po drugie mądrzejsi.

Małgosia