Każdy dzień

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Każdy dzień zaczyna się tak samo Godzina 6.15 zaświecone światło w celi, to znak, że czas wstawać. Otwieram oczy i co? Znów widzę sufit a na nim jarzeniówka, która cholernie razi w oczy. No i co? Trzeba się podnieść, aby się ogarnąć do apelu. Przecież on nie poczeka. Szybka kawa, papieros i stoimy po jednej stronie celi, czekają kiedy drzwi (klapa) się otworzą, wejdzie oddziałowa lub oddziałowy po to, żeby sprawdzić, czy przypadkiem w nocy nie przepiłowałyśmy krat i czy żadna z nas nie dała dyla. Następnie oczekujemy na śniadanie z nadzieją, że dostaniemy coś fajnego.Od rana oczywiście włączony telewizor, który po kilku godzinach mam ochotę wystawić za drzwi. Ileż można patrzeć na stałe punkty programu osadzonych ze mną dziewczyn. Jak nie sąd rodzinny, to karny, potem „Malanowski”, „Policjanci i policjantki”, „W 11”, „Dlaczego ja”. Czasem intensywnie myślę o tym, zadając sobie pytanie: czy one nie mają swoich problemów?.

W ciągu dnia staram się odpocząć od tego intelektualnego bagna w TV. Zbyt dużego pola popisu w tym miejscu nie mam. Zostaje książka, krzyżówki, list do mojego ukochanego i dzieci. Jestem tu rok i w najgorszym wypadku drugie tyle przede mną.

Mam taki uraz do zielonego (zielone łóżka, szafki, talerze, sztućce, stojak na buty, wieszak), że na wolności ten kolor będę omijała szerokim łukiem.

Obiad planowo mamy o godzinie 13.00. Jednak ostatnio z przyczyn mi nieznanych są straszne opóźnienia.

Kolacja o 17.00. Drugi apel o 19.00.

Każdy dzień jest prawie taki sam. I tak mija tydzień, miesiąc, rok.

Smutne i monotonne życie.

Takie zajęcia, jak „Piszę, więc jestem” (blog eWKratke), dla mnie osobiście są wielką przyjemnością. Choć na chwilę mogę wyjść z celi i oderwać się myślami od tego, co mam 24 godziny na dobę.

Tu docenia się wolność, to wszystko, co jest po drugiej stronie murów.

Do swojego wyroku podchodzę, jak do zadania. Jest wina – jest kara. Trzeba odpokutować. Zamknąć ten rozdział życia i wrócić do domu – do ukochanego i dzieci.

Gorzuleczka

W drodze

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

A więc jadę. Od miesiąca na to czekam. Jadę na zabieg do innego zakładu. Spakowałam się i myślę, czy zmieszczę się w kilogramach. Zastanawiam się nad tym, bo w transport można wziąć ze sobą jedną torbę rzeczy nieprzekraczającą 30 kg. Niby dużo, ale wcale tak nie jest. Ciuchy, książki, przybory do pisania, szampon, proszek i kilogram za kilogramem leci. Mam parę zużytych rzeczy, które wyrzucę w magazynie (schodzone buty, szklaną miskę, której nie mogę już mieć).

Dobra, torba spakowana. Na szczęście ktoś mi ją podwiezie wózkiem do samochodu.

W magazynie spotykam dziewczyny, które będą jechać ze mną. Oprócz mnie, jeszcze cztery. Jedną znam, więc będzie z kim pogadać. To dobrze, bo czekają nas trzy godziny jazdy. Co najmniej!

Nic nie piłam, żeby czasami siku mi się nie zachciało i hops do samochodu. A nie, jeszcze trzeba zapakować bagaże. Dwie torby ważą chyba z tonę. W rzeczywistości nie przekroczyłam 30 kg. Czym torba cięższa, tym niżej ją wpychamy. Cieszę się w duchu, że nie wszystkie tyle ważą. Na szczęście to nie jest najcieplejszy dzień w roku, ale i tak jesteśmy zgrzane.

Teraz pozostaje zapakować siebie i ruszamy w drogę!

U wszystkich widać podekscytowanie. Jedne się cieszą, inne boją, bo nie wiedzą, co je czeka. Ja jestem ciekawa, ale tylko dlatego, że już tam kiedyś byłam, więc wiem, czego się spodziewać.

Ruszamy. Oglądamy widoki podglądając przez małe okienko i wymieniamy się informacjami, co w nowym zakładzie wolno, jak można dzwonić i tym podobne. Tematy kończą się po około godzinie i resztą drogi spędzamy w milczeniu, przerywając ciszę od czasu do czasu jakimś drobiazgiem.

Wyjechałyśmy o 9.15, jest 13.20 i jesteśmy na miejscu. Wysiadamy z  samochodu, wyciągamy torby. I tu nie jest już tak słodko – nikt nam toreb nie podwiezie na wózku. Więc ciągniemy te bagaże po ziemi. Niestety magazyn jest na piętrze, więc wciągam tę swoją tonę po dwa schodki. Na górze czuję, że moje płuca są w gardle i brakuje mi powietrza. Wyglądam jak ryba wyciągnięta z wody i myślę sobie, że tak właśnie muszą się czuć alpiniści, gdy dostaną się na szczyt góry.

Siadam na ławce w poczekalni i na tym koniec transportu. Pozostaje tylko czekanie.

Monika

Wybory. Jest nas już prawie połowa

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Przeżyłam majowe wybory do Parlamentu Europejskiego w Areszcie. Dzięki ciszy i skupieniu więcej czasu mogłam poświęcić na śledzenie w prasie i w telewizji wydarzeń politycznych. Byłam uważniejsza…. No i jestem bardzo dumna z nas – kobiet (choć moja rola była żadna, poza ogólnie mówiąc postawą emancypantki z krwi i kości, urodzonej feministki – ale „zdrowej”, przyjaznej mężczyznom). Stwierdzam – było nas rekordowo dużo! Aż 47% spośród wszystkich zarejestrowanych kandydatów w wyborach stanowiły kobiety. To procentowy rekord.

Coraz więcej kobiet nie tylko głosuje, ale decyduje się na działalność polityczną.  Z wyborów na wybory rośnie liczba kandydatek ubiegających się o mandat.

W więzieniu solidarność kobieca jest silniejsza niż w rzeczywistości. Tzn. w relacjach więziennych oczywiście nie…, nie o tym tu mowa.

Kobiety z zasady są pilne, w więzieniu uważnie śledzą wydarzenia polityczne i chętnie się angażują w wybory. Na wolności żyją w większym zamęcie, w biegu…. Chętnie wspierają inne kobity walczące o urząd prezydenta lub burmistrza.

A kobiet jest coraz więcj i ten trend jest zauważalny i z pewnością będzie trwały.

Kobiety w odosobnieniach wspierają inne „walczące siostry” bardzo chętnie – choć ciągle trudno im się dostać na miejsce 1 na listach….

Aresztowane i skazane chcą głosować, są merytorycznie przygotowane, wiedzą na kogo i dlaczego… Są bardzo wymagające i krytyczne, często zupełnie inaczej niż na wolności.

Nie zmienia to faktu, że jest z „Kobietami” ogólnie mówiąc „lepiej”, to ciągle nam trudno i tym wybieranym i wybierającym.

Co do wybieranych – to może najlepszy, choć nie wiem, czy idealnym rozwiązaniem – instrumentem zwiększającym udział kobiet w polityce – jest nie tylko parytet, ale nap. „suwak” – czyli naprzemienne umieszczenie kobiet i mężczyzn, co dodatkowo powinno być połączone z analizą szans danego komitetu na mandaty w poszczególnych okręgach. A co do wybierających – powinniśmy mieć wszystkie swobodne prawa wyboru – także w więzieniu, bo przecież w tym miejscu nasz los w dużo większym stopniu niż na wolności spoczywa na barkach rządzących, tj. wybieranych, a w dużo jednak mniejszym stopniu ten więzienny byt zależy od nas samych…

Pozdrawiam, jedna z wybierających w Areszcie – Lili

Wpłać 23 zł na 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001 lubwww. fundacjadomkultury, lub kliknij TEN LINK.

Ty Też możesz pomóc! Zobacz dlaczego potrzebujemy Twojego wsparcia.

Działamy w więzieniach od 2011 r. Docieramy ze sztuką i kulturą tam, gdzie nikt nie chce być. Wierzymy, że sztuka nie ocenia.

Prowadzimy zajęcia artystyczne i kulturalne z osadzonymi w Areszcie Śledczym Warszawa Grochów. Namawiamy artystów do wspólnych działań, prowadzimy warsztaty i spotkania. Często nasze działania są jedynymi, które przywracają kawałek normalności osadzonym.

Jednym z wyjątkowych na skalę Polski projektów jest blog eWkratke.pl

Tworzą go kobiety odbywające karę więzienia w Areszcie Śledczym Warszawie Grochowie. Bez dostępu do Internetu, przede wszystkim dzięki mrówczej pracy oddanych wolontariuszy, już czwarty rok możecie czytać ich posty i prowadzić z nimi dialog.

Dwa razy w tygodniu prowadzimy dla blogerek zajęcia, takie okna na świat, okna na wolność. Prowadzą je specjaliści z różnych dziedzin, hobbyści, pasjonaci. Opowiadają o swoich fascynacjach, pracy, problemach. A potem dziewczyny piszą posty, które publikujemy na eWKratke.

Nasze działania to konkretne koszty:

  • 23 zł to koszt biletu, który pozwala nam dojechać do aresztu.
  • 53 zł to koszt materiałów plastycznych i piśmienniczych na jedne zajęcia.
  • 100 zł to koszt jednych zajęć artystycznych prowadzonych przez edukatora.

Dlatego potrzebujemy wsparcia Darczyńców takich jak TY!

Wpłać 23 zł klikając TEN LINK

MOJE (nie)GŁOSOWANIE

“Siatkarka” autorzy: P. Althamer i Reaktor Laboratorium Rzeźby, fot. M. Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Na podstawie art. 40§1 kk Sąd orzekł wobec mnie pozbawienie praw publicznych na okres 10 lat. Jeśli czytacie moje wpisy to dobrze Wam wiadomo, że jestem w więzieniu znacznie dłużej i zwyczajnie nie mogę brać udziału w głosowaniu. Nie mam zamiaru tu wylewać wiadra łez nad niemożliwością postawienia przy kimś X, ale tak na zdrowy rozum- jak Wy to pojmujecie? Zgodnie z art. 43§2 kk pozbawienie praw publicznych w sprawie obowiązuje od dnia uprawomocnienia się wyroku. Jednak zgodnie z art. 43§2b kk „okres, na który orzeczono pozbawienie praw publicznych za dane przestępstwo nie biegnie w czasie odbywania kary pozbawienia wolności za to przestępstwo.” Wiem, że mój głos by niczego nie zmienił, ale też dlaczego ma być mniej ważny? Kiedy to 10 lat ma mieć swój kres? W końcu biegnie czy nie biegnie?  …jakiś Forest Gump II…Nie przypominam sobie bym kiedykolwiek piastowała jakieś wyższe stanowisko, nie dostałam żadnego orderu…., bo medale, które przywiozłam kiedyś z turnieju koszykówki się raczej nie liczą? No to, po co taka dodatkowa kara dla szaraka? Także mało wiem o samym głosowaniu, jedynie widzę, że dziewczyny chodzą, ale też nie jest to jakaś ogromna grupa.

Nie chodzi mi o to, by zaprzestać karaniu – nie! tylko, żeby to miało sens, żeby nie było eliminacją. Niedługo trzeba będzie utworzyć oddziały geriatryczne dla więźniów.

Pozdrawiam, Pełnoletnia.

