Moje wspomnienie o Warszawie

Fot. Zuzanna Brus
Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury

Moja znajomość dzisiejszej Warszawy ogranicza się niestety do Grochowa. Oczywiście mam okazję obejrzeć nieco najnowszych widoków stolicy w telewizji, co daje mi niejakie wyobrażenie o tym, jak bardzo miasto się zmieniło. Można rzec, iż od powojennych ruin wręcz dramatycznie. Ja odwiedzałam Warszawę głównie w latach 80-tych i 90-tych, kiedy stolica była wizytówką Polski socjalistycznej. Przyjeżdżałam tutaj dość często po nieodzowne wówczas przy podróżach zagranicznych wizy, w związku z czym dość blisko zaznajomiłam się z okolicami ambasad. Pozostawiły mi miłe wrażenie atmosfery przedwojennej elegancji. Zwiedzałam naturalnie Starówkę, ale muszę przyznać, że jako krakowianka nie umiałam zbytnio docenić zrekonstruowanych zabytków – wszystko tu wydawało mi się po prostu za nowe, trochę jak dekoracja sceniczna albo plan w studio filmowym. Natomiast w porównaniu z Krakowem takie miejsca jak Dworzec Centralny czy hotele typu Victorii, również lotnisko międzynarodowe, z którego często wylatywałam z Polski, miały oblicze daleko bardziej „światowe” niż ich krakowskie odpowiedniki. Cóż, wracając z Warszawy do Krakowa czuło się galicyjską prowincjonalność dawnej stolicy królów, zaś Warszawa, nawet w czasach  PRL-u, emanowała jednak aurą dużej metropolii, niemniej nigdy nie byłam zazdrosna – nic z tych rzeczy. Z kolei kiedy jechało się na Zachód, wrażenie było ekstremalnie odmienne, bowiem nasza stolica zdawała się gwałtownie maleć i szarzeć w moich oczach, mimo to nie odbierałam owych różnic jako czegoś świadczącego na niekorzyść Warszawy. Warszawa miała po prostu własny klimat i charakter i porównania nie były tu potrzebne. Choć poznałam naszą stolicę jedynie „z doskoku”, podczas krótkich wizyt, zawsze ją lubiłam i dobrze się w niej czułam. Mam nadzieję, że w przyszłości uda mi się obejrzeć także tę część miasta, która wyrosła w XXI wieku, i że ta nowoczesna Warszawa mi się spodoba. Na koniec dodam: nie burzcie Pałacu Kultury, bo Historia przez duże „H” zazwyczaj ocenia burzenie symboli w kategoriach małostkowości. Sztuką jest uczynienie z pomnika podporządkowania  symbolu niezależności i siły.   

Zośka

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl

Warszawa moim okiem

Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury
Fot. Małgorzata Brus

Chociaż jestem z Podlasia, to Warszawa nie jest mi obca. Mam jedną, być może zabawną historię ze stolicą. Tak jak w piosence: „Nie przenoście nam stolicy do Krakowa”, to u mnie powinno być: „Nie przenoście mi lunaparku ze stolicy”. A po kolei: będąc w trzeciej klasie podstawówki, a był to rok 1994 lub 1993, przyjechałam z klasą na wycieczkę do Warszawy. W tamtych czasach było to wydarzenie, tym bardziej dla dzieci z Podlasia. Oczywiście na naszej trasie nie mogło zabraknąć wizyty w zoo, zwiedzania zamku królewskiego i słynnego Pałacu Kultury. Ale żadne z tych miejsc nie zapadło mi w pamięć, za to lunapark przy Pałacu Kultury jak najbardziej. Miałam 9 lat i wiadomo – nie wszystkie atrakcje były dla mnie, ale że od dziecka lubię adrenalinę, toteż uparłam się, że chcę przejechać się na łódce, która przekręcała się na wysokości do góry nogami. Oczywiście z mojego uporu zostało tyle, że wylądowałam w basenie z piłeczkami, jak przystało na dziewięciolatkę. Wycieczka się skończyła, a ja sobie rosłam na Podlasiu. Od tamtej wycieczki byłam nie raz jeszcze w stolicy, ale nigdy nie przywiązywałam do Warszawy większej uwagi – aż do pewnego wydarzenia. Wyszłam za mąż i pewnego dnia przypomniał mi się lunapark i ta „łódka”. Więc mówię do męża, że chcę wreszcie się nią przejechać, bo jestem już przecież dorosła. I tak znaleźliśmy się znowu w Warszawie. Pominę szczegół, że uparłam się zobaczyć żyrafę, ale jak chciałam wejść do zoo, to okazało się, że nie można, bo zaraz zamykają. Przyjechaliśmy więc z mężem do centrum, by wreszcie zrobić tę przejażdżkę. Zostawiliśmy samochód na parkingu i taksówką udaliśmy się do… Poprosiłam o kurs pod Pałac Kultury i tam faktycznie taksówkarz nas zawiózł. Tylko że ja mówię do niego: „Panie, ale ja chciałam do lunaparku, który tutaj stał”, a on patrzy na mnie jak na kosmitę lub wariatkę. A ja przecież tylko spytałam o lunapark. I wtedy słyszę w odpowiedzi: „Pani, tutaj jest metro, taka podziemna kolejka. Nie ma już lunaparku, rozebrali go”. I wtedy po raz drugi przeżyłam rozczarowanie w tym samym miejscu – z przejażdżki nici. Ale przecież od 1993 do 2000 roku trochę czasu minęło, a świat nie stoi w miejscu, Warszawa się rozbudowuje i nie jest już tym miastem, które cały czas było gdzieś w mojej pamięci. Od tamtego wyjazdu inaczej patrzyłam na to miasto. Zazwyczaj raz na trzy miesiące bywałam w Warszawie i dla osoby z zewnątrz widać, w jak bardzo szybkim tempie miasto się rozwija, rośnie. Jednak mimo tej całej nowości, nadal Warszawa potrafi zachwycać i zadziwiać. Kończąc moją historię z Warszawą, to wspomnę o małej zagadce, która zawsze dopada mnie przy przekraczaniu granicy miasta. Chociaż jestem kierowcą z dużym stażem i jeżdżę po całej Polsce, bo byłam przedstawicielem handlowym, to tutaj zawsze mam problem. Gdy wjeżdżam do Warszawy, zawsze wykonuję telefon do brata z pytaniem: „Ja czy tramwaj?” Chodzi o pierwszeństwo na drodze – i ile razy bym tu nie przyjechała, tyle razy wykonuję ten telefon o pomoc. Chociaż w innych miastach nie mam z tym problemu. Jeśli chodzi o jazdę po Warszawie, dla mnie jest genialnie – tutaj kierowca jest dynamiczny, nie myśli zbyt długo, czy jechać, czy stać, i zawsze – ale to zawsze – wszędzie się zmieści.

 Zołza

Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”

Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl