

Początki bywają trudne … wiem coś o tym … Pierwszy dzień w więzieniu i start w społeczności Aresztu nie były dla mnie najlepsze. Od razu „włączyłam światła awaryjne” i dostałam wyjazd na konsultacje psychiatryczną. Mocny początek, wstrząs, a za razem koniec kariery na wolności. Pierwsze godziny po zatrzymaniu ciągnęły się niemiłosiernie, w sumie nic nie robiłam, totalna wegetacja. Proste czynności czy zadbanie o siebie sprawiały mi trudności. Pozbawiona pieniędzy, modnych ciuchów, kosmetyków oraz używek – nie wyobrażałam sobie nawet jak mogę funkcjonować. Przyznaję przeżywałam szok. Odczuwałam porażający strach, splątanie i nieuzasadniony lęk, którego nie mogłam się wyzbyć. O zgrozo jakiś czas to trwało! W głowie pustka, brak zajęcia, pracy, znajomych mi ludzi. Zamiast tego mały metraż i cztery obce wpatrujące się we mnie z wyczekiwaniem kobiety. Nie znając zasad popełniałam gafę za gafą. Odcięta od wygody, pamiętam jak weszłam na celę i z trudem łapałam oddech, jednocześnie chcąc krzyczeć i uciec, ale drzwi nie miały klamki. Pragnęłam się odizolować. Nie chciałam rozmawiać ani mieć nic wspólnego z kobietami, które tu przebywają, co rodziło konflikty. Ja osobiście potrzebowałam czasu i leczenia, żeby się ustabilizować i zapanować nad impulsywnością. W końcu przełamałam barierę, otworzyłam się i posłuchałam rad. Zaczęłam uczyć się funkcjonowania i czerpać inspiracje z opowieści spotkanych kobiet.
Wciąż szukam pomysłu na siebie, ale po prawie 11-stu miesiącach mogę szczerze podziękować dziewczynom za cierpliwość i wyrozumiałość w rutynie codzienności, która nie jest już taka straszna i doskwierająca jak pierwszego felernego dnia.
Angelika
Sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.


Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001