Co mnie czeka na wolności?

1-DSC_0363

Mam jeszcze trochę czasu do opuszczenia tego miejsca, ale nie ukrywam, że często myślę, jak me życie się potoczy. Chcę wieść normalne życie, z biegiem czasu odnowić relacje z rodziną, kiera (to w gwarze śląskiej znaczy – która) się odwróciła… Wedle nich jestem czarna owca. Podczas odsiadki wyszłam za mąż i przekonałam się, jak się czuje człowiek kochany. Wychodząc za mąż zdobyłam kochającą rodzinę, której na mnie zależy, tak jak mnie na nich. Regularny kontakt uświadamia mi, iż mam wsparcie, które będzie i na wolności.

W tym miejscu zdobyłam prawdziwą przyjaciółkę, na którą mogę liczyć w każdej sytuacji – jest to była osadzona, która dostała w dupę od życia. Wzajemne wsparcie otworzyło mi też oczy na przyjaźń, w którą już nie wierzyłam.

2-DSC_0658

Rzeczywistość po drugiej stronie muru nie będzie należeć do łatwych, porażki mnie nie ominą i zdaję sobie z tego sprawę, lecz mając przy sobie bliskie osoby wiem, że nie zostanę sama i dam radę.

1-IMG_0078

Agnieszka

Moje autorytety c.d.

5-DSC_0545

Temat padł, pustka w głowie… Ale chwilunia, nie ma się nad czym w ogóle zastanawiać, przecież mam taką osobę – ś.p. Mąż… Tak, to ponad wszystko: On. Bardzo dużo dla mnie znaczył, moja pierwsza Miłość – szczera, oddana, bezgraniczna i jedyna!
Nie mam go od sześciu lat. Miał wypadek na budowie. Zbyt młody i zbyt zachłanny na szczęście rodzinne, które budowaliśmy. Miał 25 lat… cóż… nasze drogi chwilowo się rozeszły, bo ja na Ziemi, a on w Niebie, ale przecież kiedyś, za chwil parę będziemy znów Razem. Spełnię swoje obowiązki i zmykam do Niego… Przecież KOCHA, to poczeka!

Wychowaliśmy się w domu dziecka obydwoje. On miał 14 lat, ja 15, gdy Amorek nas ze sobą połączył na dobre i na złe. Nasze “rodzinne” perypetie były zbliżone, brak miłości ze strony “rozdziców”, zostawieni sami sobie. Nie było w naszych miejscach wzoru rodziny, ciepła…

Chcieliśmy być zawsze już Razem, jedno za drugim w ogień by wskoczyło. Wspólne ucieczki, alkohol, papieros, używki i towarzystwo…
On został przysposobiony przez Rodzinę w wieku 16 lat, ja niestety nie, bo gdzieś w świecie była rodzicielka moja, która utrudniała pewne procedury. Trudno. Byłam niegrzeczna, jak nie było go blisko. Choć nadal byliśmy Razem, pojawił się lęk o Nas. A przeceż byliśmy dopiero nastolatkami, zbyt dorosłymi jak na tamtą chwilę. Jemu też było ciężko. Znikał ze swego Nowego Domu do mnie, by mnie powstrzymać przed złym – przed wybuchowością, używkami, towarzystwem zgubnym. Kłóciliśmy się bardzo często, ale on zawsze trwał przy mnie, tłumaczył, że nie możemy się stoczyć, że musimy osiągnąć cel – szczęście we własnym kącie. Miał ogromną siłę przemowy wobec mnie. To dzięki Darkowi nigdy nie byłam galerianką, jak większość u nas – w bidulu – dziewczyn, nie zostałam alkoholiczką, choć tak byłoby może łatwiej? Choć na chwilę? Był moim Aniołem. Wybrałam życie normalne, chociaż nieznane, bo już dorosłe.
Dostałam mieszkanie, wyprawkę… Przekroczyliśmy jego próg Razem… Nie mieliśmy nic, tylko siebie i malutkie życie wewnątrz mnie – nasza córcia – nasz kochany owoc bezgranicznej Miłości.
Owszem, była panika. Nie chcieliśmy pomocy od mojej Babuni, wujka bądź Teściowej – bo wzięliśmy najpiękniejszy na świecie ślub – ukoronowanie Naszej Miłości.
Byliśmy zawzięci na ognisko domowe i z uporem do niego dążyliśmy. Każdego dnia wiele emocji przysparzaliśmy sobie, ale trwaliśmy dla siebie. Gdy jedno upadało, drugie go zawsze podnosiło. Nauczyliśmy się prowadzić gospodarstwo domowe, jakiego MY nigdy wcześniej nie znaliśmy. Uczyliśmy się wszystkiego na samych sobie. Warto było – dla szczęścia. On będzie dla mnie zawsze już wzorem mężczyzny i Taty, bo wspaniale się odnalazł, a przecież obowiązki narastały, bo byliśmy rodzicami “Atomówek” – trzy wspaniałe córy i ś.p. synek, którym nie dane było nam się długo nacieszyć… Moi mężczyźni życia patrzą na nas,“babiniec domowy”, z góry.

Wiem, że szczęśliwa i spełniona jestem dzięki Mojemu ś. p. Mężowi. Wpłynął ten człowiek na mnie bardzo pozytywnie i dzięki Niemu zaznałam ciepła rodzinnego. Choć zbyt szybko i nagle przerwane to zostało, ale… Mam trzy córcie, będę umiała im doradzić to czy tamto, jeśli chodzi o tworzenie ich rodzin dzięki własnej nauce z ich Tatą. Rzeczy najtrudniejsze do osiągnięcia są tak naprawdę najprostsze. Tylko trzeba się na nie otworzyć. Nawet jeśli nie masz wzoru jak żyć, jak być, jak tworzyć – to bądź dla siebie wzorem, a może właśnie ktoś w Tobie dostrzeże wzór?
Czytelniku, a Ty masz swój autorytet?
Smerfetka

Prawo do bliskości

1-Prawo do bliskości a

Dla mnie to bardzo ważny, rozległy i nieskończenie długi temat. Rodzina to osoby najważniejsze w moim życiu. Świadomość, że są, że kochają, dodaje mi siły, wiary, nadziei i chęci do przetrwania, i dosłownie do wszystkiego. Oczywiście, bardzo się staram, żeby utrzymać kontakty z najbliższymi i oprócz częstych listów, 10-minutowego telefonu trzy razy w tygodniu, mam w miesiącu dwa widzenia regulaminowe. Kontakty są bardzo ograniczone, za krótkie i za rzadkie. Dodam jeszcze, że w Kodeksie Karnym Wykonawczym istnieje przepis o dodatkowym jednym widzeniu na dziecko… Masakra totalna, jak widać. Tak naprawdę to nie wiadomo jak zagospodarować ten czas, by nikt nie poczuł się pominięty. Moja rodzina jest dość spora i nie ukrywam nigdy, jak bardzo są mi potrzebni i jak ich wszystkich kocham. Smutny i przykry jest fakt, że brata bliźniaka nie widziałam ze cztery lata, siostry również. Mieszkają daleko i nie mają możliwości dojechać, niestety. Wiem tylko, że się do mnie wybierają i czekam z utęsknieniem na wiadomości.
Nienawidzę, gdy jestem zmuszona wybierać spotkanie między rodzicami, rodzeństwem czy mężem z synem. Na widzenie nie wejdą więcej niż dwie dorosłe osoby, a gdy chcę spędzić z nimi więcej czasu, łączę dwie godziny i mam tylko jedno widzenie na miesiąc L
Poruszę ważną dla mnie kwestię, a mianowicie widzeń intymnych. Nie w każdym zakładzie karnym można z nich korzystać, między innymi w tym. To nie służy podtrzymywaniu związków. Jestem w „Grochowskim Spa” już trzeci rok, mam męża, który odwiedza mnie jak najczęściej może. Kocha mnie i potrzebujemy oboje bliskości, przecież to naturalne i zrozumiałe. Razem z mężem chcemy odbudować naszą więź i związek. Dwa lata przeszło zajęło mi, bym była gotowa mu wybaczyć, oddzielić przeszłość grubą kreską, nie wracać do tego, co było raniące i rozstać się z tym wszystkim, co było trudne. Przecież dawanie i branie to podstawowe prawo miłości, to baza podtrzymująca wszystko! Każdy ma prawo do bliskości (intymnej również!). W jaki sposób mam podtrzymywać moje małżeństwo? Mam mnóstwo lęków i obaw, że mąż pójdzie na inne kobiety, przecież każde z nas potrzebuje intymności. Uważam, że wiele problemów by się rozwiązało, gdyby zezwolono na godzinkę prywatności z bliską osobą i zapewne spadłby spory procent zdrad, rozwodów czy separacji.

Ela

https://www.facebook.com/ewkratke

Więzy rodzinne w więzieniu

 

1-18-DSC_0485

Gdy znalazłam się w zakładzie karnym, nie myślałam, że będę miała pomoc, ponieważ nie przypuszczałam, że były mąż poda mi pomocną dłoń. Wiedziałam, ze straciłam go na zawsze, a jednak nie zostawił mnie w tak tragicznej sytuacji, w jakiej się znalazłam. Pomaga mi jak może, przyjeżdża na widzenia i robi mi paczki oraz podtrzymuje mnie na duchu. Mam nadzieję, że dopóki będę w tym zakładzie i wystarczy mu sił, to mnie nie opuści. Za to jestem mu wdzięczna, ponieważ mogę liczyć tylko na niego. Bo na wolności nie mam nikogo. Toteż byłabym wdzięczna, gdyby ktoś do mnie pisał.

Danusia

https://www.facebook.com/ewkratke