CZYM JEST DLA MNIE WARSZAWA

Autor: Sympatyk bloga
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

„Moją nadzieją na wszystko co lepsze”

Jedyną rzeczą, której powinienem się bać, jest strach – to nie ja, to Winston Churchill.

Te słowa zostały wypowiedziane sto lat temu, wydają się dziś tak aktualne. Strach ma tylko wielkie oczy – ale 1,5 roku temu, gdy usłyszałam ,,jedziesz w transport do W-wy’’, to strach bym zamieniła na „lęk”, dlaczego?

Strach dał mi szansę na przetrwanie – lęku trudno się pozbyć. Adrenalina, napięcie mięśni – to wszystko daje mi siłę, by uciec i walczyć z przeciwnikiem, wyzwaniami.

Nagle okazało się, że warunki, w jakich jesteśmy zamknięci, wcale nie umniejszają tego, co nam zabrano. Bo miejsce, to ludzie.

Czym jest W-wa? To moje plany i ich realizacja. To miejsce, abym spostrzegła Kim Jestem, Kim chcę być. Warszawa – to spotkania, gdzie i kiedy chcesz, to miejsce wielu możliwości. To wiara, że możesz i to po horyzont. To możliwość nauki, nie tylko o wybranych rzeczach. Mam osobiście szczególny rodzaj poczucia wdzięczności za transport. Za wyzwania, przed którymi stanęłam w ostatnich miesiącach. Za ten beztroski dla mnie czas, który sączył się powoli jak kropla herbaty sunąca się po łyżeczce. Za wiedzę, że można poradzić sobie ze złością wobec tego, co jest od nas niezależne. Za ćwiczenia z życia, które wiele mnie nauczyły – co to jest akceptacja i kreatywność.

Warszawa – dała Mi siebie na nowo.

EVELINE

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

Moje wspomnienie o Warszawie

Fot. Zuzanna Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Moja znajomość dzisiejszej Warszawy ogranicza się niestety do Grochowa. Oczywiście mam okazję obejrzeć nieco najnowszych widoków stolicy w telewizji, co daje mi niejakie wyobrażenie o tym, jak bardzo miasto się zmieniło. Można rzec, iż od powojennych ruin wręcz dramatycznie. Ja odwiedzałam Warszawę głównie w latach 80-tych i 90-tych, kiedy stolica była wizytówką Polski socjalistycznej. Przyjeżdżałam tutaj dość często po nieodzowne wówczas przy podróżach zagranicznych wizy, w związku z czym dość blisko zaznajomiłam się z okolicami ambasad. Pozostawiły mi miłe wrażenie atmosfery przedwojennej elegancji. Zwiedzałam naturalnie Starówkę, ale muszę przyznać, że jako krakowianka nie umiałam zbytnio docenić zrekonstruowanych zabytków – wszystko tu wydawało mi się po prostu za nowe, trochę jak dekoracja sceniczna albo plan w studio filmowym. Natomiast w porównaniu z Krakowem takie miejsca jak Dworzec Centralny czy hotele typu Victorii, również lotnisko międzynarodowe, z którego często wylatywałam z Polski, miały oblicze daleko bardziej „światowe” niż ich krakowskie odpowiedniki. Cóż, wracając z Warszawy do Krakowa czuło się galicyjską prowincjonalność dawnej stolicy królów, zaś Warszawa, nawet w czasach  PRL-u, emanowała jednak aurą dużej metropolii, niemniej nigdy nie byłam zazdrosna – nic z tych rzeczy. Z kolei kiedy jechało się na Zachód, wrażenie było ekstremalnie odmienne, bowiem nasza stolica zdawała się gwałtownie maleć i szarzeć w moich oczach, mimo to nie odbierałam owych różnic jako czegoś świadczącego na niekorzyść Warszawy. Warszawa miała po prostu własny klimat i charakter i porównania nie były tu potrzebne. Choć poznałam naszą stolicę jedynie „z doskoku”, podczas krótkich wizyt, zawsze ją lubiłam i dobrze się w niej czułam. Mam nadzieję, że w przyszłości uda mi się obejrzeć także tę część miasta, która wyrosła w XXI wieku, i że ta nowoczesna Warszawa mi się spodoba. Na koniec dodam: nie burzcie Pałacu Kultury, bo Historia przez duże „H” zazwyczaj ocenia burzenie symboli w kategoriach małostkowości. Sztuką jest uczynienie z pomnika podporządkowania  symbolu niezależności i siły.   

