W impasie wyboru – między wstydem a poczuciem winy

Dekoracja w celi, fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Dzisiaj są moje imieniny. Jestem w areszcie już prawie 25 m-cy. Dzisiejszy dzień skłonił mnie do refleksji. Co zyskałam? Co utraciłam? W co wierzę i ufam? Jestem myślami tam – daleko, gdzie mój dom. Poczucie sprawiedliwości wzbudza we mnie chęć do działania. Ale czy powinnam coś zmienić w swoim życiu? Życie daje mi wiele różnych możliwości. Świat – środowisko stawia mnie przed ciągłymi wyborami. Czy to jest kolejna szansa, czy też wstyd i poczucie winy, że nie dokonałam wyboru. Ostatnie stulecie z kobiet bez wyboru, uczyniło kobiety, które nieustannie muszę „wybierać”. Tego „kołowrotka” możliwości nie sposób opuścić, bo trzymają nas w nim – wstyd i poczucie winy. Musimy więc DOJRZEĆ! Dojrzewanie polega na pozbywaniu się wielkościowych marzeń, złudzeń, niemożliwych do spełnienia oczekiwań. Aby dorosnąć wewnętrznie, musimy skonfrontować się z tym, kim już nigdy nie będziemy, z tym, co nam się nie udało, do czego nie mamy zdolności, umiejętności czy talentu. „Dojrzewanie” wiąże się z symboliczną żałobą nad tym, że już nie wszystkie opcje są możliwe. Każdy wybór powoduje, że jednocześnie rezygnujemy z czegoś innego. Żadna z nas nie będzie idealną żoną, partnerką, matką, kobietą, pracowniczką i kimkolwiek jeszcze by chciała być. Takie wielkościowe fantazje powodują, że gonimy za iluzją. Co chwila widzimy wyobrażoną wersję siebie, którą próbujemy złapać. Jednak im szybciej biegniemy, tym bardziej w tym biegu gubimy się. „Nie możemy złapać króliczka”… Dopiero moment zatrzymania, uznania tego, co jest ważne, co sobie wyobrażamy i co często właśnie bywa iluzją, daje nam szansę wyplątania się z pułapki własnych wydarzeń. Potrzebujemy zatem realnego odzwierciedlenia tego, jakie jesteśmy z naszymi ograniczeniami, ułomnościami, pięknem i brzydotą, tym co mamy i czego nie mamy, z tym co w naszym ciele harmonijnie i z tym co nieproporcjonalne. Co w naszym macierzyństwie wzniosłe i nieudane, co w naszej pracy wzniosłe i nieudane, twórcze lub przeciętne. Pogoń za wyobrażonym „Ja” idealnym, jest narcystyczną skazą naszych czasów. Żyjemy wśród atrakcyjnych obrazów, iluzji, niejednokrotnie pozbawione doświadczenia prawdziwego odzwierciedlenia. Nauczone zainteresowania tym, jakie mamy „być”, a nie jakie jesteśmy, kreowania, a nie poznawania siebie, gubimy się w świecie ciągłych wyborów i możliwości. Wstyd – nasz wewnętrzny stymulant działania, zawsze odnosi się do obrazu nas samych, do oczekiwanego wyobrażenia na temat: „Ja”. Odzywa się boleśnie za każdym razem, kiedy nie udaje nam się być takimi, jak same od siebie oczekiwałyśmy. Spuszczamy oczy…, próbujemy się schować, lepiej, żeby nikt nie dostrzegł nas takimi, jakie jesteśmy – nie dość dobre, dalekie od ideału. A ideały czają się wszędzie: piękne kobiety na bilbordach, uśmiechnięte matki na opakowaniu pieluszek, grupy spełnionych koleżanek, przyjaciółek na Facebooku. Są w gazetach, na zdjęciach w książkach. Nowoczesne, doświadczone, spełnione przewodniczki po świecie sukcesu. Nie są nachalne, ale ich wypatrujemy, widzimy je, czy tego chcemy, czy nie, wyławiamy z masy obrazów, która nas otacza. Nasze oczy na uwięzi wewnętrznej presji wyławiają dowody na to, że można lepiej, więcej, bardziej. Tylko że my w tym wszystkim, jakoś nie dajemy rady. Jednak, gdy wstyd na chwilę ucieknie, wówczas budzi się poczucie winy….. Ono jeszcze bardziej, szczelniej barykaduje wyjście z tej wewnętrznej gonitwy. Pierwszym krokiem do zmiany naszego życia jest usłyszenie tego, co w naszej głowie mówi nam nasze „EGO”. Większość z nas, nie zwraca uwagi, w jaki sposób do siebie same mówimy. Traktujemy swoje myśli jak rzeczywistość, jako „prawdę objawioną” na swój temat własny i świata. Kiedy już zarejestrujemy ten nieżyczliwy głos, naszym zadaniem jest uznać jego agresję i obcość. Zazwyczaj przeżywamy go jako część siebie. Raczej nie ma dzieci, które rosną w kochającym środowisku i mówią o sobie olewająco, oskarżająco, wyłapując wszystkie swoje niedociągnięcia. Ten sposób myślenia instalujemy w sobie, zapożyczając go ze świata zewnętrznego (od rodziców, nauczycieli i innych ważnych osób). W dorosłości wydaje się nam, że jest naszym własnym głosem, ale to nieprawda. Uświadomienie sobie jego obecności jest niezbędnym krokiem, aby zacząć z nim polemizować. A kiedy zauważymy, jak do siebie mówimy i będziemy mieć świadomość obcości i ataku ze strony wewnętrznego głosu, wówczas pojawi się możliwość, aby poczuć na niego złość. Dopiero wtedy możemy podjąć walkę z tym, co same robimy. Puszczając iluzję wyobrażonego Ja, zyskujemy szansę dostrzeżenia swojej prawdziwej twarzy.

Agnieszka


Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 05_znak_uproszczony_kolor_biale_tlo-1-1024x288.png


Zadanie : „Doposażenie Fundacji Dom Kultury”

Blog eWkratke.pl jest prowadzony z wykorzystaniem sprzętu zakupionego dzięki dofinansowaniu ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury — państwowego funduszu celowego, w ramach programu „Infrastruktura kultury” 2025


Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *