Nawiedzony dom

Grafika: Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Uwielbiam zjawiska nadprzyrodzone. Duchy odmieniły moje życie…

Żyjemy w czasach, gdy ceny mieszkań w tym kraju to jakiś ponury żart. Za kawalerkę w Warszawie musisz oddać nerkę, złożyć w ofierze zdrowie psychiczne i podpisać cyrograf.

Toteż kiedy znalazłam ogłoszenie o treści: „Duży dom z ogrodem. Cena: Flaszka wódki oraz oświadczenie, że nie będziesz skarżyć spadkobierców” – postanowiłam: „Biorę to!”. Gość, z którym zawarłam transakcję, pocił się bardziej niż ksiądz na placu zabaw. Ględził coś tam o złej historii. Pomyślałam sobie: „Pewnie grzyb na ścianach albo rury do wymiany”.

Myliłam się, cóż.

Okazało się bowiem, że dom jest po prostu nawiedzony. I to bynajmniej nie tak subtelnie, że firanka się sama poruszy albo deska zaskrzypi. O nie, tu jest regularne Call of Duty w wersji paranormalnej.

Wprowadzam się. Dom ma niesamowity klimat; wiecie, czysta klasyka horrorystyczna: ściany wyłożone ciemną boazerią, piwnica w jakichś dziwnych czerwonych plamach, a w garderobie w sypialni – dynda sobie autentyczna pętla wisielca z solidnego sznura.

Mój facet, fan dobrego smaku, mówi: „Kochanie, zdejmij to, bo całkiem nie pasuje do naszego nowego wystroju.”

No to ściągam ten sznur, a tu z górnej półki wylatuje zakurzony pamiętnik.

Otwieram go na chybił trafił, a tam wpis z 1964 roku: „Dzisiaj znowu tatuś jest w amoku. Siekiera naostrzona”. Ale super, myślę, poprzedni właściciel był pewnie awangardowym rzeźbiarzem lub uprawiał hardcorowe ogrodnictwo.

Idziemy spać. Godzina 2:00 w nocy. Budzi mnie potworny hałas na parterze. Brzmi to tak, jakby ktoś usiłował odpalić kosiarkę w salonie. Schodzę na dół boso i w piżamie, ale z kijem od szczotki w dłoni. Wiadomo, kij od szczotki to uniwersalna kobieca broń przeciw psychopatom. Zaglądam jeszcze do kuchni celem dozbrojenia się w wałek do ciasta i co widzę? Lodówka kłapie drzwiczkami, szuflady wraz z zawartością wykonują napowietrznego kontredansa, zaś na ścianie – krwią, względnie ketchupem – stoi wypisane eleganckim gotykiem: „Won stąd!”.

I wiecie, co jest najdziwniejsze? Wcale nie poczułam strachu, tylko najzwyczajniejszą frustrację. I w tejże frustracji ryknęłam, aż wirujące sztućce i szuflady zastygły w połowie piruetu: „Posłuchaj, TY przezroczysty sukinkocie, utrzymuję ten dom, więc jak chcesz tu mieszkać, to dorzuć się do czynszu i zamknij tę lodówkę, bo prąd drożeje, ty ektoplazmatyczny pasożycie”. Nagle zapadła cisza. Potem drzwiczki od lodówki się zamknęły, a szuflady wsunęły grzecznie na swoje miejsca. Tak, tak, duchy, w Polsce szybko rzedną, kiedy im wspomnieć o kosztach życia. 

Po tygodniu nadprzyrodzonych atrakcji jednak uznaliśmy, że współlokatora z zaświatów trzeba się pozbyć. Mój facet napomknął o egzorcyście. Cóż, na oficjalną usługę z kurii nie było nas stać, wobec czego wynajęliśmy gościa z ogłoszenia w necie. Ogłoszenie brzmiało: „Egzorcyzmy, odczynianie uroków, spawanie plastiku – tanio!”. Ogólnie zachęcające. Przyjeżdża gość, taki trochę o aparycji uciekiniera z prosektorium. Kiedy pytam o cenę usługi, mówi półgębkiem: „Co łaska będzie. Na czarno robię, nie wybrzydzam”. Potem wyciąga z reklamówki butelkę po „Nałęczowiance” i zaczyna chlapać po ścianach czymś, co mocno zajeżdża spirytusem salicylowym. Coś tam sobie niezrozumiale mamrocze pod nosem, obracając w ustach przygaszonego peta. Kiedy docieramy do piwnicy, światło nagle zaczyna migotać, drzwi zatrzaskują się z hukiem, a ze ścian dobiega nieludzki, demoniczny skrzek: „Te, egzorcysta, wydaje ci się, że jak wydukasz kilka słów po aramejsku, to się wystraszę? He he, nic z tego ! A teraz nadstaw się, bo wsiadam w ciebie i na przejażdżkę! ”Gościu na to zsiniał, postawił gały w słup i jak nie rzygnie zielonkawą ektoplazmą. Prosto na moją nową sukienkę! Wściekłam się nie na żarty. Ociekając cuchnącym śluzem, wysyczałam:

„Zamknij pysk, ty zaświatowa galareto! Glucie międzywymiarowy! Pan tu robi na czarno, ubezpieczenia nie ma, więc jak w niego wleziesz, oboje zdechniecie z głodu, bo zasiłek mu nie przysługuje”.

I wiecie co? Na takie dictum demon, duch, czy co to było, odpuścił. Zrozumiał, że z wkurzoną niewiastą nie wygra. Jakiś czas potem mieliśmy spokój; chyba ducha dopadła nadprzyrodzona depresja.

Niemniej nie zniknął na zawsze. Gdzieżby tam! Wrócił, a nawet sprowadził kolegów. W obliczu klęski działań egzorcysty uznaliśmy, że nie mamy innego wyjścia, jak tylko przyzwyczaić się. Człowiek do wszystkiego się przyzwyczai. A ja pomału doszłam do wniosku, że mieszkanie z duchami ma swoje plusy, jeśli spojrzeć na to pragmatycznie.

Po pierwsze: oszczędzamy na sprzątaczce. Wisielec z garderoby nawet wyrzuca śmieci.

Po drugie: darmowa rozrywka. W długie zimowe wieczory wyciągamy tablicę ouija i wywołujemy duchy, żeby pograć w państwa-miasta. Trochę się wprawdzie kłócimy o punkty, bo wisielec z lat 60-tych wpisuje np. ZSRR lub Jugosławia, zaś jego koledzy dajmy na to „Bizancjum”, a kiedy raz pojawiła się „Asyria”, to nawet trochę się zaniepokoiłam.

Po trzecie: bezpieczeństwo. Wyobraźcie sobie, ostatnio próbowało się do nas włamać dwóch dresiarzy z łomem. Wleźli przez okno do salonu, a tu naraz lewitująca kanapa trzasnęła nimi o ścianę, z sufitu polała się na nich czarna posoka, więc kolesie tak szybko się ewakuowali, że zostawili własne portfele, kluczki od samochodu i prawie pełny worek z łupami, zapewne z innych włamów. W rezultacie jesteśmy po tym włamaniu finansowo nieźle do przodu.

Wniosek z tego taki, że jeśli szukacie taniego lokum, polecam domy po seryjnych mordercach oraz samobójcach. Duchy bywają uciążliwe, fakt, ale jak przegną, zawsze można im zagrozić wezwaniem skarbówki.

Zaręczam, że od razu umkną do piekła. Nie na zawsze, co to, to nie, ale po powrocie będą z nich całkiem pożyteczni lokatorzy.

Zośka


Sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.



Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001

Jest takie miejsce

Fot. D. Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Jest takie miejsce, do którego się udaję, by pobyć sama i otoczyć się wszystkim tym czego mi potrzeba i czego mi brakuje.

Zamykam oczy…

Oczyma wyobraźni zmierzam w kierunku pięknej, wyłaniającej się znad horyzontu wyspy, już się do niej zbliżam, widzę piękne korony drzew i tysiące zieleni barw przenikających się nawzajem… Gdy coraz bardziej się zbliżam widzę piękną czystą wodę wrzynającą się w złote piaszczyste plaże położone u brzegów mej wyspy. Stopione w ciepłych złotych promieniach słońca.

Już tam jestem, bosymi stopami chodzę po rozgrzanym złotym piasku, który delikatnie przesuwa się między mymi palcami. Idę dalej w głąb wyspy, która przywołuje mnie swą zielenią…

Krzewy, kwiaty i drzewa są tak piękne, że radują me oczy, tyle rozmaitości, tyle barw…

I te cudowne odgłosy ptaków, cudowny trel i ćwierkot… Cała paleta barw i te drobne brzęczące owady pszczółka roznosząca pyłki…, motyle tańczące wśród pięknej polany… I ten szum wyłaniającego się wodospadu wpadającego do jeziora.

Biorę kąpiel w czystej jak kryształ wodzie, następuje oczyszczenie i staję się lekka jak te motyle, które właśnie niedawno jeszcze obserwowałam…

Chciałabym tu zostać, ale brutalna rzeczywistość – dzwonek! Wyrywa mnie z piękna owych marzeń i znowu ta codzienność szara i ponura, a może by ją tak zmienić i przemycić choć trochę koloru z moich marzeń, może i tu mogłoby być tak cudownie… Zacznę zmieniać ten świat, ale od siebie…

Diablica


Sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.



Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001

Cela kulinarna

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

🍰 Czas na reaktywację Celi Kulinarnej!

Na blogu eWkratke.pl pojawiły się nowe przepisy przygotowane przez nasze blogerki. To wyjątkowa kolekcja pomysłów kulinarnych tworzonych w warunkach więziennych – z produktów dostępnych za murami i z ogromną dawką kreatywności.

Cela Kulinarna od lat cieszy się dużym zainteresowaniem czytelników. Znajdziecie tam przepisy na słodkości, przekąski i domowe smaki, które dla wielu autorek są wspomnieniem ważnych osób, miejsc i chwil z życia na wolności.

Zapraszamy do odwiedzenia Celi Kulinarnej i odkrywania kolejnych przepisów:

A na smaczek – tiramisu autorstwa Cielaczka. 😊

Tiramisu

Składniki:

1 paczka biszkoptów

2 szt. budyniów śmietankowych

kakao

ok. 2 łyżki kawy

Sposób przyrządzenia:

Biszkopty moczymy w kawie i układamy do pojemnika. Ugotowany budyń przekładamy na biszkopty tak, aby druga część pozostała do przełożenia kolejnego piętra biszkoptów. Ponawiamy całą procedurę po raz drugi. Na sam wierch posypujemy kakao.

Smacznego!


Sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.



Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001

Czym jest dla mnie pisanie?

Grafika: Rusałka
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Tak naprawdę piszę, bo lubię. Przede wszystkim muszę mieć na to ochotę – pod presją bądź z przymusu nigdy nie udało mi się niczego sensownego napisać. Za to moje samopoczucie nie ma większego znaczenia. Mogę być zła, szczęśliwa i smutna, ale pisać muszę chcieć. Często jest tak, że uczucia i myśli łatwiej jest przelać na papier niż wyrazić słowami. Pisanie pozwala w pewien sposób wyrazić siebie. Mogę wtedy opisać ważne dla mnie rzeczy, opisać myśli i emocje. Mogę podzielić się swoją historią czy przełomowym momentem w moim życiu, a także opowiedzieć różne ciekawostki. Może dzięki temu ktoś uniknie błędów, które ja popełniłam lub zastanowi się nad swoimi decyzjami. Fajne jest to, że mogę pozostać przy tym anonimowa, bo nie każdemu ufam na tyle, żeby mówić wszystko o sobie – zrobiłam sporo głupich rzeczy w życiu i mimo mojego pisania o tym, nie chcę, by każdy wiedział, że dane wydarzenie dotyczy właśnie mnie.

Możliwość pisania daje mi moment spokoju i odprężenia. Wtedy też często się uśmiecham. Według mnie to dobry sposób na wyrażenie siebie i na chwilę wytchnienia, taki czas tylko dla nas samych – zwłaszcza w tym miejscu. Pisać można przecież o wszystkim i o niczym – o sobie i swoich przeżyciach, o nauce i hobby. Jeśli ma się dobrą wyobraźnię to świetny sposób, by stworzyć nowe, wymarzone „JA”. Można pisać o przeszłości, teraźniejszości i o przyszłości, a także o tym, co chcemy zmienić i jak chcemy żyć dalej :).

W miejscu tak szarym i monotonnym, jak więzienie, to genialny sposób na nadanie codziennej rutynie nowych kolorów.

Pisanie na pewno nie jest dla każdego, ale według mnie każdy powinien spróbować. Nie trzeba przecież od razu tego pokazywać innym. Warto to zrobić dla samego siebie. To jest cudowna odskocznia. Zwłaszcza, że gdy piszę mogę robić to, na co mam ochotę, być kim chcę i żyć tak, jak sobie wymarzyłam. Wyobraźnia, kartka i długopis nie stawiają mi żadnych ograniczeń :).

KaTe


Sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.



Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001

Bunt

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Bunt nie zawsze jest zły. Często bunt jest manifestacją tego, co czujemy, z czym się nie zgadzamy. Manifestacją naszych myśli, emocji, pragnień, marzeń. Często też bunt jest odpowiedzią na to, z czym się nie zgadzamy.

W swoim życiu często miałam etap buntu. Najpierw, gdy byłam małą dziewczynkę, buntowałam się na każde „NIE” słyszane od rodziców. Później gdy byłam nastolatką był też we mnie bunt. Już nie tylko na samo słowo „NIE”, ale też na rzeczy, które były mi narzucane, a zupełnie mi nie odpowiadały.

A dziś? Dziś też mam w sobie dużo buntu, na niesprawiedliwość, na przemoc, na dyskryminację. Dzisiejszy bunt jednak jest bardziej dojrzały, bardziej rozsądny niż ten zapamiętany z dzieciństwa. Dla mnie bunt jest formą wyrażenia tego, co czuję, sprzeciwem wobec norm społecznych, z którymi się nie zgadzam, ale jest też odpowiedzią na ludzką krzywdę, na nienawiść i na hejt.

Rusałka

Tekst powstał na warsztatach prowadzonych przez Agatę Maczkowską w Oddziale Zewnętrznym Warszawie – Bemowie.


Sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.



Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001

Natura

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Natura daje możliwość pozytywnego przekraczania własnych granic. Piękna i zaskakująca, zachwycająca i groźna, stawia przed nami wyzwania, które pomagają nam lepiej poznać przede wszystkim samych siebie. W otoczeniu nieskończonej ilości barw, zapachów i dźwięków, z każdą chwilą stajemy się jej częścią.
Nie ma znaczenia, czy będziesz w miejskim parku, nad jeziorem, czy właśnie podziwiasz kaskadę wodospadu – natura pochłonie Cię swoim pięknem i doskonałością. Staniesz się wrażliwy na każdy szelest liści, delikatny i czuły dotykając kwiaty o barwach, których nie sposób opisać. Ukoisz swoją duszę, zahartujesz ciało, nakarmisz zmysły, aby z nową energią wrócić do miejskiej dżungli.
I nim się obejrzysz, znowu zatęsknisz za miękkością trawy, kroplami rosy, zapachem mokrej ziemi i wiatrem. A wtedy wyruszysz w kolejną podróż, choćby o krok od domu, aby doświadczyć tego, co naprawdę w życiu ważne.
Blizna


Sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.



Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001

Nie marnuj czasu w wiezieniu

Grafika: Magdalena Gładecka
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Nie marnuj czasu w wiezieniu. Zmień myślenie w 10 krokach.

  1. Naucz się dziennie 10 nowych słów w obcym języku
  2. Spisuj swoje plany – te do wykonania w więzieniu, jak i te po opuszczeniu murów
  3. Dbaj o kontakt z bliskimi!
  4. Poświęć ten czas na naukę!
  5. Rozwiązuj problemy, nie chowaj głowy w piasek
  6. Twoje zdrowie jest priorytetem (psychiczne i fizyczne)
  7. Poświęć 10 minut dziennie na trening
  8. Zadbaj o psychikę, spacer, książka, medytacja da nam odpoczynek
  9. Najważniejszą osobą w Twoim życiu jestem TY!
  10. Dziesiąty punkt dodaj sam, coś co jest dla Ciebie najlepsze!

Powodzenia!

Cielaczek


Sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.



Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001

Kontakt z przyrodą

Rys. Gala
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Kontakt z przyrodą, z naturą to ekspresja barw, różnych dźwięków i dotyku. Słoneczne promienie ogrzewające ziemię, roślinność i dające ciepło dla istot żywych.

Błękit nieba przechodzący w granatowy, na którym każdego wieczoru widać piękną, czystą czerwień zachodzącego słońca.

Przyroda to także dźwięki, niektóre słyszalne, niektóre niesłyszalne dla naszego ucha. Usłyszymy szczebiot ptaków, ich ćwierkanie, szum wiatru, lecz nie usłyszymy dźwięków wydawanych przez nietoperze.

Piękny dźwięk to dla mnie szum wiatru, cichy odgłos źródełka, przechodzący w rwący potok, aby na końcu stać się głośnym, uderzającym w skały wodospadem. Mnie osobiście przyroda i jej dźwięki oraz widok uspokajają i jednocześnie dają siłę.

Natura niszczy, gdyż ma ogromną moc, ale daje też życie. Życie za pomocą światła słonecznego, deszczu dudniącego o ziemię, o dachy domów, a także za pomocą wiatru, dzięki któremu przenoszone są nasiona różnych roślin. Ludzie próbują znaleźć dźwięki i zapachy natury i nawet im się to udaje, jednak nie ma nic piękniejszego niż cud przyrody.

Natura sama w sobie jest piękna, nie trzeba jej poprawiać. Przyroda to cztery żywioły – woda, ogień, ziemia i powietrze. Wszystkie te żywioły niszczą, ale też dzięki nim żyjemy.

Poetka M


Sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.



Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001

Monolog nasiona w ziemi…

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

         Jestem boskim zalążkiem istnienia.

Na razie spoczywam uśpione w swoim

                                      sanktuarium,

lecz niebawem tajemny rytuał moich

kapłanów przywoła mnie z ciemności do światła,

                   na zadziwienie świata.

Już kiełkuję i wyrastam, śmigam

w górę, mocarnie przebijając ciężką,

tłustą glebę.

Już mnie oczekują. Przybywam.

                   Oto ja.

Ale dlaczego jestem wśród milionów

innych, takich samych, choć miałom

być jedyne, wyjątkowe?

Zośka


Sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.



Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001

Zagubiona

Grafika: Alexander Bidermann
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Czasami trzeba znaleźć się na skraju przepaści, by zrozumieć co jest w rzeczywistości ważne, aby odnaleźć sens w życiu, o co w nim tak naprawdę chodzi.

Bo przecież nie o to, czy ktoś ma więcej czy mniej zmarszczek, czy tam ubyło, a tu przybyło, czy coś obwisło czy też się przesunęło.

Nie chodzi też o stan majątkowy, wielkość domu, markę fury, którą latasz ulicami miasta, ani też o ciągłe narzekanie, że to czy tamto się zepsuło, chandra bez powodu, rysa na szkle, zupa za słona… są większe upadki, istnieje mocniejszy ból.

Zastanawiamy się więc o co chodzi?

Prawda… Może właśnie o to, by mieć do kogo się uśmiechnąć, napisać zwyczajnie wiadomość, że tęsknię, kocham, czekam, zwyczajne dziękuję.

Potrzymać za rękę, służyć radą, zawsze kiedy potrzebuje, w nocy o północy.

Zwyczajnie przytulić się i poczuć najbezpieczniej, powiedzieć, że będzie dobrze, upiec ulubione ciasteczka.

Może chodzi o to by zwyczajnie być dla kogoś najważniejszą bezapelacyjnie i na zawsze po prostu być.

Zagubiona Ann


Sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.



Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001