Pisanie jest fajne 🙂 Jest dla mnie uwolnieniem różnych emocji, przemyśleń przelaniem ich na papier. Jest zwierzaniem się samej sobie lub tym, którzy mogą przeczytać teksty. Niezależnie, czy są to osoby nam znajome czy obce.
Pisanie wzbogaca wewnętrznie, prowokuje myślenie, powoduje, że mamy refleksje nad życiem, postępowaniem, wartościami, zachowaniami własnymi lub innych osób.
Jest to dokumentowanie tego, co mamy w głowie. Pomaga we wspominaniu, przypominaniu sobie tego, co było kiedyś, co się zmieniło w nas lub naszym otoczeniu. Może być wspaniałą terapią. Jest terapeutyczne. Od bardzo dawna nie pisałam. Przecież ciągle nie było czasu. Małe dzieci, rodzina, praca, mnóstwo obowiązków. Chętnie wróciłam i sprawia mi to coraz większą radość.
Inka
Sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
Pisanie jest sztuką, nadzieją, wytchnieniem. Miłością bez żalu i muzą z kamienia. Jak jutro, którego dzisiaj zapewne już nie mam. Jest wiarą, co nazajutrz mi śpiewa. Czuję, że żyję, gdy piszę te teksty. Oddycham, odpycham od siebie powietrze. Wiem, że odczuwam, że kocham, że trwam. I wtedy to ja przekształcam swój świat. Zakładam w swe teksty każdą myśl i perwersję. A szepty mi z dala dyktują te wersy. Ja kocham i piszę do Ciebie te teksty.
Sercem, nie ręką trwam w tym mezaliansie. Choć inni wertują, że zatracam się w sensie.
Budzić się rano z myślami na dnie i myślę, gdzie wepchnę to w swoje sny? Ja piszę, bo czuję się wolna, bo się czuję widoczna, nie bierna, a obca. Prowadzi mnie muza ta wierna mym sercu, choć jest tak odległa jak jeden z dziesięciu.
Świat jest powolny, a moje mury zostały zburzone. Bo piszę od dnia, gdy usłyszałam swój głos. A to się nie skończy, gdy zmienisz mój los. Będę ja pisać tobie do grobu, a zamiast róż dostaniesz ballady, bo inaczej nie umiem w tym świecie się bawić.
Barbara Mowczan
Sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
Chciałabym podzielić się z Wami pewną praktykę, która pomoże oraz pozwoli zajrzeć głębiej w swoją duszę oraz pozwoli stanąć ze swoją prawdą.
Tę praktykę polecam zrobić na dwa etapy:
1) ze sobą samym/samą
2) z osobą bliską/przyjacielem, dzieckiem, rodzicem, osobą zaufaną.
Trudno jest zazwyczaj mówić i pokazać swoją prawdę, a szczególnie patrzeć sobie głęboko w oczy i dostrzec też czyjąś prawdę.
Dlatego polecam najpierw dostrzec siebie i wejść głębiej w swoją historię, aby później móc praktykować i doświadczać innych spojrzeń.
Chciałabym, abyście mogli/mogły szczerze, bez słów pokazać spojrzeniem swoją historię, zmagania, trudności, jak i te momenty, które wypełniały Was miłością, dobrocią i uważnością.
Zacznij od Siebie i powtarzaj tą praktykę codziennie przez 21 dni.
Dlaczego, aż tyle dni?
Dlatego, ponieważ cykl w naturze trwa 21 dni, cykl kobiecy również 21 dni, fazy księżyca też.
Przed tą potężną praktyką, która pozwoli dostrzec i uwolnić Ciebie i zdjąć w końcu maskę z Twojej twarzy, pomyśl sobie, że jesteś jak stara cebula, która ma bardzo dużo warstw już niepotrzebnych Tobie i innym.
Po zdjęciu każdej warstwy (jeden dzień – jedna warstwa – jedna historia) odkryjesz – nowalijkę: nową piękną cebulę, rozświetloną i pełną życia, ale i uwolnienia z ciężaru i nadmiaru starych warstw!!!
Życzę Tobie uwalniającej i pełnej uważności praktyki i spojrzenia później na nowe i pełne miłości życie.
Oto praktyka: „Odzwierciedlenie Boskiego spojrzenia” – tak się nazywa ta praktyka.
1) Ty sama ze sobą, po 21 dniach możesz zacząć praktykować z innymi (kolejne 21 dni)
Usiądź naprzeciwko lustra (później naprzeciwko innej osoby), pomiędzy Wami zapal białą święcę. Zamknij oczy i poświęć kilka minut, aby znaleźć swoje centrum – stabilnego środka. Zacznij pomału oddychać poprzez nos (wdech) – usta (wydech). Twoje centrum to serce, brzuch, pępek. Po kilku minutach, kiedy rozluźnisz ciało i rozluźnisz umysł, otwórz oczy i po prostu spójrz na siebie lub daną osobę naprzeciwko. Spójrz na całą postać, a później skieruj uwagę na twarz i oczy, zatrzymaj się na oczach. Oddychaj lekko i swobodnie, postaraj się nie napinać ciała. Daj i przyjmij to spojrzenie w ciszy, będąc świadomą swojej lub tej osoby obecności, miłości wewnątrz i na zewnątrz.
Niech Twoje oczy, twarz, ciało będą cały czas zrelaksowane, ale jednocześnie w uważności i czujnie, oddychaj!
Obserwuj w sobie co się dzieje, jak ciało reaguje, jakie emocje przez Ciebie przebiegają, jakie myśli Cię ogarniają, co się zaczyna pojawiać w Tobie?
Jeśli Twoja uwaga błądzi, postaraj powrócić do wzroku (siebie w lustrze) lub osoby
z naprzeciwka; do obecności oraz miłości przepływającej między Wami. Daj sobie czas, oddychaj. Pozwól być w tej praktyce ze sobą (lub kimś innym) tylko 2-5 min. Tylko lub aż !
Po tym czasie daj sobie pokłon (lub partnerowi), dziękując w ten sposób za tę uważność
i możliwość zobaczenia siebie w innym wymiarze z daną historią bez słów.
Po tej praktyce prowadź dziennik każdego dnia spisując swoje, myśli, odczucia. W ten sposób uzdrowisz swoje ciało, umysł i ducha.
Życzę pięknej praktyki i dużo miłości dla siebie i zdjęcie tej ciężkiej maski, którą każdy zakłada w pewnym momencie. Niech zostanie zrzucona z miłością.
Izabela
Sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
W miłości jest miejsce na wszystkie emocje, na cały wachlarz uczuć. Jedne są bardziej przyjemne, inne trudniejsze do odczuwania. Gniew to emocja pierwotna. Może pojawiać się jako reakcja na zagrożenie rozpadem związku albo utratą siebie w relacji. Bardzo ważne jest aby nauczyć się wyrażać emocje i mieć kontakt z własnymi procesami wewnętrznymi. Większość par nie czuje się bezpiecznie w swojej relacji, ponieważ nie potrafią się komunikować. Nadają jakby na innych częstotliwościach. To prowadzi do nieporozumień. Często mamy problem z tym, aby w związku pokazać się bezbronnym przed tą drugą osobą. Zazwyczaj ludzie w parach dzielą się na tego, który wyraża emocje trudne, wyrzuca je z siebie czym rani partnera oraz tego, który te emocje tłumi i wycofuje się. Dzieje się tak, ponieważ kiedy pojawia się lęk każdy z nas stosuje inną strategię radzenia sobie – jedni eskalują (krzyczą, wyrzucają z siebie), inni deeskalują – wycofują się. Kiedy te osoby spotykają się w relacji, każda okopuje się w swojej strategii. Wszystko trwa do momentu aż dojdzie do wybuchu, czyli kłótni. Bodziec zazwyczaj jest minimalny : przewrócenie oczami, spóźnienie, brak odpowiedzi na telefon. W rzeczywistości głębiej kryją się inne problemy, dużo głębsze, m.in. poczucie bycia nieważnym, osamotnienie, brak poczucia bycia docenianym. Tak więc zbroja, w którą się ubieramy ma nas chronić. My wyrażamy złość, a pod spodem tak naprawdę czujemy się zagrożeni, nieważni, odrzuceni. Dlatego podstawą jest, aby dokopać się do tych uczuć i wyrazić je w relacji. Zatrzymać wir wzajemnych oskarżeń oraz gniewu i zacząć szczerze rozmawiać. Zdać sobie sprawę z tego, że konflikty między nami wynikają z tego, że bardzo się kochamy i zależy nam na sobie, Jest między nami więź. Gniew, złość jest żywa, więziotwórcza, ale trzeba ją powstrzymywać żeby dostać się do tych głębszych uczuć.
Loczek
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
Na samym wstępie zadaję sama sobie pytanie: czy z tak otwartą raną wypowiadanie się w tej kwestii będzie łatwe? O ile obiektywne? A być może, kwestionowanie tej sytuacji obecnie, jest jedyną opcją uwiecznienia tego, przez co przechodzi człowiek opustoszały?
W głowie, od skroni do skroni odbijają się słowa, jak piłeczka ping – pongowa od planszy do planszy : „Nie mogę tak dłużej. Chcę to zakończyć”. Serce szybciej pompuje krew, w gardle stoi gula, a po policzkach lecą słone łzy. Coraz szybciej unosi i opada klatka piersiowa. Kurczy się żołądek, przed oczami, na tle ciemnego nocnego nieba przemijają wszystkie obrazy zapisane w pamięci, powieki opuszczają się tak powoli po spuchniętych oczach. Chcę wykrzyczeć do wszechświata „Kocham Cię”, tak jakby to mogło odwrócić cały bieg.
„Nie ma w tym żadnej twojej winy. Kocham Cię, ale to ja nie poradziłam sobie, przepraszam”.
Nie da się zarzucić nic, bo wszyscy jesteśmy ludźmi. Ale co czują ci, którzy są po tamtej stronie muru, ból, trach, niedosyt? Gdy osoba, którą kochasz jest pozbawiona wolności, stajesz na równi z ogromnym wyzwaniem. Być może czasem zaniedbując swoje potrzeby i priorytety kosztem tej drugiej osoby. Być może w tym wszystkim powoli tracisz siebie. Być może ostatecznie się poddajesz. Nie wiem, co boli bardziej: rozstanie, gdy uczucia się wypalają czy czystość uczuć jest aż przezroczysta, ale poddajesz się, bo nie umiesz sobie poradzić? Wydaje się, że najbardziej boli rozstanie, gdy tętnią uczucia, gdy prawdziwość jest nieskazitelna.
Dylemat, który targa mną najbardziej: walczyć o tę miłość czy pozwolić odejść w imię miłości? Jak walczyć, gdy w warunkach ograniczonych jest to niemal niemożliwe? Nie mam nic do powiedzenia, chociaż słowa w głowie się nie kończą. Czuje, jakby usta zaklejono na krzyż taśmą izolacyjną, bo nie chcą się słuchać. A drżenie w ciele, jakby otumania rozum i ogranicza jakiekolwiek czynności. Mój umysł przewija myśli o tym, na ile było stać nas, co tak naprawdę zawiodło? Myślę, że powinnam być tam. Tam, gdzie leży moje serce. Tam, do kogo należy. No właśnie – należy.
Nie czuję, jakbym została zraniona.
Nie czuję, jakby złamano mi serce.
Nie czuję, jakby zdradzono moje uczucia.
Czuję, że kocham. Czuję, że jestem kochana.
Czuję się opustoszała, obolała i cholernie przytłoczona.
Chociaż boli, proszę nie drap. Pozwól ranom się zabliźnić.
Czas leczy złamane serca, a co z tymi spustoszałymi?
A może płomień mojego serca będzie tym elementem, który pozwoli walczyć o lepsze jutro. Tego jeszcze nie wiem.
Teraz coraz bardziej ciąży każda minuta, godzina, dzień. Nie wiem, co jest z reguły wyborem jakiejkolwiek osoby w tej sytuacji. Ale co jest moim wyborem? Czas. Tak cenna rzecz, której nie sposób odzyskać. Czas, który zabliźni rany albo uczyni istotą codzienności prawdziwe uczucia. Czas jest kwintesencjonalny, daje tak wiele, gdy gasną światła, gdy przedzierasz się przez noc, tak jakby czasoprzestrzeń była jedynie wymysłem ludzkości. Czujesz się jak człowiek w mydlanej bańce, gdy każdą chwilę zajmuje Ci myśl o tym jak kochasz.
Z natury jestem samotnikiem, ale samotność za kratami jest dobitnie uwierająca. Zawieszam się patrząc w okno, czując powiem wiatru, jak gdyby jego szept przyniósł wieści zza muru.
Zamykam oczy i niemal czuję ten dotyk, zapach skóry, delikatność warg. Stracić kogoś z kim połączyła nas próba czas, odległość i czysta miłość.
Przygniata mnie myśl, że obie przechodzimy przez dużą stratę, przez strach przed nieznanym. Kto powiedział, że nie będzie lepiej? A może ktoś powiedział, że jest to najbardziej bolesna strata?
Czuję jakbym prowadziła przetargi z głosem w swojej głowie, który tak cichym szeptem mówi, że można to odbudować. Ale nie, przecież to jest finito, moja przystań jest pusta. Chociaż i tak czeka aż przypłynie do niej ta jedyna łódź. Przybije z powrotem do brzegu, po jedynackiej wycieczce po oceanie.
Tak właściwie chciałabym porozmawiać z kimś, kto by mnie zwyczajnie wysłuchał. Ale wchodzenie w tak intymne pole emocjonalne jest tym, czego unikam jak ognia w warunkach więzienia.
Tak szczerze kocham i wiem, że tak mocno jestem kochana. Ta świadomość daje poczucie bezpieczeństwa i amnezję dla spustoszałego serca. Być może chciałabym zapisać w tym tekście inne słowa. A być może chciałabym napisać jakiś morał. Ostatecznie zostawię na końcu tylko jedno pytanie:
Czy czysta miłość jest ponad całą czasoprzestrzeń?
Barbara Mowczan
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
14 lutego wiąże się nam z miłością, kwiatami lub wyznaniem miłości. Ale z czasem zapomnieliśmy, że najważniejsza jest bliskość. Żyjemy w czasach, w których kłócimy się, zrywamy lub wyznajemy miłość przez komórkę. A co gdybyśmy w ten jeden dzień wrócili do czasów naszych babć i dziadków i spędzili walentynki offline? Jeśli masz swoją druga połówkę, zabierz ją na spacer, do kina lub na kebaba (to działa – polecam !!!). A jeśli jesteś sam, wyjdź gdzieś, zagadaj do osoby, która Ci się podoba. Nie bój się, że możesz dostać odmowę, bo kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana 🙂 Ale najważniejsze jest abyś pokochał siebie za to, jaki jesteś. Nie ważne co zrobiłeś, bo serce masz to samo. No i pamiętaj o rodzinie (kwiatek dla mamy będzie ok).
Wiktoria
Gif animowany: Alexander Bidermann
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
Dorosłość jest zwykłą iluzją. Jeżeli się nad tym zastanowić, to nikt z nas nigdy tak naprawdę nie dorasta. Po prostu robimy się wyżsi i bardziej włochaci. Pod fasadą dorosłości i doświadczeniami wszystkich warstw, które zdobywamy z cierpliwym biegiem lat wszyscy jesteśmy zasmarkanymi dziećmi z obdartymi kolanami, nieradzącymi sobie zbyt dobrze bez Kochanych Rodziców oraz naszych wspaniałych Przyjaciół !!! Kimże bowiem jesteśmy, jeśli nie sumą doświadczeń, które zbieramy przez całe życie? Bez nich stajemy się tylko szkieletami z krwiobiegiem. Jeżeli istnieje coś takiego jak dusza – a wciąż jestem co do tego przekonana. Nie uważam, że wartość Człowieka można mierzyć liczbą Osób na naszych pogrzebach. Większość ludzi ma zbyt wielu znajomych; zresztą słowo to straciło swój dawny sens, znajomi z internetu nie są przyjaciółmi. Prawdziwy Przyjaciel to ktoś zupełnie inny. Prawdziwa przyjaźń jest bezwarunkowa. Prawdziwych przyjaciół się kocha a także nienawidzi, ale są częścią nas w takim samym stopniu jak my sami. Nikt nie jest przygotowany na śmierć. Nikt nie jest na to gotowy. To prawda. Jesteśmy przyzwyczajeni do kontroli nad własnym życiem. Wydaje nam się, że możemy prześcignąć czas, lecz ze śmiercią nie ma żadnych targów. Żadnych prawdziwych prób, żadnego odwołania do Wyższej instancji. Nawet jeśli uda się ją oszukać, drugi raz na blef się nie nabierze. No tak. Zawsze dajemy sobie czas, aż któregoś dnia już go nam nie starczy.
Niczego nie zakładaj.
Podawaj wszystko w wątpliwość.
Odmawiaj tego, co wydaje się oczywiste.
X
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
Moje życie, moje wybory, moje zakręty i zawiłości,
moje emocje.
Ziarenko do ziarenka,
miłość do miłości,
nadzieja do nadziei,
łza do łzy.
Dużo już tego w moim życiu
zgromadziłam ale jest moje…
Nie jestem marionetką uszytą
z ludzkich upodobań,
żyje według swoich zasad,
wyciągając wnioski z życiowych porażek.
Moje życie, wybory, rozdroża, drogi, decyzje.
Zagubiona Ann
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
Prawda jest taka, że drugi człowiek nie uleczy smutku i pustki, które żyją w Tobie. Ty
sama musisz to zrobić.
Kiedy to zrozumiałam i zaopiekowałam się sobą samą to, też mogłam dać sobie wsparcie
i akceptację oraz zrozumienie różnych spraw, które wydarzyły się trudne w moim życiu.
I wtedy nadeszła Miłość.
Starałam się znaleźć w tym wszystkim równowagę i samoakceptację.
Ćwicząc, medytując, myśleć pozytywnie, pytać siebie i dawać sobie odpowiedzi.
Rozmawiałam sama ze sobą, jak i coraz bardziej poznawałam siebie.
Kim byłam, a kim się zaczęłam stawać.
Pytałam się często samej siebie: „Ciekawe jak życie zagra dziś ze mną w tą grę?”
Odkryłam po drodze różne odpowiedzi i poznałam przeróżnych ludzi, którzy pomogli mi
w „Nowym Życiu”, ale bez swojego zaangażowania i zrozumienia siebie nie byłoby sensu
i zmian.
Zrozumiałam też, że życie to TEATR i wszystko zależy, po której jesteś stronie:
– raz jesteś aktorem
– raz jesteś widzem
– raz jesteś reżyserem.
Wszystko zależy od samej siebie co wybiorę w danym momencie i z jakiej
perspektywy na to życie spojrzę i w co zagram.
Dziś nie oceniam, przyjmuję to co jest, chociaż nie zawsze jest to łatwe.
Jestem w ciągłej praktyce z samą sobą, ale i też pomagam zauważyć to innym i moją
ścieżką w życiu jest dawać to „światełko innym”.
Lubię patrzeć na dobrą stronę świata, nie po to, żeby udawać, że problemy nie istnieją, ale
po to, żeby czerpać z niej siłę do radzenia sobie z kłopotami.
Dziecko potrafi cieszyć się bez oceniania i żyć TU i TERAZ, niestety dorosłym to gdzieś
umyka i znika. Dlatego, tak bardzo mocno opiekuję się i kocham swoją małą wewnątrz
dziewczynkę, aby o tym nigdy nie zapomnieć i czerpać z tej siły, ile się da w dorosłym
życiu.
Izabela
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001