No i skończyła się kolejna długa i ponura zima. Tegoroczna dała mi się szczególnie we znaki – mianowicie przyniosła ze sobą w prezencie zapas chorób chyba na kilka lat… W związku z czym mam nadzieję, że kolejne zimy oszczędzą mi podobnych atrakcji. Jednak choroby już szczęśliwie odeszły w niepamięć i powinnam się cieszyć widokiem budzącej się przyrody, bo przecież ziemia pęcznieje zielenią, a powietrze przesyła coraz więcej światła. To zmartwychwstanie natury zapowiada Zmartwychwstanie Boga i naszego ducha, przynajmniej tak powinniśmy się czuć, jeśli prawdziwie przeżywamy Wielkanoc…
Ale ja w tym roku jakoś nie mogę się otrząsnąć z zimy i coraz boleśniej dotyka mnie obawa przed niestabilnością bytu. Świąt raczej też za bardzo nie będzie… W przypadkowym i niezbyt przyjaznym środowisku trudno świętować. Mimo to staram się pamiętać o pozytywnych stronach swojej sytuacji – a ostatnio, dzięki Bogu, sporo takich się pojawiło – i zaganiać lęki w kozi róg i nie przejmować się bezinteresowną złośliwością bliźnich.
Wysiłek ducha próbuję skierować na zbliżenie się do Zmartwychwstania, chociaż stąd, zza krat, wydaje się ono tak odległe, że niemal nierealne. Jeśli mi się powiedzie, to Zmartwychwstanie Jezusa udzieli mi łaski duchowego odrodzenia i sił do dalszej walki o życie.
l tego też życzę Wam, Kochani Czytelnicy naszego bloga, bo duchowa odnowa przyda się każdemu, także tym, których nie więżą mury i kraty. Oczywiście życzę również dużo zdrowia, pogody na Wielkanoc i wszelkiej radości. Szczególnie pozdrawiam wszystkich z Fundacji Dom Kultury – mam nadzieję, że te Święta przysporzą Wam wielu dobrych chwil.
Zośka
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.
Alleluja – Baranek i Kurczaczek w Koszyczku siedzą!
Alleluja – Pan Jezus Zmartwychwstaje!
Alleluja – wolę też każdy dostaje!
Z okazji Świat Wielkiej Nocy
Życzę Wam dużo wolnych Dni i Nocy…
Baranka Słodkiego, Zająca czekoladowego,
Żółtego kurczaczka na grzędzie
I niech Wam będzie się żyło wspaniale
I zdrowo – WSZĘDZIE
Nadchodzą Wielkanocne Święta.
I Każda z Nas o nich pamięta.
Lecz to miejsce nie zachęca do świątecznej radości.
Jednak Każda z Nas marzy o Wielkanocnej Wolności.
Dlatego życzę Każdej z Was, abyście nie traciły nigdy nadziei…
Abyście zdrowia pod dostatkiem miały…
Abyście zawsze się uśmiechały…
Niech szczęście Was nie opuszcza, a Sąd szybciej do domu wypuszcza!!!
Poetka M
Tup Tup Tup wbiega kurka
nastroszyła sobie piórka.
Biega, skacze, głośno krzyczy
że spokojnych świąt Wam życzy!
Angelika
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.
Mógłbym z Tobą latać i oblecieć cały świat szybować jak ptak na szczyty naszych marzeń
Mógłbym z Tobą latać pokonując grawitację odbijając się od chmur nie przejmując czasem
Mógłbym z Tobą latać – jak dwa ptaki nie przejmować tym co będzie – sprzyjają nam znaki
Ponad linią horyzontu chciałbym wznieść się i trzymać Cię za rękę lecąc pośród mew
Gdzieś biją dla nas dzwony jak w Disneya bajce chciałbym tam polecieć z Tobą i zaprosić na tańce
Tylko Ty i ja pośród scenerii gwiazd upojeni tym co nam oferuje świat
I tak najdalej od pędzących miast chcę się cieszyć każdą chwilą i zatrzymać czas
Mieć dla nas w jedną stronę bilet do krainy, która da nam piękne chwile
Potem moglibyśmy lecieć gdzieś nad Nilem I po drodze podziwiać piramidy
Chciałbym Cię zabrać w każde miejsce gdzie nie byliśmy nigdy
Eryk, Wołów
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.
Mało prawdopodobne, że w ogóle się kiedyś spotkamy. Nie miałabym odwagi spojrzeć Wam w oczy, a poczucie winy, że Jola zginęła również przeze mnie, wiąże mi nogi. Mało prawdopodobne, by Państwo zgodzili się na takie spotkanie. I mało prawdopodobne, by mi wybaczyli. Ale ośmielam się: proszę o wybaczenie. I przepraszam.
Przepraszam, że tam poszłam, nie powstrzymałam tego, że stamtąd wyszłam. Mojego czynu nie usprawiedliwia ani moja młodość, ani nic innego. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie.
Wiem, że moje dożywocie nie koi Waszego bólu. Przepraszam, że pomimo dożywocia, wciąż żyję. A Joli już tyle lat nie ma na świecie. Myślę o niej codziennie. Mogła być żoną, matką, może nawet już babcią. Nie ma jej z Wami także przeze mnie. Ta myśl nigdy mnie nie opuszcza i nigdy nie opuści.
Wiedząc, że mi nie wybaczycie, przepraszam będąc kochaną przez moją Mamę. Prawdopodobnie nie wyjdę stąd przed śmiercią moich Rodziców. Może nigdy nie wyjdę na wolność. Wszyscy umrą ze złością na mnie. Już tego nie odwrócę. Dźwigam tę świadomość każdego dnia.
Przepraszam, że przeze mnie cierpicie. Przeprosiłabym wcześniej, ale wiem, że nawet dziś moje słowa otwierają Wasze rany.
Moja mama ma 76 lat i jest schorowaną kobietą, dla mnie bardzo dzielną, ale już zgarbioną pod ciężarem problemów. Ukrywała je przede mną, te wyzwiska, które spadały na nią z mojego powodu… Kiedy to wszystko się stało, jedyne co mogłam zrobić z tego miejsca, to przeprosić ją, że jestem takim dzieckiem. Że jej plany wobec mnie legły w gruzach już ponad ćwierć wieku temu. Proszę, nie miejcie do niej pretensji.
Przepraszam.
Nie wiem, czy dożywocie jest dobra karą. Na pewno, taki wyrok nie pozwala nikomu zapomnieć. Tak musi być. I tak jest.
Nie wiem, jak Państwo obiorą mój list. Przepraszam, że się ośmieliłam. Musiałam, to zrobić dla Mamy Joli i mojej Mamy.
Pełnoletnia
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.
Właśnie! Co znaczy kobieta w więzieniu? Gdy byłam na wolności, oglądałam filmy o takich miejscach, jak to. Szybko okazało się że to fikcja. Rzeczywistość jest koszmarna. Więzienie to miejsce, w którym na pewno kobiecie jest bardzo ciężko się odnaleźć. Oczywiście kobiecie, która w warunkach wolnościowych dbała o swoja wizualną stronę, higienę, jest niezwykle trudno przeżyć w tych warunkach. Brak codziennej kąpieli, higieniczne artykuły raz na miesiąc w minimalnej ilości (1 opakowanie podpasek, 2 rolki papieru toaletowego, mydło, szampon 200 ml. I to by było na tyle), brak czystych materacy i w końcu brak pościeli. Dyskomfort w celi, bo nawet swoich fizycznych potrzeb nie możesz załatwić w komforcie. Rotacja ludzi jest ogromna i dobrze gdy bije z nich czystość i ogłada, gorzej gdy masz do czynienia z totalną patologią.
Czujesz, że nie podołasz, że musisz bronić się, by w to co cię otacza- nie wsiąknąć. Chcesz niejednokrotnie krzyczeć, nie możesz, ból rozdziera serce. Brak możliwości wyjścia z celi, brak swobody, brak możliwości pójścia na zakupy i dokonywania swobodnego wyboru powoduje frustrację tak ogromną, że niejednokrotnie wyję z bezsilności. Chciałabym zjeść normalny obiad, móc wyjść na kawę z kumpelą, pójść do kina. Mówi się, że kobiety w więzieniu mają łatwiej, dogodniejsze warunki bytowe. Nic bardziej mylnego. Faceci, dlatego że silniejsi, bardziej zorganizowani, wiele więcej mogą osiągnąć. Służba więzienna się z nimi bardziej liczy, kobiety są traktowane lakonicznie, mniej poważnie. Kobiety nie są szanowane.
Jestem matką. Na wolności zostawiłam syna, który jest dla mnie wszystkim. To miejsce weryfikuje również osoby, które jak się wydawało, są ci bliskie. W moim przypadku boleśnie doświadczyłam porzucenia. Tęsknota rozrywa mi serce. Nie raz płaczę jak dziecko, mimo że jestem silną babką. Czy można tu zawiązać przyjaźń na lata? Tak, ja znalazłam przyjaźń, poznałam wielu wartościowych ludzi, bo przecież, ile ludzi, tyle historii ich pobytu tutaj.
Staram się o siebie dbać na tyle, na ile jest to możliwe. Stosuje peeling z kawy – świetna sprawa, maseczkę z płatków owsianych i siemienia – odmładzają moje już stare lico. Polecam.
Będąc w piekle, możesz poczuć
piękno i czuć się wspaniale.
Bridget
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.
Babiniec. Damskie więzienie. To jest
też część świata. Świata kobiet.
Gdzie się nie obejrzę – kobiety.
Młode, starsze. Wysokie, niskie. Szczupłe, przy kości. Blondynki,
szatynki, rude, kolorowe. Zadbane, zniszczone. Matki, córki, żony,
konkubiny. Heteroseksualne, bi, lesbijki. Sprawczynie, ofiary. Co
twarz to postać, a postać rzeczy zmienia ich historię. Ile osób,
tyle historii, w większości przykrych, smutnych, nie do uwierzenia.
Ile dróg do więzienia, tyle odczytanych wyroków. Wyroków, które
zmieniły życie. Życie, które nie takie miało być. Ale stało
się; indywidualnie trzeba próbować to przetrwać, walczyć,
wierzyć i choć minimalnie uczestniczyć w tamtym.
Bo więzienie nie może stać się metą
istnienia, bramą piekieł. To nie jest koniec świata, choć
częściej takie myśli przychodzą do głowy. Bo bycie kobietą w
więzieniu nie jest łatwą sprawą. Zawsze coś będzie nie tak.
Jaka matka? Nagle sobie o dzieciach
przypomniała!
Lesbijka? Ta, to spojrzeniem krępuje,
wzbudza myśli, że powinni ogólne łaźnie zlikwidować.
Bezdomna, której większość się
brzydzi.
Małolata, której lepiej unikać, bo
takie, to tylko problemy.
Dożywotka, takiej na niczym nie
zależy.
Stara, to pewnie schorowana, trzeba
wszystko przy niej robić.
Po studiach, to przemądrzała.
Bez szkoły, to ciągle pytanie co jak
napisać.
Zbyt ładne.
Zbyt dobrze ubrane.
Zbyt ciche, zbyt głośne.
Codzienność, do której ciężko się
przyzwyczaić.
Zapewne nie rodzi się to tylko w takim
miejscu, jakim jest więzienie, ale jest to bardzo odczuwalne w
totalnym zamknięciu. Nie masz, gdzie uciec przed spojrzeniem czy
szeptami, jest ogrom niesprawiedliwych ocen i dużo zasłużonych
wypowiedzi.
O matkach w więzieniu i ich ciążach
powinna się wypowiadać druga matka, tylko czy matkę, której
zabrano dzieci z jakiegoś powodu (najczęściej jest to nadużywanie
alkoholu w domu), zrozumie matka, która je wychowywała do dnia
aresztowania? Wielokrotnie kobiety – matki mnie oszukiwały w
różnych tematach, ale najczęściej dochodziło do tego wtedy, gdy
w grę wchodził telefon. Prosiły o przepuszczenie, bądź dodatkowe
minuty podpierając się kontaktem lub nawet problemami z dziećmi, a
wykonywały go do kogoś innego. Ile razy dałam się na to nabrać –
zwyczajnie im wierząc.
Biseksualne czy lesbijki, gatunek
problemowy z racji orientacji, nawiązywania relacji wewnątrz
zakładów karnych. W dzisiejszych czasach już mniej szykanowane,
ale bacznie obserwowane. Tolerowana jest orientacja, ale miłość
między dwiema kobietami nie do zaakceptowania. W zależności co
administracja z tego ma, jedne siedzą razem w celi, drugie rozwozi
się po Polsce. Takie kobiety mają utrudnione kontakty ze sobą i
tylko jednostkowe przypadki dostają zgody na widzenia.
Cierpienie przechodzi na wolnościowy
grunt.
Sporo tego typu przyjaźni rodzi się z
braku bliskości drugiej osoby. Wiele małżeństw, związków
partnerskich rozpada się z braku pożycia. Kobiety, w
przeciwieństwie do skazanych mężczyzn, rzadko otrzymują nagrodę
w postaci widzenia w oddzielnym pomieszczeniu. Albo w danym zakładzie
jest to ,,niepraktykowane”, albo zachodzi obawa zajścia w ciążę
przez osadzoną. Bo pierwsze na co się patrzy, to fakt, że jest się
osadzoną, a nie kobietą. Mężczyzna w Z.K. ma możliwość na
zaspokojenie tego typu potrzeb, on może spłodzić dziecko na tzw.
intymnym i nikogo to już nie interesuje, że jego partnerka
ewentualnie z braku funduszy poda go o alimenty. Mężczyźni mają
siłownie, więcej zajęć K.O., szkół, pracy wolnościowej. Więcej
osób na liście widzeń. Im łatwiej jest się wytłumaczyć przed
sądem z pobytu w zakładzie karnym, a kobieta usłyszy: ,, Żeby
kobieta takie rzeczy robiła!?”.
Kobiety są uważane za roszczeniowe,
kłótliwe, plotkary. Jedna będzie sprzątać celę, by doszorować
więzienny brud i stworzyć sobie namiastkę domu, inna stwierdzi, że
nie przyszła tu ,,ogarniać”. Jedna pokornie będzie nawet bez
pomocy, druga będzie się wyżywać na bliskich. Każdą przygniata
ciężar przeszłości, a niekiedy strach o przyszłość.
Do tego niemożliwość zadbania o
siebie tak, jak by się chciało wyglądać, jest też dużym
problemem. Uważam, że kobiecości się nie traci w więzieniu, że
powinno się tu też dobrze wyglądać. Lubię patrzeć jak kobiety
są umalowane, mają zrobione włosy, zadbane paznokcie. Emanuje od
nich większa pewność siebie, są bardziej uśmiechnięte, a tutaj
nie ma dostępu do pewnych kosmetyków. Nie w każdym zakładzie
kupisz kredkę do oczu czy zwykły puder, farbę do włosów za zgodą
dyrektora, lakiery do paznokci – zabronione, suszarki – wycofane.
Wygląd ma znaczenie w każdym miejscu, a niejednokrotnie jest dobrą
maską do przykrycia własnych cierpień.
Wbrew wszystkiemu kobiety otwierają
się przed sobą, opowiadają o prywatnym życiu, radzą,
przestrzegają, tylko niekiedy jest to bardzo zgubne. Bo kobiety
lubią żyć – życiem drugiej. Ta wrodzona ciekawość jeszcze
temu dopinguje, a bywa, że służba więzienna dolewa oliwy do ognia
przekazując informację przy całej celi. Temat do krytyki czy
przykłady niesprawiedliwości zawsze się znajdą. Zazdrość, chęć
bycia inną, lepszą, brak zrozumienia, mitomania, umniejszenie winy
to dzień powszedni w tym wszystkim tylko łzy są prawdziwe.
Kobiety statystycznie są częściej
zostawiane przez bliskich, stają się samotne w walce o przetrwanie
i powrót do domu. Do domu, którego mogą już nie mieć. Nie mając
wsparcia wewnątrz, niejednokrotnie nie wiedzą co mają robić.
Pełnoletnia
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.
Ciężko
jest opisać życie kobiety w więzieniu, bo każda z nas jest inna…
Pielęgnujemy się tak, jak na wolności, z tym że tutaj nie mamy
pryszniców czy wanien. Ale mamy miski, w których się myjemy
(ciało), włosy myjemy w zlewie pod bieżącą wodą. Mamy dostęp
do kosmetyków, oczywiście żele, szampony, odżywki i maseczki na
twarz. Oczywiście, że o siebie dbamy, dbamy tak, jak możemy.
Jeżeli chodzi o mężczyzn, to dbają o siebie tak samo, są czyści,
ogoleni i ostrzyżeni.
Nasze rodziny dbają o to, byśmy wyglądali jak „ludzie”: D hehe… No właśnie NASZE RODZINY… Bardzo za nimi tęsknimy, to chyba jest najgorsze, co nas tutaj spotkało… Jesteśmy bezsilni, jeżeli komukolwiek z naszych bliskich cokolwiek stałoby się, np. tfu.. tfu.. krzywda. To wtedy jesteśmy bezsilni, nie możemy zrobić nic, nie możemy nikomu pomóc, bo jesteśmy tutaj, dzieli nas mur.
Czasami
nasi bliscy odchodzą na zawsze i wtedy musimy sobie sami poradzić z
tą żałobą. Wiem, że nie ma nic gorszego. Naprawdę spotkałam
się z tym i wiem, że w takiej sytuacji ludzie gasną, stają się
jak chodzące głowy bez uczuć. Taka okropna niemoc bezsilności….
To jest tutaj najgorsze, że nie mamy żadnego wpływu na nic. Jeżeli
jesteśmy w związkach, mamy partnerów, to również jest trudne,
zwłaszcza gdy mamy długie wyroki… Nasi mężczyźni oczywiście
mówią, że będą czekać, a skutki są różne i wtedy milion
pytań… a co jeśli kogoś ma, a co jeśli mnie zostawi, a czemu
nie odebrał telefonu??, tak w koło Macieju.
Ze
swojego doświadczenia wiem, że lepiej nie mieć nikogo w tym
miejscu, wtedy przynajmniej mamy spokojną głowę. Życie tutaj i
tak jest ciężkie, walczymy o wszystko i wszystkiego się domagamy,
bo wszystko zależy od oddziałowych, funkcjonariuszy Służby
Więziennej. Jeżeli żyjemy z nimi dobrze, to mamy dobrze,
aczkolwiek ja uważam, że jeżeli jesteśmy ludźmi dla innych, to
to do nas wraca… Bo przecież Służba Więzienna to też ludzie i
tak jak my domagamy się szacunku, tak samo musimy okazywać szacunek
im. To jest takie zwykłe ludzkie i normalne. Choć nie każdy tak do
tego podchodzi…
A
co z człowieczeństwem na celach mieszkalnych? Czy można się z
kimś zaprzyjaźnić? Ja osobiście uważam, że tak, dlatego, że
sama miałam przyjemność poznawać kobiety, z którymi mam kontakt
do tej pory… A to jest już parę lat 🙂
Nie
ważne, że siedzimy w więzieniu: jesteśmy takie same jak kobiety
na wolności, też kochamy, dbamy o siebie i czujemy. To, że
jesteśmy w takim, a nie innym miejscu, nie zawsze jest naszą winą…
Możecie wierzyć lub nie, ale nie każdy siedzi przez swoje uczynki,
czasami zostajemy wmieszani lub znajdujemy się, nie w tym miejscu,
co trzeba i nie w tej minucie, co trzeba…
Życie
płata nam różne figle, ale ważne, by się nie załamywać. Musimy
być silne i nie zapominać o tym, że po każdej burzy czy wręcz
tornadzie przychodzi słoneczko, które wzbudzi w nas UŚMIECH…
POZDRAWIAM, KUNDEGUNDA
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.
Hej, Czytacze i Czytaczki, jeśli macie
do nas jakieś pytania, zadawajcie. Z chęcią na nie odpowiemy…. A
tymczasem przeczytajcie, co mamy do powiedzenia na temat siebie.
Co w sobie kocham?
Budyń: kocham w sobie swoją
szczerość oraz wrażliwość.
Kicia: wszystko.
Miszania: kocham w sobie
szczerość, wierność.
Wiewióra: co w sobie kocham? To
chyba cierpliwość i wrażliwość na innych ludzi.
Kunegunda: przekładam swoje
dobro nad cudze.
Amanda: kocham
w sobie moją szczerość, życzliwość, moją wierność, miłość
do mojej rodziny.
Bridget & Rubin:
a)
cierpliwość
b)
wrażliwość
c)
empatię
d)
panowanie nad sobą
e)
wiedzę
f)
dążenie do celu.
Ziuzia:
wszystko!
Co w sobie chcę
rozwijać
Budyń: chcę w sobie rozwijać
talent artystyczny.
Kicia: rysowanie.
Miszania: umiejętność
myślenia o samej sobie na pierwszym miejscu.
Wiewióra: umiejętności w
kierunku fotografii i umiejętność rozwijania swoich zainteresowań.
Kunegunda: turystykę.
Amanda: chcę
w sobie rozwijać wiedzę, jestem bardzo otwarta na nowe
umiejętności, na uczenie się nowych rzeczy, których nie potrafię
robić.
Bridget&Rubin:
pisać
książki
umiejętność
radzenia sobie z coraz trudniejszymi problemami
talent
literacki.
Ziuzia:
aktorstwo!
Czego w sobie nie lubię
Budyń: nie lubię w sobie tego,
że jestem łatwowierna, szybko popadam w złość oraz że na
większość przykrych spraw reaguję płaczem.
Kicia: łatwowierności.
Miszania: nie lubię siebie za
to, że nie umiem odmawiać pomocy.
Wiewióra: łatwowierności i
zaufania do innych ludzi, bo zawsze wychodzę na tym źle. I ufam
ludziom, którym nie powinnam.
Kunegunda: tego, że nie umiem
mówić nie.
Amanda: nie
lubię w sobie tego, że nie potrafię odmawiać innym ludziom, że
Jestem naiwna, za bardzo wierzę ludziom.
Bridget&Rubin:
łakomstwa
na słodycze
bezpośredniości,
która czasem rani
uporu!
Ziuzia:
pozwalam „złym” ludziom wykorzystywać swoje dobre serduszko.
Za czym tęsknię
Budyń: tęsknię za Rodziną,
szczególnie za dziećmi.
Kicia: za rodziną – moimi
kochanymi Dziećmi.
Miszania: za rodziną i
prawdziwą miłością na całe życie.
Wiewióra: tęsknię za
wolnością, rodziną i byciem z tymi, których kocham.
Kunegunda: za rodziną.
Amanda: tęsknię
za rodziną, za dziećmi i wnukami.
Bridget&Rubin:
za
dzieckiem!
za
rodziną
za
domem
za
życiem na zewnątrz, światem spoza krat
za
podróżami
za
pysznym, domowym jedzeniem
za
jazdą samochodem
za
spacerami po lesie i grzybobraniem.
Ziuzia: RODZINĄ!
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.
Na
różnych etapach mojego „życia”, karę dożywotniego
pozbawienia wolności, w zależności od mojego stanu psychicznego,
porównywałam do sytuacji bądź wyobrażeń. Raz to była dla mnie
kara śmierci, innym razem próba pokonania toru przeszkód na wózku
inwalidzkim, a nawet przykucia zdrowego ciała do szpitalnego łóżka
z widokiem przez balkonowe okna na ruch życia na zewnątrz. W
lepszych chwilach znajduję w sobie nadzieję, wierzę w Boga i to
moje dożywocie porównuję do powolnego oswojenia się ze śmiertelną
chorobą – taki HCV penitencjarny. Może nie zaraża, ale na pewno
odstrasza i nie wiadomo jak go leczyć. Jest to „choroba”,
na którą coraz więcej ludzi „choruje” z iluzyjnym
wyleczeniem po 25 latach. Płaszcz dożywocia podszyty jest lękiem
o wszystko. Lękiem, który w czasie całej „walki”, o
przetrwanie uwiera jak źle dopasowana poszewka. Płaszcz, który
osłania nagie ciało, a jego kolor stygmatyzuje cię. Człowiek z
dożywociem nabywa się jakieś dwubiegunowości – takie śpiewanie
zwykłego „sto lat” przy kopaniu grobów – bo czeka na
widzenia i głupieje. Cieszy się, że za chwilę zobaczy bliskich,
że przyjadą, przytulą, po prostu będą z tobą co oznacza, że
nie odtrącą ciebie, próbują cię wspierać, nie wstydzą się
ciebie, ale jednocześnie ty zamartwiasz się, czy podczas ich
podróży wszystko będzie dobrze, czy nic im się nie stanie, czy
dojadą szczęśliwie. W końcu masz to widzenie, płaczesz ze
szczęścia, ozdabiając tę chwilę słowami otuchy. A potem nagle
ostatni pocałunek i serca radosne dają miejsce zmartwieniu: czy
zbytnio nie będę przeżywać tego spotkania i czy moi bliscy wrócą
do domu bezpiecznie… I tak w kółko. Czekasz na telefon,
idziesz, nie dodzwaniasz się – masakra. Tysiąc sposobów na
zniszczenie dnia… (Przemilczę, ile kilogramów nerwów dorzuca
niepotrzebnie wyobraźnia)… Wyczytujesz w Kodeksie, że po
pewnym czasie możesz się o coś ubiegać: (o przegrupowanie,
przepustkę, wokandę – na wszystko jest liczba odbytej już kary),
więc idziesz i słyszysz: „Ale pani ma dożywocie”. Każdy
zapis, którego się chwyta dożywotka, by nie tracić nadziei jest
tak naprawdę suchym zapisem. To nie ukończona szkoła czy
zrobiony kurs powinny stanowić o możliwości powrotu do
społeczeństwa, tylko waga przełożonej miłości bliskich i wiary
w osobę skazanej na dożywocie. To ludzie po tamtej stronie i ich
siła czekania jest wyznacznikiem pracy osadzonego. Wiara ludzi z
zewnątrz podbudowuje każdego więźnia. Człowiek chce wyjść do
TAMTYCH ludzi, a nie pozostawać w TYM w czym tkwi. Kolega z celi
pomoże ukończyć szkołę i papier jest, ale czy kolega pomoże
wykonywać pracę za murem? – oto jest pytanie. Czy taki kolega
pomoże wysławiać się, szanować, kochać? To przecież bliscy,
którzy trwają przy osadzonym przez lata wiedzą najlepiej jak
ciężko jest, ile bólu, zmęczenia, napięcia, wycieńczenia
kosztuje, by dotrwać do pierwszej możliwej szansy na powrót do
nich. Po całej tej drodze umierają osoby, samemu zwyczajnie można
się rozchorować. Więźniowie wychodzą i ponownie wracają,
opowiadając o świecie – ich świecie. Rozpadają się związki.
Dorastają dzieci. Większość ukaranych dostaje szansę i połowa
z nich ją zmarnuje, a osoba z dożywociem stoi w miejscu i nie może
nic zrobić. Boli najbardziej to, że sam wyrok zamyka drzwi i nie ma
pomysłu na takich ludzi, więc resocjalizujesz się sam, by
udowodnić, że nie jesteś zwierzęciem, że nie trzeba się ciebie
bać, że masz w sobie wartość, potrzebę życia i taką samą chęć
do uśmiechu jak wszyscy. Że tęsknisz, rozmyślasz i że bez powodu
cię ludzie kochają. Czynnikiem do pozytywnej prognozy
kryminologiczno-społecznej powinno być np: posiadanie przez
osadzonego na dożywocie stałego miejsca zamieszkania, istnienie
osoby w gronie najbliższych skazanego, która finansowo zapewni
właściwy pobyt w ramach udzielonego warunkowego, brak konfliktów
między skazanym a jego rodziną, udokumentowane potwierdzenie o
stałych i serdecznych wzajemnych kontaktach, stwierdzony u skazanego
brak uzależnień bądź przebyte leczenie odwykowe, brak zaburzeń
osobowości, pozytywna ocena wykonywania przez skazanego zadań
wynikających z indywidualnego programu oddziaływań. Taki program
powinien być wyraźnie określony – kryteria, które musi spełnić
w celu uzyskania p.w.zwol. Gdyby człowiek wiedział co musi
zrobić, a administracja się z tego nie wycofywała, byłoby lżej,
a tak? Zmiany wychowawców, psychologów, dyrektorów powodują
ciągłe „poznawanie osadzonego od nowa”, a tak naprawdę
to najwygodniejsze „odraczanie” rozmów o przyszłości
dożywotki. Skazany na dożywocie kompletnie nie jest prowadzony,
oczekuje się od niego braku problemów i trzeba wyczuć co ten
problem może przynieść… Nie wiem jak to wszystko bym
przetrwała bez ludzi motywujących i kochających mnie –
bezwarunkowo.
Pełnoletnia
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.