Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
Grinch, filmowy zielony stwór, który nie znosił świąt.
A Ty dlaczego nie lubisz świąt?
Kłótnie przy stole, zmęczenie, wydatki, korki na ulicach, ciekawscy krewni, brak czasu – czy Ty też tak widzisz święta? Presja rodzinna i medialna sprawia, że wielu z nas myśli o świętach z niechęcią. Rodzinna bowiem, musi być tradycyjnie, z choinką pod sufit, z dwunastoma potrawami, koniecznie ugotowanymi po domowemu, mnóstwo prezentów dla wszystkich. Medialna, bo święta muszą być wyjątkowe, magiczne. Kolędy i piosenki świąteczne, które słyszymy od października w mediach tylko potęgują naszą niechęć do świąt. Często mówimy „święta już w październiku? Czy to nie przesada?
Próbujemy w tym wszystkich osiągnąć trendy, standardy i zadowolić innych, przez co faktycznie możemy czuć się zmęczeni i przytłoczeni. Święta to jedno z najbardziej stresujących wydarzeń w naszym życiu. Potwierdzają to liczne badania. Dla wielu z nas grudzień to czas niekomfortowy, jest jak tor z przeszkodami, wyzwanie goni wyzwanie. Trudny czas, bo wielu z nas nie lubi rodzinnych spotkań, nadgorliwych ciotek, wścibskich krewnych. Nie bez powodu w grudniu poszerza się oferta poradników dotyczących asertywności. Niechęć do świąt, w szczególności u młodych osób wiąże się też z brakiem miary, odchodzeniem od religii.
W święta powinniśmy dać sobie przestrzeń, aby pobyć sam na sam ze sobą, z innymi. Zatrzymać się, cieszyć się z ludźmi, z którymi jesteśmy, bo świąteczny reset jest nam bardzo potrzebny.
Niestety nie w tym miejscu…
Niestety jeszcze trochę…
Rusałka & Hope
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
W ciągu chwili gdy zaczynamy mierzyć, że jesteśmy zewnętrznie ładne, zgrabne czy przystojni i seksowni niczym celebryci z okładek kolorowych czasopism, życie potrafi udzielić nam przypominającej lekcji, że piękno zewnętrzne to kwestia gustu. Żadna z nas nie wybiera sobie swojego wielkiego krzywego nosa, odstających uszu, za dużej głowy czy grubych ud – dlaczego więc mamy wobec nich tak osądzający stosunek? Każda z nas powinna pokochać siebie – w swej perfekcyjnej niedoskonałości. Niezależnie od wieku, płci, koloru włosów, figury, orientacji seksualnej czy przekonań, jesteśmy piękne! Szczęście nie zależy od warunków zewnętrznych, a najważniejszą miarą piękna osoby powinna być ocena, która wypływa z naszego wnętrza. Nie możemy żyć pod presją oczekiwań innych osób, stwórzmy własną niepowtarzalną wersję doskonałości i piękna. Doceńmy to, co posiadamy i starajmy się nie koncentrować na tym, czego nam brakuje. Doceńmy swoją wartość i uświadommy sobie, że mamy światu do zaoferowania coś cennego – SIEBIE. Pamiętajmy! Jesteśmy piękne i drogocenne a nasza wartość przewyższa wszelkie skarby i kosztowności. Martyna
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
Największym pięknem jakie dostrzegam jest piękno duszy, a przy tym piękno życia – to, że mogę żyć, oddychać, a przede wszystkim doświadczać, kreując swoją duszę. Czym by było życia bez duszy? Człowiek jest sumą oddechów, którymi wszyscy jesteśmy połączeni. W momencie gdy dostrzegasz wewnętrzne piękno duszy, świat wokół ciebie również staje się piękny, a wraz z nim ludzie. Na tym łez padole dokonałam badania mojej duszy. Okazało się, iż pomimo ciemności, która mnie otacza, jest we mnie światło – ono nigdy nie gasło. Dusza jest najpiękniejszą częścią mnie. CZICZI
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
Kolokwialnie mówi się, że “pucha konserwuje”. Wielu ludziom z wolności wydaje się, że siedzenie w więzieniu to taki rodzaj wakacji – ciągły odpoczynek, brak obowiązków, regularny tryb życia z daleka od używek i mnóstwo czasu, żeby o siebie zadbać. Rzeczywistość niestety nie jest tak różowa… Po kilku latach “siedziby” nieraz patrzę w lustro i zastanawiam się kiedy i jak to się stało?! Ciągła frustracja związana z brakiem wpływu na własne życie i zwykłe codzienne sprawy, stres i tłumione emocje… nerwy, gdy na wolności coś jest NIE TAK, a ty nie możesz zrobić nic – nawet na bieżąco śledzić rozwoju zdarzeń… Do tego kiepska dieta, brak dostępu do świeżego powietrza i naturalnego słonecznego światła (oraz rzecz jasna dobrych kosmetyków i zabiegów upiększających) robią swoje. Efekt jest taki, że od pewnego czasu coraz częściej zdarza mi się przyglądać samej sobie dość krytycznym okiem, oceniając “straty” ostatnich lat. Zajęcia z panią Magdą zajmującą się na co dzień masażem – w tym również odmładzającym masażem twarzy- spadły mi więc jak z nieba. Mając na względzie wszystkie nasze penitencjarne ograniczenia, nie mogłam spotkać się z lepszą odpowiedzią losu na moje wizerunkowe rozterki… Cóż mi bowiem po tym, że przeczytam w gazecie o super maseczkach na twarz do wykonania domowymi sposobami, skoro NIE JESTEM W DOMU i nie kupię sobie oliwy z oliwek czy miodu? I co mi po tym, że mam mnóstwo czasu na wylegiwanie się w wannie wypełnionej kozim mlekiem i olejkiem różanym, skoro ledwo pamiętam już jak w ogóle wygląda WANNA (o kozim mleku i olejkach nie wspomnę)?? Co z tego, że zdążyłam już obejrzeć (pobieżnie i dogłębnie) setki kolorowych tabloidów z reklamami najlepszych kremów NA WSZYSTKO… i tak nikt tu przecież nie zrozumie moich babskich potrzeb i nie wypuści mnie do Rossmana czy Hebe… Technika odmładzającego masażu jest więc dla mnie strzałem w dziesiątkę. Jedno bowiem jest pewne nawet w gąszczu więziennych zakazów i ograniczeń, nikt nie pozbawi mnie moich własnych rąk (masujesz twarz samodzielnie!). To jedyne pewne narzędzie do walki z mijającymi (również na twarzy) latami. NA PEWNO nie zabiorą mi go, ani nie zmienią regulaminu tak, żebym nie mogła go posiadać. Wiedzę od pani Magdy chłonęłam więc jak gąbka, obecnie dzielę się nią z kim się da. Jest przy tym trochę śmiechu (a wiadomo, śmiech to zdrowie) i trochę kaleczenia sztuki masażu twarzy (wciąż daleko mam do profesjonalizmu). Jest też przyjemność (bo co kobiecie sprawi więcej radości niż dbanie o piękno?) i poczucie pozytywnego działania. Najpiękniejsze jest jednak to, że samodzielnym masażem nie da się nic zepsuć (pytałam ekspertkę ;))… A naprawić? To się jeszcze okaże! Ja w każdym razie wolę taki krok niż stanie w miejscu (przed lustrem ze zniesmaczoną miną)… Polecam!!! 🙂 -A-
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
Ja ostatnio miło spędzałam czas układając z koleżankami w celi puzzle, 1500 elementów, co daje mi poczucie sprawczości w małej skali, ale jest to dla mnie bardzo ważne, bo wiem, że pomagam innym, aby ten czas miło i szybko mijał. Jest to w tym miejscu na wagę złota. Aligator
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
Więzienie obdziera nas ze wszystkiego, z godności, radości, miłości, ale i ze sprawczości, na którą często pracowaliśmy całe swoje życie. Dla mnie zawsze chcieć znaczyło móc, dlatego zderzenie się z tutejszą rzeczywistością jest tak bolesne, bo sprawczość dla mnie oznacza siłę. Mimo, że te siły są znacznie osłabione to nie pozwólmy sobie wmówić, że jej nie mamy, bo mamy, ale jest inna. Czasem jest tak maleńka jak ziarnko grochu, bo jak inaczej nazwać radość z uśmiechu drugiej osoby? Zawsze kiedy te samotne oczy się śmieją, czuję się niczym Herkules Poirot po rozwiązaniu najtrudniejszej zagadki, i to jest właśnie najcenniejsza sprawczość, jaką tu możemy poczuć. Każdy wpływ jaki mamy na drugiego człowieka…
KERASU
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
Drodzy
Czytelnicy! 🙂
Na wstępie przesyłam serdeczne pozdrowienia z ,,dolnego pokładu”
😉 …
Jak
wiadomo, zanim przeczytacie ten tekst, informuję, że nie jest mój,
ale kiedy go czytam, zawsze dodaje mi ,,otuchy” – jest czasem na
miarę złota.
Osobiście
poznałam ten tekst, gdy wysłał mi go ktoś bardzo bliski memu
sercu, kilka lat temu… Przeczytajcie go, pewnie część z Was zna
ten tekst doskonale :), więc zaczynam! 🙂
Desiderata…
Krocz
spokojnie wśród
zgiełku i pospiechu – pamiętaj jaki pokój
może być w ciszy. Tak dalece jak to możliwe nie wyrzekając się
siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi…
Prawdę
swą głoś spokojnie i jasno słuchaj też tego, co mówią
inni, nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swoją opowieść…
Jeśli porównujesz
się z innymi, możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem
są gorsi i lepsi od ciebie.
Ciesz
się zarówno
swoimi osiągnięciami
jak i planami. Wykonuj z sercem swą pracę, jakąkolwiek by była
,,skromna”. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach
losu. Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach – ,,świat”
bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech Ci to nie przysłania
prawdziwej cnoty. Wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i
wszędzie życie pełne jest heroizmu…
Bądź
sobą,
a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć, nie bądź cyniczny wobec miłości
albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona
wieczna jak trawa. Przyjmuj pogodnie to co lata niosą, bez goryczy
wyrzekając się przedmiotów
młodości. Rozwijaj siłę ducha by w nagłym nieszczęściu mogła
być tarczą dla Ciebie. Nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele
obaw rodzi się ze znużenia i samotności.
Jesteś
dzieckiem wszechświata nie mniej niż gwiazdy i drzewa. Masz prawo
być tutaj, i czy jest to dla Ciebie jasne czy nie, nie wątp
że wszechświat
jest taki jaki być powinien.
Tak
więc Bądź w pokoju z Bogiem, cokolwiek myślisz i czymkolwiek się
zajmujesz i jakiekolwiek masz marzenia, twe pragnienia. W zgiełku
ulicznym, zamęcie życia…
Zachowaj
pokój
ze swą duszą. Z całym swym zakłamaniem, znojem, i rozwianymi
marzeniami, ciągle jeszcze świat jest piękny. Bądź uważny,
staraj się być szczęśliwy.
Max
Ehrmann
Pozdrawiam Czytelników oraz Redakcję 😉 bardzo serdecznie. Oczywiste, że dziewczyny z Fundacji Dom Kultury bardzo mocno i gorąco ściskam, pozdrawiam z ,,dolnego pokładu”..
-Taka Ja-
P.S.
Ten tekst powiesiłam w miejscu, które
mam praktycznie cały czas na widoku i w momentach gdy jest mi
smutno, czytam go aby zająć sobie głowę… Nie znam całości na
pamięć, ale są wersy które
w pewnych sytuacjach bardzo mi pomagają… Tym akcentem kończę 🙂
i jak wyżej pozdrawiam.
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
chcieli znaków, wiem, że widziałeś
mnie między nimi,
choć miałem na głowie kaptur.