Zośka

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

Warszawa moje miasto

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Choć dziś nie mogę Cię oglądać, to wiem, że jestem w głębi Twego serca.

Jak Cię widzę i postrzegam? Hm….

Może zacznę, iż stałaś mi się bardzo bliska, przyjęłaś mnie jak matka do swego serca.

Przyjechałam do Ciebie, tak naprawdę, to chyba znikąd, gdyż moje życie opierało się na ciągłej podróży. Zagubionemu ciężko jest znaleźć swe miejsce na ziemi, tak jak i mnie było.

Dziś uważam że dałaś mi swe serce, bym mogła w nim zamieszkać na stałe. Wiesz, minęło już 15 lat, kawał czasu za nami, razem.

Przez te lata wiele się zmieniło w naszym życiu, w podzięce napiszę jaka jesteś, jak ja Cię widzę i postrzegam.

Dla mnie stałaś się sercem, w którym mieszkam, jestem.

Jesteś miastem różnych ludzi, tych biednych, klasy średniej, no i tych bogato wyniosłych.

Piękne w Tobie jest to, że i tak dla Ciebie wszyscy są równi, bo z takim sercem, jak Twoje, nie można pozostawić nikogo obojętnie. Właśnie za to Cię podziwiam.

Jesteś piękna, kolorowa i wyniosła, ze swoją starą historią, której nie da się nie zauważyć docierając do zakamarków Twego poranionego kiedyś serca. Jesteś silna, dałaś radę przetrwać mimo wszystkich trudów jakich doświadczyłaś, dlatego uważam że warto brać z Ciebie przykład, jak i uczyć się cierpliwości.

Udowodniłaś, że nie ma rzeczy niemożliwych, zniszczyli Cię, a Ty i tak powstałaś.

Warszawo trwaj.

Cukiereczek

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

PRZYZWOITOŚĆ

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury
Fot. Małgorzata Brus

PRZYZWOITOŚĆ – Człowiek powinien być wierny sobie. To moje sumienie cicho dyskretnie ogłasza co jest.


Przez ostatnie lata bardzo się zmieniłam. Jak minęła trzydziestka zmieniła się mentalność. Przez edukację podniosła się moja samoświadomość, moje własne „JA” rozrosło się, ale nie tłamsi innych ludzi, tylko zaczyna z nimi współżyć.

Poznałam różne mechanizmy rządzące tym światem. Też bardzo poszerzyło się moje postrzeganie ludzi, bo wiem, czego mogę się spodziewać, dlaczego moje zachowanie np. budzi w niektórych niechęć, a tamto budzi współczucie, czy jakieś uczucie pozytywne, lubienie czy właśnie zaufanie.

Tą gówniarę (siebie) z przeszłości to bym związała, zakneblowała i ją biła miesiąc czasu, bo była straszna. Brakowało jej jakiegokolwiek wyznacznika moralności, uważałam że jestem najmądrzejsza, chociaż nic nie wiedziałam. Byłam straszna. Jakieś tam zero wrażliwości, nastawiona tylko i wyłącznie na „JA”. Nie byłam nastawiona, żeby cokolwiek dać od siebie, tylko cały czas brać, brać, brać. No i te wszystkie negatywne cechy nadal są we mnie. Są one stłamszone, ale nie zabite i się odzywają co pewien czas.

Jestem narkomanką. Wiem, że nie mogę ćpać. Jedna kreska i całe najgorsze zło, jakie we mnie siedzi, wychodzi na wierzch. Wychodowane zło w człowieku nigdy nie przestaje istnieć. Można je jedynie stłamsić. W każdym człowieku jest zło i dobro. W zależności od tego, jaką mamy sytuację, to z nas wychodzi zło albo dobro.

