Dobrego czasu, pełnego bliskich spotkań, radości i spokoju, życzy Fundacja Dom Kultury.
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.
Kiedyś spędzałam je w dużym gronie
rodzinnym. Nigdy nie przywiązywałam wagi do prezentów, ale za
wszelką cenę chciałam spamiętać wszystkie życzenia od bliskich,
które były do mnie od serca skierowane… Bardzo chciałabym, by
ten czas wrócił.
Niestety na obecną chwilę czekają
mnie kolejne święta w więzieniu… Staram się choć trochę
stworzyć domową atmosferę, nie tyle co dla siebie, ale przede
wszystkim dla dziewczyn ze mną osadzonych. Ten czas jest tutaj
bardzo trudny, pełen łez, bo każdy chciałby być wśród bliskich
i tak naprawdę wszystkie telefony wykonywane w tym okresie są
trudne, bo człowiekowi rośnie ogromna gula w gardle. A przecież
trzeba złożyć życzenia bliskim i bez łez się nie obejdzie.
Musiałybyśmy być bez żadnych uczuć, by nie czuć smutku oraz
tęsknoty.
Uważam, że właśnie w święta
najciężej się siedzi, bo wtedy najbardziej tęsknimy. Mimo tego
wszystkiego, co czujemy, staramy się nie pokazywać tego wzajemnie,
bo dobrze wiemy, że jedziemy na tym samym wózku.
W okresie świąt ja np. robię
serniki, kurczaka w galarecie, bo mamy dość mały dostęp do
produktów takich, jakie byśmy chciały. Jeżeli jest ktoś kto nie
przepada za rybą, to polecam właśnie kurczaka w galarecie z
warzywami 😊 Coś
nowego co? Ale proszę mi uwierzyć pyszne 😊
Oczywiście robimy sałatki, no i moją specjalnością są świeczki
robione z pomarańczy (przekrajam pomarańczę na pół i dryluje
środek tak, by ten ogonek w środku został. W boki skórki wbijam
goździki, ale tak by nie przebić na wylot z wyczuciem, delikatnie i
wlewam olej czekam 10 minut. Jak ten ogonek się nasącza olejem, to
podpalam. Dzięki temu, że to pomarańcza i goździki, to przez
rozgrzany olej pięknie pachnie na celi 😊)
To z takich ciekawostek.
Tak właśnie spędzam święta
skromnie, ale miło i z Bogiem obok serca.
Pragnę złożyć wszystkim czytelnikom
serdeczne życzenia. Byście potrafili cieszyć się każdą chwilką
z bliskimi, bo życie jest bardzo krótkie. Życzę, aby zdrowie
dopisywało. Pieniążków nigdy nie brakowało i aby ten świąteczny
czas był dla was wyjątkowy. Ciepły i pełen miłości, by złości
rodzinne odeszły w cień i nigdy nie wracały, a opłatek
zapieczętował zgodę i pokój wśród rodziny. Serdecznie i ciepło
pozdrawiam oraz życzę WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA.
Kunegunda
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.
Fragment kolażu osadzonej blogerki z Grochowa, praca powstała w trakcie warsztatu prowadzonego w więzieniu przez artystę Józka Gałązkę, fot. Małgorzata Brus
„ W
moim Życiu Najważniejsza jest dla mnie MOJA RODZINA, a moją
Rodziną są moje Dzieci ♥
Bardzo szybko wkroczyłam w dorosłe życie, dzisiaj wiem, że zbyt szybko… Nie miałam dzieciństwa jak moi rówieśnicy, urodziła mnie wspaniała kobieta, lecz kobieta niepełnosprawna… Od małego byłam uczona nieść pomoc osobom słabszym… Osobom potrzebującym pomocy. Nie oczekując nic w zamian. Jestem typem człowieka, który ładuje energię poprzez UŚMIECH INNYCH LUDZI, uwielbiam sprawiać radość… Mimo wielu przykrych rzeczy jakie mi w życiu się przydarzyły – JESTEM WCIĄŻ TAKA SAMA_ WCIĄŻ JESTEM SOBĄ. To miejsce jakim jest więzienie – nie zmieniło mnie, nie pochłonęło… Wciąż jestem taka jak przed trafieniem do ZK. Spotykam tu wielu ludzi, z różnymi bagażami życiowymi, jedni są tak jak JA, drugich bycie tu pochłania. Żywią się aferami czy krzywdą innych, udają kogoś kim tak naprawdę nie są. Nie mają żadnego celu! Mój cel to wyjść stąd jak najszybciej, do swoich bliskich, do swoich Dzieci, do chorej Mamy- która każdego dnia bardziej mnie potrzebuje – wiem, że zawiodłam i ciężko mi z tym tutaj żyć! Codziennie proszę Boga o to, bym zdążyła wrócić i choć w niewielkiej części odwdzięczyć się mojej mamie za to, że ani na chwilę nie zostawiła mnie w tym całym syfie samej, że wspiera mnie w każdej sytuacji. Przede wszystkim nie ocenia ♥ Jestem jej bardzo wdzięczna, wile jej zawdzięczam za to jakim człowiekiem jestem, za to jak mnie wychowała ♥ Jest moim wzorcem do naśladowania ♥
Wszystkim
życzę tak cudownej matki, która oprócz bycia mamą, przede
wszystkim jest PRZYJACIELEM ♥
Doceniajmy wszystko co dla NAS robią , NASZE MAMY, bo to dzięki NIM jesteśmy tym kim JESTEŚMY ♥
Pozdrawiam,
Kicia
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.
Kiedy
sięgam wspomnieniami dzieciństwa to właśnie wtedy Święty
Mikołaj Najbardziej o mnie dbał. Co roku przynosił mi górę
słodyczy, maskotki i lalki, o których marzyłam. Kiedy stałam się
dziewczynką bardzo podobały mi się zegarki, które wyglądały jak
biżuteria z cyrkoniami i świecidełkami. Na zakupach z mamą w
„Biedronce” pokazywałam jej piękny różowy zegarek. Koniecznie
chciałam, żeby mi go kupiła, ale nie dała się namówić.
6 grudnia, pod poduszką znalazłam pięknie zapakowany, wymarzony zegarek. Bardzo się cieszyłam. To właśnie wtedy Mikołaj okazał się cool bo nie dojść, że był taki ludzki i robił zakupy tak jak my w „Biedronce”, to musiał dobrze znać się z moją mamą 🙂
Pozdrawiam,
Czarna
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.
„Lisowczyk” Jerzego Bohdana Szumczyka, realizacja z 2015 r. w więzieniu w Iławie, w ramach projektu Fundacji Dom Kultury pt. Sztuka w więzieniach, fot. Małgorzata Brus.
Jak
wiadomo w Zakładzie Karnym znajdują się osoby w przeróżnym wieku
i wykształceniu. Każdy posiada swoją historię życia i na różnych
etapach zakończyłyśmy naukę szkolną. Niektóre z nas nawet nie
miały możliwości do niej uczęszczać. Na ostatnich zajęciach
blogowych eWKratke szkoła i nauka nas troszkę dogoniły. Miałyśmy
cudowną lekcję historyczną dotyczącą Polski jako kraju
bohaterskiego. Wspominani bohaterzy okazali się jednak rzeczywistą
10-procentową całością naszej społeczności. Oczywiście, nigdy
nie zapomnimy o tym jak bardzo waleczny jest nasz kraj, jednak coraz
to młodsze pokolenia coraz mniej mają wspólnego z patriotyzmem.
Nie ma się też co dziwić, nie przeżyjesz, nie poznasz. Obecne
pokolenia o nic nie muszą walczyć, nic ich nie boli, a bliscy
odchodzą zazwyczaj raczej z powodu chorób niż broni palnej
przystawionej do głowy, dlatego też i dla wielu z nas jest to obce
odczucie. Na zajęciach było to miłym zaskoczeniem, że mogłyśmy
poruszać tematy historyczne, tak dla nas odległe. Choć nie było
szkolnych ławek tylko więzienne stołeczki, nostalgia i historia,
o której mogłyśmy rozmawiać, została w naszych głowach
zakodowana. Może niektórych zachęci ta lekcja do dalszych nauk w
tym temacie. Jesteśmy wdzięczne za poświęcony czas.
Kunegunda
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.
Wiersze
te są kierowane do mężczyzny, który
zawładnął moimi uczuciami. Pozwolę sobie jednak pozostawić jego
tożsamość we wspólnej
z nim tajemnicy…. Wystarczy, że otrzymał i przechowuje rękopisy.
Gdyby kiedykolwiek udało się mi je wydać, dopiero wówczas
umieszczę dedykację.
I
Przejście
Trudno
mi odnaleźć się w odmienności naszych światów
gdy w błękicie oczu przyprowadzasz do mnie wiosnę. Rozpędzonych
emocji nie potrafię zahamować poddaję więc serce fali
przyspieszenia. Uwięziona w sieci narzuconych konwenansów
duszę się w ramach cudzych zasad. Wymuszona powściągliwość
zamyka moje usta – niezważna na urwany szept… Gdybyś odpowiedział
na moje pytanie, mogłabym je sformułować przechodząc
bezszelestnie po krawędzi myśli i odważanie zatańczyć na linie
łączącej przepaść między nami. Zarzucisz mi melodię?
II
Efmeryda
Uważnym
spojrzeniem zaklinasz mnie w sobie,
zawstydzona
policzkuję niepokorne myśli te jeszcze nie wybrzmiałe.
Uwalniam
jedynie tańczące motyle by rozpyliły namiętność skrywaną na
skrzydłach.
Niedbałym
gestem dłoni strącasz je pod stopy i odchodzisz z moimi
pragnieniami na podeszwach butów.
A
ja klękam zbierając podeptane skrzydła i obmywam je łzami. Żal
mi, że tak krótko
żyją motyle…
III
Zamknięta
w klatce
zakazanych
uczuć
miotam
się nieustannie
Skrzydła
moje wciąż gotowe do lotu
pamiętają
smak wolności
Niecierpliwie
wyczekują
aż
uchylisz mi okno
do
swojej przestrzeni
Pozwól
sobie na tę spontaniczność
a
wzniosę nas ponad chmury
i
pokażę Ci swój Świat.
IV
Zanim
atrament wyschnie
na
papieru kartce
opowiem
Ci o mich uczuciach
i
zamknę je
w
jednym słowie:
Pragnę…
niech
dotyk Twój nauczy mnie
grzechu
wolności
wówczas
konturem
swych
ust
obrysuję Twoje
imię.
V
Zanurzenie
Spoglądam
w jasne błękitu kręgi twej toni, tak kuszącej.
Zanurzyć
się chcę w niej nareszcie – tęsknota niepomierna.
Łagodność
i czystość tafli wód
tych – pozornym spokojem, gdyż pod powierzchnią wyczuwam wirujące
zmysły.
Gotowa
do skoku, czekam na korzystny przypływ.
Lecz
jeśli ta głębia może być mi zgubną, zasłoną opuszczonych
powiek uchroń mnie przed zatonięciem,
wówczas
zawrócę
z trampoliny ryzyka z podniesionym czołem i uciszę sztorm serca
porzucając w odpływu fale stłumione pożądanie.
VI
Serce kontra umysł
W
szkarłatnym blasku konającego słońca pierwszą salwą wybucha
czerwieni feria. Rozżarzone refleksy purpury i bordo przenikające
serce toczące z umysłem swą prywatną wojnę wciąż zawiązując
i zrywając sojusze, negocjują do ostatniej chwili i tylko moje
ciało (spiskujący kolaborant) pragnie pojmane być przez Ciebie w
niewolę.
PIK
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.
Nie musi dosięgać nas kryzys, by stwierdzić, że praca jest potrzebna. Jak to kiedyś przesławna pani Jadzia powiedziała: „ludzie dla pieniędzy zrobią wszystko – nawet pójdą do pracy”.
Czy to z mojego okratowanego świata czy Waszego wolnościowego, po obu stronach dąży się do tego, by nie przepierdzieć życia. Szuka się zajęcia, a jeszcze jak można by za nie otrzymać „parę groszy”, staje się to milsze. Dużo lżej pracuje się za pieniądze, człowiek jest wydajniejszy, na pewno się bardziej przykłada, bo wie za co i ma w ogóle więcej chęci, by do pracy wychodzić. Lepsze jest samopoczucie, kiedy dzięki tym „paru groszom” pojawiają się choćby pozory niezależności.
W więzieniach większość prac jest społecznych, kodeks nakazuje taki rodzaj pracy wykonywać i osadzeni to robią. O ironio, najmniej podejmuję pracę „alimenciarze”, bo dostają wyroki w dniach i im się nie chce. A osadzony z większym wyrokiem najpierw szuka wyrwania się z celi, by czas o wiele szybciej leciał, a później próbuje się w niej utrzymać, by wyjść na tzw. „odpłatne”. Przeważnie jest jakiś określony czas pracy społecznej, następnie jest szansa na gotówkę.
Osadzonemu z pensji zabierane jest ponad 70% na przeróżne rzeczy: fundusz aktywizacji zawodowej, fundusz pomocy postpenitencjarnej, składki rentowe i emerytalne, 18% podatku, tzw. „kasa zależna” (4% ze średniej krajowej ujmowane jest z kwoty do dyspozycji osadzonego i odkładane na takie subkonto, z którego uzbieraną sumę otrzymuje się przy opuszczeniu zakładu karnego), oraz jeśli ktoś ma zadłużenie, to 40% na komornika. Kwota do dyspozycji osadzonych zatrudnionych w jednym miejscu pracy może być diametralnie różna. Co i tak nie zmienia faktu, że osadzeni chcą podejmować tę pracę, choćby dla spłacenia długów, zobowiązań, odłożyć na wyjście czy zarobić na dodatkowe środki higieniczne.
Praca jest traktowana jako forma nagrody i ogrom ludzi stara się o przywilej otrzymania jej.
Kiedy w poprzedniej jednostce byłam zatrudniona w magazynie odzieżowym, cieszył mnie kontakt z drugim człowiekiem. Codziennie przychodziło kilka osób, a to wymienić odzież, a to pobrać sprzęt RTV, odebrać paczkę, zdać nadstan zebrany podczas „kipiszu”. Fajna praca, ciężka, ale nieodpłatna. Cieszył fakt bycia poza celą, ale przebywając tyle lat w zakładzie, mając rodziców na emeryturze chce się mieć własne pieniądze i odkładać składki. Pieniądze zarobione własnoręcznie, bez niezręcznego proszenia. Więc kiedy pojawiła się szansa zmiany jednostki, w której mogłabym otrzymać zatrudnienie odpłatne, wahałam się tylko te kilka rozmów telefonicznych z bliskimi czy ewentualnie jak przywrócą widzenia, odwiedzą mnie na drugi (od tego) końcu Polski. Posprawdzali połączenia i zadecydowaliśmy, bym próbowała.
I tak po jakimś czasie + trzech dniach w podróży i spaniu w innym kryminale – przyjechałam tutaj szyć buty. A dokładnie skórzane elementy tworzące górę buta (bez podeszwy).
Jakieś dziesięć lat temu miałam do czynienia z maszyną przemysłową do szycia, stebnówką, na której uczyłam się szyć koszule flanelowe dla prywatnej firmy w Grudziądzu. Maszyna szybka, jednoigłowa – dawałam radę, więc pomyślałam, że teraz też szycie nie sprawi mi większego problemu. Po przejściu medycyny (pracy) zaprowadzono mnie schodami, długim korytarzem na inny oddział. Codzienne rozmowy z dziewczynami w celi czy na spacerze o tym, co będę robić, powodowały, że nie bałam się tam iść. Ich obrazowe opisy nawet mnie uspakajały.
Nowe miejsce pracy to kilka pomieszczeń przeznaczonych do konkretnych działań – w tych pomieszczeniach są odpowiednie maszyny. Na pierwszej hali (na której do tej pory szyję) głównie stoją maszyny dwuigłowe, starsze modele i nowe automaty, na drugiej przewaga jednoigłowych, ale jest też maszyna ustawiona jedynie na zygzak (która np. obszywa podszewkę w bucie) oraz ścieniarka, która elementy skórzane ścienia w zaznaczonych miejscach, by łatwiej było wszyć materiał. Wszystkie półprodukty można znaleźć przygotowane na wyznaczonym do tego regale, każdy może do niego podejść, są podpisane kredą (nr buta oraz model buta) i gotowe do wszywania. Kolejne pomieszczenie to tzw. „klej”, gdzie samo określenie naprowadza, że tam się wkleja np. gąbeczki, języki czy tył buta, przygotowane rzeczy podaje się z powrotem na odpowiednią halę do dziewczyny, która daną operację wykonuje. Jest jeszcze kontrola, która oprócz tego, że bardzo dokładnie ogląda całość, przypala wystające kawałki nitek, a także jeszcze specjalna maszyna, która laserem pokazuje punkt i robi dziurki do sznurówek. Gdybym miała w podpunktach przedstawić kolejność wykonania górnej części buta od początku, to wyglądałoby to tak:
Transport- przyjeżdża na magazyn wszystko, co potrzeba do uszycia buta
Wyznaczona do tego osadzona liczy wszystkie elementy
Ścieniarka – czyli osadzona przeszkolona do obsługi tej maszyny ścienia w odpowiednim miejscu na odpowiednią grubość skórzany element
Najstarsza kobieta czyli p. Bogusta rysuje takie jakby szlaczki na tej skórze, które wskazują, gdzie powinno iść szycie maszynowe
W zależności od modelu buta następuje wszycie lamówki lub odblasku
Doszycie kwadratów odblaskowych, które są dodatkowym elementem boku buta
Wszycie podszewki
Wklejenie gąbek
Sklejenie języka, który musi posiadać wszyte logo, następnie jest wypełniony gąbką w środku
Szycie na tym, tej właśnie osoby W
Wszycie tylnika w taki kołnierz, który jest tyłem buta
Powrót na klej i wklejenie usztywnienia w postaci wkładki z tworzywa przypominającego dyktę
Przyszwy – element, który osłania przód stopy sięgający do podbicia, łączony jest z tzw. kołnierzem
Powrót na klej, do tej przyszwy przyklejane są skrzydełka
Trzeci ścieg – element ozdoby
Wykon – czyli, doszycie języka do całości
Kontrola
Na początku ciężko mi szło, bo skóra to nie materiał, który można sobie jakoś pomocniczo napiąć, czy podciągnąć. Od początku trzeba dokładnie przykładać od „nacinka” do „nacinka” i szyć po wyznaczonych „znaczkach”. Przez pierwsze dwa tygodnie miałam skurcze dłoni tak mocni trzymałam materiał, by się nie przesuwał podczas przeszywania. Na skórze zostają ślady więc trzeba unikać tzw. prucia, bo kiepsko to wygląda. Do tego to wszystko się szyje na takim słupku, wysokość ok. 10 cm, co też na początku sprawiało mi trudności.
W życiu bym nie pomyślała, że tyle „zachodu” jest z uszyciem roboczego buta – którego ceny nawet nie znam. To co uszyte u nas, jedzie do innego zakładu karnego, by zostało uzupełnione o podeszwę i gotowe.
Pracujemy 7 godzin, dwie przerwy na posiłek, w tym przywożą z kuchni obiad. Jest stołówka, szatnia, warunki spoko. Czas leci i niedługo będę mogła zrobić zakupy za swoje. Po odtrąceniu – coś każdemu skapuje.
Pełnoletnia
P.S. Pozdrowienia dla mistrzyni odcinka P. Eli i mechanika P. Janusza.
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.
(po wprowadzeniu programu reform
„Nowoczesne więziennictwo”)
Szanowny Panie Prezydencie!
Zwracam się do Pana z bardzo wrażliwym
tematem.
Utrzymanie więzi rodzinnych jest najważniejszą rzeczą, która trzyma mnie przy życiu w Zakładzie Karnym.
Brak przepływu informacji – co się dzieje po drugiej stronie, u mojej córki, rodziców – jest najczulszym punktem, w który można uderzyć.
Co ma to na celu?
Jestem skazana, odizolowana, odsiaduję karę za popełnione czyny… Zatem czemu odbieracie mi ostatni powód, który trzyma mnie przy życiu? Czemu mają cierpieć nasze rodziny, które są niczemu winne?
Tym bezdusznym ruchem odbieracie matkę mojemu dziecku, odbieracie szansę na rozmowę, na którą każda z nas czeka z niecierpliwością każdego dnia…
Czy nie macie serca?
Pragnę również wspomnieć o braku rejonizacji, bowiem nie każdego stać na podróż przez całą Polskę – szczególnie w okresie podwyższonej inflacji.
Apeluję więc do Waszych serc i moralności – nie odbierajcie nam ostatniej nadziei, godności i naszych rodzin.
Bądźcie ludźmi!
Okażcie nam – skazanym – zrozumienie i
empatię.
My – skazani – też tęsknimy i
potrafimy kochać.
Z poważaniem,
Sara M.
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.
Moja styczność z kwiatami, oprócz codziennej pielęgnacji kwiatów, które posiadam w domu nasila się przed 1 listopada: Świętem Wszystkich Świętych. Wszyscy dobrze wiemy, jak drogie potrafią być kwiaty na nagrobki lub w późniejszym terminie stroiki świąteczne na stoły. Ja osobiście kocham robić to sama i dzięki temu przy okazji oszczędzam, bo zapotrzebowanie w moim przypadku jest bardzo duże, gdyż wiele bliskich już odeszło. Stawiam na prawdziwe świeże kwiaty. Mam zaprzyjaźnioną hurtownię, w której co roku kupuję piękne, świeże kwiaty i resztę akcesoriów typu gąbki, gałązki i inne ozdóbki, jakie uważam za niezbędne. Wiadomo, im więcej kupię, tym mniejsza cena. Kocham to robić. Kombinacje kwiatowe – w trakcie pracy nad nimi uspokajam się. Każda ozdoba jest przeznaczona dla kogoś innego, mam czas na wspominki i oryginalność wiązanki staje się coraz większa.
Kocham
to robić, co roku jest to dla mnie taki nostalgiczny czas pełen
miłości i wspomnień. Kwiaty są cudowne, pachną i zarazem
wypełniają całe mieszkanie kwiatowymi nutkami. Polecam to każdemu.
Nawet tym bardzo zapracowanym, bo zapewniam, że wcale nie trwa to
długo.
Pozdrawiam,
Kunegunda
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.
Już kilka miesięcy uczęszczam na te nasze zajęcia grupowe. Każde kolejne są dla mnie miłym zaskoczeniem. Odwiedzają nas bardzo ciekawi ludzie, których w moim normalnym życiu nie miałabym okazji spotkać i poznać. Oczywiście to zasługa pań, które prowadzą te nasze spotkania, walczą o nas, żeby poszerzyć nasze horyzonty i czegoś zarówno interesującego i nowego nauczyć. Pozwolę zauważyć, że w życiu są pasje i zainteresowania, umiejętności, których odkrycie pozwala na lepsze poznanie samego siebie. Każda z nas, która jest ambitna, stawia na rozwój, dlatego ja je bardzo doceniam i trud włożony w ich przygotowanie.
Za każdym razem, kiedy widzę uśmiechnięte twarze ludzi, którzy nas odwiedzają, widzę że wkładają serce w to, co z nami robią, a spędzanie z nami czasu, to dla nich przyjemność. Spodobała mi się lekcja kaligrafii – pisanie piórem jest piękne i chciałabym się tego nauczyć. Teraz wiem, że lubię pisać wiersze i tak wyrażać swoje uczucia, dzielić się nimi z innymi, jest tego zresztą sporo.
A
każde nowe zajęcia to kolejne spotkanie z wnętrzem samej siebie.
Dziękuję.
Pozdrawia,
Burza
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury –państwowego funduszu celowego.
Wesprzyj działania w więzieniach Fundacji Dom Kultury wpłacając 25 zł online: https://platnosci.ngo.pl/c/1991/ lub przelewem na konto Fundacji: 28 1600 1462 1821 2325 1000 0001.