PROGRAM NAPRAWY PAŃSTWA (WG PANI M.)

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

1) AMNESTIA BANKOWA: HASŁO – Moment zapłacenia to moment wykreślenia

W celu zdynamizowania gospodarki należy wprowadzić program dla osób znajdujących się na tzw. „bębnach”, które monitorują zadłużenia i zobowiązania obywateli. O ile łatwo zapłacić swój dług i usunąć „obciążający” wpis np. z KRD lub BIG, o tyle gorzej sytuacja przedstawia się z BIK lub BRNK (MIG), gdzie wpis, dotyczący naszej nierzetelności widnieje przez okres 5 i 10 lat.

Wpisy takie powodują niemożność zaciągnięcia kredytu, nawet w sytuacji, kiedy posiadamy stałą pracę na czas nieokreślony lub chcemy zabezpieczyć taki kredyt ruchomością lub nieruchomością. AMNESTIA polegałaby na całkowitym usunięciu dyskwalifikujących nas wpisów. Otworzyłoby to nam możliwości związane z kredytowaniem np.: zakupu własnego mieszkania lub domu. Spowodowałoby „bum” na rynku obrotu nieruchomościami. Wzrosłaby również podaż na środki transportu, wzmogłoby znacznie zakupy ruchomości – sprzedaż ratalna, umożliwiłoby tworzenie własnych przedsiębiorstw – dynamika w sektorze prywatnym.

SAME ZALETY

KRD – krajowy rejestr długów

BIG – bank informacji gospodarczej

BIK – bank informacji kredytowej

BRNK – baza nierzetelnych klientów bankowych.

2) PRYWATNE WIĘZIENIA – TAK!!! HASŁO – ŻYJĘ ZA SWOJE!!!

Wszyscy „uczciwi” narzekają na to: ile przeciętny Kowalski dokłada na osadzonego. Jest to nieprawda – pod warunkiem, że pieniądze przeznaczone na więziennictwo w całości trafiałyby na odpowiedni cel i właściwie byłyby wydawane. Wystarczy godzina lub dwie serfowania w Internecie i przekonamy się, ile pieniędzy z funduszów: Skarbu Państwa, Unijnego, Postpenitencjarnego powinno wpłynąć na jednego więźnia. Przy niedużym wysiłku wprowadzenie odpowiednich Bonusów: wiele przedsiębiorstw, korporacji i instytucji zatrudniłoby osadzonego. Wystarczyłoby oddzielić koszty związane z utrzymaniem Służby Więziennej i tych, które dotyczą utrzymania osadzonych. Skarb Państwa (czyli podatnicy) niech pokryją koszty utrzymania administracji, która koordynowałaby działalność więzienia na równi z właścicielem. Natomiast Fundusz Unijny i Postpenitencjarny niech pokrywa koszty związane z utrzymaniem obiektu, osadzonych i inwestycji dotyczących budowania obiektów, gdzie tworzone byłyby nowe miejsca pracy dla skazanych oraz budynków socjalnych, np.: mieszkań dla byłych osadzonych – i to jest dział prywatny.

Myślę, że znaleźliby się również prywatni inwestorzy zainteresowani tym projektem, stworzyłoby to sytuację, gdzie osadzenia zarabialiby na swoje utrzymanie i nie tylko na to!!!

Poprawiłoby to również świadomość społeczeństwa, że ci „źli” nie są „pasożytami” wykradającymi pieniądze z prywatnych kieszeni.

3) WNIOSKI SENIORA HASŁO – DŁUGOWIECZNOŚĆ TO ZDROWIE A ZDROWIE TO SZCZĘŚCIE, A SZCZĘŚCIE TO GODNE ŻYCIE

Senior – osoba częstokroć samotna, licząca na opiekę Państwa, borykająca się ze starością i problemami dnia powszedniego.

Jak to osiągnąć?

Jest wiele obiektów na terenie Polski po byłych ośrodkach wypoczynkowych – jeszcze z okresu PRL – u, które stoją nie zagospodarowane i są bezużyteczne. Mogą one być bazą dla stworzenia Wiosek Seniora. Stwórzmy na próbę 3 miejsca, gdzie mieszkałyby małżeństwa seniorów (razem) lub osoby samotne w domach modułowych (oczywiście ekologicznych, energooszczędnych i bezpiecznych) z niedużymi ogródkami. Wypoczynek, rekreacja i poczucie posiadanie własnego miejsca to tylko nieliczne zalety tego przedsięwzięcia. W projekcie: w domku seniorów, byłby salon z niedużym aneksem kuchennym, sypialnia i łazienka, ale istniałaby również stołówka z zapleczem kuchennym, która dodatkowo zajęłaby się cateringiem i wytwarzaniem żywności. Aspekt samofinansowania się, a nawet zarabiania przez te obiekty to dodatkowy plus. Przychodnia dla seniorów, innowacyjna, bo miałaby w swojej ofercie, usługi (geriatryczne) medyczne, profilaktyczne, a nawet związane z chirurgią plastyczną, z której korzystaliby odpłatnie klienci zewnętrzni. Wycieczki i atrakcje organizowane przez „wioski” byłyby również w ofercie sprzedaży: opłaty za uczestnictwo w kwotach konkurencyjnych. Spa dla seniora? Dlaczego nie… 😊 Wioski pracowałyby w sieci. Tworzyłyby wspólny fundusz asekuracyjny (inwestowany). Korzystałyby ze wspólnej np.: pralni, biblioteki, hurtowych zakupów i usług itp. Pracowałyby w silnej grupie, która wspomagałaby się wzajemnie.

4) PFRON – HASŁO – NIEPEŁNOSPRAWNY PEŁNOSPRAWNYM CZŁONKIEM SPOŁECZEŃSTWA

Pamiętamy afery, które dotyczyły „przekrętów” związanych z wykorzystaniem funduszów z PFRONU, a co za tym idzie niepełnosprawnych. Zakłady Pracy Chronionej, Spółdzielnie Inwalidów, Agencje Aktywacji Zawodowej Osób Niepełnosprawnych i inne twory prowadziły do patologii, nadużyć i tak naprawdę nie robiły nic dobrego dla osób niepełnosprawnych. Osoby z niepełnosprawnością traktowane były jak „martwe” dusze, na których można zarobić. Wszystkie instytucje nie dawały zainteresowanym poczucia bezpieczeństwa, stabilizacji czy satysfakcji z wykonywanej pracy. Nie generalizuję, ale wiem, że najlepszym sposobem na wypracowanie uczciwej i dającej się monitorować metody jest stworzenie posady: Opiekuna Osób Niepełnosprawnych. Człowiek, pracujący na takim stanowisku musiałby zaangażować się w życie podopiecznego i kontrolowałby sytuację rodzinną, finansową, ale i zawodową. Współpracowałby z Fundacjami, Stowarzyszeniami, organizowałby pomoc cywilno – prawną i przede wszystkim dbałby o to, żeby niepełnosprawny prowadził życie na jakie zasługuje. Pensja opiekuna pokrywana byłaby z PFRON-u.

Ciekawostki???

Czy wiecie, że osoby niedosłyszące lub głuche „czują” muzykę?

Czy wiecie, że osoby na wózkach marzą o tym, żeby iść na dyskotekę?

Czy wiecie, że nie ma miejsc, gdzie niepełnosprawni mogliby napić się drinka i poszaleć we własnym gronie?

UWAGA!!! Jest nisza na rynku, która obejmuje obiekty komercyjne związane z rozrywką dla niepełnosprawnych. Najpilniejsze Centrum Doradztwa Ślubnego, Centrum Położnictwa, Dyskoteka, Spa, Basen…

Warto pomyśleć czy niepełnosprawni nie są traktowani jak zło konieczne. Niepełnosprawność nie zaraża, ale może spotkać każdego z nas.

