Plotka

Świetlicowe rozmowy, fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Przecież ona dosięga każdego! Nierealnym jest, by ominęła kogokolwiek. Wszyscy jesteśmy jej łącznikiem, przedłużeniem, ofiarą i „ojcem”. Rodzi się z niskich pobudek, z nudów, zazdrości, zemsty, słabego charakteru. Ta, o której się dowiemy – zapewne dzięki drugiej osobie, nawet jak poboli, zatka, wyciśnie łzy czy wywoła parsknięcie, to pozwala na zadziałanie, ustosunkowanie się, olanie, bądź zareagowanie. Wszyscy świetnie zdajemy sobie z tego sprawę, że w świecie jest jeszcze masa „info” na nasz temat, która dotrze do nas maksymalnie zdeformowana i przyprawiona.

Ludzie od zawsze gadali, mało z kim można porozmawiać, a gadać z każdym. Choć zawsze miało to miejsce, to jakoś mało kiedy w identyczny sposób „podawali” dalej zasłyszane historie.

Zakład karny w Grudziądzu był kiedyś zakonem. Do tej pory wewnątrz jest kościół w którym odprawiane były msze. Na terenie jest również DMiDZ (Dom Matki i Dziecka), tzw. „ żłobek”. Dzieci się tam rodzą i są chrzczone w kościele podczas normalnej mszy (tak było za mojej „kadencji”). Dwie takie msze pamiętam, ale ktoś w inny sposób to zarejestrował. Po kilku latach dowiedziałam się, że dziecko, które urodziłam zostało mi zabrane do adopcji z racji dużego wyroku… a ja nawet nie wiem, czy mogę mieć dzieci.

Pamiętam też jak kiedyś mnie straszyli, że gdy pojadę na karny, to muszę uważać, bo na łaźni dochodzi do gwałtów. Nie za bardzo mieścił mi się głowie gwałt kobiety przez kobietę, ale jakoś wtedy słowa miały budować lęk. Cały pawilon podzielony był na dwie części, po środku dyżurka i telefony. Mnie skierowano w lewą stronę, do końca korytarza. Do ostatniej celi. Łaźnia była po prawej stronie, na drugim końcu tego pawilonu. Dziś bym zwyczajnie zapytała „co tam się dzieje”, albo choćby „przypaliła Franka”, że przez kraty zbyt dobrze nie widzę. Jakoś chciałabym zażartować z tamtego lęku, który odczuwałam, ale nie odzwierciedliłoby to siły przekazu. Patrząc na koniec tego pawilonu widziałam stojące dziewczyny pod tą łaźnią i nie docierała do mnie kolejka po krzywdę? A tam pod oknem, przy tych drzwiach była popielniczka! One wyszły zapalić!

Osobiście dotknęło mnie kilka krzywdzących słów, byłam też świadkiem, do czego doprowadzają nieprawdziwe informacje, ile relacji niszczy, zabija plotka. Nie wszystkie pamiętam, ale chyba gorsze jest, ile razy powiedziałam sama do kogoś o drugim nieprawdę. Dlaczego bardziej człowiek pamięta „krzywdę” rzuconą w jego stronę, a nie odnotowuje zadanych przez siebie razów? Gdyby dać możliwość ranienia słowem na przysłowiowy zeszyt, ile by się wpisało? No właśnie, nie ma przykrywki incognito, ale gdyby odwrócić propozycję, wpisanie nazwisk tych, co nam zadali kuku…hm!…wiadomo, że płonęłoby.

Tysiące ludzi może ukręcić tysiące wersji jednej historii. Przez lata nasłuchałam się kto od kogo jest z rodziny, o romansach więziennych, bo tylko przecież romans mógł zaradzić, żeby utrzymać się w pracy, o donoszeniu osadzonych, by ją dostać, o tym, że w celi mam toster, własny materac, kino domowe (chyba celowe to było zagranie). Ostatnio wyjeżdżałam już w transport na diagnostykę, a ja tylko szłam z rzeczami z paczki. Moje zajęcia z psem z dogoterapii potwierdziły, że jeszcze mam psa w celi, bo długo siedzę.

Każdy człowiek ma za sobą niesmak niejednej krzywdzącej powiastki na swój temat, każdy człowiek ileś razy bardziej świadomie jak nieświadomie (pozostawiam to do indywidualnego przetrawienia) przyczynił się do bólu drugiej osoby i też każdy człowiek ma swój próg wytrzymałości na takie gadanie. Nie uwierzę, że komuś tak naprawdę jest to obojętne, że źle o nim mówią! Ja wiem, że istotne jest, kto mówi, a nie co, ale prawda jest taka, że wystarczy gorsze samopoczucie, jakiś smutek rodzinny i głupie gadanie obcych ludzi pchnie do tragedii.

A wystarczyłoby, aby każda nasza pojedyncza łza z bólu nie wypowiedziała jednego słowa dalej. Byśmy uwolnili się od niepotrzebnego śmietnika słów o innych i przestali być echem.

PEŁNOLETNIA



Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”



„Podróż w nieznane”

Piesek Bobbsan Krzysztofa Szczecińskiego naszego mecenasa ze Szwecji, obraz namalowała Lui, fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Na skraju lasu, nad rzeczką gdzie istniała Kraina pustki, spokoju, opoki którą charakteryzowała wolna przestrzeń i tak zwana nicość, mieszkały trzy baloniki duże, okrąglutkie, wypełnione prześwitującym powietrzem, co dzień rano, w południe i wieczorem fruwały po niebie z rytmem wiatru, ciszy i spokoju, a oaza która tworzyła ich świat sprawiała, że te trzy prześwitujące baloniki czuły się wciąż wypoczęte i bezpieczne.

Pewnej nocy gdy baloniki nie mogły spać, a na niebie tworzyły się piękne odcienie granatu i fioletu, na których mrugały liczne gwiazdki, zapragnęły barw, kolorów, błyszczących alautów i brokatu rozmawiając między sobą o pragnieniach. Jeden z baloników chciał być wypełniony emocjami, a trzeci uczuciami i pięknymi myślami, wymieniając poglądy o uniesieniach całą noc, nad ranem odważnie postanowiły opuścić krainę w której wszystko było przewidywalne i ruszyć w świat aby doświadczyć tego co im nieznane. Obiecały sobie jedno, że związują swoje trzy sznureczki na których trzymają swoje okrąglutkie gumowe brzuszki i żeby nie wiem co się działo, nigdy się nie rozdzielą.

Frunęły po niebie długo i wytrwale oglądając z góry różnorodny świat, lecz nie potrafiły uzgodnić tego gdzie się zatrzymają i zamieszkają. Jednemu balonikowi podobało się wesołe miasteczko, kolorowe balony na druciku, żywe kolory, dzieci które kłóciły się o nie i wyrywały sobie kolorowe baloniki z ręki. Karuzele, muzyka, wata cukrowa i inne pełne emocji atrakcje. Drugi balonik chciał wylądować przy zoo, tam każde dziecko wiązało sobie sznureczek z balonikiem na rączce, a balonik dumny i blady oglądał z góry zwierzątka, place zabaw i zawsze zabierany był do domu, wisiał przy łóżeczku dziecka i mieszkał razem z nim, czuł się jak członek rodziny. Trzeci balonik pragnął wylądować w cyrku, oglądać akrobatów, klaunów, artystów, jeździć po świecie i zwiedzać. Obiecały sobie, że za 3 dni spotkają się w tym samym miejscu i powrócą do swojej bezpiecznej Krainy.

Pierwszy balonik wylądował w wesołym miasteczku, podniósł go z podłogi pewien Pan, pomalował sprayem, obsypał brokatem, nadmuchał helem. Balonik dumnie sunął nad głowami dzieci i rodziców, oglądał karuzele, słuchał pięknej muzyki i wąchał zapach popcornu i waty cukrowej. Był rozchwytywany, pełen napędzających emocji oraz doświadczeń, które sprawiały, że czuł się szczęśliwy.

Drugi balonik doleciał prosto pod ZOO, pod klatkę małpek, gdzie uroczy mały chłopczyk podniósł go, przywiązał do wózka młodszej siostry i zwiedzał całe ZOO z całą rodzinką, oglądając piękne zwierzęta, słuchając śmiechu i radości dzieci i biegając po powietrzu za spacerówką.

Trzeci balonik był pod wrażeniem, gdy udało mu się wylądować na scenie areny, gdzie podmuch biegających zwierząt unosił go i co raz nad ziemię, wszyscy patrzyli i podziwiali przedstawienie w którym balonik był również uczestnikiem.

Minął 1 dzień pełen atrakcji, zabaw, zapachów, pięknych widoków. Minął 2 dzień emocji, uczuć i napędzających myśli. Baloniki zaczęły za sobą tęsknić, przeżycia miały niesamowite, ale w pojedynkę nie były one tak pełne jak gdyby mogły przeżyć ten czas we trójkę. Wszystkie trzy chciały wcześniej wracać w umówione miejsce i choć mocno tęskniły do siebie i za swoją spokojna Krainą, żaden nie dotrzymał umowy i nie przybył na umówione miejsce po 3 dniach. Balonik z wesołego miasteczka był zmęczony, co chwila przez właścicielkę podmuchiwany helem, zasypywany brokatem i pryskany sprayem, zapomniał kim był, stał się codzienną atrakcją, oddawany z rąk do rąk, kiedy się znudził.

Drugi balonik przywiązany został do huśtawki na placu zabaw i z dnia na dzień uchodziło z niego powietrze, nikt się nim nie interesował ponieważ wisiał tam cały czas, opadając z sił, żadne dziecko już go nie chciało, a z daleka patrząc na ten świat zwierząt, w którym wciąż dźwięczał hałas, zamieszanie i nieprzyjemny zapach stał się dla balonika przekleństwem i nie miał sił już nawet wracać do swojej Krainy w pojedynkę.

Cyrk dla trzeciego balonika przestał być atrakcyjny, co chwila byli w innym miejscu z innymi ludźmi na widowni, a balonik już od dawna nie był atrakcją na występach, patrzył na zmęczone zwierzęta, na ludzi, którzy zbyt skupieni byli na próbach i treningach, zebrał się w sobie i postanowił przy pomocy wiatru oraz bezpańskiego psa odnaleźć swoje zaprzyjaźnione baloniki. Wyczerpanego balonika z placu zabaw piesek odwiązał, złapał za zęby i pognali na wesołe miasteczko po drugiego balonika, piesek stanął na dwóch łapkach i silnie wyrwał zębami obklejonego brokatem balonika. Złapał wszystkie 3 w zęby i pognali do swojej zaprzyjaźnionej bezpiecznej Krainy, pełnej ciszy, spokoju i przewidywalnego jutra. Gnając tak przez wiatr balonik z którego uszło powietrze, napełnił się z powrotem świeżym, zdrowym wiatrem, dzięki czemu poczuł się lepiej. Brokat z oblepionego balonika poopadał przy sile powiewu zdrowego powietrza, spuszczając sztuczny hel, byli znowu sobą i razem. Gdy dotarli dzięki bezpańskiemu pieskowi do bezpiecznej Krainy, przyjęli go do siebie i zamieszkał wraz z nimi na łące pełnej polnych kwiatów i słońca.

Trzy baloniki żyły długo i szczęśliwie z nowym przyjacielem pieskiem z ulicy, który ich uratował, spędzali wspólnie czas, piesek trzymał 3 sznureczki w zębach i biegał machając ogonkiem po łące. To co na pozór wydaje nam się piękne i kolorowe, nie zawsze takim jest. Doceniajmy, co mamy, bo miłość, radość, dobroć, wierność oraz uprzejmość można odnaleźć jedynie w ciszy, spokoju i łagodności – co składa się na umiarkowane szczęście i pełnie życia.

MARIOLKA



Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”