Różnice społeczne i brak socjalizacji powoduje, że rodzą się złe uczynki. A każdy zły uczynek, każdy, to jest jak kula śniegowa. Nie muszą to być złe uczynki, takie bardzo spektakularne czy wielkie np. kradzież batonika, drugiego batonika, później kradzieże czegoś tam, później spotyka się rówieśnika, uderza się go w twarz, żeby mu zabrać buty i to jest taki efekt kuli śniegowej. To narasta, narasta i w pewnym momencie rzeczywiście jesteśmy na równi, albo nawet w niektórych wypadkach jesteśmy wyżej w tej drabinie społecznej niż zwykli ludzie. Ja mówię tutaj o nas przestępcach. Boją się nas zwykli ludzie, mamy więcej pieniędzy, więcej czasu, fajniejsze samochody. Wszystko jest elegancko, tylko że każdy zły czyn zabija w środku nas człowieczeństwo i chruzgocze blokady moralne. Ja jestem zdania, że z niektórymi blokadami moralnymi się rodzimy. Chociażby rodzimy się z tym, żeby nie zabijać drugiego człowieka, bo widzimy w drugim człowieku samego siebie. No ale te blokady są miażdżone, chruzgotane i później można w bardzo łatwy sposób przekroczyć granicę, z której już teoretycznie nie ma powrotu. To że nie mamy barier, nie czyni nas ludźmi silnymi w pewnym sensie.

Oczywiście że miałam poczucie, że źle robię, ale uznałam, że doznałam w dzieciństwie tyle krzywd od społeczeństwa, że teraz ja mu się odpłacam.

Nie mam hamulców. Nie mam. Podchodzę do wszystkiego zdroworozsądkowo. Hamulec, to jest strach. Większości przypadków ja nie boję się kogoś zabić, nie boję się ukraść, nie boję się komuś złamać ręki, nie boję się więzienia. Wielu rzeczy się nie boję. Ale nie robię tego, bo wiem że to jest złe i nie chcę tego robić. Ale już nie mam naturalnego hamulca, nie mam tego lęku który mnie hamuje. To jest tylko i wyłącznie moja decyzja, że tego nie robię. Poza tym każdy człowiek posiada jakiś stopień empatii, przyzwoitości. I całe zło, jakie kiedykolwiek wyrządziłam ludziom, wraca do mnie i wiem, że poniszczyłam niektórym ludziom życie. Zrobiłam straszne rzeczy. I źle mi z tym. I nie chcę się już więcej tak czuć i nie chcę, żeby ludzie przeze mnie tak czuli, ponieważ dochodzi do mnie ich ból.

W wieku 17 lat zaczęłam odczuwać pustkę w moim życiu, a w wieku 19 poznałam swojego „niedoszłego” męża w którym się zakochałam bardzo. Ale niestety, nie byłam dość rozwinięta emocjonalnie i zaprzepaściłam ten związek i się rozstaliśmy.

Według mnie kobieta i mężczyzna są równi sobie. Każdy mężczyzna który próbuje się wzbić ponad kobietę, jest zwykłym szowinistą. I to dotyczy również kobiet, które próbują być ponad facetem. Jesteśmy wszyscy ludźmi. Mamy te same pragnienia, obowiązki, te same prawa. Z tym że różnie je wykorzystujemy. Wiadomo że facet z racji tego, że jest inaczej zbudowany łatwiej jest mu pracować gdzie trzeba siły. Natomiast kobiety mają predyspozycje do tego, by robić kilka rzeczy na raz: Mamy niesamowitą podzielność uwagi czego facetom brakuje. Ale są jednak pewne różnice między nami. I tutaj wchodzi w życie szacunek. Uszanować to, że mamy własne ograniczenia. I nie piętnować ich, to jest chyba najważniejsze, żeby między ludźmi był szacunek. Nie ma ludzi złych i dobrych. Są dobre i złe uczynki.

Bardzo jestem związana z rodziną. Mam braci, rodziców, siostry i tam szukam pomocy. Kocham moich braci (1 św. Pamięci) i moje siostry. To jest krew z mojej krwi i jeżeli im się coś dzieje złego, to ja to odczuwam, jakby to działo się mi. Jeżeli oni przeżywają szczęście, raduje się z nimi. No, nie wyobrażam sobie życia bez nich.

Chciałabym, żeby życie nie było tak skomplikowane. Zdaje mi się że życie przeznaczyło mi drugie miejsce. ZAWSZE, ktoś jest zawsze przede mną. Nie raz mam ochotę w tym biegu, podciąć komuś nogę. Ale nie zrobię tego, bo nie wolno. A nie raz mam taką ochotę, żeby być pierwszą – ale to jest takie nieprzyzwoite.

EVELINE

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

Warszawa moim okiem

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury
Fot. Małgorzata Brus

Chociaż jestem z Podlasia, to Warszawa nie jest mi obca. Mam jedną, być może zabawną historię ze stolicą. Tak jak w piosence: „Nie przenoście nam stolicy do Krakowa”, to u mnie powinno być: „Nie przenoście mi lunaparku ze stolicy”. A po kolei: będąc w trzeciej klasie podstawówki, a był to rok 1994 lub 1993, przyjechałam z klasą na wycieczkę do Warszawy. W tamtych czasach było to wydarzenie, tym bardziej dla dzieci z Podlasia. Oczywiście na naszej trasie nie mogło zabraknąć wizyty w zoo, zwiedzania zamku królewskiego i słynnego Pałacu Kultury. Ale żadne z tych miejsc nie zapadło mi w pamięć, za to lunapark przy Pałacu Kultury jak najbardziej. Miałam 9 lat i wiadomo – nie wszystkie atrakcje były dla mnie, ale że od dziecka lubię adrenalinę, toteż uparłam się, że chcę przejechać się na łódce, która przekręcała się na wysokości do góry nogami. Oczywiście z mojego uporu zostało tyle, że wylądowałam w basenie z piłeczkami, jak przystało na dziewięciolatkę. Wycieczka się skończyła, a ja sobie rosłam na Podlasiu. Od tamtej wycieczki byłam nie raz jeszcze w stolicy, ale nigdy nie przywiązywałam do Warszawy większej uwagi – aż do pewnego wydarzenia. Wyszłam za mąż i pewnego dnia przypomniał mi się lunapark i ta „łódka”. Więc mówię do męża, że chcę wreszcie się nią przejechać, bo jestem już przecież dorosła. I tak znaleźliśmy się znowu w Warszawie. Pominę szczegół, że uparłam się zobaczyć żyrafę, ale jak chciałam wejść do zoo, to okazało się, że nie można, bo zaraz zamykają. Przyjechaliśmy więc z mężem do centrum, by wreszcie zrobić tę przejażdżkę. Zostawiliśmy samochód na parkingu i taksówką udaliśmy się do… Poprosiłam o kurs pod Pałac Kultury i tam faktycznie taksówkarz nas zawiózł. Tylko że ja mówię do niego: „Panie, ale ja chciałam do lunaparku, który tutaj stał”, a on patrzy na mnie jak na kosmitę lub wariatkę. A ja przecież tylko spytałam o lunapark. I wtedy słyszę w odpowiedzi: „Pani, tutaj jest metro, taka podziemna kolejka. Nie ma już lunaparku, rozebrali go”. I wtedy po raz drugi przeżyłam rozczarowanie w tym samym miejscu – z przejażdżki nici. Ale przecież od 1993 do 2000 roku trochę czasu minęło, a świat nie stoi w miejscu, Warszawa się rozbudowuje i nie jest już tym miastem, które cały czas było gdzieś w mojej pamięci. Od tamtego wyjazdu inaczej patrzyłam na to miasto. Zazwyczaj raz na trzy miesiące bywałam w Warszawie i dla osoby z zewnątrz widać, w jak bardzo szybkim tempie miasto się rozwija, rośnie. Jednak mimo tej całej nowości, nadal Warszawa potrafi zachwycać i zadziwiać. Kończąc moją historię z Warszawą, to wspomnę o małej zagadce, która zawsze dopada mnie przy przekraczaniu granicy miasta. Chociaż jestem kierowcą z dużym stażem i jeżdżę po całej Polsce, bo byłam przedstawicielem handlowym, to tutaj zawsze mam problem. Gdy wjeżdżam do Warszawy, zawsze wykonuję telefon do brata z pytaniem: „Ja czy tramwaj?” Chodzi o pierwszeństwo na drodze – i ile razy bym tu nie przyjechała, tyle razy wykonuję ten telefon o pomoc. Chociaż w innych miastach nie mam z tym problemu. Jeśli chodzi o jazdę po Warszawie, dla mnie jest genialnie – tutaj kierowca jest dynamiczny, nie myśli zbyt długo, czy jechać, czy stać, i zawsze – ale to zawsze – wszędzie się zmieści.

 Zołza

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

Nie moja Warszawa

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Nie jestem z Warszawy. Mieszkam w niej od niemal 5 lat, lecz co mi z tego, skoro mieszkam w więziennej celi? Nie moją Warszawę pamiętam z kilkunastu wyjazdów ze znajomymi. Wiele razy w myślach przenoszę się do niej. Zamykam oczy, udaję, że nie słyszę hałasu kluczy i trzaskania metalowych drzwi.  Jest prawie jak nad Wisłą. Słychać szum drzew i przejeżdżające pociągi.

RAINBOW

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

Ile znaczy dla mnie Warszawa

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Warszawa to bardzo dużo znaczące słowo. W tym słowie kryje się bardzo dużo! Przykro mi jest, kiedy gdzieś jadę i słyszę różne obelgi wobec mojego Miasta. Nie wiem, czy ludzie, którzy to mówią, choć trochę doświadczyli bycia w tym Mieście, czy po prostu znają Warszawę tylko ze słyszenia i wychodzi to z ich ust z czystej zazdrości. Bo jest czego pozazdrościć. Urodziłam się w Warszawie. Mieszkam w tym pięknym mieście 41 lat. Wychowałam się na Starym Powiślu. Sięgając pamięcią pamiętam stary Most Syreny – drewniany stary most. Nie zapomnę, bodajże był to rok 98, jak go rozbierali, aby postawić nowoczesny most na linach, zwany Świętokrzyskim. Pamiętam, że często chodziłam na spacery nad Wisłę, bo niedaleko mieszkałam. Łezka mi się w oku zakręciła. No i od tego mostu zaczęły się inne budowle. Załamani byli tubylcy, ponieważ nad Wisłą znajdowały się stare budy z piwem, kiełbaską i kaszanką. Starszej daty ludzie podchodzili do tych miejsc sentymentalnie. Było to miejsce spotkań na mecze, oraz spotkań znajomych w czasie wolnym od pracy, ale, jak to mówią, coś za coś. Fontanny na Starym Mieście… teraz nie można sobie nawet nóg pomoczyć, bo można mandat wyrwać. I ja pamiętam starą krzywą ósemkę – tak się mówiło na tę fontannę. Całą ekipą szło się z ręcznikami kąpać. A teraz nie ma ekipy, i nie ma mojej starej sentymentalnej krzywej ósemki. Piszę tak z łezką w oku, bo chciałabym, aby te czasy wróciły. Może i te mosty brzydko wyglądały, i te fontanny, może i nie miało to smaku, ani gustu, ale lepiej się żyło. Ale i tak pomimo tych wszystkich kolosalnych zmian, jakie nastały, bardzo kocham tę moją oszkloną łzami Warszawę. Mogłabym tak pisać, chwaląc te wszystkie budowle, ale nie nazywałabym się Dorocia. Bardzo mało zostało miejsc, które mają smak i gust starej Warszawy. Dokładnie wychowałam się na Mariensztacie, ponieważ Mariensztat to zabytkowa Kolonia, nie można tam wcisnąć między budynki nic oszklonego, jest on na tyle oryginalny. Jedynie elewacje są co jakiś czas odnawiane, i taka Warszawa mi się podoba. W chwili obecnej mieszkam na Muranowie. Kiedyś znajdowało się tam słynne Getto. Mijam się bardzo często z wycieczkami, ale najczęściej są to Żydzi związani sentymentalnie z tym miejscem. Miłe jest to dla oka, że ludzie podtrzymują swoje tradycje. Jestem dumna, że jestem Warszawianką, pomimo hałasu i wiecznie spieszących się ludzi. Potem człowiek się już przyzwyczaja do tego harmidru, jest to niezauważalne. W życiu nie zamieniłabym się na inne miejsce zamieszkania. To wszystko, co mogłabym w tych paru słowach, napisać o mojej Warszawie.

Pozdrawiam,

Dorocia

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

POCIĄG DO… daleka

Fot, Małgorzata Brus. Areszt Śledczy na Grochowie i pociąg
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Dotarłam.

Stacja kolejowa Warszawa-Grochów.

Dziwne miejsce. Szyny i pociąg są wszystko wydaje się być w porządku. Tylko czemu się tak denerwuję? Idę z bagażem.  Przy wejściu miły człowiek prosi mnie o bilet. Grymasi, że tak późno zgłosiłam się – przecież pociąg niedługo odjedzie… sprawdza mi bagaże. Po co? Może ustawa jakaś weszła? Penie antyterrorystyczna! Cholera – zabrał mi żel do kąpieli i szampon!!! Mówi, że dostanę inne. OK. Może fajniejsze – liczę na firmowe pamiątki z podróży 🙂

Zapakowałam niezbędne ubranie, trochę kosmetyków – przecież tak do końca nie wiem co mi w tej podróży będzie potrzebne. Ale ten peron? Jeden, krótki, wąski PERONKA.

Wchodzę do pociągu. Z sympatyczną Panią Konduktorką szukamy wolnego miejsca. O! Sleeping tu jest! Każdy przedział to kilkuosobowa, słodka kuszetka. Łóżeczka są piętrowe, trochę wąskie, ale pościelone. Kocyki nie najpiękniejsze, ale na krótką podróż wystarczy. Ręczniki z przemyślanym logo: AŚ-ZK. Mhm… jakiś nowy przewoźnik?!? Na razie nie przychodzi mi nic do głowy… nie znam. Wchodzę do przedziału. Dziwne!!! Same kobiety!!! Siedzą i każda na swoim łóżku. Trochę to wygląda jakby na pryczach siedziały w jakimś Areszcie Śledczym albo Zakładzie Karnym, albo innym więzieniu…

Zagaduję współpasażerki… Dialogu na razie nie ma… Nie chcą gadać… Ruszamy! Pociąg się toczy jak „żółw ociężale” …

Pani Em

Tytułem wyjaśnienia PERONKA – korytarz więzienny wzdłuż którego znajdują się cele i więzienne pomieszczenia socjalne.

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

Moja Warszawa

Fot. Łukasz Milewski
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

„Mam tak samo jak Ty, Miasto moje, a w nim…” moje wspomnienia i moje życie. Do Warszawy przyjechałam 20 lat temu, na studia. Zakupy robiło się na stadionie i w budkach pod Pałacem Kultury, centra handlowe dopiero powstawały. Czasy studenckie, to imprezy do białego rana, w klubach, których dzisiaj już nie ma. Przyjaźnie, które wtedy zawarłam, trwają do dziś.

Teraz „Moja Warszawa”, to przepyszne jedzenie z kuchni całego świata na Nocnym Markecie, w Hali Koszyki czy na Bulwarach Wiślanych. Pikniki z mężem na plażach po prawej stronie Wisły przy zachodzie słońca. Ogniska ze znajomymi pod Mostem Poniatowskim i letnie kino pod chmurką. Moja codzienna droga w korku do pracy i z pracy. Tu poznałam mojego męża, tu znalazłam wymarzoną pracę, tutaj poznałam moich przyjaciół.

Warszawa, to miasto wielu możliwości, można i trzeba tu sięgać po swoje marzenia. Kocham to miasto za jego tętniące życiem ulice, za wiecznie spieszących się ludzi, za to że miasto nie śpi, że czas szybko płynie, że można być anonimowym.

SENSYMILLA

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

Mentalność ludzi w więzieniu

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Typy ludzi, z jakimi możemy się spotkać w ZK

Zakład Karny jest bardzo specyficznym miejscem. Jest to skupisko ludzi o przeróżnych charakterach, odmiennych przekonaniach, różnych przyzwyczajeniach oraz osobowościach. Generalnie to mamy tu taki ,,misz – masz’’ różnego rodzaju typów ludzi liczonych w setkach i zamkniętych na bardzo małej powierzchni. Tak więc często bywa tu bardzo ,,ciekawie’’. Postaram się Wam przybliżyć kilka podstawowych typów, z jakimi się tu spotykamy. A więc:

Typ nr 1 – FERMENCIARZ – AFERZYSTA: ten osobnik charakteryzuje się tym, że ma ogromne zdolności do skłócania ludzi. Z pozoru sprzyja Ci w oczy, a za plecami Cię obgaduje i nie zostawia na Tobie ,,suchej nitki’’. Ma skłonność do rozmawiania z Tobą na temat osób trzecich, a potem wykorzystuje te rozmowy przeciwko Tobie, robiąc z Ciebie tę ,,złą’’ osobę. Mam poczucie, że ludzie tego pokroju nie potrafią żyć w zgodzie i spokoju, ponieważ wymyślają nieistniejące problemy, buntują przeciwko sobie nawzajem otoczenie oraz czerpią frajdę ze zgrzytów i nieporozumień, których są prowokatorami.

Typ nr 2 – MITOMAN – FARMAZON:  jest to osoba, która wymyśla niestworzone historie, przypisuje sobie czyjeś zasługi, kreuje się na kogoś, kim nie jest w rzeczywistości i bardzo często kłamie. Mitoman – Farmazon bardzo wierzy w swoje kłamliwe historie, lecz często ma problem z pamięcią, co powoduje, że nie trzyma się pierwotnych faktów swoich historii. Do tego ma tendencję do ubarwiania i koloryzowania opowieści. Niestety słowa, to nie fakty. Słowa muszą być weryfikowane i potrzebują konkretnych potwierdzeń z rzeczywistości. Tak więc Mitomani długo w więzieniu nie celebrują i karierę robią raczej marną! Pięć minut takiego osobnika trwa do momentu, aż ich ktoś nie złapie na kłamstwie i nie skompromituje.

Typ nr 3 – BRUDAS: każdy z nas wie, kto to taki. Żałosne jest to, że żyjemy w XXI wieku i tacy ludzie jeszcze istnieją. Ktoś, kto nie dba o siebie, o swoją higienę, wygląd oraz czystość swojego otoczenia, jest dla mnie zerem. W moim światopoglądzie nie ma tolerancji na coś takiego i żałosne jest to, jak wiele ludzi ma problem z brudactwem. Wstyd mi rozpisywać się na ten temat, gdyż ten typ ludzi nie powinien w ogóle istnieć. Jedyne, co mogę Wam powiedzieć, to to, że będąc na wolności nigdy nie spotkałam tylu ohydnych, obrzydliwych i odpychających ludzi, co przyszło mi spotkać się z nimi właśnie tu. Bardzo często zastanawiam się nad tym, jak tacy ludzie żyją na wolności, jak sobie radzą w życiu codziennym oraz co sobą reprezentują, itd.

Typ nr 4 – BIEDNY MIŚ: jest to osobnik, który bazuje na litości i współczuciu innych. Gra kogoś wiecznie nieszczęśliwego, skrzywdzonego przez los, biednego, godnego politowania, przeciwko któremu przeciwstawił się cały świat i wszyscy dookoła. Litość i współczucie innych jest jego sposobem na przetrwanie w tym miejscu, bo zazwyczaj przez litość, jaką okazują mu inni, wygrywa coś dla siebie.

Typ nr 5 – PAJAC CELOWY:  Pajac, jak sama nazwa mówi za siebie, jest Pajacem i pajacuje. To taki celowy błazen, który bardzo często kosztem swojej godności rozbawia innych. Zazwyczaj jest to osoba wesoła, śmieszna, z ogromnym dystansem do samego siebie i tego, co go otacza. Lecz mimo tego, co w niej pozytywne, to niestety bardzo często bywa irytująca, żałosna i niepoważna. Na dłuższą metę po prostu męcząca. Pajac ma problem z rozróżnianiem granic, jakie są pomiędzy byciem zabawnym i śmiesznym, a wkurzającym i męczącym.

Typ nr 6 – CICHOCIEMNY: jest to typ człowieka, który najbardziej mnie wkurza. Osobiście unikam takich ludzi w tym miejscu. Są dla mnie najbardziej niebezpieczni, bo nie wiadomo, czego się można po nich spodziewać. Z pozoru wydają się nieszkodliwi, zazwyczaj są bardzo wyciszeni, małomówni, zachowują się tak, jakby ich nie było, lub jakby żyli w innym świecie. Starają się nikomu nie przeszkadzać, ani nie wchodzić w drogę. Są bardzo skryci, niechętnie uczestniczą w życiu celi. Praktycznie nic nie mówią o sobie i nie otwierają się przed innymi. Generalnie, to jakby tylko  o to chodziło, to nic mi do tego, bo przecież ludzie są różni, np. jedni są duszami towarzystwa, a inni outsiderami. Problem jednak w tym, że ten typ odznacza się mało fajną cechą. Może i mało mówi, ale za to bardzo dobrze słucha. Do tego łatwo przyswaja informacje, które gdzieś, kiedyś, może wykorzystać przeciwko Tobie. Koncertowo pali frana, że niby nie jest w temacie, że się nie interesuje, a tak naprawdę wie wszystko i dla swojej korzyści, by ją osiągnąć, jest w stanie narobić komuś nieprzyjemności, problemów i przykrości, w taki sposób, by podejrzenia za zło jakie wyrządza, nie padły na niego.

Typ nr 7 – KONKRET – SZCZEROWINA: jest to mój ulubiony typ człowieka. Taki człowiek nadaje się do tańca i do różańca. Uwielbiam ludzi szczerych aż do bólu i mega konkretnych. Mając w swoim otoczeniu taką osobę, możesz uważać się za szczęściarza. Ten typ wyróżnia się silnym charakterem, honorowością, prawdomównością, i to nawet wtedy, kiedy prawda jest niewygodna. Taka osoba twierdzi, że coś jest czarne albo białe, nie ma nic pośrodku. Ten typ nie dba o to, co pomyślą inni, bo liczy się to, co jest zgodne z jego przekonaniami, co ważne dla niego lub osób mu bliskich. Zawsze dotrzymuje słowa, nie wymyśla i żyje w zgodzie z samą sobą. Na takiej osobie się nie zawiedziesz, lecz musi mieć pewność, że jesteś wobec niej tak samo fair, jak ona wobec Ciebie. Ten typ nie jest lekkomyślny i naiwny – wręcz przeciwnie, jest bardzo inteligentny, zawzięty, ma silną osobowość, jest życzliwy, ma dobre serduszko i szczere zamiary, choć nie każdy jest w stanie wkraść się w jego łaski, gdyż jest bardzo ostrożny.

Typ nr 8 – MATKA TERESA: tym określeniem nazywam osoby, które usilnie starają się zbawić świat. Matka Teresa zawsze Ci pomoże, zawsze się zlituje, zawsze jej kogoś żal, zawsze stanie w obronie innego i będzie wszystkim współczuć. Szkoda tylko, że te wszystkie Matki Teresy są tak podatne na manipulacje osób, które w parszywy i podły sposób żerują na ich naiwności i dobroci, i bezgranicznie to wykorzystują. Typ Matki Teresy nie ma szans na przetrwanie w więzieniu. Ludzie sami przyczyniają się do tego, że niszczą dobro. Dlatego też prędzej czy później, po wielokrotnych rozczarowaniach i przykrościach z Matki Teresy robi się ktoś, kto uodpornia się na krzywdę ludzką. Zazwyczaj dzieje się to za sprawą niewdzięczności i podłości ludzkiej.

Typ nr 9 – CARITAS: caritasem nazywa się osoby, które mają łatwość w rozdawaniu wszystkiego i wszystkim dookoła. Z natury są do dobrzy ludzie, tylko bardzo naiwni. Caritas wychodzi z założenia, że jeśli sam ma, to czemu ma nie pomóc komuś, kto ma mniej, dlaczego komuś czegoś nie dać lub nie pożyczyć?! Caritas czuje się wtedy spełniony… Dla mnie, jeśli takie Caritasy stać, to niech utrzymują całą jednostkę – to ich osobista sprawa. Razi mnie tylko to, że tak naprawdę to rodziny Caritasów łożą monetę na to, by ci mogli być rozrzutni. Przykre jest również to, że w momencie kiedy Caritasowi zabraknie, to staje się dla ludzi mało opłacalny i dopiero wtedy zaczyna zauważać, jaki był naiwny i jak mało jest chętnych do pomocy jemu. Takie rozczarowanie bywa bardzo przykre i bolesne, choć uważam, że w tym miejscu nieuniknione.

Melisa

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl