Demokracja, do tego bezpośrednia na przykładzie celi… BRAWO!

Historyczna makieta Aresztu na Białołęce, fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Tony kpiny, głupoty ograniczonej jedynie kratami.

A bardziej poważnie: znany Brytyjczyk stwierdził, że system demokratyczny jest wielce niedoskonały, ale póki co nie wymyślono niczego lepszego. Moim zdaniem wymyślono, ale człowiek nie przetrwa do tego stadium rozwoju.

Temat nieskończenie obszerny z dziedzin nie tylko humanistycznych. Słowami kluczowymi dla mnie jest: kompromis, tolerancja, elastyczność i inne cechy w naszym społeczeństwie o utopijnym charakterze.

Polacy zresztą nie mają poważnego doświadczenia z demokracjami.

Przykład demokracji, konkret: 5 osób na celi – ja i czterech innych.

4 osoby to „zwykli” osadzeni.

Ja najstarszym stażem. Staram się wprowadzać demokratyczną sprawiedliwość.

1 osadzony to osoba z folkloru grypsujących.

3 osadzeni zwykli wzięli mnie na stronę twierdząc: „musimy się pozbyć kobyły”. Ja na to: „konie są spoko”.

Nic nie miałem do „grypsującego”, G. Super się dogadywałem, szanowałem jego zasady i poglądy, ale zarazem jasno mu tłumaczyłem, że rozumiem, ale nie ze wszystkim się zgadzam.

Ale była demokracja: 3 jest za, JA i G., jesteśmy przeciw. Wygrywa większość. I ta trójka mówi do mnie: „to idź, Arek i powiadom wychowawcę, my już byliśmy i powiedzieliśmy o naszym zdaniu”.

Poszedłem. Okazało się, że nikt z tych 3 nie był u wychowawcy. Kpiono i wyzywano mnie, że poszedłem podpier***. Kobyła zniknęła, a przez „normalnych” na koniec zostałem oszukany i okradziony.

OWSIK


Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001

Wspólne decyzje w więzieniu, czyli demokracja (bez demokracji)

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Aby podejmować decyzje dotyczące określonej grupy, należy ustalić priorytet. Np: wspólne dobro. To cel, wokół którego zjednoczymy się w dążeniu do jego osiągnięcia. Poprzez współdziałanie w tej określonej domenie. Jeżeli będzie to współdziałanie skoordynowane i umożliwimy każdemu zainteresowanemu określenie się, ustosunkowanie względem jego opinii, poglądu, czy potrzeb wypracujemy możliwie najlepszy plan działania. Na tej podstawie możemy wybrać najlepszy, najbardziej właściwy punkt widzenia i na tym oprzeć działania.

Przyjęcie tych reguł pozwoli na sprawne i sprawiedliwe osiągniecie celu postawionego grupie. Na pozór to nic trudnego, jednak bez chęci współdziałania i otwartości na indywidualne poglądy może okazać się nieosiągalne… Korzystajmy z prawa do głosu i słuchajmy co mają do powiedzenia inni.

Wspólnym dobrem dla grupy może być zdolność do samoustanawiania schematów działania danej grupy. To ma na celu umocnienie i scementowanie więzi, które tę grupę stanowią. Nie zapominajmy o tym, że demokratycznych reguł nie można stosować jednoosobowo.

Rafael T. Bezpański


Demokracja bezpośrednia jest utopią. Człowiek jest istotą stadną, a stado ma zawsze przywódcę. Niemożliwe jest podejmowanie wszystkich decyzji “referendalnie”. Uważam, że każdy człowiek jest w różnym stopniu – ale jest- egoistą, a egoiści wolą sami podejmować decyzje, zwłaszcza bezpieczne!

Istnieje również cecha człowieka taka jak strach, ta cecha skłania część społeczeństwa lub jednostki do oddania decyzyjności innym (tzw. trudne decyzje).

Wiedza jest także kryterium podejmowania decyzji. Racjonalizm podpowiada nam, aby w pewnych dziedzinach, w których nasza wiedza jest ograniczona ,oddać decyzyjność tzw. specjalistom w danej dziedzinie.

Maniek


Wspólne decydowanie jest to w tutejszym miejscu dość trudne, często dominuje tutaj liczba lat pobytu, status przestępczy, status finansowy, siła, autorytet przestępczo-więzienny, autorytet życiowy.

  • Porozumienie jest możliwe podczas wspólnego ustalenia wewnętrznych zasad panujących w danej celi mieszkalnej (głosowanie, każdy się może wypowiedzieć).
  • Porozumienie może być trudne w przypadku, kiedy ktoś ma z czegoś jakąś osobistą korzyść.
  • Rozbieżne charaktery utrudniają wspólne decydowanie, ale to wszystko to indywidualny przypadek danego grona osób.

Czasami z niesprawiedliwością osadzeni się po prostu godzą, zetknąłem się z takim problemem. Była to forma bardzo inteligentna, umiejętnie zainicjowana, która trwała dłuższy czas. Była to forma nękania kogoś, przymuszania do określonego zachowania, o czym się dowiedziałem po jakimś czasie i za wszelką cenę postanowiłem się z tym problemem zmierzyć. Nie było to łatwe zadanie, ale doprowadziłem do sprawiedliwego podziału między osadzonymi. Choć jest tu grono osób, którym się to nie podoba, ponieważ utracili swoje przywileje, ale teraz są wszyscy “JEDNAKOWO” traktowani. Są zadowoleni i nie zadowoleni.

MP82


Podejmowanie decyzji jest zależne od danej sytuacji, w której się znajdujemy i czy mamy doświadczenie w danej dziedzinie. Wolę samodzielnie podejmować decyzje, lecz czasem jest to niemożliwe i trzeba zasięgnąć opinii innych, żeby wybrać najlepsze rozwiązanie, ponieważ nikt nie wie wszystkiego, poza tym ludzie mają różne spojrzenie na daną sytuację. Dlatego dobrze jest spojrzeć okiem innych osób i podjąć decyzję razem.

Wiśnia


Wspólne dobro jest to podejmowanie decyzji, które będą pasowały jednej osobie lub grupie osób, np. wspólny remont domu z żoną, ma być ładnie, funkcjonalnie i pasować jednej i drugiej osobie. Czyli po podjęciu wspólnej decyzji, dla wspólnego dobra.

Jak decydujemy razem

– musimy znaleźć wspólny kompromis,

– musimy znaleźć większość,

– głosujemy

– gry (kto wygra, decyduje), np. oglądanie telewizji (kto ma pilot, decyduje ????),

– w dniu dzisiejszym wyłączamy światło (nie muszę wtedy ściszać radia),

– odbieram śniadanie, bo pierwszy wstaje ????,

– trzeba znaleźć wspólne zainteresowania (sport, literatura, filmy),

– a najpierw decydować samemu ????

GAL


Najważniejsze jest ustalenie zasad zgodnych z regułami, na które zgodzą się wszyscy uczestnicy grupy. Zasady te zostaną zaakceptowane przez wszystkich. Wybór tych zasad odbędzie się na podstawie głosowania, powstanie zestaw zasad, a wynik tych zasad będzie akceptowany przez ogół.

W procesie podejmowania decyzji u mężczyzn najważniejsza jest odwaga w jej podjęciu. A ta odwaga wynika z wiedzy, kompetencji i umiejętności osoby, która decyzję podejmuje. Podejmując decyzję osoba ta jest świadoma skutków jakie będzie ona miała, jak na nią wpłynie, jak wpłynie na otoczenie oraz jakie będą implikacje wynikające z tej decyzji.

Samo podjęcie decyzji jest już aktem odwagi, bo została ona podjęta, jakakolwiek by ona nie była. Ocena tej decyzji pozostaje w kompetencji świata zewnętrznego. Co się stanie, to się stanie, ale decyzja została podjęta i czyn został wykonany (na podstawie tej decyzji). A osoba miała tą odwagę aby ją pojąć!!!

Piotr


Moim zdaniem wspólna decyzja nie zawsze wychodzi, zależy gdzie i z kim w danej sytuacji się znajdujemy… czego wspólne dobro ma dotyczyć. Każdy człowiek ma odmienne zdanie, dlatego zawsze będzie ciężka droga do tego, aby podążać do jednego celu i ten cel zrealizować, ponieważ zawsze coś stanie ku temu na przeszkodzie. To wszystko co mam do powiedzenia o wspólnej decyzji.

Dawidek


Teksty powstały na zajęciach prowadzonych przez Agatę Czarnacką w więzieniu w Areszcie Śledczym Warszawie – Białołęce.


Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001

Mysza o sobie i kronikach Akaszy

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Witajcie Czytelnicy Bloga

A teraz drodzy czytelnicy napiszę Wam coś od siebie bo jestem nowa na tym blogu, więc napiszę coś o sobie, czym się zajmuję i interesuję. Zajmuję się medytacją i kronikami Akaszy. Pewnie jesteście ciekawi na czym to polega. A więc, medytacja polega na tym, iż ćwiczy się spokój i równowagę a kroniki Akaszy polegają na tym, że otwierasz przy tym wszystkie swoje czakry, może trochę więcej Wam opowiem i wprowadzę, byście wiedzieli o czym mówię!

Zacznijmy od medytacji, która pomoże Wam się zrelaksować, osiągnąć spokój i równowagę. Moją inspiracją do tego typu rzeczy, jest to, że bardzo pomaga w wyciszeniu się i wrócić do równowagi psychicznej i fizycznej. Pokażę Wam ćwiczenie, które możecie wykonać same, więc zacznijmy od ćwiczenia pod kątem medytacji.

Możesz odsłuchiwać nagrane własnym głosem wskazówki lub poprosić kogoś zaufanego, aby je odczytał w trakcie wykonywania przez Ciebie ćwiczenia (medytacji). Ćwicz powoli.

– Usiądź prosto ze stopami przylegającymi płasko do podłoża.

– Ręce połóż na kolanach.

– Sprawdź czy Twój kręgosłup jest prosty.

– Odetchnij kilka razy bardzo powoli i głęboko.

– Wdychając powietrze nosem, wyobraź sobie, że wciągasz energię z podstawy kręgosłupa, prowadząc ją w górę, aż do szczytu głowy. Pozwól swojej energii podążać za świadomością.

– Oddychaj z intencją zrelaksowania się i odpuszczenia, kiedy oddzielasz umysł od ciała.

Następnie powtórz to powoli, nie ma pośpiechu, bo nie musisz być nigdzie indziej, po prostu ciesz się tą chwilą i bardzo powoli wykonaj to ćwiczenie, pamiętając o wykonaniu głębokiego wdechu.

Czym jest Akasza?

Pewnie zastanawiacie się jakie jest znaczenie Akaszy, to już Wam mówię.

Pozwólcie mi najpierw wyjaśnić, że kroniki Akaszy nie są elementem jakiejś konkretnej religii. Wzmianki o kronikach występują w wielu religijnych pismach wywodzących się z hinduizmu, teozofii, buddyzmu, chrześcijaństwa, judaizmu oraz neopogaństwa. To dowód, że kroniki Akaszy są duchowym medium, przekraczającym granice religii. W sanskrycie Akaszy oznacza eter, który mieści w sobie wszystkie materialne i metafizyczne, niematerialne substancje.

Co oznacza to dla nas?

Energia i esencja wszystkiego zawarta jest w polu kronik Akaszy. Rzeczy materialne posiadają, jak istoty ludzkie, książki, drzewa a nawet pieniądze. W skład rzeczy niematerialnych wchodzą nasze myśli, energia, emocje, kreacje oraz energie wszystkich rzeczy materialnych. Innymi słowy w polu kronik jest fundamentem i esencją wszelkich rzeczy. Energia Akaszy istnieje w nasz wszystkich – we wszystkim co żyje.

Z racji wzajemnego połączenia z wszelkim życiem, jesteśmy w stanie podłączyć się do wymiaru kronik i uzyskać z nich informacje na dowolny temat.

Połączenie ze swoimi kronikami Akaszy jest wyrazem intencji. Powinieneś być w stanie podnieść własną energię do poziomu ósmej czakry i utrzymać wibrację na tym poziomie cały czas będąc w komunikacji.

Podczas łączenia się ze swoimi kronikami, możesz mieć intencję otrzymania, prowadzenia i odpowiedzi wspierających Cię w życiowej wędrówce. Niektórzy pragną znaleźć więcej spokoju lub poznać cele swej duszy. Właściwie nie ma to znaczenia jakie masz intencję, pod warunkiem, że są one świadome i szczere – co oznacza, że zdajesz sobie z nich sprawę.

Co to znaczy dla Ciebie jako uczestnika takiego kursu ?

Oznacza to, że dostęp do kronik Akaszy nie jest częścią ani nie jest zależne od jakiegokolwiek systemu wierzeń. Jest raczej zdolnością, którą możesz uzyskać. Nie ma znaczenia czy rozumiesz w jaki sposób to działa. Wystarczy, że wyrazisz chęć nauczenia się tej umiejętności. Podobnie jak wszyscy żyjemy poddani prawu grawitacji, choć nie zdajemy sobie sprawy z zasady jego działania. Wszyscy też mamy możność i odwieczne prawo do tego aby połączyć się ze swoimi kronikami Akaszy, bez potrzeby zrozumienia naukowych szczegółów. Oto kilka sposobów pomagających w uziemieniu.

– Spożywanie zdrowego i naturalnego pożywienia.

– Uprawianie sportów, jogi, tai chi itp.

– Pielęgnacja ogrodu.

– Chodzenie boso czy śpiewanie.

Praktykowanie wszystkiego co prowadzi do zrównoważenia pierwszej i drugiej czakry, poprawia uziemienie oraz otwiera wszystkie czakry, a jest ich osiem. Nieliczni umieją otworzyć u siebie lub innych czakry i je z powrotem zamknąć przez kroniki Akaszy.

A więc wiecie już czym ja się zajmuję i interesuję. Jeżeli macie, Czytelnicy bloga jakieś pytania lub uwagi, to śmiało pytajcie, piszcie.

Mysza


Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001

Misia Mała

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Cześć ludzie, ludziska!

Zajęcia z Justyną D.S. i wszystkimi osobami, które je prowadzą u nas, zmotywowały mnie do napisania o mojej historii życia. Będzie to krótki przekaz, ponieważ będziecie mieli możliwość jeszcze nie raz w pełni ją usłyszeć, bo po wyjściu z AŚ/ZK mam w planach przekazać swoje doświadczenie życiowe młodszym pokoleniom, aby dowiedziały się, jak można łatwo popełnić błędy i jak potrafi dotknąć życie bez względu na to, w jakim środowisku przebywamy.

Zanim zagłębisz się w moją historię, weź sobie te słowa niżej do serducha!

Zamiast mnie osądzać i oceniać moje życie, włóż buty, przejdź ścieżki, które ja przeszłam, przeżyj moje bóle, smutki i cierpienia… Wytrzymaj tyle, ile ja wytrzymałam, upadnij tam, gdzie ja upadłam i podnieś się tak samo, jak ja się podniosłam. Kiedy już naprawdę poznasz moją historię, będziesz miał prawo, żeby oceniać moje życie, tylko myślę, że może Cię to przerosnąć!

Od dzieciaka miałam ciężko, bo rozbita rodzina i miłości garść niewielka. Rozbita rodzina to mało powiedziane – stracone młode lata, bo w ośrodkach i bidulach przesiedziane. W domu alkohol i przemoc, coraz bardziej buntowałam się. Od szóstego roku życia żyłam w wielkim strachu, moja Kochana Mamusia leżała w śpiączce w szpitalu. W końcu po pięciu latach stało się najgorsze – na zawsze ją straciłam. Rodzina zastępcza to nie to samo, nawet Prababcia i dalsza rodzina nie dawała sobie ze mną rady – ja wiem, że gdzieś tam jesteś, tęsknię za Tobą, Mamo!

Ojca praktycznie nie miałam, bo większość mojego dzieciństwa w kryminałach przesiedział.

W końcu kolejna rodzina zastępcza. Wujek był wojskowym, tak bardzo chcę o tym zapomnieć. Szczerze go nienawidzę, ale muszę o nim wspomnieć.

Kieruję to do Ciebie, ty chory pajacu! Jak mogłeś tak bardzo bić małe dziecko?! W tym wersie nie będę się za bardzo rozwijać na Twój temat, bo nie jesteś nawet tego wart, ale parę słów sobie zapamiętaj. Kiedy trafisz do piekła, mój diabeł Cię nie pominie. Będziesz smażył się w smole srogo, tego żałował. Pomyślisz wtedy o mnie i będziesz wspominał moje słowa.

Do dziś pamiętam, jak uciekałam z domu i szukałam pomocy. W końcu się udało i wyciągnęłam też rodzeństwo z tego piekła.

Potem złe towarzystwo, inaczej być nie mogło, wychowana tak naprawdę przez brudne ulice. Bardzo zbłądziłam i nikt nie umiał mnie powstrzymać, nawet rodzeństwo i dobrzy przyjaciele rodziny. Miałam 12 lat, jak zaczęłam próbować, jak smakują używki. Alkohol, narkotyki, popełniałam już pierwsze przestępstwa, tak bardzo załamałam się po śmierci Mamy. Nic mi nie pomogło! Brakowało mi ciepła, wsparcia, prawdziwej rodziny. Ja tak nie chciałam żyć, przeklinałam urodziny, ciągle przez organy ścigana, bo żyłam na gigancie. Uciekałam z biduli do mojej schorowanej prababci, aby przy niej być i pomagać.

Miałam 15 lat, gdy trafiłam do MOW-u. Troszkę się ogarnęłam, ale to było za mało, więc  na nogi nie stanęłam.

W 2016 roku znów kolejna tragedia – ukochana prababcia też stanęła u bram nieba. Ona była dla mnie wszystkim, zawsze mnie broniła, zostały tylko siostry, za które też stanę murem, mimo że są bardzo chore. Nikt nie ma prawa ich dotknąć, pobić, obrażać, wyśmiewać z powodu chorób, chyba że chce mieć ze mną na pieńku. Coraz bardziej zaczęłam się podnosić, aż w końcu się udało!

Trener Kuba, którego poznałam, dotarł do mnie z czasem. Traktowałam go jak ojca, mogłam zawsze na niego liczyć. W końcu odkryłam swoje pasje – zapasy i trójbój siłowy. Ogólnie poszłam w sport całą sobą. A trójbój siłowy to moja pasja – nie bez powodu trafiłam do klubu Tytan Team Łódź. Ciężko w MOW-ie trenowałam, tak się oddałam mojej pasji, że zostałam dwukrotną mistrzynią Polski i jednokrotną mistrzynią Europy. Jako junior! Z czasem wstąpiłam do wolontariatu dzięki pewnej wychowawczyni, bo pragnęłam pomagać innym dzieciom. Co tydzień byłam w szpitalu Fundacja Krwinka dla Dzieci z Chorobami Nowotworowymi. Dobrze to wspominam, mimo widoku cierpiących dzieci.

Kiedy wyszłam z MOW-u, to długo nie minęło i zaczęłam znowu odwalać. Powrót na stare śmieci nie był dobrym pomysłem. Nawet daleka rodzina się mnie wyparła i musiałam sama sobie radzić. Bracia, o których nie wspominam, byli w kryminale. Musiałam liczyć tylko na siebie.

Picie, pobicia, kradzieże, damski bokser – przy tym ciągle mi serce krwawi, bo chodzę z nożem wbitym. Mężczyzną Cię nie nazwę nigdy.

Szczerze, ja się cieszę, że jestem w kryminale, bo odcięłam się od wszystkiego. Miałam nieskończone 20 lat, jak tu przyszłam i do dzisiaj tu tkwię. Jeszcze trochę i wyjdę, zacznę nową drogę. Jak to piszę do was, mam 24 lata i bardzo się cieszę, że mogę poznawać dobrych ludzi uczestnicząc w zajęciach – po wyjściu będę utrzymywała kontakt z Fundacją Dom Kultury.

Chyba na tyle wystarczy, nie będę was zanudzać. Trzymajcie się!

Misia Mała


Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001



Wiosna

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Wiosna, wiosna, wiosna, ach to Ty! Cóż za złudne słowa ☹ ! Niedawno był pierwszy dzień wiosny… A ja nie myślę nawet wystawić spod koca swojego zmarzniętego „NOSA”!

Rano, gdy wstaję, moja pierwsza myśl, jest o przyklejeniu się do kaloryfera i pozostaniu przy nim co najmniej do południa (późnego) ????!…

SPACER!!! Jaki spacer, jest przed 8:00 rano! NIE! Nie ma mowy ani takiej możliwości! Kto w ogóle wpadł na taki genialny pomysł, żeby ludzi wyganiać na taką temperaturę na SPACER?!? O NIE! ???? Później owszem, TO JUŻ INNA SPRAWA!

Czekam z niecierpliwością na koniec marca, połowę kwietnia, oczywiste, że jestem „Wiosną”, urodzoną pod koniec kwietnia, gdy wszystko zaczyna już kwitnąć ❤️ To jest dla mnie też moment kiedy witam się z wiosną ????

Źdźbła trawy (trawki, ponieważ patrząc z perspektywy trawnika wielkości 1.5m…), tak to mogę powiedzieć, o spacerniakach tutaj ???? Pomijając to ???? – te źdźbła, zaczynają się zielenić, na tych męskich większych spacerniakach… nawet jakiś mały kwiatek idzie spotkać ????. Nasz „kurnik” ???? może tylko trawą i jakimś chwastem zabłysnąć – szkoda gadać :/ …

Gdy robi się cieplej, częściej okna otwieramy, bo tak zimno nie doskwiera ???? Poprzednie wiosny tu spędzone pamiętam jak późną nocą przy otwartym oknie, wsłuchując się w odgłosy wolności… słyszałam różne ptaki rozpoczynające swoje trele nocne ???? 1 czy 2 w nocy, wszyscy śpią a ja stoję się w ciemności przy oknie… napawam się zapachem lasku, który otacza to więzienie… daje się wyłapać zapach igliwia nagrzanego w dzień na słońcu, cała ta esencja, unosi się w powietrzu ????… pachnie od rosy, która się zbiera na listkach, igłach czy trawie, powoduje jeszcze intensywniejsze doznanie, moje myśli uciekają w przeszłość. Te ptaszki raz śpiewają, raz rozmawiają, innym razem są wzburzone, pewnie na swój sposób przekomarzają się i kłócą ???? … Zamknięte oczy, słuch mam wyostrzony, jestem dzięki temu wolna! Przenoszę się do domu mamy, siedzę w fotelu na balkonie z kubkiem herbaty, nawet jak spojrzę przed siebie, widzę drzewa lasku białołęckiego… w tle dźwięki z teraz tak są do siebie podobne. Jest noc, potrzebuje chwili dla siebie… Na poboczu lasku rosną bzy, to ten moment kiedy wszystko kwitnie, bukiet białych, różowych i fioletowych bzów, stoi na stole w saloniku na wysepce, odznacza się bukiecik z konwalii, żonkili, narcyzów, tak intensywnie pachnących, nie pominęłam oczywiście tulipanów z zamkniętym kielichem w kolorze czerwonym i różowym ❤️ Teraz wwąchuje się w zapach lasu, ale tutaj nie dociera do mnie zapach bzu, tak jak w domu, mieszając się z innymi zapachami!

Chciałabym, aby ta noc się nie kończyła, żebym mogła wtapiać się myślami, we wspomnienia… ⭐❤️???? ❤️ Nie wychodzić już z mojego domu, być jeszcze i czuć wolność, przecież moich myśli nie uda się komuś zniewolić ????! Dalej tkwię zatopiona w myślach, jest wiosna, może to jest okres, który bardziej uwalnia wspomnienia podświadomie… Jest ciepło, pomimo, że to jest NOC… Widzę przeszłość, myślę, że mimowolnie na mojej twarzy pokazują się emocje ???? Czuję jak kąciki ust podnoszą się, uśmiecham się 🙂 Widzę okolice domu mamy, lasek, mój dom, miejsca do których uwielbiałam chodzić w okresie wiosny ❤️Wymykając się z domku jako nastolatka późnym wieczorem, praktycznie w nocy ???? chodziłam po okolicy, upajając się jak teraz zapachem kwitnących kwiatów bzu, konwalii, narcyzów, wybierając co piękniejsze i zrywając, buszując w sąsiednich ogródkach czy parku nieopodal, wracając po drodze dobierałam tulipany ???? – aż wstyd się przyznać…

Gdy mama spała głęboko, ja wsadzałam do każdego chyba wazonu, który znalazłam w domu, osobno bukiety mieszane bądź sam bez, którego łodygi od ciężaru kwiatów się uginały…

Pamiętam, a bynajmniej tak właśnie zapamiętałam to… ???? że te bukiety były piękne, bo były dla mamy ❤️ Od tak po prostu, na dzień mamy, starałam się ułożyć je jeszcze ładniej niż poprzednie! ❤️ Oczywiście zguchą dostawałam – nie ominęło mnie ????! Choć wiem, że mamie sprawiało to przyjemność, to są moje „wiosenne wspomnienia” ???? ❤️ Nie miało znaczenia, że do szkoły chodziłam jak „zombie” ???? bo pół nocy ganiałam i zbierałam kwiaty… Było to dla mnie ważne, dlatego że to było po coś, z miłości do mamy, z chęci zatrzymania bliżej klimatu wiosny ???? …

Po jakimś czasie stało się to moim „wiosennym rytuałem”, co roku wybierałam się na buszowanie nocne … ???? Dość często wspominamy z mamą, te wiosenne wymykanie się moje ???? Gdy mój syn pyta, czemu się śmiejemy z tego mojego wymykania się i czemu łaziłam po nocach jak mi babcia nie pozwalała, nic nie mówię że to było „tradycją”, aby nie wpadł na pomysł żeby ją podtrzymać ???? Ale opowiedziałam, czemu tak było, i że powodem była moja mama, bliskość z wiosną ???? …

Jak już mówiłam, nie lubię początków wiosny, gdy jeszcze zimno zawieje… Ale rozkwitanie tej pory roku jest dla mnie bezcennym doświadczeniem, moją ucieczką do bezpiecznego miejsca – do domu, chociaż wtedy czuję się WOLNA! ❤️

Wiosna jest pięknym przedziałem roku ????! Wszystko budzi się do życia! Prócz kwiatów, zwierząt, często w tym okresie rozkwita MIŁOŚĆ❤️ Powietrze, ciepło, energia napędzają do działania niczym czarna kawa – pobudzają i dają siłę!

Przykro, że z tego miejsca, że w tym miejscu, ale zostaje mi jeszcze moc wspomnień i wyobraźnia ???? A teraz od wiosny do wiosny, każda kolejna przybliża czas do domu, do wyjścia do celu, do którego i tak dotrę ❤️Pozdrawiam serdecznie.

– Taka Ja –


Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001



Wiosna w więzieniu

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Zgnilizna. To odczucie związane z wczesną wiosną. Czuję, że pulsują mi skronie.

Nie lubię jasnego światła, które przebija się po zimie.

To jedna dobra rzecz zamknięcia. Nie widzę go, nie czuję.

Cieszę się jeśli mogę przeczekać.

Stałe trwanie, w trybie samolotowym.

Bez wpływu na rzeczywistość, niezależnie od pory roku.

Przeczekać to mój stan ducha.

Panikara

Czasami przez pleksę wpadnie słońce.

Czasami przez pleksę usłyszymy śpiew ptaków.

Jednak najczęściej są to tylko papugi.

Wiosny w więzieniu właściwie nie odczuwamy.

Tu jedynie jest lato i zima i też właściwie przez temperatury w celi. ????

Renie

Jestem w więzieniu i to z jednej strony to bezradność, ale z drugiej strony to, że widzę jak moje otoczenie się nie poddaje i walczy o swoje, daje mi siły. I jak ta wiosna, która budzi wszystko do życia, tak i we mnie budzi się siła, by walczyć o swoje zdrowie, bo walczę z nowotworem złośliwym i to wszystko nie pozwala mi się poddawać, a świadomość, że ktoś (rodzina) czeka na mnie, to wszystko tak jak wiosna budzi życie, budzi mnie w tym miejscu do tego, by walczyć.

Gosia

… Wiosna, cieplejszy wieje wiatr. Wiosna, w ciupie nie wieje wiatr. Kwiatków brak, bo wszystkie wyrwali… Wiosna, tu nawet nie chce przylecieć ptak (zdarza się gołąb zwany romanem ha ha ha). Wiosna, słonko świeci, ale nie w twarz. Wiosna pachnąca pięknie tak, a ja czuję smród tych murów i zas*anych krat.

Wiosna, która cieszy, ale nie nas…

Kara Vel Boska

Ja w wiosnę mam przesilenie wiosenne i mam chandrę. W wiosnę mam też tak, że jestem wtedy bezsilna i nic mi się nie chce, bo jest mi przykro, że nie mogę być teraz z dziećmi.

X


Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001



Życzenia ze Strzelec Opolskich

Świąteczne dekoracje wykonane przez osadzonych w Zakładzie Karnym nr 1 w Strzelcach Opolskich, fot. ppor. Krzysztof Fijałkowski
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Drogie „W Kratkę”!

Z okazji Świąt Wielkiej Nocy nasza „Więzienna Brać” składa życzenia radości ze wspólnoty w gronie najbliższych, umocnienia więzi rodzinnych i miłości – Bożej i całego świata. Spokojności w sferze żywota oraz twórczego klimatu.

A w dobrym egoiźmie życzymy zachowania w życzliwej pamięci autorów świątecznej korespondencji.

Z poważaniem,

koordynator więziennej gazetki

„Jedynka”

ppor. Krzysztof Fijałkowski

ZK nr 1 Strzelce Opolskie


Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001



Mój ostatni miesiąc w kurorcie z ograniczonymi możliwościami

Terapeuta, Tomasz Harasimowicz na spotkaniu z osadzonymi w Areszcie Śledczym na Grochowie, fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Po dość krótkim czasie odrobienia (1 rok 5 miesięcy), wbrew pozorom nadszedł szybkimi krokami ostatni miesiąc. Jeszcze dwa tygodnie temu moje nastawienie do wyjścia było obojętne. Nie mówię, że się nie cieszyłam, ale to nie była radość, jaką na tamten moment, w ogóle na jakikolwiek moment bym chciała, ponieważ w związku z osobistymi wyborami nie miałam dokąd wyjść, a z takim nastawieniem nawet z tak „złego” miejsca, jakim jest więzienie, wychodzi się nie za wesoło, bo nie wiadomo gdzie zaniosą nas nogi ☹

Moja sytuacja się zmieniła szybko i bardzo pozytywnie dzięki Fundacji Dom Kultury, terapeucie Tomkowi Harasimowiczowi i Moni O. Moje dni stały się potrzebne. Strzyżenie, farbowanie, z tym nie będzie problemu, bo jestem fryzjerką w tutejszym kurorcie O.Z. Bydgoszcz, za tydzień kosmetyczka i „solarium” – godzina na palarni i będę opalona.

Moje samopoczucie jest teraz pozytywne, ale z drugiej strony pęka kawałek mięsa – z lewej strony (serce). Zostawiam tu garstkę osób, a dokładnie cztery (Gosię, Asię, Marlenę i Kamilę). W nich mam kumpli, przyjaciół, terapeutów, rodzinę penitencjarną. Uwierzcie mi, rzadko spotyka się ludzi takich nawet na wolności, na których widok jest banan w najgorszy dzień, a kawa chodź kadzienna, smakuje jak latte z najlepszej kawiarni. Niedługo wszystkie 5 spotkamy się w restauracji, wiem to. Kiedyś ktoś mi powiedział, że chęci to zbyt mało, ale chęci i chociaż jedna możliwość to recepta na szczęście. Ja tą możliwość dostałam przypadkowo od Fundacji i czwórki tych ludzi tu poznanych i ją wykorzystam, bo czuję się potrzebna.

Pozdrawiam,

Magdzik


Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001



BUENAS NOCHES, czyli konkurs na najgłupszy sen…

Gzieś w Hiszpanii, niedaleko Malagi…, fot. Zuzanna Brus

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Gdyby ktoś ogłosił konkurs na najgłupszy sen – jestem przekonana, że zajęłabym pierwsze miejsce i to z jakąś nagrodą specjalną. Od zawsze moje podróże do krainy Morfeusza były równie barwne jak moje życie, jednak czasem sama jestem zaskoczona co Morfeusz mi funduje ???? Tematyka moich snów jest bardzo różnorodna, najczęściej (zwłaszcza tutaj) to wspomnienia zmiksowane z rzeczywistością. Jednak myślę, że mój ostatni sen zasługuje na ekranizację. Był bardzo realny bo w bliskim mi otoczeniu. Akcja działa się w Hiszpanii, począwszy od Bilbao, przez Toledo na Maladze kończąc. Do każdego z tych miejsc mam ogromny sentyment – w Bilbao mieszkałam z Tatą i chodziłam do szkoły, a w Toledo i Maladze mieszkałam będąc na Erasmusie, kiedy doskwierał mi ogromny weltschmerz.

I to właśnie Erasmus był w moim śnie kluczowy! Akcja snu rozpoczęła się w gabinecie wychowawcy. Nauczona doświadczeniem, wiedziałam, że kiedy wychowawca wzywa – będą kłopoty, albo zrobiłam coś o czym jeszcze nie wiem, ale cały oddział już wie. Ku mojemu zaskoczeniu wychowawczyni powiedziała, że zostałam wyróżniona i wyjeżdżam do innego więzienia w ramach programu ERASMUS PRISON, a miejscem docelowym mojej odsiadki będzie hiszpańskie więzienie (dokładnie pamiętam, że ucieszyłam się, bo sen był tak realny, że od razu przypomniałam sobie, że będąc na Erasmusie w ramach zajęć byliśmy na wycieczce w hiszpańskim więzieniu i był to raczej taki pensjonat z basenem. Choć te kilka lat temu zastanawiałam się po co nas tam zabrali, skoro życie studenta takie bujne jest i rano ciężko wstać, a co dopiero spacerować po więzieniu, ale dziś wiem, że to miało sens ????. W śnie musiałam się szybko spakować bo samochód już czekał. Tak więc pobiegłam w podskokach pakować moje bambetle. Jakie było moje zaskoczenie kiedy przy starej, czerwonej skodzie stała wychowawczyni, za którą niespecjalnie przepadałam i oznajmiła, że odwiezie mnie do samej Malagi, a właściwie Marbelli, bo chce się poopalać, to może mnie podwieźć bo i tak nie ma kto. Jak pomyślałam, że przez tyle godzin będę z nią w jednym samochodzie, to trochę się przeraziłam, bo byłyśmy jak Yin i Yang… Ale co tam, Hiszpania czekała, nie ważne, że w więzieniu, ważne, że będę oddychać innym powietrzem.

Wychowawczyni okazała się dosyć szalona, bo pędziłyśmy szybciej niż przewidywały to nie tylko przepisy ruchu drogowego, ale także założenia konstrukcyjne skody. Przerw na siku nie było, bo mówiła, że nie po to wyprzedza te wszystkie auta, po to żeby teraz one wyprzedziły ją, ale na subwayu zjadłyśmy kanapkę wegetariańską z sosem kowbojskim, była wyśmienita! Zapamiętałam też piękną, młodziutką trawę za oknem, jakby jakiś austriacki rolnik wystrzygł ją zgodnie z unijną normą. Podróż mijała szybko, skoda dawała radę, ale kiedy przekroczyłyśmy granicę francusko-hiszpańską, gdzieś po 2 godzinach znalazłyśmy się w jakimś lesie. Wychowawczyni jak zwykle na mnie nakrzyczała, że przespałam zjazd, a miałam nawigować. Szybko mnie zdyscyplinowała, więc rozejrzałam się po lesie, przypomniałam sobie wszystkie podróże z Tatą i kiedy już doszłam do tego, że musimy jechać na południe. Powiedziałam wychowawczyni, że musimy szukać mrowisk, bo są bardziej rozciągnięte ku południowi, ale wychowawczyni spojrzała na mnie z typowym dla siebie spojrzeniem i powiedziała, że sama mam ich szukać, bo to wszystko przeze mnie. Niestety mrowisk nie znalazłam, ale zobaczyłam ścięte pnie, w których słoje są szersze i pojedyncze korony samotnie stojących drzew liściastych, a to zawsze oznacza południe. Nagle przypomniałam sobie wszystko co Tata mówił, kiedy zgubię się w lesie i to było jak szóstka w totka. Wychowawczyni była sceptyczna, ale zgodziła się pojechać we wskazanym kierunku i znalazłyśmy drogę, ale chyba donikąd, bo nie było żadnych znaków i wychowawczyni już dymiło się z uszu ze złości, aż zatrzymała się i powiedziała, że dalej prowadzę ja. Ucieszyłam się, bo kocham jeździć (po takim czasie bez samochodu zadowoliła mnie nawet manualna skoda). Jechałam przed siebie, właściwie z wiatrem we włosach, bo okna musiały być otwarte, aż nagle zobaczyłam morze i plażę, było bajecznie! Kupiłyśmy sobie churrosy z czekoladą i słonym karmelem, usiadłyśmy na plaży i zapomniałam o więzieniu, było tak normalnie, rozmawiałyśmy o głupotach mniejszych i większych. Na stopach miałam swoje pierwsze Birkenstocki, które kupiłam w Hiszpanii lata temu, wyglądały jak nowe i pomyślałam sobie, że pójdę w nich tam gdzie tylko chcę, a wychowawczyni powiedziała mi, że prawdziwa wolność wiele daje, ale dużo wymaga i nie wiadomo skąd zjawił się Mietek (taki śmieszny funkcjonariusz). Niestety nie wiem co się stało dalej, bo Baśka jak zawsze o 6 rano robiła sceny i postawiła mnie na równe nogi. Codziennie nawet z najpiękniejszego snu, wyrywa mnie ta wariatka, ale staram się powtarzać nasze powiedzonko!: NERWY W KONSERWY I NA EKSPORT DO WIETNAMU ????

Kerasu


Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001