Opustoszałe serce

Grafika: Maciej Pastuszka
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

 Rozstania

Na samym wstępie zadaję sama sobie pytanie: czy z tak otwartą raną wypowiadanie się w tej kwestii będzie łatwe? O ile obiektywne? A być może, kwestionowanie tej sytuacji obecnie, jest jedyną opcją uwiecznienia tego, przez co przechodzi człowiek opustoszały?

 W głowie, od skroni do skroni odbijają się słowa, jak piłeczka ping – pongowa od planszy do planszy : „Nie mogę tak dłużej. Chcę to zakończyć”. Serce szybciej pompuje krew, w gardle stoi gula, a po policzkach lecą słone łzy. Coraz szybciej unosi i opada klatka piersiowa. Kurczy się żołądek, przed oczami, na tle ciemnego nocnego nieba przemijają wszystkie obrazy zapisane w pamięci, powieki opuszczają się tak powoli po spuchniętych oczach. Chcę wykrzyczeć do wszechświata „Kocham Cię”, tak jakby to mogło odwrócić cały bieg.

„Nie ma w tym żadnej twojej winy. Kocham Cię, ale to ja nie poradziłam sobie, przepraszam”.

Nie da się zarzucić nic, bo wszyscy jesteśmy ludźmi. Ale co czują ci, którzy są po tamtej stronie muru, ból, trach, niedosyt? Gdy osoba, którą kochasz jest pozbawiona wolności, stajesz na równi z ogromnym wyzwaniem. Być może czasem zaniedbując swoje potrzeby i priorytety kosztem tej drugiej osoby. Być może w tym wszystkim powoli tracisz siebie. Być może ostatecznie się poddajesz. Nie wiem, co boli bardziej: rozstanie, gdy uczucia się wypalają czy czystość uczuć jest aż przezroczysta, ale poddajesz się, bo nie umiesz sobie poradzić? Wydaje się, że najbardziej boli rozstanie, gdy tętnią uczucia, gdy prawdziwość jest nieskazitelna.

Dylemat, który targa mną najbardziej: walczyć o tę miłość czy pozwolić odejść w imię miłości? Jak walczyć, gdy w warunkach ograniczonych jest to niemal niemożliwe? Nie mam nic do powiedzenia, chociaż słowa w głowie się nie kończą. Czuje, jakby usta zaklejono na krzyż taśmą izolacyjną, bo nie chcą się słuchać. A drżenie w ciele, jakby otumania rozum i ogranicza jakiekolwiek czynności. Mój umysł przewija myśli o tym, na ile było stać nas, co tak naprawdę zawiodło? Myślę, że powinnam być tam. Tam, gdzie leży moje serce. Tam, do kogo należy. No właśnie – należy.

Nie czuję, jakbym została zraniona.

Nie czuję, jakby złamano mi serce.

Nie czuję, jakby zdradzono moje uczucia.

Czuję, że kocham. Czuję, że jestem kochana.

Czuję się opustoszała, obolała i cholernie przytłoczona.

Chociaż boli, proszę nie drap. Pozwól ranom się zabliźnić.

Czas leczy złamane serca, a co z tymi spustoszałymi?

A może płomień mojego serca będzie tym elementem, który pozwoli walczyć o lepsze jutro. Tego jeszcze nie wiem.

Teraz coraz bardziej ciąży każda minuta, godzina, dzień. Nie wiem, co jest z reguły wyborem jakiejkolwiek osoby w tej sytuacji. Ale co jest moim wyborem? Czas. Tak cenna rzecz, której nie sposób odzyskać. Czas, który zabliźni rany albo uczyni istotą codzienności prawdziwe uczucia. Czas jest kwintesencjonalny, daje tak wiele, gdy gasną światła, gdy przedzierasz się przez noc, tak jakby czasoprzestrzeń była jedynie wymysłem ludzkości. Czujesz się jak człowiek w mydlanej bańce, gdy każdą chwilę zajmuje Ci myśl o tym jak kochasz.

Z natury jestem samotnikiem, ale samotność za kratami jest dobitnie uwierająca. Zawieszam się patrząc w okno, czując powiem wiatru, jak gdyby jego szept przyniósł wieści zza muru.

Zamykam oczy i niemal czuję ten dotyk, zapach skóry, delikatność warg. Stracić kogoś z kim połączyła nas próba czas, odległość i czysta miłość.

Przygniata mnie myśl, że obie przechodzimy przez dużą stratę, przez strach przed nieznanym. Kto powiedział, że nie będzie lepiej? A może ktoś powiedział, że jest to najbardziej bolesna strata?

Czuję jakbym prowadziła przetargi z głosem w swojej głowie, który tak cichym szeptem mówi, że można to odbudować. Ale nie, przecież to jest finito, moja przystań jest pusta. Chociaż i tak czeka aż przypłynie do niej ta jedyna łódź. Przybije z powrotem do brzegu, po jedynackiej wycieczce po oceanie.

Tak właściwie chciałabym porozmawiać z kimś, kto by mnie zwyczajnie wysłuchał. Ale wchodzenie w tak intymne pole emocjonalne jest tym, czego unikam jak ognia w warunkach więzienia.

Tak szczerze kocham i wiem, że tak mocno jestem kochana. Ta świadomość daje poczucie bezpieczeństwa i amnezję dla spustoszałego serca. Być może chciałabym zapisać w tym tekście inne słowa. A być może chciałabym napisać jakiś morał. Ostatecznie zostawię na końcu tylko jedno pytanie:

Czy czysta miłość jest ponad całą czasoprzestrzeń?

Barbara Mowczan


Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *