Maszalą stałam się 7 lat temu, kiedy to moja podopieczna niemiecka babcia, nie potrafiła wymówić mojego prawdziwego imienia.
Od dziecka miałam w sobie potrzebę zaopiekowania się kimś i zawsze chciałam zostać pielęgniarką. Zostałam. Teram mam krótką przerwę w wykonywaniu zawodu. Mogę pisać i czytać do woli, co wcale nie jest tak ekscytujące, jakim wydawałoby się być, na wolności.
Trzeba żyć dniem dzisiejszym: wczoraj nie wróci, jutro może nie nadejść.
Często wracam wspomnieniami do czasów dzieciństwa: do smaków i zapachów.
Nadchodzi wiosna, którą można poczuć wyłącznie podczas godzinnego spaceru. Najczęściej na spacery wychodzę w tygodniu, ponieważ w weekendy jest dla mnie za bardzo tłoczno.
Wiosna to dla mnie najpiękniejsza pora roku. Wszystko wtedy budzi się do życia. Słychać śpiew ptaków, najwyraźniej i najgłośniej o poranku, poprzez uchylone okno. Pachną wiosenne kwiaty: tulipany, żonkile, bzy. W maju uwielbiam konwalie w całej swojej okazałości.
Brakuje mi strasznie obecności moich zwierząt: 4 kotów i suczki Cziki.
Zadowala mnie widok skaczącej po dachu sądu wiewiórki i to musi mi wystarczyć, zanim nie usłyszę dźwięku, który mnie uspokaja: mruczenia mojego biało-rudego kocura Maksymiliana…
Maszala
Sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
Co to jest Wiosna? To pora roku, która otwiera świat na kolory, na radość, na zapachy…
To inspiracja poetów. Wiosną wszystko budzi się do życia, a zimowy świat odchodzi w dal.
Wiosenne porządki, wiosenne święta, o których raczej każdy pamięta.
Słychać śpiew ptaków i więcej jest promieni słońca…
Wydaje się nam, jakby dzień nie miał końca.
Rozkwitają piękne kwiaty, a świat robi się w zieleń bogaty.
Forsycje, tulipany i żonkile, wszędzie jest ich tyle!
Na drzewach rozkwitają pąki, kolorowe robią się łąki!
Wiosna daję energię i moc, ponieważ dłuższy jest dzień niż noc.
Wiosna mazurka i babki ma smak,
a baranek z króliczkiem zbierają jajka kolorowe…
A jak!
Poetka M.
Sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
Okres Wielkanocny jest dla mnie wyjątkowym czasem. To czas zadumy, refleksji, analizy swoich postępowań, porównania obecnego postępowania i zostawienia go ze moją przeszłością. Okres świąteczny jest czasem „spowolnienia”, odstąpienia od codziennego pędu za wygórowanymi ambicjami, to czas na reset i odpoczynek, oderwanie od codziennej rutyny oraz obowiązków. Wielkanoc daje nam na to przyzwolenie. Uważam, że każda osoba wierząca, powinna należycie docenić okres Wielkanocny. Oddać Panu Jezusowi należny hołd oraz dziękczynienie za Jego poświęcenie jedynie dla naszego zbawienia, po czym zmartwychwstanie i wstąpienie do Nieba.
W tym spokojnym, sielankowym świątecznym okresie, każdy człowiek może zastanowić się nad swoim postępowaniem, poczynić sobie własny rachunek sumienia, bo może warto w tym czasie dać Panu Jezusowi w podzięce „coś” od siebie? Zastanowić się, czy aby na pewno postępujemy zgodnie z Jego wolą? Czas Świąt Wielkiej Nocy jest na to wprost idealnym momentem.
Wielkanoc jest dla mnie bardzo przyjaznym świętem, gdyż przypada ono wiosną. Wiosna jest moją ulubioną porą roku. Wiosną budzą się we mnie wszelkie motywacje, chęci realizacji uprzednio wytyczonych celów i planów, ingerencji we własny, osobisty rozwó
Okres Wielkanocny jest, więc dla mnie wyjątkowo ambity, pełen świeżej, pozytywnej energii oraz chęci do życia. Kojarzy mi się z piękną, słoneczną, ciepłą i pachnącą atmosferą.
Gdy myślę o świętach Wielkanocnych, w głowie pojawiają mi się piękne wspomnienia. Pamiętam, gdy wspólnie z Mamą malowałam pisanki, wypełniałyśmy koszyczek produktami do poświęcenia. Wspólnie z rodzicami oraz babcią przygotowywaliśmy własną palemkę. Zgodnie z tradycją „Lanego Poniedziałku” co rok zostawałam budzona poprzez oblanie szklanką wody przez moich rodziców. Moja mama zawsze wtedy krzyczała przy tym: „Śmigus dyngus!”. Jednak w tym wszystkim najważniejszy zawsze był i będzie dla mnie czas spędzony w rodzinnym, ciepłym, kochającym gronie przy Wielkanocnym stole. Pełnym miłości i wzajemnego zaufania, ze świadomością idei Świąt Wielkiej Nocy…
Zara
Sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
Chciałabym pokazać Wam na własnych doświadczeniach jak nienawiść potrafi zniszczyć. Chciałabym ukazać ją w podkulturze lub jak się mówi subkulturze Punków i Skinów. Przez bardzo długie lata utożsamiałam się z podkulturą tych pierwszych, czyli ludzi, którzy w nosie mają cały system. Pamiętam, jak było mi wpajane, że moim pierwszym i najważniejszym wrogiem jest łysa głowa i glany z białymi sznurówkami wiązane na drabinkę. Żywiłam do nich taką nienawiść i obrzydzenie, że nie raz uczestniczyłam w tak zwanych ustawkach. Złość tak mi przysłaniała wzrok, że zapomniałam o tym, że ej! Oni też mają rodziny, rodziców, którzy czekają na nich w domu. A ja zapomniałam o tym, że na mnie też czeka w domu mama i córka. Moja nienawiść do dziś nie wiem czym była kierowana, ale to właśnie osoba, którą gardziłam, uratowała mi życie i otworzyła moje oczy i serce, i doszłam do wniosku, że w sumie co mnie obchodzi, czy ktoś nosi czerwone lub białe sznurówki, czy jeste łysy, czarny lub ma czuba na głowie. Ważne, jakim człowiekiem jest w środku.
Chciałabym, abyś czytając ten artykuł zastanowił się lub zastanowiła, czemu w twoim sercu lub w głowie jest nienawiść. Zastanów się czy warto tracić fajne lata życia na takie słowo jak nienawiść.
Zdradzę Wam w sekrecie, że moja “Nienawiść” jest już ze mną zaręczona i jest wspaniałym ojcem mojej córki.
J.W.
Sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
Co zrobić, aby dni przestały nam się dłużyć? W jaki sposób najlepiej wypełniać nadmiar wolnego czasu?
Nasz mózg podobno nie lubi tzw. „rutyny”. Gdy każdego dnia powtarzamy te same czynności w identyczny sposób to w końcu zaczynamy je robić automatycznie. Dochodzi do tego, że zdarza nam się nawet zapominać czy przykładowo: umyliśmy ręce po skorzystaniu z toalety… Wydaje mi się to niepokojące. Kiedy popadamy w rutynę nasz mózg się rozleniwia ….
Aby temu zaradzić, każdego dnia powinniśmy wykonywać nasze rutynowe czynności w inny sposób oraz w innej kolejności. Tak, aby każdy nasz dzień wyglądał inaczej.
Do tego, w miarę możliwości powinniśmy „trenować nasz umysł”, pomocne są w tym np. wszelkiego rodzaju krzyżówki, rebusy, sudoku, quizy, łamigłówki, wykreślanki, ćwiczenia na pamięć, układanie puzzli a nawet tzw. „malowanie po numerkach” oraz kolorowanki artystyczne, do których „w tym miejscu” mamy nieograniczony dostęp, wszystkiego jest pod dostatkiem, każdy może znaleźć coś dla siebie.
Fajnie jest również na każdy dzień stworzyć sobie listę celów oraz obowiązków.
Przebywając w izolacji, każdego dnia możemy robić coś pożytecznego. Najgorsze jest moim zdaniem leżenie na „łóżku” i patrzenie w ścianę bądź w telewizor …
Proszę nie marnujmy naszego życia, nie traćmy czasu …
Niektórzy mogą uważać, że trafiając „do zamknięcia” już je zmarnowali, ale przecież wszystko zależy od nas. To my wybieramy w jaki sposób wykorzystamy pobyt w izolacji. Przebywając „w zamknięciu” tym bardziej możemy poświęcić czas na „samorozwój”. Możemy się kształtować, uczyć, rozwijać swoje umiejętności, poświęcić się pracom manualnym, rękodziełom.
Każdy z nas ma inne zainteresowania. Może warto się nad nimi pochylić?
Mimo tego, iż przebywamy w jednostce penitencjarnej, każdy z naszych dni dni nie musi wyglądać tak samo.
Wszystko zależy od tego jak spożytkujemy dany nam czas.
Zachęcam do pozytywnych refleksji …
Zara
Sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
Pisanie jest fajne 🙂 Jest dla mnie uwolnieniem różnych emocji, przemyśleń przelaniem ich na papier. Jest zwierzaniem się samej sobie lub tym, którzy mogą przeczytać teksty. Niezależnie, czy są to osoby nam znajome czy obce.
Pisanie wzbogaca wewnętrznie, prowokuje myślenie, powoduje, że mamy refleksje nad życiem, postępowaniem, wartościami, zachowaniami własnymi lub innych osób.
Jest to dokumentowanie tego, co mamy w głowie. Pomaga we wspominaniu, przypominaniu sobie tego, co było kiedyś, co się zmieniło w nas lub naszym otoczeniu. Może być wspaniałą terapią. Jest terapeutyczne. Od bardzo dawna nie pisałam. Przecież ciągle nie było czasu. Małe dzieci, rodzina, praca, mnóstwo obowiązków. Chętnie wróciłam i sprawia mi to coraz większą radość.
Inka
Sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
Pisanie jest sztuką, nadzieją, wytchnieniem. Miłością bez żalu i muzą z kamienia. Jak jutro, którego dzisiaj zapewne już nie mam. Jest wiarą, co nazajutrz mi śpiewa. Czuję, że żyję, gdy piszę te teksty. Oddycham, odpycham od siebie powietrze. Wiem, że odczuwam, że kocham, że trwam. I wtedy to ja przekształcam swój świat. Zakładam w swe teksty każdą myśl i perwersję. A szepty mi z dala dyktują te wersy. Ja kocham i piszę do Ciebie te teksty.
Sercem, nie ręką trwam w tym mezaliansie. Choć inni wertują, że zatracam się w sensie.
Budzić się rano z myślami na dnie i myślę, gdzie wepchnę to w swoje sny? Ja piszę, bo czuję się wolna, bo się czuję widoczna, nie bierna, a obca. Prowadzi mnie muza ta wierna mym sercu, choć jest tak odległa jak jeden z dziesięciu.
Świat jest powolny, a moje mury zostały zburzone. Bo piszę od dnia, gdy usłyszałam swój głos. A to się nie skończy, gdy zmienisz mój los. Będę ja pisać tobie do grobu, a zamiast róż dostaniesz ballady, bo inaczej nie umiem w tym świecie się bawić.
Barbara Mowczan
Sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
Chciałabym podzielić się z Wami pewną praktykę, która pomoże oraz pozwoli zajrzeć głębiej w swoją duszę oraz pozwoli stanąć ze swoją prawdą.
Tę praktykę polecam zrobić na dwa etapy:
1) ze sobą samym/samą
2) z osobą bliską/przyjacielem, dzieckiem, rodzicem, osobą zaufaną.
Trudno jest zazwyczaj mówić i pokazać swoją prawdę, a szczególnie patrzeć sobie głęboko w oczy i dostrzec też czyjąś prawdę.
Dlatego polecam najpierw dostrzec siebie i wejść głębiej w swoją historię, aby później móc praktykować i doświadczać innych spojrzeń.
Chciałabym, abyście mogli/mogły szczerze, bez słów pokazać spojrzeniem swoją historię, zmagania, trudności, jak i te momenty, które wypełniały Was miłością, dobrocią i uważnością.
Zacznij od Siebie i powtarzaj tą praktykę codziennie przez 21 dni.
Dlaczego, aż tyle dni?
Dlatego, ponieważ cykl w naturze trwa 21 dni, cykl kobiecy również 21 dni, fazy księżyca też.
Przed tą potężną praktyką, która pozwoli dostrzec i uwolnić Ciebie i zdjąć w końcu maskę z Twojej twarzy, pomyśl sobie, że jesteś jak stara cebula, która ma bardzo dużo warstw już niepotrzebnych Tobie i innym.
Po zdjęciu każdej warstwy (jeden dzień – jedna warstwa – jedna historia) odkryjesz – nowalijkę: nową piękną cebulę, rozświetloną i pełną życia, ale i uwolnienia z ciężaru i nadmiaru starych warstw!!!
Życzę Tobie uwalniającej i pełnej uważności praktyki i spojrzenia później na nowe i pełne miłości życie.
Oto praktyka: „Odzwierciedlenie Boskiego spojrzenia” – tak się nazywa ta praktyka.
1) Ty sama ze sobą, po 21 dniach możesz zacząć praktykować z innymi (kolejne 21 dni)
Usiądź naprzeciwko lustra (później naprzeciwko innej osoby), pomiędzy Wami zapal białą święcę. Zamknij oczy i poświęć kilka minut, aby znaleźć swoje centrum – stabilnego środka. Zacznij pomału oddychać poprzez nos (wdech) – usta (wydech). Twoje centrum to serce, brzuch, pępek. Po kilku minutach, kiedy rozluźnisz ciało i rozluźnisz umysł, otwórz oczy i po prostu spójrz na siebie lub daną osobę naprzeciwko. Spójrz na całą postać, a później skieruj uwagę na twarz i oczy, zatrzymaj się na oczach. Oddychaj lekko i swobodnie, postaraj się nie napinać ciała. Daj i przyjmij to spojrzenie w ciszy, będąc świadomą swojej lub tej osoby obecności, miłości wewnątrz i na zewnątrz.
Niech Twoje oczy, twarz, ciało będą cały czas zrelaksowane, ale jednocześnie w uważności i czujnie, oddychaj!
Obserwuj w sobie co się dzieje, jak ciało reaguje, jakie emocje przez Ciebie przebiegają, jakie myśli Cię ogarniają, co się zaczyna pojawiać w Tobie?
Jeśli Twoja uwaga błądzi, postaraj powrócić do wzroku (siebie w lustrze) lub osoby
z naprzeciwka; do obecności oraz miłości przepływającej między Wami. Daj sobie czas, oddychaj. Pozwól być w tej praktyce ze sobą (lub kimś innym) tylko 2-5 min. Tylko lub aż !
Po tym czasie daj sobie pokłon (lub partnerowi), dziękując w ten sposób za tę uważność
i możliwość zobaczenia siebie w innym wymiarze z daną historią bez słów.
Po tej praktyce prowadź dziennik każdego dnia spisując swoje, myśli, odczucia. W ten sposób uzdrowisz swoje ciało, umysł i ducha.
Życzę pięknej praktyki i dużo miłości dla siebie i zdjęcie tej ciężkiej maski, którą każdy zakłada w pewnym momencie. Niech zostanie zrzucona z miłością.
Izabela
Sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
W miłości jest miejsce na wszystkie emocje, na cały wachlarz uczuć. Jedne są bardziej przyjemne, inne trudniejsze do odczuwania. Gniew to emocja pierwotna. Może pojawiać się jako reakcja na zagrożenie rozpadem związku albo utratą siebie w relacji. Bardzo ważne jest aby nauczyć się wyrażać emocje i mieć kontakt z własnymi procesami wewnętrznymi. Większość par nie czuje się bezpiecznie w swojej relacji, ponieważ nie potrafią się komunikować. Nadają jakby na innych częstotliwościach. To prowadzi do nieporozumień. Często mamy problem z tym, aby w związku pokazać się bezbronnym przed tą drugą osobą. Zazwyczaj ludzie w parach dzielą się na tego, który wyraża emocje trudne, wyrzuca je z siebie czym rani partnera oraz tego, który te emocje tłumi i wycofuje się. Dzieje się tak, ponieważ kiedy pojawia się lęk każdy z nas stosuje inną strategię radzenia sobie – jedni eskalują (krzyczą, wyrzucają z siebie), inni deeskalują – wycofują się. Kiedy te osoby spotykają się w relacji, każda okopuje się w swojej strategii. Wszystko trwa do momentu aż dojdzie do wybuchu, czyli kłótni. Bodziec zazwyczaj jest minimalny : przewrócenie oczami, spóźnienie, brak odpowiedzi na telefon. W rzeczywistości głębiej kryją się inne problemy, dużo głębsze, m.in. poczucie bycia nieważnym, osamotnienie, brak poczucia bycia docenianym. Tak więc zbroja, w którą się ubieramy ma nas chronić. My wyrażamy złość, a pod spodem tak naprawdę czujemy się zagrożeni, nieważni, odrzuceni. Dlatego podstawą jest, aby dokopać się do tych uczuć i wyrazić je w relacji. Zatrzymać wir wzajemnych oskarżeń oraz gniewu i zacząć szczerze rozmawiać. Zdać sobie sprawę z tego, że konflikty między nami wynikają z tego, że bardzo się kochamy i zależy nam na sobie, Jest między nami więź. Gniew, złość jest żywa, więziotwórcza, ale trzeba ją powstrzymywać żeby dostać się do tych głębszych uczuć.
Loczek
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
Na samym wstępie zadaję sama sobie pytanie: czy z tak otwartą raną wypowiadanie się w tej kwestii będzie łatwe? O ile obiektywne? A być może, kwestionowanie tej sytuacji obecnie, jest jedyną opcją uwiecznienia tego, przez co przechodzi człowiek opustoszały?
W głowie, od skroni do skroni odbijają się słowa, jak piłeczka ping – pongowa od planszy do planszy : „Nie mogę tak dłużej. Chcę to zakończyć”. Serce szybciej pompuje krew, w gardle stoi gula, a po policzkach lecą słone łzy. Coraz szybciej unosi i opada klatka piersiowa. Kurczy się żołądek, przed oczami, na tle ciemnego nocnego nieba przemijają wszystkie obrazy zapisane w pamięci, powieki opuszczają się tak powoli po spuchniętych oczach. Chcę wykrzyczeć do wszechświata „Kocham Cię”, tak jakby to mogło odwrócić cały bieg.
„Nie ma w tym żadnej twojej winy. Kocham Cię, ale to ja nie poradziłam sobie, przepraszam”.
Nie da się zarzucić nic, bo wszyscy jesteśmy ludźmi. Ale co czują ci, którzy są po tamtej stronie muru, ból, trach, niedosyt? Gdy osoba, którą kochasz jest pozbawiona wolności, stajesz na równi z ogromnym wyzwaniem. Być może czasem zaniedbując swoje potrzeby i priorytety kosztem tej drugiej osoby. Być może w tym wszystkim powoli tracisz siebie. Być może ostatecznie się poddajesz. Nie wiem, co boli bardziej: rozstanie, gdy uczucia się wypalają czy czystość uczuć jest aż przezroczysta, ale poddajesz się, bo nie umiesz sobie poradzić? Wydaje się, że najbardziej boli rozstanie, gdy tętnią uczucia, gdy prawdziwość jest nieskazitelna.
Dylemat, który targa mną najbardziej: walczyć o tę miłość czy pozwolić odejść w imię miłości? Jak walczyć, gdy w warunkach ograniczonych jest to niemal niemożliwe? Nie mam nic do powiedzenia, chociaż słowa w głowie się nie kończą. Czuje, jakby usta zaklejono na krzyż taśmą izolacyjną, bo nie chcą się słuchać. A drżenie w ciele, jakby otumania rozum i ogranicza jakiekolwiek czynności. Mój umysł przewija myśli o tym, na ile było stać nas, co tak naprawdę zawiodło? Myślę, że powinnam być tam. Tam, gdzie leży moje serce. Tam, do kogo należy. No właśnie – należy.
Nie czuję, jakbym została zraniona.
Nie czuję, jakby złamano mi serce.
Nie czuję, jakby zdradzono moje uczucia.
Czuję, że kocham. Czuję, że jestem kochana.
Czuję się opustoszała, obolała i cholernie przytłoczona.
Chociaż boli, proszę nie drap. Pozwól ranom się zabliźnić.
Czas leczy złamane serca, a co z tymi spustoszałymi?
A może płomień mojego serca będzie tym elementem, który pozwoli walczyć o lepsze jutro. Tego jeszcze nie wiem.
Teraz coraz bardziej ciąży każda minuta, godzina, dzień. Nie wiem, co jest z reguły wyborem jakiejkolwiek osoby w tej sytuacji. Ale co jest moim wyborem? Czas. Tak cenna rzecz, której nie sposób odzyskać. Czas, który zabliźni rany albo uczyni istotą codzienności prawdziwe uczucia. Czas jest kwintesencjonalny, daje tak wiele, gdy gasną światła, gdy przedzierasz się przez noc, tak jakby czasoprzestrzeń była jedynie wymysłem ludzkości. Czujesz się jak człowiek w mydlanej bańce, gdy każdą chwilę zajmuje Ci myśl o tym jak kochasz.
Z natury jestem samotnikiem, ale samotność za kratami jest dobitnie uwierająca. Zawieszam się patrząc w okno, czując powiem wiatru, jak gdyby jego szept przyniósł wieści zza muru.
Zamykam oczy i niemal czuję ten dotyk, zapach skóry, delikatność warg. Stracić kogoś z kim połączyła nas próba czas, odległość i czysta miłość.
Przygniata mnie myśl, że obie przechodzimy przez dużą stratę, przez strach przed nieznanym. Kto powiedział, że nie będzie lepiej? A może ktoś powiedział, że jest to najbardziej bolesna strata?
Czuję jakbym prowadziła przetargi z głosem w swojej głowie, który tak cichym szeptem mówi, że można to odbudować. Ale nie, przecież to jest finito, moja przystań jest pusta. Chociaż i tak czeka aż przypłynie do niej ta jedyna łódź. Przybije z powrotem do brzegu, po jedynackiej wycieczce po oceanie.
Tak właściwie chciałabym porozmawiać z kimś, kto by mnie zwyczajnie wysłuchał. Ale wchodzenie w tak intymne pole emocjonalne jest tym, czego unikam jak ognia w warunkach więzienia.
Tak szczerze kocham i wiem, że tak mocno jestem kochana. Ta świadomość daje poczucie bezpieczeństwa i amnezję dla spustoszałego serca. Być może chciałabym zapisać w tym tekście inne słowa. A być może chciałabym napisać jakiś morał. Ostatecznie zostawię na końcu tylko jedno pytanie:
Czy czysta miłość jest ponad całą czasoprzestrzeń?
Barbara Mowczan
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001