„LEON I JEGO KŁAMSTWA”

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury




 
 Za siedmioma wzgórzami , w samym sercu Zielonego Lasu, znajdowała się niewielka polana, na której mieszkały różne zwierzęta.
Były tam pracowite bobry, wesołe zające, mądre sowy, wiewiórki, jeże i lisy. Wszystkie żyły zgodnie, pomagały sobie i ufały nawzajem. Każdy wiedział, że zaufanie jest najcenniejszym skarbem.
Na skraju lasu mieszkał młody lis o imieniu Leon. Był bardzo sprytny i niezwykle ciekawy świata. Uwielbiał przygody, ale miał też pewną wadę- często mówił nieprawdę. Nie robił tego ze złośliwości. Po prostu wydawało mu się, że dzięki kłamstwom będzie ciekawszy, bardziej lubiany albo uniknie przykrych konsekwencji.
Pewnego dnia Leon wrócił do domu późnym wieczorem.
Mama zapytała go:
-Gdzie byłeś tak długo?
Lisek odpowiedział bez zastanowienia;
-Pomagałem bobrom budować tamę. Mama uśmiechnęła się z dumą.
-To bardzo ładnie z twojej strony. W rzeczywistości Leon cały dzień bawił się nad rzeką, zapomniał o czasie. Uznał jednak, że taka odpowiedź będzie lepsza niż prawda.
Następnego dnia spotkał przyjaciół.
– Wiecie – powiedział z przejęciem – widziałem dziś ogromnego niedźwiedzia, większego od sosny! Zające przestraszyły się i natychmiast pobiegły ostrzec innych mieszkańców lasu. Sowa zorganizowała wartę, bobry zamknęły wejścia do swoich nor, a jeże schowały dzieci. Po kilku godzinach okazało się, że żadnego niedźwiedzia nie było.

– Dlaczego nas okłamałeś? – zapytała rozczarowana sowa.

– Chciałem, żeby było ciekawie – odpowiedział zawstydzony Leon.

Od tej pory zwierzęta zaczęły podchodzić do jego opowieści z coraz większą ostrożnością. Kilka dni później Leon przypadkiem strącił z drzewa koszyk z orzechami należący do wiewiórki. Wszystkie orzechy rozsypały się po ziemi.

– To nie ja! – zawołał szybko – to wiatr!

Wiewiórka spojrzała na spokojne gałęzie.

– Ale przecież nawet nie wieje.

Leon wzruszył ramionami i odszedł. Wiewiórka sama pozbierała orzechy, ale zrobiło się jej przykro. Coraz więcej mieszkańców lasu zauważyło, że lis bardzo często mija się z prawdą. Minęło kilka tygodni. Pewnego ranka Leon bawił się w pobliżu starego dębu. Nagle usłyszał trzask. Jedna z grubych gałęzi zaczęła pękać tuż nad gniazdem małych sójek.

– Uwaga! Gałąź się łamie! Pomocy! – krzyczał. Jednak nikt nie zareagował. Zające spojrzały tylko na siebie.

– Pewnie znowu wymyśla jakąś historię. Bobry dalej pracowały przy tamie. Sarna westchnęła.

– Nie dam się znowu nabrać. Leon biegał od jednego zwierzęcia do drugiego.

–To prawda! Naprawdę potrzebna jest pomoc!

Dopiero stara sowa dostrzegła pękającą gałąź. Natychmiast zawołała wszystkich mieszkańców lasu. Bobry podłożyły grube bale, niedźwiedź ostrożnie podtrzymał pień, a wiewiórki szybko przeniosły pisklęta do bezpiecznego miejsca. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Po wszystkim sowa usiadła obok Leona.

– Dziś mówiłeś prawdę.

– Wiem – odpowiedział cicho lisek – Ale nikt mi nie uwierzył.

– Zastanów się, dlaczego. Leon spuścił głowę.

– Bo wcześniej tyle razy kłamałem.

– Właśnie tak. Zaufanie buduje się długo, a stracić je można bardzo szybko.

Te słowa długo nie dawały lisowi spokoju. Postanowił się zmienić. Następnego dnia odwiedził wiewiórkę.

– Chciałbym cię przeprosić za orzechy. To ja zrzuciłem koszyk. Przestraszyłem się i skłamałem.

Wiewiórka uśmiechnęła się.

– Dziękuję, że powiedziałeś prawdę.

Potem poszedł do bobrów.

– Nigdy wam nie pomagałem przy tamie. Okłamałem mamę i wszystkich innych. Bobry były zaskoczone.

– Dobrze, że się przyznałeś. Jeśli chcesz naprawdę pomagać, możesz zacząć już dziś. Leon pracował z nimi przez cały dzień. Było ciężko, ale wrócił do domu zmęczony i szczęśliwy. Z każdym kolejnym dniem coraz bardziej starał się mówić prawdę. Gdy czegoś nie wiedział, przyznawał to. Gdy popełnił błąd, przepraszał. Kiedy coś obiecał, dotrzymywał słowa.  Początkowo zwierzęta nadal były ostrożne.

– Czy na pewno mówi prawdę – pytały.

Jednak z biegiem czasu zauważyły, że Leon naprawdę się zmienił. Pewnego jesiennego popołudnia nad las nadciągnęła gwałtowna burza. Wiatr był tak silny, że przewracał młode drzewa. Leon pierwszy zauważył, że potok szybko wzbiera i może zalać nory królików.
Natychmiast pobiegł do sowy. – Musimy ostrzec wszystkich!
Sowa spojrzała na niego uważnie. -Jesteś pewny?
-Tak. Widziałam to na własne oczy.
Tym razem nie było ani chwili wahania.
-Wierzę ci – odpowiedziała. Cały las ruszył do działania.
Bobry umocniły tamę, jelenie pomogły przenieść najmłodsze zwierzęta na wyżej położoną polanę, a wiewiórki zebrały zapasy żywności. Wieczorem burza rzeczywiście dotarła do lasu. Potok wystąpił z brzegów, ale dzięki wspólnej pracy nikomu nic się nie stało.
Po wszystkim sowa powiedziała.
– Dziś Leon uratował wiele domów. Uwierzyliśmy mu, ponieważ przez długi czas pokazywał, że można na nim polegać. Lis poczuł ogromną radość. Zrozumiał, że prawda nie zawsze jest łatwa. Czasem trzeba przyznać się do błędu, przeprosić albo ponieść konsekwencje swoich czynów.
Jednak tylko dzięki prawdomówności można zdobyć coś naprawdę cennego: zaufanie innych.
 I tak lis, który kiedyś nie potrafił żyć bez kłamstw, stał się jednym z najbardziej godnych zaufania mieszkańców Zielonego Lasu.

                                                                                   
                  Mania


Sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.



Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001

Mapa

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Na mapie nie znajdziesz nic prócz barwnych kolorów, zgięć kartki czy punktów. Same miasta, stolice, dalekie państwa.

A gdzie jest mapa dusz. Mapa dusz ludzkich, której nie ma na żadnej mapie. Tak przezroczysta, że aż niewidzialna, delikatna by się otulić o opuszki twoich palców. Malutkie dusze na mapie czarnych chmur codziennej brutalności.

Nie namierzysz, nie odtworzysz tej mapy, tych dusz. To jak cień błękitu przebiśniegów po zimowej ulewie, tak delikatnie wynurzają się, by zaraz się przeprosić i odejść w dal.

Bo takie strunowe dusze, lekkie, z ciężarem żyć, tylko zdmuchnąć kurz i chronić przed innymi dłońmi.

Wyrafinowana kolekcja z tych doborowych, tych najczystszego gatunku.

Błyszczy, nie upuść ani jednej.

Barbara Mowczan


Sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.



Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001

O buncie

Fot. Małgorzata Brus

Tak, mam w sobie ogromną potrzebę niezależności i wolności. To oznacza, że… no cóż… nie mam wyjścia, ale muszę się buntować.

Buntuję się raczej w kulturalny i akceptowalny społecznie sposób.

Raczej… naprawdę staram się. Chociaż ostatnio usłyszałam, że jestem bezczelna.

No tak, myślę, że bywam również bezczelna… Bo powiedziałam NIE, bo moja reakcja na reprymendę kogoś, kto nie ma prawa do mnie mówić z pozycji dorosły – dziecko, z pozycji wyższości, z pozycji siły, była… hm… bezczelna.

Przyznaję, nie zawsze sobie radzę w sytuacjach stresowych, emocje biorą górę. Ale uczę się, widzę lub staram się zobaczyć też moją stronę. Analizuję i myślę, co ja zrobiłam nie tak, co powiedziałam, jak zareagowałam.

To jest ta moja nadwrażliwość.

Ale miało być o buncie, więc tyle jeśli chodzi o ZK i bycie tu i teraz.

To miejsce uczy pokory.

Zawsze buntowałam się, buntuję i będę buntować przeciwko złu, niesprawiedliwości, nieuczciwości na tym świecie. Nie mogę patrzeć na krzywdę innych osób. Moja mama pozwalała mi buntować się, mieć własne zdanie. W zamian mogła mi zaufać i jestem jej bardzo wdzięczna za to, co mi dała.

Czasem jestem zmęczona, bo kotłują się we mnie myśli, ta niezgoda. Nie rozumiem tego świata, chciałabym coś zrobić, zmienić.

Jednocześnie dociera do mnie pomału, że czasem się nie da…

Inka


Sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.



Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 000

Akt oskarżenia

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Oskarżam Cię Człowieku, za to, że niszczysz, wyrzynasz moich braci, moje siostry.

Wszystkie dęby, świerki i jodły.

Przerabiasz lasy na osiedla mieszkaniowe, jakby było mało starych trzeba wybudować nowe.

Przerabiane jesteśmy na papier, na kartki, a tak miło jest posiedzieć pod nami, niedaleko strumyk płynie wartki.

Dlaczego nas niszczysz? Co złego drzewa Ci zrobiły?

Myśmy słońcem się żywiły i deszczem poiły.

Wkrótce braknie drzew, braknie lasów, parków i innych roślin…

Nie zaśpiewa ptak, nie przemknie po gałęziach wiewiórka, braknie dla zwierząt włości.

Dzięki Nam jest woda, czyste powietrze, cień i ochłoda…

Czasem wiatr nami szarga, ale to tylko jesienna słota.

Człowieku, oskarżam Cię o klimat pustynny, ale… Ty w dalszym ciągu nie czujesz się winny.

Drzewo

Poetka M.  


Sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.



Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001