

„Gdzie jest Nemo?” to animowana opowieść o losach małej rybki, która na skutek wyjątkowo nieszczęśliwego zbiegu okoliczności wpada w potężne tarapaty i dostaje się do niewoli. Na szczęście, wytrwała grupa dzielnych przyjaciół rusza Nemo z odsieczą i wszystko dobrze się kończy… mimo, że nie jestem urocza jak Nemo, to idealnie opisuje to moją historię. Co prawda do mojego szczęśliwego zakończenia jeszcze trochę brakuje, ale to dzięki moim wspaniałym przyjaciołom, rodzinie i znajomym, wiem, że będzie dobrze – zupełnie jak u Nemo. I to oni są moją przyszłością, planami na życie „po więzieniu”.
Oczywiście często kiedy budzą nas na poranny apel o 6:00, myślę sobie, że zdecydowanie lepiej byłoby witać dzień oglądając wschód słońca np. na Radhangar Beach. Oczyma wyobraźni widzę piasek na którym nie widać śladu ludzkich stóp, ale bez trudu można dostrzec, którędy do oceanu zeszły żółwie. Morze szumi swą odwieczną mantrę, a fale wyłaniają się z fioletowej poświaty. Zaczyna się spektakl kolorów – ultramaryna przechodzi w kobalt i błękit królewski, a kiedy słońce wyłania się zza horyzontu, niebo przybiera barwę baby blue, a piasek ma kolor świeżego śniegu, a nad lasem deszczowym unoszą się mgły. Rybacy wchodzą po pas do oceanu i zarzucają długie sieci na ryby, które zjemy na kolację. Ale czym to wszystko byłoby gdybym nie miała obok siebie swoich bliskich ? Z tych wspomnień i iluminacji wybudza mnie skutecznie więzienne życie, ale obrazy z przeszłości pomagają przetrwać, bo to wszystko wróci. Gdziekolwiek będę żyła już nigdy nie pozwolę, aby samotność gasiła mnie każdego dnia, bo gdyby nie moi rodzice, moja druga połówka, rodzeństwo i przyjaciele, nie wytrzymałabym tutaj nawet jednego dnia. Relacje budowane latami stały się nierozerwalne i nawet więzienny drut kolczasty ich nie przetrwał. Jednak kiedy już stąd wyjdę, będę pamiętała o dwóch osobach, które były obok mnie tutaj kiedy potrzebowałam ich najbardziej na świecie. Nigdy im tego nie zapomnę. Obcy już nie są obcy i zawsze będę nosić ich w sercu.
Oprócz tych wszystkich emocjonalnych uniesień na pewno dam się ponieść pracy, bo to moje największe hobby. Już nie mogę się doczekać kiedy mózgowe zwoje ruszą, by rozwiązywać wszystkie zawodowe problemy – nigdy tak bardzo za nimi nie tęskniłam. A po pracy z wielką przyjemnością będę gotowała, sprzątała i prała, bo to jest pewne – BĘDĘ MIAŁA PRALKĘ i już zawsze będę żyła tak, aby to kodeks karny wyznaczał moje zasady i nic mi tej pralki nie odbierze ????
Kerasu
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.

Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001