Wczoraj wzięłam wydruk z kilkoma komentarzami i co jest rzeczą naturalną, są miłe słowa (dziękujemy) i mniej miłe (tym bardziej dziękujemy). Każde zdanie, każda myśl, rada, pozytywna wypowiedź czy negatywna (i tak w dobrze dobranych słowach) jest dla nas istotna. Wszystkie z nas – daję za to głowę – na swój sposób odbierają do siebie Wasz słowa. I to nie jest ważne, że ja nie posiadam dzieci – interesuje mnie to, co mieliście do powiedzenia Wisience czy Smerfetce.
Wszystkie tworzymy tego bloga i wszystkie to dotyka. Ale kiedy czytam, że złość wszystkich na nasze „użalanie się” odzwierciedla się szczerością pani Basi, cytuję: „mam nadzieję trafić na starość do więzienia, gdzie będzie mi ciepło i dobrze.. i na koszt innych”, to aż mnie wnerwia, że coś w nie tą stronę poszło. Rozumiem, że w złości na nas i na całą „zabawę w bloga” takie głupie marzenie się znalazło…
Ale ktoś, kto by tu przyszedł, ciężutko by miał… Codziennie (porę dnia można sobie wybrać, ale jest jeszcze opcja – cały dzień), zamartwiasz się o dzieci, w jakim wieku by nie były, trzy regulaminowe wyjścia do telefonu, ściska się serce, czy odbierze któreś z nich? Jeśli nie, to jaki może być powód? Czekanie na widzenie – to jest dopiero fajne zajęcie! Zależy skąd jesteś, ile kilometrów dzieli rodzinę, denerwujesz się, czy dojadą, czy zdążą na bramę, a jak nie jadą samochodem, to czy PKS się nie rozkraczy… no i to wszystko na koszt innych…. To nie nas trzeba żałować, tylko naszych bliskich.
Jak już wspomniałam, nie mam dzieci, mam za to fajnych rodziców – co prawda są po rozwodzie i nie gadają ze sobą, ale są. Kiedyś komuś się przyznałam, że byłam samotnym dzieckiem, bo tak samo jak w dzisiejszych czasach, rodzice pracowali i zwyczajnie byłam pozostawiona sobie. Jak świetnie potrafiłam spieprzyć sobie życie…. i przy okazji innym, to ja tylko to wiem.
Ponieważ jest wiele osób, które (tak jak pani Basia) nie przepadają za smętami kobiet odbywających karę w A. Ś, napiszę coś takiego: moja mama jest normalną kobietą, też ciężko pracowała, by zapewnić mi byt, bym mogła się rozwijać, a to, że nie chodziła za mną do kina, nie oznacza, że mnie nie kochała – a jednak nie uchroniła mnie przed tragedią, której współsprawcą byłam ja. Jestem świadoma swojej podłości, tego, że nie powinnam tam być, że mogłam powalczyć o swoje życie. Bo że w więzieniu powinnam być, to wiem, więzienną pełnoletniość uzyskałam pół roku temu. Kompletnie nie znam teraźniejszego życia, nawet nie znam wagi problemów moich bliskich. Trzęsę się ze złości, kiedy nie mogę czegoś zrozumieć albo im pomóc. Jednocześnie chcę na wolność, bo to jest takie naturalne. A z drugiej strony, nie wiem, co miałabym tam dobrego zrobić.
Pan Marek (09.10.2014, 06.29) „nie lubi byłych więźniów, bo na wolności stają się przekleństwem sąsiadów” – czyli ustawa dla Trynkiewicza powinna obejmować nie tylko bestie. Osiemnaście lat w więzieniu zrobiło ze mnie dziwaka. Mam swoje odchyły i problemy z dogadaniem się w niektórych sprawach. A jednak wciąż żyję. Ostatnio dorzucałam się ze swoją robocizną do akcji przeciwko karze śmierci. Nie powinno jej być jako kary kodeksowej, ale ze zrozumieniem pokiwałam głową nad prośbą o eutanazję skazanego na dożywocie, chyba w Belgii. I dostał zgodę.
Ludzie!!! Jeśli macie w miarę życie, to nie warto się spalać nad krytykowaniem nas. Cieszcie się życiem – niekiedy mizernym, ale Waszym. Jeśli to coś pomoże, to się pocieszcie tym, że macie lepiej niż ja. Kto ma dziecko, niech je przytuli, a kto sąsiada kryminalistę, to niech do niego podejdzie i powie: „nie przed takimi jak ty się uciekało…”
Pełnoletnia


Pani Pełnoletnia pisze, że „spieprzyła swoje życie”, że powinna „zawalczyć o swoje życie”, że jej rodzina cierpi przez nią. Z innej wypowiedzi na blogu (to zresztą bardzo dobry, mocny teskt) wynika, że siedzi za morederstwo. Szokuje mnie, bo nie ma ani słowa o tym, że „spieprzyła” życie ofierze, innemu człowiekowi, którego zabiła. Że „spieprzyła” życie jego bliskim. Przeraża mnie ten egocentryzm.
Osobiście staram się unikać nadinterpretacji. Nie wiemy, czy Autorka ma świadomość, że „spieprzyła życie ofierze i jej rodzinie”, czy nie. Wiemy jedynie, że o tym nie pisała, albo pisała niezwykle ogólnikowo (jej prawo). Trzymajmy się faktów.
Sądzę ,że na wszystko przychodzi czas ….a może pod wpływem komentarzy pomyśli bo będąc w wiezieniu skupiona jest na czym innym .Doskonały sposób na resocjalizację .Brawo
18 lat pozbawienia wolności nie dostaje się za kradzież cukierków…
swiete slowa. cala prawda o ich chorej psychice. zero zrozumienia swoich czynow. to przykre bo to dowod na to ,ze resocjalizacja w tym kraju to fikcja.
Mnie się właśnie wydaje, że za dużo sie nad sobą użalacie. Takie „ach, spieprzyłam życie moim bliskim” rzucone w nadziei, że wszyscy w koło pogłaszczą po głowie i powiedzą, że nie jest tak źle, że przecież wszystko da się jeszcze naprawić. Użalacie się nad swoimi rodzinami, a przecież to Wy same jesteście przyczyną tragedii waszych rodzin. Zamiast się teraz roztkliwiać nad losem mamy jeżdżącej PKSem na widzenie trzeba było zachowywać się jak normalny człowiek, przestrzegać prawa i płacić podatki, żeby matka z ojcem nie musieli się za Was wstydzić.
Ludzi należy oceniać po czynach, a nie po słowach. W przypadku tego bloga rozjazd pomiędzy tymi dwoma przybiera jakieś monstrualne formy. I ja tego nie kupuję. Nie wierzę, że można mieć w sobie tyle miłości do rodziny, a zarazem odsiadywać wyrok ponad osiemnastu lat więzienia – za co, to się możemy tylko domyślać, ale nie sądźcie, że wasi czytelnicy to naiwni frajerzy, my się świetnie domyślamy.
Generalnie odnoszę wrażenie, że ten blog jest cholernie oderwany od rzeczywistości, że to co piszecie to jakieś wytwory chorej wyobraźni z alternatywnego świata w dodatku. Głodne kawałki o tym, jak się będziecie wszystkie zmieniać w chodzące anioły, jak tylko wyjdziecie poza bramy więzienia. Może robi Wam się lepiej, gdy tak żyjecie wyobrażeniami, ale to tylko ułuda, fantazja, a nie realne możliwości na przyszłość.
Pasożytowałyście na społeczeństwie nie przestrzegając jego prawa, teraz pasożytujecie egzystując na nasz koszt, jak powychodzicie osiądziecie na zasiłkach w socjalnych mieszkaniach z dziećmi, na które będzie łożyło państwo, bo do żadnej pracy też się nie będziecie nadawać (tej przecież brakuje nawet wykształconym, a co dopiero Wam). Z tego stylu życia się nie wyrasta, a już na pewno nie po osiemnastu latach siedzenia okrakiem na garnuszku, na który to uczciwie pracujący obywatele dobrowolnie się zrzucają tylko z jednego powodu – po prostu nie chcą Was pośród ludzi.
Wiesz… więzienie chyba w istocie jest alternatywnym światem. To by wiele wyjaśniało. Choć oczywiście nie jest usprawiedliwieniem i powodem do „głaskania po główce”. Ja po prostu pozostaję na stanowisku doceniania tego co ludzkie, bo przecież w każdym jest jakaś drobina dobra. A całokształt…? Czy jak jest jesień, to musimy się bić po głowach i krzyczeć, że jest zimno? Nie, bo to się wie samo z siebie. Tak samo tu. Pzychodzimy do bloga osadzonych (za różne rzeczy). To nie jest „Dzienniczek siostry Faustyny”. Wie to każdy whodzący tu. Autorki też parę razy dały do zrozumienia, że nie siedzą za niewinność. Może wolą rozmyślać o czymś lżejszym niż popełniony czyn? I może ich blog jest właśnie o tym?
Swoją drogą, jak wyjdą, to wtedy się osobiście zetkną z tym, co teraz mają tylko wirtualnie;). Czyli może niech się przyzwyczajaą, że po wyjściu za bramę pień anielskich nie będzie.
Dobra, dość smęcenia.
Myślę, że ten komentarz jest zbyt mocny. Z punktu widzenia osoby, która w żąden sposób nigdy nie złamała prawa, ba, nigdy nie miała żadnych zatargów z nikim i wolałaby sobie rękę odciąć a nie ukraść, to Twoje stanowcze podejście do tych kobiet po prostu mnie poraża. Może wyjdą na wolność i rzeczywistość zrewiduje ich poglądy na zmianę ich postaw życiowych, może wrócą do popełniania błędów, może będą kraść i co gorsza może zamordują…ale nikt, powtarzam nikt nie ma prawa skreślać drugiego człowieka i gasić choćby zalążka jego chęci przemiany.
Owszem może w czasie ich zejścia na złą drogę, w ich czasie bycia złą i zepsutą ucierpieli niewinni ludzie, którzy nigdy nie powinni ucierpieć, ale może jest szansa choćby dla jednej z nich, żeby odpokutowała te winy, dla świata..dla innych, dla siebie samej. Może po prostu wśród codziennych trudów gdzieś zawiodła ich psychika, a może po prostu tak im było na rękę w tamtej chwili, tego nie wiemy, może się to nie podobać, może to sprawiać ból osobą, które są wrażliwe, które widzą i wkurzają się na niesprawiedliwość tego świata(zapewniam nic mnie tak nie oburza jak widzę cierpienie niewinnych ludzi) , ale nigdy przenigdy nie zgodzę się na skreślanie tych osób, jeśli choćby cząstką siebie wierzą, że są gotowe sercem i duszą do zmiany siebie w lepszego człowieka, który stanie po właściwej stronie życia, a więc sprawiedliwość, miłości do drugiego człowieka, jeśli chcą się zmienić trzymam kciuki! Wierzę, że odnajdą tą cząstkę dobroci w sobie i każdego dnia będą ją wzmacniać do płomienia, który będzie je prowadził przez życie. Nie wolno skreślać nikogo, kto dostrzegł swoje postępowanie, pozdrawiam wszystkich.
Mądra z Ciebie kobita, wiesz?
Nie wiem, dlaczego tak właśnie jest, że w każdym wpisie czy odpowiedzi znajduje się coś z narzekania i użalania się. Nie wiem tak naprawdę, czy ja chciałam, by tak został odebrany mój tekst. Ale jedno jest pewne… a może nie tylko jedno: po pierwsze, ja nie chcę głaskania po głowie, mam właśnie dostawać kopy, bo to jest dodatek do wyroku. Po drugie, zdaję sobie sprawę, że to ja i tylko ja jestem przyczyną tragedii dwóch rodzin. Po trzecie, fatalnie się z tym czuję, że wstyd, jaki przyniosłam rodzicom , powoduje, że moja mama mój pobyt w więzieniu parę razy nazwała pracą za granicą. To prawda, że ten ogrom miłości do bliskich i rodziny odnajduje się dopiero tutaj. Niektózy dopeiro tutaj mają czas zastanowić się, trzeźwiej spojrzeć i sobie przypomnieć, że jak się było na wolności, to oni też tam byli, też kochali. Ja dopiero w więzieniu normalnie i szczerze pogadałam z rodzicami. Prawdą jest też, że robi mi się lepiej, kiedy mogę pożyć wyobrażeniami. Nie będę nigdy chodzącym aniołem, ale chciałabym choć kilka rzeczy dobrych zrobić. Nie uważam nikogo z czytających za naiwnego frajera: przyznałam się już jakiś czas temu, że siedzę za udział w zabójstwie.
Pełnoletnia
„chciałabym choć kilka rzeczy dobrych zrobić”. I tego się trzymaj.
A jak się mają Twoje słowa do zrozumienia ich czynów ?Gdzie Twoje miłosierdzie zgodnie z wiarą z etyką ..Nie osądzaj …Twoje życie ułożyło się szczęśliwie i jesteś normalnym myślącym człowiekiem ale świat się składa z różnych ludzi i często nienawiść powoduje przestępstwa bo ludzie są bezsilni na głupotę czy krzywdę jakiej doznali oczywiście to nie powód do morderstwa ale tak w Polsce niewiele się mówi o konsekwencjach czynów ….Przykład kierowcy wsiadający do auta po pijanemu …czy to tylko ich wina ,że zamordują niewinnego człowieka czy prawo ,które jest wyjątkowo pobłażliwe nie pozwala na to aby takich ludzi w wiezieniu przybywało ???To nie jest proste dla myślącego człowieka ….
Chciałabym się jakoś wytłumaczyć, ale nie wiem, jak to wszystko ująć, by jeszcze bardziej się nie pogrążyć, by bardziej nie zdenerwować czytającego. Przepraszam za to, że jestem egocentryczna. Faktycznie, najpierw napisałam o swoim „spieprzonym życiu”, a następnie dopiero o innych. Nie jest tak, że nie jestem świadoma tego, co zrobiłam rodzinie ofiary i jej bliskim. Kiedyś już komuś napisałam, że przykre jest to, że ja nie naprawię swojego „błędu”, moje „przpraszam” nigdy nie będzie oczekiwane, tak jak proszenie o wybaczenie. Mam z tym poważny problem, bo potrzebuję wybaczenia. A z drugiej strony, nie wiem, co by ono dało rodzinie ofiary. Może nie raz żyć lepiej z nienawiścią do kogoś? Zwłaszcza kogoś takiego jak ja? Smutne to wszystko….
Pełnoletnia
Nienawiść igdy nie jest dobra. To pewne. Nie mam jednak recepty na uzyskanie przebaczenia. Ale warto o tym pomyśleć.
Przykro mi dziewczyny ze tak ulozylo sie Wasze zycie a nie inaczej. Na pewno zadna z Was nie chcialaby byc odlaczona od bliskich i zyc w „luksusie” na garnuszku podatnikow. Podejrzewam ze Wasze czyny byly podyktowane chwila lub sytuacja, ktorej nie mozna niestety cofnac, i w innych okolicznosciach pewnie by sie nie wydarzyly.
Niestety przeszlosci nie da sie wymazac.
Podejrzewam ze wiezienie jest miejscem gdzie znajdzie sie wiele czasu na przymyslenia, zal, bunt i „gdyby”. Trzymajcie sie pozytywnie, nie przejmujcie komentarzami. Nikt z nas nie jest swiety i nie nam jest oceniac Was i Wasze czyny.
Pozdrowienia z za oceanu i dziekuje za bloga! Dla mnie to mozliwosc refleksji nad sama soba (czego niektorym czytelnikom wraz z odrobina empatii zycze).
ps. przepraszam ze ewentualne bledy stylistyczno gramatyczne ale lata na emigracji zubozaja jezyk 😉
„są miłe słowa (dziękujemy) i mniej miłe (tym bardziej dziękujemy)” – Piękne sformułowanie! Zapamiętam je sobie do użycia:).
A tekst – kolejny do rozmyślań.
ale prtawda jest taka, ze powinniscie placic za pobyt w wiezieniu. to wasze przestepstwa, wasze winy wiec i wasz rachunekj, a nie nasz… a jesli macie jesc i spac za darmo, za nasze pieniadze (na ktore ciezko pracujemy) to powinny byc to kolonie karne, gdzie jest przymus pracy, a nie takie domy wczasowe jak teraz.
pozdrawiam, zycze resocjalizacji. bidule.
Ja też tak sądzę. Za każdą rolkę papieru, za każdą kromkę chleba wystawiłabym Wam rachunek do spłacenia na wolności.
Powinni płacić i to w wiezieniu. Po co czekać, aż wyjdą na wolność?
Zamiast pisać bloga, czytać czy rozmyślać nad odwiedzinami bliskich, każda osadzona osoba powinna mieć pracę wewnątrz więzienia dostosowaną do jej czynu. Najgorszy chłam powinni mieć mordercy i gwałciciele oraz pedofile. Co to jest za praca wydawanie jedzenia? Powinniście być zaprzęgani do służby społeczeństu, które na was łoży. Do ciężkiej pracy w polach, budowy hospicjów, pracy w okopach czy przy wybieraniu szamba. Czemu niby nie?
Oko za oko ?
Czy nie jest tak, że państwo chcąc karać swoich Obywateli bierze te koszty na siebie. Podobnie jak koszty utrzymania aparatu represji. Czemu nie macie pomysłu by prokurator pracował społecznie, po godzinach, jak skończy prowadzić swój ulubiony tramwaj w ZKM ?
Zgadzam się, więźniowie powinni pracować.
Choćby sprzątać ulice/chodniki/parki
Niestety system więziennictwa jest do d*py i im takich opcji nie zapewnia =/
Ale praca to nagroda …i zaszczyt …oraz zapełnienie czasu .A wiezienie ma służyć refleksji a skazan złym przykładem.Odosobnienie to wiezienie we własnych myślach ……Też uważam ,że te sprawy należałoby uregulować bo koszty ogromne a czy więźniów ubywa ?Jeśli nie to albo prawo jest kiepskie albo księża,szkoła,rodzina robi za mało .Brakuje edukacyjnych filmików co się stanie jak popełnisz przestępstwo ….
Kochana… Choć spieprzyłaś życie obcym, bliskim i sobie, i może nie na miejscu jest tu dywagować nad dwoma pierwszymi członami („zaiste nie w twojej mocy przebaczać w imieniu tych, których zdradzono o świcie…”), powiem jedno: Twoje życie jeszcze się nie skończyło. Głęboko wierzę w możliwość wygranej nawet na ostatnim odcinku wieloletniego spieprzonego życia. A przed Tobą jeszcze na pewno jego lata.
Życzę Ci, by było Ci dane tą do uleczenia ran, jakkolwiek patetycznie by to nie zabrzmiało, pociągnąć swoich bliskich, którym zapewne jak i sobie samej wielką wyrządziłaś krzywdę… Życzę też, by to samo dotyczyło tych „obcych”….
A komentarzami w stylu w/w nie przejmuj się… Gadanie tak głupie jak to, gdy rozmówca twierdzi, że Wam tam dobrze (także, gdy twierdzi, że za dobrze, choć niewinne nie jesteście, czego przecież wcale nie negujecie…) szkoda nawet komentować… Z drugiej jednak strony nawet tak beznadziejnie głupie wpisy można było przewidzieć, także nic nie poszło w złą stronę, wg mnie pomysł był i pozostał kapitalny.
Trzymaj się mocno, powodzenia.
Jesli takie glupie te komentarze tzn.ze twoje sa najmadrzejsze tak?
Toś zaszalała, kobieto… Nie kojarzę Cię z wpisów na tym blogu, a tu proszę – jest i dosadny i kąśliwy wpis…
Ale odpowiadając na Twoje pytanie, nie, nie uważam, że moje najmądrzejsze, przeciwnie i bez kokieterii mam raczej poczucie śmieszności moich słów. Dużo chciałabym powiedzieć, ale ciężko mi to w nie poskładać…
Faktem jest jednak, że komentarze podobne temu, który skomentowałam pod tym tekstem, a które skądinąd znów się pojawiły – „siedzicie na dupie, TV i bibliotekę macie”, czy jakoś tak, są tak niewiarygodnie wręcz durne, że nóż w kieszeni się otwiera. I nie mówię tego z pozycji człowieka, który siedział lub którego bliski siedzi.
Popełniłam w życiu bardzo wiele błędów i choć nigdy tam nie trafiłam, potrafię sobie jakoś oględnie zwirtualizować jakie okoliczności wewnętrzne i zewnętrzne są w stanie tam człowieka doprowadzić. Potrafię sobie też sobie wyobrazić rozmiar poczucia klęski, upokorzenia, samotności i tortury bezczynności… I powiem szczerze, dosadnie: Osobom, które nas tu raczą stwierdzeniami typu: macie wszystko i o wiele więcej, zafundowałam gruntowny kurs psychoterapii, by zaradzić elementarnym emocjonalnym brakom, w postaci chociażby absolutnie podstawowej empatii, która niezbędna jest by scalić prawidłowo rozwiniętą osobowość…
No, dziewczyny, ulżyło mi…;)
Aha, Droga/ Drogi (nie pamiętam, kto to nas niezawodnie uraczył kolejnym niezapomnianym tekstem): zapewniam Cię, że pomoc byłym więźniom jest bardzo etyczna i moralna. Tak jak pomoc bezdomnym i bezrobotnym, których stan (nie zawsze), ale często poprzedzony był karygodnym błędami. Tak jak alkoholikom, których wśród nas masa, chorym i nieszczęśliwym, choć samym sobie winnym. Tak jak, tak jak, tak jak… Zapewniam Cię, że etyczna jest bardzo.
Zafundowałabym, gwoli jasności… Z poważnie zainteresowanymi chętnie porozmawiam, rzecz jasna…;)
Ja Ciebie też nie kojarze i co z tego?
Dziękuję za miłe słowa, ale… nadal mam wrażenie, że coś idzie nie w tę stronę. Każdy komentarz jest dla mnie wskazówką i ten dobry i ten mniej dobry też. To prawda, że moje życie się nie skończyło, ale może to jest najgorsza kara? Właśnie nie długotrwałe więzienie – tylko po prostu życie.
Pełnoletnia
Dziewczyny, nie wiem jakie były intencje pani piszącej o tym, że chciałaby tak spędzić starość jak Wy ale możliwe, że ta moneta ma drugą stronę. Po prostu niektórym, na tej naszej niby wolności, żyje się bardzo źle. Może nie do końca znacie realia poza więzieniem – ludzie często nie mają pracy, nie mają na czynsz, nie mają na chleb. A w perspektywie głodowa emerytura. Całkiem możliwe, że takie wpisy wynikają z rozpaczy i frustracji a nie ze złośliwości.
Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego dobrego :). Miło się Was czyta 🙂
W sedno. Mnie jeden znajomy powiedział jaki ma emerytalny plan (o ile dozyje wieku emerytalnego). Otóż wyliczył sobie, że emerytury będzie miał, uwaga, uwaga 300 zł. W tej sytuacji, jak sam powiedział, jedyne wyjście, to mieszkanie podarować dziecku a potem zaciukać jakiegoś polityka (jednego z winnych naszej biedy, aferzystę) i pójść za kraty na resztę życia nie martwiąc się o czynsz, ciepłą wodę i kąt do spania. Tak, to wyraz frustracji.
Dokładnie, jest wielu samotnych ludzi, szczególnie w wieku 55+ i ze steranym zdrowiem, którzy za perspektywę trzech posiłków dziennie, ogrzewanego miejsca do spania i ciepłej wody w kranie oddaliby wolność z pocałowaniem ręki. A jeszcze perspektywa, że w razie czego zawiozą człowieka do lekarza i zrobią jakieś badania bez czekania 1,5 roku na termin… Dla wielu to jest rajskie życie, bo korzystać z wolności nie mają za co, a przy tym zdrowie nie pozwala chociażby pójść na spacer. I nie mają tych 10 zł dziennie na jedzenie, jeśli opłacą wszystkie rachunki. Z ich perspektywy macie naprawdę wygodne życie, a jego niedogodności są pomijalne.
O
Tak się zastanawiam, jak ktoś po odsiedzeniu wieloletniego wyroku może się na wolności odnaleźć. Przecież świat się tak niesamowicie zmienia. Nowe technologie, przebudowane miasta, no wszystko jest inne. Czy takiej osobie ktoś pomoże? Czy ma dokąd pójść? Z czego żyć?
Pewnie nie można ale to nie jest moja wina ani Pani że ktoś siedział w więzieniu 18 lat a teraz się nie może odnaleźć. Każdy jest panem swojego losu. Są ważniejsze sprawy na które można przeznaczyć pieniądze niż „pomoc” byłym więźniom. Ważniejsze i na pewno bardziej etyczne.
Bogna
A czym się wtedy różni więzień od imigrantów który wraca po latach z niczym?
Czy tęsknicie za rodziną i jak sobie radzicie w kryzysowych chwilach?bo na pewno takowe się zdarzają…
Duh!
Oczywiście że tęsknią za rodziną, przecież już o tym pisały.
A radzą sobie za pewne tak jak ty na koloniach za małolata ;P
Ciekawe ….w końcu ludzie popełniają błędy i czasem ranią się przez całe życie nie będąc nigdy ukarani a nawet są nagradzani przez los .
Myślę ,że każdy normalny człowiek zapyta dlaczego ?Dlaczego tak ułożyło się ich życie „zewnętrzne „i to w głowie ,że tak się stało iż trafiły do więzienia bo np zabiły kogoś …Smutny jest los człowieka i szkoda ,że nie ma lekarstwa na mądrość życiową aby ludzie nie krzywdzili się … Widać tak ma być ….Potępiam jak każdy człowiek przestępstwo ale na swój sposób współczuję tym ludziom a tym bardziej kiedy same wobec siebie żałują. .Niech piszą bo to może pomóc innym co czuje się w więzieniu .Ich myśli mogą odstraszyć ,,,zapobiec….Pozdrawiam i życzę małych radości mimo wszystko …
ja,ja -pomoze innym poznac wiezienie od podszewki i zaden nie bedzie chcial sie tam dostac ;))))))))) ale mnie rozwalilas „obserwatorko..”
Trzymam za was kciuki, już dłuższy czas czytam waszego bloga i ciekawi mnie za co siedzicie może każda z was opisałaby swoją historie, też żeby przestrzec innych
Niby taki smutek, niby świadomość „spieprzonego życia” (swojego – ciekawe, 18 lat za niewinność?), ale ciągle „ja, mnie, mój, moje” najważniejsze, nawet osoba mówiąca że na starość zechce do więzienia oceniona przez ten pryzmat. Pełnoletnia – w tej wypowiedzi i myślę że również dla większości ludzi Ty i koleżanki współautorki naprawdę jesteście mało ważne, liczy się ogólna konkluzja i porównanie warunków życia, tego, kto na co zasłużył i prawdziwych problemów. Tęsknicie za dziećmi, niepokoicie się czy dojadą w odwiedziny, denerwujecie się czy odbiorą telefon? My tutaj też tęsknimy kiedy jesteśmy w pracy, w delegacji , na zagranicznych saksach, niepokoimy się bardziej o to czy dojedziemy do tej pracy i z niej wrócimy wiezieni często jak bydło w zdezelowanych busach, czy dzieci bezpiecznie dotrą do szkoły, czy nie potrąci ich jakiś ćpun albo inny pijak, a kiedy nie odbierają telefonu – drżymy czy nie trafiły na swojej drodze na takiego „pokrzywdzonego” z zk. I nawet nie mamy jak pogrążyć się w tych rozterkach siedząc cały dzień w ciepłym pokoju bo na ten pokój -najczęściej słabo ogrzany- pracujemy po 10 godzin, jedzenia nikt nam pod nos nie poda ani zakupów nie zrobi. Wiele osób nie ma „obowiązkowego” ubezpieczenia, chociaż pracę niby ma (takie czary -mary), więc lekarz też odpada. Pewnie ciężko ci to zrozumieć , 18 lat temu były nieco inne problemy, ale coraz ciężej się tu egzystuje i realnie patrząc wiezienie niestety coraz większej ilości osób wydaje się rajem. Wyobrażasz sobie zapierdziel 10-12-16 godzin codziennie za pensję 1200 zł, gdzie podstawowe opłaty to 700-800 zł? Popatrz na ceny, poczytaj o realnym życiu, może zrozumiesz żal kogoś, kto nić złego nie zrobił, nawet przypadkiem, a nie ma połowy tego co wy, tylko praca, podatki, kary i mandaty z każdej strony i za wszystko, a na rozrywki typu kino, lodowisko czy inna impreza często nie ma już czasu, sił ani pieniędzy.
popieram w calej rozciągłosci !!!!
Bardzo trafny koment. Zastanawiam się czasem, czy to nie działa na zasadzie „wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma”. Wolni by czasem chcieli nie mieć tych wszystkich obowiązków (i problemów!!) a więźniowie zazdroszczą wolnym wolności nie wiedząc jak ona naprawdę wygląda. Z tego powodu dosyć lubię tego bloga – pokazuje mi, jak to jest wewnątrz murów. Przez to się mobilizuję do niepłakania i nieużalania się nad sobą, tylko do brania się za bary z całym tym chłamem zwanym normalnym życiem (w tym: problemy z pracą i zdrowiem, niedostatek pieniędzy, inne, znacznie cięższe sprawy).
Dziwię się też osobom, które przejawiają tu AŻ TYLE agresji.
– Przecież nie ma przymusu przychodzenia tu. Ja np. nie lubię thrillerów, więc nie chodzę na nie do kina. Proste;
– Przecież nie chodzi o udawanie, że „te panie nic złego nie zrobiły, cacy, cacy”; Rozmawiamy o prostszych aspektach ich bytowania (rozkład dnia, ludzie jakich mają wokół, ich postrzeganie więziennego świata itp). „Winy i kary” nikt tu raczej nie pisze, tylko zwykłego bloga. Tyle jest chłamu czyli „blogasków” o modzie, gotowaniu wg debilnych przepisów, makijażu, wizażu, s*ażu i one jakoś, pomimo swej płycizny umysłowej, nie stanowią ani przedmiotu ataków, ani (tym bardziej) nie są stałą lekturą zniesmaczonych tymi blogaskami.
Itp.
Podsumowując: czytanie racjonalnych komentów stanowi wręcz przyjemność:).
Może po tej stornie „księżyca” tak głębokie jest w człowieku pragnienie wyjścia na wolność, że nie dostrzega problemów, które mogą go tam zabić?
A może zaślepienie tym pragnieniem powoduje, że ludzie próbują nad sobą pracować, coś w sobie zmienić? Nie doprawiać codzienności złem?
18 lat temu byłam „dzieciakiem”. Faktycznie inne miałam problemy jak dzisiejsi nastolatkowie. Teraz na widzeniach z rodziną często poruszam temat obecnego życia. Opowiadają mi, ile zachodu kosztowało ich załatwienie czegoś, ile czasu czekał tata na okulistę, płakałam razem z nimi, kiedy tracili pracę i cieszyłam się jak jedno z nich, kiedy znalazł nową. Często pytam o ceny różnych towarów, bo w tutejszej kantynie większość rzeczy wydaje mi się za drogich. Przygnębiają mnie informacje o śmierci kolegów, źle mi kiedy widzę prośby w telewizji o pomoc dzieciakom.
Ja rozumiem żal tej osoby, która nic złego nie zrobiła, a ma krucho. Tylko ten świat to zlepek wielu złych rzeczy, wielu próśb o podstawowe rzeczy, wielu nerwów, kto się kim okaże w kłótni. Można mieć pecha i źle trafić.
Nie będę się rozpisywała nad tym, co może być, bo każdego co innego boli. Jednej jest przykro, jak się z niej śmieją, druga będzie płakała, bo ja okradli, trzecią dobije fakt, że nie ma kto jej odwiedzić, a koleżanka z celi co dwa tygodnie opowiada, jak jej córeczka ślicznie już mówi. Czwarta będzie wariowała w hałasie głośnego śmiechu kilku dziewczyn słuchających disco polo.
„A może zaślepienie tym pragnieniem powoduje, że ludzie próbują nad sobą pracować, coś w sobie zmienić?” Zastanowiło mnie to zdanie. Czy można być zaślepionym wolnością? Wolność to przecież coś takiego jak powietrze – bez tego nie da się żyć. I to jest w każdym człowieku chyba. Jeśli pragnienie wolności ma zmienić, poprawić postawę (i potem życie) skazanego, to chyba dobrze, nie?
Nie rozumiem sensu promowania tego bloga przez Onet.
Nie podoba mi się, że „bohaterowie naszych czasów” robieni są kryminalistów, alkoholików, aferzystów, podczas gdy jest tyle ciekawszych i czystszych wzorów do naśladowania. Nie jest sztuką pójść do więzienia i obiecać światu poprawę, nie jest sztuką wpaść w nałóg i z niego wychodzić, nie jest sztuką dopuścić się skandalu i tłumaczyć się z niego, sztuką jest nie dopuszczać się tego wszystkiego! Ale to jest za mało medialne.
A problemy, ciężkie życie, trudne warunki i okazję do spieprzenia czegoś ma wielu z nas, a jednak niektórzy myślą o konsekwencjach i dzięki temu są na wolności i wiodą „życie w miarę”, jak tam gdzieś napisano.
Droga Doroto,
Osobiście uważam, że jest całkowicie na odwrót. Ale może trzeba doświadczyć tego etapu w życiu, by zrozumieć, jak ciężko jest być „na dnie”, albo chociaż popełniać błędy i ponosić konsekwencje.
Osobiście miałam okazję, robić rzeczy, które nie były dobre ani dla mnie ani dla innych. Myślisz, że nie myślałam o konsekwencjach? Wręcz przeciwnie. Ale zawsze była ta pokusa, której pokonać nie do końca umiałam.
Jeśli masz taką siłę i unikasz spieprzenia, mimo że, jaka sama mówisz, masz szansę, to brawo! To są faktycznie cechy godne naśladowania i faktycznie należało by brać z takich osób przykład.
Ale jest też taka prawda, że osoby, które nie popełniają takich a takich błędów, mogą nie rozumieć, jak to być po tej 'drugiej stronie’ i mogą nie trafić do ludzi popełniających. I piszę to bez żadnych złośliwości, po prostu to znam po sobie. Kiedy przeczytałam Twój post, trochę mnie ubódł fakt, że uważasz, że wyjście z tego, co przeszłam to nie żadna sztuka, bo właśnie się uczę być dumna z tego, że wygrałam ze sobą i swoimi słabościami.
Dlatego uważam, że blogi kryminalistów, alkoholików, aferzystów itd, są jak najbardziej potrzebne.
No i oczywiście punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ja je widzę jako 'dzielenie się’ całymi trudami, a nie 'chwaleniem się’, jakim to bohaterem naszych czasów się nie jest.
Serdecznie pozdrawiam, a zwłaszcza Was, Drogie Dziewczyny. Życzę Wam dużo siły i pogody w sercu.!
Nie wiem, gdzie widzisz bohaterstwo u nas, przestępców na tym blogu. Przecież tu nikt nie pisze, że jesteśmy fajni, „naśladujcie nas, popełniajcie przestępstwa i wpadajcie do więzienia”. Powiedziałabym, że jest przeciwnie. Chcemy mówić o tym, co się czuje w takim miejscu i nie uważam tego za zachętę do złego postępowania. A wychodzić z nałogu jest sztuką i wzorem do naśladowania. Podnoszenie się z upadków też.
Monika
Dlatego cenię Wasz blog. I również moja krytyka, jaką czasem tu wyrażam, biegnie do tego samego celu, o którym piszesz.