Jestem ciągłą podróżniczką

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Mam problem z pisaniem o sobie…

W ogóle mam problem z uzewnętrznianiem emocji. Nie wierzę światu, tzn. może nie całemu, a więc tak naprawdę tylko sobie.

Jaka jestem? Na pewno bardzo krytyczna i samokrytyczna, jestem perfekcjonistką (przynajmniej zawodowo) i perfekcjonizm, maksymalizm mnie zjada.

Perfekcjonistka? – a co robię w więzieniu?

Chyba za szybko biegłam, przeskakiwałam stopnie, których nie powinnam pominąć – znów zawodowo.

A osobiście? Właśnie pomijam jeden  z najcenniejszych motywów mojego życia…

Ale tak naprawdę jestem Anią z Zielonego Wzgórza, Zosią Samosią, kocham aktywność, przyrodę, psy i podróże. Wiatr i morze! Nie potrafię usiedzieć w jednym miejscu, biegnę, ciągle biegnę i ciągle mi mało wrażeń!

Kocham np. zdrowo i pięknie żyć, poznawać nowe kultury, języki, ludzi. Mentalnie jestem kobietą świata – bardzo wielokulturalną i interdyscyplinarną. Kocham sztukę, głównie użytkową. Jestem z nią związana zawodowo, choć nie do końca… Po prostu lubię pracować w branży twórczej, kreatywnej, funkcjonalnej dla człowieka – choć sama nie jestem artystą – przynajmniej zawodowo.

Czegoś ciągle brakowało mi do spełnienia… teraz mam czas, żeby szukać wszystkich odpowiedzi na dręczące pytania.

Ciągle nie wiem, kiedy się zgubiłam, ale wiem, że muszę do tego dotrzeć. Jeśli ja jestem płynącą  w nieznane wartką wodą, to moja rodzina jest ostoją, skałą – ziemią…Jestem ciągłą podróżniczką.

Pozytywna

Sen o śnie

Poranny apel budzi we mnie codzienną, ospałą rutynę. Miska już czeka, by objąć sobą wpadającą w jej ramiona wodę. Zielone, więzienne mydło wsiąka w skórę zapachem zniewolenia. Gorzki smak czarnej kawy jest marnym substytutem słodkiej wolności, próbując w ten sposób podarować sobie chwilowe znieczulenie, pozorne zaleczenie frustracji.

Oczy skrywają skraplające się rozgoryczenie za zasłoną nikotynowego dymu. Nie chcę, by ktokolwiek dostrzegł brak wiary w przyszłość. Dłonie zaciskają się niecierpliwie przejmując chłód stalowej kraty, by ostudzić rozgorączkowane myśli. Dusza wciąż nie chce dołączyć do mnie zza muru porzuconych wspomnień.

Czas wlecze się opornie, a ja nie mam tej mocy, by go ponaglić. Niestrudzenie i mozolnie liczę więc pełzające minuty, godziny i kolejne dni dzielące mnie od powrotu do „niej”.

Znużone tęsknotą ciało zasypia układając się z poduszką na nocną ucieczkę w równoległe światy. Tylko trwała obojętność ściany niezmiennie stoi na straży mego więzienia. Delikatnie lecz bezpardonowe dotknięcie małej rączki wytrąca ze mnie sen. Wizualizuje się przy mnie moja Anetka: ”Obudź się, mamusiu, obudź!”. Uśmiecha się figlarnie. To najpiękniejsza melodia dla mych głodnych uszu. Identyfikuję rzeczywistość: „Boże, ale miałam straszny sen!”. Przez ułamek nieświadomości przeszłość próbowała podstępnie zagarnąć mnie dla siebie. Patrzę wciąż niedowierzając na córeczkę, a usta rozciągają się i zastygają w uśmiechu jakby wciśnięto mi w nie wieszak. Nadrabiam wykradziony przez noc czas, a on nadwyrężony i wyeksploatowany przez nasze szczęśliwe, wspólne chwile odpręża się w otchłani naszej miłości. Zawstydzone słońce rumieni się czerwienią swojego zachodu żałując, że musi poddać się biegowi ziemi. Sercem w serce wtulone, my dwie płyniemy do gwiazd nocy, która już obiecuje jutrzejszy początek. I nagle, delikatny lecz bezpardonowy głos współosadzonej Anety wbija mnie w  świt codziennej ospałej rutyny: „Obudź się, Marita, apel!!!”. Nie otwieram oczu, by nie przyjąć narzuconej prawdy, a świadomość nie chce pożegnać sennego marzenia „Boże, ale miałam piękny sen! Przez jedno mgnienie oka znów miałam dom”. Przeszłość ze mnie zakpiła, a ból wyciska z oczu rozżalenie, które stacza się po policzku i osiada na ustach, tak dobrze znanym, słonym smakiem. Zmywam go goryczą kary i ponownie zaczynam odliczanie.

Marita

Nasze wymarzone wakacje, czyli sezon ogórkowy w pełni

Moje wymarzone wakacje to wakacje z dziećmi, obojętnie, w jakim miejscu, w Polsce albo zagranicą, oby na wolności.

Rybcia

  ♦

Chciałybyśmy spędzić wakacje nad morzem, w gronie rodzinnym, minimum dwa tygodnie. Oczywiście nad naszym polskim morzem.

Błękitne miękkie fale na fioletowym tle, a małe białe kraby chodziłyby bokiem.

Permanentny zachód słońca, kolory wyraziste – odcienie i nasycenie.

Wszystko dla nas fajne.

Palma przy palmie (to już zagranica 🙂 i my – chillautowe wakacje, stan ducha.

Thx.

Ilona i Batory

 ♦

 

Moje wymarzone wakacje w tym miejscu to po prostu wizja w mojej fantazji. Chcę przenieść się do „carskich ogrodów”, gdzie są róże, jeziorko, a w nim pływające łabędzie – raj na ziemi.

Wala

 ♦

 

A ja chciałabym (już kiedyś o tym pisałam) cygańskim wozem pojeździć po całej Europie.

Małgosia

  ♦

Chciałabym pojechać w trasę i zwiedzić zamki w naszej Polsce, bo czytałam ostatnio, że mamy ich wiele i są bardzo interesujące. Zwiedzać je z plecakiem na plecach i spać w namiocie.

Monika

  ♦

Góry, morze, plaża, słońce – ciepły klimat, w egzotycznym kraju. I ja wraz z przyjaciółmi opalająca się na plaży, bawiąca się wieczorami – tego teraz pragnę.

Sarna

  ♦

Moje ulubione miejsce na wakacje to las, łono natury z dala od zgiełku, ludzi. Zupełnie odcięta od świata. Nocne ogniska. Tylko ja, mój ukochany i przyroda. Od wielu lat tak spędzam wolny czas. Jest super – polecam.

Dada

 

 

Złote myśli

1-DSC_0010

Tak ogólnie na temat tego naszego bloga nasuwają mi się pewne „złote myśli”…

… Każdy na szyi nosi niewidzialną tabliczkę z napisem: spraw, aby poczuła się ważna….

… Bo czy nie jest tak, że każdy pragnie być choć odrobinę ważnym? 🙂

… Nie bój się mówić o swoich słabościach. Słabości nie oznaczają, że jesteś słaby. Sprawiają, że jesteś przystępny. Wiedz, że Twoje słabości mogą stać się Twoją siłą…

…Większość tych rzeczy na świecie, które warto robić, uznano za niemożliwe, dopóki ktoś ich nie zrobił…

…Jeśli wsłuchasz się w słowa innych, niemal zawsze dostrzeżesz w nich lęk, cierpienie i ból lub nadzieję i marzenia. A kiedy druga osoba poczuje, że słuchasz i wczuwasz się w jej sytuację, przestanie się bronić i otworzy przed Tobą swój umysł i serce….

…Gdybyśmy tolerowali u innych to, co tolerujemy u siebie, życie byłoby nie do zniesienia…

…Życie to bieg przez piekło w majtkach nasączonych benzyną….

Iwona