Przepustki, przerwy w karze, warunkowe zwolnienia

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Wielu ludzi zastanawia się, po co przez Sądy czy Zakłady Karne w ogóle udzielają je skazanym. Z jakiej racji jakiś gangster, złodziej, morderca, oszust…, chodzi po ulicach wśród normalnych ludzi, skoro w tym czasie powinni siedzieć w więzieniu. Wszystkie te środki czemuś służą, postaram się wytłumaczyć to w miarę sensownie.

♦♦♦

Przepustka wersja kodeksowa: skazanemu wyróżniającemu się dobrym zachowaniem w czasie odbywania kary mogą być przyznawane nagrody. Nagroda może być również przyznana skazanemu w celu zachęcenia go do poprawy zachowania. Jedną z form nagrody jest zezwolenie na widzenie bez nadzoru poza obiektem Zakładu Karnego na okres nieprzekraczający 30 godzin jednorazowo oraz zezwolenie na opuszczenie ZK bez dozoru na okres nieprzekraczający 14 dni.

A teraz moja wersja

Dla mnie przepustka to furtka do świata, którego już nawet dobrze nie pamiętam (jestem tu od 2000 r.). W tym czasie hitem były pierwsze telefony komórkowe na kartę 😊.

Przepustka to odbudowa relacji z rodziną, bo na razie jestem tylko córką i siostrą od wielu lat w więzieniu, nie w domu, nie na wspólnym obchodzeniu świąt, nie przy wspólnych rodzinnych problemach i wielkich wydarzeniach.

Przepustka to też przyzwyczajenie się do ulic pełnych anonimowych ludzi, środków transportu a nawet kupowania biletów (bo słyszałam, że robi się to teraz za pomocą urządzeń a nie kiosków), sklepów, płatności bezgotówkowych i spacerów przed siebie a nie w kółko.

Przepustka to ponowna nauka życia – rozmowy w urzędach, załatwianie spraw, których nie robiłam od wielu lat.

♦♦♦

Przerwa w karze – wersja kodeksowa: sąd penitencjarny może udzielić przerwy w karze, jeżeli przemawiają za tym ważne względy rodzinne lub osobiste.

Moja wersja

Przerwa w karze to są dzieci, które psychicznie sobie nie radzą z sytuacją w której zostały postawione i tylko ten rodzic, który tak nagle zniknął z niewiadomego powodu może to wykorzystać.

Przerwa w karze to możliwość załatwienia spotkania z pozostawionym zwierzątkiem, czy mieszkaniem, za które rośnie zadłużenie. To również załatwienie opieki dla osób, które tego potrzebują, gdy mnie nie będzie.

♦♦♦

Warunkowe przedterminowe zwolnienie – wersja kodeksowa: sąd może warunkowo zwolnić skazanego z odbycia reszty kary, tylko wówczas gdy jego postawa, właściwości i warunki osobiste, okoliczności popełnienia przestępstwa oraz zachowanie po jego popełnieniu i w czasie odbywania kary uzasadniają przekonanie, że skazany po zwolnieniu będzie stosował się do orzeczonego środka karnego lub zabezpieczającego i przestrzegał porządku prawnego w szczególności nie popełni ponownie przestępstwa.

Moja wersja

To dla mnie szansa na nowy początek, który jest szybszy niż koniec kary. Kiedy jestem gotowa do odbudowy życia jakie mi pozostało (a wiek jest przeszkodą np. do pracy), kiedy wykluczenie społeczne, technologiczne jest mniejsze niż będzie gdy kara się skończy. Każdy dzień poza ZK to zysk, zwłaszcza dla tych, którzy karę otrzymaną mają podyktowaną nie tylko sprawiedliwością a także np. opinia publiczną (takie wyroki zawsze są wyższe) lub dla tych, którzy w ogóle nie powinni ich mieć a mają. Z nami są takie przypadki.

♦♦♦

Niestety wiele osób skazanych nie korzysta z wymienionych przeze mnie środków. Czy to dobrze? Moim zdaniem nie. To wszystko powinno być aktywne, w końcu z jakiegoś powodu ktoś mądry to wszystko wymyślił, a z jakiego? Każdy z tych środków ma pomóc skazanemu w powrocie do społeczeństwa.

Odbycie kary czyli odsiadka od deski do deski nie zawsze przynosi ze sobą coś dobrego.

Gdy kara się kończy i stajesz za bramą bez przygotowania (bo siedzenie wieloletnie upośledza w człowieku pewne zachowania), z zadłużonym mieszkaniem lub eksmisją, bez pracy z dziećmi w domu dziecka i wieloma innymi problemami nawarstwionymi tak bardzo, że wydają się nie do pokonania, możesz zrezygnować zanim podniesiesz stopę, by dać pierwszy krok.

Przepustki, przerwy w karze i warunkowe zwolnienia są po to by góry zamieniać w pagórki, żeby lepiej było ponownie wystartować.

MONIKA

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

Warszawa moje miasto

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Choć dziś nie mogę Cię oglądać, to wiem, że jestem w głębi Twego serca.

Jak Cię widzę i postrzegam? Hm….

Może zacznę, iż stałaś mi się bardzo bliska, przyjęłaś mnie jak matka do swego serca.

Przyjechałam do Ciebie, tak naprawdę, to chyba znikąd, gdyż moje życie opierało się na ciągłej podróży. Zagubionemu ciężko jest znaleźć swe miejsce na ziemi, tak jak i mnie było.

Dziś uważam że dałaś mi swe serce, bym mogła w nim zamieszkać na stałe. Wiesz, minęło już 15 lat, kawał czasu za nami, razem.

Przez te lata wiele się zmieniło w naszym życiu, w podzięce napiszę jaka jesteś, jak ja Cię widzę i postrzegam.

Dla mnie stałaś się sercem, w którym mieszkam, jestem.

Jesteś miastem różnych ludzi, tych biednych, klasy średniej, no i tych bogato wyniosłych.

Piękne w Tobie jest to, że i tak dla Ciebie wszyscy są równi, bo z takim sercem, jak Twoje, nie można pozostawić nikogo obojętnie. Właśnie za to Cię podziwiam.

Jesteś piękna, kolorowa i wyniosła, ze swoją starą historią, której nie da się nie zauważyć docierając do zakamarków Twego poranionego kiedyś serca. Jesteś silna, dałaś radę przetrwać mimo wszystkich trudów jakich doświadczyłaś, dlatego uważam że warto brać z Ciebie przykład, jak i uczyć się cierpliwości.

Udowodniłaś, że nie ma rzeczy niemożliwych, zniszczyli Cię, a Ty i tak powstałaś.

Warszawo trwaj.

Cukiereczek

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

Manipulacja, a może gra?

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Powiązani pajęczyną zależności pociągamy przez niewidzialne sznureczki i jesteśmy przez innych pociągani.

Kusimy i jesteśmy kuszeni. W rodzinie, szkole, zakładzie pracy i Zakładzie Karnym. Parada forteli i manipulacji trwa. Nawet w relacji z ukochaną osobą nie potrafimy zrezygnować ze sztuczek, wciąż szlifujemy sztukę wpływania, stroimy fochy, kokietujemy seksem, robimy kocie oczka, igramy uczuciami. Jak? Po co? Jakim kosztem?