Program wyborczy przedstawiła Pani M.

Pozdrawiam i… życzę miłego czytania 😊

Wpłać 23 zł na 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001 lub www. fundacjadomkultury, lub kliknij TEN LINK.

Ty Też możesz pomóc! Zobacz dlaczego potrzebujemy Twojego wsparcia.

Działamy w więzieniach od 2011 r. Docieramy ze sztuką i kulturą tam, gdzie nikt nie chce być. Wierzymy, że sztuka nie ocenia.

Prowadzimy zajęcia artystyczne i kulturalne z osadzonymi w Areszcie Śledczym Warszawa Grochów. Namawiamy artystów do wspólnych działań, prowadzimy warsztaty i spotkania. Często nasze działania są jedynymi, które przywracają kawałek normalności osadzonym.

Jednym z wyjątkowych na skalę Polski projektów jest blog eWkratke.pl

Tworzą go kobiety odbywające karę więzienia w Areszcie Śledczym Warszawie Grochowie. Bez dostępu do Internetu, przede wszystkim dzięki mrówczej pracy oddanych wolontariuszy, już czwarty rok możecie czytać ich posty i prowadzić z nimi dialog.

Dwa razy w tygodniu prowadzimy dla blogerek zajęcia, takie okna na świat, okna na wolność. Prowadzą je specjaliści z różnych dziedzin, hobbyści, pasjonaci. Opowiadają o swoich fascynacjach, pracy, problemach. A potem dziewczyny piszą posty, które publikujemy na eWKratke.

Nasze działania to konkretne koszty:

  • 23 zł to koszt biletu, który pozwala nam dojechać do aresztu.
  • 53 zł to koszt materiałów plastycznych i piśmienniczych na jedne zajęcia.
  • 100 zł to koszt jednych zajęć artystycznych prowadzonych przez edukatora.

Dlatego potrzebujemy wsparcia Darczyńców takich jak TY!

Wpłać 23 zł klikając TEN LINK

Więzienne wywiady cz. 3

Blogowa korespondencja, fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

W ramach zajęć blogowych uczymy się pisać wywiady – dzięki nim, możecie poznać kilka z nas. Dzisiaj część trzecia.

Kinga

Przeprowadzam wywiad ze współosadzoną. Poznałam ją niedawno i wydaje mi się być wesołą i miłą osóbką. Ma na imię Kinga. Jest ładną blondynką o niebieskich oczach. Jest urocza. Mimo swojej drobnej postury, potrafi wzbudzi zainteresowanie i ciekawość. Donośny głos pokazuje jej siłę przebicia i charakter.

Kiedy zapytałam się, czy godzi się na wywiad dobrowolnie, odpowiada:

– Nie, zapłacili mi za to.

Jest to dla mnie zaskoczenie. Chociaż w takim miejscu jest to możliwe. Mimo to zaobserwowałam, że koleżanka czuje się komfortowo rozmawiając ze mną. Nie zaprzeczyła temu, choć nie należy do najwylewniejszych.

Kinga w Zakładzie Karnym przebywa już dwa lata, przed nią drugie tyle. Będzie więcej, bo jeszcze czeka na drugi wyrok. A jeszcze jest jakiś łączny, więc nie można sprecyzować, kiedy ten upragniony koniec kary.

Co do planów na przyszłość, Kinga ich nie ma. Może nie chce mieć. To zrozumiałe, gdy się nie wie, kiedy się wychodzi.

Dodała:

– Chcę wyjść za te mury. Wrócić do rodziny, a przede wszystkim zaspokoić swoje pragnienia.

Możemy się tylko domyślać, co rozmówczyni miała na myśli.

Gdy zadałam jej pytanie, o przyjemne wspomnienie z dzieciństwa, jej oczy zastygły w jednym punkcie. Chwila zastanowienia. Brak odpowiedzi.

Kinga po krótkiej rozmowie o opuszczeniu tego miejsca nie potrafiła powrócić do rozmowy.

Postanowiłam to uszanować i nie męczy c koleżanki już pytaniami.

Przeprowadziłam wywiad z 24-letnią Kingą obecnie przebywającą w ZK Warszawa Grochów.

                                                                                                                            Rakieta

Wpłać 23 zł na 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001 lub www. fundacjadomkultury, lub kliknij TEN LINK.

Ty Też możesz pomóc! Zobacz dlaczego potrzebujemy Twojego wsparcia.

Działamy w więzieniach od 2011 r. Docieramy ze sztuką i kulturą tam, gdzie nikt nie chce być. Wierzymy, że sztuka nie ocenia.

Prowadzimy zajęcia artystyczne i kulturalne z osadzonymi w Areszcie Śledczym Warszawa Grochów. Namawiamy artystów do wspólnych działań, prowadzimy warsztaty i spotkania. Często nasze działania są jedynymi, które przywracają kawałek normalności osadzonym.

Jednym z wyjątkowych na skalę Polski projektów jest blog eWkratke.pl

Tworzą go kobiety odbywające karę więzienia w Areszcie Śledczym Warszawie Grochowie. Bez dostępu do Internetu, przede wszystkim dzięki mrówczej pracy oddanych wolontariuszy, już czwarty rok możecie czytać ich posty i prowadzić z nimi dialog.

Dwa razy w tygodniu prowadzimy dla blogerek zajęcia, takie okna na świat, okna na wolność. Prowadzą je specjaliści z różnych dziedzin, hobbyści, pasjonaci. Opowiadają o swoich fascynacjach, pracy, problemach. A potem dziewczyny piszą posty, które publikujemy na eWKratke.

Nasze działania to konkretne koszty:

  • 23 zł to koszt biletu, który pozwala nam dojechać do aresztu.
  • 53 zł to koszt materiałów plastycznych i piśmienniczych na jedne zajęcia.
  • 100 zł to koszt jednych zajęć artystycznych prowadzonych przez edukatora.

Dlatego potrzebujemy wsparcia Darczyńców takich jak TY!

Wpłać 23 zł klikając TEN LINK

Więzienne wywiady cz. 2

Blogerki, fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

W ramach zajęć blogowych uczymy się pisać wywiady – dzięki nim, możecie poznać kilka z nas. Dzisiaj część druga.

Monika

Siedzę obok czarnowłosej dziewczyny. Wygląda młodziej, niż wskazywałaby jej metryka. Jest rozmowna, przyjazna. Odnoszę bardzo pozytywne wrażenie w pierwszym kontakcie. Dobrze sobie radzi w warunkach więziennych, przynajmniej potrafi stworzyć taki obraz siebie na użytek otoczenia. Jest to potrzebne, żeby tu przetrwać. Jaka jest naprawdę w środku, jeszcze nie wiem ale myślę, że mogę ją polubić! Na pewno wiele przeszła, podobnie jak ja, więc choć praktycznie jej nie znam, odczuwam w stosunku do niej ten rodzaj wspólnoty, który rodzi się pomiędzy osobami o podobnych doświadczeniach.

Monika przykuwa uwagę. Warto nie przejść obok niej obojętnie, lecz strać się ją lepiej poznać, zrozumieć. To, co przeżyła, jest zapewne niestandardowe,  odbiega od życiowego doświadczenia, tak zwanego przeciętnego człowieka, ale w związku z tym może być ciekawsze, bardziej pouczające. Ja osobiście chciałabym ją bliżej poznać.

Zośka

Ola

Ola to szczupła brunetka. Ma niebieskie oczy o łagodnym kształcie i małe usta. Ola od 11-tu lat zajmowała się wyłudzeniami i fałszerstwem. Pierwsze 100 tysięcy  pożyczki wzięła z powodu dziadka chorego na raka. Kilkaset tysięcy kredytu sąd zamienił jej na dwa lata i kolejne 200 tysięcy tak samo. Ola opisując swoje dzieciństwo mówi: „Mnie wychował Mokotów”. Ma w swoim otoczeniu ludzi poukładanych, tak zwanych normalnych,  jednak ciągnie ją mimo wszystko do innego towarzystwa. Na pytanie, czy ten proceder się opłacał względem kary, którą dostała, mówi “dla dziadka zrobiłabym to jeszcze raz”. Mama Oli także zmarła na raka płuc, chwilę przed jej odsiadką. Zostawiła Ola także po drugiej stronie muru trójkę swoich ukochanych maluchów. Gdy mąż też został aresztowany, dzieci znalazły się w domu dziecka. Ola codziennie kontaktuje się ze swoimi skarbami, bardzo je kocha. Na pewno będzie walczyła o nie po wyjściu.

Big Ola

Maja

– wiek: 40 lat

– opis: szczupła blondynka

– pochodzenie: Warszawa

– osadzona od 2,5 lat.

Przebywając w więzieniu dane mi było poznać starszą od siebie  kobietę, Maję. Odbywa ona karę w warunkach recydywistycznych, jednakże zdołała już odbyć 2,5 roku z wyrokiem 3,5 lat. Wnioskuję więc, że jest kobietą o silnej osobowości i mocnym charakterze. Na pytanie zadane: „Co zamierza pani robić po opuszczeniu ZK?”, odpowiada: „Pracować, przede wszystkim, żeby zapewnić sobie pieniądz na godne życie”. Utrzymuje ona dobre kontakty z córką i rodziną, którzy pomagają jej zakończyć rozdział więzienny w jej życiu. Na zapytanie o zainteresowania z entuzjazmem odpowiada: książki, lekkoatletyka. Kobieta, którą poznałam, jest zaręczona i oczekuje na ślub z mężczyzną, którego szczerze kocha. Myślę, ze miłość, która wkroczyła w jej życie, z pewnością pomoże jej zapomnieć o czasie spędzonym za murem. Kobieta siedząca przede mną potwierdza moją myśl. Maja nie jest wegetarianką, jednak lubi odżywiać się zdrowo.

Ewa 18

Ewa 18

Ewę spotkałam w Z.K. na Grochowie. – jest to szczupła szatynka o dłuższych włosach, młodziutka, 18-letnia dziewczyna, która wizualnie nie pasuje do tego miejsca. Ewa pochodzi z Kutna, przed osadzeniem w jednostce penitencjarnej uczyła się w liceum o profilu psychologii społecznej. Do więzienia trafiła za rozbój, dostała 2 lata. Po wyjściu zamierza dalej się uczyć, pójść na studia.

Po przyjeździe do jednostki była strasznie przerażona, bała się nieznanego – nikogo tu nie znała – nie bardzo umiała w tej rzeczywistości się odnaleźć. W tym więzieniu bardzo pomogła jej rodzina. w szczególności mama, z którą jest bardzo zżyta. Ewa interesuje się książkami i fotografią, choć w przyszłości chciałaby zostać psychologiem. Po roku pobytu w izolacji mówi, że zupełnie inaczej wyobrażała sobie więzienie – jej obraz przypominał cele z amerykańskich filmów. I jak sama mówi: nie jest najgorzej, ale nigdy nie chce tu wracać.

Ewa jest młodziutką osobą, która bardzo lubi rozmawiać z ludźmi, wgłębiać się w ich problemy i oraz pomagać w ich rozwiązywaniu. Po wyjściu zamierza się uczyć, nie myśli jeszcze o założeniu rodziny, ponieważ twierdzi , że sama jeszcze jest dzieckiem. Do więzienia trafiła przez głupotę, nie chce rozmawiać o sprawie, mam wrażenie, że siedzi w niej jeszcze bunt młodzieńczy i potrzebuje czasu na dojrzałe zrozumienie co się stało. Ewa jest bystrą dziewczynką, która jest bardzo skryta i skromna – myślę, że te dwie spowodują, że osiągnie w życiu bardzo wiele. Musi się jeszcze pozbyć tego młodzieńczego buntu.

Maja