Za czym tęsknię

1-DSC_0005

Nie będę pisała, czego brakuje mi w tym miejscu, bo to zbędne, przyziemne sprawy. Bardziej tęsknię za pewnymi bodźcami i odczuciami, takimi jak wkurzanie się na codzienne drobne przeszkody życiowe, które tak naprawdę nie mają większego znaczenia, jednak widzę to dopiero teraz. Tęsknię za ludźmi i nie tylko bliskimi mi, za każdym kto mijał mnie niezauważalnie na ulicy, za każdym z kim codziennie jechałam autobusem. Uwielbiałam obserwować niezadowolone twarze, patrząc myślałam sobie „gdybyście tylko wiedzieli, że można znaleźć się odizolowanym od tych codziennych zajęć, które teraz wydają się takie monotonne, a jednak można się z nich cieszyć”. Tęsknię za zapachem spalin. Zapachem polewy czekoladowej, który unosił się nad ranem z fabryki Wedla, a któego będąc na wolności tak nie znosiłam. Najbardziej tęsknię za moimi pieskami, za ich ciepłem, mokrym językiem, który czułam rano na twarzy, kiedy chciały wyjść na spacer, za ich głosem i bezwarunkową miłością, którą mnie darzą.

Jednym zdaniem, tęsknię za każdym zwyczajnym dniem po tamtej stronie.

Poli

Marsjanka

3-DSC_0149

Pewnego słonecznego poranka Marsjanka, której się nudziło, postanowiła przejść się do cudownego parku, gdzie zazwyczaj spotykała się z brygadą z Marsa. Oni zawsze wiedzieli, jak poprawić jej humor, szczególnie gdy mieli sok procentowy, mąki do nocha no i nie mogło zabraknąć zielonych skrętów z dżamajki. A że Marsjanka nigdy nie miała umiaru z mąką i sokiem, to odbiła jej palma i nieźle narozrabiała. Bardzo tego żałując, musiała ponieść konsekwencje.

Stanęła przed sądem czarnoksiężnika, który dał jej ostrzeżenie i zamontował jej na nodze bransoletkę z dżipiesem. Marsjance szybko znudziła się nowa biżuteria. Postanowiła ją ściągnąć i wrzucić do głębokiego morza. Teraz musiała spakować Mandżur i wyemigrować na inną planetę, bo poszukiwały jej niebieskie stwory z planety pluton. Ukrywała się w domku na drzewie, lecz długo to nie trwało. Przyleciało UFO z niebieskimi stoworami i zabrali Marsjankę do sądu czarnoksiężnika, a ten za karę wsadził ją do klatki z innymi Marsjankami. Na początku było jej ciężko, lecz szybko się odnalazła, stwierdziła, że musi stanąć na równe nogi i uwierzyć w siebie.

Za 4 miesiące ma odlot do swojego domku na planecie Olsztyn, gdzie czekają na nią jej małe Marsjanki z babcią Marsjanną. Marsjanka nie może się już doczekać spotkania po tylu miesiącach rozłąki. Wie jedno, że będzie się starała już nie spotkać z czarnoksiężnikiem.

A małe Marsjanki staną się dla niej najważniejsze i razem zbudują nowy wspaniały dom na planecie Olsztyn.

Majka Marsjanka