Mysza o sobie i kronikach Akaszy

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Witajcie Czytelnicy Bloga

A teraz drodzy czytelnicy napiszę Wam coś od siebie bo jestem nowa na tym blogu, więc napiszę coś o sobie, czym się zajmuję i interesuję. Zajmuję się medytacją i kronikami Akaszy. Pewnie jesteście ciekawi na czym to polega. A więc, medytacja polega na tym, iż ćwiczy się spokój i równowagę a kroniki Akaszy polegają na tym, że otwierasz przy tym wszystkie swoje czakry, może trochę więcej Wam opowiem i wprowadzę, byście wiedzieli o czym mówię!

Zacznijmy od medytacji, która pomoże Wam się zrelaksować, osiągnąć spokój i równowagę. Moją inspiracją do tego typu rzeczy, jest to, że bardzo pomaga w wyciszeniu się i wrócić do równowagi psychicznej i fizycznej. Pokażę Wam ćwiczenie, które możecie wykonać same, więc zacznijmy od ćwiczenia pod kątem medytacji.

Możesz odsłuchiwać nagrane własnym głosem wskazówki lub poprosić kogoś zaufanego, aby je odczytał w trakcie wykonywania przez Ciebie ćwiczenia (medytacji). Ćwicz powoli.

– Usiądź prosto ze stopami przylegającymi płasko do podłoża.

– Ręce połóż na kolanach.

– Sprawdź czy Twój kręgosłup jest prosty.

– Odetchnij kilka razy bardzo powoli i głęboko.

– Wdychając powietrze nosem, wyobraź sobie, że wciągasz energię z podstawy kręgosłupa, prowadząc ją w górę, aż do szczytu głowy. Pozwól swojej energii podążać za świadomością.

– Oddychaj z intencją zrelaksowania się i odpuszczenia, kiedy oddzielasz umysł od ciała.

Następnie powtórz to powoli, nie ma pośpiechu, bo nie musisz być nigdzie indziej, po prostu ciesz się tą chwilą i bardzo powoli wykonaj to ćwiczenie, pamiętając o wykonaniu głębokiego wdechu.

Czym jest Akasza?

Pewnie zastanawiacie się jakie jest znaczenie Akaszy, to już Wam mówię.

Pozwólcie mi najpierw wyjaśnić, że kroniki Akaszy nie są elementem jakiejś konkretnej religii. Wzmianki o kronikach występują w wielu religijnych pismach wywodzących się z hinduizmu, teozofii, buddyzmu, chrześcijaństwa, judaizmu oraz neopogaństwa. To dowód, że kroniki Akaszy są duchowym medium, przekraczającym granice religii. W sanskrycie Akaszy oznacza eter, który mieści w sobie wszystkie materialne i metafizyczne, niematerialne substancje.

Co oznacza to dla nas?

Energia i esencja wszystkiego zawarta jest w polu kronik Akaszy. Rzeczy materialne posiadają, jak istoty ludzkie, książki, drzewa a nawet pieniądze. W skład rzeczy niematerialnych wchodzą nasze myśli, energia, emocje, kreacje oraz energie wszystkich rzeczy materialnych. Innymi słowy w polu kronik jest fundamentem i esencją wszelkich rzeczy. Energia Akaszy istnieje w nasz wszystkich – we wszystkim co żyje.

Z racji wzajemnego połączenia z wszelkim życiem, jesteśmy w stanie podłączyć się do wymiaru kronik i uzyskać z nich informacje na dowolny temat.

Połączenie ze swoimi kronikami Akaszy jest wyrazem intencji. Powinieneś być w stanie podnieść własną energię do poziomu ósmej czakry i utrzymać wibrację na tym poziomie cały czas będąc w komunikacji.

Podczas łączenia się ze swoimi kronikami, możesz mieć intencję otrzymania, prowadzenia i odpowiedzi wspierających Cię w życiowej wędrówce. Niektórzy pragną znaleźć więcej spokoju lub poznać cele swej duszy. Właściwie nie ma to znaczenia jakie masz intencję, pod warunkiem, że są one świadome i szczere – co oznacza, że zdajesz sobie z nich sprawę.

Co to znaczy dla Ciebie jako uczestnika takiego kursu ?

Oznacza to, że dostęp do kronik Akaszy nie jest częścią ani nie jest zależne od jakiegokolwiek systemu wierzeń. Jest raczej zdolnością, którą możesz uzyskać. Nie ma znaczenia czy rozumiesz w jaki sposób to działa. Wystarczy, że wyrazisz chęć nauczenia się tej umiejętności. Podobnie jak wszyscy żyjemy poddani prawu grawitacji, choć nie zdajemy sobie sprawy z zasady jego działania. Wszyscy też mamy możność i odwieczne prawo do tego aby połączyć się ze swoimi kronikami Akaszy, bez potrzeby zrozumienia naukowych szczegółów. Oto kilka sposobów pomagających w uziemieniu.

– Spożywanie zdrowego i naturalnego pożywienia.

– Uprawianie sportów, jogi, tai chi itp.

– Pielęgnacja ogrodu.

– Chodzenie boso czy śpiewanie.

Praktykowanie wszystkiego co prowadzi do zrównoważenia pierwszej i drugiej czakry, poprawia uziemienie oraz otwiera wszystkie czakry, a jest ich osiem. Nieliczni umieją otworzyć u siebie lub innych czakry i je z powrotem zamknąć przez kroniki Akaszy.

A więc wiecie już czym ja się zajmuję i interesuję. Jeżeli macie, Czytelnicy bloga jakieś pytania lub uwagi, to śmiało pytajcie, piszcie.

Mysza


Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001

Misia Mała

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Cześć ludzie, ludziska!

Zajęcia z Justyną D.S. i wszystkimi osobami, które je prowadzą u nas, zmotywowały mnie do napisania o mojej historii życia. Będzie to krótki przekaz, ponieważ będziecie mieli możliwość jeszcze nie raz w pełni ją usłyszeć, bo po wyjściu z AŚ/ZK mam w planach przekazać swoje doświadczenie życiowe młodszym pokoleniom, aby dowiedziały się, jak można łatwo popełnić błędy i jak potrafi dotknąć życie bez względu na to, w jakim środowisku przebywamy.

Zanim zagłębisz się w moją historię, weź sobie te słowa niżej do serducha!

Zamiast mnie osądzać i oceniać moje życie, włóż buty, przejdź ścieżki, które ja przeszłam, przeżyj moje bóle, smutki i cierpienia… Wytrzymaj tyle, ile ja wytrzymałam, upadnij tam, gdzie ja upadłam i podnieś się tak samo, jak ja się podniosłam. Kiedy już naprawdę poznasz moją historię, będziesz miał prawo, żeby oceniać moje życie, tylko myślę, że może Cię to przerosnąć!

Od dzieciaka miałam ciężko, bo rozbita rodzina i miłości garść niewielka. Rozbita rodzina to mało powiedziane – stracone młode lata, bo w ośrodkach i bidulach przesiedziane. W domu alkohol i przemoc, coraz bardziej buntowałam się. Od szóstego roku życia żyłam w wielkim strachu, moja Kochana Mamusia leżała w śpiączce w szpitalu. W końcu po pięciu latach stało się najgorsze – na zawsze ją straciłam. Rodzina zastępcza to nie to samo, nawet Prababcia i dalsza rodzina nie dawała sobie ze mną rady – ja wiem, że gdzieś tam jesteś, tęsknię za Tobą, Mamo!

Ojca praktycznie nie miałam, bo większość mojego dzieciństwa w kryminałach przesiedział.

W końcu kolejna rodzina zastępcza. Wujek był wojskowym, tak bardzo chcę o tym zapomnieć. Szczerze go nienawidzę, ale muszę o nim wspomnieć.

Kieruję to do Ciebie, ty chory pajacu! Jak mogłeś tak bardzo bić małe dziecko?! W tym wersie nie będę się za bardzo rozwijać na Twój temat, bo nie jesteś nawet tego wart, ale parę słów sobie zapamiętaj. Kiedy trafisz do piekła, mój diabeł Cię nie pominie. Będziesz smażył się w smole srogo, tego żałował. Pomyślisz wtedy o mnie i będziesz wspominał moje słowa.

Do dziś pamiętam, jak uciekałam z domu i szukałam pomocy. W końcu się udało i wyciągnęłam też rodzeństwo z tego piekła.

Potem złe towarzystwo, inaczej być nie mogło, wychowana tak naprawdę przez brudne ulice. Bardzo zbłądziłam i nikt nie umiał mnie powstrzymać, nawet rodzeństwo i dobrzy przyjaciele rodziny. Miałam 12 lat, jak zaczęłam próbować, jak smakują używki. Alkohol, narkotyki, popełniałam już pierwsze przestępstwa, tak bardzo załamałam się po śmierci Mamy. Nic mi nie pomogło! Brakowało mi ciepła, wsparcia, prawdziwej rodziny. Ja tak nie chciałam żyć, przeklinałam urodziny, ciągle przez organy ścigana, bo żyłam na gigancie. Uciekałam z biduli do mojej schorowanej prababci, aby przy niej być i pomagać.

Miałam 15 lat, gdy trafiłam do MOW-u. Troszkę się ogarnęłam, ale to było za mało, więc  na nogi nie stanęłam.

W 2016 roku znów kolejna tragedia – ukochana prababcia też stanęła u bram nieba. Ona była dla mnie wszystkim, zawsze mnie broniła, zostały tylko siostry, za które też stanę murem, mimo że są bardzo chore. Nikt nie ma prawa ich dotknąć, pobić, obrażać, wyśmiewać z powodu chorób, chyba że chce mieć ze mną na pieńku. Coraz bardziej zaczęłam się podnosić, aż w końcu się udało!

Trener Kuba, którego poznałam, dotarł do mnie z czasem. Traktowałam go jak ojca, mogłam zawsze na niego liczyć. W końcu odkryłam swoje pasje – zapasy i trójbój siłowy. Ogólnie poszłam w sport całą sobą. A trójbój siłowy to moja pasja – nie bez powodu trafiłam do klubu Tytan Team Łódź. Ciężko w MOW-ie trenowałam, tak się oddałam mojej pasji, że zostałam dwukrotną mistrzynią Polski i jednokrotną mistrzynią Europy. Jako junior! Z czasem wstąpiłam do wolontariatu dzięki pewnej wychowawczyni, bo pragnęłam pomagać innym dzieciom. Co tydzień byłam w szpitalu Fundacja Krwinka dla Dzieci z Chorobami Nowotworowymi. Dobrze to wspominam, mimo widoku cierpiących dzieci.

Kiedy wyszłam z MOW-u, to długo nie minęło i zaczęłam znowu odwalać. Powrót na stare śmieci nie był dobrym pomysłem. Nawet daleka rodzina się mnie wyparła i musiałam sama sobie radzić. Bracia, o których nie wspominam, byli w kryminale. Musiałam liczyć tylko na siebie.

Picie, pobicia, kradzieże, damski bokser – przy tym ciągle mi serce krwawi, bo chodzę z nożem wbitym. Mężczyzną Cię nie nazwę nigdy.

Szczerze, ja się cieszę, że jestem w kryminale, bo odcięłam się od wszystkiego. Miałam nieskończone 20 lat, jak tu przyszłam i do dzisiaj tu tkwię. Jeszcze trochę i wyjdę, zacznę nową drogę. Jak to piszę do was, mam 24 lata i bardzo się cieszę, że mogę poznawać dobrych ludzi uczestnicząc w zajęciach – po wyjściu będę utrzymywała kontakt z Fundacją Dom Kultury.

Chyba na tyle wystarczy, nie będę was zanudzać. Trzymajcie się!

Misia Mała


Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001



Wiosna

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Wiosna, wiosna, wiosna, ach to Ty! Cóż za złudne słowa ☹ ! Niedawno był pierwszy dzień wiosny… A ja nie myślę nawet wystawić spod koca swojego zmarzniętego „NOSA”!

Rano, gdy wstaję, moja pierwsza myśl, jest o przyklejeniu się do kaloryfera i pozostaniu przy nim co najmniej do południa (późnego) ????!…

SPACER!!! Jaki spacer, jest przed 8:00 rano! NIE! Nie ma mowy ani takiej możliwości! Kto w ogóle wpadł na taki genialny pomysł, żeby ludzi wyganiać na taką temperaturę na SPACER?!? O NIE! ???? Później owszem, TO JUŻ INNA SPRAWA!

Czekam z niecierpliwością na koniec marca, połowę kwietnia, oczywiste, że jestem „Wiosną”, urodzoną pod koniec kwietnia, gdy wszystko zaczyna już kwitnąć ❤️ To jest dla mnie też moment kiedy witam się z wiosną ????

Źdźbła trawy (trawki, ponieważ patrząc z perspektywy trawnika wielkości 1.5m…), tak to mogę powiedzieć, o spacerniakach tutaj ???? Pomijając to ???? – te źdźbła, zaczynają się zielenić, na tych męskich większych spacerniakach… nawet jakiś mały kwiatek idzie spotkać ????. Nasz „kurnik” ???? może tylko trawą i jakimś chwastem zabłysnąć – szkoda gadać :/ …

Gdy robi się cieplej, częściej okna otwieramy, bo tak zimno nie doskwiera ???? Poprzednie wiosny tu spędzone pamiętam jak późną nocą przy otwartym oknie, wsłuchując się w odgłosy wolności… słyszałam różne ptaki rozpoczynające swoje trele nocne ???? 1 czy 2 w nocy, wszyscy śpią a ja stoję się w ciemności przy oknie… napawam się zapachem lasku, który otacza to więzienie… daje się wyłapać zapach igliwia nagrzanego w dzień na słońcu, cała ta esencja, unosi się w powietrzu ????… pachnie od rosy, która się zbiera na listkach, igłach czy trawie, powoduje jeszcze intensywniejsze doznanie, moje myśli uciekają w przeszłość. Te ptaszki raz śpiewają, raz rozmawiają, innym razem są wzburzone, pewnie na swój sposób przekomarzają się i kłócą ???? … Zamknięte oczy, słuch mam wyostrzony, jestem dzięki temu wolna! Przenoszę się do domu mamy, siedzę w fotelu na balkonie z kubkiem herbaty, nawet jak spojrzę przed siebie, widzę drzewa lasku białołęckiego… w tle dźwięki z teraz tak są do siebie podobne. Jest noc, potrzebuje chwili dla siebie… Na poboczu lasku rosną bzy, to ten moment kiedy wszystko kwitnie, bukiet białych, różowych i fioletowych bzów, stoi na stole w saloniku na wysepce, odznacza się bukiecik z konwalii, żonkili, narcyzów, tak intensywnie pachnących, nie pominęłam oczywiście tulipanów z zamkniętym kielichem w kolorze czerwonym i różowym ❤️ Teraz wwąchuje się w zapach lasu, ale tutaj nie dociera do mnie zapach bzu, tak jak w domu, mieszając się z innymi zapachami!

Chciałabym, aby ta noc się nie kończyła, żebym mogła wtapiać się myślami, we wspomnienia… ⭐❤️???? ❤️ Nie wychodzić już z mojego domu, być jeszcze i czuć wolność, przecież moich myśli nie uda się komuś zniewolić ????! Dalej tkwię zatopiona w myślach, jest wiosna, może to jest okres, który bardziej uwalnia wspomnienia podświadomie… Jest ciepło, pomimo, że to jest NOC… Widzę przeszłość, myślę, że mimowolnie na mojej twarzy pokazują się emocje ???? Czuję jak kąciki ust podnoszą się, uśmiecham się 🙂 Widzę okolice domu mamy, lasek, mój dom, miejsca do których uwielbiałam chodzić w okresie wiosny ❤️Wymykając się z domku jako nastolatka późnym wieczorem, praktycznie w nocy ???? chodziłam po okolicy, upajając się jak teraz zapachem kwitnących kwiatów bzu, konwalii, narcyzów, wybierając co piękniejsze i zrywając, buszując w sąsiednich ogródkach czy parku nieopodal, wracając po drodze dobierałam tulipany ???? – aż wstyd się przyznać…

Gdy mama spała głęboko, ja wsadzałam do każdego chyba wazonu, który znalazłam w domu, osobno bukiety mieszane bądź sam bez, którego łodygi od ciężaru kwiatów się uginały…

Pamiętam, a bynajmniej tak właśnie zapamiętałam to… ???? że te bukiety były piękne, bo były dla mamy ❤️ Od tak po prostu, na dzień mamy, starałam się ułożyć je jeszcze ładniej niż poprzednie! ❤️ Oczywiście zguchą dostawałam – nie ominęło mnie ????! Choć wiem, że mamie sprawiało to przyjemność, to są moje „wiosenne wspomnienia” ???? ❤️ Nie miało znaczenia, że do szkoły chodziłam jak „zombie” ???? bo pół nocy ganiałam i zbierałam kwiaty… Było to dla mnie ważne, dlatego że to było po coś, z miłości do mamy, z chęci zatrzymania bliżej klimatu wiosny ???? …

Po jakimś czasie stało się to moim „wiosennym rytuałem”, co roku wybierałam się na buszowanie nocne … ???? Dość często wspominamy z mamą, te wiosenne wymykanie się moje ???? Gdy mój syn pyta, czemu się śmiejemy z tego mojego wymykania się i czemu łaziłam po nocach jak mi babcia nie pozwalała, nic nie mówię że to było „tradycją”, aby nie wpadł na pomysł żeby ją podtrzymać ???? Ale opowiedziałam, czemu tak było, i że powodem była moja mama, bliskość z wiosną ???? …

Jak już mówiłam, nie lubię początków wiosny, gdy jeszcze zimno zawieje… Ale rozkwitanie tej pory roku jest dla mnie bezcennym doświadczeniem, moją ucieczką do bezpiecznego miejsca – do domu, chociaż wtedy czuję się WOLNA! ❤️

Wiosna jest pięknym przedziałem roku ????! Wszystko budzi się do życia! Prócz kwiatów, zwierząt, często w tym okresie rozkwita MIŁOŚĆ❤️ Powietrze, ciepło, energia napędzają do działania niczym czarna kawa – pobudzają i dają siłę!

Przykro, że z tego miejsca, że w tym miejscu, ale zostaje mi jeszcze moc wspomnień i wyobraźnia ???? A teraz od wiosny do wiosny, każda kolejna przybliża czas do domu, do wyjścia do celu, do którego i tak dotrę ❤️Pozdrawiam serdecznie.

– Taka Ja –


Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001



Wiosna w więzieniu

Fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Zgnilizna. To odczucie związane z wczesną wiosną. Czuję, że pulsują mi skronie.

Nie lubię jasnego światła, które przebija się po zimie.

To jedna dobra rzecz zamknięcia. Nie widzę go, nie czuję.

Cieszę się jeśli mogę przeczekać.

Stałe trwanie, w trybie samolotowym.

Bez wpływu na rzeczywistość, niezależnie od pory roku.

Przeczekać to mój stan ducha.

Panikara

Czasami przez pleksę wpadnie słońce.

Czasami przez pleksę usłyszymy śpiew ptaków.

Jednak najczęściej są to tylko papugi.

Wiosny w więzieniu właściwie nie odczuwamy.

Tu jedynie jest lato i zima i też właściwie przez temperatury w celi. ????

Renie

Jestem w więzieniu i to z jednej strony to bezradność, ale z drugiej strony to, że widzę jak moje otoczenie się nie poddaje i walczy o swoje, daje mi siły. I jak ta wiosna, która budzi wszystko do życia, tak i we mnie budzi się siła, by walczyć o swoje zdrowie, bo walczę z nowotworem złośliwym i to wszystko nie pozwala mi się poddawać, a świadomość, że ktoś (rodzina) czeka na mnie, to wszystko tak jak wiosna budzi życie, budzi mnie w tym miejscu do tego, by walczyć.

Gosia

… Wiosna, cieplejszy wieje wiatr. Wiosna, w ciupie nie wieje wiatr. Kwiatków brak, bo wszystkie wyrwali… Wiosna, tu nawet nie chce przylecieć ptak (zdarza się gołąb zwany romanem ha ha ha). Wiosna, słonko świeci, ale nie w twarz. Wiosna pachnąca pięknie tak, a ja czuję smród tych murów i zas*anych krat.

Wiosna, która cieszy, ale nie nas…

Kara Vel Boska

Ja w wiosnę mam przesilenie wiosenne i mam chandrę. W wiosnę mam też tak, że jestem wtedy bezsilna i nic mi się nie chce, bo jest mi przykro, że nie mogę być teraz z dziećmi.

X


Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001



Życzenia ze Strzelec Opolskich

Świąteczne dekoracje wykonane przez osadzonych w Zakładzie Karnym nr 1 w Strzelcach Opolskich, fot. ppor. Krzysztof Fijałkowski
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Drogie „W Kratkę”!

Z okazji Świąt Wielkiej Nocy nasza „Więzienna Brać” składa życzenia radości ze wspólnoty w gronie najbliższych, umocnienia więzi rodzinnych i miłości – Bożej i całego świata. Spokojności w sferze żywota oraz twórczego klimatu.

A w dobrym egoiźmie życzymy zachowania w życzliwej pamięci autorów świątecznej korespondencji.

Z poważaniem,

koordynator więziennej gazetki

„Jedynka”

ppor. Krzysztof Fijałkowski

ZK nr 1 Strzelce Opolskie


Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001



Mój ostatni miesiąc w kurorcie z ograniczonymi możliwościami

Terapeuta, Tomasz Harasimowicz na spotkaniu z osadzonymi w Areszcie Śledczym na Grochowie, fot. Małgorzata Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Po dość krótkim czasie odrobienia (1 rok 5 miesięcy), wbrew pozorom nadszedł szybkimi krokami ostatni miesiąc. Jeszcze dwa tygodnie temu moje nastawienie do wyjścia było obojętne. Nie mówię, że się nie cieszyłam, ale to nie była radość, jaką na tamten moment, w ogóle na jakikolwiek moment bym chciała, ponieważ w związku z osobistymi wyborami nie miałam dokąd wyjść, a z takim nastawieniem nawet z tak „złego” miejsca, jakim jest więzienie, wychodzi się nie za wesoło, bo nie wiadomo gdzie zaniosą nas nogi ☹

Moja sytuacja się zmieniła szybko i bardzo pozytywnie dzięki Fundacji Dom Kultury, terapeucie Tomkowi Harasimowiczowi i Moni O. Moje dni stały się potrzebne. Strzyżenie, farbowanie, z tym nie będzie problemu, bo jestem fryzjerką w tutejszym kurorcie O.Z. Bydgoszcz, za tydzień kosmetyczka i „solarium” – godzina na palarni i będę opalona.

Moje samopoczucie jest teraz pozytywne, ale z drugiej strony pęka kawałek mięsa – z lewej strony (serce). Zostawiam tu garstkę osób, a dokładnie cztery (Gosię, Asię, Marlenę i Kamilę). W nich mam kumpli, przyjaciół, terapeutów, rodzinę penitencjarną. Uwierzcie mi, rzadko spotyka się ludzi takich nawet na wolności, na których widok jest banan w najgorszy dzień, a kawa chodź kadzienna, smakuje jak latte z najlepszej kawiarni. Niedługo wszystkie 5 spotkamy się w restauracji, wiem to. Kiedyś ktoś mi powiedział, że chęci to zbyt mało, ale chęci i chociaż jedna możliwość to recepta na szczęście. Ja tą możliwość dostałam przypadkowo od Fundacji i czwórki tych ludzi tu poznanych i ją wykorzystam, bo czuję się potrzebna.

Pozdrawiam,

Magdzik


Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001



BUENAS NOCHES, czyli konkurs na najgłupszy sen…

Gzieś w Hiszpanii, niedaleko Malagi…, fot. Zuzanna Brus

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Gdyby ktoś ogłosił konkurs na najgłupszy sen – jestem przekonana, że zajęłabym pierwsze miejsce i to z jakąś nagrodą specjalną. Od zawsze moje podróże do krainy Morfeusza były równie barwne jak moje życie, jednak czasem sama jestem zaskoczona co Morfeusz mi funduje ???? Tematyka moich snów jest bardzo różnorodna, najczęściej (zwłaszcza tutaj) to wspomnienia zmiksowane z rzeczywistością. Jednak myślę, że mój ostatni sen zasługuje na ekranizację. Był bardzo realny bo w bliskim mi otoczeniu. Akcja działa się w Hiszpanii, począwszy od Bilbao, przez Toledo na Maladze kończąc. Do każdego z tych miejsc mam ogromny sentyment – w Bilbao mieszkałam z Tatą i chodziłam do szkoły, a w Toledo i Maladze mieszkałam będąc na Erasmusie, kiedy doskwierał mi ogromny weltschmerz.

I to właśnie Erasmus był w moim śnie kluczowy! Akcja snu rozpoczęła się w gabinecie wychowawcy. Nauczona doświadczeniem, wiedziałam, że kiedy wychowawca wzywa – będą kłopoty, albo zrobiłam coś o czym jeszcze nie wiem, ale cały oddział już wie. Ku mojemu zaskoczeniu wychowawczyni powiedziała, że zostałam wyróżniona i wyjeżdżam do innego więzienia w ramach programu ERASMUS PRISON, a miejscem docelowym mojej odsiadki będzie hiszpańskie więzienie (dokładnie pamiętam, że ucieszyłam się, bo sen był tak realny, że od razu przypomniałam sobie, że będąc na Erasmusie w ramach zajęć byliśmy na wycieczce w hiszpańskim więzieniu i był to raczej taki pensjonat z basenem. Choć te kilka lat temu zastanawiałam się po co nas tam zabrali, skoro życie studenta takie bujne jest i rano ciężko wstać, a co dopiero spacerować po więzieniu, ale dziś wiem, że to miało sens ????. W śnie musiałam się szybko spakować bo samochód już czekał. Tak więc pobiegłam w podskokach pakować moje bambetle. Jakie było moje zaskoczenie kiedy przy starej, czerwonej skodzie stała wychowawczyni, za którą niespecjalnie przepadałam i oznajmiła, że odwiezie mnie do samej Malagi, a właściwie Marbelli, bo chce się poopalać, to może mnie podwieźć bo i tak nie ma kto. Jak pomyślałam, że przez tyle godzin będę z nią w jednym samochodzie, to trochę się przeraziłam, bo byłyśmy jak Yin i Yang… Ale co tam, Hiszpania czekała, nie ważne, że w więzieniu, ważne, że będę oddychać innym powietrzem.

Wychowawczyni okazała się dosyć szalona, bo pędziłyśmy szybciej niż przewidywały to nie tylko przepisy ruchu drogowego, ale także założenia konstrukcyjne skody. Przerw na siku nie było, bo mówiła, że nie po to wyprzedza te wszystkie auta, po to żeby teraz one wyprzedziły ją, ale na subwayu zjadłyśmy kanapkę wegetariańską z sosem kowbojskim, była wyśmienita! Zapamiętałam też piękną, młodziutką trawę za oknem, jakby jakiś austriacki rolnik wystrzygł ją zgodnie z unijną normą. Podróż mijała szybko, skoda dawała radę, ale kiedy przekroczyłyśmy granicę francusko-hiszpańską, gdzieś po 2 godzinach znalazłyśmy się w jakimś lesie. Wychowawczyni jak zwykle na mnie nakrzyczała, że przespałam zjazd, a miałam nawigować. Szybko mnie zdyscyplinowała, więc rozejrzałam się po lesie, przypomniałam sobie wszystkie podróże z Tatą i kiedy już doszłam do tego, że musimy jechać na południe. Powiedziałam wychowawczyni, że musimy szukać mrowisk, bo są bardziej rozciągnięte ku południowi, ale wychowawczyni spojrzała na mnie z typowym dla siebie spojrzeniem i powiedziała, że sama mam ich szukać, bo to wszystko przeze mnie. Niestety mrowisk nie znalazłam, ale zobaczyłam ścięte pnie, w których słoje są szersze i pojedyncze korony samotnie stojących drzew liściastych, a to zawsze oznacza południe. Nagle przypomniałam sobie wszystko co Tata mówił, kiedy zgubię się w lesie i to było jak szóstka w totka. Wychowawczyni była sceptyczna, ale zgodziła się pojechać we wskazanym kierunku i znalazłyśmy drogę, ale chyba donikąd, bo nie było żadnych znaków i wychowawczyni już dymiło się z uszu ze złości, aż zatrzymała się i powiedziała, że dalej prowadzę ja. Ucieszyłam się, bo kocham jeździć (po takim czasie bez samochodu zadowoliła mnie nawet manualna skoda). Jechałam przed siebie, właściwie z wiatrem we włosach, bo okna musiały być otwarte, aż nagle zobaczyłam morze i plażę, było bajecznie! Kupiłyśmy sobie churrosy z czekoladą i słonym karmelem, usiadłyśmy na plaży i zapomniałam o więzieniu, było tak normalnie, rozmawiałyśmy o głupotach mniejszych i większych. Na stopach miałam swoje pierwsze Birkenstocki, które kupiłam w Hiszpanii lata temu, wyglądały jak nowe i pomyślałam sobie, że pójdę w nich tam gdzie tylko chcę, a wychowawczyni powiedziała mi, że prawdziwa wolność wiele daje, ale dużo wymaga i nie wiadomo skąd zjawił się Mietek (taki śmieszny funkcjonariusz). Niestety nie wiem co się stało dalej, bo Baśka jak zawsze o 6 rano robiła sceny i postawiła mnie na równe nogi. Codziennie nawet z najpiękniejszego snu, wyrywa mnie ta wariatka, ale staram się powtarzać nasze powiedzonko!: NERWY W KONSERWY I NA EKSPORT DO WIETNAMU ????

Kerasu


Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001



List od „Jedynki”

Rysunek autora z Zakładu Karnego nr 1 w Strzelcach Opolskich

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Gazetka więzienna „Jedynka”

Drogie „W KRATKĘ”!

Zaproszenie przyjęte. Jest to wprawdzie z lekka paranoiczne, gdy Bractwo w kratkę (uwięzieni) „wtranżala się” w literacką „W KRATKĘ”. Natomiast całkiem na poważnie, słowo BARDZO DZIĘKUJEMY jest zdecydowanie na miejscu. Pora na niewielką prezentację.

W 2002 roku kierownictwo jednostki wyraziło aprobatę dla inicjatywy osób osadzonych w Zakładzie Karnym Nr 1 w Strzelcach Opolskich, przedmiotem której było stworzenie czasopisma. Grupa skazanych, zawiązana na tę okoliczność, w Zespół Redakcyjny – ruszyła z impetem i w krótkim czasie stworzyła miesięcznik „Strzelecka Jedynka”, który pomimo zmian personalnych (skazani opuszczający więzienne mury…) jest wydawany, po dzień dzisiejszy. Oczywiście był okres hossy, jak i bessy; lepszego oraz gorszego pisania.

Na przełomie 2022/23 roku nastąpiła zmiana kadrowa w osobie opiekuna pisma, jednocześnie zmieniły się „ręce do pracy”. Najłatwiejsza jest kosmetyka, więc na początek nożyczkami odcięliśmy zbędny przymiotnik w tytule i została „JEDYNKA”. Pogrzebaliśmy ciut w przyjętym pierwotnie algorytmie i pracujemy. Niejako na marginesie staramy się wpływać na kształt kultury w naszej jednostce. Bierzemy udział i zachęcamy do wszelakiej aktywności w domenie kultury więziennej. W nieskromności nabytej możemy powiedzieć, że część z nas jest laureatami konkursów literackich organizowanych w przestrzeni penitencjarnej. Zaczyn dobry … oczekujemy owoców.

„W Kratkę” wpadła nam w oko dawno. Edytorsko poza ligą więzienną; niemniej zazdrość nie przesłoniła nam rozsądku. Traktujemy zaproszenie niezwykle poważnie, spróbujemy sił i postaramy się odnaleźć w ramach współpracy z „W Kratkę”.

Nie znamy klucza wykładniczego „W Kratkę”, tego przysłowiowego wspólnego mianownika, chyba że stanowi go fakt, iż łamy wypełniają teksty parających się piórem więźniów. Wysyłamy próbkę naszego pisania. Nie ukrywam, że spotkanie online – zapewne uzupełni naszą wiedzę o projekcie jakim jest „W Kratkę”.

STARSZY WYCHOWAWCA DZIAŁU PENITENCJARNEGO

Zakładu Karnego nr 1 w Strzelcach Opolskich

ppor. Krzysztof Fijałkowski


Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001



Challenge dla Klaudii

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Nasza koleżanka, przyjaciółka i świetna babka potrzebuje naszego wsparcia. Walka z rakiem jest ciężka jak drążenie kilofem tunelu w górze.

WIOSENNA RZEŹBA / CHALLENGE DLA KLAUDII!

Świetlica więzienna, Klaudia jako wolontariuszka prowadzi zajęcia fitness dla osadzonych dziewczyn, fot. Justyna Domasłowska-Szulc

I się zaczęło…. Wyścig po formę, rzeźbę, bo jak co roku niczym budzącym się niedźwiedziom z zimowego snu, odpala nam się faza na zrobienie „boskich ciałek” rodem z bogów olimpijskich, hi hi hi. Stajemy przed lustrem i nagle zauważamy, że tyłki wymknęły nam się spod kontroli, spuchły nam boczki, brzuszek niczym ciąża spożywcza… Wszyscy to znamy… Ale podobno otyłość bierze się nie z tego, że dużo nam się jadło, a z tego, że to mądrość życiowa, która nie mieści się w głowie i odkłada się w innych częściach ciała :). Marne pocieszenie, ale zawsze jakieś.

No więc, Ludzie, Ludziska, tyłki w górę, zróbmy coś dla siebie i innych.

Klaudia, fot. Justyna Domasłowska-Szulc

Nasza koleżanka, przyjaciółka i świetna babka potrzebuje naszego wsparcia. Walka z rakiem jest ciężka jak drążenie kilofem tunelu w górze.

Wpadłam na pomysł, aby każdy z nas nagrał 30- sekundowy filmik z ćwiczeniem i bojowym okrzykiem. Wsparcie to moc, której potrzeba, by mieć siłę do walki…

Liczę na Was! Wiem, że damy radę wszyscy dla Klaudii!

KLAUDIA, NIECH MOC BĘDZIE Z TOBĄ!

Karaboska


Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001