Mało prawdopodobne, że w ogóle się kiedyś spotkamy. Nie miałabym odwagi spojrzeć Wam w oczy, a poczucie winy, że Jola zginęła również przeze mnie, wiąże mi nogi. Mało prawdopodobne, by Państwo zgodzili się na takie spotkanie. I mało prawdopodobne, by mi wybaczyli. Ale ośmielam się: proszę o wybaczenie. I przepraszam.
Przepraszam, że tam poszłam, nie powstrzymałam tego, że stamtąd wyszłam. Mojego czynu nie usprawiedliwia ani moja młodość, ani nic innego. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie.
Wiem, że moje dożywocie nie koi Waszego bólu. Przepraszam, że pomimo dożywocia, wciąż żyję. A Joli już tyle lat nie ma na świecie. Myślę o niej codziennie. Mogła być żoną, matką, może nawet już babcią. Nie ma jej z Wami także przeze mnie. Ta myśl nigdy mnie nie opuszcza i nigdy nie opuści.
Wiedząc, że mi nie wybaczycie, przepraszam będąc kochaną przez moją Mamę. Prawdopodobnie nie wyjdę stąd przed śmiercią moich Rodziców. Może nigdy nie wyjdę na wolność. Wszyscy umrą ze złością na mnie. Już tego nie odwrócę. Dźwigam tę świadomość każdego dnia.
Przepraszam, że przeze mnie cierpicie. Przeprosiłabym wcześniej, ale wiem, że nawet dziś moje słowa otwierają Wasze rany.
Moja mama ma 76 lat i jest schorowaną kobietą, dla mnie bardzo dzielną, ale już zgarbioną pod ciężarem problemów. Ukrywała je przede mną, te wyzwiska, które spadały na nią z mojego powodu… Kiedy to wszystko się stało, jedyne co mogłam zrobić z tego miejsca, to przeprosić ją, że jestem takim dzieckiem. Że jej plany wobec mnie legły w gruzach już ponad ćwierć wieku temu. Proszę, nie miejcie do niej pretensji.
Przepraszam.
Nie wiem, czy dożywocie jest dobra karą. Na pewno, taki wyrok nie pozwala nikomu zapomnieć. Tak musi być. I tak jest.
Nie wiem, jak Państwo obiorą mój list. Przepraszam, że się ośmieliłam. Musiałam, to zrobić dla Mamy Joli i mojej Mamy.
Pełnoletnia
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.
Właśnie! Co znaczy kobieta w więzieniu? Gdy byłam na wolności, oglądałam filmy o takich miejscach, jak to. Szybko okazało się że to fikcja. Rzeczywistość jest koszmarna. Więzienie to miejsce, w którym na pewno kobiecie jest bardzo ciężko się odnaleźć. Oczywiście kobiecie, która w warunkach wolnościowych dbała o swoja wizualną stronę, higienę, jest niezwykle trudno przeżyć w tych warunkach. Brak codziennej kąpieli, higieniczne artykuły raz na miesiąc w minimalnej ilości (1 opakowanie podpasek, 2 rolki papieru toaletowego, mydło, szampon 200 ml. I to by było na tyle), brak czystych materacy i w końcu brak pościeli. Dyskomfort w celi, bo nawet swoich fizycznych potrzeb nie możesz załatwić w komforcie. Rotacja ludzi jest ogromna i dobrze gdy bije z nich czystość i ogłada, gorzej gdy masz do czynienia z totalną patologią.
Czujesz, że nie podołasz, że musisz bronić się, by w to co cię otacza- nie wsiąknąć. Chcesz niejednokrotnie krzyczeć, nie możesz, ból rozdziera serce. Brak możliwości wyjścia z celi, brak swobody, brak możliwości pójścia na zakupy i dokonywania swobodnego wyboru powoduje frustrację tak ogromną, że niejednokrotnie wyję z bezsilności. Chciałabym zjeść normalny obiad, móc wyjść na kawę z kumpelą, pójść do kina. Mówi się, że kobiety w więzieniu mają łatwiej, dogodniejsze warunki bytowe. Nic bardziej mylnego. Faceci, dlatego że silniejsi, bardziej zorganizowani, wiele więcej mogą osiągnąć. Służba więzienna się z nimi bardziej liczy, kobiety są traktowane lakonicznie, mniej poważnie. Kobiety nie są szanowane.
Jestem matką. Na wolności zostawiłam syna, który jest dla mnie wszystkim. To miejsce weryfikuje również osoby, które jak się wydawało, są ci bliskie. W moim przypadku boleśnie doświadczyłam porzucenia. Tęsknota rozrywa mi serce. Nie raz płaczę jak dziecko, mimo że jestem silną babką. Czy można tu zawiązać przyjaźń na lata? Tak, ja znalazłam przyjaźń, poznałam wielu wartościowych ludzi, bo przecież, ile ludzi, tyle historii ich pobytu tutaj.
Staram się o siebie dbać na tyle, na ile jest to możliwe. Stosuje peeling z kawy – świetna sprawa, maseczkę z płatków owsianych i siemienia – odmładzają moje już stare lico. Polecam.
Będąc w piekle, możesz poczuć
piękno i czuć się wspaniale.
Bridget
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.
Babiniec. Damskie więzienie. To jest
też część świata. Świata kobiet.
Gdzie się nie obejrzę – kobiety.
Młode, starsze. Wysokie, niskie. Szczupłe, przy kości. Blondynki,
szatynki, rude, kolorowe. Zadbane, zniszczone. Matki, córki, żony,
konkubiny. Heteroseksualne, bi, lesbijki. Sprawczynie, ofiary. Co
twarz to postać, a postać rzeczy zmienia ich historię. Ile osób,
tyle historii, w większości przykrych, smutnych, nie do uwierzenia.
Ile dróg do więzienia, tyle odczytanych wyroków. Wyroków, które
zmieniły życie. Życie, które nie takie miało być. Ale stało
się; indywidualnie trzeba próbować to przetrwać, walczyć,
wierzyć i choć minimalnie uczestniczyć w tamtym.
Bo więzienie nie może stać się metą
istnienia, bramą piekieł. To nie jest koniec świata, choć
częściej takie myśli przychodzą do głowy. Bo bycie kobietą w
więzieniu nie jest łatwą sprawą. Zawsze coś będzie nie tak.
Jaka matka? Nagle sobie o dzieciach
przypomniała!
Lesbijka? Ta, to spojrzeniem krępuje,
wzbudza myśli, że powinni ogólne łaźnie zlikwidować.
Bezdomna, której większość się
brzydzi.
Małolata, której lepiej unikać, bo
takie, to tylko problemy.
Dożywotka, takiej na niczym nie
zależy.
Stara, to pewnie schorowana, trzeba
wszystko przy niej robić.
Po studiach, to przemądrzała.
Bez szkoły, to ciągle pytanie co jak
napisać.
Zbyt ładne.
Zbyt dobrze ubrane.
Zbyt ciche, zbyt głośne.
Codzienność, do której ciężko się
przyzwyczaić.
Zapewne nie rodzi się to tylko w takim
miejscu, jakim jest więzienie, ale jest to bardzo odczuwalne w
totalnym zamknięciu. Nie masz, gdzie uciec przed spojrzeniem czy
szeptami, jest ogrom niesprawiedliwych ocen i dużo zasłużonych
wypowiedzi.
O matkach w więzieniu i ich ciążach
powinna się wypowiadać druga matka, tylko czy matkę, której
zabrano dzieci z jakiegoś powodu (najczęściej jest to nadużywanie
alkoholu w domu), zrozumie matka, która je wychowywała do dnia
aresztowania? Wielokrotnie kobiety – matki mnie oszukiwały w
różnych tematach, ale najczęściej dochodziło do tego wtedy, gdy
w grę wchodził telefon. Prosiły o przepuszczenie, bądź dodatkowe
minuty podpierając się kontaktem lub nawet problemami z dziećmi, a
wykonywały go do kogoś innego. Ile razy dałam się na to nabrać –
zwyczajnie im wierząc.
Biseksualne czy lesbijki, gatunek
problemowy z racji orientacji, nawiązywania relacji wewnątrz
zakładów karnych. W dzisiejszych czasach już mniej szykanowane,
ale bacznie obserwowane. Tolerowana jest orientacja, ale miłość
między dwiema kobietami nie do zaakceptowania. W zależności co
administracja z tego ma, jedne siedzą razem w celi, drugie rozwozi
się po Polsce. Takie kobiety mają utrudnione kontakty ze sobą i
tylko jednostkowe przypadki dostają zgody na widzenia.
Cierpienie przechodzi na wolnościowy
grunt.
Sporo tego typu przyjaźni rodzi się z
braku bliskości drugiej osoby. Wiele małżeństw, związków
partnerskich rozpada się z braku pożycia. Kobiety, w
przeciwieństwie do skazanych mężczyzn, rzadko otrzymują nagrodę
w postaci widzenia w oddzielnym pomieszczeniu. Albo w danym zakładzie
jest to ,,niepraktykowane”, albo zachodzi obawa zajścia w ciążę
przez osadzoną. Bo pierwsze na co się patrzy, to fakt, że jest się
osadzoną, a nie kobietą. Mężczyzna w Z.K. ma możliwość na
zaspokojenie tego typu potrzeb, on może spłodzić dziecko na tzw.
intymnym i nikogo to już nie interesuje, że jego partnerka
ewentualnie z braku funduszy poda go o alimenty. Mężczyźni mają
siłownie, więcej zajęć K.O., szkół, pracy wolnościowej. Więcej
osób na liście widzeń. Im łatwiej jest się wytłumaczyć przed
sądem z pobytu w zakładzie karnym, a kobieta usłyszy: ,, Żeby
kobieta takie rzeczy robiła!?”.
Kobiety są uważane za roszczeniowe,
kłótliwe, plotkary. Jedna będzie sprzątać celę, by doszorować
więzienny brud i stworzyć sobie namiastkę domu, inna stwierdzi, że
nie przyszła tu ,,ogarniać”. Jedna pokornie będzie nawet bez
pomocy, druga będzie się wyżywać na bliskich. Każdą przygniata
ciężar przeszłości, a niekiedy strach o przyszłość.
Do tego niemożliwość zadbania o
siebie tak, jak by się chciało wyglądać, jest też dużym
problemem. Uważam, że kobiecości się nie traci w więzieniu, że
powinno się tu też dobrze wyglądać. Lubię patrzeć jak kobiety
są umalowane, mają zrobione włosy, zadbane paznokcie. Emanuje od
nich większa pewność siebie, są bardziej uśmiechnięte, a tutaj
nie ma dostępu do pewnych kosmetyków. Nie w każdym zakładzie
kupisz kredkę do oczu czy zwykły puder, farbę do włosów za zgodą
dyrektora, lakiery do paznokci – zabronione, suszarki – wycofane.
Wygląd ma znaczenie w każdym miejscu, a niejednokrotnie jest dobrą
maską do przykrycia własnych cierpień.
Wbrew wszystkiemu kobiety otwierają
się przed sobą, opowiadają o prywatnym życiu, radzą,
przestrzegają, tylko niekiedy jest to bardzo zgubne. Bo kobiety
lubią żyć – życiem drugiej. Ta wrodzona ciekawość jeszcze
temu dopinguje, a bywa, że służba więzienna dolewa oliwy do ognia
przekazując informację przy całej celi. Temat do krytyki czy
przykłady niesprawiedliwości zawsze się znajdą. Zazdrość, chęć
bycia inną, lepszą, brak zrozumienia, mitomania, umniejszenie winy
to dzień powszedni w tym wszystkim tylko łzy są prawdziwe.
Kobiety statystycznie są częściej
zostawiane przez bliskich, stają się samotne w walce o przetrwanie
i powrót do domu. Do domu, którego mogą już nie mieć. Nie mając
wsparcia wewnątrz, niejednokrotnie nie wiedzą co mają robić.
Pełnoletnia
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.
Ciężko
jest opisać życie kobiety w więzieniu, bo każda z nas jest inna…
Pielęgnujemy się tak, jak na wolności, z tym że tutaj nie mamy
pryszniców czy wanien. Ale mamy miski, w których się myjemy
(ciało), włosy myjemy w zlewie pod bieżącą wodą. Mamy dostęp
do kosmetyków, oczywiście żele, szampony, odżywki i maseczki na
twarz. Oczywiście, że o siebie dbamy, dbamy tak, jak możemy.
Jeżeli chodzi o mężczyzn, to dbają o siebie tak samo, są czyści,
ogoleni i ostrzyżeni.
Nasze rodziny dbają o to, byśmy wyglądali jak „ludzie”: D hehe… No właśnie NASZE RODZINY… Bardzo za nimi tęsknimy, to chyba jest najgorsze, co nas tutaj spotkało… Jesteśmy bezsilni, jeżeli komukolwiek z naszych bliskich cokolwiek stałoby się, np. tfu.. tfu.. krzywda. To wtedy jesteśmy bezsilni, nie możemy zrobić nic, nie możemy nikomu pomóc, bo jesteśmy tutaj, dzieli nas mur.
Czasami
nasi bliscy odchodzą na zawsze i wtedy musimy sobie sami poradzić z
tą żałobą. Wiem, że nie ma nic gorszego. Naprawdę spotkałam
się z tym i wiem, że w takiej sytuacji ludzie gasną, stają się
jak chodzące głowy bez uczuć. Taka okropna niemoc bezsilności….
To jest tutaj najgorsze, że nie mamy żadnego wpływu na nic. Jeżeli
jesteśmy w związkach, mamy partnerów, to również jest trudne,
zwłaszcza gdy mamy długie wyroki… Nasi mężczyźni oczywiście
mówią, że będą czekać, a skutki są różne i wtedy milion
pytań… a co jeśli kogoś ma, a co jeśli mnie zostawi, a czemu
nie odebrał telefonu??, tak w koło Macieju.
Ze
swojego doświadczenia wiem, że lepiej nie mieć nikogo w tym
miejscu, wtedy przynajmniej mamy spokojną głowę. Życie tutaj i
tak jest ciężkie, walczymy o wszystko i wszystkiego się domagamy,
bo wszystko zależy od oddziałowych, funkcjonariuszy Służby
Więziennej. Jeżeli żyjemy z nimi dobrze, to mamy dobrze,
aczkolwiek ja uważam, że jeżeli jesteśmy ludźmi dla innych, to
to do nas wraca… Bo przecież Służba Więzienna to też ludzie i
tak jak my domagamy się szacunku, tak samo musimy okazywać szacunek
im. To jest takie zwykłe ludzkie i normalne. Choć nie każdy tak do
tego podchodzi…
A
co z człowieczeństwem na celach mieszkalnych? Czy można się z
kimś zaprzyjaźnić? Ja osobiście uważam, że tak, dlatego, że
sama miałam przyjemność poznawać kobiety, z którymi mam kontakt
do tej pory… A to jest już parę lat 🙂
Nie
ważne, że siedzimy w więzieniu: jesteśmy takie same jak kobiety
na wolności, też kochamy, dbamy o siebie i czujemy. To, że
jesteśmy w takim, a nie innym miejscu, nie zawsze jest naszą winą…
Możecie wierzyć lub nie, ale nie każdy siedzi przez swoje uczynki,
czasami zostajemy wmieszani lub znajdujemy się, nie w tym miejscu,
co trzeba i nie w tej minucie, co trzeba…
Życie
płata nam różne figle, ale ważne, by się nie załamywać. Musimy
być silne i nie zapominać o tym, że po każdej burzy czy wręcz
tornadzie przychodzi słoneczko, które wzbudzi w nas UŚMIECH…
POZDRAWIAM, KUNDEGUNDA
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.