

Za siedmioma wzgórzami , w samym sercu Zielonego Lasu, znajdowała się niewielka polana, na której mieszkały różne zwierzęta.
Były tam pracowite bobry, wesołe zające, mądre sowy, wiewiórki, jeże i lisy. Wszystkie żyły zgodnie, pomagały sobie i ufały nawzajem. Każdy wiedział, że zaufanie jest najcenniejszym skarbem.
Na skraju lasu mieszkał młody lis o imieniu Leon. Był bardzo sprytny i niezwykle ciekawy świata. Uwielbiał przygody, ale miał też pewną wadę- często mówił nieprawdę. Nie robił tego ze złośliwości. Po prostu wydawało mu się, że dzięki kłamstwom będzie ciekawszy, bardziej lubiany albo uniknie przykrych konsekwencji.
Pewnego dnia Leon wrócił do domu późnym wieczorem.
Mama zapytała go:
-Gdzie byłeś tak długo?
Lisek odpowiedział bez zastanowienia;
-Pomagałem bobrom budować tamę. Mama uśmiechnęła się z dumą.
-To bardzo ładnie z twojej strony. W rzeczywistości Leon cały dzień bawił się nad rzeką, zapomniał o czasie. Uznał jednak, że taka odpowiedź będzie lepsza niż prawda.
Następnego dnia spotkał przyjaciół.
– Wiecie – powiedział z przejęciem – widziałem dziś ogromnego niedźwiedzia, większego od sosny! Zające przestraszyły się i natychmiast pobiegły ostrzec innych mieszkańców lasu. Sowa zorganizowała wartę, bobry zamknęły wejścia do swoich nor, a jeże schowały dzieci. Po kilku godzinach okazało się, że żadnego niedźwiedzia nie było.
– Dlaczego nas okłamałeś? – zapytała rozczarowana sowa.
– Chciałem, żeby było ciekawie – odpowiedział zawstydzony Leon.
Od tej pory zwierzęta zaczęły podchodzić do jego opowieści z coraz większą ostrożnością. Kilka dni później Leon przypadkiem strącił z drzewa koszyk z orzechami należący do wiewiórki. Wszystkie orzechy rozsypały się po ziemi.
– To nie ja! – zawołał szybko – to wiatr!
Wiewiórka spojrzała na spokojne gałęzie.
– Ale przecież nawet nie wieje.
Leon wzruszył ramionami i odszedł. Wiewiórka sama pozbierała orzechy, ale zrobiło się jej przykro. Coraz więcej mieszkańców lasu zauważyło, że lis bardzo często mija się z prawdą. Minęło kilka tygodni. Pewnego ranka Leon bawił się w pobliżu starego dębu. Nagle usłyszał trzask. Jedna z grubych gałęzi zaczęła pękać tuż nad gniazdem małych sójek.
– Uwaga! Gałąź się łamie! Pomocy! – krzyczał. Jednak nikt nie zareagował. Zające spojrzały tylko na siebie.
– Pewnie znowu wymyśla jakąś historię. Bobry dalej pracowały przy tamie. Sarna westchnęła.
– Nie dam się znowu nabrać. Leon biegał od jednego zwierzęcia do drugiego.
–To prawda! Naprawdę potrzebna jest pomoc!
Dopiero stara sowa dostrzegła pękającą gałąź. Natychmiast zawołała wszystkich mieszkańców lasu. Bobry podłożyły grube bale, niedźwiedź ostrożnie podtrzymał pień, a wiewiórki szybko przeniosły pisklęta do bezpiecznego miejsca. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Po wszystkim sowa usiadła obok Leona.
– Dziś mówiłeś prawdę.
– Wiem – odpowiedział cicho lisek – Ale nikt mi nie uwierzył.
– Zastanów się, dlaczego. Leon spuścił głowę.
– Bo wcześniej tyle razy kłamałem.
– Właśnie tak. Zaufanie buduje się długo, a stracić je można bardzo szybko.
Te słowa długo nie dawały lisowi spokoju. Postanowił się zmienić. Następnego dnia odwiedził wiewiórkę.
– Chciałbym cię przeprosić za orzechy. To ja zrzuciłem koszyk. Przestraszyłem się i skłamałem.
Wiewiórka uśmiechnęła się.
– Dziękuję, że powiedziałeś prawdę.
Potem poszedł do bobrów.
– Nigdy wam nie pomagałem przy tamie. Okłamałem mamę i wszystkich innych. Bobry były zaskoczone.
– Dobrze, że się przyznałeś. Jeśli chcesz naprawdę pomagać, możesz zacząć już dziś. Leon pracował z nimi przez cały dzień. Było ciężko, ale wrócił do domu zmęczony i szczęśliwy. Z każdym kolejnym dniem coraz bardziej starał się mówić prawdę. Gdy czegoś nie wiedział, przyznawał to. Gdy popełnił błąd, przepraszał. Kiedy coś obiecał, dotrzymywał słowa. Początkowo zwierzęta nadal były ostrożne.
– Czy na pewno mówi prawdę – pytały.
Jednak z biegiem czasu zauważyły, że Leon naprawdę się zmienił. Pewnego jesiennego popołudnia nad las nadciągnęła gwałtowna burza. Wiatr był tak silny, że przewracał młode drzewa. Leon pierwszy zauważył, że potok szybko wzbiera i może zalać nory królików.
Natychmiast pobiegł do sowy. – Musimy ostrzec wszystkich!
Sowa spojrzała na niego uważnie. -Jesteś pewny?
-Tak. Widziałam to na własne oczy.
Tym razem nie było ani chwili wahania.
-Wierzę ci – odpowiedziała. Cały las ruszył do działania.
Bobry umocniły tamę, jelenie pomogły przenieść najmłodsze zwierzęta na wyżej położoną polanę, a wiewiórki zebrały zapasy żywności. Wieczorem burza rzeczywiście dotarła do lasu. Potok wystąpił z brzegów, ale dzięki wspólnej pracy nikomu nic się nie stało.
Po wszystkim sowa powiedziała.
– Dziś Leon uratował wiele domów. Uwierzyliśmy mu, ponieważ przez długi czas pokazywał, że można na nim polegać. Lis poczuł ogromną radość. Zrozumiał, że prawda nie zawsze jest łatwa. Czasem trzeba przyznać się do błędu, przeprosić albo ponieść konsekwencje swoich czynów.
Jednak tylko dzięki prawdomówności można zdobyć coś naprawdę cennego: zaufanie innych.
I tak lis, który kiedyś nie potrafił żyć bez kłamstw, stał się jednym z najbardziej godnych zaufania mieszkańców Zielonego Lasu.
Mania
Sfinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.


Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001