Wrażliwość chyba wyszła z mody. Teraz trzeba mieć, żeby być. Ciągle lepiej, więcej, wyżej, dłużej itd. Machina cywilizacji prowadzi nas niechybnie nad przepaść Tartaru. Musimy brać coraz więcej leków przeciwbólowych. Ukrywamy gdzieś w szafie nasze marzenia. Ukrywamy uczucia.
Świat staje się „Wesołym Miasteczkiem”, gdzie do każdego uczucia musimy kupić bilet.
Coraz więcej leków przeciwbólowych to sposób na przetrwanie.
Czasem patrzę na ludzi o twarzach bez wyrazu. Przeraża mnie ta pustka. Ich nie stać na bilet do „Wesołego Miasteczka”.
Teraz żeby być, trzeba mieć. Trzeba mieć, żeby być.
Ja nie mam…
Więc czy istnieję jeszcze?
Ag.U
