Nasz rodzinny obiad

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury
Fot. Małgorzata Brus

Na nasz rodzinny obiad zjedlibyśmy zupę ze świeżych pomidorów z cieniutkim makaronem i przysmażaną cebulką, pieczonego kurczaka z ziemniaczkami i mizerią, a na deser poziomki ze śmietaną albo kruche ciasto z rabarbarem i cukrem pudrem. Usiedlibyśmy wokół stołu – ja i moi rodzice – w pokoju z widokiem na ogród, a przez okna wlewałby się zapach dopiero co skoszonych traw i cykanie świerszczy. Snulibyśmy opowieści i plany na przyszłość, przyprawione śmiechem i łzami. Ale takiego obiadu nie będzie, bo nie ma już tamtego pokoju ani moich rodziców. Bo na wszystko jest już za późno.

Gdybyśmy byli dawnymi Słowianami, zastawiłabym stół na cmentarzu, przy grobie, gdzie spoczywają, i rozpaliłabym ogień – jako bramę i drogę – aby ich dusze przybyły z Nawii ogrzać się i posilić. Wtedy mogłabym powiedzieć im, jak bardzo ich kocham i jak bardzo mi żal, że nie dane mi było nawet się z nimi pożegnać. Mogłabym ich przeprosić za własną bezsilność. Może zjawiliby się też dziadkowie i babcie, ciotki, wujowie i kuzyni oraz moja nienarodzona siostrzyczka (lub braciszek) – bowiem wszyscy moi bliscy krewni  przebywają już po Tamtej Stronie, w strefie wiary i tajemnicy. Ucztowalibyśmy i gawędzili, dopóki płonąłby ogień.

Lecz nie jesteśmy dawnymi Słowianami, zaś w moim duchowym dziedzictwie nie ma przyzwolenia na zabawy we wróżkę z Endor. Żeby znów się spotkać, musimy cierpliwie czekać na ruch Boga. Dlatego na razie nie będzie obiadu ani rozmów z duchami przodków.

Za to może być inny obiad i inne rozmowy, daleko stąd, na afrykańskim brzegu – z moim mężem i jego rodziną. Bo tylko oni mi pozostali na tym świecie. Na szczęście sercem są nieustannie ze mną, choć nie płynie w nas ta sama krew. Wierzę, że kiedyś usiądziemy razem, w licznym gronie, na patio pod baldachimem winorośli, w cieple śródziemnomorskiego wieczora, i nie będziemy pamiętać ani mówić o rzeczach smutnych i bolesnych. I to będzie może lepsze, niczym dotyk łaski, bo jak napisała Majgull Axelsson: „Niektóre wspomnienia trzeba zostawić w spokoju, są delikatne jak pajęczyna, nie znoszą myśli ani słów”.

Zośka



Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”



Pierwszy dzień wolności: wizja 4

3-IMG_0010

Jadę do domu z ciocią (mamą ewentualnie) i chrześnicą. Po drodze rozmawiamy o czym tylko się da. W domu czeka reszta rodziny. Stół zastawiony jedzeniem i alkoholem. Panuje lekki chaos, bo wszyscy biegają po domu, z kuchni do pokoju. Panuje gwar, dzieci biegają i krzyczą. Atmosfera podobna do świątecznej. W końcu siadamy przy stole i prawie wszyscy zaczynamy opowiadać, co ostatnio kogo spotkało, śmiejemy się i cieszymy sobą.

Nad ranem wypijam drinka i idę wziąć kąpiel w wannie (DŁUUUGĄ) z DUUUŻĄ pianą! A później luli w OGROMNYM łóżku z WIELKĄ poduchą! … Tydzień później…

MAŁGOSIA

 

Jak spędzamy Święta w więzieniu

 

 3-Drzwi do celi

W tym miejscu magia Świąt nas nie omija.

Można to zauważyć wchodząc na oddział mieszkalny – ładnie ubrana choinka, stroiki na klapach, światełka. Świąteczna atmosfera sprawia, że jesteśmy dla siebie milsi. Pomimo zaistniałych pomiędzy nami konfliktów, to właśnie Święta sprawiają, że choć na chwilę o tym zapominamy.

1-3-DSC_0254-001

W tym okresie możemy liczyć na lepszy obiad, czyli na paluszki rybne w Wigilię, a w Święto udko z kurczaka. Mówiąc poważnie, same sobie organizujemy stół świąteczny – wypiski, paczki od rodziny. Szkoda tylko, że nie możemy otrzymywać w paczkach tradycyjnych potraw, takich jak pierogi z kapustą i grzybami, pasztet, mięsa faszerowane, śledziki, bo niestety nasza jednostka nie przyjmuje tego typu jedzenia. W miarę możliwości stroimy sobie celę – malujemy okna, klapę, robimy stroiki, lecz nie do końca wczuwamy się w ten klimat, ponieważ nie jest to to samo co Święta w gronie rodzinnym.

2-1-DSC_0258

Świąt w więzieniu w żadnym stopniu nie można porównać do Świąt spędzanych z bliskimi.

Ania b