MOJA CODZIENNOŚĆ

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Jeden tydzień, siedem dni, różnych od siebie. Może to są minimalne różnice, wymyślone odgórnie, ale też własny pomysł pomaga je jeszcze bardziej urozmaicić. Lata też pewne rzeczy zmieniają, choćby starania się o pracę. Kiedyś pracowała garstka dziewczyn i to była forma nagrody.

 Skoro to piszę, to też codziennie wstaję:) , niby światło zapalają o godz. 6:00 ( czyt. pobudka), ale ja parę minut jeszcze potrzebuję. Bardzo lubię siedzieć w celi z dziewczynami, które „polegują” na maksa, bo wtedy mam chwilę dla siebie. Poranki nie zawsze są takie same, ponieważ jednego dnia zwyczajnie potrzebuje posiedzieć w ciszy, przy kawie, przypominam sobie sen – jeśli jakiś miałam, zamyślam się nad nim, a niekiedy kawę popijam nad książką bo nie doczytałam np. wczoraj rozdziału i ciekawi mnie co dalej. Jedno jest zawsze to samo – rozciąganie, kawa,  poranna higiena i codziennie robię makijaż. Dbam o siebie, staram się nie „straszyć”. Po apelu czeka się już na śniadanie i później jest zależne od tego, co było dane, co załatwione, z jakiej propozycji skorzystane (jak by to nie zabrzmiało ha!ha!). Czyli  te, które pracują, wychodzą do pracy. Jeśli jest akurat organizowany na terenie A.Ś kurs – to też rano. Spacer co drugi dzień jest chwilę po ósmej. W poniedziałki chodzimy do magazynu po paczki lub dokonać wymiany odzieży (raz w m- cu). We wtorki dodatkowo nasz oddział ma boisko, w czwartki i niedziele kąpiel na łaźni. W tych ustalonych ramach oddziały podzielone na cele, one w zależności od metrażu na ilość łóżek, a ile łóżek, tyle ludzi:)… Ile ludzi, tyle charakterów… ale najważniejsze to mieć w życiu swoje cele:). Społeczność więzienna też się dzieli na tych, którzy chcą coś ze sobą robić i na tych z ulubionym tekstem „tyle to ja pod klapą przeleżę”. Indywidualne podejście i tyle.

Ja korzystam ze wszystkiego, co powyżej wymieniłam, ale dla mnie to mało. Wiele lat przebywałam na tzw. zamku – prawdą jest, że od kilku dopiero miesięcy jestem na półotworku.

Na zamku wyszukujesz zajęć, by nie zwariować. To w więzieniu pokazano mi, jak się wyszywa, szyje na maszynie (chociaż w domu mama szyła), robi bransoletki, tworzy na laptopie gazetkę. Tutaj „zapoznałam” się z jogą, obecnie w środy chodzę na Zumbę – początek był fatalny:), poznaję świetnych ludzi, którzy przyjmują zaproszenie na zajęcia „Piszę, więc jestem” organizowane przez Fundację Dom Kultury (pozdrawiam każdą cudowną osobę, która mnie pamięta!, a jeśli nawet nie, to dzięki, że wpadliście). Po tylu latach mogłam przytulić psa dzięki  Fundacji Tatar i Pies, która z zaufaniem powierzyła swoich czworonożnych podopiecznych w nasze ręce. Super wspominam warsztaty „You Can Free Us”. W piątki Warszawska Misja Ochotnicza wspomaga w duchowym rozwoju osadzonych, Michael Murphy z córkami wykonuje tu kawał dobrej roboty. To są rzeczy, z których ja korzystam, ale bywają jeszcze inne spotkania religijne, koncerty – te akurat najrzadziej.

Według mnie najwięcej robi dla nas Fundacja Dom Kultury w połączeniu z wychowawcami K.O.

O ile mogę iść na jakieś zajęcia, to po prostu idę (nie! nie pójdę na kurs kucharza, bo nie lubię gotować :).

W moim tygodniu jest zawsze czas na książkę i jakoś ostatnio mam szczęście do Mroza i Bednarka, lubię ćwiczyć, więc jakieś małe zmęczonko stosuję, codziennie oczywiście dzwonię do bliskich. Najlepsze momenty to właśnie telefon i widzenia, a najgorsze to zmiana celi lub wymiana współosadzonych. Cel nie lubię zmieniać,  bo jestem niepaląca, zawsze mnie czeka szorowanie i doprowadzanie wszystkiego po swojemu. Przez tyle lat nie zostałam pobita i niestety nie próbowano nawet mnie zgwałcić :).

Prawda jest taka, że to w latach 90′ dochodziło do agresji z obydwu stron, to był straszny okres, który jest już za nami. Spróbujmy go zamknąć w szufladzie z napisem „ co cię nie zabiło, to cię wzmocni”.

Wolę myśleć, że we wtorki i czwartki mam zajęcia, że trzy razy pójdę na widzenie, że moi Rodzice żyją, że poznaję fajnych ludzi, że może i do mnie kiedyś uśmiechnie się szczęście. Jak każdy potrzebuję wsparcia, zrozumienia i ……….książek! Nie macie jakiś na zbyciu? Jeśli tak to skontaktujcie się z Fundacją Dom Kultury!

Dzięki. Pozdrawiam.

Pełnoletnia     

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

CZYM JEST DLA MNIE WARSZAWA

Autor: Sympatyk bloga
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

„Moją nadzieją na wszystko co lepsze”

Jedyną rzeczą, której powinienem się bać, jest strach – to nie ja, to Winston Churchill.

Te słowa zostały wypowiedziane sto lat temu, wydają się dziś tak aktualne. Strach ma tylko wielkie oczy – ale 1,5 roku temu, gdy usłyszałam ,,jedziesz w transport do W-wy’’, to strach bym zamieniła na „lęk”, dlaczego?

Strach dał mi szansę na przetrwanie – lęku trudno się pozbyć. Adrenalina, napięcie mięśni – to wszystko daje mi siłę, by uciec i walczyć z przeciwnikiem, wyzwaniami.

Nagle okazało się, że warunki, w jakich jesteśmy zamknięci, wcale nie umniejszają tego, co nam zabrano. Bo miejsce, to ludzie.

Czym jest W-wa? To moje plany i ich realizacja. To miejsce, abym spostrzegła Kim Jestem, Kim chcę być. Warszawa – to spotkania, gdzie i kiedy chcesz, to miejsce wielu możliwości. To wiara, że możesz i to po horyzont. To możliwość nauki, nie tylko o wybranych rzeczach. Mam osobiście szczególny rodzaj poczucia wdzięczności za transport. Za wyzwania, przed którymi stanęłam w ostatnich miesiącach. Za ten beztroski dla mnie czas, który sączył się powoli jak kropla herbaty sunąca się po łyżeczce. Za wiedzę, że można poradzić sobie ze złością wobec tego, co jest od nas niezależne. Za ćwiczenia z życia, które wiele mnie nauczyły – co to jest akceptacja i kreatywność.

Warszawa – dała Mi siebie na nowo.

EVELINE

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

Przygotowania

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Cześć!

Mam na imię Monika, mam 39 lat. W ZK jestem od lipca 2020, w sumie do odbycia kary zostały mi jeszcze 23 miesiące ☹. Bardzo liczę na to, że będzie mi dane wyjść na wolność wcześniej. Jestem blondynką średniego wzrostu z niebieskimi oczami.

Z natury jestem pogodnym człowiekiem, znam swoją wartość. Mimo tego, że znalazłam się tutaj, nie jestem złym człowiekiem. Jeden błąd, jedna nieprzemyślana decyzja i jestem tu, gdzie jestem. Nie lubię mówić, pisać o sobie, ale może z czasem się otworzę i opowiem coś więcej.


Przygotowania

No i stało się, jestem w więzieniu. W miejscu, do którego nikt nie chce trafić. W 2019 roku zapadł prawomocny wyrok, z którym miałam rok, żeby się oswoić, przygotować psychicznie na to, co mnie czeka. Miałam też czas na to, żeby dowiedzieć się jak tu jest, co trzeba mieć ze sobą, żeby przetrwać „przejściówkę”, co wolno zabrać z wolności, no i najważniejsze, pozamykać sprawy zawodowe i przygotować rodzinę na czas mojej nieobecności.

Zaczęłam od przeczytania książek dostępnych na rynku, które dotyczą polskich osadzonych. Z nich dowiedziałam się, że osadzone to w większości normalne kobiety, które próbują ułożyć sobie życie i wcale nie szukają awantur. Potem przyszedł czas na internet i YouTube. Obejrzałam wszystkie filmy dotyczące więzień w Polsce, jednak na temat więzień kobiecych nie ma za wiele materiału.

Z czasem udało mi się poukładać sobie w głowie, że to nie koniec świata, że nie umieram, że nikt mnie nie zabije, więc dam sobie radę. Buszując w internecie odkryłam blog „W kratkę”, kopalnia wiedzy dla początkujących. Poczytałam cały, wszystkie wpisy i komentarze. Przestałam się bać dziewczyn z więzienia, przynajmniej tych, które pisały na blogu 😊

SENSYMILLA

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”


Forum Służby Więziennej
 objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

Mój biegun

Fot. Marcin Prokop
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Wszyscy znają polski biegun zimna, miasto białych misiów. Oczywiście chodzi o Suwałki. Urodziłam się w tym pięknym mieście i wychowałam. Jest to moje miejsce na ziemi. Chociaż nie jest ono metropolią i ma swoje ograniczenia, dla mnie jest domem. Bo czyż można nie kochać miejsca, w którym dookoła jest pełno lasów, jezior, przyrody. Mieszkałam w bloku, ale w żaden sposób nie czułam się mieszczuchem. Dlaczego? Już na to pytanie odpowiadam. Stojąc na balkonie, widzę dużą łąkę, taką naturalną. Czasem nawet zdarza się zobaczyć tam krowę. Gdy spojrzę w prawo z balkonu, pojawia się widok polskiej wsi. Wiecie, jaki to komfort wyjść na spacer i móc zajść do gospodarza po świeże jajeczko, takie od „szczęśliwej kury” czy nawet dostać mleko, takie prawdziwe. A czasem, jak się dobrze zagadało z gospodynią, to prosto z grządki można przynieść świeże warzywa do zupy. Ten zapach sam zachęcał do zrobienia obiadu. Wracając ze spaceru, nie sposób było przejść obojętnie obok Czarnej Hańczy, która płynie tuż przy bloku. Można zamoczyć tam nogi, a nawet przejść przez rzekę, bo to szybszy sposób dotarcia nad Zalew Arkadia. A  dokoła świeże powietrze. Chociaż Suwałki to nie tylko przyroda, ale także ciekawe miejsca. Dom, w którym urodziła się Maria Konopnicka, jest zachowany w idealnym stanie, a w chwili obecnej mieści się tam muzeum. Powstał też szlak turystyczny Marii Konopnickiej „ Krasnoludki są na świecie”, który prowadzi przez całą Suwalszczyznę. Jak oddalimy się trochę od Suwałk, bo zaledwie 15 km, mamy piękny Wigierski Park Narodowy, który zachwyca swoją przyrodą i ścieżkami. Piękne, autentyczne stare kamienice na ulicy Kościuszki, które, mimo swojego nie cieszącego oczu wyglądu, mają swój urok. Galeria, która jakiś czas temu powstała, jest jedyną w mieście, ale za to, co jest ciekawostką, ma w swoją architekturę wbudowany stary Areszt Śledczy z zachowaniem nawet takich szczegółów jak cela. Mieszkańcy nie narzekają na brak galerii czy też dużych supermarketów (chociaż jest kilka). Każdy ceni sobie osiedlowe sklepiki, bo przecież można do niego wyskoczyć w piżamie i dostać świeże pieczywo. A że jest zimno, to też taki urok tego miasta, ale i hartowanie organizmu. Każdemu polecam przyjazd na Suwalszczyznę i spróbowanie naszych regionalnych przysmaków, jak chociażby kiszka ziemniaczana czy sękacz prosto z ognia. Jest to moje miejsce na ziemi i nie wyobrażam sobie mieszkać w innym miejscu.

Zołza

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

Refleksja o byciu w więzieniu

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Zdaję sobie sprawę, że społeczeństwo w ostatnich latach bardziej zainteresowało się – być może też dzięki mediom, które są wszechobecne, interesują się sprawami dotyczącymi więzień, więźniów i życiu za kratami – nami, osadzonymi.

Nie umiem sobie jednak odpowiedzieć do końca na nurtujące mnie pytanie: czy to za sprawą szukania sensacji, czy za sprawą ciekawości, czy za sprawą nas, tu osadzonych kobiet i naszych historii?

Wiele z nas na bloga pisze na luźne tematy, czując obawę przed krytyką, jaka na nas spadnie, gdy opowiemy całą swoją historię. Nie uzewnętrzniamy się do końca. Każdy człowiek, nieważne czy po tej, czy po tamtej stronie muru, skrywa jakąś tajemnicę.

