Bajka o życiu

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Z dedykacją dla Diablicy od Markosi

Na imię mam ,,Życie”. Chcę napisać bajkę. Bajkę o Kopciuszku, który spotyka swojego księcia; o śpiącej królewnie, którą prześladuje zła królowa Matka; o kocie w butach, który przemierza siedmiomilowymi butami świat; o Kubusiu Puchatku, który jest wspaniałym przyjacielem i łasuchem. Lecz niestety wszystkie bajki zostały już napisane. A świat, który sobie stworzyłam, to nie była bajka. Byłam Kopciuszkiem, ale nie miałam księcia, a zła królowa Matka jest przy mnie do dzisiejszego dnia. Przez świat kroczyłam milowymi susami nie zastanawiając się co i kogo mijam bezpowrotnie. Nie miałam pojęcia o przyjaźni.

Ale ja byłam łasuchem, łasuchem na życie. Czerpałam dar życia bez żadnej odpowiedzialności, nie zastanawiając się nad konsekwencjami. Doprowadziłam tym samym do powolnego zrujnowania siebie. Mój świat zwężał się. Coraz mniej było miejsc, do których mogłam uciec; coraz mniej ludzi, którzy mnie akceptowali. I pewnego pięknego wiosennego dnia wszystko się skończyło. Znalazłam się w zamku bez drzwi, który ogrodzony był wielkim murem, wokół którego płynęła rzeka. Nie wolno było opuścić go samowolnie. Jedynie królowa Temida wydawała pozwolenie na wyjście z zamczyska. Znajdowały się w nim osoby podobne do mnie – osoby, które zgubił apetyt na życie. Nie chciałam przebywać w tym zamku. Chciałam umrzeć, ale moje ukochane dzieci powstrzymały mnie przed śmiercią. I tak mijał dzień za dniem, tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem, rok za rokiem, a ja nadal żyłam i patrzyłam na świat przez zakratowane okno, śniąc o swojej własnej bajce. Czekałam.

W końcu upragniony dzień nadejdzie i dla mnie, wierzę w to … Pewnego grudniowego dnia, kiedy ptaki nad zamkiem fruwały wysoko, zaczęłam pisać swoją upragnioną bajkę. I tak w zamku pojawiła się dobra wróżka i obdarzyła mnie przyjaźnią, ów przyjaźń zaczęła przywracać mnie do życia, akceptując mnie taką jaką jestem, dając wiarę, że jestem wartościowa. Jak w bajce o Kopciuszku, tak i tu dobra wróżka za pomocą swojej przyjaźni  Kopciuszka zaczęła zmieniać w królewnę. Świat był lepszy, dalej przemierzałam go milowymi krokami, ale już zatrzymywałam się i podziwiałam cuda, które świat miał mi do zaoferowania. Poznałam smak przyjaźni, a mój przyjaciel – mały Temida – popędził za siedem gór i za siedem rzek złą królową Matkę.  Mój królewicz już pędzi do mnie na swym białym rumaku, w złotej zbroi, abyśmy mogli spędzić razem życie w miłości i szczęściu.

To jest moja bajka, którą napisało moje życie. Jak z każdej bajki, tak i z tej wypływa morał:

Choćby życie człowieka było najnędzniejsze, nie powinno się od niego stronić, ani ciskać na niego siarczystych przekleństw. Jest ono i tak lepsze od samego człowieka. Trzeba kochać swoje życie niezależnie od jego nędzy. Nawet w zamku bez drzwi można przeżyć miłe chwile, wzruszające i wspaniałe. Znaleźć przyjaźń i przewartościować się na nowo. Można w tym zamku tworzyć swoją bajkę z dobrym zakończeniem…. POWODZENIA!

Markosia

Najdziwniejsza osoba, którą spotkałam w więzieniu, część II

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury.

 

 

 

 

 

Najdziwniejsza osoba, jaką spotkałam w więzieniu, jest zabawna i wszystko robi na opak. Jeśli się ją o coś prosi, nie da, nie pomoże. Jeżeli słowem się nie odezwie człowiek, to zrobi wszystko, aby tylko uwagę na siebie zwrócić. Jest zabawna, gdyż swoją bezczelność obraca w żart i nie można się na nią gniewać. Potrafi zawsze rozbawić, ale bywa też milcząca jak trup.

Opiszę pewną sytuację: szuka czegoś, a okazuje się, że ma to tuż przed nosem, a gdy już ma z tego skorzystać, to okazuje się, że to nie jej. Zawsze ma poczucie humoru. W zasadzie mało to ciekawe, ale… czy też dziwne?

Evenement 82

Wielu dziwolągów spotkałam w tym miejscu, ale po raz pierwszy w życiu spotkałam osobę, która myje się na sucho. A dokładniej wygląda to tak: w pierwszej kolejności moczy delikatnie włosy wodą niewielkiej ilości, następnie zawija je w ręcznik i przechodzi do tak zwanego następnego etapu – miski z wodą bez mydła w użyciu, czy też innych środków służących do mycia się. Bierze jeszcze jeden ręcznik, zamyka się w kąciku celowym, wykonuje higienę osobistą w całkowitej ciszy. Po półgodzinnym mniej więcej myciu wychodzi z tym samym ręcznikiem na głowie, podczas gdy drugi jest zupełnie suchy. Czystą wodę z miski  wylewa do zlewu na celi, zamiast wylać ją do miski klozetowej. Ale to jeszcze nie koniec zachowania tej osoby niezmieniającej nawet bielizny: nakłada warstwy balsamu samoopalającego. Dobre co ?

Barbarka

Bardzo dziwny i śmieszny przypadek, jaki spotkałam w tym miejscu, to dziewczyna, Romka, która nigdy nie pracowała na wolności, a w więzieniu pragnęła zrobić karierę i podjąć pracę. Nasz żart, że można tu wyprowadzać za pieniądze psy na spacery, potraktowała poważnie. Kiedy okazało się, że to niemożliwe, zrobiła ogromną awanturę wychowawcy i dyrektorowi zarzucając dyskryminację, rasizm i brak kompetencji… Używała przy tym wszelakich bardzo barwnych przekleństw. Nie mogąc się pogodzić z utraconą szansą na uzyskanie pracy, która oczywiście nie istniała w ofercie więziennej, przez cały tydzień wyklinała służbę więzienną i prezydenta.

Daria

EWENEMENTY W ZK

Antagonizmy między….. ID i Ego, Ego i Superego są tu zbędne… W ZK  jest istny festiwal dziwnych i wręcz nierealnych, jeżeli się ich nie spotka, osobowości. Plejada gwiazd, tylko czerwonego dywanu brak ;). Oto dwa przykłady z TOP TOPU:

Hogata – przekonywała wszystkich, że „ syndzia powiedział, że ona wyjść musi, bo dosyć ma pobytu w tym więzieniu”, poza tym była zrozpaczona bo „nie ma dziur w płucach„ … i te re re.

Poetka – rozumiem stawianie sobie celów, dążenie do doskonałości, pasje, ale nie łammy zasad logiki i nie nazywajmy urywków tendencyjnych tekstów z „disco z pola” przeplecionych prostackim rymem POEZJĄ. A jak ją zapytałam, na kim wzorowała zamiłowanie do poezji, odpowiedziała „Kochanowski” – A co z nim ?! Ona – „Podoba mi się”. Ale co, to już nie wie….

Oczywiście oprócz tych osób jest jeszcze szereg innych, uczulonych na mydło, małpujących, bujających w obłokach, skrzywdzonych przez życie i Temidę… . Same Dziewice Orleańskie. Depresji i chorób wszelakich i ich nowych odmian nie zliczę. Cóż…. leci kabarecik

Ela

 

 

Prawo

Inspiracją do tego wielogłosu był krótki i konkretny komentarz Pawła do posta pod tytułem Wina. Paweł napisał: „prawo jest pisane przez człowieka, nie zawsze jest dobre”.

Oczywiście, że tak, każde państwo ma swoje prawo i swoje zasady, według których żyje. Mi osobiście nie wszystkie prawa odpowiadają i nie idą w parze z moimi wartościami… Ale co zrobić???

Miśka30

Dura lex sed lex. Prawo ma być z założenia wypośrodkowaniem pomiędzy poczuciem sprawiedliwości a niesprawiedliwości. Bywa zawiłe, pełne luk – często bezduszne. Prawo samo w sobie, jako zbiór przepisów, może nie grzeszy jakąś dramatyczną ułomnością – faktyczny problem tkwi w jego stosowaniu…

Tak czy owak – „sądy sądami, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie”. Zawsze 🙂

Aniucha

Jako chora jestem za eutanazją. Przeżyłam wiele bólu i nawet najsilniejsze leki nie były w stanie mi pomóc. Modliłam się o śmierć i prosiłam wszystkich, aby ulżyli mi w cierpieniu. Niestety, nikt nie chciał brać na swoje sumienie i odpowiedzialność mojego życia. A przecież każdy ma prawo do godnego życia, a tym samym i śmierci. Jest to moja decyzja i mojego sumienia, żeby w tak trudnych i okrutnych bólach nie stwarzać bliskim większych cierpień i rozpaczy z bezsilności.

Ela

Prawo piszą pewni ludzie pod siebie i nie jest ono dobre, nie zawsze ludzie stosują się do prawa, które jest ustalone, bo zbyt często nie jest dobre i inni ludzie próbują je respektować, ale nie zawsze im to wychodzi.

Doris

W całości się zgadzam z tym stwierdzeniem. Już patrząc na Temidę widzimy, że ma zakryte oczy. Dla mnie interpretacja jest prosta: prawo jest ślepe, a jak jest ślepe, to jak może dobrze funkcjonować? Poza tym prawo tworzą ludzie mający władzę, którzy ustalają je w ten sposób, aby im w pewnym sensie przynosiło korzyść.

Ale to moje zdanie.

Pozdrawiam,

Kajzerka