Dożywocie

Widok z więzienngo okna, fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Na różnych etapach mojego „życia”, karę dożywotniego pozbawienia wolności, w zależności od mojego stanu psychicznego, porównywałam do sytuacji bądź wyobrażeń. Raz to była dla mnie kara śmierci, innym razem próba pokonania toru przeszkód na wózku inwalidzkim, a nawet przykucia zdrowego ciała do szpitalnego łóżka z widokiem przez balkonowe okna na ruch życia na zewnątrz. W lepszych chwilach znajduję w sobie nadzieję, wierzę w Boga i to moje dożywocie porównuję do powolnego oswojenia się ze śmiertelną chorobą – taki HCV penitencjarny. Może nie zaraża, ale na pewno odstrasza i nie wiadomo jak go leczyć. Jest to „choroba”, na którą coraz więcej ludzi „choruje” z iluzyjnym wyleczeniem po 25 latach.
Płaszcz dożywocia podszyty jest lękiem o wszystko. Lękiem, który w czasie całej „walki”, o przetrwanie uwiera jak źle dopasowana poszewka. Płaszcz, który osłania nagie ciało, a jego kolor stygmatyzuje cię.
Człowiek z dożywociem nabywa się jakieś dwubiegunowości – takie śpiewanie zwykłego „sto lat” przy kopaniu grobów – bo czeka na widzenia i głupieje. Cieszy się, że za chwilę zobaczy bliskich, że przyjadą, przytulą, po prostu będą z tobą co oznacza, że nie odtrącą ciebie, próbują cię wspierać, nie wstydzą się ciebie, ale jednocześnie ty zamartwiasz się, czy podczas ich podróży wszystko będzie dobrze, czy nic im się nie stanie, czy dojadą szczęśliwie. W końcu masz to widzenie, płaczesz ze szczęścia, ozdabiając tę chwilę słowami otuchy. A potem nagle ostatni pocałunek i serca radosne dają miejsce zmartwieniu: czy zbytnio nie będę przeżywać tego spotkania i czy moi bliscy wrócą do domu bezpiecznie… I tak w kółko.
Czekasz na telefon, idziesz, nie dodzwaniasz się – masakra.
Tysiąc sposobów na zniszczenie dnia… (Przemilczę, ile kilogramów nerwów dorzuca niepotrzebnie wyobraźnia)…
Wyczytujesz w Kodeksie, że po pewnym czasie możesz się o coś ubiegać: (o przegrupowanie, przepustkę, wokandę – na wszystko jest liczba odbytej już kary), więc idziesz i słyszysz: „Ale pani ma dożywocie”.
Każdy zapis, którego się chwyta dożywotka, by nie tracić nadziei jest tak naprawdę suchym zapisem.
To nie ukończona szkoła czy zrobiony kurs powinny stanowić o możliwości powrotu do społeczeństwa, tylko waga przełożonej miłości bliskich i wiary w osobę skazanej na dożywocie. To ludzie po tamtej stronie i ich siła czekania jest wyznacznikiem pracy osadzonego. Wiara ludzi z zewnątrz podbudowuje każdego więźnia. Człowiek chce wyjść do TAMTYCH ludzi, a nie pozostawać w TYM w czym tkwi.
Kolega z celi pomoże ukończyć szkołę i papier jest, ale czy kolega pomoże wykonywać pracę za murem? – oto jest pytanie. Czy taki kolega pomoże wysławiać się, szanować, kochać? To przecież bliscy, którzy trwają przy osadzonym przez lata wiedzą najlepiej jak ciężko jest, ile bólu, zmęczenia, napięcia, wycieńczenia kosztuje, by dotrwać do pierwszej możliwej szansy na powrót do nich. Po całej tej drodze umierają osoby, samemu zwyczajnie można się rozchorować. Więźniowie wychodzą i ponownie wracają, opowiadając o świecie – ich świecie. Rozpadają się związki. Dorastają dzieci.
Większość ukaranych dostaje szansę i połowa z nich ją zmarnuje, a osoba z dożywociem stoi w miejscu i nie może nic zrobić. Boli najbardziej to, że sam wyrok zamyka drzwi i nie ma pomysłu na takich ludzi, więc resocjalizujesz się sam, by udowodnić, że nie jesteś zwierzęciem, że nie trzeba się ciebie bać, że masz w sobie wartość, potrzebę życia i taką samą chęć do uśmiechu jak wszyscy. Że tęsknisz, rozmyślasz i że bez powodu cię ludzie kochają. 
Czynnikiem do pozytywnej prognozy kryminologiczno-społecznej powinno być np: posiadanie przez osadzonego na dożywocie stałego miejsca zamieszkania, istnienie osoby w gronie najbliższych skazanego, która finansowo zapewni właściwy pobyt w ramach udzielonego warunkowego, brak konfliktów między skazanym a jego rodziną, udokumentowane potwierdzenie o stałych i serdecznych wzajemnych kontaktach, stwierdzony u skazanego brak uzależnień bądź przebyte leczenie odwykowe, brak zaburzeń osobowości, pozytywna ocena wykonywania przez skazanego zadań wynikających z indywidualnego programu oddziaływań. Taki program powinien być wyraźnie określony – kryteria, które musi spełnić w celu uzyskania p.w.zwol.
Gdyby człowiek wiedział co musi zrobić, a administracja się z tego nie wycofywała, byłoby lżej, a tak?
Zmiany wychowawców, psychologów, dyrektorów powodują ciągłe „poznawanie osadzonego od nowa”, a tak naprawdę to najwygodniejsze „odraczanie” rozmów o przyszłości dożywotki.
Skazany na dożywocie kompletnie nie jest prowadzony, oczekuje się od niego braku problemów i trzeba wyczuć co ten problem może przynieść…
Nie wiem jak to wszystko bym przetrwała bez ludzi motywujących i kochających mnie – bezwarunkowo.

Pełnoletnia


Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 05_znak_uproszczony_kolor_biale_tlo-1-1024x288.png

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie Tablica-na-bloga-1024x683.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie Plakat-informacyjnty-bloga-724x1024.jpg

Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.




Alegoria uśmiechu w bólu

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Geometria ciała

zestaw przekształceń na białym prostokącie łóżka.

Pooopraw – krzyczy głos

nie bytujemy na białym.

Kolejne zmaganie

z oporną poduszką

katorgą mojej

pląsającej głowy.

Który to już raz

w mętnej kapsule czasu

wachlowałem

skrzydłami powykręcanych rąk…

przynaglam piskliwym głosem

zranionego orła mojego umysłu.

Anioła uwięzionego w pułapkach

moich ziemskich figur…

płaskich częściej niż przestrzennych.

Dobrze

wyszeptałem.

I coś

jakby uśmiech

właściwy rytm serca

ale i krzywizna ust.

Punkt styczności zapiekłego bólu

z balsamem

sam nie wiem

może z nieba…

Wyblakła gwiazdka ulgi

w nocy cierpienia

Marcin F.


Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 05_znak_uproszczony_kolor_biale_tlo-1-1024x288.png

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie Tablica-na-bloga-1024x683.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie Plakat-informacyjnty-bloga-724x1024.jpg

Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.




Jestem egoistką

Warsztat pisania tekstów do bloga eWKratke.pl, fot. M. Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

W tym sensie jestem egoistką, czyli człowiekiem, który szuka szczęścia i postępuje zgodnie ze swoim sumieniem, nawet wbrew woli innych ludzi.

Hmm… jako mała dziewczynka często słyszałam zarzut, że jestem egoistką. Bardzo się tym przejmowałam i rosło we mnie poczucie winy. Jak wiecie egoista wg słownika to „człowiek, który przekłada własny interes na dobro innych: SAMOLUB”. Ale tu w relacjach często jest tak, że niektórzy posługują się epitetem „egoista”, żeby narzucić własną wolę.

Pewnego dnia odkryłam, że powinnam dbać o to, co jest dla mnie ważne. Kierować się własnym sumieniem i podejmować decyzje zgodnie z własnym przekonaniem, nawet jeżeli to oznacza, że ktoś poczuje się z tego powodu rozczarowany albo zraniony.

I kiedy jako dorosła usłyszałam po raz kolejny jesteś egoistką, odpowiedziałam:

– Tak jestem EGOISTKĄ! I chce nią być!

W życiu trzeba umieć rozważać, ile można z siebie poświęcić dla innych ludzi.

Miej własne zdanie i podejmuj decyzje w zgodzie z własnym sumieniem, nawet jeśli będziesz musiał komuś się sprzeciwić.

Jestem otwarta na potrzeby innych, ale jeżeli nie są to sprawy życia i śmierci, zajmuje się nimi dopiero po moich własnych najpilniejszych zajęciach. Znam swoje pragnienia i marzenia i staram się je realizować. Czasem kosztem tego, że ktoś poczuje się rozczarowany, że na spotkanie mam tylko 5 minut.

W tym sensie jestem egoistką. Czyli człowiekiem, który szuka szczęścia, podejmuje decyzje i postępuje zgodnie ze swoim przekonaniem i sumieniem, nawet wbrew woli innych ludzi.

Jestem sobą, a to chyba się w życiu liczy?

Pozdrawiam,

EVELINE


Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 05_znak_uproszczony_kolor_biale_tlo-1-1024x288.png

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie Tablica-na-bloga-1024x683.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie Plakat-informacyjnty-bloga-724x1024.jpg

Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.






Matura to bzdura?

Fot. Małogrzata Brus

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

W maju będę zdawać maturę. (Tak w więzieniu też się to zdarza). Mam wrażenie jakbym nic innego nie robiła tylko uczyła się do matury i tak od trzech lat.

Jakiś czas temu przeczytałam bardzo ciekawe wyjaśnienie słowa nauka, cytuję: „efekt uboczny powtarzania czynności”, tak więc od trzech lat powtarzam czynności z matematyki, polskiego, angielskiego i wosu, zaczynam podejrzewać, że jestem w tej grupie, która musi powtarzać te czynności parę razy więcej niż inni. Co jakaś wiedza się pojawi, to za kilka tygodni znika. W listopadzie miałam matury próbne. Podeszłam do nich dość optymistycznie, przecież cały czas się uczę. Przy polskim i angielskim czułam się jak geniusz, do każdego pytania miałam jakąś odpowiedź, przy wosie trochę się spociłam, a przy matematyce czułam się jak na tych filmikach, które oglądałam w Internecie „Matura to bzdura”. Ze strachu zapomniałam, gdzie leży Polska. 170 minut na maturę to tyle co nic. Na maturze próbnej z matematyki po 130 minutach byłam wciąż przy zadaniach zamkniętych, potem zaczęłam skakać po zadaniach otwartych. Rozwiązałam trzy za dwa punkty i 1 wypociłam w zadaniu za 5. Oczywiście wtedy jeszcze o tym nie wiedziałam. Załamałam się kompletnie. Jesteście ciekawi, jakie miałam wyniki? No nie najlepsze… Jedynie jestem dumna z angielskiego: 85%! A reszta, no cóż bardzo średnia, mój geniusz z polskiego 63%, z wos 65% a z matematyki 52%.

Nie, nie, nie poddaję się, spróbuję zawalczyć o więcej, w końcu do maja jeszcze trochę czasu mam. Po powtarzam te wszystkie potrzebne czynności do nauki. Najważniejsze to zatrzymać w głowie to, co do niej już weszło. Jak ja bym chciała mieć fotograficzną pamięć. Przeczytasz coś, rozwiążesz, zeskanujesz, zapiszesz w mózgu i przerzucisz z powrotem na kartkę. Niestety, to nie mój przypadek. Ja muszę się uczyć non stop tego samego i powtarzać, powtarzać, powtarzać, powtarzać aż do maja.

Monika


Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 05_znak_uproszczony_kolor_biale_tlo-1-1024x288.png

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie Tablica-na-bloga-1024x683.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie Plakat-informacyjnty-bloga-724x1024.jpg

Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.




Rachunek sumienia

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Próbuję sobie przypomnieć, ile razy głos wewnętrzny duszy ostrzegał mnie, że nie będę umiała wymienić co, kierowało mną, gdy sięgałam po „zło”! Żałowałam, było postanowienie poprawy, spowiedź, ale zawsze zatrzymywałam się na zadośćuczynieniu bliźniemu. Jak naprawić wyrządzoną krzywdę? Życie jest kwintesencją decyzyjności, niekończącym się ciągiem wyborów. Nie ma w nim nikogo, kto za mnie dokona podsumowania, kto mnie podliczy za całość.
W życiu sami jesteśmy kucharzami, bo od nas zależy, jaki zgotujemy sobie los.
Czy będziemy najedzeni? Czy po czymś zostanie niesmak? Mało kiedy jest tak, jak mówili inni, kwestia smaku, gustu, wychowania.
Co wtedy, gdy na coś nas nie stać?
Zadowolić się czymś innym?
Zamówić, zjeść i uciec przed zapłatą?
Obejść się smakiem?
W menu podjętych kroków gorycz porażki czy kwaśne rozczarowanie powinno być alarmującym przedsmakiem do bardzo słonego rachunku. Rachunku, który będziemy spłacać sami.
Ile będzie wynosił mój rachunek sumienia?
I komu mogę uiścić te opłatę?
Czy znajdzie się ktoś, kto znając całą prawdę, wyciągnie do mnie pomocną dłoń lub w święta opłatek?
Podobno w moich oczach zauważalny jest bezbrzeżny smutek, a ja nie wiem, czy to ja stałam się tak czytelna, czy oczy rzeczywiście są zwierciadłem duszy? Widzę życie jak podróż przez gabinet luster. Żeby przejść dalej, trzeba dokonać wyboru, stłuc jedno z nich.
Co mam zrobić, gdy od zawsze nie mieszczę się w ramy? Wypadam z każdej szuflady, a w mojej szafie są tylko szkielety złych decyzji. Widzę siebie w krzywym zwierciadle, więc jak miałabym umieć podejmować niektóre decyzje? Im jest trudniej, tym szczelniej zawijam się w kokon.
Jestem motylem, który nie wie, kiedy będzie miał szansę się przepoczwarzyć. Obecnie: larwa.
Chciałabym mieć pewność, że wcale nie jestem taka zła, jak mówią. Chciałabym mieć pewność, że wcale nie jestem taka zła. Bo póki co, to mam tylko pewność, że wcale nie jestem.
Ja tu jedynie czekam.
To mój rachunek sumienia.
To mój efekt motyla.
Każdy ma w życiu choć jeden moment, który pozostaje w pamięci, w sferze domysłów. Przeklęte „co by było, gdyby…”
A może byłoby inaczej?
Może dałoby się to zmienić?
Naprawić?
Gdyby miała wehikuł czasu, wiem, że nigdy nie popełniłabym tych samych błędów. Odwróciłabym się, poszła w inną stronę.
Próbowała przeprosić.
Chyba na tym polega kara więzienia, zatrzymania się w czasie tuż, po zatrzymaniu i notoryczne myślenie o tym, że można było się zatrzymać wcześniej.
Przed swoją wyobraźnią nie ma ucieczki, marzenie ściętej głowy. Aż dziwię się czasem, że moja głowa jest jeszcze na moim karku. Umiem brać na siebie odpowiedzialność za swoje czyny, potrafię odróżnić dobro od zła.
Jestem tego jeszcze żywym przykładem. Jeśli mogłabym się pokusić o rachunek sumienia, to moje sumienie stoi przede mną jak wyrzut, patrzy, jedynie patrzy na mnie i tym swoim błagającym wzrokiem nie pozwala oderwać mi od niego wzroku. Gdy patrzę w lustro, sumienie zawsze rozmawia ze mną w cztery oczy.
Stanowię stygmat.
Świadomie i dobrowolnie – rachunek, proszę:
1) udział w zabójstwie – dożywocie.

Pełnoletnia


Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 05_znak_uproszczony_kolor_biale_tlo-1-1024x288.png

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie Tablica-na-bloga-1024x683.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie Plakat-informacyjnty-bloga-724x1024.jpg

Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.




Rozśmieszyć Pana Boga

Więzienne ogrodzenie, fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Mówi się, że jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga, przedstaw mu swoje plany. Z doświadczenia wiem, że to święta prawda i to nie tylko w więzieniu. Jednak zwłaszcza tutaj, dlatego staram się planów na nowy rok nie robić, bo po co później przeżywać rozczarowania. W sytuacji, kiedy sprawowanie kontroli nad własnym życiem staje się raczej iluzoryczne, można tylko mieć nadzieję, że zdoła się jakoś przetrwać to, co przyniosą kolejne dni i miesiące. Można też mieć nadzieję, że mimo Wszystko szczęście dopisze i nie będzie tak źle.

Chociaż nie wyobrażam sobie za bardzo, jak będzie ten rok 2023 wyglądał dla mnie osobiście, zawsze gdzieś tam kołacze się nieśmiała myśl, że może zdarzy się coś dobrego, coś nadającego głębszy sens więziennej egzystencji, może przybliżającego do upragnionej wolności, a przynajmniej, że nic nie zostanie mi znów odebrane. Niczego konkretnego nie planuję, więc po cichu liczę na to, że Pan Bóg mnie nie wyśmieje, lecz się do mnie uśmiechnie. Cóż, cuda się zdarzają. Chyba. Niekiedy.

Czasami ogarnia mnie strach i przeganiam precz wszelkie przyszłościowe dumania. Lepiej nie myśleć, nie spodziewać się, poddać biegowi zdarzeń. Niemniej ostatnio przeczytałam gdzieś, że kiedy człowiek traci perspektywę na przyszłość, teraźniejszość staje się nie do zniesienia, zredukowana do mechanicznych funkcji naszego ciała tudzież chaotycznych skojarzeń pęczniejących w otępiałym umyśle. Człowiek pozbawiony myśli o przyszłości nieuchronnie degraduje się, staje na powrót zwierzęciem. A ja pragnę ze wszystkich sił zachować swoje człowieczeństwo, choćby warunki nie wiem jak nie sprzyjały. To też muszę jednak upewniać się przynajmniej w jednym: że mam jakąś przyszłość, aczkolwiek nie znam jeszcze jej kształtu, nie umiem nazwać jej żadnymi imionami, namalować żadnymi kolorami. Niepewność jest trudna i wyczerpująca, niespodzianki nie zawsze cieszą…

Pozostaje życzyć sobie, by najskrytsze pragnienia serca nie stały w sprzeczności z planami Pana Boga – czego również życzę wszystkim czytelnikom naszego bloga na nowy rok 2023.

Pozdrawiam 

Zośka


Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 05_znak_uproszczony_kolor_biale_tlo-1-1024x288.png

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie Tablica-na-bloga-1024x683.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie Plakat-informacyjnty-bloga-724x1024.jpg

Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.






Jutro Będzie Inaczej!

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Każdy dzień w tym „miejscu” różni się nie tylko datą, każdy dzień jest inny. Choć wydawałoby się, że jestem zamknięty i codziennie mogę spodziewać się tego samego,r to jednak tak nie jest. Moje dni różnią się od siebie np. nastrojem, uczuciem, nastawieniem. Czasami wstaję rano, patrzę za okno, burzliwa pogoda, list, w którym nic nie ma, co chciałbym czytać, telefon nieodebrany lub niełatwa rozmowa. Kumulacja złych zdarzeń wprowadza mnie w zły nastrój. Kupa myśli w mojej głowie, bezsensownych pytań, tęsknota za bliskimi, rodziną. Tęsknota za dniem, kiedy będę WOLNYM CZŁOWIEKIEM. Mam nadzieję, że ten dzień szybko się skończy. Nie lubię tych dni. Kto lubi być sztuczny?! Pocieszam się faktem, że już bliżej niż dalej, pocieszam się tym, jak daleko zaszedłem, pocieszam się faktem, że inni mają gorzej. Kolejny poranek, zbudziło mnie słońce, które wdarło się przez moje okno. Dziś dzień widzenia, od samego rana grają skoczną muzykę, która wczoraj wydawała się być irytująca. Ja szykując się na widzenie, podśpiewuję sobie troszkę, telefon dziś później, wszyscy będą w domu. Już na samą myśl o dzisiejszym dniu czuję się świetnie i żyć mi się chce, coraz bardziej pozytywne myśli, wiele dobrego się dziś stało… Oby jutro też zbudziło mnie słońce 😊 Wstaję rano niestety, 5 rano telepiąc się z zimna zamykam okno i wiem, że dzisiaj nie będzie słońca, bo każdy dzień jest inny.

Dawid T.


Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.

Obrazek

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 05_znak_uproszczony_kolor_biale_tlo-1-1024x288.png

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie Tablica-na-bloga-1024x683.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie Plakat-informacyjnty-bloga-724x1024.jpg

Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.





Pułapka noworocznych postanowień…

Zimne ognie, fot. Zuzanna Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Na niebie fajerwerki, pełno wokół bliskich osób życzenia, a my ,,składamy sobie postanowienia w głowie” – co w tym roku? Pierwszy odruch? – Wymyślić coś ambitnego, przełomowego… Zrobić listę i wreszcie się za siebie wziąć. 

Jednak potem większość z nas takich postanowień nie realizuje! A wy jak do tego podchodzicie?

Będę się zdrowo odżywiać, schudnę, nauczę się języka. Przestanę się złościć bez powodu.

Zacznę biegać… mogłabym tak bez końca.

Nad wszystkimi dobrymi postanowieniami unosi się jakieś fatum: wszystkie bez wyjątku zbyt późno zostają powzięte. Jak dla mnie tempo życia jest takie, że dla równowagi lepiej ujmować sobie obowiązków, niż je dodawać. Każdy z nas wpadł w przymus napełnienia kolejnych dni zadaniami. 

Pamiętam kiedyś przeczytałam ,,kobieta ręce ma zawsze zajęte”, wryło mi się to w podświadomość. To jest jak wiecznie obowiązujące polecenie: zawsze coś rób, to twój obowiązek!

Powiedz sobie, że teraz skreślasz i rezygnujesz –  najlepiej głośno, sobie i innym, wychylając kieliszek szampana (mniej pić na dziesiątym miejscu na szczęście). Czas jest cenniejszy niż pieniądz, bo nie da się go dokupić. ,,Znane są tysiące metod na realizacje naszych postanowień” – ale  nikt nie wie jak je spełnić. 

Dlatego Moi Drodzy Czytelnicy naszego bloga: trzymajcie się teorii mądrych, czyli Alberta Einsteina: NIE ZABIJAJ SWOJEGO ROKU 2023 postanowieniami, które dotyczą rzeczy mało istotnych. Zrób miejsce na SIEBIE. Na to co dla Ciebie się liczy. Cokolwiek by to nie było.

Eveline


Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.



Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.





Grudzień – miesiąc refleksji!

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Kartka z kalendarza Fundacji PRZEKRÓJ, fot. M. Brus

Zakładam, że podobnie jak ja możecie być znudzeni ,,entymi’’ radami dotyczącymi tego, że koniec roku jest najlepszym czasem na to, aby stworzyć sobie plan na nowego siebie. Kojarzy się to z długą listą planów i postanowień, które w większości nie są przez nas realizowane, a nawet często zapomniane.

Jednak będąc osadzonym w zakładzie karnym, człowiek ma czas na to, aby przemyśleć sobie nie tylko swoje błędy, ale także całe swoje życie. Mamy czas na to, żeby przewartościować swoje priorytety. Często gęsto bywa tak, że ,,coś” sobie postanowiliśmy, a później odchodziliśmy od swoich postanowień. Zbierzmy siły w sobie i wykorzystując koniec roku w TAKIM MIEJSCU JAK ,,TO”, podsumujmy go!

Spróbujmy spojrzeć na swoje doświadczenie tym razem z wdzięcznością, pamiętając, że każde doświadczanie, nie tylko to dobre, ale także to złe wzbogaca nas wewnętrznie – przecież wszyscy popełniamy błędy, najważniejsze jest to, jak je naprawiamy. Dzięki takiemu podejściu będzie też nam łatwiej spojrzeć na siebie łagodniejszym okiem i może to spowoduje, że tym razem będziemy bardziej asertywni w swoich postanowieniach.

Od zawsze było wiadomo, że na sukces trzeba sobie zapracować, a to wymaga czasu i cierpliwości. Niczego nie osiągniemy pstryknięciem palcami. Dążę do tego, że powoli, małymi kroczkami możemy też osiągnąć sukces z naszymi noworocznymi postanowieniami względem siebie. Nawet jeśli teraz nasze życie jest niełatwe, to i tak są rzeczy, za które możemy być wdzięczni. Mimo, że znalezienie czegoś pozytywnego w całym tym chaosie jest trudne, osobiście uważam, że uczucie wdzięczności do swojego życia jest najważniejsze. Jeśli trudno nam wymyślić, za co możemy być wdzięczni, postarajmy się podziękować za miniony dzień, za to co się w nim dobrego wydarzyło. Szukajmy plusów różnych wydarzeń z minionego dnia; nawet jeśli jakieś zdarzenia mogły być dla nas przykre, spróbujmy wynieść z nich jakieś pozytywne doświadczenia, aby w przyszłości w podobnej sytuacji postąpić inaczej… lepiej. Pamiętajmy też, że nie zawdzięczamy sobie wszystkiego – spotkaliśmy w swoim życiu wielu ludzi, którzy nam pomogli. Doceńmy ich. Umiejętność doceniania innych ludzi buduje w nas dużo dobrych cech, dzięki którym w przyszłości stajemy się lepsi. Na koniec podziękujmy sobie. Znajdźmy cechy charakteru, za które się lubimy, a potem cechy, które uważamy, że powinniśmy w sobie zmienić. Obiecajmy sobie to, że kolejny dzień będzie drogą do lepszego JA.

Życzę Wam Szczęśliwego Nowego Roku. Trzymam kciuki, aby udało się Wam wytrwać w Waszych postanowieniach.

Krecik 🙂


Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.


Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie tablica-ministerialna-bloga-1024x680.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie Plakat-informacyjny-ewkratke-cdr-724x1024.jpg

Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.




Święta Bridget

Haftowana kartka osadzonej z Grochowa, fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Święta Bożego Narodzenia to dla mnie wyjątkowy czas. Czas zadumy i nostalgii, ale jednocześnie czas spędzony moją Rodziną, Mamą, Tatą i najważniejszym Mężczyzną mojego życia – Synem. Pamiętam jakby to było wczoraj, a przecież to już rok. Wspomnienia mam piękne. Duży stół, pięknie przystrojony wszystko pachnie potrawami (mama kończy pierogi, ja kleję uszka), Tata i Marcel ubierają choinkę. Zaraz przyjedzie mój brat, bratowa i Filip – mój wspaniały bratanek. Pod choinką już gromadzimy prezenty. Zamykam oczy i widzę moją ukochaną Mamę pięknie ubraną z uśmiechem na twarzy, Tata z Marcelem w koszulach i pięknych spodniach. Cieszymy się magią tych Świąt, radość widać na naszych twarzach, w oddali słychać kolędy, a za oknem prószy śnieg. Czuję to do dziś. Jeszcze nikt nie wie, że nadchodzący rok będzie tak trudny dla nas wszystkich.

5.05.22 r. to dla mnie i moich bliskich trudny dzień. Muszę, bo tak należy, stawić się do odbycia kary. Myślę – przecież to nie koniec świata – przecież wychodzę za chwilę, bo sprawy się wyjaśnią. Mija miesiąc za miesiącem, przychodzi grudzień. Już wiem, że te Święta będą inne od pozostałych, spędzę je bez Rodziny. Tak bardzo bym chciała wrócić do domu, poczuć magię Świąt, tak wyjątkową w moim rodzinnym domu! Chciałabym móc przytulić się do mojego Synka, przytulić się do moich bliskich i ułożyć głowę na ramieniu mojej Mamy. Co mi pozostało? Widzę w oknach kraty. Jedno, co mnie pociesza, to miła atmosfera w celi. Skład jest ważny, bo w tym miejscu zwłaszcza w Święta miło jest usiąść mimo wszystko przy jednym stole, podzielić się opłatkiem, zjeść kawałek ciasta, posłuchać kolęd… Bo to jest tak: „Jak nie ma co się lubi, to się robi wszystko by mieć to, co się lubi”, i tą maksymą skończę swój post, życząc wszystkim spełnienia marzeń, dużo radości, uśmiechu i tym, którzy tu są wolności.

Pozdrawiam,

Bridget


Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.


Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie tablica-ministerialna-bloga-1024x680.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie Plakat-informacyjny-ewkratke-cdr-724x1024.jpg

Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.