Walentiny Nowy Rok

1-DSC_0156

Największa radość i oczekiwania dla mnie to Nowy Rok. Jestem Rosjanką i były takie czasy, że nie wolno było obchodzić świąt religijnych. Dlatego moi rodzice Święta przenieśli na Nowy Rok. Zawsze żywa choinka do sufitu, a pod choinką prezenty. Na choince cukierki, łańcuszki, choinka cała kolorowa, a zapach lasu niesamowity w całym mieszkaniu. Cała rodzina siadała do stołu o 23:00 i odprowadzała Stary Nowy Rok, a o północy szampan i szczęśliwego Nowego Roku. Do 1:00 w nocy obchodzilismy Święta Rożdiestwo. Rodzina musiała być w komplecie, a po 1:00 w nocy starsze rodzeństwo leciało na zabawę, a młodsze grzecznie szło spać.

Walentina

Święty Mikołaj nosi buty mojego taty

Pamiętam jak dziś, choinka pachnąca lasem, stół pięknie zastawiony, zapachy unoszące się w powietrzu i my tacy szczęśliwi i zaganiani.

Ja, mój brat i moi rodzice. Wspomnienia, do których wracam co rok, kiedy tylko poczuję magię Świąt.

Siedzimy przy stole, wypatrujemy pierwszej gwiazdki i prezentów. Moja mama wysyła ojca po coś do piwnicy, zejdzie się trochę w czasie, kiedy wróci, ale dzwonek do drzwi… Szybko z bratem biegniemy, żeby zobaczyć, kto to o tej porze do nas idzie. Po co, na co, kto?? Mama otwiera i własnym oczom nie wierzę – stoi On we własnej osobie – Święty Mikołaj.

– Czy byliście grzeczni? Czy chcecie prezenty?

Ale zaraz, jak to?? Dlaczego Święty ma buty mojego taty???

Radosnych, szczęśliwych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia,

życzy Aneta B.

Życzenia Blogerek

1-1-Życzenia Blogerek

Zbliżają się kolejne Święta Bożego Narodzenia, które na swój sposób my – tworzące tego bloga, jak i Wy – nasi Drodzy Czytacze – spędzimy wspólnie.

Dlatego że możemy i chcemy, składamy Wam najserdeczniejsze życzenia!

Przede wszystkim zdrowia – bo każdy wie, że ono jest najważniejsze, później spokoju – bo w życiu, które jest ciągłym biegnie, dobrze jest się zatrzymać choć na chwilę, następnie szczęścia – bo nawet jeśli jest jak mrugnięcie krótkie i ulotne, to miło, gdy nam się przytrafia, no i spełnienia – każdemu takiego, jakiego sobie tylko zapragnie.

Nowy 2016 Rok: żeby był w miarę możliwości lepszy od tego, który mija, albo chociaż żeby nie był gorszy 🙂 i żebyśmy wszyscy mieli okazję spotkać się za rok i znowu życzyć sobie najlepszego!

Blogerki

I my, Redakcja bloga z wolności,  życzymy wszystkim naszym Czytaczom wesołych i spokojnych Świąt. Przyjaciołom dziękujemy za wsparcie.
W szczególności dziękujemy Onet.pl za opiekę,  wspieranie i prezenty. Firma ta od początku istnienia eWKratke.blog.pl opiekuje się nami, wspiera dobrą radą,  promuje i utrzymuje bez nastawienia na zysk.
Dziękujemy serdecznie za wszystko, życzymy pomyślności i wielu naśladowników!

Wydawca eWKratke
Fundacja „Dom Kultury”

Przygotowania do Świąt

1-DSC_0158

 W więzieniu zaczynam przygotowywać się do Świąt już dwa miesiące przed Wigilią.

Potrzebuję tyle czasu na przygotowanie pocztówek (robię je sama). W tym roku postanowiłam zrobić wyszywane pocztówki. No i czuję, jak czas przelatuje przez palce. Już grudzień, a ja jeszcze nie skończyłam. Przygotowuję też prezenty dla przyjaciół i ich podopiecznych, dla rodziny.

Plany na wielkie sprzątanie – na szczęście to tylko jedno pomieszczenie :).

No i ozdoby. Stroik i ozdoby celi. A na koniec pięknie namaluję szron na oknie pastą do zębów. Będzie okno jak z bajek.

Trochę oszczędności, żeby można było zrobić śledzika. Ksiądz rozda opłatek. W telewizji włączę kolędowanie.

Zostaje najtrudniejsze: telefon z życzeniami do domu. Nie dzwonię w same Święta, zawsze składam życzenia dzień wcześniej, bo to dużo łatwiejsze.

W samą Wigilię planujemy jakieś więzienne smakołyki (sałatkę warzywną, sałatkę z zupki chińskiej, jakieś ciasto). Podzielimy się opłatkiem, zjemy śledzia i obejrzę mnóstwo filmów o mikołajach i Świętach.

Tak to mniej więcej wygląda. Kilka szczegółów pominęłam, bo chciałam Wam pokazać te pozytywne strony, bo w Święta właśnie te są najważniejsze.

PS. W związku z tym, że Święta się zbliżają wielkimi krokami, chciałabym złożyć życzenia wszystkim ludziom, którzy zaglądają na naszego bloga, wszystkim, którzy go tworzą i w ogóle wszystkim, którzy jeszcze żadnych życzeń nie otrzymali.

Spokojnych i ciepłych od miłości Świąt. Niech Boże błogosławieństwo będzie ze wszystkimi i wszędzie.

Monika

Nie lubię Świąt

1-DSC_0167

Są osoby, które na swój sposób je obchodzą tu w więzieniu. Wystrajają cele, robią sobie różne jedzenie, a nawet wypieki a la świąteczne… Jeśli chodzi o mnie to nie lubię Świąt i zbytnio ich nie obchodzę. Ale w jakimś stopniu dostosowuję się się do współlokatorek z celi, ale osobiście ich nie obchodzę. To nie tak, że tutaj ich nie obchodzę, bo na wolności też nie obchodziłam. A to dlatego, że kłótnie rodzinne w tym okresie (między rodzicami) mi ten świąteczny czas obrzydziły.

Agnieszka

 

 

Czym są dla mnie Święta

 1-DSC_0254-001

Pełna wiara miłości bliskich, zjednoczenie, zrozumienie wybaczania błędów, radość, wspólne pojednanie, doznawanie ciągłego wsparcia na dobre i złe, a nadto wszystko bezpieczeństwo.

Najkochańsze Święta to Święta razem z dziadkami. Pełna wiara w lepsze i codzienne jutro okazywane przez moją babunię ze strony mamy. Ciepła atmosfera, poczęstunek, a także życzenia i prezenty, śpiewanie wspólnie kolęd świątecznych. Oczekiwanie pierwszej gwiazdki z modlitwą w Kościele, smakowanie pysznych ryb, dzielenie się wszystkim co dobre.

Aneta

 

Jak to się stało, że tu trafiłam

1-2-DSC_0583

Oczywiście, że dziękuję za wszystkie rady i zdania co do mojego wpisu („Jak to się stało, że tu trafiłam? :)” z dnia 23 września 2015), ale jak już decydujecie się na takie kroki, no to czytajcie podtreść napisanego. Świetne rady, ale dlaczego myślicie, że w tej chwili otwieracie mi oczy? Wiem o tym wszystkim, tylko zależy czy zawalczę, czy nie. A to już zależy tylko ode mnie, a nie od terapii i tym podobnym. Chodź nic złego w tym nie widzę, ale tylko tego jest za mało. Chciałam powiedzieć przez swój wpis, że walka z „samym sobą” jest ciężka i zostanie do końca życia. Ale nie napisałam, że jest przegrana! Człowiek jest dziwnym stworzeniem.. Dobrze widzi jak powinno wyglądać czyjeś życie, ale nie zawsze wie jak poradzić sobie sam.

Pozdrawiam i dziękuję, Wiola

Fiesta latina Ed Szynszyla

1-DSC_0063-001

Jednym z moich marzeń, takich z pierwszej dwudziestki na liście i przy założeniu, że dożyję – jest wyjazd do Rio na karnawał. Jeszcze mi do realizacji daleko, ale życie bywa zabawnie przewrotne i skoro nie może Małgosia do Rio to poniekąd Rio przyszło do Małgosi 😉 . Wczoraj miałyśmy niesamowitego gościa, który nie tylko opowiadał nam o tym, jak to w Brazylii jest, ale przyniósł ze sobą całą masę przedmiotów związanych z karnawałem – i nie tylko. Poza strojami, które noszą tancerki samby = od pióropusza do butów na szaleńczo wysokich koturnach, mogłyśmy zobaczyć, dotknąć i zagrać na przeróżnych instrumentach. Oczywiście nazwy były tak egzotyczne, że dziś już ich nie pamiętam 🙂 , ale nie to jest najważniejsze. Tyle kolorów i dźwięków nawet w tak małej skali to harmider w głowie 🙂 , ale tak przyjemny, że automatycznie chciałoby się więcej… Tyle, że w oryginale 🙂 . Sam karnawał to dla mnie tylko dodatek, który chętnie zaliczyłbym, ale tylko po to, aby później przeżyć wszystko co możliwe z daleka od większych miast. Kiedyś Beata Pawlikowska podróżowała śladem Arkady Fiedlera – może mi uda się za czas jakiś popodróżować jej śladem? Dostałyśmy książkę „Blondynka na Amazonce” – nie sposób się oderwać od takiej lektury 🙂 !

Na razie mogę tylko poczytać i posłuchać opowieści innych ludzi, choćby tak jak naszego gościa Ed Szynszyla, ale za jakiś czas – mam nadzieję – dane mi będzie przeżyć coś podobnego, co będę mogła poopowiadać innym albo wspominać we własnej głowie i uśmiechać się szeroko do własnych wspomnień.

Małgosia

Rozgrzeszenie

 1-DSC_0030

Chcę pomagać ludziom, którzy zbłądzili, którzy są być może gdzieś na swoim życiowym zakręcie. Chciałabym rozmawiać z osobami uzależnionymi – którzy chcą, a nie wiedzą jak powiedzieć STOP nałogowi, który jest ich katem, a oni ofiarą, bo są słabi, bezsilni. Panie Boże, zróbmy tak – każdy ocalony, wygrany – to moje rozgrzeszenie, jeden grzech mniej. Czy tak może być?… Dla mnie musi, bo czułabym się zrozumiana, potrzebna – mogłabym być światełkiem w tunelu – kto chce ten zobaczy promyk nadziei na lepsze jutro. Myślę, aby zrobić np.: projekt lub pogawędki na ten temat i puścić w obieg, ale najbardziej usatysfakcjonowałaby mnie bezpośrednia rozmowa. Nie ma to jak czuć, widzieć, płakać i śmiać się z drugim człowiekiem.

Pozdrawiam, Aneta B.

Jak w bajce

1-DSC_0742

9 listopada odwiedziło nas dwóch sympatycznych panów ze Studni O. Jest to grupa, która specjalizuje się w opowiadaniu historii, zarówn starszym, jak i młodszym. Jarek, bo tak nazywał się jeden z artystów, jest opowiadaczem i to zawodowym. Nie powiem, trochę mnie to zdziwiło, nawet przez głowę przeszła myśl „czego to ludzie nie wymyślą…”.

Drugim artystą był Gwidon, on wydawał się trochę ciekawszy, a to przez instrumenty, na których miał zamiar grać. Pierwszy raz widziałam takie rzeczy, jak balafon, didżeridu czy ngoni – to taki rodzaj harfy, zresztą bardzo dziwny jak na moje oko.

Jedno jest pewne, może i każdy z osobna nie wyróżniał się niczym szczególnym, jednak w duecie byli jedną całością. Nie wyobrażam sobie jednego bez drugiego. Razem opowiadali nam historie, przy tym grając na instrumentach i nucąc słowa. Po prostu „odleciałam”, tylko nie wiem gdzie?

Był to na pewno świat marzeń, świat muzyki i harmonii, był to taki magiczny świat. Bo taka właśnie atmosfera panowała podczas ich występu.

Zostałam zahipnotyzowana, jakby przeleciał nad nami Dzwoneczek z Piotrusia Pana i obrzuciła nas magicznym pyłem. Byłam w bajce.

Miśka 30