Źle śpię lub nie sypiam wcale i
wtedy przez moją głowę przebiega stado dzików. Myśli krążą
tak nieznośnie, że marzę o przeprowadzeniu lobotomii mózgu,
zatrzymaniu gonitwy niezliczonych impulsów w neuronowym labiryncie,
albo przynajmniej o przeprowadzeniu operacji czyszczenia pamięci
przez system antywirusowy, by z radością patrzeć na paski postępu,
bo tak bardzo chciałabym kliknąć w zapominanie. Chciałabym
uwolnić się od gniotących duszę wycinków, od zbędnej wiedzy,
zupy mlecznej z więzienia, od imion, twarzy, nazwisk, które raz
spotkane, na zawsze wpadają mi w mózgowe zwoje i zostają z nimi
jak Himilsbach z angielskim. Ale nie mam żadnego programu
czyszczącego… Właściwie to nie mam tutaj niczego co chociaż
pomogłoby mi zapomnieć. Podczas gdy w normalnym życiu mamy dużą
nadpodaż łatwej kultury, wszystkie streamingi filmowe i serialowe,
gry, książki, muzyka na Spotify, wszystko na pstryknięcie palcami,
bez potrzeby wychodzenia z domu. Tak łatwo się zresetować, odciąć
i nie myśleć… a tutaj każdą emocję, czy to radość, czy
smutek odczuwa się mocniej i mimo, że pojedyncze kwiatki na
spacerniaku pachną piękniej, to gówno śmierdzi bardziej i chyba
nic tego nie zmieni.
A może jednak macie sposoby na
odcinanie i zapominanie?
Piszcie!
See U Soon ????
Kerasu
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
Wstępnie powiem Wam, że od dawna
dręczy mnie, (choć może nie) złe słowo użyte …, zastanawia,
„wierci dziurę w brzuchu” ? ???? kwestia czy to tylko „Ja”
tak mam ? Czy to z moją głową jest „coś” nie tak ?!? że mam
takie myśli, odczucia, że w ogóle, zastanawiam się nad TYM!
Mianowicie mam na myśli „pamięć”
! W mojej głowie kłębią się pytania, czemu nie pamiętam już
wręcz lat ze swojego życia! Owszem, jestem osobą, która jest
uzależniona, ale nie od „psychotropów”, leków które potrafią
odciąć Cię na 3 dni „niepamięci”, tylko zupełnie inny temat
(ale na daną chwilę jest to nie ważne). Bo nie tyczą się tego.
Moje myśli tzw. „chwilówki”, które zaraz mi się przypominają.
:/ … Dla mnie są to etapy życia, które chcę pamiętać. W
części z nich nawet nie ma kto mi o tym przypomnieć bo np. moja
babcia nie żyje, tak jak ojczym, który mnie wychowywał i był
bardziej dla mnie tatą niż mój własny❤️! Są anegdotki, które
pamiętam np. gdy przegoniłam jakiegoś zboczeńca z podwórka w
wieku 4 latek, po czym z mamą pogoniłyśmy na drugą stronę ulicy,
na Opaczewską do komisariatu, gdzie jakaś tam przyjaciółka mamy
pracowała, której podałam praktycznie cały rysopis, (tak
dokładny, że dorosły by nie podołał), po dwóch dniach go
złapali, ponieważ zaatakował 2 dziewczynki a ta młodsza była
przez rodziców uprzedzana wyglądem. Oszukała „zboka”, że musi
wrócić po lalę a w rzeczywistości poszła po tatę i sąsiadów,
panów którzy odpowiednio zareagowali i zawołali go na komendę!
Pamiętam jak miałam 6 lat i skakałam ze śmietnika na piasek. Po
kilku dniach, nie zauważyłam, że piachu ubyło, łamiąc rękę!
Gdy miałam 7 lat, przez miesiąc wakacji byłam u ojca, po czym gdy
mama odbierała mnie, widząc mnie utuczoną jak mały prosiak…
popłakała się (to były ostatnie wakacje przed 1 klasą
podstawówki, więc kupiła całą nową odzież), a później
ganiałyśmy żeby wymienić na większą… W te wakacje lubiłam
siedzieć przy parapecie, na którym było pełno kwiatków
doniczkowych, ponieważ miałam fazę na robienie odnóżek (udawało
się), nawet sadziłam pestki jabłka. Wiecie, że mi urosły?!?
Patrzyłam wtedy przez okno, ogrzewałam się promieniami słońca,
czekając na moment, gdy ujrzę którąś z moich psiapsi żebym
mogła lecieć na dwór ???? Tych anegdot jest jeszcze pewnie z
setka albo i dwusetka! Ale nie o to mi chodziło… Tylko o etapy,
których nie pamiętam a chciałabym. Często mama czy moi starzy
znajomi, przypominają mi o sytuacjach, które miały miejsce lata
temu, szczerze to szczątkowo po dłuższym czasie zaczyna mi świtać,
ale rzadko jestem w stanie całościowo przypomnieć sobie ze
szczegółami te historie :/ Jest to irytujące, ponieważ w
większości są to wydarzenia, które powinnam pamiętać!
Najbardziej
wkurza, denerwuje, irytuje czy powoduje u mnie wstyd to, że nie
pamiętam lat, które spędziłam w podstawówce, tylko prześwity,
że np. uczyłam Jasia (realnie chłopiec w okularkach, kręcone rude
włoski, ale większy o głowę ode mnie) … tego chłopczyka nikt
nie potrafił nauczyć wiązać buty, a mi zajęło to 15 minut ????
czy lekcje odrabiać z nim, litery pisać, ponieważ było to na
przestrzeni pierwszej, drugiej klasy, pomagałam mu bo był wielki
niczym 4 klasista, a tak nieporadny :/ … nawet biłam się za
niego z chłopakami bo mu dokuczali! Ogólnie pamiętam, że zawsze
uwagi dostawałam za bójki w obronie słabszych. Mama co chwilę
zmieniała „dzienniczki” bo nie było miejsca na skargi :/ …
Czy jak pomagałam koleżance z matmy w 6 klasie !! bo miałam dobre
oceny i lubiłam i NADAL lubię matematykę ❤️ a teraz ona jest
po EKONOMIKU – panią w banku pracującą, a ja tutaj gibię w
pasiaki – ŻART! Żenua… Tak jak pisałam są to „SZCZĄTKOWE”
wspomnienia. W międzyczasie pod koniec podstawówki przewinęły się
ośrodki typu pogotowie opiekuńcze czy „internat u zakonnic” w
Piasecznie. Chore miejsce, wiem, że nadal istnieje, prócz budynku
nic się nie zmieniło, nadal dojeżdżanie psychiczne i fizyczne,
psucie dziewczynkom psychiki, niszczenie emocji! To miejsce pamiętam,
nawet za dobrze i współczuję im ! ❤️… a „pogotowie” też
kilka sytuacji, nic więcej! W dorosłym życiu, w późniejszych
latach, momentami gdy już uciekłam w narkotyki, kombinowałam –
szczątki. W międzyczasie ośrodek dla uzależnionych – prześwity
i w pamięci miejsce jak psychiatryk, ponieważ gdy po 7 ms zamknęła
się za mną brama, byłam „wolna” od tego miejsca, to już w
drodze do szosy przeklnęłam pod nosem! Wiecie jaka była reakcja? W
głowie od razu „o Boże muszę przebiec 10 kółek” bo taka była
kara za przekleństwo! NIEPOROZUMIENIE i nie polecam przybytku zwanym
ZOZ Wólka Przybójewska, nikomu o prawie zdrowym umyśle ????!
Kolejny OŚRODEK – co prawda Monar, ale właśnie – ALE!
Wspaniali ludzie, psycholodzy! Lider p. Czarek był tak jak Ja
narkomanem i sam się leczył w Sokolnikach! Człowiek, który pomógł
niezliczonej ilości osób ❤️ Cała ta terapeutyczna „świta”
bardzo mi zapadła w pamięć i zdarzenia stamtąd. Nie każdy dzień,
wiadomo! Kończąc terapię byłam neofitką … Potem ponad 2.5 roku
mieszkałam w Anglii ❤️Nadal kocham to miejsce ???? a tak
stamtąd mam wspomnienia pierwszej prawdziwej miłości❤️!
wyjazdu do Hiszpanii, której nie pamiętam, tak jakbym tego chciała
☹ Anglia prócz tych paru wspomnień, później powrót do kraju,
mój wróg z podstawówki a potem miłość i ojciec mojego Syna,
który ma już 15 lat ❤️i jest wspaniałym człowiekiem ❤️Przez
te 12 lat związku z tatą małego było bardzo dużo, wręcz od
cholery „wspomnień” i pamięci, ale nie koniecznie przyjemnych i
miłych, choć nie ukrywam, że też na początku, czy gdy byliśmy
razem z małym, gdy się urodził i później w międzyczasie gdy
tworzyliśmy (próbowaliśmy) rodzinę, te kilka lat gdy czekałam na
niego z wiadomych powodów # nie były złym czasem… Później
choroba, którą przeszłam, ledwo co udało mi się uciec przed
śmiercią, ale zawalczyłam. Kilka lat żyjąc w nieświadomości,
lecz udało się, moja mama zaopiekowała się mną, tak jak kiedyś
gdy byłam małą dziewczynką, potrzebującą tak bardzo miłości
maminej ❤️:P No co? Każdemu może się zdarzyć ????!
Zbliżamy się do teraźniejszości dalszej, kolejny raz to miejsce
przez nieodebrane „awizo” … Powrót na wolność, chęć
szybkiego zarobku i znowu tutaj jestem!
Czemu muszę ściągać myśli, spalać
się aby wejść praktycznie w podświadomość, aby uzyskać choć
przez mgłę jakieś strzępki, nietrzymające się kupy, okres
szkolny. Czemu mam, aż takie luki w pamięci :/ ? Czasem nie mogę
przypomnieć sobie wiadomości nie wiem z okresu 6,7,8 klasy ?!? Jest
to żenujące, powodujące u mnie poczucie wstydu! Czy kolejne lata,
które gdzieś uciekły, niczym wróżka, którą spłoszysz i leci
niczym helikopter, z pędem powietrza… Niczym kula magiczna z
przeplatającymi się kolorami, znikającymi i powracającymi
ulotnie! Pomimo skupienia się… nie mogę do części tych
wspomnień powrócić, czuję się jakbym obracała się nie o 10,
20, 100 stopni tylko o 360 stopni bez końca! …
Chyba już za bardzo poleciałam z tematem i Was Kochani zanudziłam ☹ ? Jeśli nie to napiszcie czy też macie takie momenty „niepamięci”, jak reagujecie na to, czy to ja mam po prostu osobliwe odczucia, tak moim zdaniem „OSOBLIWE”. A może rzeczywiście jest tak jak mówią ludzie, którzy badają takie przypadki ? Że nasze mózgi wywalają jakąś część wiadomości z pamięci, po to aby zrobić w mózgu miejsce na nie! … Może Ci wielcy lekarze, badacze mają rację ????? Co o tym myślicie? Dla mnie ten temat jest ważny. Piszczcie. Pozdrawiam Was gorąco ????
19.02.2024r.
– Taka Ja –
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
A
bardziej poważnie: znany Brytyjczyk stwierdził, że system
demokratyczny jest wielce niedoskonały, ale póki co nie wymyślono
niczego lepszego. Moim zdaniem wymyślono, ale człowiek nie przetrwa
do tego stadium rozwoju.
Temat
nieskończenie obszerny z dziedzin nie tylko humanistycznych. Słowami
kluczowymi dla mnie jest: kompromis, tolerancja, elastyczność i
inne cechy w naszym społeczeństwie o utopijnym charakterze.
Polacy
zresztą nie mają poważnego doświadczenia z demokracjami.
Przykład
demokracji, konkret: 5 osób na celi – ja i czterech innych.
4 osoby
to „zwykli” osadzeni.
Ja
najstarszym stażem. Staram się wprowadzać demokratyczną
sprawiedliwość.
1
osadzony to osoba z folkloru grypsujących.
3
osadzeni zwykli wzięli mnie na stronę twierdząc: „musimy się
pozbyć kobyły”. Ja na to: „konie są spoko”.
Nic nie
miałem do „grypsującego”, G. Super się dogadywałem,
szanowałem jego zasady i poglądy, ale zarazem jasno mu tłumaczyłem,
że rozumiem, ale nie ze wszystkim się zgadzam.
Ale
była demokracja: 3 jest za, JA i G., jesteśmy przeciw. Wygrywa
większość. I ta trójka mówi do mnie: „to idź, Arek i powiadom
wychowawcę, my już byliśmy i powiedzieliśmy o naszym zdaniu”.
Poszedłem.
Okazało się, że nikt z tych 3 nie był u wychowawcy. Kpiono i
wyzywano mnie, że poszedłem podpier***. Kobyła zniknęła, a przez
„normalnych” na koniec zostałem oszukany i okradziony.
OWSIK
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
Aby
podejmować decyzje dotyczące określonej grupy, należy ustalić
priorytet. Np: wspólne dobro. To cel, wokół którego zjednoczymy
się w dążeniu do jego osiągnięcia. Poprzez współdziałanie w
tej określonej domenie. Jeżeli będzie to współdziałanie
skoordynowane i umożliwimy każdemu zainteresowanemu określenie
się, ustosunkowanie względem jego opinii, poglądu, czy potrzeb
wypracujemy możliwie najlepszy plan działania. Na tej podstawie
możemy wybrać najlepszy, najbardziej właściwy punkt widzenia i na
tym oprzeć działania.
Przyjęcie
tych reguł pozwoli na sprawne i sprawiedliwe osiągniecie celu
postawionego grupie. Na pozór to nic trudnego, jednak bez chęci
współdziałania i otwartości na indywidualne poglądy może okazać
się nieosiągalne… Korzystajmy z prawa do głosu i słuchajmy co
mają do powiedzenia inni.
Wspólnym
dobrem dla grupy może być zdolność do samoustanawiania schematów
działania danej grupy. To ma na celu umocnienie i scementowanie
więzi, które tę grupę stanowią. Nie zapominajmy o tym, że
demokratycznych reguł nie można stosować jednoosobowo.
Rafael T. Bezpański
Demokracja
bezpośrednia jest utopią. Człowiek jest istotą stadną, a stado
ma zawsze przywódcę. Niemożliwe jest podejmowanie wszystkich
decyzji “referendalnie”. Uważam, że każdy człowiek jest w
różnym stopniu – ale jest- egoistą, a egoiści wolą sami
podejmować decyzje, zwłaszcza bezpieczne!
Istnieje
również cecha człowieka taka jak strach, ta cecha skłania część
społeczeństwa lub jednostki do oddania decyzyjności innym (tzw.
trudne decyzje).
Wiedza jest
także kryterium podejmowania decyzji. Racjonalizm podpowiada nam,
aby w pewnych dziedzinach, w których nasza wiedza jest ograniczona
,oddać decyzyjność tzw. specjalistom w danej dziedzinie.
Maniek
Wspólne
decydowanie jest to w tutejszym miejscu dość trudne, często
dominuje tutaj liczba lat pobytu, status przestępczy, status
finansowy, siła, autorytet przestępczo-więzienny, autorytet
życiowy.
Porozumienie
jest możliwe podczas wspólnego ustalenia wewnętrznych zasad
panujących w danej celi mieszkalnej (głosowanie, każdy się może
wypowiedzieć).
Porozumienie
może być trudne w przypadku, kiedy ktoś ma z czegoś jakąś
osobistą korzyść.
Rozbieżne
charaktery utrudniają wspólne decydowanie, ale to wszystko to
indywidualny przypadek danego grona osób.
Czasami z
niesprawiedliwością osadzeni się po prostu godzą, zetknąłem się
z takim problemem. Była to forma bardzo inteligentna, umiejętnie
zainicjowana, która trwała dłuższy czas. Była to forma nękania
kogoś, przymuszania do określonego zachowania, o czym się
dowiedziałem po jakimś czasie i za wszelką cenę postanowiłem się
z tym problemem zmierzyć. Nie było to łatwe zadanie, ale
doprowadziłem do sprawiedliwego podziału między osadzonymi. Choć
jest tu grono osób, którym się to nie podoba, ponieważ utracili
swoje przywileje, ale teraz są wszyscy “JEDNAKOWO” traktowani.
Są zadowoleni i nie zadowoleni.
MP82
Podejmowanie
decyzji jest zależne od danej sytuacji, w której się znajdujemy i
czy mamy doświadczenie w danej dziedzinie. Wolę samodzielnie
podejmować decyzje, lecz czasem jest to niemożliwe i trzeba
zasięgnąć opinii innych, żeby wybrać najlepsze rozwiązanie,
ponieważ nikt nie wie wszystkiego, poza tym ludzie mają różne
spojrzenie na daną sytuację. Dlatego dobrze jest spojrzeć okiem
innych osób i podjąć decyzję razem.
Wiśnia
Wspólne
dobro jest to podejmowanie decyzji, które będą pasowały jednej
osobie lub grupie osób, np. wspólny remont domu z żoną, ma być
ładnie, funkcjonalnie i pasować jednej i drugiej osobie. Czyli po
podjęciu wspólnej decyzji, dla wspólnego dobra.
Jak
decydujemy razem
– musimy
znaleźć wspólny kompromis,
– musimy
znaleźć większość,
– głosujemy
– gry (kto
wygra, decyduje), np. oglądanie telewizji (kto ma pilot, decyduje
????),
– w dniu
dzisiejszym wyłączamy światło (nie muszę wtedy ściszać radia),
– odbieram
śniadanie, bo pierwszy wstaje ????,
– trzeba
znaleźć wspólne zainteresowania (sport, literatura, filmy),
– a najpierw
decydować samemu ????
GAL
Najważniejsze
jest ustalenie zasad zgodnych z regułami, na które zgodzą się
wszyscy uczestnicy grupy. Zasady te zostaną zaakceptowane przez
wszystkich. Wybór tych zasad odbędzie się na podstawie głosowania,
powstanie zestaw zasad, a wynik tych zasad będzie akceptowany przez
ogół.
W
procesie podejmowania decyzji u mężczyzn najważniejsza jest odwaga
w jej podjęciu. A ta odwaga wynika z wiedzy, kompetencji i
umiejętności osoby, która decyzję podejmuje. Podejmując decyzję
osoba ta jest świadoma skutków jakie będzie ona miała, jak na
nią wpłynie, jak wpłynie na otoczenie oraz jakie będą implikacje
wynikające z tej decyzji.
Samo
podjęcie decyzji jest już aktem odwagi, bo została ona podjęta,
jakakolwiek by ona nie była. Ocena tej decyzji pozostaje w
kompetencji świata zewnętrznego. Co się stanie, to się stanie,
ale decyzja została podjęta i czyn został wykonany (na podstawie
tej decyzji). A osoba miała tą odwagę aby
ją pojąć!!!
Piotr
Moim zdaniem
wspólna decyzja nie zawsze wychodzi, zależy gdzie i z kim w danej
sytuacji się znajdujemy… czego wspólne dobro ma dotyczyć. Każdy
człowiek ma odmienne zdanie, dlatego zawsze będzie ciężka droga
do tego, aby podążać do jednego celu i ten cel zrealizować,
ponieważ zawsze coś stanie ku temu na przeszkodzie. To wszystko co
mam do powiedzenia o wspólnej decyzji.
Dawidek
Teksty powstały na zajęciach prowadzonych przez Agatę Czarnacką w więzieniu w Areszcie Śledczym Warszawie – Białołęce.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001