Z więzienia nie o więzieniu

1-30-DSC_0520

Z więzienia nie o więzieniu. Wiem, że ten blog jest prowadzony przez nas, więźniarki i to właśnie tematyka więzienia jest najbardziej interesująca. Tylko że mi nie chce się ciągle pisać o więzieniu. Chcę, żeby moja codzienność jak najbardziej miała wymiar wolny, dlatego chciałabym popisać o różnych rzeczach związanych ze mną a niekoniecznie z więzieniem. Mam nadzieję, że to też będzie ciekawe.

Monika

 Nie warto czytać książek po tym, jak wcześniej obejrzało się film. Właśnie skończyłam czytać „Władcę Pierścieni”, niestety wcześniej widziałam wszystkie części nigdy w życiu nie czytało i się gorzej. Oczywiście jak w większości przypadków, książka jest dużo lepsza niż film, bo tam wiele rzeczy pominięto- zmieniono pewne relacje a nawet trochę charaktery bohaterów. Ale co najgorsze, nie potrafiłam sobie prawie nic wyobrazić. Gdy pojawiał się opis miejsca czy osoby, zaraz przed oczami stawały mi sceny z filmu. Nie mogłam wniknąć do środka książki, zostałam na powierzchni i wiem, że nigdy tego nie powtórzę.

Monika

Czy w kryminale czyta się kryminały?

2-DSC_0983

…Oczywiście, że się czyta, choć nie tylko kryminały. W więzieniu w ogóle dużo się czyta – zakładając, że ktoś lubi to robić. „Kryminaliści” dzielą się na dwie podstawowe grupy: czytających i piszących plus do tego jest hybryda dwóch tych grup: czytająco-pisząca i nie ma w tym niczego zaskakującego; każdy kto siedzi wie o tym.;-)
Nie pamiętam, w której z przeczytanych książek znalazłam niesamowicie celne stwierdzenie, cytuję: „Książki nie dają prawdziwej ucieczki, ale mogą powstrzymać umysł , zanim sam siebie nie podrapie do krwi” – do tego miejsca pasuje jak ulał. W bibliotekach więziennych jest wiele ciekawych pozycji, lecz nie zawsze jest to, czego chcemy. Oczywiście dla chcącego nic trudnego 😉 i jakiś sposób na przeczytanie tego co się chce, a nie tego co jest dostępne, zawsze się znajdzie. A to poprosi się o coś do przeczytania znajomą, a to „pomolestuje” się brata koleżanki żeby coś konkretnego wydrukował; a najczęściej wspomagają nas ludzie dobrej woli, którzy do nas przychodzą i chętnie dzielą się z nami tym, co mają w domach na półkach. Wtedy radość jest podwójna, bo nie dość, że mamy co czytać to jeszcze sam gest ujmuje i ściska za serce. Jedna z moich koleżanek śmieje się ze mnie, że książki pochłaniam jak smoczyca – no dobrze, że nie jak smok dziewice :-), ale bez względu na porównanie faktycznie pochłaniam. Książki i to chyba od kiedy pamiętam dość wcześnie, rodzice nauczyli mnie czytać, a dziadek „zaraził” mnie miłością do książek i tak mam do dziś. Czytam zawsze i wszędzie. Nie ma siły, żebym chwili na lekturę nie znalazła, a w więzieniu ta pasja jest błogosławieństwem niemalże.1-DSC_0972

P.S. Wszystkim dobrym sercom, szczerze dziękujemy. Za książki również.

Małgosia