Tu – Taka Ja – Kochani Bliscy, Znajomi oraz osoby, które pojęcia o moim istnieniu nie mają!

Autorka, Krystyna Piotrowska, ilustracja z 4. numeru czasopisma “W Kratkę”
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Piszę do Was DWA apele

W pierwszym z nich zwracam się do Was wszystkich o pomoc, tym którzy nie mają pojęcia kim jestem, już piszę. Jestem kobietą przebywająca w ZK, jeśli macie ochotę wiedzieć coś więcej, musielibyście poczytać wcześniejsze teksty, które tu znajdziecie pod moim pseudonimem – Taka Ja – ale to mało istotne! Ważne jest to, że gazetka którą tworzymy MY, SKAZANE KOBIETY – przy pomocy Fundacji Dom Kultury, a raczej ich projekt, nie uzyskał dofinansowania z „samej góry” i nie ma środków na wydanie 5. numeru w postaci cyfrowej jak i takiej, którą możemy wziąć w rękę, zobaczyć naszą pracę, którą razem z Fundacją w nią wkładamy… Dzięki „ W Kratkę” – możecie poznać nas bliżej, poprzez to, co piszemy, poznać historię nie jednej z NAS…. Już zainteresowałyśmy Was choć troszkę, ponieważ czytacie teraz na Facebooku czy blogu eWKratke nasze teksty, posty, komentarze… Wiem, że jest bardzo dużo osób myślących, że jesteśmy „wyrzutkami społeczeństwa”, że jesteśmy „NIKIM” ważnym, co by Was zainteresowało i zachęciło do bliższego poznania NAS – jako ludzi…

Dzięki „W Kratkę” – możemy pokazać się WAM również z tej lepszej strony, dać do zrozumienia, że nie każda ze SKAZANYCH jest tą „ złą kobietą”.

Dlatego pomóżcie nam w tworzeniu w dalszym ciągu „W Kratkę” i wydaniu dzięki pomocy Fundacji Dom Kultury, 5. numeru…

Dla redakcji – czyli dla kobiet tworzących „ W Kratkę” nawet najdrobniejsza pomoc finansowa będzie znakiem tego, że nie tylko my wierzymy w siebie, ale i obcy ludzie, którzy nas nie znają, a chcą pomóc – i też w nas wierzą!

Więc jeśli możesz – to pomóż, nawet drobna kwota zdziała wiele i ułatwi nam wydanie 5. numeru „W Kratkę”.

APEL – APELEM – ALE…

Drodzy Czytelnicy, tak jak pisałam we wcześniejszym poście, apel o pomoc w wydaniu 5. numeru „WKratkę”. Od początku Wam pisałam, że mam DWA apele, i oto DRUGI.

W czym jest problem? Otóż w tym, że jak na tyle osób odwiedzających wirtualnie NAS, SKAZANE KOBIETY, tworzące bloga eWKratke, i “W Kratkę” na Facebook’u – dostajemy od Was, Czytelników, bardzo mało komentarzy (według nas ).

Pokrótce napisze parę słów o nas, redakcji eWKratke.

Fot. ppor. Ewa Smolińska

Jak wspominałam, jesteśmy kobietami w różnym wieku i o różnych wyrokach, kobietami osadzonymi w ZK. Piszemy na fb i do bloga różne „posty” – znaczy się, my dajemy kartki z tekstami, a osoby z Fundacji Dom Kultury, które pomagają nam w tworzeniu tego wszystkiego i w ogóle stworzyły „WKratkę” i eWKratke, przepisują nasze wypociny i wrzucają na fejsa, itd. Zapraszają na nasze zajęcia on-line różnych ludzi – stąd też część naszych postów. Są to ludzie znani, nieznani, ale zawsze ciekawe postaci. FDK – Fundacja Dom Kultury, jest adminem – i też niebanalni ludzie nam we wszystkim pomagają – nie będę wyszczególniać nikogo, bo to byłoby nie „fair play” . Piszę do WAS, CZYTELNICY, ten apel, gdyż brakuje nam Waszych opinii, pytań i tak dalej! Nie jesteśmy w stanie Was zachęcić bardziej do poznania nas, jeśli nie wiemy, co chcielibyście wiedzieć – albo czytać. Żebyście mogli zrozumieć o wiele więcej. Każda z NAS jest zupełnie inna, każdej z NAS pogląd może wyglądać inaczej, nie wspominając o sposobie, w jaki piszemy… Jak widać ja jestem strasznie skomplikowana, jak piszę, to na maksa, nie ukrywając uczuć, emocji i innych cech, które posiadam. Lubię pisać, sprawia mi to wielką przyjemność. A jak Wy, Czytelnicy, piszecie do NAS tak mało – to do kogo mam pisać? Do samej siebie? Dlatego poczytajcie, nie rezygnujcie z poznania nas bliżej, napiszcie, Kochani, zapytajcie…. Co prawda danych nie możemy Wam zdradzić i takich tam, ale..

Pozdrawiam Was gorąco i czekamy na Wasze komentarze, a może Waszych znajomych zaciekawimy? Do zobaczenia!

Taka Ja

Warsztaty edukacji kulturalnej w więzieniach nasza Fundacja może prowadzić dzięki wsparciu osób takich, jak Ty. Wesprzyj je, wpłacając 23 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.

Bądź mini-sterem!



Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Kiedy dotykam papier podczas przerzucania kartek czwartego numeru w nowym magazynie „W Kratkę”, przypominam sobie z jaką dumą trzymałyśmy w dłoniach pierwszy numer. Jak każdą wzruszył jej artykuł, który wydawałoby się, że zna na pamięć.

Pamiętam też, że żadna nie ośmieliła się tego nazwać magazynem, mówiłyśmy standardowo — „gazetka więzienna”.

Większość więzień — choć głównie męskich, posiada własna gazetkę z wybranymi tematami i indywidualną oprawą. Jednak to do naszego nieregularnika zajrzeli wspaniali artyści. Narzędziami własnych zdolności połączyli nasz świat ze światem ich pasji.  Dotykając odpowiednim kolorem historii osadzonej, malowali tak naprawdę od nowa życie ludzkie. Obrazem, podkreślali kształt artykułów, zaciekawiając Was, zachęcając do dalszej pracy nas.

Pisanie w takim miejscu to codzienność. List, to podstawowy łącznik z najbliższymi. Jednak pisanie dla i do Was, w dodatku z więzienia — to wyzwanie! Ale nie tylko. Dla mnie to prawda, choć ocenzurowana, z którą na Wasze zaproszenie przychodzimy. I nawet gdy nas krytykujecie i chcecie takich jak ja wyeliminować, to dzieje się to po coś.

Gdzieś pojawi się ulga, gdzieś zastanowienie „na groma to komentować?”, ale ZAWSZE budzą się emocje.

„W Kratkę” jest specyficznym magazynem — i tu mi musicie przyznać rację!!! Nasze myśli, przemyślenia, tęsknoty, zrozumienia się pozytywnym aspektem odbywania kary. Czerpiemy lekcje, którymi chcemy się w swoich tekstach z Wami dzielić. Nasz ból, ma być też przestrogą przed więzieniem, ale nasz oddech jest obwodem też na życie.

Tym razem nie dostaliśmy dofinansowania z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a chcemy dalej istnieć w postaci również papierowej.

Potrzebujemy pomocy!

Potrzebujemy wsparcia finansowego!

Wesprzyj nas, wpłacając online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.

Pozwól nam wierzyć, że idziemy w dobrą stronę! Stań się mini-sterem Kultury.

Dziękuję, Pełnoletnia

W kratkę

2 numery w kratkę

W kratkę – takie jest nasze życie. Niby blisko świata, a jednak nie można do niego wkroczyć. Swoją drogą to dziwne zjawisko. Jest grupa ludzi, którzy znajdują się blisko siebie i jest to odczuwalne. A wystarczy pośrodku postawić jakąś siatkę czy też kratę i w jednej chwili ta bliskość nabiera niesamowitej odległości. Tak właśnie się czujemy tutaj, niby blisko świata i ludzi nam bliskich bardziej lub mniej a jednak to wszystko jest tak odległe. Pragnę z całych sił znaleźć się za tą jedną małą przeszkodą, aby znów odzyskać swoją bliskość i tak ma pewnie większość z nas. Czasami się zdarza tak, że otwiera się furtka i ktoś jest ponad tą przeszkodą – ludzie z zewnątrz zaglądają tutaj na chwilę i przynoszą tego upragnionego świata do nas. Tak było gdy dzięki Fundacji „Dom Kultury” przyszedł do nas pewien człowiek i powiedział „chciałbym z wami robić gazetkę więzienną” Był to Leszek Wejcman. Popatrzyłyśmy po sobie i myślimy „ale kicha, a co tam ma być?”. – „Możecie pisać, co chcecie” – powiedział nam Leszek. – „Ale my nie umiemy pisać” – taka była nasz odpowiedź i oczywiście nasze przekonanie, że tak właśnie jest.

Leszek wytrwale pokazywał nam, że wcale tak nie jest. Pytał nas o różne rzeczy, o nas, o życie w więzieniu, o nasze marzenia i tak z pytań powstawały przeróżne ciekawe teksty i było z czego zrobić gazetkę. Jednak nie była to zwykła gazetka więzienna, bo w takich gazetkach nie ma tekstów emocjonalnych, gdzie ludzie mówią o sobie, a nasza składała się z samych takich tekstów. Zaczęliśmy szukać dla nie nazwy i wybrałyśmy „W Kratkę”, tak jak nasze życie. Różni artyści zechcieli przyozdobić naszą gazetkę i wyszło naprawdę coś bardzo ładnego.

Jakie my byłyśmy dumne z tego, co zrobiłyśmy! Można powiedzieć i powiem to w swoim imieniu: dla mnie to był mój sukces. Pierwszy raz w życiu odniosłam sukces. Kurcze, świetne uczucie.

Gazetka „W Kratkę” tworzona jest cały czas, a to już dobre dwa lata. Jednak powstaje dopiero trzeci numer, bo niestety nie ma kasy na to, aby można było go wydrukować.

Mam do Was prośbę: jeśli ktoś może w jakikolwiek sposób pomóc, aby można było naszą gazetkę wydrukować, to niech wejdzie na link

http://www.fundujesz.pl/campaigns/wydrukuj-w-kratke/

i wpłaci tyle, ile może, 5, 10 złotych. Każda suma jest ważna, każda pomoże.

Ta gazeta jest tego warta, bo po pierwsze naprawdę świetnie wygląda dzięki artystom, którzy dołożyli swoje prace, a po drugie daje nam poczucie dobrej roboty.

Wydrukujmy ją razem, tak żeby trafiła w ręce osadzonych w innych zakładach.

Teraz możecie ją oglądać tylko w Internecie

http://www.wkratke.org.pl/01/

http://www.wkratke.org.pl/

Monika

Tryptyk – Jak płynie czas w więzieniu?

Nie da się latami rozwiązywać krzyżówek

Dopiero sugestia w pytaniu sprawiła, ze odkryłam, że on w ogóle płynie. Do tej pory byłam przekonana, że raczej wlecze się niemiłosiernie, choć paradoksalnie – czasami wydaje mi się, jakbym przesiedziała tu już co najmniej osiemdziesiąt lat. Prawda jest taka, że kiedy dzień do dnia jest tak bardzo podobny, to po dłuższym czasie wydaje się, że czas się wlecze. Inaczej jest, gdy wychodzimy na jakieś zajęcia, wtedy skupiamy się na tym, co robimy, plus działanie w grupie potrafi rozbawić i tym sposobem nie patrzymy na zegarek .

1-DSC_0445

Na krótszą metę łatwiej dobrze zagospodarować dzień, bo nawet jeśli nie uda się go wypełnić sensownie, to jednak się go wypełni. Dla kogoś, kto ma w więzieniu do spędzenia więcej niż pięć lat – zaczyna się problem. Nie da się latami rozwiązywać krzyżówek, wyszywać, dziergać lub czytać, bo nawet jeśli się bardzo lubi coś z tego robić, to po kilku latach czynność taka wykonywana codziennie zbrzydnie niemiłosiernie – do zwymiotowania. Aby w więzieniu czas się poruszał w jakimkolwiek tempie, to musi się coś dziać. Wychodzimy np. co tydzień na spotkania redakcyjne – gazetki i bloga „W kratkę”.

1-DSC_1035

Każda z nas czeka na ten moment i już od czwartku do czwartku ciut szybciej nasz bohater „pan Czas” sobie idzie, a tutaj to naprawdę coś.

Małgosia

 ♦♦♦

Wszystko jest wydarzeniem

Czasami mam wrażenie, że przyszło mi żyć i funkcjonować w jakiejś zakrzywionej, zdeformowanej czasoprzestrzeni. Bywają dni, które ciągną się w nieskończoność i – co gorsze – skończyć się nie chcą. Co ciekawe, tygodnie i miesiące mijają w ekspresowym tempie. Wszystkie dni zlewają się w jedną, nudną całość, która przerywana jest czasami jakimiś ciekawymi wydarzeniami. I to właśnie te wydarzenia zapadają w pamięć. Wydarzeniem w więzieniu można nazwać wszystko, każdą sytuację, która sprawia, że ten dzień będzie inny, może wyjątkowy. Dla mnie najbardziej wartościowe są te dni, kiedy mogę uczestniczyć w zajęciach organizowanych przez fundację oraz te wyjątkowe dni, kiedy odwiedza mnie rodzina. Na nie czekam z utęsknieniem.

1-3-DSC_0547

Zwykły dzień możemy podzielić na czas płynący od śniadania do obiadu, a potem od obiadu do kolacji. Po kolacji dniówka już jest zaliczona i można wyrwać kartkę z kalendarza.

W tygodniu czas też płynie inaczej. W weekend dłuży się okropnie i rozciąga w nieskończoność. W dni robocze jest lepiej. Na korytarzu większy ruch, wokandy, oczekiwanie na listy od bliskich, no i oczywiście zajęcia kulturalno-oświatowe.

7-DSC_0021-001

Spróbujcie zamknąć się na tydzień w domu, wyłączcie telefon i Internet, nie wychodźcie nawet do sklepu, nie zapraszajcie gości. Wtedy zobaczycie, ile jest wolnego czasu do wykorzystania i jak bardzo czas jest pojęciem względnym.

Wisienka

 ♦♦♦

Na nic nie mam czasu w więzieniu

Witam wszystkich serdecznie i chciałam się Was zapytać: jak znajdujecie czas “na wszystko”?

W moim przypadku – na nic nie mam czasu. Nim się obejrzę – jest wieczór, zaraz wieczorny apel, później jakiś film by się obejrzało, a ja się orientuję, że nie odpisałam na list, bo nie miałam czasu 🙂  Jutro odpiszę.

2-DSC_0443-001

I tak leci kolejny dzień i znowu wieczór – a ja nie miałam kiedy zrobić sobie paznokci – hm, znowu nie było czasu. A to dlatego, że znalazłam sobie świetne zajęcie!

Mianowicie przepisuję sennik (500 stron). Jednym z wielu porannych tematów, jest to, co się komu śniło i co to może oznaczać. I tu pojawia się problem, bo sennik ma jedna dziewczyna na oddziale (ze źródeł poczty pantoflowej) i żeby nie prosić się i nie stać w kolejce (po sennik) pożyczyłam na trochę dłużej i będziemy miały swój na celi. Jestem na literce R, piszę trzeci tydzień i muszę się pochwalić, że szybko mi to idzie, biorąc pod uwagę, że:

codziennie wychodzę do pracy społecznej na 2-3 godziny, do tego trzeba w ciągu dnia postawić karty, przeprać, posprzątać, poprasować, pogadać o wrażeniach z odwiedzin, pójść na zajęcia i oczywiście poczytać książkę.

5-DSC_0452

Wydawałoby się, że mamy czas na wszystko, ale tak nie jest, ponieważ każda z nas ma jakiś sposób na wypełnienie tego czasu tutaj.

Kasia