Czytelnicy!!! POMÓŻCIE!!

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Kochani Czytelnicy i Blogerzy

Jak sami wiecie, Fundacja razem z kobietami z Aresztu Śledczego w Warszawie Grochowie tworzy gazetkę „W Kratkę”. Na chwilę obecną brak nam środków na kolejny numer. Chcę Was prosić o symboliczne wpłaty, aby wesprzeć tak fajną gazetę, do której piszą kobiety pełne empatii, pokory. SKAZANE – ale pełne mądrych myśli, które przelewają na papier tworząc posty. Bez Was – nas nie będzie.

Prosimy o pomoc. Liczymy na Was!

Eveline

Gry i zabawy w celi

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Tak z biegu to trudno sobie wyobrazić, że w więziennej celi można się bawić. Hasło GRY I ZABAWY… ŚWIETLICOWE kojarzy się bardziej z wyjazdem kolonijnym, a nie z pobytem tutaj. Różnice są zasadnicze, a główna jest taka, że tu człowiek musi zorganizować sobie zajęcie czy rozrywkę we własnym zakresie, co nie jest takie proste. Niby nie po to trafiamy do więzienia, żeby się ,,bawić’’, ale też nie po to, aby zanudzić się na śmierć – takiej kary na szczęście nie ma w kodeksie, choć czasem niejedna osoba jest bliska jej wykonania. Prędzej niż później i bez względu na długość wyroku, każdy skazany leży i ma myśli typu ,,ależ się nudzę’’.

Można, po pierwsze, czytać książki, o ile ktoś lubi. W sumie to nawet ci, którzy w życiu nie czytali prawie wcale – tu sięgną po coś do czytania. To chyba najlepszy ,,zabijacz czasu’’ z ogólnodostępnych w więzieniu. Osobiście, uwielbiam czytać, ale nawet miłość do książek w pewnym momencie staje się rutyną, a wtedy na myśl o sięgnięciu po kolejną pozycję przyprawia o mdłości.

Można, po drugie,  rozwiązywać krzyżówki, bo to według niektórych rozwija lub poprawia pamięć. Nie dla tych, którzy chcą o czymś zapomnieć. Ja po panoramiczne sięgam sporadycznie, tak w ostateczności, bo hasła wpisuję z automatu, więc średnio mnie to bawi. Ale żeby zająć choć kawałek dnia, też dobre.

Można, po trzecie, grać w karty, z czego dosyć często korzystam. Lubię remika, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto potrafi w to grać, albo szybko się nauczy. Rzadziej trafiam na kogoś, kto gra w kanastę, ale bywa. Jeszcze ani razu nie spotkałam osoby, która grałaby w brydża i bardzo tego żałuję.

Można, po czwarte, grać w scrabble. I to jest świetny czasoumilacz. Kiedyś tą grą wręcz ,,molestowałam’’ swą przyjaciółkę i codziennie potrafiłyśmy pół dnia przesiedzieć nad planszą. W końcu miała dość i mnie, i tej gry, więc grałam sama ze sobą, co było też fajne, ale już nie tak zabawne. Przy okazji – Pełnoletnia – dziękuję Ci za ten czas przy różnych wersjach scrabble. Można, po piąte, uczyć się języków obcych. Czy się lubi czy nie to zawsze coś, a nuż przyda się kiedyś w przyszłości.

Można, po szóste, rozmawiać z innymi współosadzonymi, o ile ma się takie towarzystwo, że jest o czym pogadać, bo bywa z tym różnie i czasami człowiek staje się niemową, a żałuje, że słyszy.

Można, po siódme, dostać totalnej głupawki i śmiać się do rozpuku, aż boli brzuch i całą szczena, a powodu do tej radości żadnego konkretnego nie ma.

Można, po ósme, wymyślać co tylko się da i co komu przyjdzie do głowy – na małej przestrzeni wychodzą z tego czasem jaja.

Można, po dziewiąte – i to będzie obecnie mój ulubiony punkt – grać na konsoli. Stara jestem, ale jeszcze z tego nie wyrosłam i tak mi się jakoś zdaje, że będę siedziała przed ekranem z kontrolerem w rękach nawet gdy zbliżę się do setki. W domu nie mogłabym sobie pozwolić na to, żeby spędzić tyle czasu przy grze, poza tym miałabym tam ciekawsze i  zdecydowanie przyjemniejsze rzeczy do zrobienia, ale tu… no cóż – nie ma takiej siły, która odkleiłaby mnie od konsoli. Nie mogę się rozpisywać na ten temat, bo dłuuugo bym nie skończyła.

Można, po dziesiąte, haftować (nie, nie po imprezie), robić na szydełku, drutach i w ogóle zająć sobie czas takimi manualnymi duperelstwami.  Czasochłonne, przyjemne i potrafi przynieść efekt w postaci czyjegoś uśmiechu, gdy ktoś taki dostanie robótkę w formie prezentu.

Najistotniejsze jest to, aby cokolwiek tu robić i na tyle rzadko, na ile to możliwe, mieć tę myśl, że nudzi mi się.

Pozdrawiam, Małgosia

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

Witam ponownie

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Wpadam na chwilkę, żeby się przywitać – ponownie. Wszystkim, którzy czytają, tworzą i pomagają tworzyć tego bloga, mówię dzień dobry. Trochę mnie nie było… w sumie to ,,trochę’’ to dla mnie szmat czasu, bo cztery lata – nawet w więzieniu to dużo. Mam wrażenie, jakbym cofnęła się w czasie – takie to lekko dziwne, bo znowu mogę biegać na zajęcia, mogę pisać i pozornie wszystko wróciło do normy. Jakbym odzyskiwała to, co mi wyrwano tych parę lat temu. Z drugiej strony wiem, że to mylne wrażenie, bo ludzie nowi i w większości zupełnie obcy, ale tylko dla mnie. Kiedy zaczynałyśmy tworzyć tego bloga, grupa też była dla siebie obca. W miarę upływu czasu docierałyśmy się jak kamyki o różnych kształtach wrzucane do jednego woreczka. Poznawałyśmy się, uczyłyśmy się siebie wzajemnie. Teraz tak z biegu wchodzę do grupy, która już ma pewną formę i teoretycznie jestem tą nową = obcą J. Uśmiecham się do tego stwierdzenia oraz do tego, co czuję, gdy je słyszę, bo ani nie jestem nowa, ani obca tak całkowicie. Przypomina mi to trochę powrót na stare podwórko. Najważniejsze jest dla mnie to, że wróciłam, bo mogę grubą kreską odciąć te poprzednie lata i uznać je za przeszłe. Dlaczego? Ponieważ nie były one dla mnie zbyt ciekawe. Nawet w takim więziennym życiu może dziać się dużo, albo jeszcze więcej, a mnie te cztery lata w innej jednostce trochę skopały, ale teraz to już nie jest ważne. Mogę odwrócić się, popatrzeć na to, co było, z innej już perspektywy i tworzyć coś nowego, choć na bazie starego. Dobrze, że fundamentem jestem ja sama, bo na tym mogę odbudowywać, co tylko chcę lub czego zapragnę. Mogę włączyć sobie np. Boba Marley’a i już poprawia mi się humorek J. Dorwałam się do ,,swojej’’ muzyki, więc samo to, to już dla mnie frajda. Niech nikt nie myśli, że te lata przeistoczyły mnie w pesymistkę… nic z tego… Poznałam trochę fajnych osób, z którymi mam nadzieję będę miała kontakt jeszcze długo i jeszcze dłużej. Z niektórymi zjadłam przysłowiową beczkę soli, a to dobry start na przyszłość J. Tak to chyba w życiu jest, że ,,pan los’’ coś zabiera, ale też coś daje. Wbrew wszystkiemu, mi dał kogoś, a że jak kiedyś już mówiłam, mam szczęście w nieszczęściu, to takich ,,ktosiów’’, dostałam w ilości, której się nie spodziewałam.  To KTOSIE ważni i ważniejsi – a to najistotniejsze. Będę powolutku o nich opowiadała, bo każdy zasługuje na odrębną opowieść. Mam sprawdzonych przyjaciół, którzy przy mnie trwali i trwają – kocham ich za wszystko, a teraz to grono jeszcze się powiększyło… czy można mieć większe szczęście?

Pozdrawiam, Małgosia

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

Nie jestem wszyscy i nie mam na imię każdy

Prace osadzonych w Areszcie Śledczym Warszawie Grochowie
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Tego często brakuje w warunkach izolacji. Gdy ktoś trafia do Zakładu Karnego z wyrokiem, dołącza do wszystkich winnych i jest traktowany jak każdy więzień. Pomimo tego że tak bardzo się różnimy i dzięki temu ten świat nie jest nudny, przekraczając bramę aresztu, która bardzo szybko się za Tobą zamyka, bywa że na długie lata, dostajesz metkę kolejnej osadzonej.

Nigdy nie chciałam być w żaden sposób faworyzowana, bo to nie o to zupełnie chodzi. Ale czasem brakuje indywidualnego podejścia do człowieka. Człowieka jako człowieka, nie osadzonego. Kolejnego, jednego z wielu.

W areszcie fakt, że trzeba się trzymać z dala od negatywnych ludzi. Oni mają zawsze na problem gotowe rozwiązanie.

Ja bym chciała, żeby kiedyś społeczeństwo zrozumiało, że za murami, kratami i blindami znajdują się również wartościowe osoby. Osoby wrażliwe, z pasją, z prawdziwym apetytem na życie. Artykuł, za który ktoś otrzymuje wyrok, nie powinien przysłaniać opinii o osobie. Dziewczyny pracują na to, żeby usłyszeć coś dobrego i miłego o sobie. Niestety, nie jest to częste. Fajnie by było, żeby dziewczyny były doceniane za to co dobre choćby dobrym słowem. Tego tam brakuje.

Dziewczyny bądźcie dzielne. Tego Wam życzę. Choćby nie wiem co się działo, idźcie do przodu. Nie poddawajcie się. Jest wiele osób, które Wam dobrze życzą.

„A że Pan Bóg ją stworzył, a szatan opętał,

Jest więc odtąd na wieki i grzeszna, i święta,

Zdradliwa i wierna, i dobra i zła,

I rozkosz i rozpacz, i uśmiech i łza,

I gołąb i żmija, i piołun i miód,

I anioł i demon, i upiór i cud,

I szczyt nad chmurami, i przepaść bez dna,

Początek i koniec – kobieta, aha!”

Julian Tuwim

Z pozdrowieniami Blondi

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

TYLKO TUTAJ…

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Ludzie w moim mieście są wewnętrznie rozbiegani

Patrzą, ale nie widzą

Czytają, ale nie rozumieją

Uczą się, ale – nie pamiętają

Jest kilka rzeczy, o których na pewno nie wiecie o moim mieście „B”. Każdy, kto tam był, o nich wie.

Choćby to, że miasto jest położone na pięknych terenach lubelszczyzny. I to, że po ulicy chodzą tam sami pogodni ludzie, że ruch na ulicach jest szalony, chaotyczny, nieprzewidywalny, bo nieprzerwanym strumieniem pędzą po nich samochody, rowerzyści, motocykliści, a między nimi spacerują starsze panie z psami. Czasem nie spacerują, tylko stoją w filozoficznym zamyśle, patrząc na taki blok ,,NR 9’’. Pełen barw, namalowanych ptaków, dziecinnych bohomazów, prania, hałasu, chaosu, jest tak brzydki, że uroczy. Tylko dla kogo – dla mieszkańców czy ludzi, którzy koło niego przechodzą?

Na 760 bloków w całym mieście jest tylko jeden taki, na moim osiedlu, wśród innych szarych budynków, w kształcie paczki po zapałkach stoi on NR 9. Pewnie jesteście ciekawi czym się wyróżnia. A tym np. że żeby wejść do jednego z mieszkańców trzeba wejść przez balkon. Gdy jestem przy tym, przypomina mi się taka anegdota: umówiłam się na randkę z kumplem i miał do mnie przyjechać pierwszy raz i mówię do niego, że do mnie wchodzi się przez balkon, a on do mnie : to aż tak u Ciebie krucho, że nie masz drzwi?” – ubawiłam się wtedy. A ja do niego „nie, taki blok 😊”. Tak – ten mój blok, w którym się wychowałam, stawiałam pierwsze kroki, straciłam pierwsze mleczaki, uczyłam się chodzić, jeździć na rowerze, pierwszy raz się pocałowałam – mogłabym tak bez końca. NR 9 jest inny, jest pomalowany na zielono – żółto – czerwono. Na dachu i na skraju rynien są zamontowane metalowe koguty, a nieopodal ich stoją wielkie „talerze białe” od kablówki. Na zewnątrz na bocznych ścianach jest pokryty naszymi osiedlowymi rysunkami, nikt do dnia dzisiejszego ich nie zmył. Pamiętam, jak cyrklem stawiałam serduszko z inicjałami swej miłości. Są do dziś, jak inne malowidła. To nasze wspólne wspomnienia. Od 33 lat, bo tyle mam, nadal mieszkają Ci sami ludzie. Nasza Mała Wspólnota, każdy siebie zna. Gdy dzieje się jednemu krzywda, drugi biegnie z pomocą. Balkony niby podobne, jednak inne, każdy inaczej udekorowany. Na jednym kwiaty, na drugim lampiony, na trzecim, u Pani Stasi, zawsze pełno ubrań, „wnuki, ale prania z nich” cicho się uśmiecha. Pamiętam gdy za małolata robiłyśmy sobie na balkonach namioty, pokazy mody, każda z szaf coś wyciągała. Gdy o tym wspominam łza spływa po policzku, bo mimo tylu lat, pamiętam to tak gdy by to było wczoraj. Czy się zmienił? NIE! Widziałam go w zeszłą środę na Skype – nadal jest barwny – ludzie jakby trochę pomarszczeni – ale uśmiechnięci.

W moim bloku „cudowne miałam widoki”. Z jednego pokoju piękny biały budynek, co to było – a MIEJSCOWY SZPITAL. Gdy mi się nudziło i nie mogłam zasnąć to liczyłam sobie okna na piętrze 😊. Las z drugiej strony, dwa pokoje wychodziły na przedszkole, tam pełno 3 – 6 latków, śmiech, radość dzieci co dnia, a zimą góra pokryta śniegiem i My na sankach lub lepiący bałwana. Blok pełen wspomnień..

Bo to jest inne miasto – tylko tutaj park na środku miasta, a dookoła niego rondo nieoznakowane. Tylko tam są cudowne lody u Kotka, tylko tam jest targowisko na starym jeziorku.

I tylko tam musiałam się znaleźć, żeby móc odkryć życie od kuchni w peegierowskim bloku.

EVELINE

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl