Wiele razy zadawano nam pytanie –
„jakie macie plany po wyjściu?”… wiele z tych planów to w
większości nasze marzenia… takie jak wyjazd na wakacje z rodziną
czy osobą bliską, ułożenie sobie życia z dala od tego miejsca,
od tego, co stało się naszą drogą za kraty, znalezienie pracy,
wyjazd za granicę, bo tam perspektywy lepszego życia dla osób
karanych są o wiele większe niż w Polsce… Plany, plany…
„Chcesz rozśmieszyć Boga? Opowiedz mu o swoich planach”, dobrze
to znamy wszyscy ????
Ja planów mam całe mnóstwo, na
początek wiadomo, praca, bo za coś trzeba żyć i od czego zacząć
(zbierać na emeryturkę) hi hi hi, no chyba, że wygram jackpota, to
też mam w planie ???? Tkwi
we mnie duch fightera, który jest głodny, co pcha mnie w kierunku
kolejnego planu, marzenia: brać udział w zawodowych walkach w
klatkach czy zdobyć wiedzę i
umiejętności w masażu tajskim, to taka fascynacja. Nawet na lot w
kosmos w tą i z powrotem jestem chętna. Murarz, tynkarz, akrobata…
… Ha, ha,
ha. Pomyślicie, że mnie pogięło. A ja wam powiem, a psikus bo nie
????Po latach
spędzonych i nadal spędzanych w
tym ograniczonym do granic możliwości padole, jestem tak głodna
życia i świata, że pragnę wszystkiego! Otworzyć własną
działalność, podróże te małe i duże… Hi, hi, hi, mam
pragnienie dogonić czas, który mi uciekł, świat, który nie
patrzy czy nadążę. Mam w sobie ogromne pragnienie życia z rodziną
i bliskimi… Życie owszem, jest w naszych rękach, planów jest
tyle ile mieści nasza głowa, zdrowie i siła, nie tylko ta
fizyczna, ale i duchowa.
Życie i
rzeczywistość po tamtej stronie ma już dla nas zapisany
scenariusz… Nasza pozycja może nie będzie na podium, lecz dla
samych siebie: mamy opcję, by zdobyć ambitne podium życia, by za
jakiś czas powiedzieć sobie… „wiele porażek w życiu
przeżyłam, ale to one były moją drogą do sukcesu, jaki
osiągnęłam, bo chciałam, bo mogłam, bo kocham i szanuję siebie
i to życie, które mi zostało”.
Życie mamy
jedno, nie warto marnować z niego ani minuty, której nie odzyskamy…
Mamy plany, marzenia, lecz brakuje nam czasu, siły czy innych
takich. O nie! To zły pomysł, by przełożyć to na kiedy indziej,
bo kiedy indziej może nie nadejść…
Mamy
marzenia, plany, no to co stoi na przeszkodzie by je spełniać?! (no
mi to ciupa stoi na przeszkodzie do realizacji, no ale to jeszcze
chwilowa kwestia ????).
Nie ma przeszkód nie do pokonania, wystarczy w siebie uwierzyć…
nie ma doła! To nie kamior, wyrwa w ziemi, bierz łopatę i go
zasyp.
Ej Wy
wszyscy z dołem na twarzy, w życiu nic nikomu nie przyszło łatwo..
Nie poddajemy się! PADŁAŚ?! POWSTAŃ!! PODNIEŚ KORONĘ I
ZAPIERD**AJ DALEJ! ????
Za
wszystkich co planują, marzą, pragną i kochają, trzymam kciuki,
bo życie przygniata tylko wtedy gdy mu na to pozwolimy… No to żyć
do góry, w sensie ta „żyć” to tyłek ????
I pokaż na co Cię stać, niech to będzie Twój motywator. CHCĘ!
MOGĘ! MAM SIŁĘ!… Bo jesteś zwycięzcą ????
Takim na pełnej petardzie… Jak mawia klasyk, koko dżambo
i do przodu !
Kara Vel Boska
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
Obrazy powstały w trakcie warsztatu malarskiego w więzieniu na Grochowie, który poprowadził artysta Sebastian Krok w ramach realizacji projektu Fundacji Dom Kultury pt. Akademie i więzienia, fot. Małgorzata Brus
Jestem
narkomanką od 25 lat. Straciłabym swoje życie, gdyby nie moje
dzieci. Są ze mną, wspierają mnie. Nie umiem sobie wybaczyć, że
mogłam je stracić. Jest to moje przekleństwo mimo że do tego nie
doszło. Niejednokrotnie myślałam o tym, by odejść stąd, w
sensie zabicia się. Ale znów mam przed oczami moje dzieci, które
mówią „kocham Cię Mamo”.
Kinga
Jestem
skazana za czyn, którego nie popełniłam. Zostałam skazana na 4
lata pozbawienia wolności. Musiałam zostawić dzieci. Ale się tym
nie martwię, dzieci są pod dobrą opiekę mojej mamy. Tęsknię za
nimi i wiem, że dam radę to przetrwać dla nich. Nie jest łatwo,
ale nie chcę wracać do tego, co było, do sprawy, która się
zakończyła. Życie płynie dalej, a mam dla kogo walczyć. Żyję i
jestem dla dzieci i mamy.
Angelika
Jedynym
miejscem, za którym tęsknię, jest dom, który jest sprzedany i na
pewno już tam nie wrócę. Tęsknota za dziećmi, które są z dala
ode mnie i partnerem. Z dziećmi nie widziałam się od 11 września
2023 roku, gdyż trafiły do rodziny zastępczej przez moją głupotę
i przez to, że nadużywałam alkoholu i przez alkohol trafiłam
tutaj, ponieważ zatrzymała mnie policja pod wpływem alkoholu.
Bardzo tęsknię za życiem, które miałam, zanim zaczęłam pić,
bo alkohol zaczął mną rządzić i przez to straciłam wszystko,
partnera i dzieci, za którymi bardzo tęsknię. Ale mam nadzieję,
że będzie dobrze, że się wszytko ułoży. Próbuję się dogadać
z partnerem i walczymy o to, żeby dzieci do nas wróciły i było
jak dawniej.
A.
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
W te wakacje pojechałabym do Włoch,
poznać tam fajnych ludzi, kulturę i smaki jedzenia i muzyki.
Ogólnie spędzić miło czas.
Ania
Na wakacje chciałabym wyjechać nad
morze.
Sylwia
Jedziemy razem do Dubaju. Poopalać się
na pięknej plaży, nad pięknym morzem. Poznać kulturę oraz
wszelkie potrawy, poznać bogatego szejka, który będzie przystojny
i będzie mnie rozpieszczał.
Misie Duo R
Chciałabym pojechać do Grecji, są
tam przepiękne plaże, smaczne żarełko, przemili ludzie, wiem bo
kilku poznałam w Polsce ????
Zawsze chciałam zwiedzić jakąś wyspę, ogólnie poleżeć,
posmażyć się i wybornie się bawić, lekko skropiona alkoholem ????
Poznać także kulturę i zwyczaje, któe tam panują, a może
przeżyć przygodę życia. Kto wie ????
Heeli
Na wakacje chętnie wróciłabym do
Hiszpanii, która pomimo maja jest słoneczna jak w lipcu! Okolice
Royal’s, miasteczko zbudowane na wzgórzu, wyglądającym jak
piaskowiec! Jedzenie świeże, pomarańcze można zrywać z drzew.
Gdybym miała zamieszkać tam, zamiast wakacji 1000% TAK! Kocham
Hiszpanię od pierwszego wejrzenia, byłam tam jeden raz, ale na
pewno nie ostatni! ❤️
Pozdrawiam, Taka Ja
Zawsze
bardziej ciągnęło mnie nie w
ciepłe, czy upalne miejsca, choć Safari też by było super. Mnie
jednak przekonuje Antarktyda i polarne misie, polujące na foki czy
pingwiny.
Kinga
Ja bym
chciała wyjechać na wakacje do Portoryko, ponieważ podoba mi się
ten kraj wizualnie i są tam piękne zabytkowe krajobrazy oraz piękne
są tam czyste wody i oceany.
Mysza
Chciałybyśmy
pojechać do Energylandii, żeby spędzić miło czas i żeby
przejechać się na rollercosterach. Potem jedziemy do Turcji ????
Ewelina i Nikson
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
Nie jestem
w stanie wskazać nazwy kraju, do którego chciałabym jechać na
wakacje. Nie jestem dobra z geografii i nie znam nawet większych,
bardziej komercyjnych krain… W każdym razie, gdyby mój wybór był
nieograniczony żadnymi wytycznymi, nie zdecydowałabym się na żadne
miejsce ze znanymi wszystkimi kurortami. Marzy mi się podróż do
małej, nieznanej powszechnie miejscówki, w której wiecznie panuje
lato. Obowiązkowo wybrałabym krainę ulokowaną nad dużym
zbiornikiem wodnym, morzem lub oceanem z ciepłą, przejrzystą wodą,
w której nawet na sporej odległości od brzegu, bez problemu można
dojrzeć pokryte muszelkami dno. Nie zależy mi na możliwości
zwiedzania zabytków czy typowych atrakcji turystycznych. Zamiast
tego wybrałabym piękną, jasną, piaszczystą plażę z drobniutkim
piaskiem nieskalanym śmieciami pozostawionymi przez turystów.
Zamiast gęstego obłożenia drogimi hotelami, wolałabym otoczenie
przyrody (choć sama chętnie dla urozmaicenia zakwaterowałabym się
w luksusowym kurorcie! ????).
Główną atrakcją byłoby dla mnie wylegiwanie się godzinami na
rozgrzanym piasku w blasku słońca, bez towarzystwa, tłumów
korzystających z urlopu (wystarczy mi już niechcianego kontaktu z
nadmiarem ludzi). Marzy mi się bezkresna przestrzeń, spokój i
piękna pogoda w urokliwym miejscu – nic więcej. No może to
odrobina wygód w przestronnym apartamencie, zupełnie
nieprzypominającym tego, w którym obecnie spędzam swój przymusowy
urlop… ????
A.
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
Znalazłszy
się trzy lata temu w miejscu tak paskudnym i wszechstronnie
odrażającym, nie spodziewałam się, że nastanie dzień, w którym
ta ciasna dziura wszechświata, w której pogarda systemu wobec ludzi
miesza się na co dzień z pogardą ludzi wobec innych ludzi, wywoła
mnie na coś tak zaskakująco ludzkiego i niespodziewanie normalnego
jak zajęcia literackie. Zajęcia literackie w więzieniu – takie
zjawiska istnieją, zainteresowanym wyjaśniam, że omawiałyśmy
typy narracji występujące u różnych klasyków literatury od
Prousta po Dostojewskiego, a następnie przesympatyczna prowadząca
pokazała nam pierwsze zdania rozmaitych powieści, wprowadzając nas
niejako w kolejne zdanie, które zmierzało do wyciśnięcia z nas,
zgromadzonych przy oskalpowanym z siatki stole do ping ponga,
niniejszego (w moim przypadku) tekstu. Mamy opisać siebie i swoje
przeżycia. Tak po prostu, niezobowiązująco. Nawiązując tedy do
zadania poprzedniego podsumuję moją misję bojową rzeczonym
pierwszym zdaniem z klasyka najdoskonalej oddającego mój stosunek
do faktu, iż w dniu finałowym mojego życia, który przypada na
dzisiaj, zamiast męczyć się nad excelem, siedzę w więzieniu i
zastanawiam się, gdzie się podziała siatka ze stołu do ping
ponga.
„W
życia wędrówce, na połowie czasu,
Straciwszy
z oczu szlak niemylnej drogi,
W
głębi ciemnego znalazłem się lasu.
Jak
ciężko słowem opisać ten srogi
Bór,
owe stromych puszcz pustynne dzicze,
Co
mię dziś jeszcze nabawiają trwogi.
Gorzko
– śmierć chyba większe zna gorycze”
Dante
Alighieri Boska komedia, pieśń pierwsza
Panie Prezydencie, proszę o ułaskawienie
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
Witajcie! Jak to jest, że sny w pewnym
sensie mają wpływ na emocje, myśli, funkcjonowanie? Od jakiegoś
czasu (ponad roku) jestem w tym miejscu, krócej niż śnią mi się
moje „sny”, więc może też to, że tutaj jestem jakoś na
to wpływa, ale pojawiły się one dużo wcześniej. Wydaje mi się,
że bardziej ważyło na tym to, iż wiedziałam, że mnie czeka ten
długi wyrok! Właśnie mniej więcej w tym okresie to się
rozpoczęło, więc już tu mam odpowiedź na pytanie, kiedy zaczęłam
mieć KOSZMARY.
Przepraszam Was za taki nie skład…
ale teksty dla Was piszę od razu, nie piszę na brudno, tylko od
razu lecę z tematem, pisząc jakbym z Wami rozmawiała, ale mam
nadzieję, że piszę mimo wszystko zrozumiale?
A wracając do tematu snów i
koszmarów, to powiem tak. Demony, obcokrajowcy, kobiety atakujące
mnie, gołe kobiety, okna, w których z zewnątrz widzę mężczyzn
czy kobiety, dzieci – często mi się śni, że muszę ich bronić
przed złymi ludźmi. Bez przerwy uciekam, ukrywam się przed
policją, tak jakby wszystko było dopiero przede mną (to jest
częsty sen) albo mam poranione palce, w które powbijane są kawałki
szkła! Wielokrotnie w śnie prowadzę auto (nie potrafię tego w
realu) albo uciekam przed czymś bardzo non stop, bronię zwierzęta,
zazwyczaj psiaki! …
No ostatnio miałam kilka nocy, gdzie
nie były to straszne, tylko dziwne sny, np. małpa biegała wokół
mnie, cieszyła się i rzucała mi się w ramiona, całując po
policzkach, to akurat było zabawne.
W tych najbardziej emocjonalnych snach
widzę mamę i wiem, że muszę ją ochronić przed innymi! Dodatkowo
gdy śnię babcię czy ojczyma świętej pamięci, to babcia jest
niedobra, złośliwa i wzbudza we mnie agresję. Ojczym tłumaczy mi
wszystko i martwi się o mnie. Śni mi się też pokój z kilkoma
drzwiami, ale bez okien! Nie wiem co tam robię ani co mam zrobić,
które drzwi wybrać, żeby się wydostać.
Przerażające są sny, w których
widzę demony: są rozmazane, ale ja wiem, że to ONE, że to zło.
We śnie leżę na łóżku (kolejce) naprzeciwko toalety, a one są
tam w środku, zachęcają, wręcz rozkazują abym weszła tam, do
tej ciemności, w której się tłoczą! Płaczę, zaczynam krzyczeć,
w tym momencie przebudzam się, mówię sobie „śpij to sen był,
ucieknij w kolory – ZAŚNIJ!!!”. Przysypiam, nadal je widzę,
wracam do tego samego snu, demony są rozzłoszczone, próbują
wyjść, nadal się tłoczą, ale teraz jeden przez drugiego po to,
żeby wyjść, dopaść mnie, wciągnąć w tą ciemność ????
Budzę się zapłakana, spocona, przerażona, wokół mnie znowu jest
ciemność, boję się jej, wołam dziewczyny, proszę! Boję się
podnieść…
W końcu jedna z dziewczyn podnosi się
i zapala światło, siada obok, głaszcze mnie po głowie, widzi, że
zanoszę się płaczem…
Taka była realna sytuacja – to chyba
najbardziej zapadnie mi w pamięci z tego „przybytku rozpaczy”
– byłam w zakładzie, ale nie w Warszawie. Potem okazało, się
że pawilon więzienny powstał w miejscu, w którym były mogiły
żydowskie. Wielu było pochowanych pod tym budynkiem ludzi, później
się o tym dowiedziałam. Jest tam nawet tablica z kamienia
upamiętniająca tych biednych ludzi.
Kochani jak myślicie, czemu mary mnie
prześladują i jak mogę je odgonić? Co może być głównym
powodem, że to ciągnie się w nieskończoność?!?
Jak mogę się chronić przed demonami
ze snów? Piszcie co o tym myślicie i czy ktoś z Was to
przechodził?
Pozdrawiam ????
– Taka Ja –
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
Źle śpię lub nie sypiam wcale i
wtedy przez moją głowę przebiega stado dzików. Myśli krążą
tak nieznośnie, że marzę o przeprowadzeniu lobotomii mózgu,
zatrzymaniu gonitwy niezliczonych impulsów w neuronowym labiryncie,
albo przynajmniej o przeprowadzeniu operacji czyszczenia pamięci
przez system antywirusowy, by z radością patrzeć na paski postępu,
bo tak bardzo chciałabym kliknąć w zapominanie. Chciałabym
uwolnić się od gniotących duszę wycinków, od zbędnej wiedzy,
zupy mlecznej z więzienia, od imion, twarzy, nazwisk, które raz
spotkane, na zawsze wpadają mi w mózgowe zwoje i zostają z nimi
jak Himilsbach z angielskim. Ale nie mam żadnego programu
czyszczącego… Właściwie to nie mam tutaj niczego co chociaż
pomogłoby mi zapomnieć. Podczas gdy w normalnym życiu mamy dużą
nadpodaż łatwej kultury, wszystkie streamingi filmowe i serialowe,
gry, książki, muzyka na Spotify, wszystko na pstryknięcie palcami,
bez potrzeby wychodzenia z domu. Tak łatwo się zresetować, odciąć
i nie myśleć… a tutaj każdą emocję, czy to radość, czy
smutek odczuwa się mocniej i mimo, że pojedyncze kwiatki na
spacerniaku pachną piękniej, to gówno śmierdzi bardziej i chyba
nic tego nie zmieni.
A może jednak macie sposoby na
odcinanie i zapominanie?
Piszcie!
See U Soon ????
Kerasu
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
Wstępnie powiem Wam, że od dawna
dręczy mnie, (choć może nie) złe słowo użyte …, zastanawia,
„wierci dziurę w brzuchu” ? ???? kwestia czy to tylko „Ja”
tak mam ? Czy to z moją głową jest „coś” nie tak ?!? że mam
takie myśli, odczucia, że w ogóle, zastanawiam się nad TYM!
Mianowicie mam na myśli „pamięć”
! W mojej głowie kłębią się pytania, czemu nie pamiętam już
wręcz lat ze swojego życia! Owszem, jestem osobą, która jest
uzależniona, ale nie od „psychotropów”, leków które potrafią
odciąć Cię na 3 dni „niepamięci”, tylko zupełnie inny temat
(ale na daną chwilę jest to nie ważne). Bo nie tyczą się tego.
Moje myśli tzw. „chwilówki”, które zaraz mi się przypominają.
:/ … Dla mnie są to etapy życia, które chcę pamiętać. W
części z nich nawet nie ma kto mi o tym przypomnieć bo np. moja
babcia nie żyje, tak jak ojczym, który mnie wychowywał i był
bardziej dla mnie tatą niż mój własny❤️! Są anegdotki, które
pamiętam np. gdy przegoniłam jakiegoś zboczeńca z podwórka w
wieku 4 latek, po czym z mamą pogoniłyśmy na drugą stronę ulicy,
na Opaczewską do komisariatu, gdzie jakaś tam przyjaciółka mamy
pracowała, której podałam praktycznie cały rysopis, (tak
dokładny, że dorosły by nie podołał), po dwóch dniach go
złapali, ponieważ zaatakował 2 dziewczynki a ta młodsza była
przez rodziców uprzedzana wyglądem. Oszukała „zboka”, że musi
wrócić po lalę a w rzeczywistości poszła po tatę i sąsiadów,
panów którzy odpowiednio zareagowali i zawołali go na komendę!
Pamiętam jak miałam 6 lat i skakałam ze śmietnika na piasek. Po
kilku dniach, nie zauważyłam, że piachu ubyło, łamiąc rękę!
Gdy miałam 7 lat, przez miesiąc wakacji byłam u ojca, po czym gdy
mama odbierała mnie, widząc mnie utuczoną jak mały prosiak…
popłakała się (to były ostatnie wakacje przed 1 klasą
podstawówki, więc kupiła całą nową odzież), a później
ganiałyśmy żeby wymienić na większą… W te wakacje lubiłam
siedzieć przy parapecie, na którym było pełno kwiatków
doniczkowych, ponieważ miałam fazę na robienie odnóżek (udawało
się), nawet sadziłam pestki jabłka. Wiecie, że mi urosły?!?
Patrzyłam wtedy przez okno, ogrzewałam się promieniami słońca,
czekając na moment, gdy ujrzę którąś z moich psiapsi żebym
mogła lecieć na dwór ???? Tych anegdot jest jeszcze pewnie z
setka albo i dwusetka! Ale nie o to mi chodziło… Tylko o etapy,
których nie pamiętam a chciałabym. Często mama czy moi starzy
znajomi, przypominają mi o sytuacjach, które miały miejsce lata
temu, szczerze to szczątkowo po dłuższym czasie zaczyna mi świtać,
ale rzadko jestem w stanie całościowo przypomnieć sobie ze
szczegółami te historie :/ Jest to irytujące, ponieważ w
większości są to wydarzenia, które powinnam pamiętać!
Najbardziej
wkurza, denerwuje, irytuje czy powoduje u mnie wstyd to, że nie
pamiętam lat, które spędziłam w podstawówce, tylko prześwity,
że np. uczyłam Jasia (realnie chłopiec w okularkach, kręcone rude
włoski, ale większy o głowę ode mnie) … tego chłopczyka nikt
nie potrafił nauczyć wiązać buty, a mi zajęło to 15 minut ????
czy lekcje odrabiać z nim, litery pisać, ponieważ było to na
przestrzeni pierwszej, drugiej klasy, pomagałam mu bo był wielki
niczym 4 klasista, a tak nieporadny :/ … nawet biłam się za
niego z chłopakami bo mu dokuczali! Ogólnie pamiętam, że zawsze
uwagi dostawałam za bójki w obronie słabszych. Mama co chwilę
zmieniała „dzienniczki” bo nie było miejsca na skargi :/ …
Czy jak pomagałam koleżance z matmy w 6 klasie !! bo miałam dobre
oceny i lubiłam i NADAL lubię matematykę ❤️ a teraz ona jest
po EKONOMIKU – panią w banku pracującą, a ja tutaj gibię w
pasiaki – ŻART! Żenua… Tak jak pisałam są to „SZCZĄTKOWE”
wspomnienia. W międzyczasie pod koniec podstawówki przewinęły się
ośrodki typu pogotowie opiekuńcze czy „internat u zakonnic” w
Piasecznie. Chore miejsce, wiem, że nadal istnieje, prócz budynku
nic się nie zmieniło, nadal dojeżdżanie psychiczne i fizyczne,
psucie dziewczynkom psychiki, niszczenie emocji! To miejsce pamiętam,
nawet za dobrze i współczuję im ! ❤️… a „pogotowie” też
kilka sytuacji, nic więcej! W dorosłym życiu, w późniejszych
latach, momentami gdy już uciekłam w narkotyki, kombinowałam –
szczątki. W międzyczasie ośrodek dla uzależnionych – prześwity
i w pamięci miejsce jak psychiatryk, ponieważ gdy po 7 ms zamknęła
się za mną brama, byłam „wolna” od tego miejsca, to już w
drodze do szosy przeklnęłam pod nosem! Wiecie jaka była reakcja? W
głowie od razu „o Boże muszę przebiec 10 kółek” bo taka była
kara za przekleństwo! NIEPOROZUMIENIE i nie polecam przybytku zwanym
ZOZ Wólka Przybójewska, nikomu o prawie zdrowym umyśle ????!
Kolejny OŚRODEK – co prawda Monar, ale właśnie – ALE!
Wspaniali ludzie, psycholodzy! Lider p. Czarek był tak jak Ja
narkomanem i sam się leczył w Sokolnikach! Człowiek, który pomógł
niezliczonej ilości osób ❤️ Cała ta terapeutyczna „świta”
bardzo mi zapadła w pamięć i zdarzenia stamtąd. Nie każdy dzień,
wiadomo! Kończąc terapię byłam neofitką … Potem ponad 2.5 roku
mieszkałam w Anglii ❤️Nadal kocham to miejsce ???? a tak
stamtąd mam wspomnienia pierwszej prawdziwej miłości❤️!
wyjazdu do Hiszpanii, której nie pamiętam, tak jakbym tego chciała
☹ Anglia prócz tych paru wspomnień, później powrót do kraju,
mój wróg z podstawówki a potem miłość i ojciec mojego Syna,
który ma już 15 lat ❤️i jest wspaniałym człowiekiem ❤️Przez
te 12 lat związku z tatą małego było bardzo dużo, wręcz od
cholery „wspomnień” i pamięci, ale nie koniecznie przyjemnych i
miłych, choć nie ukrywam, że też na początku, czy gdy byliśmy
razem z małym, gdy się urodził i później w międzyczasie gdy
tworzyliśmy (próbowaliśmy) rodzinę, te kilka lat gdy czekałam na
niego z wiadomych powodów # nie były złym czasem… Później
choroba, którą przeszłam, ledwo co udało mi się uciec przed
śmiercią, ale zawalczyłam. Kilka lat żyjąc w nieświadomości,
lecz udało się, moja mama zaopiekowała się mną, tak jak kiedyś
gdy byłam małą dziewczynką, potrzebującą tak bardzo miłości
maminej ❤️:P No co? Każdemu może się zdarzyć ????!
Zbliżamy się do teraźniejszości dalszej, kolejny raz to miejsce
przez nieodebrane „awizo” … Powrót na wolność, chęć
szybkiego zarobku i znowu tutaj jestem!
Czemu muszę ściągać myśli, spalać
się aby wejść praktycznie w podświadomość, aby uzyskać choć
przez mgłę jakieś strzępki, nietrzymające się kupy, okres
szkolny. Czemu mam, aż takie luki w pamięci :/ ? Czasem nie mogę
przypomnieć sobie wiadomości nie wiem z okresu 6,7,8 klasy ?!? Jest
to żenujące, powodujące u mnie poczucie wstydu! Czy kolejne lata,
które gdzieś uciekły, niczym wróżka, którą spłoszysz i leci
niczym helikopter, z pędem powietrza… Niczym kula magiczna z
przeplatającymi się kolorami, znikającymi i powracającymi
ulotnie! Pomimo skupienia się… nie mogę do części tych
wspomnień powrócić, czuję się jakbym obracała się nie o 10,
20, 100 stopni tylko o 360 stopni bez końca! …
Chyba już za bardzo poleciałam z tematem i Was Kochani zanudziłam ☹ ? Jeśli nie to napiszcie czy też macie takie momenty „niepamięci”, jak reagujecie na to, czy to ja mam po prostu osobliwe odczucia, tak moim zdaniem „OSOBLIWE”. A może rzeczywiście jest tak jak mówią ludzie, którzy badają takie przypadki ? Że nasze mózgi wywalają jakąś część wiadomości z pamięci, po to aby zrobić w mózgu miejsce na nie! … Może Ci wielcy lekarze, badacze mają rację ????? Co o tym myślicie? Dla mnie ten temat jest ważny. Piszczcie. Pozdrawiam Was gorąco ????
19.02.2024r.
– Taka Ja –
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
A
bardziej poważnie: znany Brytyjczyk stwierdził, że system
demokratyczny jest wielce niedoskonały, ale póki co nie wymyślono
niczego lepszego. Moim zdaniem wymyślono, ale człowiek nie przetrwa
do tego stadium rozwoju.
Temat
nieskończenie obszerny z dziedzin nie tylko humanistycznych. Słowami
kluczowymi dla mnie jest: kompromis, tolerancja, elastyczność i
inne cechy w naszym społeczeństwie o utopijnym charakterze.
Polacy
zresztą nie mają poważnego doświadczenia z demokracjami.
Przykład
demokracji, konkret: 5 osób na celi – ja i czterech innych.
4 osoby
to „zwykli” osadzeni.
Ja
najstarszym stażem. Staram się wprowadzać demokratyczną
sprawiedliwość.
1
osadzony to osoba z folkloru grypsujących.
3
osadzeni zwykli wzięli mnie na stronę twierdząc: „musimy się
pozbyć kobyły”. Ja na to: „konie są spoko”.
Nic nie
miałem do „grypsującego”, G. Super się dogadywałem,
szanowałem jego zasady i poglądy, ale zarazem jasno mu tłumaczyłem,
że rozumiem, ale nie ze wszystkim się zgadzam.
Ale
była demokracja: 3 jest za, JA i G., jesteśmy przeciw. Wygrywa
większość. I ta trójka mówi do mnie: „to idź, Arek i powiadom
wychowawcę, my już byliśmy i powiedzieliśmy o naszym zdaniu”.
Poszedłem.
Okazało się, że nikt z tych 3 nie był u wychowawcy. Kpiono i
wyzywano mnie, że poszedłem podpier***. Kobyła zniknęła, a przez
„normalnych” na koniec zostałem oszukany i okradziony.
OWSIK
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001
Aby
podejmować decyzje dotyczące określonej grupy, należy ustalić
priorytet. Np: wspólne dobro. To cel, wokół którego zjednoczymy
się w dążeniu do jego osiągnięcia. Poprzez współdziałanie w
tej określonej domenie. Jeżeli będzie to współdziałanie
skoordynowane i umożliwimy każdemu zainteresowanemu określenie
się, ustosunkowanie względem jego opinii, poglądu, czy potrzeb
wypracujemy możliwie najlepszy plan działania. Na tej podstawie
możemy wybrać najlepszy, najbardziej właściwy punkt widzenia i na
tym oprzeć działania.
Przyjęcie
tych reguł pozwoli na sprawne i sprawiedliwe osiągniecie celu
postawionego grupie. Na pozór to nic trudnego, jednak bez chęci
współdziałania i otwartości na indywidualne poglądy może okazać
się nieosiągalne… Korzystajmy z prawa do głosu i słuchajmy co
mają do powiedzenia inni.
Wspólnym
dobrem dla grupy może być zdolność do samoustanawiania schematów
działania danej grupy. To ma na celu umocnienie i scementowanie
więzi, które tę grupę stanowią. Nie zapominajmy o tym, że
demokratycznych reguł nie można stosować jednoosobowo.
Rafael T. Bezpański
Demokracja
bezpośrednia jest utopią. Człowiek jest istotą stadną, a stado
ma zawsze przywódcę. Niemożliwe jest podejmowanie wszystkich
decyzji “referendalnie”. Uważam, że każdy człowiek jest w
różnym stopniu – ale jest- egoistą, a egoiści wolą sami
podejmować decyzje, zwłaszcza bezpieczne!
Istnieje
również cecha człowieka taka jak strach, ta cecha skłania część
społeczeństwa lub jednostki do oddania decyzyjności innym (tzw.
trudne decyzje).
Wiedza jest
także kryterium podejmowania decyzji. Racjonalizm podpowiada nam,
aby w pewnych dziedzinach, w których nasza wiedza jest ograniczona
,oddać decyzyjność tzw. specjalistom w danej dziedzinie.
Maniek
Wspólne
decydowanie jest to w tutejszym miejscu dość trudne, często
dominuje tutaj liczba lat pobytu, status przestępczy, status
finansowy, siła, autorytet przestępczo-więzienny, autorytet
życiowy.
Porozumienie
jest możliwe podczas wspólnego ustalenia wewnętrznych zasad
panujących w danej celi mieszkalnej (głosowanie, każdy się może
wypowiedzieć).
Porozumienie
może być trudne w przypadku, kiedy ktoś ma z czegoś jakąś
osobistą korzyść.
Rozbieżne
charaktery utrudniają wspólne decydowanie, ale to wszystko to
indywidualny przypadek danego grona osób.
Czasami z
niesprawiedliwością osadzeni się po prostu godzą, zetknąłem się
z takim problemem. Była to forma bardzo inteligentna, umiejętnie
zainicjowana, która trwała dłuższy czas. Była to forma nękania
kogoś, przymuszania do określonego zachowania, o czym się
dowiedziałem po jakimś czasie i za wszelką cenę postanowiłem się
z tym problemem zmierzyć. Nie było to łatwe zadanie, ale
doprowadziłem do sprawiedliwego podziału między osadzonymi. Choć
jest tu grono osób, którym się to nie podoba, ponieważ utracili
swoje przywileje, ale teraz są wszyscy “JEDNAKOWO” traktowani.
Są zadowoleni i nie zadowoleni.
MP82
Podejmowanie
decyzji jest zależne od danej sytuacji, w której się znajdujemy i
czy mamy doświadczenie w danej dziedzinie. Wolę samodzielnie
podejmować decyzje, lecz czasem jest to niemożliwe i trzeba
zasięgnąć opinii innych, żeby wybrać najlepsze rozwiązanie,
ponieważ nikt nie wie wszystkiego, poza tym ludzie mają różne
spojrzenie na daną sytuację. Dlatego dobrze jest spojrzeć okiem
innych osób i podjąć decyzję razem.
Wiśnia
Wspólne
dobro jest to podejmowanie decyzji, które będą pasowały jednej
osobie lub grupie osób, np. wspólny remont domu z żoną, ma być
ładnie, funkcjonalnie i pasować jednej i drugiej osobie. Czyli po
podjęciu wspólnej decyzji, dla wspólnego dobra.
Jak
decydujemy razem
– musimy
znaleźć wspólny kompromis,
– musimy
znaleźć większość,
– głosujemy
– gry (kto
wygra, decyduje), np. oglądanie telewizji (kto ma pilot, decyduje
????),
– w dniu
dzisiejszym wyłączamy światło (nie muszę wtedy ściszać radia),
– odbieram
śniadanie, bo pierwszy wstaje ????,
– trzeba
znaleźć wspólne zainteresowania (sport, literatura, filmy),
– a najpierw
decydować samemu ????
GAL
Najważniejsze
jest ustalenie zasad zgodnych z regułami, na które zgodzą się
wszyscy uczestnicy grupy. Zasady te zostaną zaakceptowane przez
wszystkich. Wybór tych zasad odbędzie się na podstawie głosowania,
powstanie zestaw zasad, a wynik tych zasad będzie akceptowany przez
ogół.
W
procesie podejmowania decyzji u mężczyzn najważniejsza jest odwaga
w jej podjęciu. A ta odwaga wynika z wiedzy, kompetencji i
umiejętności osoby, która decyzję podejmuje. Podejmując decyzję
osoba ta jest świadoma skutków jakie będzie ona miała, jak na
nią wpłynie, jak wpłynie na otoczenie oraz jakie będą implikacje
wynikające z tej decyzji.
Samo
podjęcie decyzji jest już aktem odwagi, bo została ona podjęta,
jakakolwiek by ona nie była. Ocena tej decyzji pozostaje w
kompetencji świata zewnętrznego. Co się stanie, to się stanie,
ale decyzja została podjęta i czyn został wykonany (na podstawie
tej decyzji). A osoba miała tą odwagę aby
ją pojąć!!!
Piotr
Moim zdaniem
wspólna decyzja nie zawsze wychodzi, zależy gdzie i z kim w danej
sytuacji się znajdujemy… czego wspólne dobro ma dotyczyć. Każdy
człowiek ma odmienne zdanie, dlatego zawsze będzie ciężka droga
do tego, aby podążać do jednego celu i ten cel zrealizować,
ponieważ zawsze coś stanie ku temu na przeszkodzie. To wszystko co
mam do powiedzenia o wspólnej decyzji.
Dawidek
Teksty powstały na zajęciach prowadzonych przez Agatę Czarnacką w więzieniu w Areszcie Śledczym Warszawie – Białołęce.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł przelewem na konto Fundacji: BNP Paribas Bank Polska S.A. 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001