Manipulacja, to talia kart, w której wszyscy oszukują. Jedni, by wygrać, inni, by nie przegrać. Większość z nas wierzy, że miłość jest przeciwieństwem manipulacji, bezpiecznym schronieniem przed gierkami ludzi. Uważam, że to tylko złudzenie, bo nie ma skuteczniejszej metody niż manipulowanie innymi ludźmi. Tu mamy pole do popisu, granie na uczuciach, przyjaźni. Im bliższa osoba, tym łatwiej grać. Poruszamy kimś, jak marionetką. Po czasie nić zmienia się w ,,smycz’’, na której trzymamy drugą osobę. Wystarczy zrobić minę aniołka, podarować jakiś prezent i uśmiechając się czule, a już budzą się w nas emocje. Zastanawiam się czy to też manipulacja? Być może, choć niekoniecznie. Na pewno manipulacja zaczyna się wtedy, gdy robi się to celowo, skłania drugą osobę do czegoś, czego prawdopodobnie nigdy nie zrobiłybyśmy spontanicznie, same z siebie. Nie jesteśmy świadome, że wodzi się nas za sznurki. Każdy potrafi manipulować. Robimy kocie oczka, które zniewalają, przytulamy się i tak naprawdę czegoś oczekujemy lub stawiamy sprawę jasno, z przekorą udając łagodne, miłe, jak pluszowe misie. Gdy to nie przynosi efektu, to wywołujemy kłótnię, wywierając presję, że źle się czujemy. Gdy to też nie działam, to automatycznie obniża się poczucie wartości, ale to też gra. Im niższe poczucie własnej wartości, tym więcej manipulacji.

Zastanawiam się jaka jest przyczyna, że każdy z nas ma w sobie chęć manipulacji drugą osobą? Trudno odpowiedzieć? Widocznie jest potrzeba, ale czy potrzebna?

H.S.

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

Nie moja Warszawa

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Nie jestem z Warszawy. Mieszkam w niej od niemal 5 lat, lecz co mi z tego, skoro mieszkam w więziennej celi? Nie moją Warszawę pamiętam z kilkunastu wyjazdów ze znajomymi. Wiele razy w myślach przenoszę się do niej. Zamykam oczy, udaję, że nie słyszę hałasu kluczy i trzaskania metalowych drzwi.  Jest prawie jak nad Wisłą. Słychać szum drzew i przejeżdżające pociągi.

RAINBOW

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

ZIMNA STRONA KARY

https://bip.sw.gov.pl/SiteCollectionDocuments/AS_Warszawa_Grochow/ASGrochowwew.pdf
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Dla kogoś, kto tu nie był, ten świat jest niezrozumiały.

Często zasady, które tu panują, nie są dla człowieka z zewnątrz akceptowane przez jego mentalne pojmowanie. Ktoś kiedyś napisał „Wraz z przekroczeniem bramy kończy się Twoje życie” – to prawda, tu zaczyna się życie inne, nieznane, oparte na regulaminie, przepisach, zasadach, oparte na samotności wśród nieznanych ci osób. Często myślimy o ludziach z tamtej strony bramy, marzymy o miejscach w których bywaliśmy. Wspominamy czasy, kiedy jechaliśmy do domu na wigilię i dzielenie się opłatkiem z rodziną.

Czas stanął, choć pozornie płynie dla nas, ludzi zamkniętych w ZK. Czym jest 5 – minutowy telefon przy 1440 minutach w ciągu jednej doby. 1440 minut ma doba, nasi bliscy żyją każdego dnia tyle, że dla nich czas jest dłuższy, więcej dzieje się też w ich życiu. W ciągu doby robią coś, przeżywają, doświadczają, a w ciągu 5 minut nie są w stanie streścić tego, co spotkało ich wczoraj. Zamknięci, odcięci od życia, pozbawieni wrażliwości, wiedzy. Wiedzy życia o swojej rodzinie. Dla osób, które są po raz pierwszy w ZK i dla ich rodzin, wiele rzeczy jest niezrozumiałych, dziwnych. My, osadzeni, jak i nasi bliscy, musimy dostosować się do zasad na pozór „jasno określonych”, niemniej jednak dziwnych. Jak radzić sobie z osadzeniem, z tęsknotą, z uczuciami? Dobre pytanie, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Cały regulamin opiera się na tym, co można, a czego nie można, co można powiedzieć, a czego nie. Ale wśród tylu zasad, nakazów, zakazów – nie ma słowa o uczuciach, o tym jak przestać tęsknić, o tym jak w 5 minut przegadać wczorajszy dzień. Dzień za dniem leci, minuta za minutą mija, myślami za bramą jestem, próbując nabyć umiejętności jasnowidzenia, aby wiedzieć, co moja córcia robi, co mój syn je na obiad – próbuję uparcie nabyć umiejętności joginów, aby móc być obok tych, o których myślę całe dnie. I tak dzień po dniu, odliczam minuty od telefonu do telefonu, 24h zaliczone. Jutro SKYPE, no i telefon, w sobotę do mamy zadzwonię, w niedzielę do taty i syna. Co dzień zbieram okruszki informacji o mojej rodzinie. I tę tęsknotę ukajam dźwiękiem głosu mojego syna. Jedno słowo, ton jego głosu, mojego ojca, mówi mi o tym jak się czuje, co go dziś spotkało czy miał udany dzień. Ton głosu mojego dziecka kryje tyle informacji… czego tu brak? Ich bliskości, możliwości bycia obok, kiedy radują się i płaczą, kiedy osiągają sukcesy i kiedy przegrywają…

Regulamin – zimna strona kary

AKSAMITKA

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

Ile znaczy dla mnie Warszawa

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Warszawa to bardzo dużo znaczące słowo. W tym słowie kryje się bardzo dużo! Przykro mi jest, kiedy gdzieś jadę i słyszę różne obelgi wobec mojego Miasta. Nie wiem, czy ludzie, którzy to mówią, choć trochę doświadczyli bycia w tym Mieście, czy po prostu znają Warszawę tylko ze słyszenia i wychodzi to z ich ust z czystej zazdrości. Bo jest czego pozazdrościć. Urodziłam się w Warszawie. Mieszkam w tym pięknym mieście 41 lat. Wychowałam się na Starym Powiślu. Sięgając pamięcią pamiętam stary Most Syreny – drewniany stary most. Nie zapomnę, bodajże był to rok 98, jak go rozbierali, aby postawić nowoczesny most na linach, zwany Świętokrzyskim. Pamiętam, że często chodziłam na spacery nad Wisłę, bo niedaleko mieszkałam. Łezka mi się w oku zakręciła. No i od tego mostu zaczęły się inne budowle. Załamani byli tubylcy, ponieważ nad Wisłą znajdowały się stare budy z piwem, kiełbaską i kaszanką. Starszej daty ludzie podchodzili do tych miejsc sentymentalnie. Było to miejsce spotkań na mecze, oraz spotkań znajomych w czasie wolnym od pracy, ale, jak to mówią, coś za coś. Fontanny na Starym Mieście… teraz nie można sobie nawet nóg pomoczyć, bo można mandat wyrwać. I ja pamiętam starą krzywą ósemkę – tak się mówiło na tę fontannę. Całą ekipą szło się z ręcznikami kąpać. A teraz nie ma ekipy, i nie ma mojej starej sentymentalnej krzywej ósemki. Piszę tak z łezką w oku, bo chciałabym, aby te czasy wróciły. Może i te mosty brzydko wyglądały, i te fontanny, może i nie miało to smaku, ani gustu, ale lepiej się żyło. Ale i tak pomimo tych wszystkich kolosalnych zmian, jakie nastały, bardzo kocham tę moją oszkloną łzami Warszawę. Mogłabym tak pisać, chwaląc te wszystkie budowle, ale nie nazywałabym się Dorocia. Bardzo mało zostało miejsc, które mają smak i gust starej Warszawy. Dokładnie wychowałam się na Mariensztacie, ponieważ Mariensztat to zabytkowa Kolonia, nie można tam wcisnąć między budynki nic oszklonego, jest on na tyle oryginalny. Jedynie elewacje są co jakiś czas odnawiane, i taka Warszawa mi się podoba. W chwili obecnej mieszkam na Muranowie. Kiedyś znajdowało się tam słynne Getto. Mijam się bardzo często z wycieczkami, ale najczęściej są to Żydzi związani sentymentalnie z tym miejscem. Miłe jest to dla oka, że ludzie podtrzymują swoje tradycje. Jestem dumna, że jestem Warszawianką, pomimo hałasu i wiecznie spieszących się ludzi. Potem człowiek się już przyzwyczaja do tego harmidru, jest to niezauważalne. W życiu nie zamieniłabym się na inne miejsce zamieszkania. To wszystko, co mogłabym w tych paru słowach, napisać o mojej Warszawie.

Pozdrawiam,

Dorocia

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

POCIĄG DO… daleka

Fot, Małgorzata Brus. Areszt Śledczy na Grochowie i pociąg
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Dotarłam.

Stacja kolejowa Warszawa-Grochów.

Dziwne miejsce. Szyny i pociąg są wszystko wydaje się być w porządku. Tylko czemu się tak denerwuję? Idę z bagażem.  Przy wejściu miły człowiek prosi mnie o bilet. Grymasi, że tak późno zgłosiłam się – przecież pociąg niedługo odjedzie… sprawdza mi bagaże. Po co? Może ustawa jakaś weszła? Penie antyterrorystyczna! Cholera – zabrał mi żel do kąpieli i szampon!!! Mówi, że dostanę inne. OK. Może fajniejsze – liczę na firmowe pamiątki z podróży 🙂

Zapakowałam niezbędne ubranie, trochę kosmetyków – przecież tak do końca nie wiem co mi w tej podróży będzie potrzebne. Ale ten peron? Jeden, krótki, wąski PERONKA.

Wchodzę do pociągu. Z sympatyczną Panią Konduktorką szukamy wolnego miejsca. O! Sleeping tu jest! Każdy przedział to kilkuosobowa, słodka kuszetka. Łóżeczka są piętrowe, trochę wąskie, ale pościelone. Kocyki nie najpiękniejsze, ale na krótką podróż wystarczy. Ręczniki z przemyślanym logo: AŚ-ZK. Mhm… jakiś nowy przewoźnik?!? Na razie nie przychodzi mi nic do głowy… nie znam. Wchodzę do przedziału. Dziwne!!! Same kobiety!!! Siedzą i każda na swoim łóżku. Trochę to wygląda jakby na pryczach siedziały w jakimś Areszcie Śledczym albo Zakładzie Karnym, albo innym więzieniu…

Zagaduję współpasażerki… Dialogu na razie nie ma… Nie chcą gadać… Ruszamy! Pociąg się toczy jak „żółw ociężale” …

Pani Em

Tytułem wyjaśnienia PERONKA – korytarz więzienny wzdłuż którego znajdują się cele i więzienne pomieszczenia socjalne.

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

Moja Warszawa

Fot. Łukasz Milewski
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

„Mam tak samo jak Ty, Miasto moje, a w nim…” moje wspomnienia i moje życie. Do Warszawy przyjechałam 20 lat temu, na studia. Zakupy robiło się na stadionie i w budkach pod Pałacem Kultury, centra handlowe dopiero powstawały. Czasy studenckie, to imprezy do białego rana, w klubach, których dzisiaj już nie ma. Przyjaźnie, które wtedy zawarłam, trwają do dziś.

Teraz „Moja Warszawa”, to przepyszne jedzenie z kuchni całego świata na Nocnym Markecie, w Hali Koszyki czy na Bulwarach Wiślanych. Pikniki z mężem na plażach po prawej stronie Wisły przy zachodzie słońca. Ogniska ze znajomymi pod Mostem Poniatowskim i letnie kino pod chmurką. Moja codzienna droga w korku do pracy i z pracy. Tu poznałam mojego męża, tu znalazłam wymarzoną pracę, tutaj poznałam moich przyjaciół.

Warszawa, to miasto wielu możliwości, można i trzeba tu sięgać po swoje marzenia. Kocham to miasto za jego tętniące życiem ulice, za wiecznie spieszących się ludzi, za to że miasto nie śpi, że czas szybko płynie, że można być anonimowym.

SENSYMILLA

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

Mentalność ludzi w więzieniu

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Typy ludzi, z jakimi możemy się spotkać w ZK

Zakład Karny jest bardzo specyficznym miejscem. Jest to skupisko ludzi o przeróżnych charakterach, odmiennych przekonaniach, różnych przyzwyczajeniach oraz osobowościach. Generalnie to mamy tu taki ,,misz – masz’’ różnego rodzaju typów ludzi liczonych w setkach i zamkniętych na bardzo małej powierzchni. Tak więc często bywa tu bardzo ,,ciekawie’’. Postaram się Wam przybliżyć kilka podstawowych typów, z jakimi się tu spotykamy. A więc:

Typ nr 1 – FERMENCIARZ – AFERZYSTA: ten osobnik charakteryzuje się tym, że ma ogromne zdolności do skłócania ludzi. Z pozoru sprzyja Ci w oczy, a za plecami Cię obgaduje i nie zostawia na Tobie ,,suchej nitki’’. Ma skłonność do rozmawiania z Tobą na temat osób trzecich, a potem wykorzystuje te rozmowy przeciwko Tobie, robiąc z Ciebie tę ,,złą’’ osobę. Mam poczucie, że ludzie tego pokroju nie potrafią żyć w zgodzie i spokoju, ponieważ wymyślają nieistniejące problemy, buntują przeciwko sobie nawzajem otoczenie oraz czerpią frajdę ze zgrzytów i nieporozumień, których są prowokatorami.

Typ nr 2 – MITOMAN – FARMAZON:  jest to osoba, która wymyśla niestworzone historie, przypisuje sobie czyjeś zasługi, kreuje się na kogoś, kim nie jest w rzeczywistości i bardzo często kłamie. Mitoman – Farmazon bardzo wierzy w swoje kłamliwe historie, lecz często ma problem z pamięcią, co powoduje, że nie trzyma się pierwotnych faktów swoich historii. Do tego ma tendencję do ubarwiania i koloryzowania opowieści. Niestety słowa, to nie fakty. Słowa muszą być weryfikowane i potrzebują konkretnych potwierdzeń z rzeczywistości. Tak więc Mitomani długo w więzieniu nie celebrują i karierę robią raczej marną! Pięć minut takiego osobnika trwa do momentu, aż ich ktoś nie złapie na kłamstwie i nie skompromituje.

Typ nr 3 – BRUDAS: każdy z nas wie, kto to taki. Żałosne jest to, że żyjemy w XXI wieku i tacy ludzie jeszcze istnieją. Ktoś, kto nie dba o siebie, o swoją higienę, wygląd oraz czystość swojego otoczenia, jest dla mnie zerem. W moim światopoglądzie nie ma tolerancji na coś takiego i żałosne jest to, jak wiele ludzi ma problem z brudactwem. Wstyd mi rozpisywać się na ten temat, gdyż ten typ ludzi nie powinien w ogóle istnieć. Jedyne, co mogę Wam powiedzieć, to to, że będąc na wolności nigdy nie spotkałam tylu ohydnych, obrzydliwych i odpychających ludzi, co przyszło mi spotkać się z nimi właśnie tu. Bardzo często zastanawiam się nad tym, jak tacy ludzie żyją na wolności, jak sobie radzą w życiu codziennym oraz co sobą reprezentują, itd.

Typ nr 4 – BIEDNY MIŚ: jest to osobnik, który bazuje na litości i współczuciu innych. Gra kogoś wiecznie nieszczęśliwego, skrzywdzonego przez los, biednego, godnego politowania, przeciwko któremu przeciwstawił się cały świat i wszyscy dookoła. Litość i współczucie innych jest jego sposobem na przetrwanie w tym miejscu, bo zazwyczaj przez litość, jaką okazują mu inni, wygrywa coś dla siebie.

Typ nr 5 – PAJAC CELOWY:  Pajac, jak sama nazwa mówi za siebie, jest Pajacem i pajacuje. To taki celowy błazen, który bardzo często kosztem swojej godności rozbawia innych. Zazwyczaj jest to osoba wesoła, śmieszna, z ogromnym dystansem do samego siebie i tego, co go otacza. Lecz mimo tego, co w niej pozytywne, to niestety bardzo często bywa irytująca, żałosna i niepoważna. Na dłuższą metę po prostu męcząca. Pajac ma problem z rozróżnianiem granic, jakie są pomiędzy byciem zabawnym i śmiesznym, a wkurzającym i męczącym.

Typ nr 6 – CICHOCIEMNY: jest to typ człowieka, który najbardziej mnie wkurza. Osobiście unikam takich ludzi w tym miejscu. Są dla mnie najbardziej niebezpieczni, bo nie wiadomo, czego się można po nich spodziewać. Z pozoru wydają się nieszkodliwi, zazwyczaj są bardzo wyciszeni, małomówni, zachowują się tak, jakby ich nie było, lub jakby żyli w innym świecie. Starają się nikomu nie przeszkadzać, ani nie wchodzić w drogę. Są bardzo skryci, niechętnie uczestniczą w życiu celi. Praktycznie nic nie mówią o sobie i nie otwierają się przed innymi. Generalnie, to jakby tylko  o to chodziło, to nic mi do tego, bo przecież ludzie są różni, np. jedni są duszami towarzystwa, a inni outsiderami. Problem jednak w tym, że ten typ odznacza się mało fajną cechą. Może i mało mówi, ale za to bardzo dobrze słucha. Do tego łatwo przyswaja informacje, które gdzieś, kiedyś, może wykorzystać przeciwko Tobie. Koncertowo pali frana, że niby nie jest w temacie, że się nie interesuje, a tak naprawdę wie wszystko i dla swojej korzyści, by ją osiągnąć, jest w stanie narobić komuś nieprzyjemności, problemów i przykrości, w taki sposób, by podejrzenia za zło jakie wyrządza, nie padły na niego.

Typ nr 7 – KONKRET – SZCZEROWINA: jest to mój ulubiony typ człowieka. Taki człowiek nadaje się do tańca i do różańca. Uwielbiam ludzi szczerych aż do bólu i mega konkretnych. Mając w swoim otoczeniu taką osobę, możesz uważać się za szczęściarza. Ten typ wyróżnia się silnym charakterem, honorowością, prawdomównością, i to nawet wtedy, kiedy prawda jest niewygodna. Taka osoba twierdzi, że coś jest czarne albo białe, nie ma nic pośrodku. Ten typ nie dba o to, co pomyślą inni, bo liczy się to, co jest zgodne z jego przekonaniami, co ważne dla niego lub osób mu bliskich. Zawsze dotrzymuje słowa, nie wymyśla i żyje w zgodzie z samą sobą. Na takiej osobie się nie zawiedziesz, lecz musi mieć pewność, że jesteś wobec niej tak samo fair, jak ona wobec Ciebie. Ten typ nie jest lekkomyślny i naiwny – wręcz przeciwnie, jest bardzo inteligentny, zawzięty, ma silną osobowość, jest życzliwy, ma dobre serduszko i szczere zamiary, choć nie każdy jest w stanie wkraść się w jego łaski, gdyż jest bardzo ostrożny.

Typ nr 8 – MATKA TERESA: tym określeniem nazywam osoby, które usilnie starają się zbawić świat. Matka Teresa zawsze Ci pomoże, zawsze się zlituje, zawsze jej kogoś żal, zawsze stanie w obronie innego i będzie wszystkim współczuć. Szkoda tylko, że te wszystkie Matki Teresy są tak podatne na manipulacje osób, które w parszywy i podły sposób żerują na ich naiwności i dobroci, i bezgranicznie to wykorzystują. Typ Matki Teresy nie ma szans na przetrwanie w więzieniu. Ludzie sami przyczyniają się do tego, że niszczą dobro. Dlatego też prędzej czy później, po wielokrotnych rozczarowaniach i przykrościach z Matki Teresy robi się ktoś, kto uodpornia się na krzywdę ludzką. Zazwyczaj dzieje się to za sprawą niewdzięczności i podłości ludzkiej.

Typ nr 9 – CARITAS: caritasem nazywa się osoby, które mają łatwość w rozdawaniu wszystkiego i wszystkim dookoła. Z natury są do dobrzy ludzie, tylko bardzo naiwni. Caritas wychodzi z założenia, że jeśli sam ma, to czemu ma nie pomóc komuś, kto ma mniej, dlaczego komuś czegoś nie dać lub nie pożyczyć?! Caritas czuje się wtedy spełniony… Dla mnie, jeśli takie Caritasy stać, to niech utrzymują całą jednostkę – to ich osobista sprawa. Razi mnie tylko to, że tak naprawdę to rodziny Caritasów łożą monetę na to, by ci mogli być rozrzutni. Przykre jest również to, że w momencie kiedy Caritasowi zabraknie, to staje się dla ludzi mało opłacalny i dopiero wtedy zaczyna zauważać, jaki był naiwny i jak mało jest chętnych do pomocy jemu. Takie rozczarowanie bywa bardzo przykre i bolesne, choć uważam, że w tym miejscu nieuniknione.

Melisa

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

Biblioteka

Fot. Małgorzata Brus, fragmenty książki: A.Borowski, Barok, w: Okresy Literackie, WSiP, 1990 r.
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Drodzy Czytelnicy!

Zapraszam Was do biblioteki pawilonu siódmego, w której jestem zatrudniona (nieodpłatnie – społecznie oczywiście…)

Zapewniam, że jest to jedno z niewielu takich miejsc w Warszawie!

W świetlicy pawilonu siódmego znajdują się dwie szafy pancerne wypchane po brzegi książkami… wyjątkowymi książkami! Zastanawiacie się pewnie, dlaczego są takie wyjątkowe? Może macie jakieś pomysły?

Książki były nowe. Naprawdę, chyba wszystkie osadzone były zadowolone, kiedy rozpakowywałam kartony z ,,wymianą’’. I choć sama nie znalazłam tu nic dla siebie, bo wolę książki związane z historią sztuki, malarstwem lub mitologią indyjską, wiem, że każda z osadzonych znalazła tu coś dla siebie J. Te z nas, które siedzą dłużej niż kilkumiesięczne wyroczki, bardziej dbają o książki. Mówią nawet innym, by szanować książki, bo mogło być gorzej, a te ktoś tu będzie czytał też za parę lat… Czasem nawet same je podklejają taśmą, gdy są gdzieniegdzie uszkodzone.

Niestety (!), często spotykam się z Paniami – jak to się tu mówi – świeżymi, choć ja bym ich takimi nie nazwała… Wpadają przygarbione do świetlicy… często zachrypniętym głosem pytając o ,,szluga’’ :/

Zazwyczaj chcą tylko wypożyczyć Biblię, ale nie dlatego, że się nawróciły, lecz z powodu faktury papieru, na którym Biblia jest wydrukowana. Przypomina ona bibułki do kręcenia papierosów…

Taki ,,Grotołaz’’ nazbiera sobie petów na spacerniaku, nakruszy z nich resztki tytoniu… zapalniczkę komuś ukradnie albo pożyczy – na wieczne nieoddanie…

Biblii im nie daję. Zostały może dwie, zapisuję, kto wypożycza.

,,Grotołazy’’ są jednak nieugięte! Nie z Biblii, to z innej książki… zazwyczaj albo brakuje w nich kilku kartek albo ktoś wycina prostokąt odpowiedni do skręcenia ,,papierosa’’…

I co zrobić? Jak żyć?

Jak przetrwać kolejny dzień smutnej odsiadki, gdy czytasz romansidło albo dobry kryminał i brakuje 10 stron..?

Pomyślcie tylko, ile przeżyłam stresu, gdy do świetlicy przyszłą kolejna ,,grupa’’, a jedna z osadzonych, WYŻSZA ODE MNIE O DWIE GŁOWY wykrzykiwała:

– Luizaa, ty mnie oszukałaś!!!

– Co? W jaki sposób?

– Wypożyczyłaś mi drugą część ,,Pięćdziesięciu twarzy Grey’a’’, on ją rozebrał, a mi brakuje 7 stron!!! 7 STRON! Ja muszę wiedzieć, co robić, bo będę list pisała do swojego Seby, i co ja mam mu przepisać? Zrób coś!

Ten przykład zakończył się szczęśliwie. Fanka ,,Pięćdziesięciu twarzy Grey’a’’ wyszła z dwiema takimi samymi książkami, i jak to bywa przy układaniu puzzli… dała radę.

Lui

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl