Fundacja Dom Kultury serdecznie dziękuje Blondi, autorce tego niecodziennego postu. Dzięki takim wypowiedziom nasze działania, działania Służby Więziennej i blogerek tworzących tego bloga nabierają głębokiego sensu i motywują do dalszej pracy.
Autorką filmu jest Blondi.
Projekt “Okno na świat” „Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych”
Forum Służby Więziennej objęło patronatem medialnym blog ewkratke.pl
W czwartek 23.01.2020 r. w ramach spotkań organizowanych
przez FUNDACJĘ DOM KULTURY odbyły się zajęcia, na których zaszczycił nas swoją
obecnością (myślę, że zaszczycił w tym tekście nie jest absolutnie przesadą )
SEBASTIAN – osoba niewidoma, której towarzyszyła koleżanka Gosia i nie sposób
nie wspomnieć o jego psim przyjacielu – przewodniku, przekochanym i przemądrym
Rollku chesapeake bay retiver.
Rollek, fot. Małgorzata Brus
Ponieważ jestem osobą z natury sceptyczną, pomyślałam, że
będzie to kolejna opowieść z cyklu smutnych opowieści. Nic bardziej mylnego. Po
kilku zdaniach zaczęłam chłonąć to, co mówił Sebastian, jak gąbka, a spotkanie
z nim wywołało we mnie olbrzymią refleksję na tematy życiowe.
Sebastian stracił wzrok w wyniku wypadku komunikacyjnego. Z
jego historii wynika, że jeśli się tylko chce i spotyka odpowiednich ludzi na
swojej drodze, wszystko jest możliwe. Wcześniej nie przypuszczałam, że tak mało
wiem o osobach niepełnosprawnych. Często bywa, ze nie widzimy nic poza czubkiem
własnego nosa. A może nie chcemy zauważać? Jeśli już zauważymy, to, co się
dzieje? Chcemy pomóc. Nasze pomysły, jak wytłumaczył nam Sebastian, są zwykle nawet gorsze jak kiepskie.
Część z nas miała możliwość dzięki opaskom, w które
zaopatrzył nas Sebastian, przekonać się, jak to jest, gdy się nic nie widzi.
Kiedy obserwowałam to ćwiczenie z boku, widziałam jak trudne to jest, gdy
trzeba zaufać osobie z pary, aby w ogóle móc się poruszać.
Spróbuj czytając to zrobić pewną wizualizacje. Stoisz przez
przejściem dla pieszych,jest olbrzymi ruch. Na krawężniku stoi osoba niewidoma
poznajesz po białej lasce w ręce. Co robisz? Jeśli posiadasz w sobie choć mały
odruch troski o innych, podchodzisz do tej osoby i… co mówisz? Tu czas na
zastanowienie. W tym momencie przyznaję, jaką ja jestem kretynką, gdyż ja bym
powiedziała: proszę chwycić mnie za rękę pomogę Pani/ Panu przejść przez
jezdnię. Wydawałby się to super pomysł, ale do cholery, skąd osoba niewidoma może wiedzieć, gdzie
jest moja dłoń?
Sebastian objaśnił nam, że czasem nasza pomoc jest zupełnie
niepotrzebna, bo można tym wyrządzić więcej szkody jak pożytku. A komunikaty
powinny być bardziej jasne.
Innym ćwiczeniem była próba czytania z książek dla
niewidomych, które przyniósł nasz Gość. Okazało
się to potwornie trudnym zadaniem – dla mnie niewykonalnym. Sebastian
opowiadał również o tym, że osoba
niewidoma wcale nie musi być wykluczona choćby nawet z korzystania z mediów
społecznościowych. Pewnie w tym momencie myślicie niby jak? Ja osobiście
patrzyłam z niedowierzaniem. Do momentu, kiedy masz pozytywny Gość nie wyjął
telefonu i nam tego nie zademonstrował. Telefon wydawał komunikaty i objaśniał
oraz opisywał zdjęcia z portalu. Przyznam, że tych komunikatów nie rozumiałam,
jednak osoby niewidome mają bardziej rozwinięte inne zmysły, słuch czy dotyk.
Tygrys, fot. Małgorzata Brus
Sebastian to osoba bardzo pozytywna, ciepła, na pewno uparta
w dążeniu do stawianych sobie celi, niewątpliwie odważna, komunikatywna, która
bez dwóch zdań się nie poddała i dążyła do tego, aby jej życie po wypadku było
jak najbardziej komfortowe.
Sebastian prowadzi dla wojska warsztaty sensoryczne i
udziela się w środowisku osób niepełnosprawnych. Zapewne w funkcjonowaniu
pomaga Sebastianowi jego pies- przewodnik, który zna tak wiele komend, że moja
głowa tego nie ogarnia (dla przykładu: bankomat, winda, drzwi … ).
Pięknie dziękuje Tobie – Sebastianie, że zdecydowałeś się
nas odwiedzić i mam nadzieję, że do następnego 🙂