Jako odbiorcy bloga wiecie tyle, ile my się odważymy Wam zdradzić. Kiedy opowiadamy o swoim dniu w celi – co jest dla nas dniem powszednim – dla Was pewnie jest nie do pomyślenia, że można niektóre zasady znosić. Tu nie ma się wyboru. I czasem myślę, że nawet „wolności słowa”- choć sąd wydając wyrok nam tego nie zabrał. Jedyne, co zabrał, to wyśnioną i wymarzoną przez większość z nas WOLNOŚĆ.

Czy da się przywyknąć do tego miejsca? Osadzić się w jakiś schematach? Ja na to pytanie odpowiem tak: da się to tolerować, zaś w pełni zaakceptować nigdy.

Moim sposobem na przetrwanie w tym miejscu jest cierpliwość. Uczę się jej każdego dnia. Staram się o to, aby nie przesiąknąć tym miejscem.

Chciałabym, gdy będę po tamtej stronie muru, aby moi najbliżsi mnie poznali. Żebym wreszcie mogła żyć bez stresu i olbrzymiego strachu, jaki mi towarzyszył, gdy sprawy związane z wyrokiem nabierały tempa.

Straszne jest to, kiedy kładziesz się u boku ukochanego myśląc tylko o tym, czy jutro nie zawali się twój cały świat. Czy wszystko nie legnie w gruzach. Więzienie to ciągła walka. Nie z innymi, lecz z samym sobą. Test, który trwa dni, miesiące, lata. Czujesz ciągle czyjś oddech za plecami, jakąś obawę o to, co się wydarzy. Gryziesz się w język w sytuacji, kiedy masz rację. Tak dla dobra sprawy. Czy stajesz się przez to osobą słabą? Nie! Pokazujesz tym samej sobie, jaka jesteś silna i dzielna. Mój spokój – Twoja racja!

Najgorsze, co tu doskwiera, to tęsknota. Robisz sobie bilans i okazuje się, ile tak naprawdę straciłaś. Czasem ten bilans jest druzgocący. Bo po wyjściu nie da się żyć, jakby nigdy nic się nie stało. Jedyne co można, to starać się, aby jakoś to bliskim wynagrodzić.

Blondi

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

Moje wspomnienie o Warszawie

Fot. Zuzanna Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Moja znajomość dzisiejszej Warszawy ogranicza się niestety do Grochowa. Oczywiście mam okazję obejrzeć nieco najnowszych widoków stolicy w telewizji, co daje mi niejakie wyobrażenie o tym, jak bardzo miasto się zmieniło. Można rzec, iż od powojennych ruin wręcz dramatycznie. Ja odwiedzałam Warszawę głównie w latach 80-tych i 90-tych, kiedy stolica była wizytówką Polski socjalistycznej. Przyjeżdżałam tutaj dość często po nieodzowne wówczas przy podróżach zagranicznych wizy, w związku z czym dość blisko zaznajomiłam się z okolicami ambasad. Pozostawiły mi miłe wrażenie atmosfery przedwojennej elegancji. Zwiedzałam naturalnie Starówkę, ale muszę przyznać, że jako krakowianka nie umiałam zbytnio docenić zrekonstruowanych zabytków – wszystko tu wydawało mi się po prostu za nowe, trochę jak dekoracja sceniczna albo plan w studio filmowym. Natomiast w porównaniu z Krakowem takie miejsca jak Dworzec Centralny czy hotele typu Victorii, również lotnisko międzynarodowe, z którego często wylatywałam z Polski, miały oblicze daleko bardziej „światowe” niż ich krakowskie odpowiedniki. Cóż, wracając z Warszawy do Krakowa czuło się galicyjską prowincjonalność dawnej stolicy królów, zaś Warszawa, nawet w czasach  PRL-u, emanowała jednak aurą dużej metropolii, niemniej nigdy nie byłam zazdrosna – nic z tych rzeczy. Z kolei kiedy jechało się na Zachód, wrażenie było ekstremalnie odmienne, bowiem nasza stolica zdawała się gwałtownie maleć i szarzeć w moich oczach, mimo to nie odbierałam owych różnic jako czegoś świadczącego na niekorzyść Warszawy. Warszawa miała po prostu własny klimat i charakter i porównania nie były tu potrzebne. Choć poznałam naszą stolicę jedynie „z doskoku”, podczas krótkich wizyt, zawsze ją lubiłam i dobrze się w niej czułam. Mam nadzieję, że w przyszłości uda mi się obejrzeć także tę część miasta, która wyrosła w XXI wieku, i że ta nowoczesna Warszawa mi się spodoba. Na koniec dodam: nie burzcie Pałacu Kultury, bo Historia przez duże „H” zazwyczaj ocenia burzenie symboli w kategoriach małostkowości. Sztuką jest uczynienie z pomnika podporządkowania  symbolu niezależności i siły.   

Zośka

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

Przepustki, przerwy w karze, warunkowe zwolnienia

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Wielu ludzi zastanawia się, po co przez Sądy czy Zakłady Karne w ogóle udzielają je skazanym. Z jakiej racji jakiś gangster, złodziej, morderca, oszust…, chodzi po ulicach wśród normalnych ludzi, skoro w tym czasie powinni siedzieć w więzieniu. Wszystkie te środki czemuś służą, postaram się wytłumaczyć to w miarę sensownie.

♦♦♦

Przepustka wersja kodeksowa: skazanemu wyróżniającemu się dobrym zachowaniem w czasie odbywania kary mogą być przyznawane nagrody. Nagroda może być również przyznana skazanemu w celu zachęcenia go do poprawy zachowania. Jedną z form nagrody jest zezwolenie na widzenie bez nadzoru poza obiektem Zakładu Karnego na okres nieprzekraczający 30 godzin jednorazowo oraz zezwolenie na opuszczenie ZK bez dozoru na okres nieprzekraczający 14 dni.

A teraz moja wersja

Dla mnie przepustka to furtka do świata, którego już nawet dobrze nie pamiętam (jestem tu od 2000 r.). W tym czasie hitem były pierwsze telefony komórkowe na kartę 😊.

Przepustka to odbudowa relacji z rodziną, bo na razie jestem tylko córką i siostrą od wielu lat w więzieniu, nie w domu, nie na wspólnym obchodzeniu świąt, nie przy wspólnych rodzinnych problemach i wielkich wydarzeniach.

Przepustka to też przyzwyczajenie się do ulic pełnych anonimowych ludzi, środków transportu a nawet kupowania biletów (bo słyszałam, że robi się to teraz za pomocą urządzeń a nie kiosków), sklepów, płatności bezgotówkowych i spacerów przed siebie a nie w kółko.

Przepustka to ponowna nauka życia – rozmowy w urzędach, załatwianie spraw, których nie robiłam od wielu lat.

♦♦♦

Przerwa w karze – wersja kodeksowa: sąd penitencjarny może udzielić przerwy w karze, jeżeli przemawiają za tym ważne względy rodzinne lub osobiste.

Moja wersja

Przerwa w karze to są dzieci, które psychicznie sobie nie radzą z sytuacją w której zostały postawione i tylko ten rodzic, który tak nagle zniknął z niewiadomego powodu może to wykorzystać.

Przerwa w karze to możliwość załatwienia spotkania z pozostawionym zwierzątkiem, czy mieszkaniem, za które rośnie zadłużenie. To również załatwienie opieki dla osób, które tego potrzebują, gdy mnie nie będzie.

♦♦♦

Warunkowe przedterminowe zwolnienie – wersja kodeksowa: sąd może warunkowo zwolnić skazanego z odbycia reszty kary, tylko wówczas gdy jego postawa, właściwości i warunki osobiste, okoliczności popełnienia przestępstwa oraz zachowanie po jego popełnieniu i w czasie odbywania kary uzasadniają przekonanie, że skazany po zwolnieniu będzie stosował się do orzeczonego środka karnego lub zabezpieczającego i przestrzegał porządku prawnego w szczególności nie popełni ponownie przestępstwa.

Moja wersja

To dla mnie szansa na nowy początek, który jest szybszy niż koniec kary. Kiedy jestem gotowa do odbudowy życia jakie mi pozostało (a wiek jest przeszkodą np. do pracy), kiedy wykluczenie społeczne, technologiczne jest mniejsze niż będzie gdy kara się skończy. Każdy dzień poza ZK to zysk, zwłaszcza dla tych, którzy karę otrzymaną mają podyktowaną nie tylko sprawiedliwością a także np. opinia publiczną (takie wyroki zawsze są wyższe) lub dla tych, którzy w ogóle nie powinni ich mieć a mają. Z nami są takie przypadki.

♦♦♦

Niestety wiele osób skazanych nie korzysta z wymienionych przeze mnie środków. Czy to dobrze? Moim zdaniem nie. To wszystko powinno być aktywne, w końcu z jakiegoś powodu ktoś mądry to wszystko wymyślił, a z jakiego? Każdy z tych środków ma pomóc skazanemu w powrocie do społeczeństwa.

Odbycie kary czyli odsiadka od deski do deski nie zawsze przynosi ze sobą coś dobrego.

Gdy kara się kończy i stajesz za bramą bez przygotowania (bo siedzenie wieloletnie upośledza w człowieku pewne zachowania), z zadłużonym mieszkaniem lub eksmisją, bez pracy z dziećmi w domu dziecka i wieloma innymi problemami nawarstwionymi tak bardzo, że wydają się nie do pokonania, możesz zrezygnować zanim podniesiesz stopę, by dać pierwszy krok.

Przepustki, przerwy w karze i warunkowe zwolnienia są po to by góry zamieniać w pagórki, żeby lepiej było ponownie wystartować.

MONIKA

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

Warszawa moje miasto

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Choć dziś nie mogę Cię oglądać, to wiem, że jestem w głębi Twego serca.

Jak Cię widzę i postrzegam? Hm….

Może zacznę, iż stałaś mi się bardzo bliska, przyjęłaś mnie jak matka do swego serca.

Przyjechałam do Ciebie, tak naprawdę, to chyba znikąd, gdyż moje życie opierało się na ciągłej podróży. Zagubionemu ciężko jest znaleźć swe miejsce na ziemi, tak jak i mnie było.

Dziś uważam że dałaś mi swe serce, bym mogła w nim zamieszkać na stałe. Wiesz, minęło już 15 lat, kawał czasu za nami, razem.

Przez te lata wiele się zmieniło w naszym życiu, w podzięce napiszę jaka jesteś, jak ja Cię widzę i postrzegam.

Dla mnie stałaś się sercem, w którym mieszkam, jestem.

Jesteś miastem różnych ludzi, tych biednych, klasy średniej, no i tych bogato wyniosłych.

Piękne w Tobie jest to, że i tak dla Ciebie wszyscy są równi, bo z takim sercem, jak Twoje, nie można pozostawić nikogo obojętnie. Właśnie za to Cię podziwiam.

Jesteś piękna, kolorowa i wyniosła, ze swoją starą historią, której nie da się nie zauważyć docierając do zakamarków Twego poranionego kiedyś serca. Jesteś silna, dałaś radę przetrwać mimo wszystkich trudów jakich doświadczyłaś, dlatego uważam że warto brać z Ciebie przykład, jak i uczyć się cierpliwości.

Udowodniłaś, że nie ma rzeczy niemożliwych, zniszczyli Cię, a Ty i tak powstałaś.

Warszawo trwaj.

Cukiereczek

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

PRZYZWOITOŚĆ

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury
Fot. Małgorzata Brus

PRZYZWOITOŚĆ – Człowiek powinien być wierny sobie. To moje sumienie cicho dyskretnie ogłasza co jest.


Przez ostatnie lata bardzo się zmieniłam. Jak minęła trzydziestka zmieniła się mentalność. Przez edukację podniosła się moja samoświadomość, moje własne „JA” rozrosło się, ale nie tłamsi innych ludzi, tylko zaczyna z nimi współżyć.

Poznałam różne mechanizmy rządzące tym światem. Też bardzo poszerzyło się moje postrzeganie ludzi, bo wiem, czego mogę się spodziewać, dlaczego moje zachowanie np. budzi w niektórych niechęć, a tamto budzi współczucie, czy jakieś uczucie pozytywne, lubienie czy właśnie zaufanie.

Tą gówniarę (siebie) z przeszłości to bym związała, zakneblowała i ją biła miesiąc czasu, bo była straszna. Brakowało jej jakiegokolwiek wyznacznika moralności, uważałam że jestem najmądrzejsza, chociaż nic nie wiedziałam. Byłam straszna. Jakieś tam zero wrażliwości, nastawiona tylko i wyłącznie na „JA”. Nie byłam nastawiona, żeby cokolwiek dać od siebie, tylko cały czas brać, brać, brać. No i te wszystkie negatywne cechy nadal są we mnie. Są one stłamszone, ale nie zabite i się odzywają co pewien czas.

Jestem narkomanką. Wiem, że nie mogę ćpać. Jedna kreska i całe najgorsze zło, jakie we mnie siedzi, wychodzi na wierzch. Wychodowane zło w człowieku nigdy nie przestaje istnieć. Można je jedynie stłamsić. W każdym człowieku jest zło i dobro. W zależności od tego, jaką mamy sytuację, to z nas wychodzi zło albo dobro.

Różnice społeczne i brak socjalizacji powoduje, że rodzą się złe uczynki. A każdy zły uczynek, każdy, to jest jak kula śniegowa. Nie muszą to być złe uczynki, takie bardzo spektakularne czy wielkie np. kradzież batonika, drugiego batonika, później kradzieże czegoś tam, później spotyka się rówieśnika, uderza się go w twarz, żeby mu zabrać buty i to jest taki efekt kuli śniegowej. To narasta, narasta i w pewnym momencie rzeczywiście jesteśmy na równi, albo nawet w niektórych wypadkach jesteśmy wyżej w tej drabinie społecznej niż zwykli ludzie. Ja mówię tutaj o nas przestępcach. Boją się nas zwykli ludzie, mamy więcej pieniędzy, więcej czasu, fajniejsze samochody. Wszystko jest elegancko, tylko że każdy zły czyn zabija w środku nas człowieczeństwo i chruzgocze blokady moralne. Ja jestem zdania, że z niektórymi blokadami moralnymi się rodzimy. Chociażby rodzimy się z tym, żeby nie zabijać drugiego człowieka, bo widzimy w drugim człowieku samego siebie. No ale te blokady są miażdżone, chruzgotane i później można w bardzo łatwy sposób przekroczyć granicę, z której już teoretycznie nie ma powrotu. To że nie mamy barier, nie czyni nas ludźmi silnymi w pewnym sensie.

Oczywiście że miałam poczucie, że źle robię, ale uznałam, że doznałam w dzieciństwie tyle krzywd od społeczeństwa, że teraz ja mu się odpłacam.

Nie mam hamulców. Nie mam. Podchodzę do wszystkiego zdroworozsądkowo. Hamulec, to jest strach. Większości przypadków ja nie boję się kogoś zabić, nie boję się ukraść, nie boję się komuś złamać ręki, nie boję się więzienia. Wielu rzeczy się nie boję. Ale nie robię tego, bo wiem że to jest złe i nie chcę tego robić. Ale już nie mam naturalnego hamulca, nie mam tego lęku który mnie hamuje. To jest tylko i wyłącznie moja decyzja, że tego nie robię. Poza tym każdy człowiek posiada jakiś stopień empatii, przyzwoitości. I całe zło, jakie kiedykolwiek wyrządziłam ludziom, wraca do mnie i wiem, że poniszczyłam niektórym ludziom życie. Zrobiłam straszne rzeczy. I źle mi z tym. I nie chcę się już więcej tak czuć i nie chcę, żeby ludzie przeze mnie tak czuli, ponieważ dochodzi do mnie ich ból.

W wieku 17 lat zaczęłam odczuwać pustkę w moim życiu, a w wieku 19 poznałam swojego „niedoszłego” męża w którym się zakochałam bardzo. Ale niestety, nie byłam dość rozwinięta emocjonalnie i zaprzepaściłam ten związek i się rozstaliśmy.

Według mnie kobieta i mężczyzna są równi sobie. Każdy mężczyzna który próbuje się wzbić ponad kobietę, jest zwykłym szowinistą. I to dotyczy również kobiet, które próbują być ponad facetem. Jesteśmy wszyscy ludźmi. Mamy te same pragnienia, obowiązki, te same prawa. Z tym że różnie je wykorzystujemy. Wiadomo że facet z racji tego, że jest inaczej zbudowany łatwiej jest mu pracować gdzie trzeba siły. Natomiast kobiety mają predyspozycje do tego, by robić kilka rzeczy na raz: Mamy niesamowitą podzielność uwagi czego facetom brakuje. Ale są jednak pewne różnice między nami. I tutaj wchodzi w życie szacunek. Uszanować to, że mamy własne ograniczenia. I nie piętnować ich, to jest chyba najważniejsze, żeby między ludźmi był szacunek. Nie ma ludzi złych i dobrych. Są dobre i złe uczynki.

Bardzo jestem związana z rodziną. Mam braci, rodziców, siostry i tam szukam pomocy. Kocham moich braci (1 św. Pamięci) i moje siostry. To jest krew z mojej krwi i jeżeli im się coś dzieje złego, to ja to odczuwam, jakby to działo się mi. Jeżeli oni przeżywają szczęście, raduje się z nimi. No, nie wyobrażam sobie życia bez nich.