Wygoniłem z domu bliźniego swego…
Choć wystarczyło dla mnie i dla
niego.
Nie pocieszałem chorego…
A często drwiłem z niego.
Gdy mi zawiniła druga osoba…
Zawsze złorzeczeniem była moja mowa.
Gdy Cię krzyżowano, zasłaniał mnie
tłum,
wiem, że czułeś wtedy, jakbym wbijał
Ci gwóźdź.
Cudzołożyłem z żoną innego…
Nie robiąc sobie wyrzutów z tego.
Kradłem, biłem ludzi, dobytki
oddawali…
Dobrze się czułem, kiedy płakali.
Knułem fałszywie przeciw bliźniemu,
osiągając swe ciele, usuwałem się w
cieniu.
Byłem tam, gdy cierniową koronę Ci
zakładali,
czuję, że wiesz gdzie stałem, z
takimi jak ja,
w szkarłat Cię ubierałem.
Do końca mych dni będę miał
wyrzuty,
że się przyczyniłem do Twojej
„golgoty” .
Każdy człowiek pomógł Ciebie
ukrzyżować.
Ty dajesz wybaczenie, by zacząć od
nowa.
Mimo tego zła jakie wyrządziłem,
mocno wierzę w Ciebie, wierzę w Twoją
miłość.
Jesteś w moim sercu, czynisz we mnie
zmianę,
gdy tylko upadam, ręce mam podane.
Każdego dnia modlę się do Ciebie,
choć nie zasługuję – zabierz mnie
do siebie.
Paweł N.
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
Czytanie Dygata wywołuje we mnie
sympatyczne poczucie koherencji z moim wewnętrznym stanem
wszechstronnego zblazowania. Dygat uprzytamnia, że nie wychodzimy z
ról, które zaczynamy odgrywać idąc do kina na film i nakładając
go na swoje życie. Cóż, większość nie odchodzi nawet zabierając
się za tworzenie literatury. Charakter autora przebija przez jego
mniej lub bardziej godne przesunięcia obowiązków w czasie dzieła.
Przebija bardziej, niż gdyby wziął się za wypisywanie swoich cech
charakteru w szeroko zakrojonym CV!
Czy
z moim charakterem ktoś by się utożsamiał?
Oto
właściwe pytanie, o to czy warto pisać.
A może ja swoim zblazowaniem też
odgrywam jakąś rolę? Dlaczego zainteresowała mnie ta rola?
Dlaczego nie jestem teraz wesołą i krzykliwą dziewczyną? Czy
takie role mają swój termin przydatności do spożycia? Dlaczego
nie stajemy się weseli i krzykliwi po pięćdziesiątce? Wesołość
i krzykliwość dogorywa zazwyczaj do trzydziestki, po czym
przechodzi w stan paliatywny, by odejść około czterdziestki w
zupełnej ciszy i przez nikogo nieopłakiwana.
Każdego cieszy widok szalonej babci na
wrotkach, ale czy cieszyłby się tak samo, gdyby z natury każda
babcia przekroczywszy osiemdziesiąty rok życia, podpinała kółka
i targała wiatrem trwałą, puszczając w niepamięć ciasta, wnuki
i kółka różańcowe? Świat, w którym spragnione rozrywki
osiemdziesięciolatki rozkręcają dzikie imprezy pod nieobecność
statycznych i wyważonych berbeciów, wnuków i dzieci jest zapewne
równie nużący co nasz obecny.
Pociąga nas inność, odmienność,
wyłamywanie się jednostek poza schematy im narzucane, pociąga
bezmyślnie. Nie zastanawiamy się nad tym ani na jotę. Wyważony
berbeć ma taki sam sens jak szalona babcia. Tym sensem jest
odmienność, której sami się obawiamy. Bezpiecznie jest podziwiać
ją w innych i dodawać „ byłbym taki sam, gdyby nie…”.
PS. Te babcie to bym jednak
poobserwowała.
Panie Prezydencie proszę o ułaskawienie
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001