Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury.

 

W nadchodzącym roku niech się spełnią wszystkie Wasze marzenia i plany.
A moje noworoczne postanowienia: schudnąć
Beti

W Nowym Roku tuż po balu
Oprócz zdrowia, szczęścia, szmalu,
Proście Niebiosa, by nam dały
Dużo szacunku i miłości przez rok cały.
Moje noworoczne postanowienia:
Przełamać się i pozwolić dzieciom przyjść do mnie na widzenie.
Rzucić palenie.
Wyjść do domu.
Dorota K-B, Mała Miii

Drodzy Czytelnicy,
życzę Wam w Nowym Roku samych sukcesów i więcej pewności w siebie samych.
Moje postanowienie noworoczne: z pewnością postaram się rzucić palenie. Jedną próbę mam już za sobą.
Wytrzymałam osiem miesięcy bez papierosa. Mam nadzieję, że tym razem mi się uda raz na zawsze
skończyć z tym śmierdzącym nałogiem.
Goha

Moje postanowienia noworoczne: być bardziej rozsądną, energiczną, myśląca o własnej osobie,
systematyczną.
Lwica

W Nowym Roku życzę sobie powrotu do domu i dzieci.
Maseratti

Moje postanowienia noworoczne: rzucić palenie, schudnąć 8 kg.
Kaczorek

Od jakiegoś czasu przestałam składać samej sobie tzw. postanowienia noworoczne. Pracuję nad sobą cały
rok i staram się na bieżąco eliminować rzeczy, które nie dają mi żyć.
Bella

List do mamy

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury.

 

 

 

 

W Areszcie Śledczym Warszawa Grochów, Fundacja Dom Kultury prowadzi zajęcia przygotowujące kobiety do wolności. Projekt Rozgwiazda Edukacji i Rozwoju realizowany jest z grantu TransferHUB – od edukacji do zatrudnienia. Jedna z uczestniczek zajęć przedstawiła swoje zamierzenia w formie listu do mamy.

Piszę do Ciebie list, bo inaczej nie mogę Ci tego powiedzieć. Pamiętasz, pytałaś się mnie  ostatnio, co zrobię po opuszczeniu więzienia, a ja wtedy nie umaiłam odpowiedzieć Ci na to pytanie. Teraz mogę Ci na nie odpowiedzieć.

Miałam tu dużo czasu na przemyślenie tego. Obiecałam już sobie, że po powrocie na wolność nie będę się lenić. Zamierzam znaleźć pracę może być nawet przy sprzątaniu lub jak sama mi sugerowałaś, w tej fabryce cukierków.

Wiem, że zawsze mogę u Was mieszkać, ale po jakimś czasie chciałabym się usamodzielnić. Odłożyć sobie trochę pieniędzy i wynająć coś dla siebie. Zamierzam też odbudować więzy z dziećmi, które straciłam przez pobyt w tym miejscu. Mam zamiar skorzystać też z pomocy psychologa lub psychoterapeuty i poukładać te moje życie, żeby już tu nie trafić.

Twoja córka, Edyta

 

Rozgrzeszenie

 1-DSC_0030

Chcę pomagać ludziom, którzy zbłądzili, którzy są być może gdzieś na swoim życiowym zakręcie. Chciałabym rozmawiać z osobami uzależnionymi – którzy chcą, a nie wiedzą jak powiedzieć STOP nałogowi, który jest ich katem, a oni ofiarą, bo są słabi, bezsilni. Panie Boże, zróbmy tak – każdy ocalony, wygrany – to moje rozgrzeszenie, jeden grzech mniej. Czy tak może być?… Dla mnie musi, bo czułabym się zrozumiana, potrzebna – mogłabym być światełkiem w tunelu – kto chce ten zobaczy promyk nadziei na lepsze jutro. Myślę, aby zrobić np.: projekt lub pogawędki na ten temat i puścić w obieg, ale najbardziej usatysfakcjonowałaby mnie bezpośrednia rozmowa. Nie ma to jak czuć, widzieć, płakać i śmiać się z drugim człowiekiem.

Pozdrawiam, Aneta B.

Jak to się stało, że tu trafiłam? :)

bez napisów

No cóż… standartowy kierunek… ćpanie, kradzieże, kryminał. Byłam świadoma tego, że tu się znajdę.

Jak wiadomo, przyszedł czas, trzeba ponosić konsekwencje :).

Zdaję sobie sprawę, że jak nie zmieni się moje życie, moje postępowanie, kierunek, w którym podążam, to nigdy to się to nie zmieni. Problem w tym, że jestem uzależniona od narkotyków i prawdę mówiąc nie jestem na tyle silna, żeby z tym skończyć. Wiem, że nie mogę tego robić, zwłaszcza ze wględu na moją mamę. Wiem, że bardzo mnie potrzebuje, że liczy na mnie, na moją pomoc. Ma swoje lata, przy tym wychowuje moją córkę i strasznie jest jej ciężko z tym wszystkim w pojedynkę. A na dodatek wierzy we mnie. Wiem o tym wszystkim, ale nawet z tą wiedzą nie jestem przekonana co do sukcesu. Po prostu nie oszukuję się, wiem, że jak wyjdę pierwsze co zrobię, to przyćpam. Gorzkie, ale prawdziwe :(. Boję się, że popłynę i tym samym rozbiję mojej mamie serce. No i tu kółko zamyka się.

Wiola

Olśnienie

 

1-7-DSC_0174

Napisane zaraz po wyjściu z Aresztu Śledczego 11.XII.2007

Doznałam olśnienia, choć może to wcale nie było olśnienie? Może to już wiedzieli wszyscy od dawna, tylko do mnie pewne rzeczy docierają później?

Pocieszenie jest dla mnie takie, że jeszcze potrafię myśleć i wyciągać wnioski (choć nie zawsze z nich korzystam).

Moim olśnieniem stało się dla mnie moje własne uzależnienie.

Ile wysiłku i energii kosztuje mnie każdego dnia walka o zdobycie tego wszystkiego, co jest mi potrzebne do zaspokojenia narkomańskiego widzimisię.

Postanowiłam zatem nie zmarnować kolejnej szansy ofiarowanej mi przez los. Zamiast walczyć sama ze sobą, powoli doprowadzając się do autodestrukcji, mogę tę samą moc przekierować w przeciwną stronę. Wszystko mogę przecież.

I to właśnie jest to.

Czuję jak wraca do mnie światło, ta przedziwna moc, która nazywa się wiarą.

To może wydawać się dziwaczne, nawet niedorzeczne tak prawdę mówiąc. Ale jeśli człowiek dosięgnął już dna, to albo usłyszy pukanie od spodu i utonie, albo odbije się od niego i wypłynie na powierzchnię.

Każdy ma prawo wybrać swoją drogę.

Każdy ma prawo.

Przez większą część życia walczyłam o wolność. Jednak czym ona tak naprawdę jest? Czy można ją objąć w jakieś ramy, wyznaczyć granice? Czy po prostu oswoić? Czy można ją sprowadzić do jakiejś definicji? Jest mi naprawdę ciężko dojść do jakiegokolwiek consensusu. Wiem jednak na pewno, że im bardziej człowiek zgłębia się w studiach na temat wolności, tym bardziej staje się jej niewolnikiem.

Ag.U.

Mój pierwszy dzień wolności: wizja 8

1-DSC_0829

Wizja na ten dzień, często ulega zmianie, ale najczęściej widzę to tak. Otwiera się brama, jestem wolna, z prędkością światła lokalizuję sklep spożywczy, kupuję łakocie i jogurty mmm, później kieruję się w znane mi miejsce, Kierując się do domu zwiedzam galerię, patrzę jakie są trendy na chwilę obecną. Kupuję sobie to co mi się podoba. Jadę do domu. Witam się z rodziną, jem domowy obiad. Lazanię, spagetti lub pierś z kurczaka z frytkami i popijam to spritem. Opowiadam to co zostało mi w pamięci, dobre i złe chwile. Zazwyczaj pamięta się śmieszne i dobre. Pod wieczór wskakuję o wanny pełnej bąbelków, pachnącej wanilią i lawendą. Farbuję włosy, ubieram swoje nowe ubrania oraz ukochane buty na obcasie i wychodzę na miasto. Wydzwaniam swoich znajomych, z którymi miałam kontakt i uderzamy na dobry melanż.

Kajzerka