Chciałabym, żeby życie nie było tak skomplikowane. Zdaje mi się że życie przeznaczyło mi drugie miejsce. ZAWSZE, ktoś jest zawsze przede mną. Nie raz mam ochotę w tym biegu, podciąć komuś nogę. Ale nie zrobię tego, bo nie wolno. A nie raz mam taką ochotę, żeby być pierwszą – ale to jest takie nieprzyzwoite.

EVELINE

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

Warszawa moim okiem

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury
Fot. Małgorzata Brus

Chociaż jestem z Podlasia, to Warszawa nie jest mi obca. Mam jedną, być może zabawną historię ze stolicą. Tak jak w piosence: „Nie przenoście nam stolicy do Krakowa”, to u mnie powinno być: „Nie przenoście mi lunaparku ze stolicy”. A po kolei: będąc w trzeciej klasie podstawówki, a był to rok 1994 lub 1993, przyjechałam z klasą na wycieczkę do Warszawy. W tamtych czasach było to wydarzenie, tym bardziej dla dzieci z Podlasia. Oczywiście na naszej trasie nie mogło zabraknąć wizyty w zoo, zwiedzania zamku królewskiego i słynnego Pałacu Kultury. Ale żadne z tych miejsc nie zapadło mi w pamięć, za to lunapark przy Pałacu Kultury jak najbardziej. Miałam 9 lat i wiadomo – nie wszystkie atrakcje były dla mnie, ale że od dziecka lubię adrenalinę, toteż uparłam się, że chcę przejechać się na łódce, która przekręcała się na wysokości do góry nogami. Oczywiście z mojego uporu zostało tyle, że wylądowałam w basenie z piłeczkami, jak przystało na dziewięciolatkę. Wycieczka się skończyła, a ja sobie rosłam na Podlasiu. Od tamtej wycieczki byłam nie raz jeszcze w stolicy, ale nigdy nie przywiązywałam do Warszawy większej uwagi – aż do pewnego wydarzenia. Wyszłam za mąż i pewnego dnia przypomniał mi się lunapark i ta „łódka”. Więc mówię do męża, że chcę wreszcie się nią przejechać, bo jestem już przecież dorosła. I tak znaleźliśmy się znowu w Warszawie. Pominę szczegół, że uparłam się zobaczyć żyrafę, ale jak chciałam wejść do zoo, to okazało się, że nie można, bo zaraz zamykają. Przyjechaliśmy więc z mężem do centrum, by wreszcie zrobić tę przejażdżkę. Zostawiliśmy samochód na parkingu i taksówką udaliśmy się do… Poprosiłam o kurs pod Pałac Kultury i tam faktycznie taksówkarz nas zawiózł. Tylko że ja mówię do niego: „Panie, ale ja chciałam do lunaparku, który tutaj stał”, a on patrzy na mnie jak na kosmitę lub wariatkę. A ja przecież tylko spytałam o lunapark. I wtedy słyszę w odpowiedzi: „Pani, tutaj jest metro, taka podziemna kolejka. Nie ma już lunaparku, rozebrali go”. I wtedy po raz drugi przeżyłam rozczarowanie w tym samym miejscu – z przejażdżki nici. Ale przecież od 1993 do 2000 roku trochę czasu minęło, a świat nie stoi w miejscu, Warszawa się rozbudowuje i nie jest już tym miastem, które cały czas było gdzieś w mojej pamięci. Od tamtego wyjazdu inaczej patrzyłam na to miasto. Zazwyczaj raz na trzy miesiące bywałam w Warszawie i dla osoby z zewnątrz widać, w jak bardzo szybkim tempie miasto się rozwija, rośnie. Jednak mimo tej całej nowości, nadal Warszawa potrafi zachwycać i zadziwiać. Kończąc moją historię z Warszawą, to wspomnę o małej zagadce, która zawsze dopada mnie przy przekraczaniu granicy miasta. Chociaż jestem kierowcą z dużym stażem i jeżdżę po całej Polsce, bo byłam przedstawicielem handlowym, to tutaj zawsze mam problem. Gdy wjeżdżam do Warszawy, zawsze wykonuję telefon do brata z pytaniem: „Ja czy tramwaj?” Chodzi o pierwszeństwo na drodze – i ile razy bym tu nie przyjechała, tyle razy wykonuję ten telefon o pomoc. Chociaż w innych miastach nie mam z tym problemu. Jeśli chodzi o jazdę po Warszawie, dla mnie jest genialnie – tutaj kierowca jest dynamiczny, nie myśli zbyt długo, czy jechać, czy stać, i zawsze – ale to zawsze – wszędzie się zmieści.

 Zołza

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl