

Strata – ciężki i trudny temat do przepracowania w sobie. Może być fizyczna strata kogoś bliskiego lub części ciała, może być moralna: utracenie wartości, może być przedmiotowa: utrata rzeczy, może też być miejsca: zmiana miejsca przebywania, otoczenia. Każda utrata jest bolesna i ciężka, każdy przeżywa stratę inaczej, to nasze prawo!
Dla mnie najboleśniejsza jest utrata bliskiej osoby. Przeżyłam ich w swoim życiu już wiele: mąż, dziadkowie i bardzo bliscy znajomi. Jednak najbardziej przeżyłam śmierć męża, przy którym byłam praktycznie 24h/7, bo choroba ograniczyła jego samodzielność, co dla niego też było ogromnym ciężarem. Przez cały rok, dzień dnia byłyśmy z córką u niego na grobie. Musiałam tam być! By choć chwilę z nim porozmawiać i pomodlić się za jego duszę. Później raz w tygodniu i tak pozostało do dnia mojego zatrzymania, chociaż minęło prawie 8 lat. Zawsze razem z córką, nie mogło być inaczej, obie tego potrzebowałyśmy. Dziś czuję jego obecność i wiem, że pomaga mi z góry. Jestem osobą wierzącą i to jest moja siła. Jego strata teraz już mniej boli, bo czuję jego obecność inaczej.
W tym momencie bardziej boli rozłąka (strata stałego, bezpośredniego kontaktu) z córką, rodzicami i całą rodziną.
Niemożność codziennej rozmowy bardzo boli. Moje myśli cały czas są przy nich, zastanawiam się co się u nich wydarzyło i z czym muszą sobie radzić. Każdy telefon i widzenie są na wagę złota, by móc ich usłyszeć lub zobaczyć. Czuję ich miłość, wsparcie i opiekę, i to daje mi siłę, by tu wytrwać.
Bardzo dokucza mi strata otwartej przestrzeni, kontaktu z naturą, przebywania na jej łonie i obcowania z nią na co dzień. Uwielbiam spacery po okolicy i po lesie, po łąkach nad wodą. To wszystko dodaje mi sił na każdy kolejny dzień.
Podsumowując:jaka by nie była, strata to jednak strata i każda każdego boli na swój sposób. To też jest część naszego życia – nieunikniona część, z którą musimy sobie radzić. Często nie mamy wpływu, bo następuje ona samoistnie i nie pyta nas, czy to dobry czas, bo dla nas nigdy nie byłby dobry. Nigdy nie jesteśmy na straty gotowi, Musimy pogodzić się z tym i zaakceptować tę część naszego życia.
Ja wierzę, że odchodzimy do lepszego świata, gdzie nie ma bólu, trosk, kłopotów i zmartwień. Choć strata jest ciężka, z czasem rozumiemy ją i godzimy się z tym, że miała miejsce. My też kogoś kiedyś opuścimy. Śmierć na tym świecie oznacza życie wieczne i to jest najpiękniejsze w tym ziemskim bycie.
Więc trzymajcie się i bądźcie silni w obliczu strat, bo one czynią nas wytrwałymi i cierpliwymi ludźmi.
Czujcie i przeżywajcie, bo wtedy jesteśmy, istniejemy, gdy czujemy.
Pozdrawiam, Iva
Sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.


Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001