Czym warto zająć się w więzieniu?

Fot. ppor. Ewa Smolińska
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Moim zdaniem, skoro już znalazłam się w tym miejscu i muszę tu spędzić dłuższy czas, uznałam, że muszę go wykorzystać z jak największym zyskiem dla siebie. Życie jest zbyt piękne, by bezproduktywnie je marnować, dlatego przede wszystkim należy pracować – czy to w więzieniu czy na wolności, to jest niezmienny atrybut życia – bez pracy nie ma kołaczy 😊. Jednak, ponieważ nie samą pracą człowiek żyje, postanowiłam nie tracić czasu i uzupełnić braki w edukacji. Na wolności nie miałabym na to czasu, bo dom, dzieci, praca, codzienne obowiązki. Tu, zamiast siedzieć i „pierdzieć w stołek”, mogę zrobić coś dla siebie. Jak postanowiłam, tak zrobiłam, i skończyłam jedną szkołę i nauczyłam się zawodu, ale czułam niedosyt – podjęłam więc naukę w L.O. Ukończyłam, podeszłam do matury – zdałam. Jestem kobieta energiczną, lubiącą się uczyć, rozwijać, czerpać nowe informację i umiejętności, więc ponieważ nie miałam możliwości uczenia się dalej, nic poza maturą – polskie jednostki penitencjarne nie proponują kobietom nic więcej – ukończyłam kursy zawodowe. Jako hobby wyszywam, szydełkuję i robię wiele manualnych prac… Jeżeli chodzi o mnie, to lubię to robić, sprawia mi to przyjemność, tym większą, im bardziej obdarowana osoba cieszy się z danego drobiazgu… Lubię innym sprawiać radość, gdy choć na chwilę pojawia się uśmiech na ich twarzy, a oczy zabłysną, tym bardziej cieszę się ja. To jest mój sposób na to miejsce i niemarnotrawienie w nim czasu. Jednak każdy człowiek ma swoje potrzeby, zainteresowania, każdy lubi co innego. Dla jednych przyjemnością będzie czytanie książek i rozwijanie przez to się intelektualnie, dla innych rozwiązywanie krzyżówek, a jeszcze ktoś inny będzie pisał czy malował obrazy…

Uważam że dla każdego będzie to indywidualny zakres zajęć, który pozwoli nie zwariować w tym miejscu. Musimy też pamiętać że każdy człowiek ma inne potrzeby. Ja postanowiłam uczyć się i pracować, brać udział w różnych charytatywnych akcjach, pracować społecznie na rzecz innych, wspierać i pomagać słabszym. To jest mój sposób na przetrwanie i wyciągnięcie z tego miejsca i pobytu tu jak najwięcej dla siebie, nie zapominając o tym, że to, jak wykorzystam ten czas tu, może mi pomóc, gdy powrócę do domu.

Z pozdrowieniami,

Diablica

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

Przygotowania

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Cześć!

Mam na imię Monika, mam 39 lat. W ZK jestem od lipca 2020, w sumie do odbycia kary zostały mi jeszcze 23 miesiące ☹. Bardzo liczę na to, że będzie mi dane wyjść na wolność wcześniej. Jestem blondynką średniego wzrostu z niebieskimi oczami.

Z natury jestem pogodnym człowiekiem, znam swoją wartość. Mimo tego, że znalazłam się tutaj, nie jestem złym człowiekiem. Jeden błąd, jedna nieprzemyślana decyzja i jestem tu, gdzie jestem. Nie lubię mówić, pisać o sobie, ale może z czasem się otworzę i opowiem coś więcej.


Przygotowania

No i stało się, jestem w więzieniu. W miejscu, do którego nikt nie chce trafić. W 2019 roku zapadł prawomocny wyrok, z którym miałam rok, żeby się oswoić, przygotować psychicznie na to, co mnie czeka. Miałam też czas na to, żeby dowiedzieć się jak tu jest, co trzeba mieć ze sobą, żeby przetrwać „przejściówkę”, co wolno zabrać z wolności, no i najważniejsze, pozamykać sprawy zawodowe i przygotować rodzinę na czas mojej nieobecności.

Zaczęłam od przeczytania książek dostępnych na rynku, które dotyczą polskich osadzonych. Z nich dowiedziałam się, że osadzone to w większości normalne kobiety, które próbują ułożyć sobie życie i wcale nie szukają awantur. Potem przyszedł czas na internet i YouTube. Obejrzałam wszystkie filmy dotyczące więzień w Polsce, jednak na temat więzień kobiecych nie ma za wiele materiału.

Z czasem udało mi się poukładać sobie w głowie, że to nie koniec świata, że nie umieram, że nikt mnie nie zabije, więc dam sobie radę. Buszując w internecie odkryłam blog „W kratkę”, kopalnia wiedzy dla początkujących. Poczytałam cały, wszystkie wpisy i komentarze. Przestałam się bać dziewczyn z więzienia, przynajmniej tych, które pisały na blogu 😊

SENSYMILLA

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”


Forum Służby Więziennej
 objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

Refleksja o byciu w więzieniu

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Zdaję sobie sprawę, że społeczeństwo w ostatnich latach bardziej zainteresowało się – być może też dzięki mediom, które są wszechobecne, interesują się sprawami dotyczącymi więzień, więźniów i życiu za kratami – nami, osadzonymi.

Nie umiem sobie jednak odpowiedzieć do końca na nurtujące mnie pytanie: czy to za sprawą szukania sensacji, czy za sprawą ciekawości, czy za sprawą nas, tu osadzonych kobiet i naszych historii?

Wiele z nas na bloga pisze na luźne tematy, czując obawę przed krytyką, jaka na nas spadnie, gdy opowiemy całą swoją historię. Nie uzewnętrzniamy się do końca. Każdy człowiek, nieważne czy po tej, czy po tamtej stronie muru, skrywa jakąś tajemnicę.

Jako odbiorcy bloga wiecie tyle, ile my się odważymy Wam zdradzić. Kiedy opowiadamy o swoim dniu w celi – co jest dla nas dniem powszednim – dla Was pewnie jest nie do pomyślenia, że można niektóre zasady znosić. Tu nie ma się wyboru. I czasem myślę, że nawet „wolności słowa”- choć sąd wydając wyrok nam tego nie zabrał. Jedyne, co zabrał, to wyśnioną i wymarzoną przez większość z nas WOLNOŚĆ.

Czy da się przywyknąć do tego miejsca? Osadzić się w jakiś schematach? Ja na to pytanie odpowiem tak: da się to tolerować, zaś w pełni zaakceptować nigdy.

Moim sposobem na przetrwanie w tym miejscu jest cierpliwość. Uczę się jej każdego dnia. Staram się o to, aby nie przesiąknąć tym miejscem.

Chciałabym, gdy będę po tamtej stronie muru, aby moi najbliżsi mnie poznali. Żebym wreszcie mogła żyć bez stresu i olbrzymiego strachu, jaki mi towarzyszył, gdy sprawy związane z wyrokiem nabierały tempa.

Straszne jest to, kiedy kładziesz się u boku ukochanego myśląc tylko o tym, czy jutro nie zawali się twój cały świat. Czy wszystko nie legnie w gruzach. Więzienie to ciągła walka. Nie z innymi, lecz z samym sobą. Test, który trwa dni, miesiące, lata. Czujesz ciągle czyjś oddech za plecami, jakąś obawę o to, co się wydarzy. Gryziesz się w język w sytuacji, kiedy masz rację. Tak dla dobra sprawy. Czy stajesz się przez to osobą słabą? Nie! Pokazujesz tym samej sobie, jaka jesteś silna i dzielna. Mój spokój – Twoja racja!

Najgorsze, co tu doskwiera, to tęsknota. Robisz sobie bilans i okazuje się, ile tak naprawdę straciłaś. Czasem ten bilans jest druzgocący. Bo po wyjściu nie da się żyć, jakby nigdy nic się nie stało. Jedyne co można, to starać się, aby jakoś to bliskim wynagrodzić.

Blondi

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

Przepustki, przerwy w karze, warunkowe zwolnienia

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Wielu ludzi zastanawia się, po co przez Sądy czy Zakłady Karne w ogóle udzielają je skazanym. Z jakiej racji jakiś gangster, złodziej, morderca, oszust…, chodzi po ulicach wśród normalnych ludzi, skoro w tym czasie powinni siedzieć w więzieniu. Wszystkie te środki czemuś służą, postaram się wytłumaczyć to w miarę sensownie.

♦♦♦

Przepustka wersja kodeksowa: skazanemu wyróżniającemu się dobrym zachowaniem w czasie odbywania kary mogą być przyznawane nagrody. Nagroda może być również przyznana skazanemu w celu zachęcenia go do poprawy zachowania. Jedną z form nagrody jest zezwolenie na widzenie bez nadzoru poza obiektem Zakładu Karnego na okres nieprzekraczający 30 godzin jednorazowo oraz zezwolenie na opuszczenie ZK bez dozoru na okres nieprzekraczający 14 dni.

A teraz moja wersja

Dla mnie przepustka to furtka do świata, którego już nawet dobrze nie pamiętam (jestem tu od 2000 r.). W tym czasie hitem były pierwsze telefony komórkowe na kartę 😊.

Przepustka to odbudowa relacji z rodziną, bo na razie jestem tylko córką i siostrą od wielu lat w więzieniu, nie w domu, nie na wspólnym obchodzeniu świąt, nie przy wspólnych rodzinnych problemach i wielkich wydarzeniach.

Przepustka to też przyzwyczajenie się do ulic pełnych anonimowych ludzi, środków transportu a nawet kupowania biletów (bo słyszałam, że robi się to teraz za pomocą urządzeń a nie kiosków), sklepów, płatności bezgotówkowych i spacerów przed siebie a nie w kółko.

Przepustka to ponowna nauka życia – rozmowy w urzędach, załatwianie spraw, których nie robiłam od wielu lat.

♦♦♦

Przerwa w karze – wersja kodeksowa: sąd penitencjarny może udzielić przerwy w karze, jeżeli przemawiają za tym ważne względy rodzinne lub osobiste.

Moja wersja

Przerwa w karze to są dzieci, które psychicznie sobie nie radzą z sytuacją w której zostały postawione i tylko ten rodzic, który tak nagle zniknął z niewiadomego powodu może to wykorzystać.

Przerwa w karze to możliwość załatwienia spotkania z pozostawionym zwierzątkiem, czy mieszkaniem, za które rośnie zadłużenie. To również załatwienie opieki dla osób, które tego potrzebują, gdy mnie nie będzie.

♦♦♦

Warunkowe przedterminowe zwolnienie – wersja kodeksowa: sąd może warunkowo zwolnić skazanego z odbycia reszty kary, tylko wówczas gdy jego postawa, właściwości i warunki osobiste, okoliczności popełnienia przestępstwa oraz zachowanie po jego popełnieniu i w czasie odbywania kary uzasadniają przekonanie, że skazany po zwolnieniu będzie stosował się do orzeczonego środka karnego lub zabezpieczającego i przestrzegał porządku prawnego w szczególności nie popełni ponownie przestępstwa.

Moja wersja

To dla mnie szansa na nowy początek, który jest szybszy niż koniec kary. Kiedy jestem gotowa do odbudowy życia jakie mi pozostało (a wiek jest przeszkodą np. do pracy), kiedy wykluczenie społeczne, technologiczne jest mniejsze niż będzie gdy kara się skończy. Każdy dzień poza ZK to zysk, zwłaszcza dla tych, którzy karę otrzymaną mają podyktowaną nie tylko sprawiedliwością a także np. opinia publiczną (takie wyroki zawsze są wyższe) lub dla tych, którzy w ogóle nie powinni ich mieć a mają. Z nami są takie przypadki.

♦♦♦

Niestety wiele osób skazanych nie korzysta z wymienionych przeze mnie środków. Czy to dobrze? Moim zdaniem nie. To wszystko powinno być aktywne, w końcu z jakiegoś powodu ktoś mądry to wszystko wymyślił, a z jakiego? Każdy z tych środków ma pomóc skazanemu w powrocie do społeczeństwa.

Odbycie kary czyli odsiadka od deski do deski nie zawsze przynosi ze sobą coś dobrego.

Gdy kara się kończy i stajesz za bramą bez przygotowania (bo siedzenie wieloletnie upośledza w człowieku pewne zachowania), z zadłużonym mieszkaniem lub eksmisją, bez pracy z dziećmi w domu dziecka i wieloma innymi problemami nawarstwionymi tak bardzo, że wydają się nie do pokonania, możesz zrezygnować zanim podniesiesz stopę, by dać pierwszy krok.

Przepustki, przerwy w karze i warunkowe zwolnienia są po to by góry zamieniać w pagórki, żeby lepiej było ponownie wystartować.

MONIKA

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

PRZYZWOITOŚĆ

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury
Fot. Małgorzata Brus

PRZYZWOITOŚĆ – Człowiek powinien być wierny sobie. To moje sumienie cicho dyskretnie ogłasza co jest.


Przez ostatnie lata bardzo się zmieniłam. Jak minęła trzydziestka zmieniła się mentalność. Przez edukację podniosła się moja samoświadomość, moje własne „JA” rozrosło się, ale nie tłamsi innych ludzi, tylko zaczyna z nimi współżyć.

Poznałam różne mechanizmy rządzące tym światem. Też bardzo poszerzyło się moje postrzeganie ludzi, bo wiem, czego mogę się spodziewać, dlaczego moje zachowanie np. budzi w niektórych niechęć, a tamto budzi współczucie, czy jakieś uczucie pozytywne, lubienie czy właśnie zaufanie.

Tą gówniarę (siebie) z przeszłości to bym związała, zakneblowała i ją biła miesiąc czasu, bo była straszna. Brakowało jej jakiegokolwiek wyznacznika moralności, uważałam że jestem najmądrzejsza, chociaż nic nie wiedziałam. Byłam straszna. Jakieś tam zero wrażliwości, nastawiona tylko i wyłącznie na „JA”. Nie byłam nastawiona, żeby cokolwiek dać od siebie, tylko cały czas brać, brać, brać. No i te wszystkie negatywne cechy nadal są we mnie. Są one stłamszone, ale nie zabite i się odzywają co pewien czas.

Jestem narkomanką. Wiem, że nie mogę ćpać. Jedna kreska i całe najgorsze zło, jakie we mnie siedzi, wychodzi na wierzch. Wychodowane zło w człowieku nigdy nie przestaje istnieć. Można je jedynie stłamsić. W każdym człowieku jest zło i dobro. W zależności od tego, jaką mamy sytuację, to z nas wychodzi zło albo dobro.

Różnice społeczne i brak socjalizacji powoduje, że rodzą się złe uczynki. A każdy zły uczynek, każdy, to jest jak kula śniegowa. Nie muszą to być złe uczynki, takie bardzo spektakularne czy wielkie np. kradzież batonika, drugiego batonika, później kradzieże czegoś tam, później spotyka się rówieśnika, uderza się go w twarz, żeby mu zabrać buty i to jest taki efekt kuli śniegowej. To narasta, narasta i w pewnym momencie rzeczywiście jesteśmy na równi, albo nawet w niektórych wypadkach jesteśmy wyżej w tej drabinie społecznej niż zwykli ludzie. Ja mówię tutaj o nas przestępcach. Boją się nas zwykli ludzie, mamy więcej pieniędzy, więcej czasu, fajniejsze samochody. Wszystko jest elegancko, tylko że każdy zły czyn zabija w środku nas człowieczeństwo i chruzgocze blokady moralne. Ja jestem zdania, że z niektórymi blokadami moralnymi się rodzimy. Chociażby rodzimy się z tym, żeby nie zabijać drugiego człowieka, bo widzimy w drugim człowieku samego siebie. No ale te blokady są miażdżone, chruzgotane i później można w bardzo łatwy sposób przekroczyć granicę, z której już teoretycznie nie ma powrotu. To że nie mamy barier, nie czyni nas ludźmi silnymi w pewnym sensie.

Oczywiście że miałam poczucie, że źle robię, ale uznałam, że doznałam w dzieciństwie tyle krzywd od społeczeństwa, że teraz ja mu się odpłacam.

Nie mam hamulców. Nie mam. Podchodzę do wszystkiego zdroworozsądkowo. Hamulec, to jest strach. Większości przypadków ja nie boję się kogoś zabić, nie boję się ukraść, nie boję się komuś złamać ręki, nie boję się więzienia. Wielu rzeczy się nie boję. Ale nie robię tego, bo wiem że to jest złe i nie chcę tego robić. Ale już nie mam naturalnego hamulca, nie mam tego lęku który mnie hamuje. To jest tylko i wyłącznie moja decyzja, że tego nie robię. Poza tym każdy człowiek posiada jakiś stopień empatii, przyzwoitości. I całe zło, jakie kiedykolwiek wyrządziłam ludziom, wraca do mnie i wiem, że poniszczyłam niektórym ludziom życie. Zrobiłam straszne rzeczy. I źle mi z tym. I nie chcę się już więcej tak czuć i nie chcę, żeby ludzie przeze mnie tak czuli, ponieważ dochodzi do mnie ich ból.

W wieku 17 lat zaczęłam odczuwać pustkę w moim życiu, a w wieku 19 poznałam swojego „niedoszłego” męża w którym się zakochałam bardzo. Ale niestety, nie byłam dość rozwinięta emocjonalnie i zaprzepaściłam ten związek i się rozstaliśmy.

Według mnie kobieta i mężczyzna są równi sobie. Każdy mężczyzna który próbuje się wzbić ponad kobietę, jest zwykłym szowinistą. I to dotyczy również kobiet, które próbują być ponad facetem. Jesteśmy wszyscy ludźmi. Mamy te same pragnienia, obowiązki, te same prawa. Z tym że różnie je wykorzystujemy. Wiadomo że facet z racji tego, że jest inaczej zbudowany łatwiej jest mu pracować gdzie trzeba siły. Natomiast kobiety mają predyspozycje do tego, by robić kilka rzeczy na raz: Mamy niesamowitą podzielność uwagi czego facetom brakuje. Ale są jednak pewne różnice między nami. I tutaj wchodzi w życie szacunek. Uszanować to, że mamy własne ograniczenia. I nie piętnować ich, to jest chyba najważniejsze, żeby między ludźmi był szacunek. Nie ma ludzi złych i dobrych. Są dobre i złe uczynki.

Bardzo jestem związana z rodziną. Mam braci, rodziców, siostry i tam szukam pomocy. Kocham moich braci (1 św. Pamięci) i moje siostry. To jest krew z mojej krwi i jeżeli im się coś dzieje złego, to ja to odczuwam, jakby to działo się mi. Jeżeli oni przeżywają szczęście, raduje się z nimi. No, nie wyobrażam sobie życia bez nich.

Chciałabym, żeby życie nie było tak skomplikowane. Zdaje mi się że życie przeznaczyło mi drugie miejsce. ZAWSZE, ktoś jest zawsze przede mną. Nie raz mam ochotę w tym biegu, podciąć komuś nogę. Ale nie zrobię tego, bo nie wolno. A nie raz mam taką ochotę, żeby być pierwszą – ale to jest takie nieprzyzwoite.

EVELINE

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

Manipulacja, a może gra?

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Powiązani pajęczyną zależności pociągamy przez niewidzialne sznureczki i jesteśmy przez innych pociągani.

Kusimy i jesteśmy kuszeni. W rodzinie, szkole, zakładzie pracy i Zakładzie Karnym. Parada forteli i manipulacji trwa. Nawet w relacji z ukochaną osobą nie potrafimy zrezygnować ze sztuczek, wciąż szlifujemy sztukę wpływania, stroimy fochy, kokietujemy seksem, robimy kocie oczka, igramy uczuciami. Jak? Po co? Jakim kosztem?

Manipulacja, to talia kart, w której wszyscy oszukują. Jedni, by wygrać, inni, by nie przegrać. Większość z nas wierzy, że miłość jest przeciwieństwem manipulacji, bezpiecznym schronieniem przed gierkami ludzi. Uważam, że to tylko złudzenie, bo nie ma skuteczniejszej metody niż manipulowanie innymi ludźmi. Tu mamy pole do popisu, granie na uczuciach, przyjaźni. Im bliższa osoba, tym łatwiej grać. Poruszamy kimś, jak marionetką. Po czasie nić zmienia się w ,,smycz’’, na której trzymamy drugą osobę. Wystarczy zrobić minę aniołka, podarować jakiś prezent i uśmiechając się czule, a już budzą się w nas emocje. Zastanawiam się czy to też manipulacja? Być może, choć niekoniecznie. Na pewno manipulacja zaczyna się wtedy, gdy robi się to celowo, skłania drugą osobę do czegoś, czego prawdopodobnie nigdy nie zrobiłybyśmy spontanicznie, same z siebie. Nie jesteśmy świadome, że wodzi się nas za sznurki. Każdy potrafi manipulować. Robimy kocie oczka, które zniewalają, przytulamy się i tak naprawdę czegoś oczekujemy lub stawiamy sprawę jasno, z przekorą udając łagodne, miłe, jak pluszowe misie. Gdy to nie przynosi efektu, to wywołujemy kłótnię, wywierając presję, że źle się czujemy. Gdy to też nie działam, to automatycznie obniża się poczucie wartości, ale to też gra. Im niższe poczucie własnej wartości, tym więcej manipulacji.

Zastanawiam się jaka jest przyczyna, że każdy z nas ma w sobie chęć manipulacji drugą osobą? Trudno odpowiedzieć? Widocznie jest potrzeba, ale czy potrzebna?

H.S.

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

ZIMNA STRONA KARY

https://bip.sw.gov.pl/SiteCollectionDocuments/AS_Warszawa_Grochow/ASGrochowwew.pdf
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Dla kogoś, kto tu nie był, ten świat jest niezrozumiały.

Często zasady, które tu panują, nie są dla człowieka z zewnątrz akceptowane przez jego mentalne pojmowanie. Ktoś kiedyś napisał „Wraz z przekroczeniem bramy kończy się Twoje życie” – to prawda, tu zaczyna się życie inne, nieznane, oparte na regulaminie, przepisach, zasadach, oparte na samotności wśród nieznanych ci osób. Często myślimy o ludziach z tamtej strony bramy, marzymy o miejscach w których bywaliśmy. Wspominamy czasy, kiedy jechaliśmy do domu na wigilię i dzielenie się opłatkiem z rodziną.

Czas stanął, choć pozornie płynie dla nas, ludzi zamkniętych w ZK. Czym jest 5 – minutowy telefon przy 1440 minutach w ciągu jednej doby. 1440 minut ma doba, nasi bliscy żyją każdego dnia tyle, że dla nich czas jest dłuższy, więcej dzieje się też w ich życiu. W ciągu doby robią coś, przeżywają, doświadczają, a w ciągu 5 minut nie są w stanie streścić tego, co spotkało ich wczoraj. Zamknięci, odcięci od życia, pozbawieni wrażliwości, wiedzy. Wiedzy życia o swojej rodzinie. Dla osób, które są po raz pierwszy w ZK i dla ich rodzin, wiele rzeczy jest niezrozumiałych, dziwnych. My, osadzeni, jak i nasi bliscy, musimy dostosować się do zasad na pozór „jasno określonych”, niemniej jednak dziwnych. Jak radzić sobie z osadzeniem, z tęsknotą, z uczuciami? Dobre pytanie, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Cały regulamin opiera się na tym, co można, a czego nie można, co można powiedzieć, a czego nie. Ale wśród tylu zasad, nakazów, zakazów – nie ma słowa o uczuciach, o tym jak przestać tęsknić, o tym jak w 5 minut przegadać wczorajszy dzień. Dzień za dniem leci, minuta za minutą mija, myślami za bramą jestem, próbując nabyć umiejętności jasnowidzenia, aby wiedzieć, co moja córcia robi, co mój syn je na obiad – próbuję uparcie nabyć umiejętności joginów, aby móc być obok tych, o których myślę całe dnie. I tak dzień po dniu, odliczam minuty od telefonu do telefonu, 24h zaliczone. Jutro SKYPE, no i telefon, w sobotę do mamy zadzwonię, w niedzielę do taty i syna. Co dzień zbieram okruszki informacji o mojej rodzinie. I tę tęsknotę ukajam dźwiękiem głosu mojego syna. Jedno słowo, ton jego głosu, mojego ojca, mówi mi o tym jak się czuje, co go dziś spotkało czy miał udany dzień. Ton głosu mojego dziecka kryje tyle informacji… czego tu brak? Ich bliskości, możliwości bycia obok, kiedy radują się i płaczą, kiedy osiągają sukcesy i kiedy przegrywają…

Regulamin – zimna strona kary

AKSAMITKA

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

POCIĄG DO… daleka

Fot, Małgorzata Brus. Areszt Śledczy na Grochowie i pociąg
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Dotarłam.

Stacja kolejowa Warszawa-Grochów.

Dziwne miejsce. Szyny i pociąg są wszystko wydaje się być w porządku. Tylko czemu się tak denerwuję? Idę z bagażem.  Przy wejściu miły człowiek prosi mnie o bilet. Grymasi, że tak późno zgłosiłam się – przecież pociąg niedługo odjedzie… sprawdza mi bagaże. Po co? Może ustawa jakaś weszła? Penie antyterrorystyczna! Cholera – zabrał mi żel do kąpieli i szampon!!! Mówi, że dostanę inne. OK. Może fajniejsze – liczę na firmowe pamiątki z podróży 🙂

Zapakowałam niezbędne ubranie, trochę kosmetyków – przecież tak do końca nie wiem co mi w tej podróży będzie potrzebne. Ale ten peron? Jeden, krótki, wąski PERONKA.

Wchodzę do pociągu. Z sympatyczną Panią Konduktorką szukamy wolnego miejsca. O! Sleeping tu jest! Każdy przedział to kilkuosobowa, słodka kuszetka. Łóżeczka są piętrowe, trochę wąskie, ale pościelone. Kocyki nie najpiękniejsze, ale na krótką podróż wystarczy. Ręczniki z przemyślanym logo: AŚ-ZK. Mhm… jakiś nowy przewoźnik?!? Na razie nie przychodzi mi nic do głowy… nie znam. Wchodzę do przedziału. Dziwne!!! Same kobiety!!! Siedzą i każda na swoim łóżku. Trochę to wygląda jakby na pryczach siedziały w jakimś Areszcie Śledczym albo Zakładzie Karnym, albo innym więzieniu…

Zagaduję współpasażerki… Dialogu na razie nie ma… Nie chcą gadać… Ruszamy! Pociąg się toczy jak „żółw ociężale” …

Pani Em

Tytułem wyjaśnienia PERONKA – korytarz więzienny wzdłuż którego znajdują się cele i więzienne pomieszczenia socjalne.

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

Moja Warszawa

Fot. Łukasz Milewski
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

„Mam tak samo jak Ty, Miasto moje, a w nim…” moje wspomnienia i moje życie. Do Warszawy przyjechałam 20 lat temu, na studia. Zakupy robiło się na stadionie i w budkach pod Pałacem Kultury, centra handlowe dopiero powstawały. Czasy studenckie, to imprezy do białego rana, w klubach, których dzisiaj już nie ma. Przyjaźnie, które wtedy zawarłam, trwają do dziś.

Teraz „Moja Warszawa”, to przepyszne jedzenie z kuchni całego świata na Nocnym Markecie, w Hali Koszyki czy na Bulwarach Wiślanych. Pikniki z mężem na plażach po prawej stronie Wisły przy zachodzie słońca. Ogniska ze znajomymi pod Mostem Poniatowskim i letnie kino pod chmurką. Moja codzienna droga w korku do pracy i z pracy. Tu poznałam mojego męża, tu znalazłam wymarzoną pracę, tutaj poznałam moich przyjaciół.

Warszawa, to miasto wielu możliwości, można i trzeba tu sięgać po swoje marzenia. Kocham to miasto za jego tętniące życiem ulice, za wiecznie spieszących się ludzi, za to że miasto nie śpi, że czas szybko płynie, że można być anonimowym.

SENSYMILLA

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

Mentalność ludzi w więzieniu

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Typy ludzi, z jakimi możemy się spotkać w ZK

Zakład Karny jest bardzo specyficznym miejscem. Jest to skupisko ludzi o przeróżnych charakterach, odmiennych przekonaniach, różnych przyzwyczajeniach oraz osobowościach. Generalnie to mamy tu taki ,,misz – masz’’ różnego rodzaju typów ludzi liczonych w setkach i zamkniętych na bardzo małej powierzchni. Tak więc często bywa tu bardzo ,,ciekawie’’. Postaram się Wam przybliżyć kilka podstawowych typów, z jakimi się tu spotykamy. A więc:

Typ nr 1 – FERMENCIARZ – AFERZYSTA: ten osobnik charakteryzuje się tym, że ma ogromne zdolności do skłócania ludzi. Z pozoru sprzyja Ci w oczy, a za plecami Cię obgaduje i nie zostawia na Tobie ,,suchej nitki’’. Ma skłonność do rozmawiania z Tobą na temat osób trzecich, a potem wykorzystuje te rozmowy przeciwko Tobie, robiąc z Ciebie tę ,,złą’’ osobę. Mam poczucie, że ludzie tego pokroju nie potrafią żyć w zgodzie i spokoju, ponieważ wymyślają nieistniejące problemy, buntują przeciwko sobie nawzajem otoczenie oraz czerpią frajdę ze zgrzytów i nieporozumień, których są prowokatorami.

Typ nr 2 – MITOMAN – FARMAZON:  jest to osoba, która wymyśla niestworzone historie, przypisuje sobie czyjeś zasługi, kreuje się na kogoś, kim nie jest w rzeczywistości i bardzo często kłamie. Mitoman – Farmazon bardzo wierzy w swoje kłamliwe historie, lecz często ma problem z pamięcią, co powoduje, że nie trzyma się pierwotnych faktów swoich historii. Do tego ma tendencję do ubarwiania i koloryzowania opowieści. Niestety słowa, to nie fakty. Słowa muszą być weryfikowane i potrzebują konkretnych potwierdzeń z rzeczywistości. Tak więc Mitomani długo w więzieniu nie celebrują i karierę robią raczej marną! Pięć minut takiego osobnika trwa do momentu, aż ich ktoś nie złapie na kłamstwie i nie skompromituje.

Typ nr 3 – BRUDAS: każdy z nas wie, kto to taki. Żałosne jest to, że żyjemy w XXI wieku i tacy ludzie jeszcze istnieją. Ktoś, kto nie dba o siebie, o swoją higienę, wygląd oraz czystość swojego otoczenia, jest dla mnie zerem. W moim światopoglądzie nie ma tolerancji na coś takiego i żałosne jest to, jak wiele ludzi ma problem z brudactwem. Wstyd mi rozpisywać się na ten temat, gdyż ten typ ludzi nie powinien w ogóle istnieć. Jedyne, co mogę Wam powiedzieć, to to, że będąc na wolności nigdy nie spotkałam tylu ohydnych, obrzydliwych i odpychających ludzi, co przyszło mi spotkać się z nimi właśnie tu. Bardzo często zastanawiam się nad tym, jak tacy ludzie żyją na wolności, jak sobie radzą w życiu codziennym oraz co sobą reprezentują, itd.

Typ nr 4 – BIEDNY MIŚ: jest to osobnik, który bazuje na litości i współczuciu innych. Gra kogoś wiecznie nieszczęśliwego, skrzywdzonego przez los, biednego, godnego politowania, przeciwko któremu przeciwstawił się cały świat i wszyscy dookoła. Litość i współczucie innych jest jego sposobem na przetrwanie w tym miejscu, bo zazwyczaj przez litość, jaką okazują mu inni, wygrywa coś dla siebie.

Typ nr 5 – PAJAC CELOWY:  Pajac, jak sama nazwa mówi za siebie, jest Pajacem i pajacuje. To taki celowy błazen, który bardzo często kosztem swojej godności rozbawia innych. Zazwyczaj jest to osoba wesoła, śmieszna, z ogromnym dystansem do samego siebie i tego, co go otacza. Lecz mimo tego, co w niej pozytywne, to niestety bardzo często bywa irytująca, żałosna i niepoważna. Na dłuższą metę po prostu męcząca. Pajac ma problem z rozróżnianiem granic, jakie są pomiędzy byciem zabawnym i śmiesznym, a wkurzającym i męczącym.

Typ nr 6 – CICHOCIEMNY: jest to typ człowieka, który najbardziej mnie wkurza. Osobiście unikam takich ludzi w tym miejscu. Są dla mnie najbardziej niebezpieczni, bo nie wiadomo, czego się można po nich spodziewać. Z pozoru wydają się nieszkodliwi, zazwyczaj są bardzo wyciszeni, małomówni, zachowują się tak, jakby ich nie było, lub jakby żyli w innym świecie. Starają się nikomu nie przeszkadzać, ani nie wchodzić w drogę. Są bardzo skryci, niechętnie uczestniczą w życiu celi. Praktycznie nic nie mówią o sobie i nie otwierają się przed innymi. Generalnie, to jakby tylko  o to chodziło, to nic mi do tego, bo przecież ludzie są różni, np. jedni są duszami towarzystwa, a inni outsiderami. Problem jednak w tym, że ten typ odznacza się mało fajną cechą. Może i mało mówi, ale za to bardzo dobrze słucha. Do tego łatwo przyswaja informacje, które gdzieś, kiedyś, może wykorzystać przeciwko Tobie. Koncertowo pali frana, że niby nie jest w temacie, że się nie interesuje, a tak naprawdę wie wszystko i dla swojej korzyści, by ją osiągnąć, jest w stanie narobić komuś nieprzyjemności, problemów i przykrości, w taki sposób, by podejrzenia za zło jakie wyrządza, nie padły na niego.

Typ nr 7 – KONKRET – SZCZEROWINA: jest to mój ulubiony typ człowieka. Taki człowiek nadaje się do tańca i do różańca. Uwielbiam ludzi szczerych aż do bólu i mega konkretnych. Mając w swoim otoczeniu taką osobę, możesz uważać się za szczęściarza. Ten typ wyróżnia się silnym charakterem, honorowością, prawdomównością, i to nawet wtedy, kiedy prawda jest niewygodna. Taka osoba twierdzi, że coś jest czarne albo białe, nie ma nic pośrodku. Ten typ nie dba o to, co pomyślą inni, bo liczy się to, co jest zgodne z jego przekonaniami, co ważne dla niego lub osób mu bliskich. Zawsze dotrzymuje słowa, nie wymyśla i żyje w zgodzie z samą sobą. Na takiej osobie się nie zawiedziesz, lecz musi mieć pewność, że jesteś wobec niej tak samo fair, jak ona wobec Ciebie. Ten typ nie jest lekkomyślny i naiwny – wręcz przeciwnie, jest bardzo inteligentny, zawzięty, ma silną osobowość, jest życzliwy, ma dobre serduszko i szczere zamiary, choć nie każdy jest w stanie wkraść się w jego łaski, gdyż jest bardzo ostrożny.

Typ nr 8 – MATKA TERESA: tym określeniem nazywam osoby, które usilnie starają się zbawić świat. Matka Teresa zawsze Ci pomoże, zawsze się zlituje, zawsze jej kogoś żal, zawsze stanie w obronie innego i będzie wszystkim współczuć. Szkoda tylko, że te wszystkie Matki Teresy są tak podatne na manipulacje osób, które w parszywy i podły sposób żerują na ich naiwności i dobroci, i bezgranicznie to wykorzystują. Typ Matki Teresy nie ma szans na przetrwanie w więzieniu. Ludzie sami przyczyniają się do tego, że niszczą dobro. Dlatego też prędzej czy później, po wielokrotnych rozczarowaniach i przykrościach z Matki Teresy robi się ktoś, kto uodpornia się na krzywdę ludzką. Zazwyczaj dzieje się to za sprawą niewdzięczności i podłości ludzkiej.

Typ nr 9 – CARITAS: caritasem nazywa się osoby, które mają łatwość w rozdawaniu wszystkiego i wszystkim dookoła. Z natury są do dobrzy ludzie, tylko bardzo naiwni. Caritas wychodzi z założenia, że jeśli sam ma, to czemu ma nie pomóc komuś, kto ma mniej, dlaczego komuś czegoś nie dać lub nie pożyczyć?! Caritas czuje się wtedy spełniony… Dla mnie, jeśli takie Caritasy stać, to niech utrzymują całą jednostkę – to ich osobista sprawa. Razi mnie tylko to, że tak naprawdę to rodziny Caritasów łożą monetę na to, by ci mogli być rozrzutni. Przykre jest również to, że w momencie kiedy Caritasowi zabraknie, to staje się dla ludzi mało opłacalny i dopiero wtedy zaczyna zauważać, jaki był naiwny i jak mało jest chętnych do pomocy jemu. Takie rozczarowanie bywa bardzo przykre i bolesne, choć uważam, że w tym miejscu nieuniknione.

Melisa

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl