LUDZIE

Wczoraj wzięłam wydruk z kilkoma komentarzami i co jest rzeczą naturalną, są miłe słowa (dziękujemy) i mniej miłe (tym bardziej dziękujemy). Każde zdanie, każda myśl, rada, pozytywna wypowiedź czy negatywna (i tak w dobrze dobranych słowach) jest dla nas istotna. Wszystkie z nas – daję za to głowę – na swój sposób odbierają do siebie Wasz słowa. I to nie jest ważne, że ja nie posiadam dzieci – interesuje mnie to, co mieliście do powiedzenia Wisience czy Smerfetce.

Wszystkie tworzymy tego bloga i wszystkie to dotyka. Ale kiedy czytam, że złość wszystkich na nasze „użalanie się” odzwierciedla się szczerością pani Basi, cytuję: „mam nadzieję trafić na starość do więzienia, gdzie będzie mi ciepło i dobrze.. i na koszt innych”, to aż mnie wnerwia, że coś w nie tą stronę poszło. Rozumiem, że w złości na nas i na całą „zabawę w bloga” takie głupie marzenie się znalazło…

Ale ktoś, kto by tu przyszedł, ciężutko by miał… Codziennie (porę dnia można sobie wybrać, ale jest jeszcze opcja – cały dzień), zamartwiasz się o dzieci, w jakim wieku by nie były, trzy regulaminowe wyjścia do telefonu, ściska się serce, czy odbierze któreś z nich? Jeśli nie, to jaki może być powód? Czekanie na widzenie – to jest dopiero fajne zajęcie! Zależy skąd jesteś, ile kilometrów dzieli rodzinę, denerwujesz się, czy dojadą, czy zdążą na bramę, a jak nie jadą samochodem, to czy PKS się nie rozkraczy… no i to wszystko na koszt innych…. To nie nas trzeba żałować, tylko naszych bliskich.

 1-DSC_1076

Jak już wspomniałam, nie mam dzieci, mam za to fajnych rodziców – co prawda są po rozwodzie i nie gadają ze sobą, ale są. Kiedyś komuś się przyznałam, że byłam samotnym dzieckiem, bo tak samo jak w dzisiejszych czasach, rodzice pracowali i zwyczajnie byłam pozostawiona sobie. Jak świetnie potrafiłam spieprzyć sobie życie…. i przy okazji innym, to ja tylko to wiem.

Ponieważ jest wiele osób, które (tak jak pani Basia) nie przepadają za smętami kobiet odbywających karę w A. Ś, napiszę coś takiego: moja mama jest normalną kobietą, też ciężko pracowała, by zapewnić mi byt, bym mogła się rozwijać, a to, że nie chodziła za mną do kina, nie oznacza, że mnie nie kochała – a jednak nie uchroniła mnie przed tragedią, której współsprawcą byłam ja. Jestem świadoma swojej podłości, tego, że nie powinnam tam być, że mogłam powalczyć o swoje życie. Bo że w więzieniu powinnam być, to wiem, więzienną pełnoletniość uzyskałam pół roku temu. Kompletnie nie znam teraźniejszego życia, nawet nie znam wagi problemów moich bliskich. Trzęsę się ze złości, kiedy nie mogę czegoś zrozumieć albo im pomóc. Jednocześnie chcę na wolność, bo to jest takie naturalne. A z drugiej strony, nie wiem, co miałabym tam dobrego zrobić.

Pan Marek (09.10.2014, 06.29) „nie lubi byłych więźniów, bo na wolności stają się przekleństwem sąsiadów” – czyli ustawa dla Trynkiewicza powinna obejmować nie tylko bestie. Osiemnaście lat w więzieniu zrobiło ze mnie dziwaka. Mam swoje odchyły i problemy z dogadaniem się w niektórych sprawach. A jednak wciąż żyję. Ostatnio dorzucałam się ze swoją robocizną do akcji przeciwko karze śmierci. Nie powinno jej być jako kary kodeksowej, ale ze zrozumieniem pokiwałam głową nad prośbą o eutanazję skazanego na dożywocie, chyba w Belgii. I dostał zgodę.

Ludzie!!! Jeśli macie w miarę życie, to nie warto się spalać nad krytykowaniem nas. Cieszcie się życiem – niekiedy mizernym, ale Waszym. Jeśli to coś pomoże, to się pocieszcie tym, że macie lepiej niż ja. Kto ma dziecko, niech je przytuli, a kto sąsiada kryminalistę, to niech do niego podejdzie i powie: „nie przed takimi jak ty się uciekało…”

3-DSC_0425

Pełnoletnia

111 thoughts on “LUDZIE

  1. Pani Pełnoletnia pisze, że “spieprzyła swoje życie”, że powinna “zawalczyć o swoje życie”, że jej rodzina cierpi przez nią. Z innej wypowiedzi na blogu (to zresztą bardzo dobry, mocny teskt) wynika, że siedzi za morederstwo. Szokuje mnie, bo nie ma ani słowa o tym, że “spieprzyła” życie ofierze, innemu człowiekowi, którego zabiła. Że “spieprzyła” życie jego bliskim. Przeraża mnie ten egocentryzm.

    1. Osobiście staram się unikać nadinterpretacji. Nie wiemy, czy Autorka ma świadomość, że “spieprzyła życie ofierze i jej rodzinie”, czy nie. Wiemy jedynie, że o tym nie pisała, albo pisała niezwykle ogólnikowo (jej prawo). Trzymajmy się faktów.

    2. swiete slowa. cala prawda o ich chorej psychice. zero zrozumienia swoich czynow. to przykre bo to dowod na to ,ze resocjalizacja w tym kraju to fikcja.

      1. Mnie się właśnie wydaje, że za dużo sie nad sobą użalacie. Takie “ach, spieprzyłam życie moim bliskim” rzucone w nadziei, że wszyscy w koło pogłaszczą po głowie i powiedzą, że nie jest tak źle, że przecież wszystko da się jeszcze naprawić. Użalacie się nad swoimi rodzinami, a przecież to Wy same jesteście przyczyną tragedii waszych rodzin. Zamiast się teraz roztkliwiać nad losem mamy jeżdżącej PKSem na widzenie trzeba było zachowywać się jak normalny człowiek, przestrzegać prawa i płacić podatki, żeby matka z ojcem nie musieli się za Was wstydzić.

        Ludzi należy oceniać po czynach, a nie po słowach. W przypadku tego bloga rozjazd pomiędzy tymi dwoma przybiera jakieś monstrualne formy. I ja tego nie kupuję. Nie wierzę, że można mieć w sobie tyle miłości do rodziny, a zarazem odsiadywać wyrok ponad osiemnastu lat więzienia – za co, to się możemy tylko domyślać, ale nie sądźcie, że wasi czytelnicy to naiwni frajerzy, my się świetnie domyślamy.

        Generalnie odnoszę wrażenie, że ten blog jest cholernie oderwany od rzeczywistości, że to co piszecie to jakieś wytwory chorej wyobraźni z alternatywnego świata w dodatku. Głodne kawałki o tym, jak się będziecie wszystkie zmieniać w chodzące anioły, jak tylko wyjdziecie poza bramy więzienia. Może robi Wam się lepiej, gdy tak żyjecie wyobrażeniami, ale to tylko ułuda, fantazja, a nie realne możliwości na przyszłość.

        Pasożytowałyście na społeczeństwie nie przestrzegając jego prawa, teraz pasożytujecie egzystując na nasz koszt, jak powychodzicie osiądziecie na zasiłkach w socjalnych mieszkaniach z dziećmi, na które będzie łożyło państwo, bo do żadnej pracy też się nie będziecie nadawać (tej przecież brakuje nawet wykształconym, a co dopiero Wam). Z tego stylu życia się nie wyrasta, a już na pewno nie po osiemnastu latach siedzenia okrakiem na garnuszku, na który to uczciwie pracujący obywatele dobrowolnie się zrzucają tylko z jednego powodu – po prostu nie chcą Was pośród ludzi.

        1. Wiesz… więzienie chyba w istocie jest alternatywnym światem. To by wiele wyjaśniało. Choć oczywiście nie jest usprawiedliwieniem i powodem do “głaskania po główce”. Ja po prostu pozostaję na stanowisku doceniania tego co ludzkie, bo przecież w każdym jest jakaś drobina dobra. A całokształt…? Czy jak jest jesień, to musimy się bić po głowach i krzyczeć, że jest zimno? Nie, bo to się wie samo z siebie. Tak samo tu. Pzychodzimy do bloga osadzonych (za różne rzeczy). To nie jest “Dzienniczek siostry Faustyny”. Wie to każdy whodzący tu. Autorki też parę razy dały do zrozumienia, że nie siedzą za niewinność. Może wolą rozmyślać o czymś lżejszym niż popełniony czyn? I może ich blog jest właśnie o tym?
          Swoją drogą, jak wyjdą, to wtedy się osobiście zetkną z tym, co teraz mają tylko wirtualnie;). Czyli może niech się przyzwyczajaą, że po wyjściu za bramę pień anielskich nie będzie.
          Dobra, dość smęcenia.

        2. Myślę, że ten komentarz jest zbyt mocny. Z punktu widzenia osoby, która w żąden sposób nigdy nie złamała prawa, ba, nigdy nie miała żadnych zatargów z nikim i wolałaby sobie rękę odciąć a nie ukraść, to Twoje stanowcze podejście do tych kobiet po prostu mnie poraża. Może wyjdą na wolność i rzeczywistość zrewiduje ich poglądy na zmianę ich postaw życiowych, może wrócą do popełniania błędów, może będą kraść i co gorsza może zamordują…ale nikt, powtarzam nikt nie ma prawa skreślać drugiego człowieka i gasić choćby zalążka jego chęci przemiany.
          Owszem może w czasie ich zejścia na złą drogę, w ich czasie bycia złą i zepsutą ucierpieli niewinni ludzie, którzy nigdy nie powinni ucierpieć, ale może jest szansa choćby dla jednej z nich, żeby odpokutowała te winy, dla świata..dla innych, dla siebie samej. Może po prostu wśród codziennych trudów gdzieś zawiodła ich psychika, a może po prostu tak im było na rękę w tamtej chwili, tego nie wiemy, może się to nie podobać, może to sprawiać ból osobą, które są wrażliwe, które widzą i wkurzają się na niesprawiedliwość tego świata(zapewniam nic mnie tak nie oburza jak widzę cierpienie niewinnych ludzi) , ale nigdy przenigdy nie zgodzę się na skreślanie tych osób, jeśli choćby cząstką siebie wierzą, że są gotowe sercem i duszą do zmiany siebie w lepszego człowieka, który stanie po właściwej stronie życia, a więc sprawiedliwość, miłości do drugiego człowieka, jeśli chcą się zmienić trzymam kciuki! Wierzę, że odnajdą tą cząstkę dobroci w sobie i każdego dnia będą ją wzmacniać do płomienia, który będzie je prowadził przez życie. Nie wolno skreślać nikogo, kto dostrzegł swoje postępowanie, pozdrawiam wszystkich.

        3. Nie wiem, dlaczego tak właśnie jest, że w każdym wpisie czy odpowiedzi znajduje się coś z narzekania i użalania się. Nie wiem tak naprawdę, czy ja chciałam, by tak został odebrany mój tekst. Ale jedno jest pewne… a może nie tylko jedno: po pierwsze, ja nie chcę głaskania po głowie, mam właśnie dostawać kopy, bo to jest dodatek do wyroku. Po drugie, zdaję sobie sprawę, że to ja i tylko ja jestem przyczyną tragedii dwóch rodzin. Po trzecie, fatalnie się z tym czuję, że wstyd, jaki przyniosłam rodzicom , powoduje, że moja mama mój pobyt w więzieniu parę razy nazwała pracą za granicą. To prawda, że ten ogrom miłości do bliskich i rodziny odnajduje się dopiero tutaj. Niektózy dopeiro tutaj mają czas zastanowić się, trzeźwiej spojrzeć i sobie przypomnieć, że jak się było na wolności, to oni też tam byli, też kochali. Ja dopiero w więzieniu normalnie i szczerze pogadałam z rodzicami. Prawdą jest też, że robi mi się lepiej, kiedy mogę pożyć wyobrażeniami. Nie będę nigdy chodzącym aniołem, ale chciałabym choć kilka rzeczy dobrych zrobić. Nie uważam nikogo z czytających za naiwnego frajera: przyznałam się już jakiś czas temu, że siedzę za udział w zabójstwie.
          Pełnoletnia

      2. A jak się mają Twoje słowa do zrozumienia ich czynów ?Gdzie Twoje miłosierdzie zgodnie z wiarą z etyką ..Nie osądzaj …Twoje życie ułożyło się szczęśliwie i jesteś normalnym myślącym człowiekiem ale świat się składa z różnych ludzi i często nienawiść powoduje przestępstwa bo ludzie są bezsilni na głupotę czy krzywdę jakiej doznali oczywiście to nie powód do morderstwa ale tak w Polsce niewiele się mówi o konsekwencjach czynów ….Przykład kierowcy wsiadający do auta po pijanemu …czy to tylko ich wina ,że zamordują niewinnego człowieka czy prawo ,które jest wyjątkowo pobłażliwe nie pozwala na to aby takich ludzi w wiezieniu przybywało ???To nie jest proste dla myślącego człowieka ….

    3. Chciałabym się jakoś wytłumaczyć, ale nie wiem, jak to wszystko ująć, by jeszcze bardziej się nie pogrążyć, by bardziej nie zdenerwować czytającego. Przepraszam za to, że jestem egocentryczna. Faktycznie, najpierw napisałam o swoim „spieprzonym życiu”, a następnie dopiero o innych. Nie jest tak, że nie jestem świadoma tego, co zrobiłam rodzinie ofiary i jej bliskim. Kiedyś już komuś napisałam, że przykre jest to, że ja nie naprawię swojego „błędu”, moje „przpraszam” nigdy nie będzie oczekiwane, tak jak proszenie o wybaczenie. Mam z tym poważny problem, bo potrzebuję wybaczenia. A z drugiej strony, nie wiem, co by ono dało rodzinie ofiary. Może nie raz żyć lepiej z nienawiścią do kogoś? Zwłaszcza kogoś takiego jak ja? Smutne to wszystko….
      Pełnoletnia

  2. Przykro mi dziewczyny ze tak ulozylo sie Wasze zycie a nie inaczej. Na pewno zadna z Was nie chcialaby byc odlaczona od bliskich i zyc w “luksusie” na garnuszku podatnikow. Podejrzewam ze Wasze czyny byly podyktowane chwila lub sytuacja, ktorej nie mozna niestety cofnac, i w innych okolicznosciach pewnie by sie nie wydarzyly.
    Niestety przeszlosci nie da sie wymazac.
    Podejrzewam ze wiezienie jest miejscem gdzie znajdzie sie wiele czasu na przymyslenia, zal, bunt i “gdyby”. Trzymajcie sie pozytywnie, nie przejmujcie komentarzami. Nikt z nas nie jest swiety i nie nam jest oceniac Was i Wasze czyny.
    Pozdrowienia z za oceanu i dziekuje za bloga! Dla mnie to mozliwosc refleksji nad sama soba (czego niektorym czytelnikom wraz z odrobina empatii zycze).
    ps. przepraszam ze ewentualne bledy stylistyczno gramatyczne ale lata na emigracji zubozaja jezyk 😉

  3. “są miłe słowa (dziękujemy) i mniej miłe (tym bardziej dziękujemy)” – Piękne sformułowanie! Zapamiętam je sobie do użycia:).

    A tekst – kolejny do rozmyślań.

  4. ale prtawda jest taka, ze powinniscie placic za pobyt w wiezieniu. to wasze przestepstwa, wasze winy wiec i wasz rachunekj, a nie nasz… a jesli macie jesc i spac za darmo, za nasze pieniadze (na ktore ciezko pracujemy) to powinny byc to kolonie karne, gdzie jest przymus pracy, a nie takie domy wczasowe jak teraz.

    pozdrawiam, zycze resocjalizacji. bidule.

      1. Powinni płacić i to w wiezieniu. Po co czekać, aż wyjdą na wolność?
        Zamiast pisać bloga, czytać czy rozmyślać nad odwiedzinami bliskich, każda osadzona osoba powinna mieć pracę wewnątrz więzienia dostosowaną do jej czynu. Najgorszy chłam powinni mieć mordercy i gwałciciele oraz pedofile. Co to jest za praca wydawanie jedzenia? Powinniście być zaprzęgani do służby społeczeństu, które na was łoży. Do ciężkiej pracy w polach, budowy hospicjów, pracy w okopach czy przy wybieraniu szamba. Czemu niby nie?

        1. Oko za oko ?
          Czy nie jest tak, że państwo chcąc karać swoich Obywateli bierze te koszty na siebie. Podobnie jak koszty utrzymania aparatu represji. Czemu nie macie pomysłu by prokurator pracował społecznie, po godzinach, jak skończy prowadzić swój ulubiony tramwaj w ZKM ?

        2. Zgadzam się, więźniowie powinni pracować.
          Choćby sprzątać ulice/chodniki/parki

          Niestety system więziennictwa jest do d*py i im takich opcji nie zapewnia =/

    1. Ale praca to nagroda …i zaszczyt …oraz zapełnienie czasu .A wiezienie ma służyć refleksji a skazan złym przykładem.Odosobnienie to wiezienie we własnych myślach ……Też uważam ,że te sprawy należałoby uregulować bo koszty ogromne a czy więźniów ubywa ?Jeśli nie to albo prawo jest kiepskie albo księża,szkoła,rodzina robi za mało .Brakuje edukacyjnych filmików co się stanie jak popełnisz przestępstwo ….

  5. Kochana… Choć spieprzyłaś życie obcym, bliskim i sobie, i może nie na miejscu jest tu dywagować nad dwoma pierwszymi członami (“zaiste nie w twojej mocy przebaczać w imieniu tych, których zdradzono o świcie…”), powiem jedno: Twoje życie jeszcze się nie skończyło. Głęboko wierzę w możliwość wygranej nawet na ostatnim odcinku wieloletniego spieprzonego życia. A przed Tobą jeszcze na pewno jego lata.
    Życzę Ci, by było Ci dane tą do uleczenia ran, jakkolwiek patetycznie by to nie zabrzmiało, pociągnąć swoich bliskich, którym zapewne jak i sobie samej wielką wyrządziłaś krzywdę… Życzę też, by to samo dotyczyło tych “obcych”….

    A komentarzami w stylu w/w nie przejmuj się… Gadanie tak głupie jak to, gdy rozmówca twierdzi, że Wam tam dobrze (także, gdy twierdzi, że za dobrze, choć niewinne nie jesteście, czego przecież wcale nie negujecie…) szkoda nawet komentować… Z drugiej jednak strony nawet tak beznadziejnie głupie wpisy można było przewidzieć, także nic nie poszło w złą stronę, wg mnie pomysł był i pozostał kapitalny.

    Trzymaj się mocno, powodzenia.

      1. Toś zaszalała, kobieto… Nie kojarzę Cię z wpisów na tym blogu, a tu proszę – jest i dosadny i kąśliwy wpis…
        Ale odpowiadając na Twoje pytanie, nie, nie uważam, że moje najmądrzejsze, przeciwnie i bez kokieterii mam raczej poczucie śmieszności moich słów. Dużo chciałabym powiedzieć, ale ciężko mi to w nie poskładać…
        Faktem jest jednak, że komentarze podobne temu, który skomentowałam pod tym tekstem, a które skądinąd znów się pojawiły – “siedzicie na dupie, TV i bibliotekę macie”, czy jakoś tak, są tak niewiarygodnie wręcz durne, że nóż w kieszeni się otwiera. I nie mówię tego z pozycji człowieka, który siedział lub którego bliski siedzi.
        Popełniłam w życiu bardzo wiele błędów i choć nigdy tam nie trafiłam, potrafię sobie jakoś oględnie zwirtualizować jakie okoliczności wewnętrzne i zewnętrzne są w stanie tam człowieka doprowadzić. Potrafię sobie też sobie wyobrazić rozmiar poczucia klęski, upokorzenia, samotności i tortury bezczynności… I powiem szczerze, dosadnie: Osobom, które nas tu raczą stwierdzeniami typu: macie wszystko i o wiele więcej, zafundowałam gruntowny kurs psychoterapii, by zaradzić elementarnym emocjonalnym brakom, w postaci chociażby absolutnie podstawowej empatii, która niezbędna jest by scalić prawidłowo rozwiniętą osobowość…
        No, dziewczyny, ulżyło mi…;)

        Aha, Droga/ Drogi (nie pamiętam, kto to nas niezawodnie uraczył kolejnym niezapomnianym tekstem): zapewniam Cię, że pomoc byłym więźniom jest bardzo etyczna i moralna. Tak jak pomoc bezdomnym i bezrobotnym, których stan (nie zawsze), ale często poprzedzony był karygodnym błędami. Tak jak alkoholikom, których wśród nas masa, chorym i nieszczęśliwym, choć samym sobie winnym. Tak jak, tak jak, tak jak… Zapewniam Cię, że etyczna jest bardzo.

    1. Dziękuję za miłe słowa, ale… nadal mam wrażenie, że coś idzie nie w tę stronę. Każdy komentarz jest dla mnie wskazówką i ten dobry i ten mniej dobry też. To prawda, że moje życie się nie skończyło, ale może to jest najgorsza kara? Właśnie nie długotrwałe więzienie – tylko po prostu życie.
      Pełnoletnia

  6. Dziewczyny, nie wiem jakie były intencje pani piszącej o tym, że chciałaby tak spędzić starość jak Wy ale możliwe, że ta moneta ma drugą stronę. Po prostu niektórym, na tej naszej niby wolności, żyje się bardzo źle. Może nie do końca znacie realia poza więzieniem – ludzie często nie mają pracy, nie mają na czynsz, nie mają na chleb. A w perspektywie głodowa emerytura. Całkiem możliwe, że takie wpisy wynikają z rozpaczy i frustracji a nie ze złośliwości.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego dobrego :). Miło się Was czyta 🙂

    1. W sedno. Mnie jeden znajomy powiedział jaki ma emerytalny plan (o ile dozyje wieku emerytalnego). Otóż wyliczył sobie, że emerytury będzie miał, uwaga, uwaga 300 zł. W tej sytuacji, jak sam powiedział, jedyne wyjście, to mieszkanie podarować dziecku a potem zaciukać jakiegoś polityka (jednego z winnych naszej biedy, aferzystę) i pójść za kraty na resztę życia nie martwiąc się o czynsz, ciepłą wodę i kąt do spania. Tak, to wyraz frustracji.

    2. Dokładnie, jest wielu samotnych ludzi, szczególnie w wieku 55+ i ze steranym zdrowiem, którzy za perspektywę trzech posiłków dziennie, ogrzewanego miejsca do spania i ciepłej wody w kranie oddaliby wolność z pocałowaniem ręki. A jeszcze perspektywa, że w razie czego zawiozą człowieka do lekarza i zrobią jakieś badania bez czekania 1,5 roku na termin… Dla wielu to jest rajskie życie, bo korzystać z wolności nie mają za co, a przy tym zdrowie nie pozwala chociażby pójść na spacer. I nie mają tych 10 zł dziennie na jedzenie, jeśli opłacą wszystkie rachunki. Z ich perspektywy macie naprawdę wygodne życie, a jego niedogodności są pomijalne.

  7. Tak się zastanawiam, jak ktoś po odsiedzeniu wieloletniego wyroku może się na wolności odnaleźć. Przecież świat się tak niesamowicie zmienia. Nowe technologie, przebudowane miasta, no wszystko jest inne. Czy takiej osobie ktoś pomoże? Czy ma dokąd pójść? Z czego żyć?

    1. Pewnie nie można ale to nie jest moja wina ani Pani że ktoś siedział w więzieniu 18 lat a teraz się nie może odnaleźć. Każdy jest panem swojego losu. Są ważniejsze sprawy na które można przeznaczyć pieniądze niż “pomoc” byłym więźniom. Ważniejsze i na pewno bardziej etyczne.

    1. Duh!
      Oczywiście że tęsknią za rodziną, przecież już o tym pisały.
      A radzą sobie za pewne tak jak ty na koloniach za małolata ;P

  8. Ciekawe ….w końcu ludzie popełniają błędy i czasem ranią się przez całe życie nie będąc nigdy ukarani a nawet są nagradzani przez los .
    Myślę ,że każdy normalny człowiek zapyta dlaczego ?Dlaczego tak ułożyło się ich życie “zewnętrzne “i to w głowie ,że tak się stało iż trafiły do więzienia bo np zabiły kogoś …Smutny jest los człowieka i szkoda ,że nie ma lekarstwa na mądrość życiową aby ludzie nie krzywdzili się … Widać tak ma być ….Potępiam jak każdy człowiek przestępstwo ale na swój sposób współczuję tym ludziom a tym bardziej kiedy same wobec siebie żałują. .Niech piszą bo to może pomóc innym co czuje się w więzieniu .Ich myśli mogą odstraszyć ,,,zapobiec….Pozdrawiam i życzę małych radości mimo wszystko …

    1. ja,ja -pomoze innym poznac wiezienie od podszewki i zaden nie bedzie chcial sie tam dostac ;))))))))) ale mnie rozwalilas “obserwatorko..”

  9. Trzymam za was kciuki, już dłuższy czas czytam waszego bloga i ciekawi mnie za co siedzicie może każda z was opisałaby swoją historie, też żeby przestrzec innych

  10. Niby taki smutek, niby świadomość “spieprzonego życia” (swojego – ciekawe, 18 lat za niewinność?), ale ciągle “ja, mnie, mój, moje” najważniejsze, nawet osoba mówiąca że na starość zechce do więzienia oceniona przez ten pryzmat. Pełnoletnia – w tej wypowiedzi i myślę że również dla większości ludzi Ty i koleżanki współautorki naprawdę jesteście mało ważne, liczy się ogólna konkluzja i porównanie warunków życia, tego, kto na co zasłużył i prawdziwych problemów. Tęsknicie za dziećmi, niepokoicie się czy dojadą w odwiedziny, denerwujecie się czy odbiorą telefon? My tutaj też tęsknimy kiedy jesteśmy w pracy, w delegacji , na zagranicznych saksach, niepokoimy się bardziej o to czy dojedziemy do tej pracy i z niej wrócimy wiezieni często jak bydło w zdezelowanych busach, czy dzieci bezpiecznie dotrą do szkoły, czy nie potrąci ich jakiś ćpun albo inny pijak, a kiedy nie odbierają telefonu – drżymy czy nie trafiły na swojej drodze na takiego “pokrzywdzonego” z zk. I nawet nie mamy jak pogrążyć się w tych rozterkach siedząc cały dzień w ciepłym pokoju bo na ten pokój -najczęściej słabo ogrzany- pracujemy po 10 godzin, jedzenia nikt nam pod nos nie poda ani zakupów nie zrobi. Wiele osób nie ma “obowiązkowego” ubezpieczenia, chociaż pracę niby ma (takie czary -mary), więc lekarz też odpada. Pewnie ciężko ci to zrozumieć , 18 lat temu były nieco inne problemy, ale coraz ciężej się tu egzystuje i realnie patrząc wiezienie niestety coraz większej ilości osób wydaje się rajem. Wyobrażasz sobie zapierdziel 10-12-16 godzin codziennie za pensję 1200 zł, gdzie podstawowe opłaty to 700-800 zł? Popatrz na ceny, poczytaj o realnym życiu, może zrozumiesz żal kogoś, kto nić złego nie zrobił, nawet przypadkiem, a nie ma połowy tego co wy, tylko praca, podatki, kary i mandaty z każdej strony i za wszystko, a na rozrywki typu kino, lodowisko czy inna impreza często nie ma już czasu, sił ani pieniędzy.

    1. Bardzo trafny koment. Zastanawiam się czasem, czy to nie działa na zasadzie “wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma”. Wolni by czasem chcieli nie mieć tych wszystkich obowiązków (i problemów!!) a więźniowie zazdroszczą wolnym wolności nie wiedząc jak ona naprawdę wygląda. Z tego powodu dosyć lubię tego bloga – pokazuje mi, jak to jest wewnątrz murów. Przez to się mobilizuję do niepłakania i nieużalania się nad sobą, tylko do brania się za bary z całym tym chłamem zwanym normalnym życiem (w tym: problemy z pracą i zdrowiem, niedostatek pieniędzy, inne, znacznie cięższe sprawy).
      Dziwię się też osobom, które przejawiają tu AŻ TYLE agresji.
      – Przecież nie ma przymusu przychodzenia tu. Ja np. nie lubię thrillerów, więc nie chodzę na nie do kina. Proste;
      – Przecież nie chodzi o udawanie, że “te panie nic złego nie zrobiły, cacy, cacy”; Rozmawiamy o prostszych aspektach ich bytowania (rozkład dnia, ludzie jakich mają wokół, ich postrzeganie więziennego świata itp). “Winy i kary” nikt tu raczej nie pisze, tylko zwykłego bloga. Tyle jest chłamu czyli “blogasków” o modzie, gotowaniu wg debilnych przepisów, makijażu, wizażu, s*ażu i one jakoś, pomimo swej płycizny umysłowej, nie stanowią ani przedmiotu ataków, ani (tym bardziej) nie są stałą lekturą zniesmaczonych tymi blogaskami.
      Itp.

      Podsumowując: czytanie racjonalnych komentów stanowi wręcz przyjemność:).

    2. Może po tej stornie „księżyca” tak głębokie jest w człowieku pragnienie wyjścia na wolność, że nie dostrzega problemów, które mogą go tam zabić?
      A może zaślepienie tym pragnieniem powoduje, że ludzie próbują nad sobą pracować, coś w sobie zmienić? Nie doprawiać codzienności złem?
      18 lat temu byłam „dzieciakiem”. Faktycznie inne miałam problemy jak dzisiejsi nastolatkowie. Teraz na widzeniach z rodziną często poruszam temat obecnego życia. Opowiadają mi, ile zachodu kosztowało ich załatwienie czegoś, ile czasu czekał tata na okulistę, płakałam razem z nimi, kiedy tracili pracę i cieszyłam się jak jedno z nich, kiedy znalazł nową. Często pytam o ceny różnych towarów, bo w tutejszej kantynie większość rzeczy wydaje mi się za drogich. Przygnębiają mnie informacje o śmierci kolegów, źle mi kiedy widzę prośby w telewizji o pomoc dzieciakom.
      Ja rozumiem żal tej osoby, która nic złego nie zrobiła, a ma krucho. Tylko ten świat to zlepek wielu złych rzeczy, wielu próśb o podstawowe rzeczy, wielu nerwów, kto się kim okaże w kłótni. Można mieć pecha i źle trafić.
      Nie będę się rozpisywała nad tym, co może być, bo każdego co innego boli. Jednej jest przykro, jak się z niej śmieją, druga będzie płakała, bo ja okradli, trzecią dobije fakt, że nie ma kto jej odwiedzić, a koleżanka z celi co dwa tygodnie opowiada, jak jej córeczka ślicznie już mówi. Czwarta będzie wariowała w hałasie głośnego śmiechu kilku dziewczyn słuchających disco polo.

      1. “A może zaślepienie tym pragnieniem powoduje, że ludzie próbują nad sobą pracować, coś w sobie zmienić?” Zastanowiło mnie to zdanie. Czy można być zaślepionym wolnością? Wolność to przecież coś takiego jak powietrze – bez tego nie da się żyć. I to jest w każdym człowieku chyba. Jeśli pragnienie wolności ma zmienić, poprawić postawę (i potem życie) skazanego, to chyba dobrze, nie?

  11. Nie rozumiem sensu promowania tego bloga przez Onet.
    Nie podoba mi się, że “bohaterowie naszych czasów” robieni są kryminalistów, alkoholików, aferzystów, podczas gdy jest tyle ciekawszych i czystszych wzorów do naśladowania. Nie jest sztuką pójść do więzienia i obiecać światu poprawę, nie jest sztuką wpaść w nałóg i z niego wychodzić, nie jest sztuką dopuścić się skandalu i tłumaczyć się z niego, sztuką jest nie dopuszczać się tego wszystkiego! Ale to jest za mało medialne.
    A problemy, ciężkie życie, trudne warunki i okazję do spieprzenia czegoś ma wielu z nas, a jednak niektórzy myślą o konsekwencjach i dzięki temu są na wolności i wiodą “życie w miarę”, jak tam gdzieś napisano.

    1. Droga Doroto,

      Osobiście uważam, że jest całkowicie na odwrót. Ale może trzeba doświadczyć tego etapu w życiu, by zrozumieć, jak ciężko jest być “na dnie”, albo chociaż popełniać błędy i ponosić konsekwencje.

      Osobiście miałam okazję, robić rzeczy, które nie były dobre ani dla mnie ani dla innych. Myślisz, że nie myślałam o konsekwencjach? Wręcz przeciwnie. Ale zawsze była ta pokusa, której pokonać nie do końca umiałam.
      Jeśli masz taką siłę i unikasz spieprzenia, mimo że, jaka sama mówisz, masz szansę, to brawo! To są faktycznie cechy godne naśladowania i faktycznie należało by brać z takich osób przykład.

      Ale jest też taka prawda, że osoby, które nie popełniają takich a takich błędów, mogą nie rozumieć, jak to być po tej ‘drugiej stronie’ i mogą nie trafić do ludzi popełniających. I piszę to bez żadnych złośliwości, po prostu to znam po sobie. Kiedy przeczytałam Twój post, trochę mnie ubódł fakt, że uważasz, że wyjście z tego, co przeszłam to nie żadna sztuka, bo właśnie się uczę być dumna z tego, że wygrałam ze sobą i swoimi słabościami.
      Dlatego uważam, że blogi kryminalistów, alkoholików, aferzystów itd, są jak najbardziej potrzebne.
      No i oczywiście punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ja je widzę jako ‘dzielenie się’ całymi trudami, a nie ‘chwaleniem się’, jakim to bohaterem naszych czasów się nie jest.

      Serdecznie pozdrawiam, a zwłaszcza Was, Drogie Dziewczyny. Życzę Wam dużo siły i pogody w sercu.!

    2. Nie wiem, gdzie widzisz bohaterstwo u nas, przestępców na tym blogu. Przecież tu nikt nie pisze, że jesteśmy fajni, „naśladujcie nas, popełniajcie przestępstwa i wpadajcie do więzienia”. Powiedziałabym, że jest przeciwnie. Chcemy mówić o tym, co się czuje w takim miejscu i nie uważam tego za zachętę do złego postępowania. A wychodzić z nałogu jest sztuką i wzorem do naśladowania. Podnoszenie się z upadków też.
      Monika

      1. Dlatego cenię Wasz blog. I również moja krytyka, jaką czasem tu wyrażam, biegnie do tego samego celu, o którym piszesz.

  12. Wielki szacun za ten blog! Nie miałam pojęcia, że tworzycie 🙂
    Krytyka będzie zawsze, ale nikt nie chodzi w Waszych butach, więc nadal piszcie. “Jeśli ktoś mówi o Tobie coś złego, to głównie dlatego, że o sobie nie może powiedzieć nic dobrego.”
    AŚ czy ZK to straszne miejsce. Wiem co nie co o tym jak potrafi wykrzywić, bądź zupełnie złamać psychikę. I mimo, że podziwiam Waszą wolę walki, to nie podzielam zdania pani Basi, bo za nic nie chciałabym podzielić Waszej sytuacji. No jak można chcieć być zamkniętym?!
    Trzymajcie się ciepło dziewczyny 🙂 czekam na kolejne wpisy 🙂
    KZ

    1. Mam nadzieję, że ten blog szybko zniknie… i mam jeszcze większą nadzieję, że patronaż czuwający nad tym miejscem znajdzie sobie prawdziwie sensowne zajęcie.

    2. Dzięki za komentarz. Nie boimy się krytyki, wręcz się tego spodziewałyśmy. Lubimy dysktuować, dlatego nie przeszkadza nam czyjaś ocena. Jak jest coś fajnego, to się cieszymy, a jak nas coś wkurza, to odpisujemy i jest ok. Lubię tego naszego bloga, a Ciebie pozdrawiam.
      Monika

  13. Droga Pełnoletnia! Fakt, że tak Cię oburzył tekst “na starość chciałabym trafić do więzienia” potwierdza Twoją tezę, że kompletnie nie rozumiesz problemów, z jakimi borykają się ludzie na wolności, zwłaszcza ludzie starsi. Widziałam ostatnio taką babcię w aptece. Drżącymi rękami odliczała grosiki – starczy na leki, czy nie starczy… Nie starczyło, dobrze, że miałam pełny portfel, zapłaciłam za nią. Nie chciała się na to zgodzić, ale powiedziałam, że potrzebuję pomocy modlitewnej i może mi się odwdzięczyć odmówieniem różańca w mojej intencji. Jeśli zachorujesz w więzieniu, to dostaniesz lekarstwa i nie zostaniesz pozbawiona posiłku/elektryczności/ ogrzewania. Jeśli starszy człowiek na wolności zachoruje, to często musi wybierać: kupić leki, jedzenie, czy opłacić rachunki. Co do myślenia o dzieciach – starsi ludzie zazwyczaj mają dorosłe dzieci i zwykle nie widują ich zbyt często, nawet na wolności.

    1. Jest w tym dużo racji i nawet logiki ……i może nawet sposób na życie …ale aby trafić do więzienia i ” łatwiej żyć “trzeba być przesępcą albo przynajmniej złamać nieźle prawo a na to już nie każdy się pisze …Czyli znowu schody …życie to same schody tych szczęśliwych chwil jest tak mało a kiedy są to ich nie widzimy ….

    2. …runęłam! Nie mam pojęcia, co na to napisać, bo – jeśli mi wierzysz, jest mi przykro, że tak się dzieje. Może to ja powinnam być tą babcią i borykać się z jeszcze wieloma innymi rzeczami. A może zamiast jednego dziecka, to mnie powinna skosić białaczka … jest wiele do bani, zbyt wiele do opłakania…
      Pełnoletnia

  14. Dziwię się, że ktoś kto rzekomo przyznaje się do zbrodni, rozumie, że to było złe, że kara się należy itd. jest przeciwny karze śmierci. Rozumiem, że morderczyni jest tylko człowiekiem i boi się śmierci, ale powiedzmy sobie prawdę, kara śmierci i tak jest delikatna, w porównaniu z tym na co zasługuje cała masa przestępców.
    Miłosierdzie, współczucie, poczucie winy? To tylko frazesy, które nic nie znaczą.
    Mordercy powinni być ścinani na rynku miasta, zamiast być wsadzani do więzienia na 15, 25 lat czy dożywocie. Przypadki w których są wątpliwości pomijam.
    Czy ksiądz pedofil gwałciciel dzieci powinien być skazywany na 2 lata w zawieszeniu na 5? Nie. Powinien zawisnąć na szubienicy.
    Kara śmierci powinna być przywrócona, jej zakres powinien być rozszerzony a egzekucje powinny być publiczne.
    Ktoś może próbować mi zarzucać jakąś nieludzkość lub sadyzm, ale jestem kimś kto ceni wartościowe życie i chce je bronić. W normalnym społeczeństwie nie ma miejsca dla degeneratów i należy się ich pozbywać.
    I proszę, nie wciskajcie mi kitu o tym, że każde życie jest tyle samo warte, bo nie jest. Morderca, gwałciciel, pedofil, ksiądz, islamista – to są ludzie których życie jest warte tyle co i nic.

    Życzę mniej hipokryzji na przyszłość, bo morderczyni będąca przeciw karze śmierci, to przejaw chamskiej hipokryzji.

    1. Ścinanie na rynku miasta miałoby powiedzieć stop przemocy?
      A ile by się czekało na wykonanie wyroku?
      Świat zawsze będzie podzielony na tych, dla których sprawiedliwą karą będzie śmierć za śmierć, ale też są tacy, którzy zabójcę widzą odizolowanego na wiele lat od rodziny. Potrafią obliczyć święta, które spędzi z dala od domu, od dorastającego dziecka, które najpierw pójdzie do Komunii świętej, zda maturę, weźmie ślub, doczeka się swojego dziecka, a zabójca tego nie nadrobi. Dla tych drugich takie życie jest karą. Julian Tuwim powiedział „życie to dożywotnia kara śmierci”.
      Przyznaję, że miewam momenty, że uważam, że powinni przywrócić”kaesa”, ale myślę, że to by do dobrego nie doprowadziło. Nie boję się śmierci, pewnie jakieś chore dziecko lepiej pożyłoby jak ja. No ale przecież to tylko moje gadanie…
      Życzę dobrych decyzji.

    2. Takie poglądy, jak Ty, miało już wielu przed Tobą i reguły przyczyniały się one do ludobójstw. Zdajesz sobie z tego sprawę?
      PS. Morderczyni też może mieć zdanie na temat kary śmierci, tak jak Ty na to, co jest wartościowym życiem.

  15. Jak czytam niektóre komentarze to mnie skręca. Wszyscy tacy święci jakby nigdy nic w życiu nie ukradli. Fakt jest taki że niezależnie od tego co się stało w czyimś życiu więzienie nie jest karą która najprostuje i po wyjściu będzie się “normalnym” człowiekiem. Ja współczuje Wam że tam siedzicie zamiast teraz ze swoimi rodzinami. Nie oceniam niczyjej przeszłości bo nie mam do tego prawa.

    1. nie wiem co cie tak skręca? ja nigdy niczego nie ukradlam!!! i jak myslisz? mam prawo do krytyki skazanych? mam. nie podoba mi sie ,ze sobie tam siedzą za moje podatki kiedy ja tu zasuwam 12 godz. na dobe,zeby miec na czynsz i jedzenie.wychowałam sama troje dzieci za najnizsza krajową. nie musialam isc na droge przestępstwa,zeby zyc! nie musialam krasc !
      mówią,ze to okolicznosci robią z czlowieka przestępcę. cos w tym jest.rozumiem. ale mamy rozum ! kazdy powinien wiedziec ,ze za przestepstwo sie płaci. można bylo do tego nie doprowadzać,zeby sie znaleśc w więzieniu. Ja dostałam jedyną lekcje w swoim zyciu- gdy mialam 8 lat- przynioslam ze szkoly dlugopis,ktory znalazlam kolo ławki ,Matka kazala mi go odniesc i polożyc tam gdzie byl- szłam 8 km tego samego dnia i zostawilam tam gdzie lezal- nigdy wiecej nie ruszylam nie mojej rzeczy 🙂 to była dobra nauczka 😉 i dobra Matka 🙂 a jakimi matkami są te panie w więzieniu? czego nauczycie swoje dzieci? jak one sie czują wiedząc ,ze matka siedzi w wiezieniu? co muszą znieść za to ,że ich matka siedzi w więzieniu? jak im zrekompensujecie to ,ze nie ma was z nimi teraz, w tym momencie? tych dni,miesiecy,lat juz nic nie wroci:( mozna było tego uniknąć…żal mi waszych dzieci nie was. kara musi byc -wiadomo ale czy was wiezienie zmieni? chcialabym wierzyc…

  16. Czytam od czasu do czasu Waszego bloga, który budzi we mnie wiele sprzeczności. Tak, godzę się z tymi, którzy burzą się, że “za nasze podatki”, bo uważam, że system więziennictwa w Polsce jest tragiczny. Z drugiej strony Wasze działania uważam za świetną formę resocjalizacji oraz profilaktyki. Mam mnóstwo zrozumienia dla Was, pomimo, że w takiej konkretnie sytuacji nigdy nie byłam. Ale zawsze cholernie wierzę w ludzi, co czasami jest dla mnie zgubne. I w Was dziewczyny też wierzę ! Jednak pamiętajcie: nie słowa, a czyny ! Pięknie się pisze, pięknie się czyta…. ale wytrwajcie w Waszych zmianach po wyjściu i sto lat dłużej. Tego Wam życzę i wierzę!

    1. Mam bardzo silne postanowienie. Życie swoje już zmieniłam i nie mam obaw, że nie podołam na wolności, teraz tylko na nią czekam, a w trakcie czekania mam nadzieję na to, że jeszcze coś fajnego zrobię tutaj. Jeszcze coś w sobie poprawię, a jak wyjdę będę po prostu żyć i to bez strachu. Nie będzie lekko, ale przestrzennie. Z chęcią się pomęczę z moimi przeciwnościami, bo dziś już mnie nic nie przerasta. Taką wzięłam siłę z tego miejsca i to jest dobra rzecz, z której się cieszę.
      Monika

  17. A ja uważam, że pisanie przez was tego bloga to bardzo dobry pomysł. W tych czasach które są skomputeryzowane pomóc nie musi tylko psycholog czy psychiatra przy jak to sie nazywa… “resocjalizacji? “. Pomóc może jak najbardziej kontakt z ludźmi z zewnątrz które ocenią daną osadzoną osobę dzieki czemu osadzona będzie mogła zastanowić się nad swoją osobą faktycznie i przemyśleć swoje życie, gdzie był bład i jak to wszytsko naprawić. Komentarze Was oceniają właśnie z nich możecie się dowiedzieć czegoś na swój temat a to może pomóc.

    Osobiście podziwiam Was i waszą siłę gdybym ja się znalazła w więzieniu odrazu umieram ze strachu, że mnie nikt nie polubi i bd gnębiona bo mocna w gębie to ja nie jestem ;s Wy dziewczyny chociaż macie swój charakter umiecie postawić na swoim czasem za bardzo co jest dowodem wasze miejsce przebywania 😀 ale jednak potraficie sobie radzić ja na penwo bym sobie nie poradziła.

    Mam tylko nadzieję że faktycznie pomoże wam to pisanie blogu. Trzymam kciuki za was wszystkie 🙂

    1. Czy gdyby któraś z więźniarek była tą która pobiła do nieprzytomności Twojego syna, uczyniła go osobą żyjącą wegetatywnie też byś chciała ją resocjalizować ?? Szok !!

      1. Pani Basiu, dopiero co postanowiłam sobie, że nie będę się mieszać w dyskusję, a jedynie zwracać do autorek tekstów, ale muszę od tego postanowienia na chwilę odstąpić.
        Wypowiedzi Pani zieją jadem i nienawiścią na tak wyjątkową skalę, że przypuszczam, iż któreś z przestępstw karanych więzieniem dotknęło Panią osobiście. Współczuję Pani, ale pozwolę sobie na jedną uwagę – tak Pani sobie nie pomoże. To zabrzmi jak banał, ale nienawiść i chęć zemsty zawsze niszczą od środka. Oczywiście jeśli np. Pani syn został ciężko pobity przez przyszłego skazanego, proces do wybaczenia musi być z pewnością bardzo trudny i bolesny, ale nie tyle możliwy, co konieczny. Zamiast wypisywać tu przesiąknięte jadem komentarze, ze … znakiem charakterystycznym (szok!!, jestem w szoku!! itp.), sugerowałabym kontakt z kimś, kto pomoże Pani przetrawić traumę.
        Zauważę jeszcze, że wypisując powyższe, nie pomoże Pani ani sobie, ani nikomu innemu. A autorkom Pani zaszkodzi, co zapewne jest Pani celem, ale dlatego właśnie w każdym Państwie prawa sądzeniem i organizowaniem czasu skazanym zajmują się nie pokrzywdzeni, ale osoby postronne, bo założeniem każdego państwa prawa jest wychowawczy wymiar kary, a nie zemsta, dla przestępców mniejszych i większych…
        Innej możliwości jak racjonalny powód Pani zaangażowania w to forum, nie biorę pod uwagę, bo zakładam, że jest Pani osobą racjonalną i wrażliwą, a bardzo pokrzywdzoną przez drugiego człowieka…

        1. Nie jestem pokrzywdzoną przez więźniarki. Pielęgnowałam chłopca w stanie wegetatywnym po tym co mu zrobił oprawca. Piszę o tym, że ważniejsze są głodne polskie dzieci, chorzy, niepełnosprawni i staruszkowie dla których nie ma pomocy mimo przepracowanych wielu lat. Piszę o chorych nieuleczalnie nad którymi trzeba się pochylić…. zresztą i tak moje komentarze mimo braku obraźliwych słów i nienawiści nie przechodzą przez moderatorów chroniących psychikę więźniarek. Przecież to jest najważniejsze-nie zaszkodzić.
          Gratuluję mądrości i dojrzałości.
          Do achów i ochów dla więźniarek na pewno się nie przyłączę……………… tu potrzeba klakierów, żeby panie lepiej się czuły.
          Zakłamane miejsce, którego nie wolno komentować rzeczowo i konkretnie nie powinno istnieć.

          1. To mnie Pani zaskoczyła. Współczuję Pani, słowo daję. Pani słowa świadczą dobitnie o Pani wrażliwości, dobroci i paru innych cechach… A skoro Pani tego nie widzi, to brak słów, doprawdy…
            O poziomie frustracji i totalnym zakompleksieniu wspominać nie będę, bo tu już to ktoś pisał, a skoro Pani będąc osobą postronną odczuwa potrzebę ciągłych jadowitych ataków…
            Niech Pani się choć przez chwilę nad tym swoim wytłumaczeniem zastanowi… Pewnie się, oceniając ostatecznie po słowach, powiedziałabym, że Pani… z całą pewnością należy do osób, których na swych drogach unikam. Tych, które nie są zwyczajnie dobre, a wydaje im się, że są.
            Dramat, szanowna Pan i, po prostu dramat.

      2. Wiesz… Był taki jeden gościu na tym świecie. Chodził se jak chciał i dzwine rzeczy opowiadał “więźniów nawiedzać”, “kto z was jest bez grzechu niech pierwszy w nią rzuci kamieniem”, “kochaj bliźniego swego jak siebie samego”. Dawno to było, ale niktórzy wciąż o tym pamiętają.
        I wiesz, gdyby mnie ktoś zrobił taką krzywdę o jakiej piszesz, to tak, właśnie dla innych ludzi, w celu by nie stali się ofiarami, chciałabym resocjalizacji (dopiero po jej fiasku i w razie recydywy powinna być kara śmierci wg mnie). I mówi Ci to osoba, której (na szczęście już były) mąż spowodował śmierć dziecka. Nie, ja nie życzę mu źle. Owszem, bronię siebie i swojej rodziny (miłość bliźniego nie jest tożsama z pozwoleniem na sr*e se na łeb). Ale nie życzę mu źle. Jeśli się poprawi (w co osobiście wątpię), to będę się cieszyć. Jeśli znajdzie się ktoś, kto na niego wpłynie, kto pomoże w tej poprawie, to miałabym w tym przeszkadzać??!! Powtarzam, że jestem realistką, nie wierzę w poprawę tej konkretnej osoby (bo znam i jego, i różne okoliczności), ale wszak każdy jest kowalem swego losu. Moja rodzina jest teraz bezpieczna, więc mogę sobie pozwolić na “luksus” pomyślenia też o nim bez żalu, złości, mściwości. A niechby i jemu życie się wyprostowało i ułożyło. No, chyba, że sam zechce iść wciąż przez życie czyniąc zło. Jego wybór. Poniesie wtedy słuszne konsekwencje swoich czynów, ale to jego problem, NIE MÓJ.

          1. Nie wiem czy jestem pięknym człowiekiem. Jestem po prostu człowiekiem. Zwyczajnym i chyba normalnym;).
            Pzdr.

    2. Pisanie bloga pomaga mi na pewno i już nie raz zastanawiałam się nad czymś,co przeczytałam, a co zupełnie nie przyszło mi do głowy. Także w całości masz rację. A co do drugiej części Twojego wpisu, to gdybyś kiedykolwiek trafiła do więzienia, wystarczyłoby, żebyś była sympatyczna, niekonieczne tu jest wyszczekanie.
      Pozdrawiam serdecznie, Monika

  18. Wiecie co. Nie mi oceniać Was, ale wasz blog naprawdę wygląda jak wielkie użalanie się nad sobą.Siedzicie na dupie, jeść dostaniecie, TV jest, biblioteka jest. Takie kolonie na koszt podatników. I w tym momencie powiem jedno. Jestem za karą śmierci.Ciężkie przestęptswa typu morderstwa zasługują tylko na śmierć a nie na wczasy na koszt podatników.Życie za życie i momentalnie poziom przestępczości by spadł, bo bestie które odbierają życie nie zasługują na nic innego.Hamurabi mał racje.Oko za oko….

    1. Dokładnie tak jest! Ta pani, która popełniła ten wpis to morderczyni!
      “Spieprzyłam sobie życie” “spieprzyłam mamie życie” “rzadko widzę mamę” .
      …!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Siedź cicho morderco i myśl o tym, CZEGO SIĘ DOPUŚCIŁAŚ!
      Módl się płacząc i prosząc Boga o wybaczenie, myśl, jak ZADOŚĆUCZYNISZ bliskim tego, kto przez Ciebie NIE ŻYJE! O tym myśl! I to w pokorze i ciszy, a nie tutaj pouczać pokory innych!!!!!!!!!!!!

      1. „Dokładnie tak jest! Ta pani, która popełniła ten wpis to morderczyni!” – dokładnie tak jest, brałam udział w zabójstwie. Nie wiem, czy osobie piszącej pod tym „tak jest” choć trochę ulżyło, ale mie nie podpowiedziało, jak zadośćuczynić bliskim osoby nieżyjącej. Nie pouczam nikogo, nie chciałm być tak odebrana. Przepraszam, jeśli przeprosić powinnam.
        Wiele osób się za mnie modli i zapewne proszą Boga o wybaczenie dla mnie – nie poruszam celowo temtu wiary, bo wiem, co bym „usłyszała”: „w więzieniu się nagle nawróciła”, „myśli, że jej to pomoże w wyjściu” itp. Moje spieprzone życie to nie jest to, że „rzadko widzę mamę”, tylko to, co muszę dźwigać w sobie… ale cicho już siedzę.
        Pełnoletnia

        1. Wielu tu rzuca te biblijne kamienie, ale chyba nikt nie wie jak zadość uczynić bliskim zamordowanego. Chyba nikt kto tego nie przeżył nie wie co należy zrobić. Ale nie ustawaj w szukaniu. Nawet jeśli nie pomoże to tej rodzinie, to chyba pomoże Tobie samej. Nie znam Cię, ale tak mi się widzi, że dobrze szukasz, idź w tym kierunku (jak zadość uczynić, jak “zapracować” na wybaczenie). Powodzenia w szukaniu dobra.

      2. „Dokładnie tak jest! Ta pani, która popełniła ten wpis to morderczyni!” – dokładnie tak jest, brałam udział w zabójstwie. Nie wiem, czy osobie piszącej pod tym „tak jest” choć trochę ulżyło, ale mie nie podpowiedziało, jak zadośćuczynić bliskim osoby nieżyjącej. Nie pouczam nikogo, nie chciałm być tak odebrana. Przepraszam, jeśli przeprosić powinnam.
        Wiele osób się za mnie modli i zapewne proszą Boga o wybaczenie dla mnie – nie poruszam celowo temtu wiary, bo wiem, co bym „usłyszała”: „w więzieniu się nagle nawróciła”, „myśli, że jej to pomoże w wyjściu” itp. Moje spieprzone życie to nie jest to, że „rzadko widzę mamę”, tylko to, co muszę dźwigać w sobie… ale cicho już siedzę.
        Pełnoletnia

    2. W jednym ze swoich komentarzy przedstawiłam moją osobę i autorkę słów użytych w poście. To był wyjaśniający długggiiii komentarz. I co ?? Nie ma go. Tutaj trzeba tylko i wyłącznie przyklaskiwać autorkom. Nazwano moje komentarze jadowitymi i o wyjątkowej nienawiści. Jestem prawym człowiekiem, nigdy niczego nie ukradłam i nikogo nie skrzywdziłam. Prawda ma ogromne znaczenie w resocjalizacji, pokora wobec prawdy. Czemu służą fantazje i okłamywanie samych siebie przez autorki-nie wiem. Zastanawiam się ile komentarzy nie przeszło przez moderację podobnie jak moje ?? Wstyd mi za ludzi patronujących to miejsce……….. bardzo wstyd……………..

      1. Szanowna Pani, ponieważ we wspomnianym poście obraziła Pani podopiecznych domów opieki społecznej nazywając ich “deganeratami i alkoholikami” zdecydowaliśmy się usunąć cały post.

    3. Życie za życie – według Twojego prawa, co działoby się z kratami którzy odbieraliby życia wykonując Twe wyroki?
      Monika

  19. Trafilam na ten blog dopiero dzis, bo uslyszalam o nim w mediach i po przeczytaniu kilku wpisow poplakalam sie. Nie wazne z jakiego powodu tam jestescie, staram sie to zrozumien. Nie! Ja to rozumiem … Bo z wlasnego doswiadczenia wiem jak emocje potrafia wziac gore. Ile razy chcialam chwycic za noz kiedy ojciec bil mame, ile razy chcialam udusic faceta, ktory mnie zdradzil, a ktorego kochalam, a jego kochanke ehh mysle, ze gdyby skazywali za mysli to dostalabym kare smierci. Smieszne to takie, ale prawdziwe. Tak niewiele was rozni od nas …. Czyli tych bez historii kryminalnej. Bardzo, ale to bardzo ubolewam nad matkami w zakladzie, bo sama nia jestem. Mysle, ze wiele osob was zle ocenia, bo patrza na was przez pryzmat patologii, a to przeciez co innego. W mojej okolicy tez mieszkaja kobiety, ktore “siedzialy” ale to alkoholiczki, ktore pijane wioza dzieci na rowerze. …. Tak bym chciala was poznac, ciekawa jestem co i w jakich okolicznosciach zrobilyscie. Za co tam jestescie. Porozmawiac z wami, to takie ciekawe. Ile macie lat? I ile jeszcze przed wami. Nie myslalyscie nigdy o samobojstwie? Sa miedzy wami kobiety z wyzszym wyksztalceniem, albo uzdolnione muzycznie czy czyms innym. Mozecie miec w celi instrumenty do grania i grac na nich, spiewac? Nie smiejcie sie tylko ze mnie 🙂

    1. ciekawosc to pierwszy stopien do piekła…nie masz o czym plotkowac ,ze tak zarzucilas pytaniami ? ja to bardziej chcialabym uslyszec czy w tym przypadku przeczytac- co dalej? zmarnowaly sobie jakis kawałek życia na własne życzenie. i nie tylko sobie 🙁 bo pewnie są tam tez matki więc zmarnowały kawałek życia swoim dzieciom. są tez córki więc zmarnowały kawałek życia swoim rodzicom.Więzienie to dobre miejsce na przemyslenia.jest na to duzo czasu.i są nudy. więc sie fantazjuje 😉 a potem sie wraca do domu i sie robi to samo 🙁 znam to z autopsji. mój były siedzial 2 razy więc zeby mi ktos nie zarzucil ,ze nie wiem co mówię.Jedyne co mi sie nasuwa na mysl to to, ze najbardziej moze pomoc zmiana srodowiska po wyjsciu na wolnosc. Niestety w polskiej rzeczywistosci to takie malo realne.więc co dalej? po długim wyroku zwykle nie ma dokąd wrocic. więc co? powrot do kochasia, na meline? i czym to sie ma niby skonczyc? oby nie tym samym 🙁 Kobietki z tamtej strony 😉 zebyscie sobie nie pomyslaly,ze ja skreslam ludzi z tamtej strony bramy. Nie. mysle realnie i np. odkąd moje dzieci porobily prawka i pokupily auta powtarzam,ze teraz mają dużą szanse znalesc sie w wiezieniu 🙁 Boże broń oby nie ale przeciez moze sie zdażyc 🙁 Mojego bylego odwiedzalam w wiezieniu chociaz bylam juz 10 lat po rozwodzie.Jestescie takie same jak ja. wiec dlaczego ja moglam zyc normalnie bez wkraczanie na droge przestepstwa a wy nie? co sprawilo ,ze takie dziewczyny jak wy- nieglupie – tak bardzo zglupialy? nie zwalajcie winy na nikogo. winy szukajcie w sobie. i kajać sie trzeba. nie nad sobą użalac. użalajcie nad tymi ,ktorym krzywde zrobilyscie.nie wiem za co ktora tam siedzi-autorka podobno za morderstwo ( brrr). nie odkupisz juz swojej winy ale gdybys chciala robic cos dla kogos a nie tylko dla siebie to moze sobie pomozesz. Jeeezu, zabrzmialam jak ksiądz na ambonie ( a daleko mi do ołtarza) ale cos w tym jest 😉

      1. Pisząc “ale gdybys chciala robic cos dla kogos a nie tylko dla siebie to moze sobie pomozesz” trafiłaś w dziesiątkę! Tak to właśnie działa jak piszesz…

      2. Jolanto, siedzę już trochę w więzieniu (15 lat) i mogę z własnego doświadczenia powiedzieć Ci, że znajdują się osoby, które pomimo ciężkiej sytuacji na wolności – po wyjściu z więzienia wcale do niego nie wracają. Zmieniają swoje życie, co do tego jest potrzebna chęć. Jeśli jest ktoś, komu nie przeszkadza to, że na raty żyje w więzieniu, to tego nie zmieni, chyba że przydarzy mu się coś takiego, co go będzie trzymać na wolności. Oczywiście, tych osób, które nie wracają do więzienia, jest mniej, niż tych, które tu wracają i niech mi Pani wierzy, najrzadziej do więzienia wracają te kobiety, które były karane za morderstwo. Ja winnych za swoją zbrodnię nie szukam w nikim i nie żalę się. Jednak chcę opowiadać o tym, co czuję i myślę, bo mogę. Jeśli czuję się rozżalona, to o tym napiszę, kiedy czuję się radosna, to o tym napiszę – jeśli będę miała siły napisać o swoim żalu za czyn, to to zrobię, ale nie dla kogoś ku uciesze lub żeby się przypodobać, lecz dlatego, że będę tego potrzebowała, bo ten blog tym właśnie dla mnie jest: miejscem, do którego wkładam te swoje emocje, które potrzebuję z siebie wyjąć.
        Monika

    2. Z Twojego komentarza wnioskuję, że jesteś bardzo empatyczną osobą i naprawdę z chęcią z Tobą porozmawiam. Jestem tutaj za zabójstwo, do więzienia trafiłam w wieku 19 lat. Teraz mam 34. Do końca zostało mi jeszcze 10 lat, ale od stycznia tego roku będę mogła ubiegać się o warunkowe zwolnienie. Są tutaj dziewczyny różne, potrafią grać, śpiewać, malować. Wiele z nas stara się rozwijać swoje zdolności. Jednak bardzo dużo dziewczyn nie wierzy w siebie. Nie myślałam o samobójstwie, na szczęście. Mam nadzieję, że troszeczkę zaspokoiłam Twoją ciekawość. Jeśli chcesz jeszcze coś wiedzieć, pytaj.
      Monika

  20. 21. Schejtujesz mnie teraz? Napiszesz o czym dziewczynko piszesz? Nie jestem tu, zeby sie z kims klocic. Chce tylko WIEDZIEC

    1. musialam sprawdzic w slowniku co to znaczy ” shejtujesz” ? rozsmieszylas mnie kobietko 🙂 i jako 53-letnia dziewczynka odpowiadam ci- nie jest tak ,ze cie nie lubię i neguje wszystko co piszesz ! poprostu odebralam twoj wpis jako wscibstwo …przykro mi ,ze sie poczulas dotknieta. tez nie mam zamiaru sie tu z nikim klocic. moze masz racje, ze wołasz o wiecej. skoro zalozyly bloga to chyba po to, zeby pisac szczerze i duzo.a jesli chcą ,zeby ich poznac i zrozumiec to muszą powiedziec wiecej. I nie tylko to co ludzie chcą usłyszec. mają szanse zmienic stereotypowe myslenie ,ze w więzieniach siedzą tylko głuptasie 😉 są napewno tez i inteligentne dziewczyny,ktore nie wykorzystaly swojej inteligencji ! I to jest najgorsze.
      chociaz moze nie- mam kolege,ktory przesiedzial 8 lat za nieszczesliwy wypadek. w obronie swojej zony uderzyl w twarz chama a ten tak nieszcześliwie upadl na kraweżnik , że zmarł. Inteligencji Jurkowi nie brakuje ale zabraklo obu wyobrazni 🙁 i obaj zaplacili za to wysoką cenę.
      No, ale to byl nieszczęśliwy wypadek.

  21. Zaczne od tego, ze przeprosze za blad otrograficzny, ten kto go zauwazyl wie o ktory wyraz chodzi:)
    Ot i wlasnie to! Te kobiety same chcialy wziac udzial w tych zajeciach, brac udzial w tym pomysle. Nikt ich nie zmuszal. Na pewno zostaly poinformowane jak i co pisac i ze moga liczyc sie z pytaniami, atakami itp. No chyba maja swiadomosc tego czego sie podjely. A i w niektorych watkach namawiaja do zadawania pytan. No i wkoncu warte uwagi jest to, ze na tyle kobiet w zakladzie pisze zaledwie kilka.
    Ja nie pisze o zalu do nich, ani ich nie atakuje. Nie znam ich, nie mam takiego prawa, zeby je oceniac. Na pewno sa miedzy nimi kobiety zdeprawowane, zgnile do szpiku kosci, no i takie pewnie maja w d**** zeby do “nas” pisac i nie pisza 🙂
    Po prostu kobieta w wiezieniu to cos innego, na codzien nie mam z kims takim do czynienia. I ciekawe jest to ile razy przechodzilam na ulicy obok takiej kobiety, ktora walczyla ze soba przez czas odsiadki i dala rade. Podniosla sie i jest teraz “kims” , zadbana, piekna, madra, z praca, kims bliskim w sercu i mama badz z corka pod reka. Tego zycze Wam- tym, ktore jeszcze maja tu na ziemi zamiar zrobic cos DOBREGO, odwrocic swoje zycie o 360stopni.
    A tym zgorszonym, (ktore i tak tego nie przeczytaja)… :)tym bez bojazni, bez zalu, bez pokory … Im zycze … Nie. Im niczego nie zycze. Sobie zycze, zeby one nigdy nie stanely na mojej drodze 🙂

    1. To prawda, że same chciałyśmy wziąć udział w blogu.
      Pisze nas garstka, bo bloga tworzy grupa z tzw. „zamka”, cele zamknięte. Dziewczyny z innych oddziałów mają pracę na wolności, przepustki, to i mniej czasu i też chęci, by pisać do ludzi. My do społeczeństwa tylko tak możemy wyjść. Pisząc łatwiej jest się przyznać do swojej nędzy, bezsilności, brutalności,wegetacji…
      Pozdrawiam, Pełnoletnia

  22. Niskie poczucie własnej wartości najłatwiej podreperować wypunktowując komuś jego słabe punkty. Sprawiając, by poczuł się gorzej, mniej pewnie. Taki jest cel jak widać większości krytykantów tej strony . A przecież błędy popełnia każdy. Mówi się, że nie myli się tylko ten, co nic nie robi. To też nieprawda, ponieważ nie robienie niczego jest również rażącą pomyłką. Niemniej warto zdawać sobie sprawę z tego, że dziś pomylił się ktoś inny – jutro możemy to być my. Pomyłki są wpisane w naszą nieco ułomną ludzką naturę. Coś mi się wydaje , że ci którzy rzeczywiście mają wiedzę, będą zbyt zajęci, by tracić czas na krytykanctwo. Prędzej pomogą, jeśli uznają, że warto. Krytykanctwem zajmują się gorsi, zakompleksieni i stale próbujący sobie coś udowadniać ludzie. Warto o tym pamiętać.
    Napotykając na swojej drodze ludzi, którzy próbują bezinteresownie Wam szkodzić, pamiętajcie, z jakim typem osobowości zapewne macie do czynienia. Nie warto na takich ludzi zwracać większej uwagi, a już na pewno nie warto przejmować się tym, co o Was powiedzą.
    Neale Donald Walsch, autor słynnych “Rozmów z Bogiem”, napisał: “Tak długo, jak będziesz się martwił tym, co inni o tobie myślą, tak długo będziesz od nich zależny”. Któż chciałby być zależny od zakompleksionych nieudaczników? Fakt bycia niekaraną osobą ,płacącą podatki jeszcze nie przesądza o byciu lepszym człowiekiem i nie daje prawa do pognębiania tych co za kratami , a w każdym razie nie wszystkich w czambuł . Sądzę , że blog spełnia swoją funkcję a konstruktywna krytyka też jest Wam czasem potrzebna 🙂 Piszcie Panie dalej , może tylko staranniej przemyślcie tematykę kolejnych wpisów , ale nie poddawajcie się , doskonalcie swojego bloga ,dzielcie się głębszymi przemyśleniami na temat więziennego życia , waszego życia w przeszłości , waszych wizji przyszłości itd … Pozdrawiam i życzę powodzenia 🙂

    1. Kiedy we wtorek (4 listopada) wróciłam z pracy, leżały na moim łóżku komentarze na mój wpis. Nie czułam się tego dnia najlepiej, byłam do tego, a może przez to, zmęczona, ale wzięłam się od razu za odpisywanie. Miałam na to dwa dni, dokładnie kilka godzin z dwóch dni. Kończyła w kąciku, bo tylko tam jest światło po 22.00. Pisałam na tzw. kolanie, ale chciałam jak najwięcej napisać. Nie jestem najlepsza w przelewaniu słów na papier, ale staram się być rozumiana. Mój apel do ludzi, by nie spalali się w krytykowaniu nas – był chwilą.
      Reakcją na wpisy p. Basi. Nie zastanawiałam się, czy sobie poradzę, ale nie żałuję. Nie pierwszy raz mnie ktoś zwyzywał. No! Nie jest to może szarlotka do kawy, ale jeśli komuś ulżyło bądź właśnie podniósł swoją wartość, to niech mu będzie na zdrowie. Ja tragedii z przeszłości nie zmienię, ale postaram się przemyśleć tematy kolejnych wpisów – dziękuję.
      Pełnoletnia

  23. Ludzie czy wy czytacie komentarze zanim je wyślecie,czytając je nóż mi się w kieszeni otwiera i wolą o pomstę skąd was tyle jadu?, nienawiść i zawiść zionie od delikwenta który nie miał nawet odwagi podpisać się swoim nikiem tylko nic nie znaczącym nikiem ‘tak jest’ JEST ALBO NIE JEST, nie tobie to oceniać! Nie znasz okoliczności, bo pchneło tę kobietę do tego czynu za który odsiaduje wyrok. Nie wiesz nic w tym temacie’ siedz cicho morderco?’ to czy pan/pani jest istotą tak nie wie jaka jest tematka bloga na który wchodzi?! Chyba istotą jego jest to że ma prawo pisać co jej się podoba przecież to forma terapi Ma płakać cale dnie,przyodziac pokutne szaty,biczować się, i krzyczec mea kulpa? Zadość uczynić rodzinie? Nie ośmieszaj się czy to coś zmieni? Przywróci życie ofierze może jestem glupia ale nie wydaje mi się żeby ktoś zmartwychwstał ale moge się mylić, pozatym wątpię aby rodzina miała ochote na rozmowe z ta panią. Moim zdaniem powinna się skupić na zrozumieniu swojego błędu, i żeby więcej go nie popełnić. A W szczególności WYNAGRODZIĆ SWOJEJ RODZINIE LATA NIEOBECNOŚCI. PEŁNOLETNIA TRZYMAJ SIĘ I NIE ZWRACAJ UWAGI NA ZAWIŚĆ TYCH LUDZI PLUJĄCYCH JADEM DALEJ NIŻ KOBRA.

    1. No nie da się nie zwracać uwagi na nienawiść! Cały dzisiejszy dzień myślę o tych wszystkich komentarzach, próbuję coś mądrego z tego przesiać i jakoś iść z tą naklejką mordercy. Wiedziałam, że przyznać się do tyluletniego pobytu tutaj nie będzie się równało „o jej, jak biedna”, lub „mój Boże! Jak można ci pomóc?”. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że niektórzy mają rację. Kiedy piszesz o tym, że powinnam zrozumieć swój błąd, żeby więcej go nie popełniać – próbowałam sobie przypomnieć zabójczynie recydywistki. Wydaje mi się, że ich jest mało, za kradzieże wracają, chociaż tego też nie planowały. Chciałabym tylko jednego – zdążyć się odwdzięczyć!
      Pełnoletnia

      1. Nie sni ci sie po nocy ta osoba, ktora zabilas? Jak zyc za kratami nascie lat, matko kochana! Nie moge sobie tego wyobrazic. Zabojstwo- jak to brzmi, jaka jest gwarancja ze jak wyjdziesz nie zrobisz tego jeszcze raz? Jak czlowiek moze zabrac zycie drugiemu czlowiekowi. Nie ty je mu dawalas, zebys miala prawo zabrac! Nie moglbym ci spojrzec oczy, balbym sie tego co moglbym w nich zobaczyc. Co ty bys czula gdybys zabito ci matke, albo corke?! Nigdy bys nie wybaczyla!!!

        1. do ktostaki….mam pytanie czy Pani przeczytała wszystko co napisała Pełnoletnia ,bo ja proponuje aby zapoznać się na początek z jej wpisami…

          Pełnoletnia chciałabym coś mądrego napisać ale chyba nie do końca wiem jak ubrać to w słowa, wiem jedno że na 100% ukarałaś nie tylko siebie ale i obie rodziny i wydaje mi się że kara śmierci w Twoim przypadku to wydawało by się wybawienie…..a kara jak zakładam 25 lat to coś co jest największym koszmarem….nie potrafie sobie nawet wyobrazić tego co nosisz w sercu i duszy życzę Ci abyś miała do kogo na zewnątrz wrócić ……abyś mogła miała możliwość jednak dać coś dobrego z siebie ludzią…

        2. Kiedyś mi ta osoba się przyśniła (chyba to był pierwszy raz) jak stała w drzwiach sali sądowej i powiedziała do mnie „będzie dobrze”. Po tym śnie wiedziałam, że dostanę duży wyrok.
          Z biegiem lat myślę o tej osobie coraz częściej. A jak daję radę tyle lat za kratkami? Z czymś takim na sumieniu ? Sama tego nie umiem wytłumaczyć. Ktoś daje mi na to siły, bo może jeszcze mam coś zrobić. Jednak patrząc mi w oczy nie bałbyś się… trudniejszy temat to wybaczenie…
          Pełnoletnia

  24. Dziewczyny, fantastycznie jest czytać, że mimo trudnej sytuacji nie poddajecie się, każdy człowiek to historia, różne są koleje losu i każdy popełnia błędy, często są to błędy tragiczne w skutkach,ale to że jesteście w więzieniu nie usprawiedliwia, moim zdaniem, agresji słownej ze strony odwiedzających bloga. Jest wiele osób poza więzieniem które mimo strasznych przewinień nigdy nie poddadzą się karze, jest wiele osób poza więzieniem, którzy nie popełniają przestępstw, ale nie są dobrymi ludźmi. Kim jesteśmy żeby was oceniać? Cieszę się, że chciałyście podzielić się swoimi trudnymi przeżyciami i osobistymi przemyśleniami. Macie dużo siły i wrażliwości, nie poddawajcie się, jeżeli macie życie przed wami, może kogoś kto na was czeka, jeszcze wiele dobrego może się wydarzyć.

    1. Co z tego, że poza więzieniem są źli ludzie? To w żadnym stopniu nie zmniejsza zbrodni autorek tego bloga, które Pani tak podziwia.

  25. Przeraża mnie trochę ton niektórych wpisów na Blogu. Autorki mają poczucie wyrządzonej im krzywdy. Tym czasem nikt (mam nadzieję) za niewinność nie trafia do miejsca odosobnienia. To ma być kara. Kara zazwyczaj wymierzana jest za wyrządzenie zła (przynajmniej w takim przekonaniu rodzice mnie wychowywali). Jakoż rzadko da się wyczuć ukorzenie czy też chęć poprawy. Poza tym wpisy typu “oczekiwanie na odwiedziny bliskich to męczarnia” itp trochę mnie zastanawiają. Przecież więzienie to nie kurort wypoczynkowy a przebywanie w nim ma być karą
    Kolejna sprawa – nie rozumiem (po prostu nie!) wpisów potępiających gości komentujących, którzy wypominają paniom odsiadującym, ze to MY – społeczeństwo płacimy za ich wakacje (ponad 2 tys zł miesięcznie). A to w skali roku wychodzi prawie 2,5 MILIARDA złotych. Więc nie wiem skąd się wzięły teorie, że utrzymujecie się Drogie Panie same? Polecam zaznajomienie się z terminem “kosztu alternatywnego” czyli coś, co można zrobić zamiast wykonywania innej czynności. Innymi słowy zamiast pracując w więzieniu i dopłacając do swojego utrzymania można pracować poza murami legalnie utrzymując swoją rodzinę.
    Mam nadzieję, że Panie nie odbiorą mojego wpisu negatywnie! Myślę, że większość społeczeństwa ma podobne odczucie.
    Czy któraś z Pań byłaby w stanie napisać o różnicach w subkulturze więziennej kobiet i mężczyzn? Czy wśród kobiet też panują podobne zachowania – hierarchia itp? Czy to może zależy od typu ośrodka?
    Pozdrawiam bardzo serdecznie i życzę jak najbardziej owocnego spędzania czasu. Co się stało, to się nie odstanie. Ale nigdy nie jest za późno na pracę nad sobą (tyczy się to też nas – osób poza murami:)

  26. Droga Pełnoletnia,
    Nie chcę już tu za bardzo się rozwlekać, ale bardzo chciałabym Ci powiedzieć jedno – 18 lat temu też byłam tylko dzieciakiem i też w tamtym momencie popełniłam błędy – niektórych konsekwencje odczuwam do dziś, innych nawet nie konsekwencje, ale konsekwencje lawiny, którą poruszyły.
    Nie odpowiadałam nigdy z paragrafu, no może raz, z Kodeksu Wykroczeń, gdy właśnie byłam dzieciakiem…), ale też z iście ułańską fantazją zniszczyłam sobie życie na wielu etapach i też sprawiam ogromny ból tym, którzy mnie najbardziej kochają. A zdolna byłam naprawdę do gorszych rzeczy.
    A co do wiary, też rozpisywać się nie będę, bo jest to rzeczywistość zbyt intymna, ale sama od jakiegoś czasu przeczuwam, że na tej płaszczyźnie mogę jeszcze poszukiwać utraconych lat, i powiem Ci jedno: ja też dołączam się do tej pamięci modlitewnej.
    Pozdrawiam Cię mocno.

    1. Przepraszam, że dopiero teraz się odzywam, ale niestety zwyczajnie nie mam czasu – jak to brzmi po tej stronie muru 
      Jakiś czas temu jak dawałam rzeczy na tą akcję przeciwko karze śmierci, to pomyślałam, że to fajna rzecz – to fajniejsze będzie pomoc dzieciakom. Miałam trochę zbytniej wełny i poprosiłam kilka dziewczyn o pomoc (parę dziewczyn stąd, z Fundacji + wychowawczyni też dziewczyna) i ruszyłyśmy z robotą. Robimy zimowe kompleciki czapka + szalik. Trochę pójdzie do szlachetnej paczki i pomogą w tym dzieciaki z liceum. Trochę Zakład pomoże. Nawet jakiś wzór na koty dostałam, to coś się pomyśli… ale do czego zmierzałam? Aha ! no nie miałam czasu , a chciałam podziękować za każde miłe słowo. Dziękuję przede wszystkim za dołączenie do „pamięci” – to właśnie tacy ludzie pierwsi powiedzieli, że jeszcze daleko mi do „zrzuconego nawozu”. Wiele osób już mi tu pomogło i oni wiedzą, że o nich piszę i to ich wiara – również we mnie – dala mi odwagę, by powiedzieć Wam o sobie. Dzięki jeszcze raz – pozdrawiam.
      Pełnoletnia

  27. Nazywam sie Lukasz i mieszkam od czterech lat w Japonii.
    Slucham czesto polskiego radia i przpadkiem uslyszalem o Was audycję.
    Barco mi sie podobala i nawet troche wzruszyła.
    Jetescie spoko babkami!
    I szczesciarami, ze Bog wam zeslal ,tych ludzi z “domu kultury”
    Czuje jak nabieracie wiary w siebie ,
    i ze jestescie pełnoprawnymi dziecmi Boga.
    A Bóg to milosc i wybaczenie.
    Od czlowieka , czyli od was zalezy czy zasluzyliscie na wybaczenie.
    A czuje ze jestescie na dobrej drodze.
    A nawet man wrazenie , ze Pan Bóg jest z Was dumny 😉
    Jezus przyszedł wlasnie dla takich jak Wy !!!
    Powodzenia!!!

  28. Tak sobie jeszcze dumam. Jak widać (także z agresywnych komentów) nie da się przejść obojętnie obok Waszego bloga. Ale nie o tym chciałam. Bo nie idzie o to, by pisaniem “kontrowersyjnych” notek nabijać se licznik odwiedzin. Z tego co piszesz, Pełnoletnia, jakoś wynika refleksja nad sobą, życiem, jego wartością, winą, karą, zadość ucznieniem. To dobrze.
    Pomyśl sobie jeszcze tak: spójrz ile osób się stara, wkłada swój czas (a Ty z doświadczenia znasz jego wartość i niepowtarzalność), by Wam pomóc w prowadzeniu bloga. Chyba te osoby wierzą w Was i dlatego to robią. Wierzą w to, że nikt nie jest stracony, że można się poprawić a ścieżki życia jakoś wyprostować. Winę trzeba jakoś odkupić i trzeba też próbować “wyjść na prostą”. No to próbujcie. (Patrz, tyle osób mniej lub bardziej bezpośrednio wyraża to stanowisko w komentach.) Nikt nie zagwarantuje, że Wam się uda. Świat po wolnej stronie krat bywa piekłem, ale to nie jest powód do tego by się poddawać.
    Że co? Że straszne komunały tu piszę? Ale przecież trudno na publicznym forum pisać bardziej osobiście. A te niby to banały niosą jednak dużo prawdy.
    Wszystko, co tu piszą komentatorzy (wspierające na duchu, agresywne, inne) próbujcie używać jako motywacji do “prostowania życia”. Wiem, trudno połajanki traktować jak coś budującego;), no, ale życie nie pieści, ważne by iść dalej szukając dobra. Tego się trzymajcie.

    1. Serdecznie Cię pozdrawiam. Ale sobie narobisz wrogów . Ja dziękuje za każde słowo i jedna ważna rzecz – jestem chyba i z tego zadowolona, że nasz blog daje Ci takiego pstryczka „zaciskamy pośladki i idziemy dalej do przodu”. Zapewne jesteś jakąś dobrą osobą i nie masz w naturze kopania, dlatego za takich ludzi lżej się dziękuję Temu na górze. Świat nie musi wiedzieć o naszej biedzie wewnętrznej, wołałabym żeby zobaczył jak mało jest ludzi, którzy chcą wyciągnąć do nas rękę. Praca nad sobą to jedno, ale poklepanie po ramieniu przez drugiego człowieka dodaje wiary, że dobry kierunek się obiera. Ludzie skazani za zabójstwo spychani są na koniec kolejki do wszystkiego, a jeśli do tego masz duży wyrok, to możesz czekać i czekać. Kiedy pojawili się tu ludzie z Fundacji „Dom Kultury”- uśmiechnęła się moja dusza. Kompletnie ich nie interesowało, ile kto siedzi i za co. Kiedy usłyszałam kolejny raz, że jestem fajna i pytanie, czy można mi w czymś pomóc – to ta część mnie, która jest tym dzieciakiem, co przyszło do więzienia, ucieszyła się, ale ta starsza zaczęła analizować, czy trzeba, czy warto powiedzieć za co siedzę. Za każdym razem to jest we mnie, jak jest ktoś miły, wydaje mi się zachowaniem porządku powiedzieć prawdę.
      Chciałabym żyć bez tych znaków zapytania, jakoś się mniej przejmować, raczej zastanawiać. Ludzie z Fundacji znają moją sytuację, poznali mnie z wieloma ciekawymi osobami, każda z nich coś ciekawego wniosła. Chociaż nie mogę się z nimi teraz widywać, bo pracuję, to zawsze mi jakiś materiał do robienia bransoletek podadzą. Przychodzi tu taka Agnieszka, która lubi robić takie rzeczy, uczyła nas, podłapałam kilka sposobów i pierwsze prace miałam na prezenty dla bliskich – ale to było świetne uczucie móc im dać bransoletkę i widzieć ich radość. Jak tylko mogę, to robię. Teraz siedzimy w kompletach zimowych ( czapka + szalik) dla dzieciaków. Zamysł jest taki, żeby dorzucili to do szlachetnej paczki, ale może pójść gdziekolwiek dla dzieci potrzebujących. Ja nawet pisałam do Ministerstwa Zdrowia z prośbą o umożliwienie oddawania krwi czy szpiku, ale niestety więzień najgorsza grupa, nie może. A szkoda, bo tu jest tu tylu zdrowych ludzi, nawet z nudów, by poszli. Zobacz, jakie życie jest przewrotne, na wolności człowiek by może o tym nie pomyślał (chociaż wtedy gówniarą byłam), ale tutaj różne rzeczy do głowy przychodzą.

      Na to chcę zwrócić uwagę, że nawet jeśli coś się dzieje z nudów, to zawsze w dobrym kierunku; człowiek jak ma możliwości poznać dobre rzeczy, lepsze sytuacje, fajniejszych ludzi, to w tą stronę pójdzie.
      Wkurza mnie kiedy słyszę, że więźniowie nawracają się, by pokazać się z innej lepszej strony, by dzięki temu wcześniej wyjść. Zapewne są ludzie, którzy tak robią, ale dla niektórych dopiero teraz drzwi zrozumienia się otworzyły. Tak samo jest ze szkołą, wpis w papierach jest, ale na wokandzie większego znaczenia nie ma – bo karany, dziękujemy. Sporo się zrobi by wyjść, jednak gdyby więcej ludzi wyciągało do nas rękę zrozumienia, to może szczypta hipokryzji w tym by tylko została. Bo niektórzy po prostu zbłądzili, inni nie mieli wyjścia, kolejni tylko znają przemoc, pozostali chcieli się pokazać, dążyli do akceptacji, a tu przychodzą i najpierw się buntują, głupoty robią, wariują, fisiują, dopisują sobie sprawy bądź umniejszają rolę – a wszystko, by przetrwać. By przykryć strach. By jak najdłużej się nie załamać, o nic nie prosić.
      Dzisiaj na tyle, życzę spokoju i powodów do uśmiechu. Dzięki.
      Pełnoletnia

      PS. Zapraszam tez do poznania gazetki „W Kratkę”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *