Moje wymarzone więzienie…

scan0141

 W moim wymarzonym więzieniu byłoby tak:

po pierwsze, cele byłyby najwięcej dwuosobowe. Można by było wybrać człowieka do odsiadki, takiego którego się lubi i z którym można się dogadać.

Po drugie, siedziałabym blisko mojego domu i rodziny. W każdym więzieniu byłaby szkoła i praca. Jeden wychowawca i jeden psycholog przypadałby na 10 skazanych, z którymi pracowaliby by bez zmian, po to żeby mogli się poznać i sobie zaufać. Mogłabym mieć swoje ciuchy i więcej niż jedną parę butów. W Moim wymarzonym więzieniu codziennie mogłabym dzwonić do domu, a pracownicy nie przeganialiby mnie po kilku minutach. Kąpałabym się codziennie i maiłabym pralkę, w której mogłabym robić pranie. Zawsze miałabym jakieś zajęcie. Nie martwiłabym się o podpaski i papier toaletowy. W moim wymarzonym więzieniu na pewno bym ładnie pachniała.

Tak, to byłoby fajne więzienie.

A czy Wy macie takie miejsca, w których musicie być, a chcielibyście by wyglądały inaczej?

Śmiało, każdy może sobie pomarzyć. Piszcie, co to byłoby za miejsce i jak by wyglądało idealnie.

Monika

PS. Zapominałam o kuchni. Moje więzienie miałoby kuchenkę do dyspozycji. I szybko by się z niego wychodziło 🙂

Monika

90 komentarzy do „Moje wymarzone więzienie…

  1. No chyba kogoś zdrowo pogięło. „Wymarzone więzienie”, kuchenki, dwuosobowe pokoiki z psiapsiółeczką, perfumy, buty, wyjścia z rodziną, zero ….

    Krew mnie zalała. Bo nie jesteście na koloniach, w sanatorium, na wczasach czy urlopie z rodziną itp. Jesteście w pierdlu. A jesteście tam ZA KARĘ. Za to że kogoś okradłyście, pobiłyście, zabiłyście itp. Jesteście tam dlatego, że ktoś mądrzejszy od was i posiadający większe doświadczenie orzekł, że należy was izolować. I wierzę, że na taki wyrok musiałyście się zdrowo postarać – bo placówki penitencjarne są pełne i ciężko do nich trafić za niewinność i wykroczenia o niewielkiej szkodliwości społecznej, czy jak się to zwie.
    Nie widzicie pewnego dysonansu między karą a odpoczynkiem?

    Uważam, że każda złotówka z moich podatków przeznaczana na waszą niby resocjalizację jest zmarnowana. Bo zamiast osób rozumiejących że coś zrobiły źle i za karę zostały odizolowane od reszty świata – widzę zgraję roszczeniowych kretynek, zupełnie nie kumających dlaczego muszą chodzić w klapeczkach i dresiwku a nie na szpilkach i w sexy ciuszkach, użalających się nad kiepską jakością darmowego mydła i jedzeniem nie z „Master Chefa”. Uważam, że ten blog to porażka.

    A w moim wymarzonym więzieniu po pierwsze byście musiały zapracować na michę i spanko, a po drugie – zarobić pieniądze na nawiązki dla osób przez was poszkodowanych. I nie była by to praca przy fejsbuczku i z kawunią. I na żale że podpaski nie takie, a mydło, a telefon, a kolor ścian, a dentysta, a zupa – zwyczajnie nie było by czasu. Bo powtórzę jeszcze raz – to wasza kara, a nie wczasy.

    A tak na boku – mydło lepszej jakości chyba można kupić w sklepiku. Albo dostać w paczce. Więc o co te płacze?

      1. Te wymarzone wiezienie to przegiecie bo faktycznie to nie sonatorium.. Ale sluchajcie wy tak naprawde nie wiecie jacy ludzie tam siedza i za co!! Zawsze rola moze sie odwrocic i kazdy z was moze tam trafic. Wiec nie oceniajcie zle ludzi za to ze sa albo byli w wiezieniu bo kazdy jest czlowiekiem,ktory popelnia bledy i na nich sie uczy. Napewno ludzie ktorzy tam sa badz byli chca naprawic wszelkie bledy. Fakt to jest kara za to co zrobili jednak kazdy probuje w jakis sposob to wszystko naprawic i uwiezcie mi ze Ci ludzie pracuja i staraja sie jak tylko moga aby ich zycie wygladalo inaczej!

    1. Popieram -Magda- Twój wpis w 100% !!!!
      Przypadkowo weszłam na tego bloga, przez artykuł na onecie, chciałam poczytać sobie te wypociny. Biedne starsze babcie nie mają pieniędzy na lekarstwa, rodziny wielodzietne nie dostają pomocy od państwa a wy macie tam jak pączki w maśle!!! Gdyby to ode mnie zależało zapieprzałybyście na każdą złotówkę, na każdą kromkę chleba, zero internetu i tv!!! A tak żyjecie z Naszych, Porządnych Ludzi, podatków. Wolałabym żeby te pieniądze były przekazane biednym starszym ludziom, biednym rodzinom a nie wam!!!!!

      1. Na szczęście to nie Ty decydujesz o wielu rzeczach, ale pocieszę Cię, masz wpływ na to, kogo wybierasz na przedstawicieli swego państwa. Może to tam trzeba kierować swoje pretensje o to, że babcie nie mają pieniędzy na lekarstwa, a biedne rodziny nie mają pieniędzy na jedzenie dla dzieci. A Ty jako porządny człowiek na pewno spróbujesz pomóc, jak to możliwe takim biednym ludziom, prawda?
        Monika

    2. Nie wiem czy wiesz, ale w więzieniu oprócz tych, które wymieniłaś, są także osoby, które zadłużyły się np żeby ratować rodzinę, a potem nie potrafiły tych długów spłacić. I owszem, są za karę, ale za karę, że w pewnym momencie życia z jakiegoś powodu nie potrafiły sobie poradzić z finansami. Niestety ale są takie sytuacje.

      1. Tyle tylko, że w PL nie dzie się do paki za długi. Można za to pójść za utrudnianie egzekucji tych ze długów. A to już przeważnie inna bajka. Poza tym, myślenie „wezmę kredyt, to mi się polepszy” też powinno być tematem refleksji wg mnie. Dzieci nie mają w szkole pdostaw ekonomii i potem jkako dorośli naiwnie biorą kredyty na 100% itp. (Tak, w ten sposób z jednego tematu pączkują kolejne). Przepraszam za offtopic.

    3. Doznałam szoku, że zamieszczono Twój komentarz, moje komentarze wywalali bezlitośnie. Ten blog nie lubi prawdy, to jakaś chora bajka i pomyśleć, że jest realizowany przez Fundację „Dom Kultury”.

    4. Tu raczej nie chodzi o mydło tylko o częstość kąpieli. W męskich więzieniach jest to raz w tygodniu w damskich nie wiem. Ale nie wyobrażam sobie np. że w czasie tych dni miałabym kąpać się nawet co 2-3 dni. Higiena to jednak ważna sprawa a jej brak sprzyja rozprzestrzenianiu się chorobą, które później są przekazywane także na wolność.
      Fakt to nie wczasy i tu się zgadzam. Uważam, że powinien być obowiązek pracy żeby utrzymać siebie i np. jak któraś ma dziecko na wolności to na dziecko bo czemu partner ma „cierpieć” podwójnie za grzechy swojej partnerki.
      Kuchnia? A czemu by nie. Niech żyją jak „normalni” ludzi. Niech zarobią na siebie wrócą ugotują i dopiero wtedy zjedzą a nie 3-4h pracy wraca na łóżeczko a szama podana.

      1. Ty chyba nie wiesz co piszesz zastanowcie sie wszyscy.Ci ludzie to znaczy polowa z nich siedzi tylko za glupoty badz nie dopilnowali jakis rachunkow bo wazniejsze dla nich bylo utrzymanie radzin,dzieci wiec nie oceniajcie ludzi tak zle,a warunki sa naprawde zle nawet nie macie pojecia co Ci ludzie czuja i przezywaja a tym bardziej gdy ktos jest z daleka i nie ma mozliwosci widziec swojej rodziny i dzieci!!

        1. Wiem właśnie co piszę, wiem jak to wygląda. Z mojego komentarza powinnaś właśnie wyczytać to, że skoro autorka chce „wymarzonego więzienia” to dajmy jej to. Dajmy to wszystkim.
          Wiem jakie są realia, wiem jak się pracuje, ile się pracuje i co za to się ma. Serio i ja zamiast zamknięcia ludzi w celach wolałabym żeby pracowali i zarabiali na siebie, żeby nie było tego biadolenia „za nasze podatki”. To nie był atak w waszą stronę drogie Panie i Panowie bo ich też się to tyczy.
          Mała a to za co połowa siedzi to akurat się z Tobą nie zgodzę.
          Jest wiele prac, które mogą wykonywać więźniowie baaa wielu więźniów jest bardzo uzdolnionych i powinno się to wykorzystywać. Obowiązek pracy = kasa dla więźniów na utrzymanie + „zabicie” czasu a co za tym idzie odsiadka mniej dolegliwa

    5. Kara więzienia ma uzmysłowić osadzonemu, że poprzez aspołeczne postępowanie pozbawiła wielu „normalnych” przywilejów. Jeżeli osadzony to pojmie ile stracił (ale tak z głębi siebie) i będzie tęsknił za tymi „normalnymi” przywilejami”, to idea resocjalizacji będzie dokonana. Nigdy więcej nie popełni błędu. Autorka wpisu pojęła. Resocjalizacja się dokonała. Będzie w stanie docenić „szare” życie na wolności (bez milionów na koncie, z prostym dostępem do pralki i znajomych których lubi). Powinna uzyskać wolność.

    6. Magda, aż strach patrzeć na to co, piszesz. Nienawiść, brak racjonalnego myślenia i niewiedza aż kipią z Twojej wypowiedzi. Działając według tego, co napisałaś najlepszym wyjściem byłoby cofnąć się do czasów, gdzie za kradzież ucinano ręce, a za napaść od razu śmiercią. Resocjalizacja to ciężki, długi i skomplikowany PROCES. Czyli coś, co się tworzy, co sie staje. A pisanie tego bloga, czy jak to określiłaś „fejsbuczek z kawunią” to również proces resocjalizacyjny, na miarę XXI wieku. Nie rozumiem, dlaczego sądzisz, że całkowite odizolowanie skazanych od świata, szczelne zamkcięcie ich, ciężka harówa, głodówka czy brak kontaktu z najbliższymi mogą byc skuteczniejsze od innych metod. Owszem, nie można popadać w skrajności, bo jednak pobyt w zakładzie karnym musi czegoś nauczyć, musi byc formą pokuty, czasem na zastanowienie sie, wybranie nowej drogi. Ale z całym szacunkiem uważam, że to, co Ty proponujesz może prowadzić jedynie do narastania frustracji, agresji i poczucia odrzucenia wśród skazanych. A chyba nie o to nam chodzi. Chodzi nam raczej o to, aby po wyjściu z zakładu osoby te porwóciły do społeczeństwa, aby poprzez odbytą karę i resocjalizację potrafiły prawidłowo funkcjonować i nie popełniac już błędów, które niosą tak straszne konsekwencje. Traktujmy skazanych jak każdego innego człowieka, oni także zasługuję na szacunek, a nie raz byłam świadkiem, jak w zakładach karnych skazani są traktowani jak, za przeproszeniem, śmiecie. To jakim cudem mają pomyślnie przechodzić przez proces resocjalizacji? Nie wspominając juz o tym, co z nich, z ich wiary w ludzi i sympatii do innych zostanie po zakończeniu kary. Nie bądźmy zacofani, otwórzmy się na ludzi. Otwórzmy się na sytuacje, które niespodziewanie mogą spotkać również nas. Bo czy takie samo stanowisko, Magdo, miałabyś, gdyby ktoś z Twoich bliskich trafił do więzienia? Pewnie nie… Wtedy chciałabyś dla niego wszystkiego co najlepsze. Obudźmy w sobie ludzkość.

      1. Tia, gdzieś tam w komentarzach masz wypowiedż chłopaka co pisze jak to się cudnie bawił (bimber, jaranie jointów) w wiezieniu w UK. I to mi wystarcza jako pointa na Twoje idealistyczne smęcenie o resocjalizacji w godnych warunkach Wybacz, ale – kara ma boleć, dokładnie tak jak zakazany obecnie pasek na zadek dzieciaka który coś przeskrobał. A argument, że trafiają tu niewinni biedni ludzie – przemilczę. To nie czasy głębokiego stanu wojennego że się siedziało za niewinność lub donos złego sąsiada.

        Owszem, ktoś z moich bliskich był w więzieniu. Wtedy chciałam tej osobie pomóc. Ale po tym jak wrócił z odsiadki rozżalony, roszczeniowy dupek pełen pretensji do całego świata (wyrok miał za udowodnione przestępstwo) – to uważam, że jednak lepiej by było jakby miał coś pożytecznego do roboty i mało czasu na rozmyslanie o tym jak to świat biednego człowieka (czyli jego) skrzywdził. Bo chyba na tym powinna polegać resocjalizacja – rozumiesz co zrobiłeś źle, i jakie są konsekwencje tego czynu. A nie „zróbmy biednym osadzonym lepszy świat, może się naprostują”
        Czy uważasz, że te panie marudzące o kiepskim mydle widzą sens tego o czym piszesz, zrozumienie swoich błędów bla bla bla? Nie, jakoś ich uwagę zamiast żalu za grzechy zajmują podpaski bez skrzydełek i brak szpilek oraz perfum.

        1. Pani Magdo, nie wszyscy są tacy, jak te dwa przypadki, o których wspomniano, zabawy i swawole, bo zagranicą (tam być może można korzystać z tego typu przywilejów, jak bimberek czy jaranie squna). Ale spójrzmy na to z tego punktu widzenia: kto dał Pani prawo do tego, by wszystkich skazanych wkładać do jednego worka… Mogę się założyć, że gdyby otrzymała Pani zaproszenie do nas, by lepiej poznać każdą z nas, pobyć, podyskutować, obstawiam, że zmieniłaby Pani zdanie o 180 stopni…

          Prosiłabym, aby na przyszłość była Pani mniej zgryźliwa, bo nie ocenia się książki po okładce, a z nami Pani to robi. A tak naprawdę nic Pani o nas nie wie. Chciałabym poznać Pani wizję resocjalizacji w polskich więzieniach. Jak z Pani punktu widzenia miałaby wyglądać „kara bolesna”.

          Proszę mi wierzyć, większość z nas bardzo żałuje tego, co zrobiła. Nie wypiera się tego i godnie przyjmuje karę, którą w zasadzie sam sobie wybrał mając świadomość swego czynu. Żałujemy i to bardzo, bo dziś mamy odebrane to, co jest najcenniejsze: dom, bliskość dzieci i rodziny. Rzeczy materialne, a cóż one mogą nam dać? Zapach mydła z wolności jedyne co daje, to wspomnienia pod tytułem „jak miło, tak pachniała moja babcia czy mama”.
          „ZRÓBYM BIEDNYM OSADZONYM LEPSZY ŚWIAT, MOŻE SIĘ NAPROSTUJĄ” – jestem za! I nie dlatego, że brak mi wygód czy lepszego mydła, bo ich nie potrzbuję. Chodzi mi o to, że dzięki temu lepszemu światu, mam szansę stać się kimś lepszym, zdrowszym i z pewnością znacznie oddalonym od ponownego powrotu do Z.K.
          Mniej jadu, więcej zrozumienia.
          Pozdrawiam, Iwona

    7. Dziewczyny zostały już osadzone przez wymiar sprawiedliwości i ponoszą karę za swone czyny.odbywanie kary powinno prowadzić do zmian właśnie poprzez wspomniany dostęp do edukacji, pracy oraz terapii psychologicznej. Marzenia osadzonej nie są dla mnie wygorowane, wręcz przeciwnie w Europie zachodniej są standardem. Właśnie podjęłam prace jako nauczyciel w zakładzie karnym dla mężczyzn w jednym z krajów skandynawskich, gdzie pokoje jednoosobowe, dostęp donauki, pracy w przemyśle więziennym, terapia resocjalizacja są podstawą funkcjonowania więzienia. Osadzonych nie traktuje się jako ludzi drugiej kategorii, pokazuje im się szacunek jako ludzi i zachęca do podjęcia zmian w życiu dla lepszego startu na wolności.

      1. Cześć Anstalt! Pisałeś, że pracujesz w kraju skandynawskim jako nauczyciel, więc masz porównanie. Tam człowiek jest lepiej traktowany w więzieniu niż w Polsce w urzędzie. He he…! Śmieszne, ale to szczera prawda. Tylko nie pisz, ile zarabiasz, bo Cię na blogu z zazdrości zjedzą. He, he.. Pozdrów wszystkich więźniów od nas tam w swojej pracy.
        Joshua 27lat

  2. Twoje wymarzone więzienie jest normalnością. To my jesteśmy więźniami i niewolnikami, którzy nie potrafią żyć obok siebie. Nie kochają drugiego człowieka, nie szanują rodziny, za nic mają szacunek i nawet już Bogu, co boskie oraz Cezarowi, co cesarskie nie potrafimy oddawać.

    Ale jak czytam Twój tekst i łzy płyną mi po policzku, cieszę się, że są jeszcze normalni ludzie na tym świecie. Szkoda tylko, że siedzisz za kratkami. Też chętnie opowiedziałbym Ci o swojej normalności w tym nienormalnym świecie na zewnątrz.

  3. Sorry, ale mi się uleje.
    „A czy Wy macie takie miejsca, w których musicie być, a chcielibyście by wyglądały inaczej” Tak. Moje mieszkanie. Żeby pokoje były więcej niz 2 (szt.), większej powierzchni (więcej niż 2m2 wolnej podłogi na łebka) i nie więcej niż 2 osobowe. Nie martwiłabym się o podpaski, papier toaletowy i ile sztuk ziemniaków kupić, żeby mi starczyło kasy a żarcia na obiad dla rodziny.
    I żeby można było z niego często wyjechać (na urlop).
    PS zapomniałam o kuchni. Nie byłaby ciemna, tylko z oknem. I sprawną wentylacją.

    Przepraszam Panie, ale czasem mi się zaciera granica między więzieniem a życiem osoby, która nie została skazana wyrokiem na uciążliwości na jakie skarżą się Panie. To oczywiście nie wina Pań. Ja po prostu stwierdzam fakty. A warunki w jakich żyję nie są jakieś specjalnie dziwne – tak żyje MASA ludzi. Niewinnych. Nieskazanych na np. ograniczenie swobody za żadne występki. Ot, codzienność.

  4. Zastanawiam się, czy mówimy o więzieniu, czy o wczasach (sanatorium?). Zdaje się, że więzienne celebrytki wsparte chórem rozhisteryzowanych fanek w komentarzach, odleciały w okolice Neptuna i zapominają, gdzie są i dlaczego właśnie tam, a nie w Ciechocinku, gdzie, nawiasem mówiąc, mieszkałam w pokoju czteroosobowym i żadnego wpływu na to z kim mieszkam, ani ja, ani inne panie nie miały. Brawo Magda i aga.

    1. Chyba taki jest sens więzienia? Minimum przyzwoitej egzystencji, ale nic ponad to, żeby było wiadomo, że to kara. Nie wiem jaka myśl przyświecała ustawodawcy, ale chyba o coś koło tego mu chodziło, jak sądzę.
      Osobiście Paniom współczuję braków, ALE. Ale jak stały motyw wraca stwierdzenie „wszyscy ponosimy konsekwencje swoich czynów”. Każdy by chciał żyć godnie i wygodnie. To naturalne. Jednak coś musi różnić więzienie (karę) od nagrody (wczasy), albo od rzeczy niezbędnej (wspomniane wyżej sanatorium).
      Prawdę mówiąc od dawna nurtuje mnie pytanie czemu ma służyć kara więzienia. Czy kary polegające np. na pracy na rzecz pokrzywdzonych albo ogólnie dobra społecznego nie powinny być stosowane zamiast więzienia? Przynajmniej w lżejszych przypadkach. Aaaa, długo można gdybać.

  5. Ale szkoła i biblioteka powinny w więzieniu być. Żeby dla chętnych była szansa na pracę nad sobą, nauczenie się czegoś itp. To akurat dobry postulat. natomiast poprawa warunków bytowych… Owszem, ale najpierw poprawmy warunki w szpitalach, bytowe przeciętnego Polaka a w więzieniach dopiero potem. Oczekiwanie, że w więzieniu będzie lepiej niż przeciętnemu człowiekowi na wolności jest „zdeczka niehalo” jak mawiają u mnie na dzielni.
    Tak czy siak z zainteresowaniem czekam na kolejne posty na tym blogu. Różni ludzie, różne poglądy, to ciekawe.

  6. No kur… Nie wierze co czytam! Jak zawsze broniłam was przez zawistnymi ludźmi tak teraz no naprawdę słów mi brakuje a to teoretycznie się nie zdarza. Przepraszam czy autorka tego postu zdaje sobie sprawę GDZIE i DLACZEGO się znajduje?! To nie wakacje podgrusza tylko Kryminał i watpie że to w nagrodę… Szanowna autorko jeśli nie wiesz gdzie i dlaczego jesteś informuje cię że to zakład KARNY a nie pięciogwiazdkowy hotel czy wynajmowane na spółkę z przyjaciółka mieszkanie. I jak sama nazwa wskazuje Jesteś tam za KARĘ

    1. Beti, zaskoczę Cię. Wiem gdzie jestem, bardzo dobrze, od piętnastu lat. Za to, co zrobiłam, karą jest brak życia, samotne dni, święta, brak możliwości założenia rodziny, brak uczestnictwa w życiu najbliższych. Ale marzenia mogę mieć i nie mów mi, jak one powinny wyglądać. Przyjrzyj się swoim marzeniom, czy one wszystkie są piękne i wzniosłe? Wiem, co to jest kara, bo ją mam, Beti.
      Monika

  7. Pani Moniko, nigdy nie bylam w wiezieniu, nigdy tam nawet nikogo nie odwiedzalam. Ale przez 12 lat ,d o roku 2001 przebywalam w Domu Dziecka. Tez mylam sie tanim mydlem. I nikt mi lepszego w paczkach nie wysylal (pomijam Boze Narodzenie, kiedy istotnie, dostawalismy lepsze srodni czystosci od sponsorow), moglam pomarzyc o fajnych butach czy ksiazce, ktora dopiero co sie ukazala.
    Pani ponosi konsekwencje swoich wyborow…taki jest sens wiezienia…to kara.
    Za mnie zadecydowal ktos.
    Nie jest mi Pani zal. Prosze z pobytu tam wyciagnac wnioski.

    1. Pani Marto, nie zależy mi na Pani żałowaniu mnie. Chciałam pomarzyć i to zrobiła. Czy Pani będąc w domu dziecka nie marzyła? I czy miejsce, w którym się marzy, jest istotne? Przykro mi, że była Pani w domu dziecka i tak bardzo tęskniła za rodziną. Ja Pani współczuję
      Monika

  8. Ależ tu urodzaj na „sędziów sprawiedliwych” !!! I jak chętnie rzucacie biblijnym kamieniem…
    Fakt: nie żyje się w tym kraju dostatnio. Ale to jeszcze to nie powód do plucia takim jadem !
    Mają dziewczyny marzenia – to dobrze. Wolicie, żeby miały myśli zajęte planowaniem nowego przestępstwa???
    Sąd skazał je na więzienie. Nie kazał chodzić w brudnych ciuchach, nie zakazał mycia się. Nie zabronił pisać, marzyć i żyć !!!
    Po co ten jad? Nie ma ustawowego obowiązku czytania tego bloga. Jeśli wam się nie podoba to co piszą – nie musicie tu zaglądać !!!
    Trzymajcie się dziewczyny i piszcie. Nie przejmujcie się komentarzami frustratów.
    Pozdrawiam

    1. Blog jest pomyslem swietnym. Ale nie nalezy zapominac, ze Panie tworzace go znalazly sie bez dostepu do lepszych podpasek czy pralki…za kare wlasnie.

    2. Zawsze mogą być zajęte składaniem długopisów, prasowaniem pościeli, sklejaniem kopert i papierowych ozdób. Albo inną pracą, dzięki której mogłyby by sobie kupować takie mydła i podpaski jakie im się zamarzą.

      Blog nie jest złym pomysłem – i przeczytawszy pierwsze wpisy wchodziłam tu z zaciekawieniem. Jest promowany baaaaaardzo intensywnie.

      Zapowiadało się interesująco, była kobieta w ciąży, była ex-narkomanka, była „zwykła pani Kasia z warzywniaka”. Była złodziejka, zabójczyni, agresorka… Byłam ciekawa ich przemyśleń, opisów tego, jak widzą świat, co się w ich życiu zmieniło i jak – no bo chyba po to ten blog został założony.
      Aha… Myślałam naiwnie – że będzie tu trochę więcej refleksji typu „teraz dopiero widzę ile straciłam robiąc X” albo ” żałuję, tego, co zrobiłam, gdybym mogła cofnąć czas”, ewentualnie „dziewczyny, jest inna droga, teraz o tym wiem bo mi wyjaśniono co mogłam zrobić”, „wiem co mnie popchnęło do Y, i wiem że już nigdy nie powtórzę tego błędu”. No i się przeliczyłam w wiarze w ludzkość.

      Zamiast tego – mamy nieomal blog celebrycko-modowy, ze ścianką i zdjęciami tych okropnych klapków, mydeł i podpasek i strasznymi lamentami jakież to te panie biedne. I niech się Polska złoży na to, żeby gazetkę sobie mogły wydrukować, i na mydełka Fa też by się mogli obywatele złożyć po jakieś marne 5, 10 zł… Jak widać – nikt tym kobietom nie uświadamia, że są w więzieniu za karę . Nie na wczasach w kurorcie 5*, nie w internacie szkolnym – ale w więzieniu. I szkoła, biblioteka i inne postulowane luksusy są tylko dodatkiem do dania głównego – odbywania kary. Tak, wiem, niektórym czytanie i posiadywanie w szkole wystarczy za karę.

      Mogłabym się pochylić z chrześcijańskim współczuciem nad losem i głupotą owych pań. Ale się nie pochylę. Bo ktoś z mojego otoczenia odsiadywał wyrok za kradzieże – i wyszedł z dokładnie takim samym podejściem „to wasza wina, że mi tam tak źle było, że zupa za słona i spacer 2 razy dziennie”. Nie – „było mi źle, zrozumiałem, przemyslałem, naprostowali mnie” tylko „czemu nie wysyłaliście więcej kasy, czemu czekałem na widzenia jak ten cieć a was nie było, jak śmieliście mieć normalne życie”. Więc uważam, że jak wszysycy się będą pochylać i głaskać biedne skrzywdzone podpaskami bez skrzydełek – złodziejki, zabójczynie, oszustki – to darujmy sobie udawanie, że więzienie to kara.

      Moja mama całkiem niedawno, niemal tuż przed świętami straciła pracę. Bo księgowa kreatywnie okradła firmę i zniknęła… Ciekawe, czy kiedy ta księgowa, przez którą jakieś 40 osób zostało bez pracy i środków do życia, trafi do więzienia, to też będzie wyłączcznie się martwiła, że jej perfum i szpilek nie wolno założyć, czy też wykrzesa jakąś głęboką i szczerą myśl w rodzaju „oh, teraz rozumiem, jak ch..owe świeta i resztę roku mieli ci wszyscy ludzie których okradłam”.

      Nie wątpię, pewnie się pojawi teraz parę wpisów, gdzie panie mniej lub bardziej szczerze będą się kajać za grzechy. Ale mam nadzieję że będzie im zapamiętane, że najpierw marudziły o mydłach i parówkach…

      1. Bardzo Ci dziękuję za ten komentarz. Tak delikatnie ale jednak dosadnie napisałas to co mi też po głowie chodziło.
        Tez myślałam, ze blog pójdzie w inną stronę pisania, a tu rozczarowanie. Najgorzej wkurza mnie pisanie :”wy też możecie tu trafić, każdy może”. Mylicie się! Trafia tam ten, co nie szanuje siebie i innych wokół. Jest takie powiedzenie-jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz. No więc tak sobie ścielę, zeby dobrze spać i ZK mi nie grozi.
        Miałam kolegę, który trafiał w to miejsce raz na jakiś czas za nie płacenie alimentów. Myślicie, ze się martwił tym faktem? On wręcz się cieszył, bo: „zje się za darmo, pośpi, pogada o d**pie Maryni i dzień zleci, na co mam płacić?” O! Szlag człowieka trafiał, bo tam za moje siedział, nie za swoje.
        Nie interesuje mnie za co tam jesteście, jak długo będziecie ale litości – pisząc miejcie troszkę skruchy. Któraś pisała, że jest DUMNA, że może być w tym miejscu. Litości! Znasz pojęcie dumy?
        Fajnie, że jest ten blog. Mam nadzieje, że co niektórym otworzy oczy, że tak na prawdę nikt nie jest tam bez przyczyny i nie trzeba Was żałować, wręcz przeciwnie.
        Pozdrawiam

        1. A jednak każdy może tam trafić. Wystarczy zazdrosny sąsiad, mściwy osobnik na świeczniku itp. Są miasta, w których prawo nie ma wiele do gadania… Ale to inny temat i mam nadzieję, że to wyjątki a nie reguła. W kazdym razie, biorąc pod uwagę polskie realia, nie wolno uogólniać typu „nikt niewinny tam nie trafi”.

      2. Wybaczy Pani za rozczarowanie, może mogłaby Pani tego uniknąć, gdyby nie zakładał z góry, o czym będziemy pisać. Nie zamierzam się kajać dla Pani przyjemności, a marzyć mogę, o czym chcę i nikt nie ma na to wpływu.
        Monika

    3. Dzięki, na pewno się nie poddamy, bo pomimo tylu negatywnych komentarzy znajdują się też pozytywne i znów nabieram chęci do pisania, gdy przeczytam klika słów np. od Ciebie.
      Pozdrawiam Cię serdecznie, Monika.

  9. Droga „tez tam byłam”, ja nie byłam, ale, jak już nieraz pisałam na tym blogu, niejeden błąd mam za sobą i powiem jedno: żal mi, naprawdę bardzo żal mi tych przekonanych o swoich wyższości, zadufanych w sobie, beznadziejnie małych istot, które tak chętnie słownie pogrążają autorki tekstów, wchodząc tu (sic!) natychmiast po zamieszczeniu notki….
    Żal mi ich, bo trzeba być naprawdę małym, żałośnie małym człowiekiem, by uważać się za dobrego, nie będąc dobrym…
    A jeśli już chodzi o ustawodawcę (bk, to nie do Pani, użyłam po prostu tego samego słowa…), ustanowił on, że KARĄ JEST IZOLACJA, NIE MOGĄ BYĆ NIĄ WARUNKI, W JAKICH JEST PRZEPROWADZANA (!!!)

    Powiem jeszcze tylko jedno: Moniko, miej marzenia. Te na życie za i poza kratami…

    A drodzy Państwo: żal mi, naprawdę mi żal. Odrobiny miłości bliźniego/słabszego/mocniejszego/degenerata/świętego życzę. Na tyle, by móc wychylić się poza własny (tu musiałabym przeklnąć, daję słowo…) koniuszek nochala.

    Na tym mój emocjonalny post kończę, dziękuję, dobranoc…

    1. Kogo ma mi być żal? Tych Pań??
      A ktoś żałuje osób, którym wyrządziły krzywdę? Ktoś żałuje dzieci, które czekają w domu? Rodziców, którym pewnie ciężko i wstyd?

  10. „Marzenia zawsze brzmią głupio, gdy się ujmuje je w zwykłe słowa”.

    Czytając Pani wpis na blogu i komentarze „fanów” uświadamiam sobie, jak nasze społeczeństwo jest płytkie.
    Marzenia poprawiają rzeczywistość i każdy ma do nich prawo, marzenia o domu i bliskości rodziny pozwalając autorce tekstu przetrwać trudne chwile w zakładzie zamkniętym. Pani Monika z całą pewnością jest świadoma popełnionych wykroczeń i dobrze wie, jaką dostała za nie kare dlatego proszę pamiętać, że „Marzenia to realne cele z odroczonym terminem realizacji”.

  11. Zawsze wydawało mi się, że więzienie ma być karą dla ludzi za ich złe uczynki. Z tą pracą to bardzo fajny pomysł. Powinniście pracować aby zarobić na jedzenie, środki czystości, odzież i inne wam niezbędne przybory. To że dostajecie je za darmo jest śmieszne. Popełniłyście duże błędy w swoim życiu, za które odsiadujecie wyrok. Oczywiście to nie oznacza, że macie żyć jak śmiecie, ale też bez przesady.
    Możliwość uczenia się to nagroda, która nie śni się niektórym na tej ziemi a wy ją chcecie mieć za to że kogoś okradłyście, zabiłyście, pobiliście czy coś takiego. Serio ?

    Teraz pewnie pojawią się komentarze typu ” To też ludzie, mają prawo do godnego życia ! ” Owszem to ludzie, ale ludzie, którzy popełnili błąd i powinni liczyć się z karą. To ludzie, którzy skrzywdzili innych ludzi (skazani za pobicia, kradzieże, morderstwa…). Moim zdaniem powinni ciężko pracować na swoje utrzymanie w więzieniu a nie być utrzymywani z pieniędzy podatników.

    Życzę Wam wszystkiego dobrego. Mam nadzieję, że po wyjściu z więzienia odbijacie się od dna i już więcej nie zrobicie rzeczy za które się do niego trafia. Liczę na to, że nasze państwo pomoże wam stanąć na nogi ( chociaż wiem, że to często złudne marzenia ). W tym jest największy problem. Brak pomocy tym, którzy swoje odsiedzieli i chcą żyć uczciwie.

    Kara ze złe uczynki musi być. Powinna być na tyle ostra aby człowiek robił w przyszłości wszystko aby więcej tej kary nie doświadczyć.